Kryzys instytucji

„Pan Zastępów jest z nami, Bóg Jakuba jest dla nas obroną" (Ps 46, 8)

Skoro w Kościele pewni ludzie stoją na czele instytucji religijnych i są postrzegani jako ich przedstawiciele, to jakże zabrać się za krytykę niejako samych siebie? Czytając Stary Testament, rozważamy nie tylko to, co odnosi się do rzeczywistości biblijnego Izraela, lecz i to, co dotyczy Kościoła, a zatem i jego kapłanów oraz innych głosicieli Słowa Bożego. Rozpocznę od sprawy najbardziej ogólnej, to znaczy od wskazania na najważniejsze realia biblijne. Prorok Jeremiasz żył na przełomie VII i VI wieku przed Chrystusem. Został powołany przez Boga, o czym wiemy z jego księgi, w 626 roku przed Chr., i głosił swoje orędzie do roku 585 przed Chr., czyli przez ponad 40 lat. Gdy został powołany był zaledwie kilkunastoletnim chłopcem. Całe więc swoje dorosłe życie związał z Bogiem i było to w jakiś sposób również zmaganie się z samym sobą oraz z narodem, do którego Jeremiasz przemawiał. Były to bardzo trudne. Kiedy Jeremiasz rozpoczynał swoją prorocką posługę, potęga asyryjska, która dominowała na Bliskim Wschodzie od kilku stuleci, chyliła się ku upadkowi. Asyryjczycy zajęli w 722 roku całą północną część podzielonego Izraela, zburzyli Samarię i upro wadzili na wygnanie znaczną część ludności. Asyryjczy
cy byli postrzegani jako krwawi prześladowcy. Ale pod koniec VII wieku ich miejsce zaczęli zajmować Babilończycy
Upadek potęgi asyryjskiej i przesunięcie punktu ciężkości ku Babilończykom wywołało u Izraelitów ogromne nadzieje polityczne. Skoro wielki tyran upada, to w nowej sytuacji każdy następny musi być z konieczności lepszy. Ale okazało się bardzo szybko, że tak nie jest. Babilończycy zajęli, i to w całym tego słowa znaczeniu, miejsce Asyryjczyków.
Z tym łączyło się coś, co znamy także z naszego do świadczenia, z doświadczenia obecnego pokolenia, a mianowicie wielki kryzys społeczny. Ludzie, nawykli do ucisku i trudnego bytowania, wiedzieli przynajmniej, czego się spodziewać. Natomiast w nowych warunkach, kiedy punkt
ciężkości przesuwał się ku Babilonii, stracono fundamenty dawnej pewności i powstała ogromna niepewność co do przyszłości. Zatem nowy układ polityczny miał ogromne znaczenie dla religii i religijności. Okazało się, że w czasie kryzysu politycznego, kiedy sytuacja była tak skomplikowana, ludzie pragnęli czegoś stabilnego, solidnego. Chcieli mieć jakiś trwały punkt odniesienia, jakąś odrobinę pewności w ręku, bo zmieniająca się doraźność była dla nich niesłychanie dotkliwa, a nawet karkołomna. Z jednej strony obserwujemy ogromne zainteresowanie religią i religijnością. Ale z drugiej okazało się, że to zainteresowanie miało swoje słabe strony i w związku z tym wyszedł na jaw bardzo głęboki kryzys religii i religijności. W epoce biblijnego Izraela istniały dwie zasadnicze instytucje religijne: kapłan i prorok. Wierni bardzo potrzebowali jednego i drugiego. Kiedy mówimy o proroku, musimy sobie zdać sprawę, że rzeczywistość proroka oraz zadania prorockie były w starożytności zupełnie inne niż to, co nam się dzisiaj kojarzy. Dla nas prorok to człowiek, który zapowiada przyszłość. W biblijnym Izraelu jego rola była inna. Zadaniem proroka była religijna interpretacja rzeczywistości we wszystkich jej wymiarach, tzn. prorok przyglądał się przeszłości oraz teraźniejszości i na tej podstawie nie tyle zapowiadał przyszłość, ile ją - i to jest bardzo ważne słowo - kształtował. Od jego prorockiego, religijnego rozeznania rzeczywistości zależała droga wyjścia na bliższą i dalszą przyszłość. Prorok był człowiekiem, który uważnie obserwował wszystko i oceniał to w świetle religijnym przez pryzmat głębokiego przeżywania Boga. Jeżeli wypowiadał się o przyszłości, postrzegał ją jako wypadkową tego dobra albo tego potencjału zła, które dostrzegał w przeszłości i teraźniejszości. Na tym tle wyjątkowość czy też unikatowość Jeremiasza polegała na tym, że przeżywał wszystko z niezwykłymi uczuciami, z niezwykłymi emocjami.
Kiedy prorok mógłby się sprzeniewierzyć swojej misji, to znaczy kiedy proroctwo czy instytucja prorokowania mogłaby przeżywać kryzys? Otóż następuje to wtedy, kiedy prorok źle interpretuje rzeczywistość, i na tej podstawie wysuwa fałszywe wnioski co do przyszłości. Zły obrachunek z rzeczywistością może być pochodną jego subiektywnych ułomności albo też pochodną kryzy su samej instytucji prorokowania. Czy dzisiaj mamy instytucję proroka pojmowaną w biblijnym tego słowa znaczeniu? Rzecz jasna, że mamy. Kształtowanie przyszłości odbywa się przez nauczanie moralne i doktrynalne, przez odczytywanie znaków czasu. Wielkim prorokiem współczesnego chrześcijaństwa jest bez wątpienia Jan Paweł II, który dokonuje głębokiego rozrachunku z rzeczywistością i jednocześnie skutecznie kształtuje przyszłość.
Kapłan tym różni się od proroka, że stara się zadbać o sprawiedliwość w stosunkach z Bogiem. Skoro tyle otrzymaliśmy od Boga, to naszym obowiązkiem jest zwrócić Bogu to, co Mu się należy. Odbywa się to przede wszystkim przez kult. Kult ma nas zbliżać do Boga. Za równo modlitwa prywatna, jak i modlitwa wspólnotowa, wyrażają nastawienie ludzkiego serca. Pokazują, czy i na ile człowiek jest w stanie zrezygnować z czegoś swojego i dać to Bogu. Bóg nie potrzebuje złota, srebra ani drogich kamieni. On, który stworzył świat, nie potrzebuje materii tego świata, bo jest Stwórcą wszystkiego. Wobec tego, co Bóg może otrzymać od człowieka? Może otrzymać coś, co jest najbardziej nasze, a mianowicie może otrzymać czas, nasz czas, czyli fragment naszego życia. Świątynie i kult to rzeczywistości, w których człowiek
daje cząstkę siebie Bogu. Jaki ma być ten dar składany Bogu? Kiedy następuje kryzys? Wtedy, gdy świątynia czy kult stają się azylem dla usprawiedliwiania niesprawiedliwego czy niedobrego życia.

Trzy teksty z Księgi Jeremiasza, którymi się zajmiemy, są w kościele czytane bardzo rzadko. Największe zdumienie czy największe zaskoczenie polega na tym, że w ogóle te teksty znalazły się na kartach Pisma Świętego. Dzisiaj bardzo wiele mówi się o antyklerykalizmie. Otóż przejawów,,antyklerykalizmu" w Starym Testamencie jest bardzo dużo i są one częścią objawionego słowa Bożego. Pokora w refleksji nad tekstem biblijnym polega na tym, żebyśmy przyjęli go takim, jakim on jest i próbowali wyłuskać z niego coś, co i nas dotyczy. Pierwszy z tekstów, który rozważymy, pochodzi z początku Księgi Jeremiasza. Słowa, które wygłosił prorok, wskazują na przyczyny upadku Jerozolimy. W Jr 6, 13-15 czytamy :
Albowiem od najmniejszego do największego wszystkich ogarnęła żądza zysku: od proroka do kapłana - wszyscy popełniają oszustwa. Usiłują zaradzić katastrofie mojego narodu, mówiąc beztrosko: «Pokój, pokój», a tymczasem nie ma pokoju. Okryci są hańbą, ponieważ postępowali obrzydliwie. Co więcej, zupełnie się nie wstydzą, dlatego upadną wśród tych, co mają upaść, runą, gdy ich nawiedzę - wyrocznia Pana.

Skąd bierze się kryzys instytucji religijnych? Kryzys instytucji, odpowiada prorok, jest niczym innym jak kryzysem osób. A co jest powodem tego kryzysu? Jeremiasz powiada: „Albowiem od najmniejszego do największego, wszystkich ogarnęła żądza zysku, od proroka do kapłana - wszyscy popełniają oszustwa".
Powodem kryzysu instytucji religijnych i ludzi, którzy je tworzą jest chciwość i żądza zysku. Na kartach Starego Testamentu jest wiele bardzo surowych potępień chciwości. Chciwość jest przecież niczym innym jak pochodną egoizmu. Może się okazać, że nawet człowiek służący Bogu, włączony w struktury religijne, działa z pobudek egoistycznych, a więc ta służba Bogu, prorocka czy kapłańska, jest tylko parawanem dla sprzyjania egoizmowi. Posługa, którą się sprawuje może maskować najbardziej wyrafinowaną chciwość i zakłamanie. Jeremiasz powiada wyraźnie: „od najmniejszego do największego", z czego wynika, że w strukturach religijnych, takich jakimi one są, na każdym szczeblu istnieje potężne niebezpieczeństwo hołdowania egoizmowi. Ustawiczny rachunek sumienia potrzebny jest przede
wszystkim tym, którzy kierują innymi ludźmi. Jeżeli komuś więcej się daje, od niego też się więcej wymaga. I Im większa jest pozycja przywódców, tym większa jest ich odpowiedzialność.
Drugi tekst, który rzuca sporo światła na istotę kryzysu instytucji religijnych, pochodzi z mowy proroka, wygłoszonej na terenie świątyni jerozolimskiej, najprawdopodobniej tuż po tragicznej śmierci króla Jozjasza pod Megiddo, a więc z początkiem panowania Jojakima, czyli w roku 609. Był to jeden z najdramatyczniejszych okresów w całych dziejach Izraela. Wbrew potęgującemu się zagrożeniu ze strony Babilończyków, które w latach 587/586 zakończyło się zburzeniem Jerozolimy i klęską państwa południowego, wielu fałszywych proroków zwodzi to Izraelitów obietnicą rzekomo pewnej pomocy Bożej. Obecność świątyni była przez nich traktowana jako niezawodna rękojmia ocalenia ze wszystkich możliwych zagrożeń. Bóg, w ich mniemaniu, był zobowiązany do stałej troski o swój naród. W takiej sytuacji występuje prorok Jeremiasz:

Słowo, które Pan skierował do Jeremiasza:
świątynia Pańska!
" (Jr 7, 1-4).

Mamy tu wierne odbicie stanu duchowego rodaków Jeremiasza. Przybywając do świątyni, żywili bezwarunkową pewność o swoim bezpieczeństwie, twierdząc, iż każdemu, kto przebywa w domu Pańskim, nic nie grozi. Prorok nawiązuje do rytmicznego skandowania lewitów postawionych na schodach wiodących do świątyni. Formuła „świątynia Pańska" była przez nich powtarzana

przy akompaniamencie instrumentów muzycznych, co musiało wywierać ogromne wrażenie na przybywających zewsząd pielgrzymach. Słysząc ją, silnie odczuwali nie zwykłą atmosferę tego miejsca.
Albowiem jeżeli naprawdę poprawicie wasze postępowanie i jeżeli będziecie się kierować wyłącznie sprawiedli wością jeden wobec drugiego, jeśli nie będziecie uciskać cudzoziemca, sieroty i wdowy i jeśli krwi niewinnej nie będziecie rozlewać na tym miejscu i jeżeli nie pójdziecie za obcymi bogami na waszą zgubę, wtedy pozwolę wam mieszkać na tym miejscu w ziemi, którą dałem przodkom
waszym od dawna i na zawsze (Jr 7, 5-7).


Sama obecność w świątyni nie daje żadnych gwarancji ocalenia. Niezbędnym warunkiem skutecznej pomocy ze strony Boga jest prawdziwe nawrócenie się Jego wyznawców. Rzeczywiste bezpieczeństwo stanie się udziałem tych, którzy przestrzegają fundamentalnych praw Bożych. Nie ma innej drogi do Boga jak szacunek i miłość wobec drugiego człowieka. Prawdziwa wiara religijna opiera się na budowaniu człowieczej solidarności. Występki przeciw miłości bliźniego uniemożliwiają pobożność i wynaturzają istotę religii oraz instytucji religijnych.
Rzeczywistość była daleka od ideału postulowanego przez proroka:

Oto wy na próżno pokładacie ufność w zwodniczych słowach. Nieprawda? Kraść, zabijać, cudzołożyć, przysięgać fałszywie, palić kadzidło Baalowi, chodzić za obcymi bogami, których nie znacie... A potem przychodzicie i stajecie przede Mną w tym domu, nad którym wzywano mojego imienia, i mówicie: „Oto jesteśmy bezpieczni", by móc nadal popełniać te wszystkie występki (Jr 7, 8-10).
Sarkastyczne wołanie Jeremiasza przejrzyście ukazuje rozdźwięk między codziennym życiem wyznawców Boga a ułudą bezpieczeństwa, którą stwarzają sobie, udając się do świątyni. Żyją zadufani w sobie, pozbawieni właściwej ufności w Bogu. Ustawicznie gwałcą i lekceważą prawo Boże. Natomiast w świątyni poszukują azylu, co więcej, wytchnienia, po którym znowu mogliby wrócić do starego stylu życia. Osąd Boży jest więc jednoznaczny:
Może jaskinią zbójców stał się w waszych oczach ten dom, nad którym wzywano mojego imienia? Ja to dobrze widzę - wyrocznia Pana" (Jr 7, 11).

Jeremiasz dogłębnie obnaża zakłamanie rodaków. Powszechne łamanie zasad sprawiedliwości społecznej i brak szacunku wobec Boga, a następnie gromadzenie się w świątyni z przeświadczeniem, że tutaj nikomu nic nie grozi, powodują, że świątynia stała się w wypaczony sposób pojmowanym azylem, kryjówką, „ jaskinią zbójców". Jeremiasz wyraził swoją myśl w formie pytania. Nie odważył się odnieść do umiłowanej świątyni tak urągającego epitetu. Z bólem zapytuje, czy jego słuchacze nie są w stanie uszanować świętości miejsca, czy można dalej żyć tak, iż urąga to Bogu i radykalnie odwraca pierwotne przeznaczenie domu Bożego. Odbiorcami tych słów byli ówcześni przywódcy religijni. Oczywiście byli oni gotowi wypierać się, twierdzić, że zarzuty proroka są bezprzedmiotowe. Ale głos Boży nie znosi sprzeciwu: „Ja to dobrze widzę!"
Stawiając rodaków wobec pytania o rzeczywisty stan Świątyni, Jeremiasz, w gruncie rzeczy, wypowiada się o stanie moralnym ludu przychodzącego do niej, aby się modlić. Stan świątyni jest bowiem konsekwencją stanu sumienia ludzi, którzy poza nią zachowują się jak zbójcy, natomiast w niej upatrują miejsca odpowiedniego dla przetrwania rozmaitych zagrożeń i kary za swoje postępowanie. Wystąpienie Jeremiasza jest przeto wezwaniem do głębokiego nawrócenia, bo samo istnienie domu Bożego i personelu kultowego nie wystarczają.

A oto trzeci tekst, stanowiący fragment mowy obrończej proroka w świątyni:

Jeremiasz zaś rzekł do wszystkich przywódców i do całego ludu: «Pan posłał mnie, bym głosił przeciw temu domowi i przeciw temu miastu wszystkie słowa, które słyszeliście. Teraz więc zmieńcie swoje postępowanie i swoje uczynki, słuchajcie głosu Pana, Boga waszego; wtedy ogarnie Pana żal nad nieszczęściem, jakie postanowił przeciw wam. Ja zaś jestem w waszych rękach. Uczyńcie ze mną,
co wam się wyda dobre i sprawiedliwe. Wiedzcie jednak dobrze, że jeżeli mnie zabijecie, krew niewinnego spadnie na was, na to miasto i na jego mieszkańców. Naprawdę bowiem posłał mnie Pan do was, by głosić do waszych uszu wszystkie te słowa»
(Jr 26, 12-15).

Zauważmy, jak rozsądna i jak głęboka jest ta obrona. Prorok mówi: „mogę stać się ofiarą waszej zemsty, ofiarą tego, że nie chcecie przyjąć tego, co do was mówię. Ale jednego bądźcie pewni: to, co mówię pochodzi od Boga". Mamy z jednej strony gotowość do tego, żeby poświęcić swoje życie w imię wyższych celów, a z drugiej - wezwanie do opamiętania. Wyjściem z kryzysu instytucji religijnych jest głębokie nawrócenie. W przeciwnym wypadku ofiarami kryzysu staną się również ci, którzy potrzebę nawrócenia głoszą. Zarówno w dziejach religii Starego Testamentu, jak i w dziejach i losach Jezusa Chrystusa, a także w dziejach Kościoła, te dylematy i niebezpieczeństwa wielokrotnie powtarzały się. A oto reakcja na a wystąpienie Jeremiasza:
Wtedy powiedzieli przywódcy i cały lud do kapłanów i proroków: <<człowiek ten="" nie="" zasługuje="" na="" wyrok="" śmierci,="" gdyż="" przemawiał="" do="" nas="" w="" imię="" pana,="" boga="" naszego».="" powstali="" niektórzy="" spośród="" starszych="" kraju="" i="" rzekli="" do="" całego="" zgromadzenia="" ludu:="" «micheasz="" z="" moreszet="" [który="" żył="" 100="" lat="" wcześniej]="" był="" prorokiem="" w="" czasach="" ezechiasza,="" króla="" judzkiego,="" i="" mówił="" do="" całego="" narodu="" judzkiego,="" co="" następuje:="" to="" mówi="" pan="" zastępów:="" syjon="" zostanie="" zaorany="" jak="" pole,="" jerozolima="" -="" w="" zalesione="" wzgórze.="" czy="" zabił="" go="" ezechiasz,="" król="" judzki,="" obrócona="" w="" gruzy,="" a="" góra="" świątyni="" i="" całe="" pokolenie="" judy?="" czy="" raczej="" nie="" uląkł="" się="" on="" pana="" i="" nie="" przebłagał="" oblicza="" pana,="" tak="" że="" ogarnął="" pana="" żal="" nad="" nie-="" szczęściem,="" jakie="" zamierzył="" przeciw="" niemu?="" my="" zaś="" mielibyśmy="" obciążyć="" dusze="" nasze="" tak="" wielkim="" występkiem?»=""> (Jr 26, 16-19).

Okazuje się, że zepsucie przywódców nie było ani całkowite, ani nieuleczalne, skoro wśród nich znaleźli się tacy, którzy stanęli w obronie Jeremiasza. Okazuje się, że nawet przywódcom można przemówić do rozumu, można ich w jakiś sposób zmienić i pozyskać. Okazuje się, że i oni są reformowalni. Zatem kryzys, jaki ich dotyka, nie jest taki, iżby miał ich pochłonąć i zniszczyć całkowicie. Potrzeba tylko kogoś, kto by potrafił i chciał przemówić do ich wnętrza, jednocześnie, kto by potrafił to zrobić tak skutecznie, żeby odwrócić ich gnuśność, w jaką popadli. Ta prawda wydaje się banalna i prosta. Ale im człowiek stoi wyżej W strukturze społecznej, także w religii, tym wgląd w siebie oraz właściwa samoocena przychodzi mu trudniej. Ci, którzy stoją wyżej są bardziej odporni na wyrafinowane argumentacje, wezwania itd. Przykład Jeremiasza pokazuje jednak, że to, czego nie da się osiągnąć argumentami, można osiągnąć poświęceniem i ofiarą, gdy człowiek, przemawiający w imieniu Boga, jest gotów do nich, uświadamiając słuchaczom całe zło niedobrej sytuacji.

Religia i religijność wciąż wymagają odnowy. Nie ma innej drogi do Boga niż ta, która prowadzi przez innych ludzi. Nie można sobie wyobrażać drogi do Boga w samotności, w izolacji i w krzywdzie. Zadaniem religii jest nie tylko troska o właściwy porządek, ale również przywracanie zachwianej sprawiedliwości pomiędzy ludźmi. Gdy tak jest, religia staje się zaczynem odnowy. Jej zadaniem jest budowanie dwóch solidarności - z Bogiem i z ludźmi.

Fragment z książki pt „Oblicza Kryzysu w Biblii” ks. Waldemar Chrostowski