Clicks708
Edward7
2

Nieprawidłowa, modernistyczna współczesna praktyka Komunii na rękę

"Przy komunii na rękę trzeba by cudu, aby jakaś cząstka nie upadła na ziemię lub nie pozostała w dłoni wiernego"
"Już jest aprobatą błędu nie stawiać mu oporu; już jest duszeniem prawdy nie bronić jej! "(Św. Feliks III, papież -492-)

Nowoczesna komunia na rękę została poczęta w nieposłuszeństwie, a jej owocem są niezliczone przejawy braku szacunku dla Chrystusa Eucharystycznego.

Są tacy, którzy utrzymują, że w starożytności Komunia była udzielana na rękę, ale nie wydaje się, aby był to zwyczaj powszechnie praktykowany, co można stwierdzić na podstawie wyczerpującej analizy źródeł, na które zwykle się powołujemy, a do których należy dodać konkretne cytaty z pierwszych wieków, z których można wywnioskować coś przeciwnego. Ferdynandus zauważa, że "paradoksalne jest to, że archeolodzy praktyki eucharystycznej, popierając praktykę Komunii na rękę, podają jako dowód tylko trzy kontrowersyjne świadectwa (Tertulian, św. Cyprian i św. Cyryl Jerozolimski - cudzysłów należy do mnie), i nie chcą jednak dostrzec świadectw Kościoła rzymskiego, które potwierdzają niezbicie, że od papieża Sykstusa I (zmarłego w 125 r.) i bez przerwy, w Rzymie z pewnością praktykowano Komunię Św. na język" (Komunia na rękę: Historia niesławnego świętokradztwa, od początków do Motu Proprio Traditiones Custodes, por. Naprzód w wierze, 20 września 2021 r.).

Tak czy inaczej, komunia na rękę, jaką wymyślił modernizm, nie była nigdy wcześniej widziana w całej historii Kościoła: brak szacunku dla Chrystusa Eucharystycznego wyróżnia się w niej w sposób odrażający. Sobór Trydencki był kategoryczny: "W Kościele Bożym zawsze był zwyczaj, że w Komunii sakramentalnej świeccy przyjmują Komunię z rąk kapłanów, a kapłani celebrujący sami przyjmują Komunię; zwyczaj, który ze względu na rozum i sprawiedliwość musi być zachowany, ponieważ pochodzi z Tradycji Apostolskiej".

Prałat Barba i jego pogarda dla Najświętszej Eucharystii
Monsignor Gabriel Barba przybył do diecezji San Luis i, poruszony swym nieokiełznanym pragnieniem większej liczby innowacji, chciał narzucić anormalną, nowoczesną praktykę komunii na rękę. Wśród błędnych zapewnień biskupa San Luis, mających na celu obronę jego skandalicznej komunii, jest takie: „Kościół w swoich zwyczajach i tradycjach nigdy nie zaproponuje świętokradztwa jako powszechnej praktyki”. Oczywiście Kościół, nie; ale sporadyczne postępowe, tak. Barba utrzymuje następnie, że komunia na rękę, tak jak jest dzisiaj praktykowana, znajduje akceptację w tradycji katolickiej i jest uniwersalna. Powtórzmy raz jeszcze z całym Soborem Trydenckim, czym była Tradycja, bardzo sprzeczna z tym, co wyraził Barba: „Zawsze było zwyczajem Kościoła Bożego, w Komunii sakramentalnej, że świeccy przyjmują komunię z rąk kapłani (…); zwyczaj, który ze względu na rozum i sprawiedliwość musi być zachowany, ponieważ pochodzi z Tradycji Apostolskiej”.

Powtarzam: komunia na rękę, tak jak ją dziś pojmują moderniści, nigdy nie istniała w Kościele katolickim, ani nie jest częścią żywej Tradycji, a tym bardziej nie była praktyką powszechną. Jeśli przypomnimy sobie, że uniwersalność nie jest kwestią powszechności jakiejś epoki, ale obejmuje w sposób jednoczący Kościół wszystkich czasów, fałsz Barby zostaje jeszcze bardziej udowodniony.

Niezwykła cześć dla Sakramentu Miłości, dla Świętej Eucharystii, od początku istnienia katolicyzmu, jest godna uwagi. Dlatego Tertulian powie: "Uważajmy skrupulatnie, aby nic z kielicha ani z chleba nie spadło na ziemię" (De Corona, 3PL 2, 99). A święty Hipolit będzie głosił kazania: "Niech każdy uważa (...), aby żaden fragment nie upadł i nie zaginął, gdyż jest to Ciało Chrystusa, które wierni powinni spożywać, a nie nim gardzić" (Trad. Ap. 32). Św. Efrem będzie twierdził: "Jedzcie ten chleb i nie depczcie po jego okruchach (...), jedna cząstka jego okruchów może uświęcić tysiące tysięcy i wystarczy, by dać życie wszystkim, którzy go spożywają" (Serm. In hebd. S., 4, 4). Święty Sykstus I, papież, powiedział: "Święta Hostia nie powinny być dotykana przez tych, którzy nie są poświęceni Panu".

W tym tekście udowodnię zasadniczo dwa punkty: 1.) Że komunia na rękę jest praktyką protestancką. 2.) Ta modernistyczna komunia jest dziełem nieposłuszeństwa.

Przyjrzyjmy się pierwszemu z nich. Monsignor Juan Rodolfo Laise, w swojej książce "Komunia na rękę", stwierdził: "Komunia na rękę nie zbliża nas do źródeł pierwotnego Kościoła, ale do protestantyzmu i do wielu obecnych wypaczeń doktrynalnych" (Buenos Aires, 1997, str. 128). Wniosek jest więcej niż oczywisty: komunia na rękę to imponujące odejście od katolicyzmu, to coś, co zbliża nas do protestantyzmu. Ogromna liczba władz kościelnych doprowadziła - i nadal to czyni - poprzez swoje nauczanie lub praktykę, lub jedno i drugie, do tego, że wierni coraz bardziej zbliżają się do protestantyzmu. Nie można uczestniczyć w czymś, co wyraźnie nie jest katolickie.

Komunia na rękę była wielkim pragnieniem protestanckiego Butzera, który argumentował, że "prostota Chrystusa, apostołów i starożytnych kościołów powinna być ponownie podjęta, sakrament powinien być umieszczony w dłoni wiernych", tak, że "dobrzy ludzie będą łatwo doprowadzeni do punktu, w którym wszyscy będą przyjmować święte symbole na rękę, jednorodność w przyjmowaniu będzie utrzymana, a środki ostrożności będą podjęte przeciwko jakimkolwiek podstępnym nadużyciom sakramentów". Chociaż bowiem przez pewien czas można czynić ustępstwa na rzecz tych, których wiara jest słaba, udzielając im sakramentów do ust, gdy tego pragną, to jednak, jeśli zostaną oni starannie pouczeni, wkrótce dostosują się do reszty Kościoła i będą przyjmować sakrament na rękę" (Davies, Michael, A Privilege of the Ordained (Some Precisions on Communion in the Hand), Buenos Aires, 1996, s. 9-10). I dodajemy: "Praktyka Komunii na rękę została wprowadzona w Holandii wkrótce po Soborze Watykańskim II przez ekumenicznie nastawionych księży, którzy chcieli naśladować praktykę protestancką" (ob. cit., s. 11).

Mówiąc o czci, jaką niesie ze sobą Komunia Św. do ust, Laise podkreśla, że komunia na rękę jest niepoważna i protestancka. Odnosząc się do pierwszej formy Komunii, powie: "To znaczenie czci było tak notoryczne, że reformatorzy protestanccy, tacy jak Martin Bucer, doradca reformacji anglikańskiej, starali się zmienić zwyczaj i wprowadzili komunię na rękę, aby wierni nie myśleli, że Chrystus jest obecny pod postacią chleba" (Communion in the Hand, Buenos Aires, 1997, s. 62).

Rozważmy teraz drugi punkt, mianowicie, że komunia w ręce jest dziełem nieposłuszeństwa. Mówi o tym Laise, gdy stwierdza, że wskazana praktyka była broniona właśnie "przez promotorów nieposłuszeństwa" (ob. cit. 82). W innym miejscu czytamy: "jedynym powodem rozszerzenia obrządku jest to, że biskupi nie posłuchali gorącego napomnienia" (ob. cit., s. 83). Przywołując zaś podsumowanie ladino Bugniniego, czytamy: "sam duch posłuszeństwa nie wystarczy, by zachować w Kościele łacińskim tradycyjny sposób korzystania z Komunii" (ob. cit. s. 74, przypis nr 52). Również biskup Laise zauważa, że w Holandii "już w 1965 roku udzielano komunii na rękę, nie respektując wyraźnych zakazów Rzymu" (ob. cit., s. 77). Jakże szkodliwe dla wspomnianego Katechizmu było m.in. "podawanie w wątpliwość rzeczywistej i substancjalnej obecności Chrystusa w Eucharystii, podawanie niedopuszczalnego wyjaśnienia transsubstancjacji i zaprzeczanie jakiejkolwiek obecności Chrystusa w cząstkach lub fragmentach Hostii, które uwalniały się po konsekracji" (ob. cit. s. 79-80). Wszystko to było eksperymentem, który kardynał Gut określił jako chorobę: "Mamy nadzieję, że odtąd (...) ta choroba eksperymentowania zostanie zakończona" (ob. cit., s. 118). Nawet Paweł VI wyznaje, że "dokonuje się samowolnych eksperymentów i wprowadza się obrzędy, które są jawnie sprzeczne z normami Kościoła" (Przemówienie do Consilium ad exequendam Constitutionem de Sacra Liturgia, 14 października 1968, A.A.S., 1968, s. 735). Następne słowa na temat odrażającej praktyki Komunii na rękę są dosadne: jest to obrzęd "potwierdzony przez niezachwiane nieposłuszeństwo" (Monsignor Laise, Komunia na rękę, Monsignor Juan Rodolfo Laise, Buenos Aires, 1997, str. 133). Dietrich Von Hildebrand powie: "Nie ulega wątpliwości, że 'Komunia na rękę' jest wyrazem tendencji do desakralizacji w Kościele w ogóle, a zwłaszcza do niefrasobliwości w podejściu do Eucharystii."

Przypomnijmy sobie raz jeszcze: Monsignor Barba dowodził, że komunia na rękę jest czymś uniwersalnym i należy do tradycji Kościoła. Prawda jest jednak taka, że tak naprawdę "jedynym powodem rozszerzenia obrządku jest to, że biskupi nie posłuchali gorącego napomnienia" (Monsignor Laise, Communion in the Hand, Buenos Aires, 1997, s. 83). Nie byli posłuszni głosowi Kościoła, który mówił im: "nie, komunii na rękę! Ten skandaliczny obrzęd nie ma podstaw w żywej tradycji czy powszechności, ale w drwinach i buncie niektórych. Modernistyczna praktyka komunii na rękę jest jeszcze jednym dziełem buntowniczego, rewolucyjnego, nieposłusznego ducha grupy postępowców. Zdobywali grunt, stopniowo narzucali antykatolickie praktyki tym, którzy później przedstawiali ich jako katolików. I jakże uderzające: ci sami, którzy nie przestrzegali czci, to ci, którzy udawali i udają posłuszeństwo, aby narzucić swoją niechęć.

Autentycznym duchem katolickim, który łączy dzisiejszych prawdziwych katolików "z epoką patrystyczną", "jest pełna czci troska o Ciało Chrystusa, nawet w najmniejszych cząstkach". Byłoby zwodzeniem wiernych, gdyby sądzili, że przyjmując komunię na rękę, bardziej identyfikują się z duchem pierwotnego Kościoła (Monsignor Laise, Komunia na rękę, Buenos Aires, 1997, s. 68-69). Niezaprzeczalność tego stwierdzenia kontrastuje w sposób uderzający z błędami monsignora Barby.

Jest rzeczą całkowicie haniebną wobec Jezusa Chrystusa, że księża należący do zakonu, który robi wrażenie tradycyjnego, który twierdzi, że broni panowania Chrystusa Króla, i który do wczoraj flirtował z Mszą jak zwykle, odwracają się z łatwością "naleśnika" i idą udzielać komunii na rękę, poruszeni słynnym już fałszywym posłuszeństwem. Postawieni przed dylematem: "albo szacunek dla Chrystusa Eucharystycznego, albo pochylenie głowy przed bezbożnym i aberracyjnym porządkiem", wybrali to drugie. Coś tak elementarnego, tak podstawowego, jest podważane przez źle rozumiane posłuszeństwo, słowa Św. Paweł ; "musimy być bardziej posłuszni Bogu niż ludziom", wydaje się nie być słyszane. Powtórzę za św. Bernardem: "Kto poddaje się złu z posłuszeństwa, buntuje się przeciw Bogu, a nie poddaje się Mu". Przykładem stanowczości i odmowy komunii na rękę był R.P. José Mendiano-Mendiano, który musiał opuścić La Pampa, ponieważ odmówił praktykowania znanego modernistycznego zgorszenia narzuconego przez miejscowego biskupa.

Fałszywe posłuszeństwo prowadzi - nawet jeśli nie jest widoczne - do relatywizmu w kwestii prawdy. Ci, których porusza wspomniana fałszywa cnota, są w stanie z posłuszeństwa utrzymywać dziś, że okrągłe jest okrągłe, a jutro, również powołując się na posłuszeństwo, powiedzieć, że okrągłe jest prostokątne; a gdyby wszystko pozostało w tym przykładzie, cóż... Ale jest coś niezmiernie gorszego: Jeszcze do niedawna, z posłuszeństwa, wielu mówiło, że należy czcić Chrystusa w Eucharystii nie przyjmując Komunii na rękę, ponieważ oznacza to maksymalne poniżenie; a dzisiaj, z posłuszeństwa, ci sami ludzie akceptują udzielanie komunii na rękę, sprzyjając swoją praktyką horrendalnej bezczeszczliwości wobec Jezusa w hostii.

Te imponujące słowa zostały wypowiedziane: "Przy komunii na rękę trzeba by cudu, aby jakaś cząstka nie upadła na ziemię lub nie pozostała w dłoni wiernego" (Komunia na rękę, Monsignor Juan Rodolfo Laise, Buenos Aires, 1997, str. 136). Oczywiste jest, że niefrasobliwej komunii na rękę nie pomoże cud. Jest jasne, że nie zależy mu na cudzie, ponieważ gdyby cokolwiek liczyło się w Eucharystii, nie trzeba by uciekać się do cudu, ale do najbardziej starannej i doskonałej czci.

Wyobraź sobie, że przedstawiasz swojego najlepszego przyjaciela dziesięciu innym osobom, które również twierdzą, że są twoimi przyjaciółmi. Wyobraź sobie, że podczas przedstawiania się, tych dziesięciu maltretuje twojego przyjaciela za twoim przyzwoleniem. Jak możesz powiedzieć, że ten, który jest maltretowany pod twoim nosem, jest twoim najlepszym przyjacielem? Ale załóżmy teraz, że nie dziesięciu, ale tylko jeden jest tym, który ośmiela się czynić maltretowanie za waszym przyzwoleniem. Z pewnością będzie o dziewięć mniej złego traktowania, ale jak możesz znieść złe traktowanie jednego, którego uważasz za swojego najdroższego przyjaciela, i to dlatego, że na to pozwalasz? Oczywiście, każdy zdroworozsądkowy człowiek powiedziałby, że tak się nie robi. I cóż, jeśli z bliźnim nie postępujemy tak szkodliwie, o ileż bardziej powinniście uważać, jak traktujecie Przyjaciela par excellence w Świętej Eucharystii, a mianowicie Chrystusa, naszego umiłowanego Odkupiciela.

Wśród głupstw, które twierdzi się za udzielaniem komunii na rękę, są tacy, którzy twierdzą, "że 'usta' są mniej godne niż ręce, ponieważ z ust, na przykład, wychodzą bluźnierstwa". Ojciec Villa daje odpowiedź: "To tak, jakby twierdzić, że dusza nie jest głównym celem 'obecności eucharystycznej' w nas, podczas gdy 'brzuch' byłby nim, ponieważ przez duszę wychodzi wszelka złośliwość! Czyż z drugiej strony to nie usta wyznają wiarę, a wraz z nimi dusza, która kocha Pana ze wszystkich sił?" Myślę, że główne oszustwo polega na odwróceniu uwagi od pewnego rodzaju powierzchownego współzawodnictwa między tym, czy więcej grzechów popełnia się rękami czy ustami; i tak niezgrabne jest to podejście, że sugeruje się nawet, iż przystępuje się do Komunii pod ciężkimi grzechami. Ponownie, sednem sprawy jest najwyższa cześć należna Chrystusowi w Sakramencie, którą komunia na rękę zaniedbuje, do tego stopnia, że - powtarzamy - trzeba by cudów, aby cząstki nie spadły na podłogę lub gdziekolwiek indziej.

Modernistyczna komunia w ręku zakłada w tym, kto w niej uczestniczy - w jakikolwiek sposób - to, co następuje: Albo w ogóle nie ma wiary, albo jest to wiara już prawie wygasła, wiara zniekształcona, czyli już sprotestantyzowana, a więc przez taką praktykę wskazuje się, że nie wierzy się w rzeczywistą obecność Chrystusa w Sakramencie Miłości; albo, jeśli wierzy się, że Chrystus jest obecny w Chlebie Życia, to świadomie zakłada się największe zgorszenie, zwracając uwagę na brak szacunku wobec tego, kto go przyjmuje.

Uderzające jest to, że właśnie ci, którzy, jak monsinior Barba, ciągle pragną zmian i nowości oraz powtarzają, że należy porzucić "przestarzałe struktury", szukają w przeszłości praktyki komunii na rękę. Taka taktyka nie ma nic wspólnego z podążaniem za żywą tradycją Kościoła, ale jest po prostu odwołaniem się do czegoś starożytnego, odrzuconego przez Mediator Dei Piusa XII. Przyjaciele zmian, tacy jak Barba, nie są przywiązani do korzenia, który sprzyja wzrostowi, ale w każdym razie są przywiązani do gałęzi, która została przycięta. W hipotetycznym bowiem przypadku, że kiedyś w starożytności komunia była przyjmowana na rękę jako sposób powszechny (w co nie wierzę i odsyłam do tego, co powiedziałem na początku), żywa tradycja zakazała tej praktyki wprost: "Eucharystia nie może być udzielana w ręce żadnego świeckiego, mężczyzny ani kobiety, lecz tylko do ust" (Synod w Rouen -878-). Dlatego też Laise powie, że używanie komunii na rękę było "wyraźnie zabronione, a następnie przyjęte przez protestantów jako wyraźne znaczenie doktrynalne" (Communion in the Hand, Buenos Aires, 1997, s. 65).

Tomasza More'a: "Jeśli mam przeciwko sobie wszystkich biskupów, to z drugiej strony mam przeciwko sobie wszystkich świętych i doktorów Kościoła". Franciszek z Asyżu zawoła: "Człowiek powinien drżeć, świat powinien drżeć, całe niebo powinno być głęboko poruszone, gdy Syn Boży ukazuje się na ołtarzu w rękach kapłana". Jakiż to kontrast między głębią czci okazywanej i wymaganej przez świętych, a modernistycznym błazeństwem, które traktuje Ciało Chrystusa gorzej niż okruchy herbatnika! Dziś z przerażeniem patrzy się na ciągłe maltretowanie Eucharystii. Piotr Julian Eymar, w swojej książce "Dzieła eucharystyczne" powiedział: "Kościół nakazuje największy szacunek przed Najświętszym Sakramentem, zwłaszcza gdy jest wystawiony, gdyż wtedy milczenie musi być jeszcze bardziej absolutne, a opanowanie jeszcze bardziej pełne szacunku" (wyd. Eucharystia, Hiszpania, 1963, s. 494). Mówi też: "Tak, aby w aktach kultu wszystko było uporządkowane do znaczenia intymnego hołdu duszy, jej pełnej szacunku i głębokiej adoracji" (ob. cit. 494). Święta liturgia rzymska jest "jedynym czystym i doskonałym wyrazem wiary i pobożności jego Kościoła" (ob. cit., s. 493). I to: "Tylko to, co odpowiada (...) pobożności kultu katolickiego, zasługuje na szacunek i praktykę". Stosując się do tej zasady, czciciele unikną błędów w praktycznej wierze, iluzji i przesądów, które tak łatwo wkradają się do pobożności pozostawionej samej sobie" (ob. cit. s. 493. Co tu dużo mówić? Na modernistycznych giełdach można zaobserwować wszelkiego rodzaju bibeloty, a cisza rzuca się w oczy. A z komunią do ręki bezczelność osiąga swój skrajny punkt, nie ma pełnej szacunku i głębokiej adoracji, nie ma pełnego szacunku opanowania.

Piotr Juliana: "Tylko to, co jest zgodne z pobożnością kultu katolickiego, zasługuje na szacunek i praktykę".

Jest więc doskonale udowodnione, że współczesna, szalona praktyka Komunii na rękę jest protestancka, z czego wynika, że jest to dzieło prawdziwego nieposłuszeństwa. I, powtarzam, te dzieci nieposłuszeństwa proszą nas teraz o posłuszeństwo wobec aberracji.

Czy odważysz się naśladować tę praktykę, łudząco wierząc, że jest ona katolicka? Zobaczyłeś światło, czy będziesz się upierał, aby dać się pociągnąć fałszywemu posłuszeństwu, które jest akumulacją braku szacunku? Czy postawisz źle rozumiane posłuszeństwo ponad należną czcią? A jeśli na całym świecie praktykuje się bezbożną komunię, która zrodziła się z protestanckiego kumoterstwa i nieposłuszeństwa, to nie jest ona tym samym katolicka, nie jest tym samym czcigodna, nie jest tym samym posłuszna. Gdzie zatem jest należna cześć dla Chrystusa Eucharystycznego? Odpowiadam: We Mszy Świętej jak zawsze.

Jeśli według nowoczesnego modernistycznego poglądu praktykuje się okropną komunię na rękę, która pozostawia Chrystusa na ziemi: Dlaczego miałbyś się dziwić, że jesteś pogardzany przez tych innowatorów, gdy przeciwstawiasz się im i sprzeciwiasz się ich nieobyczajnym machinacjom? Nie bądźcie zdziwieni, jeśli moderniści naznaczą was jako buntowników, odszczepieńców i nieposłusznych, ani nie bądźcie zdziwieni, jeśli was potępią. Jeśli gardzą Chrystusem w Eucharystii, nie dbając o to, czy jest deptany i dokąd idzie, to łatwo wynika z tego, że będą gardzić także tymi, którzy szanują Chleb życia i podnoszą głos przeciwko złym praktykom.

Dzisiaj, 24 września, w święto Matki Bożej Miłosierdzia, proszę Ją, aby pomogła nam osiągnąć niebo, a także proszę Ją szczególnie za kapłanów, osoby zakonne i świeckich, którzy są w niewoli modernistycznych kłamstw i oszczerstw, aby, jeśli to możliwe, wszyscy zostali od nich uwolnieni.

Nie zamykajcie oczu, bo nie jesteście ślepi, ani nie blokujcie uszu na czysty głos. Nie jest to głos ogromnego grzesznika, który to pisze, ale ujmujący głos Świętej Matki Kościoła. Patrzcie na prawdziwą wiarę i słuchajcie świętych słów Tradycji. Odróżnij prawdziwych pasterzy, nawet jeśli są oni przedstawieni dla Ciebie dzisiaj, jako ekskomunikowany i nieposłuszny, bo jest już dobrze wiadomo, gdzie są drapieżne wilki w owczej skórze. I wyryjcie w ogniu wiecznie karmiący głos matczynej Oblubienicy Baranka, który was napomina: "Tak jak ze wszystkich świętych tajemnic, które Pan, nasz Zbawiciel, powierzył nam jako najpewniejsze narzędzie łaski Bożej, nie ma żadnej, którą można by porównać z Najświętszym Sakramentem Eucharystii, tak też nie należy się obawiać od Boga żadnej cięższej kary za grzech, niż ta, jeśli rzecz tak pełna wszelkiej świętości, a raczej zawierająca samego Dawcę i źródło świętości, nie jest traktowana przez wiernych w sposób święty i religijny" (Katechizm Rzymski Soboru Trydenckiego, część II, rozdz. 4).

Tomás Ignacio González Pondal
adelantelafe.com/…rrante-practica-moderna-de-la-comunion-en-la-mano/
Posoborowe absurdy
Takiego dylematu nie ma w Tradycji w tym Bractwie św. Piusa X. Komunia ZAWSZE do na kolanach i do ust.