Hetman Chrystusa - Biografia św. Jana Pawła II Tom 4

Cóż z tego, że ciało słabło, skoro ani duch, ani Jego umysł nie gasły; Papież Polak nie zamierzał schodzić z krzyża. Ostatni tom „Hetmana Chrystusa”, opowiadając o schyłku pontyfikatu, opowiada zarazem o nadal intensywnej posłudze, o heroicznym wypełnianiu Piotrowej misji...

Autorzy:

liczba stron: 488
obwoluta: brak
format: 19,5 x 24,0  cm 
papier: kreda Silk (matowa), 115 g
oprawa: twarda
data wydania: 25-09-2020
ISBN: ISBN: 978-83-7553-294-4
EAN: 9788375532944
Zarejestruj się aby otrzymać rabaty* 25% na pierwsze zamówienie oraz 20% na kolejne! Darmowa dostawa na terenie Polski powyżej 200zł.
*Rabaty nie łączą się z pakietami i innymi promocjami oraz nie dotyczą cen podręczników.

Dostępność: duża ilość

Cóż z tego, że ciało słabło, skoro ani duch, ani Jego umysł nie gasły; Papież Polak nie zamierzał schodzić z krzyża. Ostatni tom „Hetmana Chrystusa”, opowiadając o schyłku pontyfikatu, opowiada zarazem o nadal intensywnej posłudze, o heroicznym wypełnianiu Piotrowej misji aż do ziemskiego końca.

Ojciec Święty nie miał spokojnej starości. Wręcz przeciwnie – zmagał się jak nigdy dotąd z siłami agresywnego zła, także w samym Kościele. Utrata dawnej sprawności ruchowej wyhamowała dynamizm Papieża. Tron musiał zamienić na wózek inwalidzki. Nic nie było jednak w stanie wyhamować ewangelizacyjnego i kapłańskiego entuzjazmu Hetmana Chrystusa. W opisywanym czasie – od drugiej połowy 1997 r. do 2 kwietnia 2005 r. – Jan Paweł II odbył 26 zagranicznych podróży apostolskich (w tym dwie do Ojczyzny), kontynuował pielgrzymki po Włoszech, wizytacje rzymskich parafii, a także – aż do ostatecznej utraty głosu – środowe audiencje ogólne i niedzielną modlitwę z wiernymi na Anioł Pański. Nauczał, napominał, przestrzegał, pisał. Zdołał bezpiecznie i pewnie przeprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie chrześcijaństwa. Dane Mu było zasiadać na tronie Piotrowym blisko 27 lat (trzeci co do długości pontyfikat w historii) i skutecznie bronić czystości nauki wiary. Miliony wiernych na całym świecie głośno domagały się już 2 kwietnia 2005 r. Jego natychmiastowej kanonizacji.

Mimo to po śmierci Jana Pawła II ataki na Niego jeszcze się nasiliły. Dla reprezentantów zła pozostawał bowiem wciąż groźny – za sprawą nieprzemijającej aktualności Jego nauczania. Dlatego w tych czterech wielkich tomach „Hetmana Chrystusa” Jolanta Sosnowska opisała szczegółowo nie tylko przebieg życia Wielkiego Polaka, ale skrupulatnie przybliżyła Jego myśli i opinie obejmujące przeróżne aspekty współczesności i w ogóle człowieczego losu. Jakże bowiem krucha jest nasza egzystencja, gdy oderwiemy się od Boga – a czyż nie do tego ze wszystkich stron jesteśmy obecnie nakłaniani, a nawet już wręcz zmuszani?

Autorka kończy swe dzieło szczególną modlitwą do Świętego, pisząc m.in.: „Wiele Twoich przestróg spełnia się niestety na naszych oczach, bo je zlekceważyliśmy. Na pewno jednak nie wszystko jest stracone. Wystarczy – jedynie i aż tyle – że posłuchamy Ciebie, pójdziemy za Twoim przykładem i będziemy tak jak Ty z podniesionym czołem, bez strachu i wstydu, ewangelizować innych. Że będziemy wymagać od siebie, nawet wtedy, gdy inni od nas wymagać nie będą…”. Zatem wstańmy i chodźmy!

Hetman Chrystusa nas powiedzie.

MKiDN

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.



Spis Treści

 Łódź obiera kurs na Wielki Jubileusz. 1997
Czas poświęcony Bogu
Dwie Teresy
Walka z tsunamicznym uderzeniem

Ofensywa cywilizacji życia. 1998

Krzyż dla dyktatora
Duchowa więź
Bratnie Kościoły w globalnej wiosce
Pod prąd obojętności i otwartej wrogości

 Przed otwarciem Świętych Drzwi. 1999

Bezwarunkowo po stronie życia
Artyści, ateiści, politycy
Dary Bożej łaski
Z potrzeby serca
Odliczanie czasu

 Przekraczanie progu. 2000

Areopagi współczesnej cywilizacji
W takcie kościelnym, liturgicznym i jubileuszowym

 Wejście w trzecie tysiąclecie. 2001

Nie każdy, który Mi mówi: „Panie, Panie!”…
Ekologiczne nawrócenie
Topnienie lodów

 

Wózek inwalidzki dla Papieża. 2002
Najłatwiej pokonać Kościół przez kapłanów
Ostatnia pielgrzymka zamorska
Ostatni raz w Ojczyźnie
Boże tajemnice

 

Piotr naszych czasów nie poddaje się. 2003
Miasto Rzym pełne wdzięczności
Wzywanie do rechrystianizacji

 

Zmagania z bólem i pożegnania. 2004
Zwalnianie rytmu i tempa

 

Odchodzenie do Pana. 2005
Encyklika pisana cierpieniem
Kult

Czas poświęcony Bogu

 

Chrystusowa brama pod Wieżą Eiffla

Mniej więcej miesiąc po wyjeździe Ojca Świętego z Polski południowe i zachodnie obszary naszego kraju nawiedziła, wskutek trwających ponad tydzień ulewnych opadów, powódź, nazwana później „powodzią stulecia”. Skutki potężnego, niszczącego żywiołu odczuli również mieszkańcy Czech, północno-zachodniej Słowacji, wschodnich Niemiec oraz wschodniej Austrii. Życie straciło wtedy 114 osób, wiele tysięcy zostało bez dachu nad głową. Wszystkich poszkodowanych Jan Paweł II, przebywający w tym czasie na wypoczynku w Dolinie Aosty, obejmował swoją modlitwą i współczuciem. 13 lipca w Les Combes apelował: „do ludzi dobrej woli o solidarną pomoc dla ofiar powodzi. Umiejmy otwierać nasze serca na potrzeby tych braci i sióstr, którzy cierpią”. Cztery dni później zadecydował o wysłaniu za pośrednictwem Papieskiej Rady „Cor Unum” pomocy materialnej do dotkniętych powodzią regionów Polski i Czech.

Dalsza część papieskiego odpoczynku wakacyjnego odbywała się, jak co roku, w Castel Gandolfo, skąd 21 sierpnia Ojciec Święty „wyskoczył” na cztery dni do Paryża na XII Światowe Dni Młodzieży. Papież uważał niezmiennie, że młodzi ludzie, którzy ze swej natury stawiają wiele pytań i chcą usłyszeć na nie odpowiedź, mają też sami wiele do powiedzenia Kościołowi.

Jan Paweł II, który umiał słuchać jak mało kto i jak mało kto był mędrcem godnym najwyższego autorytetu, zachęcał swoją postawą i swoim konsekwentnym nauczaniem, opartym na Słowie Bożym, by młodzi pozostawali związani z Kościołem i czynnie uczestniczyli w jego życiu. Przekonywał ich, że żyjąc w Kościele poznają odpowiedzi na dręczące ich pytania, ponadto odkryją, iż nie są osamotnieni w swym doczesnym pielgrzymowaniu, że Boży lud postępuje w miłości Chrystusa i jest solidarny. Przekonywał, że czas poświęcony Bogu nigdy nie jest czasem straconym.

Do Paryża przybyło ponad 600 tys. młodych ze 160 krajów z różnych części świata. To właśnie owi liczni zagraniczni pielgrzymi, przepełnieni entuzjazmem wiary i gotowością świadczenia o niej w każdej chwili, pomogli Francuzom spojrzeć z ponownym zainteresowaniem i podziwem na ich własne chrześcijańskie dziedzictwo, którego korzenie były tam systematycznie podcinane. Pomogli odkrywać odpowiedź na pytanie będące bardzo ciekawym mottem paryskich ŚDM: „Nauczycielu – gdzie mieszkasz? Chodźcie, a zobaczycie” (por. J 1,38–39). Młodzi pielgrzymi postawili na ulicach jakby lustro, w którym najmłodsi Francuzi, potomkowie „najstarszej córy Kościoła”, zostali zmuszeni się przejrzeć.

Francuskie media, podobnie jak mniej lub bardziej lewackie publikatory w innych krajach Europy Zachodniej, jak zawsze prorokowały przed ŚDM totalną klapę frekwencyjną, zniechęcając na różne sposoby do udziału w uroczystościach. Papież w ciągu miesiąca poprzedzającego spotkanie w Paryżu przeciwstawiał się temu za pośrednictwem stacji telewizyjnych i radiowych, które transmitowały na cały świat niedzielną modlitwę na Anioł Pański; Ojciec Święty zachęcał sugestywnie do jak najliczniejszego uczestnictwa w święcie wiary, nawiązania osobistej relacji z Chrystusem Zbawicielem, znalezienia ostatecznego sensu życia.

Istotnie ci, którzy nie zamykali się na słowa przesłania Jana Pawła II, odczuwali tęsknotę za lepszym poznaniem Pana Boga i Jego Ewangelii, chcieli budować świat lepszy od tego, który mniej lub bardziej bezwzględnie narzucają różnej maści ideolodzy i skompromitowani politycy. Dobrze wyraził to ówczesny premier francuskiego rządu, choć przecież socjalista, Lionel Jospin: „Ojcze Święty, także poza obrębem wspólnoty katolickiej jesteś ceniony jako jeden z wielkich świadków naszej epoki. Twoje oddanie sprawie pokoju, Twoja działalność na rzecz solidarności z ludźmi i narodami najbardziej upośledzonymi, Twoja walka o godność człowieka, a także energia, z jaką głosisz swoją naukę, przyciągają uwagę wszystkich i zasługują na szacunek”.

W Ewangelii Pan Jezus nazywa siebie bramą owiec: „Ja jestem bramą owiec (…) Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony…” (por. J 10,1–10). Tym razem scenerią owej symbolicznej bramy, przez którą przeszedł Jan Paweł II pod rękę z dziesięciorgiem przedstawicieli młodych różnych ras i kontynentów, były paryskie Pola Marsowe. Pamiętały zarówno ćwiczenia wojskowe francuskich rekrutów w XVIII w., jak i radość paryskiego ludu z powodu zdobycia Bastylii 14 lipca 1789 r. (skądinąd pozbawionej więźniów politycznych, której cele „zamieszkiwało” tylko kilku lokatorów: hrabia oskarżony o kazirodztwo, dwóch chorych umysłowo i czterech fałszerzy). Widziały też, jak wiek później wznoszono tu z metalu nowoczesną Wieżę Eiffla – symbol odbywających się ówcześnie w stolicy Francji wystaw światowych. Teraz gościły Ojca Świętego rodem z Polski. Gdy Jan Paweł II przybył tu na inauguracyjne spotkanie z młodzieżą całego świata, wyświetlacz zamontowany na wieży odliczał dni do rozpoczęcia roku 2000; pozostało ich wówczas 863.

Gotycka perła Nôtre Dame

W słusznie uchodzącej za arcydzieło gotyku paryskiej katedrze Nôtre Dame (nieczynnej dziś i grożącej zawaleniem – tudzież desakralizacją wedle planów ateistycznego prezydenta Macrona – po pożarze w kwietniu 2019 r.) odbyła się w piątek, 22 sierpnia 1997 r., beatyfikacja Fryderyka Ozanama (1813–53), świeckiego apostoła. Jan Paweł II chciał go dać niewątpliwie za wzór współczesnej młodzieży: „Trzeba bowiem, ażeby wszyscy ci młodzi ludzie, twoi poniekąd rówieśnicy, którzy tak licznie zgromadzili się w Paryżu ze wszystkich krajów Europy i świata, zobaczyli, że to jest także ich droga. Trzeba, aby zrozumieli, że tą drogą powinni pójść, jeśli chcą być prawdziwymi chrześcijanami. Niech oczyma duszy ujrzą wszystkie – jakże liczne – potrzeby ludzi współczesnych. Niech odczytają je jako wyzwanie. Niech Chrystus każdego z nich wezwie po imieniu, ażeby każdy mógł powiedzieć: oto moja droga!”.

Jakież przedziwne są bowiem znamiona czasu. Fryderyk Ozanam, który przybył do Paryża z Lyonu, jako 21-letni student pisał w 1831 r. o stolicy Francji: „Paryż mi się nie podoba. Nie ma tu prawdziwego życia, nie ma wiary ani miłości. Wielkie miasto sprawia wrażenie wymarłego. Jego chłód i demoralizacja mrozi mnie i prawie zabija” . Ówczesne słowa błogosławionego można by z powodzeniem odnieść do dnia dzisiejszego. Już wtedy było na Sorbonie grono profesorów, zażartych antyklerykałów, którzy w trakcie wykładów – w duchu haseł rewolucji francuskiej – otwarcie zwalczali religię katolicką. Paryski uniwersytet był już wówczas matecznikiem agresywnego, walczącego ateizmu. By dać temu odpór, Fryderyk wraz z grupą studentów przekonał ówczesnego arcybiskupa Paryża, Jacka Ludwika de Quélena, by wznowił w katedrze Nôtre Dame (spustoszonej w czasach wielkiej rewolucji 1789–99 i nazywanej potem Świątynią Rozumu) głoszenie kazań apologetycznych, czyli broniących katolickiej wiary przed jej oskarżycielami i tym samym kształtujących nowoczesną świadomość katolików w oparciu o naukę Kościoła. W środowisku uniwersyteckim powstało ponadto w 1833 r. niosące pomoc ubogim stowarzyszenie – Konferencje św. Wincentego á Paulo, którego Fryderyk był współzałożycielem, i w którym aktywnie działał na rzecz przywrócenia wiarygodności Kościołowi służącemu ludziom biednym. Ozanam szybko bowiem doszedł do wniosku, że samo poznawanie wiary i wzajemne się w niej wspieranie to za mało, gdyż jak wiadomo – wiara bez uczynków jest martwa.

Swą działalność charytatywną Fryderyk, który w niedalekiej przyszłości został profesorem Sorbony, oparł na zawołaniu: „Chodźmy do ubogich, bo ich błogosławieństwo jest błogosławieństwem Boga!”. Służył im w paryskiej dzielnicy Mouffetard. Poza tym i poza pracą na uczelni prowadził ożywioną działalność publicystyczną, głosząc miłość w szerzeniu kultury, uprawianiu polityki i prowadzeniu działalności społecznej. Jan Paweł II powiedział o nowym błogosławionym: „Odważnie i świadomie angażuje się w publiczną działalność społeczną i polityczną w bardzo niespokojnym okresie w dziejach kraju, przekonany, że społeczeństwo, które pogodziłoby się z nędzą, uznając ją za nieuniknioną plagę, okryłoby się hańbą. Można zatem upatrywać w nim prekursora nauki społecznej Kościoła, którą papież Leon XIII rozwinie kilka lat później w encyklice Rerum novarum”.

Znakiem czasu, ale też i miejsca, jest niewątpliwie fakt, że w XX w. wzniesiono we Francji tylko jedną katedrę; jest nią zbudowana w latach 1990. nowoczesna świątynia Zmartwychwstania Pańskiego w Évry, która należy do paryskiej metropolii. Jan Paweł II, nawiedzając tę katedrę, powiedział, że wszyscy jesteśmy powołani, by być żywymi kamieniami budowli, której kamieniem węgielnym jest Chrystus.

Nowa Pięćdziesiątnica i List Chrystusa

Również pozostałe znaki, które zostawiał Ojciec Święty młodym, były niezwykle przemyślane i wymowne. Nazajutrz udał się bowiem do XV-wiecznego kościoła św. Szczepana ze Wzgórza – Saint-Étienne du Mont – który był świątynią parafialną Fryderyka Ozanama oraz jego rodziny, w którym znajdują się też relikwie patronki Paryża św. Genowefy (422–500 [502]). Są to właściwie resztki jej sarkofagu, który w czasie rewolucji francuskiej (1793) podpalono; wtedy kościół św. Szczepana został przemianowany na oświeceniową, ateistyczną Świątynię Miłości Synowskiej. Zapewne większość mieszkańców francuskiej, zlaicyzowanej już wtedy bardzo stolicy zdążyła zapomnieć zarówno o haniebnych wyczynach rewolucjonistów, jak i o św. Genowefie, która przez całe swe życie nie rozstawała się z krzyżem, u której rady zasięgali królowie Francji Childeryk i Chlodwig, którą ludność Paryża wielokrotnie prosiła o wstawienniczą modlitwę do Boga w chwilach klęsk czy katastrof i jej modlitwa zawsze była wysłuchana. Dla Papieża rodem z Polski każdy święty, choćby z czasów uważanych przez współczesnych za najbardziej zamierzchłe czy określanych jako „ciemne”, ma nam i dzisiaj coś do powiedzenia. Miłość do Boga i bliźniego, którą swym życiem wyrażali święci różnych epok, nigdy się bowiem nie dezaktualizuje.

Na Eucharystię sprawowaną we wnętrzu mieszczącego się w pobliżu Panteonu kościoła św. Szczepana ze Wzgórza Jan Paweł II zaprosił m.in. 370 delegatów reprezentujących 40 religijnych ruchów młodzieżowych ze 140 krajów. Swą prośbę, by byli „Listem Chrystusa”, czyli „głosili w swoich krajach dzieła Boże i byli płomiennymi świadkami Ewangelii Chrystusa wśród ludzi dobrej woli aż po krańce ziemi” – Papież skierował do wszystkich uczestników ŚDM. Przekonywał młodych z całego świata, że to ich paryskie spotkanie ma być jakby nową Pięćdziesiątnicą. „Trzeba – mówił Jan Paweł II – ażebyśmy tak jak apostołowie w wieczerniku usłyszeli, chociaż w sposób pozazmysłowy, szum gwałtownego wiatru, żeby ukazały się nad głowami wszystkich tu zgromadzonych płomienie światła Ducha Świętego i żeby wszyscy zaczęli ogłaszać różnymi językami wielkie dzieła Boże (por. Dz 2,1–4). Wówczas staniecie się świadkami Dobrej Nowiny na trzecie tysiąclecie”.

Centrum Paryża zostało w czasie sprawowania tej właśnie Mszy św. opasane przez setki tysięcy dziewcząt i chłopców z całego świata 36-kilometrowym „łańcuchem braterstwa”. Kiedy zabiły dzwony wszystkich kościołów w mieście, młodzi stanęli w ciszy, trzymając się za ręce. Wcześniej – zapewne kierowani jak najlepszymi, braterskimi intencjami i nie wgłębiając się zanadto w treść – zaśpiewali Odę do radości Fryderyka Schillera, będącą finałową kantatą IX Symfonii Ludwika van Beethovena, która w 1972 r. uznana została za hymn Unii Europejskiej. Formalnie jest hymnem tylko muzycznym, a nie słownym. Jak jednak słusznie zauważa prof. Andrzej Nowak: „w trzeciej zwrotce tej pieśni pojawia się bardzo charakterystyczny zwrot. Wszystkie stworzenia piją radość ze wspólnego źródła, z piersi Natury. Wszyscy dobrzy i wszyscy źli. Alle Guten, alle Bösen. Nie ma znaczenia de facto, czy ktoś jest zły, czy dobry, skoro jeden i drugi tak samo czerpie ze źródła radości. Wszyscy razem jesteśmy połączeni i zrównani w tej radości. Myślę, że to właśnie wezwanie do wyjścia poza dobro i zło jest istotnym przesłaniem tego prometejskiego w swojej wymowie, charakterystycznego dla epoki romantycznej hymnu. To jest nowa religia” .

Popularność Ody do radości i nieustanne lansowanie jej jako hymnu nowoczesnych Europejczyków stało się stopniowo niestety symbolem zamieszania w głowach nie tylko ludziom młodym, którzy w tamtych czasach podążali za św. Janem Pawłem II, ale też tym, którzy po jego śmierci stali się zwolennikami obalania wszelkich tabu i głosicielami transgresji, czyli przekraczania wszelkich granic, także moralnych.

Zdawać sprawę ze swojej wiary

Choć motywami przewodnimi paryskiego spotkania młodzieży były wiara, braterstwo, pojednanie i pokój – dzisiaj rozumiane w sposób zupełnie dowolny – nic wtedy jeszcze nie zwiastowało pomieszania pojęć. W piękny sobotni wieczór na hipodromie Longchamp, w katedrze pod gołym niebem zbudowanej ze świateł i cieni, Jan Paweł II objaśniał, co oznaczają te pojęcia w świetle Chrystusowej nauki. Tradycyjna liturgia wieczornego czuwania z Ojcem Świętym była wzniosła i podniosła oraz pełna młodzieńczej radości i entuzjazmu. Zaśpiewano na ponad milion głosów (w tym ok. 30 tys. z Polski) hymn do Ducha Świętego Veni Sancte Spiritus, dziesięciu neokatechumenów otrzymało z rąk Jana Pawła II chrzest i bierzmowanie. Papież wyjaśniał im, a tym samym przypominał wszystkim zebranym, jak wielkich rzeczy dokonują w nas te sakramenty. Uwrażliwiał, że nie są to tylko gesty: „Bóg uznaje was za swoje dzieci i przemienia wasze życie w historię miłości między wami a Nim. Upodobnia was do Chrystusa, abyście mogli wypełnić swoje osobiste powołanie. Przyszedł, aby zawrzeć z wami przymierze, i obdarza was swoim pokojem. (…) W Kościele nie ma już granic; jesteśmy jednym solidarnym ludem, złożonym z wielu społeczności, różniących się kulturą, wrażliwością, sposobem postępowania, w komunii z biskupami, pasterzami owczarni. Ta jedność jest znakiem bogactwa i żywotności. Pośród tej różnorodności troszczcie się przede wszystkim o jedność i braterską łączność, dzięki którym możliwy jest harmonijny rozwój indywidualny i wzrost całej wspólnoty.

Chrzest i bierzmowanie nie oddalają nas jednak od świata, mamy bowiem udział w radościach i nadziejach współczesnego człowieka i współtworzymy ludzką wspólnotę, wnosimy wkład w życie społeczne oraz we wszystkie dziedziny nauki i techniki. Dzięki Chrystusowi jesteśmy bliscy wszystkim naszym braciom i powołani, aby okazywać głęboką radość, jaka płynie z obcowania z Nim. Chrystus wzywa nas, byśmy pełnili naszą misję tam, gdzie jesteśmy, ponieważ ‘miejsce, które Bóg nam przydzielił, jest tak piękne, iż nie wolno nam go porzucić’ (por. List do Diogeneta, VI, 10). Cokolwiek czynimy, nasze życie jest dla Pana i to właśnie stanowi źródło naszej nadziei i tytuł do chwały. W Kościele obecność młodych, katechumenów i nowo ochrzczonych jest wielkim bogactwem, źródłem żywotności całej chrześcijańskiej wspólnoty, powołanej, aby zdawać sprawę ze swojej wiary i świadczyć o niej aż po krańce ziemi”.

Również następnego dnia, w niedzielę 24 sierpnia, podczas Eucharystii zamykającej Światowe Dni Młodzieży, Jan Paweł II uwrażliwiał młodych na to, że ich pielgrzymia droga i związane z nią posłannictwo nie kończy się w Paryżu, i to nie tylko dlatego, iż następne ŚDM zaplanowano w Rzymie w roku 2000. Ojciec Święty podkreślał, że wspólne spotkanie i świętowanie musi mieć kontynuację w całym dalszym życiu i być naznaczone nieustannym poszukiwaniem Boga oraz odczytywaniem Jego woli. „Człowiek szuka swojej drogi w świecie widzialnym, a poprzez świat widzialny szuka niewidzialnego na całym szlaku swojej duchowej wędrówki (…) – mówił Jan Paweł II. – Każdy z nas ma swoją osobistą historię i nosi w sobie pragnienie widzenia Boga, które rodzi się wraz z poznaniem świata stworzonego. Ten świat jest wspaniały i bogaty, odsłania przed człowiekiem swoje wielorakie bogactwa, fascynuje go, przyciąga jego umysł i wolę. Ostatecznie jednak nie zaspokaja jego ducha. Człowiek uświadamia sobie, że cały ten zróżnicowany świat ze swoim bogactwem jest przygodny. Jest poniekąd skazany na śmierć. Dzisiaj jeszcze bardziej zdajemy sobie sprawę z nietrwałości naszej ziemi, bardzo często zagrożonej przez samego człowieka, któremu Stwórca ją powierzył. (…) wasza droga nie kończy się tutaj. Czas nie zatrzymuje się dzisiaj. Idźcie na drogi świata, na drogi ludzkości, pozostając zjednoczeni w Kościele Chrystusa! Kontemplujcie nieustannie chwałę i miłość Boga, a otrzymacie światło, byście mogli budować cywilizację miłości i pomagać ludziom dostrzegać świat przemieniony przez odwieczną mądrość i miłość. Trwajcie w przebaczeniu i pojednaniu, bądźcie wierni łasce chrztu! Dawajcie świadectwo o Ewangelii! Jako aktywni i odpowiedzialni członkowie Kościoła bądźcie uczniami i świadkami Chrystusa, który objawia Ojca, trwajcie w jedności Ducha, który daje życie!”.

Trzy dni po wyjeździe Jana Pawła II z Francji metropolita Paryża kard. Jean-

-Marie Lustiger (1926–2007) nawiedził na jednym z podparyskich cmentarzy grób poety Cypriana Kamila Norwida, polskiego romantyka, którego Ojciec Święty tak często przywoływał w swoich wystąpieniach od początku pontyfikatu. Gestów wdzięczności było wobec Papieża wiele, podobnie przejawów entuzjazmu. Toteż podsumowując pobyt w Paryżu, Jan Paweł II nakreślił podczas środowej audiencji budujący obraz, który mu się wyłonił: „mimo różnorodności języków, kultur, narodowości, koloru skóry, chłopcy i dziewczęta z pięciu kontynentów podali sobie ręce, pozdrawiali się i wymieniali uśmiechy, razem modlili się i śpiewali. Było wyraźnie widać, że wszyscy czuli się jak u siebie w domu, jak członkowie jednej wielkiej rodziny. Do świata, w którym utrzymują się wielorakie podziały, do świata zastygłego w obojętności i zagrożonego globalną alienacją, młodzi skierowali z Paryża przesłanie: wiara w Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego może stać się fundamentem nowej bratniej wspólnoty, w której wszyscy akceptują się nawzajem, ponieważ się miłują”.

Jak wiadomo, Jan Paweł II wszelkimi swymi siłami podsycał i propagował zawsze, przy każdej okazji, budowanie takiej światowej wspólnoty – cywilizacji miłości – pod auspicjami Kościoła powszechnego. Choć przedstawiciel młodych dziękował Ojcu Świętemu w Paryżu za przyjaźń, którą on ich darzy i za to, że do nich przybył, by ukazać im drogę do Chrystusa, wiemy dziś, że domowe lekcje, które nam wszystkim zadawał św. Jan Paweł II, nie zostały rzetelnie odrobione i nadal odrabiane nie są. Ba! są skazywane na zapomnienie albo stemplowane jako rzekomo przebrzmiałe i nienowoczesne. Wierne trwanie w i przy Kościele oraz dawanie świadectwa o Chrystusie w każdym miejscu to dzisiaj dwa rosnące deficyty katolików na całym świecie…

Czytelników, którzy kupili tę książkę, zainteresowało również:

Opinie o produkcie (0)

do góry

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl