WYBÓR KAZAŃ

 

NIEDZIELNYCH I ŚWIĄTECZNYCH

 

KS. JÓZEF STAGRACZYŃSKI

 

 

Na niedzielę XIX po Świątkach

–––––––

 

KAZANIE I.

 

Okropność piekła

 

Straszliwe to słowa: "Związawszy ręce i nogi jego, wrzućcie go w ciemności zewnętrzne: tam będzie płacz i zgrzytanie zębów". Kto nam opisze ogrom takiego nieszczęścia: mieć związane ręce i nogi, – siedzieć w ciemnościach najokropniejszych – cierpieć męki niewysłowione?

 

Te słowa Ewangelii: "Wrzućcie go w ciemności zewnętrzne, tam będzie płacz i zgrzytanie zębów" otwierają nam przepaść wiekuistego więzienia, opisują los potępieńców. Zastanówmy się dziś nad tymi przerażającymi prawdami Ewangelii św., przypatrzmy się okropności piekła.

 

Trzy rzeczy czynią piekło piekłem:

 

I. Odrzucenie od Boga.

 

II. Ogień.

 

III. Wieczność.

 

 

I.

 

Pierwszą karą jest utrata Boga. Jest to kara, przechodząca wszystko, cokolwiek rozum ludzki może pojąć, a język ludzki wypowiedzieć.

 

Utrata Boga jest karą nieskończoną. Niegdyś Paweł św. rzekł do wiernych w Milecie: "A teraz oto ja wiem, że nie ujrzycie więcej oblicza mego wy wszyscy, wśród których przeszedłem, przepowiadając królestwo Boże" (Dz. Ap. 20, 25). Na te słowa "stał się płacz wielki wszystkich, a rzucając się Pawłowi na szyję, całowali go, będąc najbardziej żałośni z słowa, które powiedział, że więcej nie mieli oglądać oblicza jego" (20, 37-38). Utrata Pawła, nauczyciela, ojca, zdawała się być onym wiernym tak wielkim nieszczęściem, że się nie mogli ukoić w żałości. Jakimże okiem będzie człowiek potępiony patrzał na utratę Boga? Bóg powie: "Idź precz ode mnie!" Już nie będę twym ojcem, a ty nie będziesz już mi synem. Odbieram ci dziedzictwo moje. Oko moje nie spojrzy nigdy na ciebie, już odtąd na wieki oblicza mego nie będziesz oglądał. I ta po tysiąckroć nieszczęśliwa dusza musi iść precz, musi iść precz w nieskończoną dal od Boga, musi iść do królestwa ciemności i mąk. A kiedy potem z otchłani wołać będzie: Łaski! miłosierdzia! Pokaż mi, o Panie, świętą twarz Twoją, na którą patrzeć pragną Aniołowie, tedy jak huk grzmotu, jak łoskot zapadających się światów rozlegnie się głos: Non videbitis faciem meam, – na wieki już nie będziecie oglądali oblicza mego. Idźcie precz ode mnie!...

 

Co za utrata! Czymże jest utrata zdrowia, dobrego imienia, majętności; czymże utrata przyjaciela, ojca, dziecięcia wobec utraty Boga i wobec tego odrzucenia od Boga na wieki!.... Z utratą Dobra najwyższego utracone wszystkie inne dobra: dobra natury, dobra łaski, dobra chwały. Potępieniec jest dzieckiem bez ojca, królem bez tronu, obywatelem bez ojczyzny. Św. Chryzostom powiada: "Utratę Boga uważam za rzecz nieznośniejszą, niż tysiąc piekieł razem".

 

A czy potępieńcy będą pojmowali ogrom tej utraty? Tak jest. Dopóki tu na ziemi żyjemy, otoczeni dokoła dobrami ziemskimi, w nich zatopieni, nie możemy sobie boleści z tej utraty dostatecznie wystawić. Ale inaczej, gdy wstąpimy w progi wieczności. W chwili śmierci spada zasłona ciała, człowiek wchodzi w krainę wieczności: widzi on majestat nieskończony Tego, który "garścią zmierzył wody, a niebiosa piędzią zważył; który zawiesił trzema palcami wielkość ziemi i zważył na wadze góry, a pagórki na szalach" (Izaj. 40, 12). Widzi on majestat Tego, który własnemu Synowi nie przepuścił, lecz Go dał na nędze ziemskiego żywota i na śmierć krzyżową. Widzi on majestat nieskończonej piękności, której widok duszę tak zachwyca, iż jej się zdaje, jakoby w morzu rozkoszy pływała. Ale też zaraz słyszy: Discedite a me maledicti! Idźcie precz ode mnie, przeklęci! Ta nieszczęśliwa dusza musi iść precz, by już nigdy nie oglądać Boga, by na wieki być przedzieloną morzem bez brzegów i granic. Tedy czuje tę stratę, wobec której wszystkie inne męki piekła są jakoby jedno nic.

 

A czy potępieniec nie będzie mógł z czasem zapomnieć Boga? – Nie zapomni, nie może zapomnieć. Wciąż a wciąż staje mu przed oczyma ona nieskończona utrata, i wciąż a wciąż czuje nieskończoną mękę z tej utraty. Ani na jeden moment nie może zapomnieć Boga.

 

Co za okropność! Utracić Boga, a utracić na wieki! Utrata nieskończona i boleść nieskończona. Co to za straszna klątwa Boża!...

 

 

II.

 

Drugą karą jest ogień! Przypatrzmy się ogniowi z dwóch stron: Jakim jest sam w sobie i jakim w ręku Bożym.

 

Sam w sobie uważany jest to ogień prawdziwy i rzeczywisty. Skądże to wiemy? Pismo św. i Ojcowie zgadzają się na jedno, że Pan Bóg w gniewie swoim stworzył ogień, ażeby potępieńców palił i dręczył. Dosyć przypomnieć słowa Jezusowe. Co mówi Zbawiciel o ogniu? "Wynijdą Aniołowie i wyłączą złych z pośrodku sprawiedliwych, i wrzucą ich w piec ognisty: tam będzie płacz i zgrzytanie zębów" (Mt. 13, 49-50). Wyrok zaś w dniu sądu ostatecznego na potępieńców brzmi jasno: "Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny" (Mt. 25, 41). Tu odzywa się Pan jako Sędzia, więc we wyrazach stanowczych.

 

A więc ogień i boleści ognia – co za okropność! Spojrzyjcie w otchłań wieczności. Tam ujrzycie nieszczęśliwe dusze, pogrążone w ognistych przepaściach. Czytaliście o złoczyńcach, skazanych przez ziemską sprawiedliwość na powolną śmierć ognia! Czytaliście o męczennikach, których przypiekano rozżarzonymi głowniami, oblewano wrzącą wodą lub smołą i na wpół umarłych kładziono do grobów. Ten ogień przenika oczy, przenika usta, przenika serce. Ten ogień rozlewa się potokiem po wszystkich żyłach, po wszystkich członkach aż do szpiku kości. "Każdy ogniem będzie posolon" (Mk 9, 48).

 

Przypatrzmy się temu ogniowi z innej jeszcze strony, jakim jest w ręku Bożym. Z tej przyczyny ten ogień straszliwy. Ogień ziemski stopniowo się rozpala, moc jego zwolna tylko podnosi się; ogień piekielny, jako ogień zemsty w ręku Boskim, naraz w całej swej mocy pali, wścieka się, powiedziałbym, w swej okropności. Ogień ziemski pożera ciało, i dlatego boleść przemijająca, krótka; ogień zaś, jako ogień pomsty w ręku Bożym, ożywia ciało, które pali, jest solą, która nie dopuszcza umrzeć, lecz przeciwnie zachowuje. "Każdy ogniem będzie posolon, a każda ofiara będzie solą osolona" (Mk 9, 48). Ogień ziemski jeden tylko sprawia ból, choć niepojęty; ogień piekielny, jako ogień pomsty w ręku Boskim, wszelakie możliwe boleści zadaje.

 

Czymże więc jest wszystka boleść ziemska w porównaniu do boleści piekielnych! Litujemy się nad więźniami, wtrąconymi do ciemnej wieży, do której promień światła nie dochodzi. Litujemy się nad chorymi, co w ostatniej biedzie i nędzy leżą na garści barłogu. Litujemy się nad rannymi na wojnie, którym rękę, nogę odrzynają, przypiekają; lecz czymże to wszystko wobec ognia piekielnego? Risus sunt, mówi św. Chryzostom, to śmiech, to igraszka tylko dziecinna. A przecież i te ziemskie cierpienia tak okrutnie bolą. Jeżeli więc kilka kropelek cierpienia tak gorzkie, jakże gorzkim musi być cały potok, całe morze, cały ocean cierpień, który się na potępieńców wyleje? "Si tanta est stilla, quid erit torrens?" pyta się św. Hieronim.

 

Czy to sobie dobrze rozważamy? Pytam się to jedno tylko: "Kto z was zamieszka w ogniu pożerającym?" (Izaj. 33, 14). Spojrzyj w ten ogień – spojrzyj każdy okiem wiary. Tedy będziesz błagał: "Zmiłuj się nade mną, Boże, według wielkiego miłosierdzia Twojego" (Ps. 50, 2).

 

 

III.

 

Piekło jest wieczne. Wieczność, co za słowo! Rozważmy sobie to słowo! Potępieni muszą cierpieć na wieki i każdego momentu muszą cierpieć wieczność całą.

 

Że z piekła nie ma wybawienia na wieki, że męki jego trwają bez końca, jest to artykuł wiary, ufundowany na wyraźnych wyrokach Pisma św. Pan Jezus mówi o robaku, który nie umiera, mówi o ogniu, który nie gaśnie i, ażeby z góry wszelkim wątpliwościom drogę zagrodzić, jako Sędzia ogłasza dekret stanowczy: "Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny" (Mt. 25, 41).

 

Straszliwa wieczności! Nie mógł jej pojąć wielki teolog Origenes, i pobłądził. My wierzymy, iż piekło wieczne, a jednak gdzie pokuta? Słysząc, że niegdyś pokutnicy musieli stać przede drzwiami kościelnymi we włosienicy, z głową posypaną popiołem; że niegdyś pokutnicy musieli dziesięć, dwadzieścia lat za grzechy czynić pokutę w poście, modlitwach i płaczu, zanim ich wpuszczono do świątyni i Ciało Pańskie im podano; słysząc to, pytamy się zdumieni: Czy to podobna tak długą i tak surową czynić pokutę? Ale czymże są one wszystkie pokuty w porównaniu do pokuty w piekle, do pokuty bez końca, do pokuty w ognistych płomieniach? Kto wierzy naprawdę, wierzy w tę wieczność, ten co prędzej odda co cudzego, i naprawi wszystkie krzywdy ludzkie; ten jeszcze dziś zerwie grzeszne związki; dla tego żadna pokuta nie będzie za wielką i za długą.

 

Co więcej: potępiona dusza każdego momentu cierpi całą wieczność męki; każdego momentu doznaje mąk przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

 

Jakże potępione dusze mogą cierpieć męki, które przeszły i te, które dopiero mają nastąpić? Cierpią grzesznicy męki przeszłości, a to przez zastanawianie się nad tym, czym oni byli na świecie. Czymże byli na świecie? Byli dziećmi Bożymi, mieszkaniami Ducha Świętego, braćmi Chrystusowymi, dziedzicami żywota. O jak łatwo mogli się zbawić. Lecz nie chcieli. Z własnej winy utracili najświetniejszą koronę, własnymi rękami wykopali sobie tę przepaść, z własnej woli rzucili się w morze wszelakich mąk. Ta myśl każdego momentu budzi w nich rozpacz i każdego momentu wszystek ciężar mąk już minionych kładzie na te dusze nieszczęśliwe. I przyszłość gniecie całym ciężarem. Strach przed złem grożącym w przyszłości równa się samemu złemu. Przypatrzcie się złoczyńcy, prowadzonemu na stracenie. Na czole rozlany głęboki smutek, kolana drżą, ręce się trzęsą, strach i trwoga w oczach, w całej postawie. On cierpi męki śmierci wpierw, zanim mu stryczek zarzucą na szyję, zanim kat miecz podniesie. W piekle strach przed męką, która ma przyjść, zwiększa boleści, które już cierpi.

 

Kończę – lecz nie, nie kończę. Niech już samaż ona przepaść mówi. Co ona mówi do sprawiedliwych? Mówi, by niewinności swej strzegli, by się grzechu strzegli, bo grzech drogą do piekła.

 

Co mówi do pokutujących? Mówi, by dziękowali Bogu za miłosierdzie, by wytrwali, by na nowo nie popadali w grzech.

 

Co mówi do grzeszników? Mówi, by się co prędzej nawrócili. Uciekajcie co prędzej do miłosierdzia Bożego, co prędzej pojednajcie się z Bogiem. Przepaść wydała głos swój. Amen.

 

–––––––––––

 

 

Ks. Józef Stagraczyński, Wybór kazań niedzielnych i świątecznych. Tom II. Poznań. NAKŁADEM I CZCIONKAMI DRUKARNI I KSIĘGARNI ŚW. WOJCIECHA. 1908, ss. 198-203.

(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono).

 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Pozwolenie Władzy Duchownej:

 

Wolno drukować.

 

P o z n a ń , d. 13-go Maja 1908.

 

(L. S.)

Konsystorz Jeneralny Administratorski.

X. Echaust.

 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 
© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMVIII, Kraków 2008

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: