Clicks269
Anty_modernista

W sercu Białorusi – z podróży do Mińska

„Polski” rząd i żydowskie polskojęzyczne media od wielu lat odmalowują zarówno polityczną, jak i gospodarczą rzeczywistość Białorusi w wyłącznie czarnych barwach.
Po co? A no po to, żeby polski gównojad, jeśli przypadkiem dostrzeże, że Polska nie jest żadną zieloną wyspą, mógł sobie poprawić samopoczucie pogardą do rzekomej białoruskiej bidy z nędzą.
Artykuł pochodzi z roku 2014.
Admin


O Białorusi zwykle w Polsce się niewiele mówi i niewiele wie, a jeśli już się mówi to nasze media i politycy starają się by funkcjonowało przekonanie, że sąsiadujemy z krajem całkowicie zacofanym cywilizacyjnie, wrogim swojemu narodowi i ludźmi żyjącymi na skraju ubóstwa, z krajem niemalże trzeciego świata…

Ile jest prawdy w powyżej przedstawionych stereotypach? Zachęcam do przeczytania poniższej relacji z wyjazdu do stolicy naszego wschodniego sąsiada w maju 2014 roku.

Strażnik graniczny, odziany w charakterystyczną furażkę z szerokim rondem, z uśmiechem przywitał nas w najbardziej owianym tajemnicą państwie wśród naszych sąsiadów. Ruszyliśmy do stolicy – Mińska.

Podróż od zachodnich rubieży współczesnej Białej Rusi do stolicy przebiegła szybko i wygodnie. Wygodnie gdyż pociągi kursujące za naszą wschodnią granicą posiadają wagony wyposażone w rozkładane siedzenia i podwieszane piętrowe łóżka, dzięki którym w mgnieniu oka można przekształcić swój przedział na sypialny. Dodatkowo przejazd kosztował prawie 2 razy mniej niż podobna trasa polskimi liniami kolejowymi.

Po wyjściu z zadbanego i nowoczesnego dworca udaliśmy się od razu na spacer po okolicy. Pierwsze wrażenie? Szerokimi, rozświetlonymi słońcem i niezwykle czystymi ulicami Mińska spokojnie przechadzali się schludnie ubrani, uśmiechnięci ludzie. Monumentalna socrealistyczna architektura dodawała dostojeństwa miastu. Co chwila mijaliśmy osoby odziane w mundury – wojsko, policję, wszelkiego rodzaje służby państwowe i kadetów szkół mundurowych. W istocie etos państwowej służby i militaryzacja społeczeństwa stoi na naprawdę wysokim poziomie.

Jak udało nam się dowiedzieć, odbycie służby jest czymś naturalnym dla każdego Białorusina i mało kto chce być tym „gorszym” który od niej się uchylił. Ta przykładna czystość, wszechobecny porządek i niezwykle dobrze rozplanowana sieć komunikacyjna oraz trójpasmowe jezdnie w niemal całym obszarze centralnym miasta (przez cały pobyt nie udało nam się spotkać zakorkowanej ulicy) do końca podróży będą już robić na nas wrażenie.

Przemieszczając się po mieście od razu zwróciliśmy uwagę na to, że samochody jeżdżące pośród nas wcale nie odbiegają nowoczesnością od obecnych w Polsce. Najbardziej rzucającym się w oczy faktem była jednak niezwykła przestrzeń i ilość zieleni nie znajdująca odpowiednika w żadnej z europejskich stolic w jakich byłem. Ogromne place, parki, szerokie chodniki, swobodna zabudowa nawet przy najbardziej ruchliwych ulicach miasta były niecodziennym widokiem. Całości dopełniał istny minimalizm pod względem obecności reklam (zostały one zepchnięte do podziemnych przejść), szpecących szyldów i rażących billboardów. Te ostatnie, co nad wyraz interesujące, często zamiast przekazu komercyjnego, przedstawiały treści narodowe, związane z kulturą czy państwowymi świętami.

Nic tak nie umilało pobytu jak niebywale sympatyczne usposobienie Białorusinów. Nie było łatwo przywyknąć do tego, że ludzie na ulicach nie spieszą się, nie przepychają i zawsze są gotowi do pomocy czy poświęcenia chwili czasu. Pozytywne również było zjawisko innego typu ubioru męskiej części Białorusinów niż obecna w wielkich miastach w Polsce, pstrokata, do bólu zniewieściała zachodnia moda. Chociaż zarówno wśród mężczyzn jak i kobiet można było także spotkać niezbyt wyrafinowany i tandetny ubiór nieco podobny do „nowych Ruskich”, zdecydowana większość osób była odziana schludnie i w sposób stonowany.

Nasze wrażenie wzmocnione było ze względu na fakt dwóch wielkich wydarzeń jakie miały miejsce z początkiem maja 2014 na Białorusi. Pierwszym z nich była organizacja Mistrzostw Świata w hokeju na lodzie. Tę dyscyplinę z powodzeniem można nazwać sportem narodowym Białorusinów. Aktywnie uprawia ją sam prezydent Łukaszenka. Nic więc dziwnego, że z takim zaangażowaniem potraktowano wyzwanie – na cel mistrzostw w Mińsku zbudowano dwa stadiony hokejowe, w tym supernowoczesną Mińsk-Arenę. Atmosferę mistrzostw można było widzieć wszędzie tak jak i zagranicznych kibiców. Co warte zaznaczenia wszystko odbywało się w bardzo kulturalny sposób.

Drugim wydarzeniem było przypadające na 9 maja, jedno z najważniejszych świąt państwowych – Dzień Zwycięstwa. Dla większości z nas Polaków naturalnie kontrowersyjne, tam dużo częściej odbierane nieco inaczej – co spowodowane jest historycznymi, kulturowymi i innymi różnicami przekładającymi się na stosunek do tamtych wydarzeń.

Niemniej jednak nie chciałbym skupiać się w tym miejscu na debacie historycznej i politycznej a przedstawić samo zjawisko i sylwetkę tego jak u naszego sąsiada obchodzi się tego typu rocznice. O zbliżających się uroczystościach byliśmy informowani od razu po wjechaniu na teren Białorusi. Sam Mińsk dosłownie na każdym kroku przypominał o nadchodzących obchodach. W każdym punkcie miasta i na każdej głównej ulicy ustawiano okolicznościowe konstrukcje, wieszano wielkie transparenty i montowano setki flag.

Po mieście jeździły okolicznościowo oklejone autobusy, witryny centrum handlowych przedstawiały charakterystyczne wstęgi św. Jerzego, a co najbardziej niesamowite – rocznicowe plakaty wisiały dosłownie w niemal każdym sklepie. Dzień Zwycięstwa był po prostu wszędzie. Same obchody i Parada Zwycięstwa mimo tego, że była skromniejsza niż w poprzednich latach (co mogło mieć związek z jednoczesną organizacją mistrzostw) i tak powalały swoim rozmachem. Chciałbym aby kiedyś polskie święta państwowe takie jak 11 listopada były obchodzone chociażby w małej części z podobnym zaangażowaniem i przygotowaniem jak u naszego wschodniego sąsiada.

Wyprawa ta to także wiele rozmów z mieszkańcami tego niezwykłego miasta, w tym także miejscowymi Polakami. Dzięki temu udało nam się dowiedzieć bardzo wiele interesujących faktów na temat nietuzinkowości owego państwa. Szczególnie kilka z nich warte jest przedstawienia. Ogół zebranych informacji poprowadził do oceny Białorusi jako państwa w którym zarobki są nieco niższe niż u nas, jednak wiele innych plusów sprawia, że sytuacja się wyrównuje a nawet może wychodzić na korzyść Białorusinów.

Stabilność w społeczeństwie jest gwarantowana dzięki powszechnemu zatrudnieniu. Poziom bezrobocia jest najmniejszy w skali całej Europy. Państwo białoruskie to rozwinięta polityka socjalna – urlop macierzyński mogący trwać nawet 2 lata, comiesięczne premie od państwa za każdego potomka i publiczny system budowy tanich mieszkań dla młodych małżeństw sprawiły, że wskaźnik urodzeń w ostatnich latach przewyższył polski, osiągając dodatkowo poziom równy ilości zgonów. Część z przedstawionych faktów z pewnością wpływa na to, że na Białorusi ponad 90% ludzi deklaruje, że są całkowicie lub stosunkowo szczęśliwi, a ponad 2/3 osób uznaje, że są zadowoleni ze swojej sytuacji życiowej.

Podczas ostatniego dnia pobytu przed opuszczeniem tego niezwykłego i napełniającego spokojem miasta, spacerując Parkiem Zwycięstwa, pod koniec długiej rozmowy z napotkanym średniego wieku Mińszczaninem i wymianie informacji oraz ciekawostek na temat swoich państw w jednym momencie naszła nas obu ta sama refleksja – jak wiele nas łączy i jak wiele moglibyśmy stworzyć razem, gdyby Polska stała się wolna i nie musiała realizować planów Stanów Zjednoczonych wobec Białorusi.

M. Kardas30

mkardas.salon24.pl/584115,w-sercu-…

marucha.wordpress.com/…/w-sercu-bialoru…