Clicks21.5K

CZY NA PEWNO BYŁA TO AKCJA RATUNKOWA PREZYDENTA ADAMOWICZA ?

Piotr2000 and 2 more users like this.
WYNOSZĄ STEFANA (POZNAJĘ PO CZAPCE), WCIĄGAJĄ KUKŁĘ (ADAMOWICZA)
Piotr2000 and one more user like this.
Piotr2000 likes this.
Allegro likes this.
Kontrowersji mających miejsce podczas reanimacji nie sposób już zliczyć. Wymienię je tylko w akapitach pozostawiając do swobodnej oceny przez czytelników.
Ofiara ataku nożem w serce ma prowadzony masaż serca. Tego oczywiście nie robi się przy ranach serca. Lekarze, którzy już się na ten temat wypowiedzieli stwierdzili stanowczo, że za coś takiego lekarz/ratownik powinien mieć postawione zarzuty …More
Kontrowersji mających miejsce podczas reanimacji nie sposób już zliczyć. Wymienię je tylko w akapitach pozostawiając do swobodnej oceny przez czytelników.
Ofiara ataku nożem w serce ma prowadzony masaż serca. Tego oczywiście nie robi się przy ranach serca. Lekarze, którzy już się na ten temat wypowiedzieli stwierdzili stanowczo, że za coś takiego lekarz/ratownik powinien mieć postawione zarzuty i odebrane uprawnienia. Zranionego serca się nie dotyka. A jak jest w nim jakiś nóż to się go tam zostawia aby nie powiększać szkód i krwawienia. Absolutnie się rannego serca nie masuje. A tymczasem, ktoś aż pół godziny ranne serce Adamowicza mocno i rytmicznie uciskał. Czy aby na pewno w świetle tego Stefan Wilmont jest… mordercą? Pojawia się tu dylemat godny Różowej Pantery, czyli kto zabił przechodnia potrąconego przez siedemnaście samochodów? Dziwna sekcja zwłok stwierdziła same dziwne rzeczy: Adamowicz zmarł od rozległych ciosów nożem a nie od 30 minutowego ucisku serca naciętego nożem. Wszyscy jednak widzieliśmy coś zupełnie innego: po zamachu Adamowicz żył jeszcze długo – wyzionął ducha dopiero po nieudolnej reanimacji prowadzonej przez przygrubą ratowniczkę z dziwnymi włosami na głowie i po interwencji szpitalnych rzeźników, którym w ciało Adamowicza udało się wpompować ponad 20 litrów krwi jakimś cudem. Tego ostatniego i przedostatniego nikt zdrowy by nie przeżył, a co dopiero ranna ofiara ataku. Media bredzą, że to były trzy ciosy nożem bojowym i że każdy z nich był profesjonalny w sensie śmiertelny. Dlaczego więc aż tyle godzin Adamowicz żył po rzekomo śmiertelnych ciosach? Jakim cudem?
Gruszka leżąca obok przygrubej ratowniczki znęcającej się nad rannym Adamowiczem w ogóle nie była używana do pompowania tlenu lub powietrza. Ot rekwizyt mający sprawić wrażenie, że robiona jest reanimacja.
Krzyki tuż po zamachu również budzą najwyższe zdumienie. Nikt nie wołał „lekarza!”, czy jest na sali lekarz?!”, „wezwać lekarza!”, lecz zamiast tego ktoś zawołał kilka razy wyraźnie: „medyk!”. „Medyk!” – gdyby ktoś tego jeszcze nie wiedział - to się krzyczy na amerykańskich filmach wojennych a nie na polskich świeckich tradycjach. Amerykańscy reżyserzy tego widowiska dali ciała na najwyższym poziomie wtopy, bo zdradzili miejsce, gdzie wyreżyserowano ten zamach. Nawet dubbingu nie dopracowali jak należy.
Podczas reanimacji - w tym samym filmowym stylu - ktoś z obsługi stanowczym tonem nakazuje zrobić „breakout/blackout”. W branży filmowej oznacza to „wyłączyć oświetlenie i nagłośnienie”. Po co coś takiego nakazano na polskim zamachu? Po co wyciszać akcję ratowniczą? Czyżby ratownicy owsiakowej sekty lepiej znali angielski niż polski? A może angielski to język ojczysty aktorów tego widowiska? Moim zdaniem tak. Według mnie Wielka Orkiestra Świętej Pamięci to tak doskonały plagiat amerykańskiej rewolucji hipisowskich dzieci kwiatów razem z ich oryginalnym Woodstockiem, że nawet hasło „róbta co chceta”, na siłę zerżnięto z tamtej epoki, aplikując od A do Z cały ten socjologiczny syf na polskim gruncie, aby zniszczyć młodość całego pokolenia normalnych ludzi. Tak więc zrozumiałe jest, że jego agonię również wyreżyserowano po amerykańsku plagiatując inne amerykańskie produkty: zamachy fałszywej flagi – jak chociażby ten podczas maratonu w Bostonie. Do tego rodzaju „zamachów” zatrudnia się tak zwanych „aktorów kryzysowych”. Są to amatorzy, inwalidzi, ludzie nieporadni, etc., czyli dokładnie to co widzieliśmy na własne oczy podczas żebraczej fiesty. Więcej o zjawisku aktorów kryzysowych podaje poniższa kopalnia wiedzy – proszę zajrzeć sobie:
bladymamut.wordpress.com/category/kryzysowi-aktorzy/
Osoba reanimowana daje się przez chwilę zauważyć jako nie posiadająca zarostu na twarzy, co jest nieco osobliwe, bo kilka minut wcześniej przemawiający Adamowicz posiadał zarost na twarzy. Miał coś jakby sadzonkę islamskiej brody. I jak wiadomo, tak bardzo zajęty był próbowaniem przeżycia reanimacji, że nie miał czasu aby ją zgolić.
Totalny brak śladów krwi na scenie i ubraniach ratowników to kolejne zagadki budzące najwyższe zdumienie. Przy ranie aorty, serca i innych organów wewnętrznych scena i ratownicy robiący masaż serca powinni być skąpani we krwi po same pachy. Krwi jednak żadnej nigdzie nie widać. Ani kropelki. Cały sprzęt, nosze, ubrania ratowników i nawet wyprowadzany zamachowiec, są czyste i nie skalane nawet plamką.
Całkowity brak policji zabezpieczającej miejsce tragedii to kolejne kuriozum. Milicjanci powinni natychmiast starym milicyjnym zwyczajem powyskakiwać ze wszystkich możliwych krzaków i zakamarków, wszystkich zgarnąć do rana jako świadków do przesłuchania, owinąć scenę odblaskową taśmą z napisem „milicja – nie przeszkadzać”, i spuścić ze smyczy detektywów w białych skafanderkach, którzy naumieli się w akademii policyjnej zdejmować odciski palców ze scyzoryków i chować do reklamówek dowody rzeczowe. Takie są procedury i po raz pierwszy w dziejach świata – czyli odkąd wymyślono policję – nie zastosowano tych procedur podczas żebraczego święta. Dlaczego nie zrobiono tego co się zawsze robi na miejscu morderstwa? Nikogo z milicji nie było godzinami i nikogo z publiki nawet nie wylegitymowano. Ba, te pięciozłotowe ciecie z ochrony wręcz rozkazywali świadkom rozejść się do domów. Późniejsi natomiast, „TVN-owscy” - bezużyteczni kompletnie tak zwani „świadkowie”, zeznawali z uporem maniaka swą mantrę nie wnoszącą kompletnie niczego: „Widziałam człowieka z nożem”, „On miał nóż w prawej ręce, chyba” i tym podobne. Świadków ataku natomiast… no nie ma. Nie ma świadków, bo kazano się wszystkim świadkom rozejść do domu. Obłędne już są błędy tego zamachu.
Kilku ludzi w kominiarkach kręciło się bez sensu po scenie – zupełnie jak podczas zamachu w Paryżu na Charlie Hebdo. Ani Blue Cafe, ani ochrona, ani żebracza sekta nie używają kominiarek przecież. Co oni tam więc w tych kominiarkach robili i co to za jedni?
Kolejną kontrowersją jest dziwnie oznakowana „karetka” jaka podjeżdża zasłonić to czego nie udało się zasłonić parawanem. Na tej nietypowej karetce znajduje się masoński symbol, czyli słynny cyrkiel. Dopiero na drugiej jest normalna nazwa miasta, dla którego karetka jeździ w ramach pogotowia ratunkowego. Ta jednak, która zabrała Adamowicza jest pierwsza – i właśnie tą, „masońską” karetką Adamowicz ze sceny zamachu został zabrany. Jest sprawą bardzo ciekawą, czy ten pojazd prócz tego zamachu kiedykolwiek był na ulicach widziany. Posiada interesujące tablice rejestracyjne i warto byłoby gdzieś to sprawdzić…
Mimo dziesiątek ludzi filmujących zdarzenie telefonami, nadal brak jest w sieci innych ujęć tego zamachu. Nie ma po prostu nadal ujęć na których zamach… widać

zmianynaziemi.pl/wiadomosc/zamach-na-adamo…
pawciopp and one more user like this.
pawciopp likes this.
ŚW.FILOMENA likes this.