Clicks74
predex

Kto naprawdę zniszczył elity?„wielka czwórka” tj. Piłsudski, Dmowski,Witos i Thugut.

Adam Jastrzębski

Któż nie słyszał popularnego aksjomatu, że okupacja niemiecka i komuna zniszczyły polskie elity. Ja uważam, że stało się to już wcześniej a komuna tylko dokończyła dzieła zapoczątkowanego przez Drugą Rzeczpospolitą.

Jako elitę definiuję konstrukcję opartą na trzech filarach tj. wiedzy, chęci podzielenia się tą wiedzą oraz na własności - jako podstawy do niezależności od dotacji państwowych (by nie pisać co partia każe!) lub prywatnych mecenasów.

Chcę skoncentrować się na własności. Zarówno powszechna edukacja szkolna, jak i media skutecznie wbiły nam do głów obraz wstrętnej mordy carskiego stupajki, konfiskującego majątki ziemian w ramach represji popowstaniowych.

A czy ta wytęskniona Odrodzona w 1918 r. zwróciła zagrabioną własność? Komu? Gdzie? Propaganda partyjno- państwowa Drugiej Rzeczypospolitej skutecznie przekonała większość obywateli, że rabunek dokonany przez władze rosyjskie był czymś wielce obrzydliwym, ale zatrzymanie ukradzionej własności przez państwo polskie było już OK. Wypada też pamiętać, że znaczną część zrabowanych majątków przejęli nasi „starsi bracia w wierze. ” Dostawali też część zrabowanych majątków chłopi – donoszący na powstańców. Skąd wzięłaby się elita, gdyby nie było ziemiaństwa, które za cenę wielkich wyrzeczeń wykształciło swoje dzieci?

Przywódca polskiego ziemiaństwa z okolic dzisiejszej stolicy Białorusi, p. Edward Woyniłłowicz – aktualnie uznany za geroja biełoruskogo naroda, kandydat na ołtarze, polskij bajar doceniony przez złego baćkę- okradziony z majątku przez Najjaśniejszą Rzeczpospolitą pozostawił po sobie tylko pamiętniki. Można je uznać za materiał oskarżycielski pod adresem przywódców odrodzonego państwa. Opisuje tam perypetie życia szlachty kresowej. Skala represji wobec niej była bez porównania większa niż w tzw. Kongresówce. Jedną z dotkliwszych był zakaz sprzedaży ziemi innemu Polakowi. Obrona ojcowizny przed wykupem przez Moskali lub Żydów traktowana była jako obrona polskości. Woyniłłowicz obala kolejny stereotyp jakoby barbarzyństwo komunizmu przyszło do Polski z barbarzyńskiego Wschodu. Opisuje jak to w czasie I Wojny Światowej setki tysięcy Polaków z Kongresówki uciekało przed Niemcami na wschód – głównie na tereny dzisiejszej Białorusi. O ile wojska carskie – w miarę możliwości – starały się iść drogami, o tyle polscy cywile umyślnie tratowali pola uprawne niszcząc plony, rabując żywność i podpalając zabudowania dworskie. Istotnym jest, że ta nienawistna i niszczycielska siła skierowana była przeciwko ziemianom polskim (innych prawie nie było) i omijała chłopską – najczęściej białoruską lub ukraińską. Jeśli to nie było komuną, to jak to nazwać?

Do I Wojny Światowej ziemie byłej Polski przedrozbiorowej były biedne w porównaniu z resztą Europy i nawet z Rosją! Wojna na naszych ziemiach trwała nie 4, lecz ponad 6 lat. W przeciwieństwie do reszty Europy przez nasze ziemie przechodziły wojska obce tj. carskie, niemieckie, austriackie i bolszewickie i rabowały wszystko co się dało. Ponadto: nasz przemysł stracił rynki zbytu w Rosji, nasi ziemianie i przemysłowcy stracili depozyty w bankach państw zaborczych, po wojnie Niemcy narzucili nam wyniszczającą wojnę ekonomiczną. W momencie odzyskania niepodległości, jedynym naszym aktywem była ziemia. To taki był bilans otwarcia Drugiej Rzeczypospolitej! A jaki z tego bilansu ówcześni przywódcy wyciągnęli wniosek? Stworzyli model gospodarki oparty na rozdawnictwie socjalnym (vide: PIS), na egalitaryzmie, który większość Europy uznała za zbyt kosztowny.

Zacznę od Traktatu Ryskiego. Polacy wygrali wojnę z bolszewikami. Czy ktoś zna precedens, gdzie kraj zwycięski cofa się i oddaje 1/3 terytorium stronie przegranej? W rokowaniach najbardziej wpływową osobą był endek – p. Stanisław Grabski. Wsławił się dwiema złotymi myślami: „wolę jedną parafię wielkopolską niż całe Kresy” oraz „ wyciąłem tego wrzoda białoruskiego” tj. kresowe ziemiaństwo i tamtejszą szlachtę zaściankową. Był to już prekursor sławnej maksymy: nie ważnie czy Polska będzie bogata, czy biedna. Ważne by była katolicka”. Ten sam pan zajął podobną postawę we wdrażaniu porządku po-jałtańskiego. Ponad 2 mln. Kresowych Polaków wydanych zostało w paszczę bolszewickiego ludojada. Polska uszczupliła swoje (i tak ubogie) zasoby materialne. Znaną jest mantra: nie można było wchłonąć zbyt dużo żywiołów niepolskich. Skoro postanowienia Traktatu Ryskiego były słuszne, to dlaczego jałtańskie już nie? W przypadku Jałty element etniczny został doceniony jeszcze bardziej wyraziście. Zanim Traktat podpisał Józef Piłsudski – jako Naczelnik Państwa- przeszedł on ratyfikację w Sejmie, gdzie nie znalazł się ani jeden Rejtan. Nie było ani jednego głosu sprzeciwu także ze strony Episkopatu ani ówczesnej prasy mainstreamowej.

Niemal do końca uchwalano różne ustawy niszczące ziemiaństwo. Ostatnia ustawa o reformie rolnej uchwalona została w 1927 r. Rozparcelowano majątki rolne powyżej 180 ha i 300 na Kresach. Za ustawą głosowali zgodnie: ludowcy, piłsudczycy, komuniści i … „prawicowi” endecy! Uzasadnienie było pozornie logiczne: bieda i przeludnienie wsi. A jakie skutki? Przejście ziemi z ręki polskiego dziedzica na kresach w ręce Białorusinów i Ukraińców. To bardzo „narodowa” postawa panów narodowców z „Panem Romanem” na czele! Rozdrobnienie własności rolnej musiało obniżyć rentowność i konkurencyjność naszego rolnictwa. Jeszcze ważniejszą była różnica w poziomie kultury rolnej pomiędzy „agro- wykształconym” ziemiaństwem a niegramotnym chłopstwem. Warto przypomnieć, że wielkoobszarowi ziemianie posiadali cukrownie, tartaki, młyny, olejarnie i inne zakłady przetwórstwa płodów rolnych. Gdy stracili większość ziemi, to te zakłady zbankrutowały i przeszły w ręce innej nacji. Czyli narodowiec- Pan Dmowski- odegrał rolę głupiego goja? A poza tym, skoro wywłaszczenie np. z 1000 do 180 ha było dobre, to dlaczego miał być tak zły manifest PKWN wywłaszczający z 180 do 20 ha? Skoro częściowa grabież była dobrą, to czy pełna nie była jeszcze lepszą?

Jaki był stosunek władz polskich do polskiej własności na Kresach mogą świadczyć pamiętniki innego ziemianina kresowego: p. Hipolita Korwin- Milewskiego i „Lewa Wolna” p. Józefa Mackiewicza. W pierwszym wypadku zabudowania dworskie ziemianina zostały spalone (pijackie wybryki panów trepów) przez sztab jednej z polskich dywizji. Znał tę sprawę J. Piłsudski i nikt nie został za to ukarany. W drugim opisanym przypadku dwór okupowany był przez różne wojska: carskie, niemieckie, bolszewickie i był systematycznie rozkradany. Aż weszła kompania wytęsknionego naszego wojska, która zdewastowała go do reszty. Tamtejszy pan porucznik ostentacyjnie okazywał swoją zajadłą niechęć do ziemian – jako „klasy próżniaczej.”

Do stworzenia elity nie wystarczały same pieniądze. Przemysłowiec nie miał czasu na studiowanie i pisanie książek. Mógł go mieć ziemianin. Byli natomiast tacy jak p.p. Adolf Bocheński i Emanuel Małyński, którzy potrafili wydać książki własnym sumptem, nie czekali na granty, nie musieli nikomu wazelinować ani też dostosowywać swoich książek do poziomu najgłupszego czytelnika.

Wszyscy ci którzy zniszczyli ziemiaństwo Traktatem Ryskim i tzw. reformami rolnymi praktycznie zniszczyli polskie elity a komuniści dokończyli tylko dzieła swoich wielkich poprzedników. Największe zasługi w ich zniszczeniu położyła „wielka czwórka” tj. Piłsudski, Dmowski,Witos i Thugut. Zdumiewającą jest dla mnie przedziwna solidarność ówczesnych przywódców państwa w popełnianiu niegodziwości większych niż Jałta. Warto też odnotować, że odpowiadali na oczekiwania szeroko rozumianych „mass”. Nie mamy szans na poznanie prawdy o Drugiej Rzeczypospolitej, dopóki nie poznamy wspomnień w/w autorów i innych np. prof. Mariana Zdziechowskiego i Feliksa Czarnyszewicza – autora „Nadberezyńców”, Pawlikowskiego i będziemy skazani na łykanie polit-poprawnej agitki partyjnej.
Zmieniony ( 07.03.2019. )