Clicks252
Martyna1
1

5.ONI JEGO ZDETRONIZOWALI - ABP MARCEL LEFEBVR'E - ROZDZ. V

ALBUM - książka w rozdziałach.

Ta książka to obowiązkowa lektura każdego katolika. Arcybiskup Lefebvr'e omawia filozoficzne i historyczne przyczyny kryzysu, których efektem był Sobór Watykański II, nazwany tutaj rewolucją francuską w Kościele. Autor rozprawia na temat źródeł i zasad liberalizmu przyczyniającego się do zdetronizowania Jezusa Chrystusa, krytycznie analizuje liberalny katolicyzm oraz liberalną konspirację szatana przeciwko Kościołowi i papiestwu, a także opisuje rewolucję w tiarze i kapie, jaka się dokonała podczas i po soborze — tryumfie katolickiego liberalizmu.

Rozdział V


Korzystne ograniczenia

Nie zważaj na to, że jesteś pod przymusem, lecz na to przez co jesteś przymuszony, przez dobro czy przez zło.

św. Augustyn
Liberalizm, zgodnie z tym co powiedziałem, czyni z wolności działania, zdefiniowanej w poprzednim rozdziale jako wyzwolenie od wszelkich ograniczeń, absolut, cel sam w sobie. Oddam głos kardynałowi Billot, który analizuje i obala to zasadnicze roszczenie liberałów. Pisze on:
Fundamentalną zasadą liberalizmu jest wolność od wszelkiego przymusu, niezależnie czym on jest, nie tylko od przymusu nakładanego gwałtem, którego celem są jedynie czyny zewnętrzne, ale również od przymusu, który pochodzi ze strachu przed prawami i karami, zależnościami społecznymi i obowiązkami, słowem, od więzów każdej natury, które powstrzymują człowieka od działania zgodnego z jego naturalnymi skłonnościami. Dla liberałów, ta indywidualna wolność jest dobrem par excellence, fundamentalnym, nietykalnym dobrem, wobec którego wszystko powinno ustąpić, być może oprócz tego, co wymagane jest dla czysto materialnego porządku społecznego. Wolność jest dobrem, któremu cała reszta jest podporządkowana; jest niezbędnym fundamentem całej konstrukcji społecznej60.
Dzisiaj kardynał Billot mówi: „Ta zasada liberalizmu jest absurdalna, przeciwna naturze i wizjonerska”. Poniżej przedstawiam krytyczną analizę z jego opracowania; proszę pozwólcie mi także wtrącić parę słów komentarza.

Zasada liberalna jest absurdem

Ta zasada jest absurdem: incipit ab absurdo, rozpoczyna się od absurdu, gdyż udaje, że zasadniczym dobrem człowieka jest brak jakichkolwiek więzów, które przeszkadzałyby lub ograniczały wolność. W rzeczywistości, główne dobro człowieka powinno być postrzegane jako cel: ten, który jest pożądany sam w sobie. Wolność, wolność działania, jest jedynie środkiem, jest jedynie zdolnością, która umożliwia człowiekowi osiągnięcie dobra. Jest zatem całkowicie względna wobec sposobu jej wykorzystania: dobra, jeżeli jest dla dobra, zła, jeżeli prowadzi do zła. Wolność nie jest więc celem samym w sobie, a z pewnością nie stanowi ona zasadniczego dobra człowieka.
Liberałowie twierdzą, że przymus zawsze będzie złem (za wyjątkiem ograniczeń, które gwarantują pewien porządek publiczny). Z drugiej jednak strony wiadomo, że na przykład więzienie jest dobre dla złoczyńców nie tylko ze względu na zagwarantowanie porządku publicznego, ale i dla ukarania i poprawy sprawcy. Podobnie, cenzura prasy, która jest stosowana przez liberałów wobec ich wrogów, jak w (liberalnym?) powiedzeniu: „Nie ma wolności dla wrogów wolności”, jest sama w sobie dobrem, gdyż nie tylko zapewnia pokój publiczny, ale i broni społeczeństwo przed szerzeniem się jadu błędu, który powoduje zepsucie umysłu.
W związku z tym należy wyciągnąć wniosek, że przymus nie stanowi zła samego w sobie, a nawet że, z moralnego punktu widzenia, jest quid indifferens in se, jako taki obojętny. Wszystko zależy od celu, któremu służy. Takie jest również nauczanie św. Augustyna, Doktora Kościoła, który tak pisze do Wincentego:
Teraz widzisz, jak sądzę, iż nie należy zważać na sam fakt istnienia przymusu, ale raczej na to przez co jest się przymuszonym: czy jest to dobro, czy zło. Nie jest tak, że każdy może stać się dobrym wbrew sobie, ale strach przed tym czego człowiek nie chce cierpieć kładzie kres uporowi, który stanowił przeszkodę, i przynagla go do poszukiwania prawdy, której nie znał. To sprawia, iż człowiek odrzuca kłamstwo, które [wcześniej] dopuszczał, szuka prawdy, której nie znał; dochodzi do pragnienia tego, czego nie pragnął61.
Podczas Soboru Watykańskiego II wielokrotnie interweniowałem, aby zaprotestować przeciwko liberalnej koncepcji wolności, którą zastosowano do pojęcia wolności religijnej, idei, według której wolność można zdefiniować jako wyzwolenie od wszelkich ograniczeń. Oto, co wówczas oświadczyłem:
Wolności człowieka nie można definiować jako wyzwolenia od wszelkiej wstrzemięźliwości, nie narażając się na niebezpieczeństwo zniszczenia wszelkiego autorytetu. Przymusy mogą być fizyczne lub moralne. Przymus moralny w dziedzinie religijnej jest niezwykle użyteczny, a wzmianki o nim znajdujemy wielokrotnie w Piśmie św.: „bojaźń Boża jest początkiem mądrości”62.

Deklaracja przeciwko przymusom, w numerze 28, jest dwuznaczna, a w niektórych aspektach, fałszywa. Co stałoby się wówczas z rodzicielską władzą ojców rodzin chrześcijańskich wobec dzieci? Z władzą nauczycieli w szkołach chrześcijańskich? Z władzą Kościoła nad apostatami, heretykami i schizmatykami? Z władzą głów państw katolickich nad fałszywymi religiami, które przynoszą ze sobą niemoralność, racjonalizm, itp.63?

Uważam, że pierwszy epitet absurdu, przypisywany zasadzie liberalizmu przez kardynała Billota, nie może być lepiej potwierdzony, niż poprzez zacytowanie papieża Leona XIII:
Nie można wyobrazić sobie nic bardziej absurdalnego i bardziej sprzecznego ze zdrowym rozsądkiem, niż poniższe twierdzenie: człowiek, wolny z natury, powinien być uwolniony od wszelkiego prawa64.
Równie dobrze moglibyśmy powiedzieć: „Jestem wolny, więc powinienem pozostać wolny!” Sofizm, który się kryje za tym powiedzeniem, jest wyraźnie widoczny, jeżeli dodamy następujące wyjaśnienie: jestem wolny według natury, obdarzony wolną wolą, więc jestem również wolny od wszelkiego prawa, od wszelkiego przymusu nałożonego pod groźbą kary! O ile nie twierdzi się, że prawa powinny być pozbawione jakichkolwiek sankcji? To jednak oznaczałoby śmierć prawa; człowiek nie jest aniołem i nie wszyscy są święci!

Duch nowoczesności a liberalizm

W tym miejscu pragnę poczynić uwagę. Liberalizm jest bardzo poważnym błędem, którego historyczne pochodzenie powyżej zreferowałem. Ale istnieje również duch nowoczesności, który, nie będąc otwarcie liberalnym, charakteryzuje się tendencją w kierunku liberalizmu. Duch ten jest obecny począwszy od XVI wieku wśród autorów katolickich, nie podejrzewanych o sympatyzowanie z naturalizmem lub protestantyzmem. Dziś nie ma wątpliwości, że przejawem tego ducha nowoczesności jest następujący sposób myślenia: „Jestem wolny do tego stopnia, że nie istnieje prawo, które by mnie ograniczało”65. Ponad wszelką wątpliwość, każde prawo ogranicza wolność działania, jednakże duch średniowiecza, to znaczy duch naturalnego chrześcijańskiego porządku, o którym wcześniej mówiliśmy, zawsze postrzegał prawo i jego więzy przede wszystkim jako pomoc i gwarancję dla prawdziwej wolności, a nie jako ograniczenie. Powiecie, że to kwestia położenia nacisku? Ja twierdzę, że nie! To raczej zasadnicze pytanie, które wyznacza początek fundamentalnej zmiany mentalności: świat ukierunkowany na Boga postrzeganego jako ostateczny cel, który ma zostać osiągnięty, bez względu na cenę; świat całkowicie zorientowany na Najwyższe Dobro, ustępuje teraz miejsca nowemu światu, skoncentrowanemu na człowieku, zajętemu jego przywilejami, jego prawami i jego wolnością.

Przypisy:

Op. cit., s. 45–46.

List 93 ad Vincentium, nr 16, PL 33, 321–330.

Spostrzeżenie przesłane Sekretariatowi Soboru, 30 grudnia 1963 r.

Ustna interwencja w auli soborowej, październik 1964.

Encyklika Libertas, PIN 180.

Fraciszek Suarez SI (1548–1617) wyraża tę myśl, gdy pisze: homo continet libertatem suam – „Człowiek posiada swoją własną wolność”, w znaczeniu, że wolność jest pierwotna w stosunku do prawa. (De bon. et mal. hum. act., disp. XII, sect. V, s. 448, cytowany przez DTC XIII, 473). Umysł tomistyczny pokroju Leona XIII nie uznałby takiego rozdzielenia dwóch ściśle powiązanych realności.
Pugnus DEI. likes this.