Clicks1.4K
Orędzia

KATOLIKU NIE DAJ SIĘ ZWIEŚĆ Święta Matka Teresa- „Komunia 'narękę' jest złem większym [czytaj: tragiczniejsza w skutkach], niż aborcja”

Często słyszy się stwierdzenie, że nie postawa przyjmującego Komunię św. ale stan jego serca, które zna tylko Bóg, świadczy o tym, czy przyjmuje Ją godnie i ze czcią. Pozwolę sobie być odmiennego zdania, które można by wyrazić następująco:

1. Przyjmowanie Komunii św. na klęcząco i do ust rzeczywiście nie musi być, i nie zawsze jest, wyrazem czy też gwarancją Jej godnego i ze czcią dla Najwyższego przyjmowania.

2. Ale przyjmowanie Komunii św. na stojąco jest zawsze (!) – jeśli nie ma przeszkód natury zdrowotnej – wyrazem i 100%-tową gwarancją mniej lub bardziej świadomego braku należytej czci dla Stwórcy. I to bez względu na to, kto przed NIM stoi – kardynał czy alumn, prezydent czy żebrak.

Bowiem nie ma podczas Mszy św. bardziej odpowiedniego momentu i bardziej odpowiedniej postawy dla oddania najgłębszej czci i hołdu Naszemu Zbawcy, aniżeli wtedy, kiedy ON SAM uniża się do mojej ludzkiej nędzy, a ja, w geście i akcie wdzięczności, miłości i wiary padam przed NIM na kolana. Jeśli nie klękam przy przyjmowaniu Komunii świętej, to każde inne klękanie nie ma najmniejszego sensu. Jeśli klękam „tam i wtedy”, a nie „tutaj i teraz”, to daję dowód swojej niewiary w Jego realną Obecność w Najświętszej Hostii. I wtedy moja postawa świadczy przeciwko mnie; moje stanie oskarża mnie przed NIM. Powtarzam: jeśli nie ma przeszkód natury zdrowotnej.

A Ty, drogi Czytelniku? Czy się ze mną zgadzasz? Ufam, że tak, bo gdyby mimo wszystko miało być inaczej, zadałbym Tobie następujące pytanie: Czy modląc się nigdy nie klęczysz? A więc jeśli modląc się klęczysz przed TYM, Którego nie widzisz, to dlaczego przyjmując Komunię świętą nie padasz na kolana przed TYM, Którego widzisz? Kto lub co powstrzymuje Cię od tego? A może rzeczywiście w głębi serca nie wierzysz, że stoisz przed NIM?

Ku rozwadze polskich księży proboszczów!

Niedawno jeden z niemieckich kapłanów obserwując, jak jego parafia umiera, wołał: „Dajcie mi dwóch lub trzech parafian, którzy będą przyjmować Komunię św. na kolanach i do ust, a moja parafia zostanie uratowana!”

Jak bardzo wymowne i dające wiele do myślenia stwierdzenie, nieprawdaż? Czas najwyższy wyciągnąć wnioski, póki jeszcze nie jest za późno!

Cud Eucharystyczny w Rimini(XIII wiek)

Głodzony przez trzy dni mułpada na kolana przed Jezusem Eucharystycznym trzymanym przez św. Antoniego Padewskiego. To nierozumne zwierzę nie wybrało w pierwszym rzędzie podawanego mu owsa, ale PANA. A my, a Ty? Czy czujemy jeszcze głód Boga? Czy zaspokajamy go Nim Samym, czy też – nie wierząc już w Jego

realną obecność w Najświętszej Eucharystii – próbujemy zaspokoić go zwyczajnym „owsem”?

____________

[1] Chodzi tutaj o kościół Pani Wszystkich Narodów, który ma być wzniesiony w Amsterdamie według wskazówek podanych widzącej Idzie Peerdeman przez Matkę Bożą. W wizjach przedstawionychwyżej dane jest widzącej oglądać jego wnętrze.

.

[2] Jeśli nie ma przeszkód natury zdrowotnej dopowiedzenie autora.

.

[3] To „wszystko co ponadto” miało na przestrzeni historii Kościoła swoje fazy i stopnie. Dawniej, jak tylko sięga moja pamięć, w kościołach były balaski, nakrywane przed Komunią św. białym obrusem. Komunię św. przyjmowano wtedy na klęcząco i do ust, a kapłanowi pomagał ministrant z pateną, aby broń Boże nic z Tego, co Święte nie zostało zbezczeszczone. Z czasem biały obrus zniknął, a w końcu także i same balaski.

Dzisiaj w większości polskich kościołów, klasztorów i seminariów duchownych przyjmuje się już Komunię św. na stojąco. Pateny też już coraz częściej nie ma i obecny w każdej cząstce konsekrowanej Hostii Chrystus upada na ziemię..., a ludzie po NIM depczą.

Czego zatem możemy spodziewać się w naszym Kościele jutro?Świętokradzkiego przyjmowania Komunii św. „na rękę”. Już dzisiaj czynione są w Polsce pierwsze próby wprowadzenia tego zwyczaju (także w klasztorach) „aby nie było za nudno i monotonnie”. A wszystko to w majestacie posłuszeństwa Kościołowi (chyba raczej„anty-Kościołowi”). Kiedy się wreszcie szatanowi uda wprowadzić ten haniebny proceder na szeroką skalę (Z ostatniej chwili! Patrz: „Oni rozproszyli Moje owce!” czyli początek końca polskiego Kościoła), wówczas wszystko inne pójdzie już szybko... i w końcu Lud Boży przestanie wierzyć w realną obecność swojego Zbawcy w świętej Hostii... ipolskie kościoły opustoszeją! podobnie jak w Niemczech, gdzie o zgrozo 12 tys. (!) kościołów przewidzianych jest do sprzedaży (także poganom) lub do wyburzenia z powodu braku wiernych. W związku z tym zadałem znajomemu niemieckiemu kapłanowi pytanie: „Jeśli się je sprzeda, albo wyburzy, to co pozostanie?”Odpowiedź: „Pustynia – pole do popisu dla szatana”.

W świetle powyższego staje się teraz już jasne, dlaczego tej komunijnej metamorfozie towarzyszy w wielu kościołach tak bardzo tajemnicze, liturgicznie i teologicznie absolutnie nieuzasadnione, a jednocześnie przeciwne Niebu (patrz wyżej – Orędzie z 20.03.1953)„przemieszczanie się” tabernakulum. Kiedyś stało ono w samym centrum ołtarza. Z czasem znalazło się w jego „narożniku”, a dzisiaj można je już spotkać (szczególnie na Zachodzie) gdzieś z boku, w mało widocznym miejscu, a nawet w podziemiach. Są kościoły, w których trzeba dobrze szukać, aby je odnaleźć. Nie da się ukryć, że tabernakulum coraz widoczniej zmierza ku wyjściu. Gdzie znajdzie się ono jutro?


I właśnie o to chodzi odwiecznemu przeciwnikowi Boga. O usunięcie Naszego Pana i Zbawcy ze Świątyni z JEGO DOMU..., a w konsekwencji i z ludzkich serc.

Kto ma zająć JEGO miejsce? bóg-CZŁOWIEK... – antychryst..

A przecież realizacja tego szatańskiego planu rozpoczęła się tak bardzo niewinnie – od usunięcia ze świątyń komunijnych balasek; od buntu człowieka przeciwko Stwórcy.

Dlatego też w trosce o losy Kościoła Matka Boża w Amsterdamie mówi : Rzymie, czy wiesz, jak wszystko jest podkopywane? Lata upłyną, kolejne do nich dojdą, ale im więcej lat, tym mniej wiary; im więcej lat, tym więcej odstępstwa. Pani Wszystkich Narodów stoi tutaj i mówi: Chcę wam pomóc i mogę wam pomóc” (15.08.1951).

O tym, w jaki sposób „wszystko jest podkopywane”, i to w samym sercu Kościoła, świadczą słowa Matki Bożej wypowiedziane 5 marca 2001 w Sievernich (Niemcy). Oto relacja widzącej Manueli:

„Zobaczyłam miasto Rzym i Watykan. Następnie ujrzałam jakąś salę narad, w której siedziało wielu kardynałów i dyskutowało. Chodziło o ujednolicenie sposobu odprawiania Mszy świętej... bez Najświętszej Eucharystii (!) Miałaby Ona być zastąpiona ogólnym 'łamaniem się chlebem' – ponieważ wielu nie wierzy w Eucharystię. Matka Boża powiedziała: <'To jest już koniec Kościoła' – uważają niektórzy wierzący... Jednak Ja przeciwstawię się temu. Kościoła, Ciała Chrystusa nie uda się im zniszczyć>”.

p-w-n.de/Godne przyjmowanie.htm

Przyp. red.: Aborcja, to zabijanie nienarodzonych – unicestwianie istot ludzkich w łonach matek i samookaleczanie dusz współwinnych. Komunia 'na rękę', to prosta droga do odejścia od Boga, a w konsekwencji do zatracenia tak ciała jak i duszy – w piekle (por. Mt 10, 28). Stąd rację ma bł. Matka Teresa mówiąc, że: „Komunia 'narękę' jest złem większym [czytaj: tragiczniejsza w skutkach], niż aborcja”.

W. Wojciechowski

Zródło
p-w-n.de/Godne przyjmowanie.htm