Clicks76
ultramontes.pl
4

DLACZEGO WIERZĘ

Spis rzeczy

Od wydawcy
Jedna prawda
Czy Bóg istnieje?
Kim jest Bóg?
Co mówi poganin o Bogu?
Czy Pan Bóg wie o wszystkim?
Wiedza, która prowadzi do Boga
Po 40-tu latach badań religijnych
Nie wierzę...
Cierpienie a sprawiedliwość Boża
Dlaczego dobrzy cierpią?
Czy potrzeba religii?
Czy wystarczy religia oparta na wewnętrznym uczuciu?
Dlaczego niektórzy ludzie nie wierzą?
Czy każda religia jest dobra?
Czy cuda są możliwe?
Cuda
Jeszcze jeden kłopot dla tych, co nie wierzą
Czy Chrystus Pan prawdziwie zmartwychwstał?
Która religia jest Chrystusowa?
Opoka Kościoła Chrystusowego
Nieomylność papieża
Między kolegami
A to się złapał
Czy Bóg traci na sile?
Kościół a państwo
Czy źle zrobił?
Oburzyła się
Ciekawa odpowiedź
Roztropni wieśniacy
Panowie spod okna
Z karnawału
Jak umierał wielki muzyk Szopen
Niebo
Piekło
Cośniecoś o poście
Czy jest szczęście na świecie?
Niewola zakonnych ślubów
Wykolejony?
Jak Indianin bronił czci Najświętszej Panny
Wśród pauzy
Zamilkł
Teolog
Postęp
Skutki szkoły bezwyznaniowej
Ciekawa rozmowa z kapłanem buddyjskim
Wyznanie nawróconego pisarza
Wiara uczonych
Dlaczego wierzę. Nowe wydanie ku światłu, Niepokalanów 1937. Nakład Centrali Milicji Niepokalanej. (Za pozwoleniem Władzy Duchownej), str. 176. (Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono).
© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMIV, Kraków 2004
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ:
ultramontes.pl
Szukający PRAWDY
Skuteczność Wiary w Jezusa Chrystusa zależy od (kolejność wg mojej oceny):

1) Czytania (słuchania) Ewangelii (nauki PRAWDY - słów Boga), tutaj proponuję przynajmniej raz „ciągiem” przeczytać 4 Ewangelie np. w tydzień, im krótszy okres czasu, tym lepsze efekty,

2) Osób, które uczą Wiary (kapłan katolicki, rodzice, nauczyciele w szkole). Ten, kto uczy Wiary w Pana Jezusa Chrystusa musi sam …More
Skuteczność Wiary w Jezusa Chrystusa zależy od (kolejność wg mojej oceny):

1) Czytania (słuchania) Ewangelii (nauki PRAWDY - słów Boga), tutaj proponuję przynajmniej raz „ciągiem” przeczytać 4 Ewangelie np. w tydzień, im krótszy okres czasu, tym lepsze efekty,

2) Osób, które uczą Wiary (kapłan katolicki, rodzice, nauczyciele w szkole). Ten, kto uczy Wiary w Pana Jezusa Chrystusa musi sam wierzyć, im większa Wiara tym łatwiej nauczyć innego, człowiek niewierzący jest sam w sobie martwy, a martwy może nauczyć tylko śmierci,

3) Wychowania w domu (pełna rodzina: matka + ojciec – na dobre i na złe),
4) Otoczenia, jako całokształt

ALE najważniejsze, kamienia nie nauczysz wiary!!! I tutaj najważniejsza są Łaski:

- Łaska od Boga, jaka została nam wlana w dniu poczęcia, która z kolei, zależy od życia przodków (czy żyli wg zasad Bożych, pokuty - cierpienia), czy poczęcie nastąpiło z Miłości rodziców,
- Łaski otrzymane od Boga w trakcie życie.

Im większe Łaski, tym łatwiej o Wiarę, sądzę, że niektórzy nawet nie muszą wierzyć, gdyż „namacalnie” spotkali Jezusa, wtedy takie osoby wiedzą, że są „nicością, jednak muszą przejść przez życie..., wiedzą też, że jeżeli chcą „po drugiej stronie” być blisko Boga to ich drogą jest Krzyż. Takie osoby z reguły mają dar czytania w ludzkich duszach np. Ojciec Pio.

Dla umocnienia wiary świadectwo ks. Piotra Glasa dla przypomnienia - www.youtube.com/watch

Króluj Nam Chryste
Nemo potest duobus dominis servire !
DLACZEGO WIERZĘ
Czy Bóg istnieje?


Minęliśmy Przemyśl, a pociąg mknął szybko, unosząc nas w stronę Krakowa. Przy oknie po obu stronach siedzieli młodzi ludzie. Jeden z nich artysta-malarz portrecista i, jak się okazało z rozmowy, izraelita. Rozmawialiśmy o celu człowieka i doszliśmy do twierdzenia, że upodobnienie się do Boga, czyli chwała Boża zewnętrzna jest właśnie tym celem i stanowi …More
DLACZEGO WIERZĘ
Czy Bóg istnieje?


Minęliśmy Przemyśl, a pociąg mknął szybko, unosząc nas w stronę Krakowa. Przy oknie po obu stronach siedzieli młodzi ludzie. Jeden z nich artysta-malarz portrecista i, jak się okazało z rozmowy, izraelita. Rozmawialiśmy o celu człowieka i doszliśmy do twierdzenia, że upodobnienie się do Boga, czyli chwała Boża zewnętrzna jest właśnie tym celem i stanowi jedynie całkowite szczęście stworzenia. Na jednej ze stacyj wszedł między innymi do naszego przedziału jakiś inteligentny mężczyzna i usiadł naprzeciwko mnie; zaraz też przyłączył się on do naszego kółka.

– A czy my możemy wiedzieć, że Pan Bóg istnieje? – zagadnął.

– I owszem.

– W to chyba może ktoś wierzyć tylko; nikt bowiem nie potrafi udowodnić, że Pan Bóg istnieje.

– Proszę pana, a ja panu to jasno udowodnię.

– Mnie pod tym względem już nikt nie przekona.

– Chyba, że Pan z góry odrzucił wszelkie rozumowanie.

– Wcale nie.

– Chciałabym i ja usłyszeć jasny na to dowód – wtrąciła siedząca obok pani.

– Przepraszam panów, rzekłem, zwracając się ku siedzącym przy oknie, że powrócę do zagadnienia, o którym już mówiliśmy, by uczynić zadość życzeniom tych, którzy później wsiedli.

– Prosimy bardzo.

– Najpierw jednak przepraszam, jakie pan posiada wykształcenie?

– Uniwersyteckie, studiowałem prawo.

– A filozofię może także?

– Tego już nie; co zresztą ma filozofia do wiary?

– Wiara musi być rozumną i tego właśnie dokonuje filozofia, zwłaszcza w zagadnieniu, czy Pan Bóg istnieje, – a teraz muszę wiedzieć w czym się wszyscy zgadzamy, bo od tego zacząć mi wypadnie, inaczej – budowalibyśmy na niepewnym fundamencie. Więc zacznijmy:

– Czy pan istnieje?

– Proszę pana, później pomówimy o tym, czym my jesteśmy, a teraz tylko pytam, czy pan istnieje?

– Tak jest.

– A pani?

– I ja to przyznaję.

– A może kto z państwa sądzi inaczej?

Wszyscy przytakują.

– Więc nasze istnienie jest pewne.

– Tego bym nie powiedział.

– A dlaczego?

– Bo my nic w ogóle na pewno wiedzieć nie możemy; co jedni twierdzą, to przeczą inni.

– Więc pan nie jest pewny, czy pan istnieje?

– Ja jestem tylko cząstką materii we wszechświecie.

– Nie chodzi mi o to – powtarzam – czym pan jest, lecz czy pan w ogóle istnieje, tj. czy pan jest czymś, czy też niczym.

– Oczywiście, niczym nie jestem.

– Na pewno?

– Na pewno!

– A ma pan zegarek?

– Mam – odpowiedział, sięgając do kieszeni.

– Jest on pański?

– Mój.

– A na pewno?

– Bez wątpienia.

– Przepraszam, ale gdyby pan o tym wątpił, poprosiłbym o niego i schował do kieszeni. (Obecni w śmiech). – Fałszywym więc jest pańskie założenie, że niczego z pewnością wiedzieć nie możemy, bo przecież pan uważa własne istnienie jako pewnik i bynajmniej nie ma ochoty wątpić, że ten zegarek należy do pana. – A ja, czy istnieję?

– Tak.

– A ta pani, tamten pan i w ogóle wszyscy tu obecni?

– Także.

– I na pewno?

– Na pewno.

– Dlaczego pan to twierdzi?

– Bo... oczy moje jasno mi o tym mówią.

– A te pola, łąki, przesuwające się przed oknami wagonu, świat cały i gwiazdy nad naszymi głowami – czy istnieją?

– Także; w ogóle przyznaję już, że to, co widzimy, istnieć musi; ale przecież Pana Boga nie widzimy.

– Proszę pana, czy parowóz idzie na przodzie?

– Oczywiście.

– Na pewno?

– Na pewno.

– A czy pan go widzi?

– Nie, lecz gdyby było inaczej, nasz wagon nie posuwałby się naprzód.

– A więc pan już przyznaje, że nie tylko możemy poznać jakąś rzecz przez bezpośrednie widzenie, ale także ze skutku rozumem przejść do poznania względnej przyczyny – prawda?

– Tak jest.

– Cóżby pan pomyślał o człowieku, któryby panu dowodził o swym zegarku: "Ten metal z okładki sam przypadkiem oderwał się z kopalni, sam dziwnym trafem przetopił się, przeczyścił i uformował wedle obecnego kształtu. Napis także przypadkiem na nim się wyrył. Szkiełko również przypadkiem się przetopiło i wyszlifowało. Także kółka same się zrobiły. I inne części składowe tego zegarka zupełnie przypadkiem się utworzyły; a następnie zespoliły się w obecnym porządku i tak bez myśli ludzkiej, ani też ręki, przypadkowo całkiem, wskazuje on godziny". Gdyby ten człowiek zupełnie na serio tak twierdził, co by pan o nim powiedział?

– Że cierpi chyba na zboczenie umysłu.

– Otóż w przyrodzie mamy organizmy bez porównania misterniej zbudowane. Zapewne podziwiał pan, studiując anatomię, budowę choćby takiego oka ludzkiego. Ile to różnych części, jak one delikatne i jak wspaniale służą do widzenia! Cała przyroda składa się z milionów i miliardów organizmów, które żyją, rozwijają się i rozmnażają. Czy więc można twierdzić, że te cuda przyrody to przypadek? Mógłby kto powiedzieć: "Nie dzieje się to bez przyczyny". – Prawda, ale te przyczyny mają jeszcze swoje przyczyny, a te także swoje przyczyny. Czy jednak w tej serii przyczyn, choćby nawet pchniętej w nieskończoność, musimy przyjąć pierwszą przyczynę? Przyczyny bowiem inne nie dają od siebie żadnych doskonałości, ale tylko podają to, co same otrzymały, a nam chodzi o twórcę doskonałości. – Musi być jakaś pierwsza przyczyna... i... t. j. – Bóg.

– Oczywiście.

Na twarzy owego pana odbijał się pewien rodzaj zdziwienia, że sam dotąd do takiego wyniku nie doszedł, być może, że nigdy przedtem nie rozmyślał nad tą sprawą.

Dlaczego wierzę. Nowe wydanie ku światłu, Niepokalanów 1937. Nakład Centrali Milicji Niepokalanej. (Za pozwoleniem Władzy Duchownej), ss. 11-15.

Powrót do spisu treści
Nemo potest duobus dominis servire !