Clicks810
Edward7
5

Komunistyczni agenci przeniknęli do katolickiej hierarchii, by niszczyć od wewnątrz

„Moje dzieci, wiele zła, które teraz szerzy się w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie było promowane przez tych mężczyzn i kobiety szatana, znanych jako komuniści, którym pozwolono wejść nie tylko do waszego kraju i krajów świata, ale także do Kościoła Mojego Syna na ziemi”. - Matka Boża Róż, 17 maja 1986 r.

Komunistyczna infiltracja hierarchii katolickiej
Pan Manning Johnson, były urzędnik Partii Komunistycznej w Ameryce, złożył następujące zeznanie w 1953 r. przed Komisją ds. Działalności Nieamerykańskiej Izby Reprezentantów:

„Kiedy Kreml ustalił taktykę infiltracji organizacji religijnych komuniści odkryli, że niszczenie religii może przebiegać znacznie szybciej poprzez infiltrację Kościoła przez komunistów działających w samym Kościele. Komunistyczne przywództwo (=masońskie) w Stanach Zjednoczonych zdało sobie sprawę, że taktyka infiltracji w tym kraju będzie musiała dostosować się do warunków amerykańskich i charakteru religijnego społeczeństw. Na najwcześniejszym etapie ustalono, że mając do dyspozycji tylko niewielkie siły, konieczne będzie skoncentrowanie komunistycznych agentów, z praktycznego wniosku, jaki wyciągnęli przywódcy czerwoni, instytucje te umożliwią niewielkiej mniejszości komunistycznej wpływanie na ideologię przyszłych duchownych, którzy będą sprzyjać celom komunistycznym.... Polityka infiltracji seminariów okazała się skuteczna, przekraczając nawet nasze komunistyczne oczekiwania” – Manning Johnson

Albert Vassart, były członek francuskiej partii komunistycznej, ujawnił w 1955 r., że Moskwa wydała w 1936 r. zarządzenie, na mocy którego starannie wyselekcjonowano członków komunistycznej młodzieży, aby wstąpili do seminariów i po przeszkoleniu otrzymali święcenia kapłańskie. Niektóre z nich miały infiltrować zakony religijne, zwłaszcza dominikanów (w swoim eseju „Szatan w pracy” wielki katolicki filozof Dietrich von Hildebrand donosił, że francuscy dominikanie stali się tak komunistyczni w swojej „ewangelizacji”, że w 1953 r. zakon ledwo uniknął rozwiązania z rozkazu papieża Piusa XII.)

Golicyn ostrzegał przed komunistyczną penetracją kościoła
Anatolij Golicyn był wysokiej rangi urzędnikiem KGB zaangażowanym w szpiegostwo i kontrwywiad, który uciekł do Stanów Zjednoczonych w 1961 roku. Przekonany, że zachodnie interpretacje wydarzeń w bloku komunistycznym są poważnie błędne, połączył swoje badania nad sowiecką strategią dalekosiężną z swoją wewnętrzną wiedzę o KGB i myśleniu leninowskim w jego książce z 1984 roku" Nowe dawne kłamstwa". Przez ponad trzydzieści lat składał do CIA memoranda, w których dostarczał bardzo dokładne analizy i prognozy rozwoju . Mark Riebling w swojej książce Wedge: The Secret War Between the FBI and CIA (Alfred A. Knopf, New York 1994), przeprowadził metodyczną analizę przepowiedni Golicyna w "New Lies for Old". Riebling mówi, że „do końca 1993 roku spełniono 139 ze 148 punktów, co daje zakres dokładności prawie 94 procent”. Przewidywania Golicyna obejmowały wszystkie ostatnie zmiany w bloku komunistycznym, ich ekonomiczne i polityczne „reformy”, powstanie Solidarności, zniesienie muru berlińskiego, zjednoczenie Niemiec i upadek Związku Radzieckiego.

W 1985 roku Golicyn poinformował, że rosyjscy księża prawosławni są kontrolowani i kierowani przez KGB w celu promowania współpracy między sowieckimi kościołami a zachodnimi katolikami i protestantami, aby pomóc w ustanowieniu jednolitego frontu.W 1990 roku Golicyn ostrzegał przed innym aspektem rozluźnienia religijnego:

„Watykan powinien odwrócić swoje błędne poparcie dla odnowionych reżimów komunistycznych… Nie rozumie, że większej pozornej oficjalnej tolerancji religii… towarzyszy tajne dążenie do zwiększenia penetracji Partii i KGB do katolickich i innych kościołów i wprowadzić tam agentów do celów politycznych i strategicznych… W ramach programu niszczenia religii od wewnątrz, KGB, pod koniec lat pięćdziesiątych [inni byli komuniści mówią o latach trzydziestych], zaczęło wysyłać oddanych młodych komunistów do akademii kościelnych i seminariów szkół, i na ich przyszłych przywódców kościelnych. Ci młodzi komuniści przyłączyli się do Kościoła... na wezwanie Partii Komunistycznej... by wdrożyć swoją ogólną linię [niezmienionej polityki] w walce z religią”.

Ocena Golicyna odpowiada gorzkim zmaganiom wielkiego węgierskiego kardynała Mindszenty'ego, który walczył z komunistycznymi przywódcami swojego kraju, znosząc więzienie i tortury, aby chronić swoje stado. Kardynał Mindszenty pisze: „W państwie ateistycznym Kościół, który nie zachowuje swojej niezależności, może pełnić jedynie rolę niewolnika”. W biografii tego bohaterskiego kardynała trafnie nazwanej „Walecznym Pasterzem” Kevin Grant stwierdza:

Rozsądnie jest pamiętać, że każde porozumienie zawarte z marksistowskimi ateistami przynosi straty synom Bożym. Komuniści łamią swoje obietnice. Tragedia polega na tym, że po ponad 80 latach nadal mogą polegać na naszej łatwowierności tak samo bezpiecznie, jak na ich własnych zdradach ”.

Matka Boża Różana, 18 czerwca 1982 r;
„Jeśli powiedzą ci, że słowa Biblii to tylko historie spisane przez ludzi, będziesz wiedział, że są fałszywi.

„Jeżeli mówią ci, że lepiej jest wierzyć w to, co teologowie mówią teraz w 1982 roku – w rzeczywistości mówiąc to , tak "ubranymi" słowami, że wszyscy inni teologowie byli głupi, wiedz, że to nieprawda...

„Teraz, jeśli powiedzą ci, że nie musisz się martwić popełnieniem grzechu, ponieważ Bóg cię nie ukarze, On jest Bogiem kochającym wszystko, a jako Bóg kochający wszystko, nie ukarze cię za twój grzech – jeśli taka jest prawda, dlaczego więc Lucyfer został wyrzucony z Nieba? Jeśli nie możemy grzeszyć, a Bóg nie ukarze nas za nasze grzechy, dlaczego zniszczono Sodomę i Gomorę?...

„Kiedy ksiądz mówi ci, że nie musisz wypowiadać się przeciwko homoseksualizmowi, ponieważ osądzasz inną osobę i powinieneś kochać bliźniego i dlatego nigdy nie wystawiać go na osądzanie – nie upominając ,robisz źle, a ty (musisz) mówić mu w życzliwy sposób, w sposób miłosierny, że popełniają grzech i że stracą duszę i pójdą do czyśćca, a nawet piekła, to nie jest osądzaniem bliźniego. Czy nie jest to miłość?...

„Każdy ksiądz, który mówi ci, że najpierw musisz kochać bliźniego, a w drugiej kolejności Boga, nie jest prawdziwym mężem Bożym ani prawdziwym księdzem rzymskokatolickim, ani nie jest prawdziwym sługą żadnego wyznania. Ponieważ pierwsze przykazanie Boże Ojciec mówi: „Ja jestem Pan, twój Bóg, nie będziesz miał obcych bogów przede Mną”. „Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego na daremno”.

– A jeśli ksiądz, a nawet biskup, ośmieli się sam sobie bluźnić i powiedzieć ci, że; nie martw się, jak zgrzeszysz, bo pewnego dnia będziesz nawet bogiem. A ty powiesz „bogiem”? Jeśli ktoś z was to słyszał, Moje dzieci, wiecie, że to prawda; że wielu stało się tak aroganckich, że czują, że są mini-bogami, małymi bogami”.


ANTYAPOSTAŁ 1025
Anty-apostołowie mają plan na zniszczenie Kościoła, (niektórzy są na najwyższych stanowiskach) - w dużej mierze ten plan został zrealizowany i wciąż się realizuje, wielu tego nie dostrzega, nieświadomie im pomaga, gdyż wielu daje się zmylić... Opowieść komunistycznego (masońskiego) agenta mówiącemu o swoim udziale kierowaniu Barki Piotrowej na kurs prowadzący do katastrofy. Posiada numer; 1025 co świadczy, o ilości agentów kapłanów... https://www.tldm.org/directives/directives.htm

Tu jest cała książka; Marie Carré - ANTYAPOSTOŁ 1025 fragmenty;
...
Kościół uniwersalny, mający przyjąć wszystkich kapłanów oraz filozofów, nawet tych niewierzących, wymagał od kościołów chrześcijańskich, by zrezygnowały ze swoich właściwości. Dlatego zapowiadałem wielkie porządki.
Wszystko, co popychało serce i umysł do uwielbienia niewidzialnego Boga musiało być bez litości zniszczone.
...
I tak mogę twierdzić, że fundamentem mojej misji jest ten oto nakaz Chrystusa: „Kochajcie się wzajemnie".
Po prostu pragnę skierować miłosierdzie całego Kościoła ku gałęziom chrześcijaństwa uważanym za heretyckie. Pójście za moim wezwaniem oznaczało nieposłuszeństwo wobec Apostołów, ale tego nikt na ogół nie dostrzegał.
....
Umysły trzeba zawsze kierować ku większej dobroci i szerszemu zbrataniu. Nie mówić o Bogu, lecz o wielkości człowieka. Słowo po słowie przekształcać język, zmieniać stan umysłów. Człowiek ma się znaleźć na piedestale. Trzeba rozwijać wiarę w człowieka, który udowodni swą wielkość, kładąc podwaliny pod Kościół Uniwersalny, w którym wszystkie dobre intencje zleją się w jedną wolę. Trzeba utwierdzać ludzi w przekonaniu, że od nigdy niewidzianego Boga więcej znaczą ludzka dobra wola, godność i oddanie.
....
Zniknąć miały też wszystkie krzyże, by Chrystusa zaczęto uważać za człowieka, nie zaś Boga. Nalegałem, by przez Eucharystię rozumieć wspólny posiłek, do którego można zaprosić niewierzących.
...
...zaprzeczenie dziewictwu Matki Boskiej stanowi najpewniejszą drogę do przekształcenia chrześcijan w grupę uczniów człowieka, którego nie będą wcale uważali za Boga.
Ewangelie i listy apostolskie, w gruncie rzeczy cały Nowy Testament, stałyby się w ten sposób słowem człowieka, i rzecz jasna każdy mógłby wybierać z nich, co mu się podoba, krytykować to, co nie przypada mu do gustu i negować to, co wydaje się przesadzone. I to jest nasz cel.
...
Prorokowałem ze sporą pewnością siebie, aby powtarzano moje słowa tym samym tonem. Przepowiadałem wyparcie łaciny, odrzucenie ornatów, figur i obrazów, wszystkich świec i klęczników (by już więcej nie klęczano).
Równocześnie rozpocząłem bardzo szeroką kampanię przeciwko znakowi krzyża świętego. Jest to bowiem znak uznawany jedynie w kościołach wschodnich i wśród katolików. Powinni oni sobie wreszcie zdać sprawę, że obrażają uczucia innych, którzy mają tyle samo, co oni świętości i zalet. Całe to przyklękanie i żegnanie się krzyżem jest przecież śmiechu wartym przesądem.
...
Poza tym ci nowi księża reprezentujący kościół otwarty na wszystkich nie będą do siebie podobni. Nie będą też głosić tej samej nauki. A jeśli nie będą się mogli zgodzić ze sobą, przynajmniej na gruncie teologicznym, to każdy z nich znajdzie kilku własnych zwolenników. Będą wtedy żyć w strachu przed kolegą nauczającym w sąsiedztwie... jedyne, co do czego będą się zgadzać, to kwestie filantropijne. A Bóg umrze.
...
Ponadto należało dążyć, aby wszystko, co jest dozwolone przez kościoły protestanckie, choćby przez jeden z odłamów, było zaakceptowane przez kościół katolicki. A więc małżeństwa rozwodników, wielożeństwo, antykoncepcja i eutanazja.
...
Muszę przyznać, że zawsze żywiłem ogromny szacunek dla ukrytej, czy wręcz podskórnej, mocy dwuznaczności, jakiej nabiera ona w rękach jednostek godnych, by się nią posługiwać. Podczas przygotowywania nowego katechizmu zwracałem uwagę na wszystko, co należy stopniowo zmienić lub znieść w nauczaniu wiernych.
...
Pracując nad nowym katechizmem, który mógłby nosić tytuł „Katechizm religii człowieka", zauważyłem, że warto przedstawić go w postaci serii, której kolejne odcinki zawierałyby jedną porcję zmian i ograniczeń po to, aby umysły mogły się do nich przyzwyczajać stopniowo. Pierwsze wydanie musi zawierać skromną
propozycję zniesienia dwóch artykułów apostolskiego wyznania wiary.
....
Następnie należy stanowczo rozprawić się z kultem świętych. Święci muszą zniknąć zanim zniknie Bóg.
Na dzień dzisiejszy zalecałbym następującą kolejność: najpierw znieść kult tych spośród świętych, którzy nie zostali oficjalnie zaaprobowani oraz tych, którzy nie odnieśli znaczących sukcesów. Należy także zlikwidować kult świętych, którzy
pomagali zwalczać Reformację, gdyż nie mają nic wspólnego z czasami współczesnymi, w których wszystkie serca przepełnia troska o Jedność. Kolejnym, szczególnie przemyślnym posunięciem będzie dokonana wśród
ogromnych emocji i krokodylich łez dyskretna rehabilitacja, a następnie beatyfikacja lub nawet kanonizacja największych heretyków, w szczególności tych, którzy pałali żarliwą, niszczycielską nienawiścią do Kościoła Rzymskiego. Lepiej będzie wypuścić na początek kilka „balonów próbnych" w postaci np. Lutra. Jeśli ze strony katolików nie będzie reakcji w postaci urazy i oburzenia, wówczas ten aspekt naszego dzieła stanie się jak instrumentalna solówka, wygrywana skromnie
i z rozwagą w regularnych, a potem coraz krótszych odstępach. Potem nastąpi zniesienie wiary w Sąd Ostateczny, Niebo, Czyściec i Piekło, co będzie jeszcze łatwiejsze Wielu skłonnych jest wierzyć, że boża dobroć jest w stanie odpuścić każdy zły uczynek. Wystarczy, że będziemy podkreślać znaczenie tej dobroci. Bóg, przed którym nikt nie żywi strachu, szybko staje się Bogiem, o którym nikt nie myśli.
I to jest cel, który należy osiągnąć. Dokonawszy tej zmiany, można zachować Dziesięć Przykazań Bożych, ale Sześc Przykazań Kościelnych należy bezwzględnie znieść, gdyż są one całkowicie niepoważne... wręcz śmieszne..
....
Proponowałem też organizację międzywyznaniowych kongresów biblijnych. To był mój rzeczywisty cel i byłem zdolny pójść nawet o krok dalej poprzez włączenie do dialogu rozważań na temat Koranu i innych świętych ksiąg wschodu
...
Konieczne natomiast będzie podkreślanie, że wiara może bez problemów przetrwać bez jakichkolwiek obrzędów czy innych zewnętrznych przejawów, co więcej - pozbawiona tych atrybutów jest nawet szlachetniejsza. Należy także eksponować wybitne cnoty widoczne u pogan, żydów, muzułmanów i komunistów, gdyż zauważyłem, że wielu katolików często wstydzi się większej niż w innych kościołach liczby katolickich świętych
...
Wskazując na luksus i rolę sztuki w katolicyzmie i prawosławiu, ukażmy je jako źródło niechęci protestantów, żydów i muzułmanów. Podsumujmy w ten sposób myśl, że należy je zniszczyć dla większego dobra wszystkich.
Młodzi aktywiści powinni niszczyć cały ten cyrk: figurki, obrazki, relikwiarze, ornaty i stuły, organy, lichtarze, wota, witraże, katedry itd. Dobrze by się stało, gdyby przez świat przemknęło proroctwo: „Nadejdzie dzień, gdy zobaczycie żonatych kapłanów ...
....
„Rzeczą najwyższej wagi jest uświadomienie chrześcijanom
skandalu, jakim jest podział w łonie kościoła. Istnieją, bowiem trzy różne typy chrześcijaństwa; katolickie, kilka kościołów obrządku wschodniego i około trzech tysięcy sekt protestanckich." Należało też podkreślić ostatnią modlitwę Jezusa z Nazaretu, tę, której nikt nie słyszał: „Bądźcie JEDNOŚCIĄ tak jak ja i mój ojciec stanowimy JEDNOŚĆ.". Dzięki niej można było zaszczepić i rozwijać wyrzuty sumienia, szczególnie wśród katolików. Konieczne jest ciągłe podkreślanie, że właśnie katolicy są odpowiedzialni za rozpad kościoła, ponieważ zawsze odmawiali kompromisu, doprowadzając do schizm i herezji. Doprowadzony do tego miejsca katolik będzie się czuł tak winny, że za wszelką cenę zapragnie pojednania. Wtedy trzeba będzie mu zasugerować, że musi osobiście uczynić wszystko, aby znaleźć sposób zbliżenia katolików do protestantów (i innych odłamów), jednocześnie zachowując zawarte w Credo podstawy wiary. Właściwie powinien się ograniczyć do Credo. Samo Credo należy delikatnie przeformułować tak, aby wszyscy deklarowali w nim wiarę w jeden uniwersalny kościół. Gdy kościół się rodził, słowo „katolicki" oznaczało to samo, co „powszechny", ale z biegiem stuleci nabrało głębszego znaczenia, stało się słowem niemalże magicznym. Dziś należy za wszelką cenę sprawić, by wszyscy odmawiający Credo myśleli o kościele uniwersalnym, a
więc o unii z protestantami. Ponadto każdy katolik musi starać się dowiedzieć, co zadowoliłoby protestantów, bo przecież nie chodzi tylko o wspólne credo i wiarę. I zawsze to nie o nie będzie chodziło.
....
Dla każdego dobrego katolika posiadanie czystego
serca musi oznaczać usilne starania, by za wszelką cenę dogodzić protestantom. Rozkaz był równie prosty: protestantom pod żadnym pozorem nie wolno się nawracać na katolicyzm. Bardzo mi zależało na realizacji tego punktu, gdyż w ostatnim czasie nawrócenia zaczynały się mnożyć. Zatem zaznaczałem wszędzie,
gdzie było to możliwe, że wielki cud nie nastąpi, jeżeli katolicy będą przyjmować nawróconych protestantów. Postawiłem sprawę jasno - Bóg powinien mieć nieskrępowane pole manewru.
...
W owym czasie bardzo energicznie zwalczałem kult maryjny. Kładłem przy tym spory nacisk na trudności, jakich przysparzali protestantom katolicy i prawosławni podtrzymując liczne formy kultu Matki Boskiej
...
Spostrzegłszy, że protestanci, (do których żywią wyjątkową sympatię) nie klękają w swoich świątyniach, księża doszli do wniosku, że powinniśmy zachowywać się tak samo, choć z innej przyczyny, jako że my wierni nie byliśmy jeszcze gotowi, aby chcieć naśladować protestantów.
...
Co się tyczy zniesienia Przykazań Kościelnych...
W kwestii obowiązkowego uczestnictwa w niedzielnej mszy słuszne wydaje się podkreślanie, że współczesny człowiek potrzebuje świeżego powietrza i zieleni, i stąd jest ze wszech miar wskazane, aby soboty i niedziele spędzać na wsi. Dlatego tym, którym nadal będzie zależało na uczestniczeniu w obrządkach lub
cotygodniowej mszy, należy zezwolić na wybór piątku zamiast niedzieli. Piątkowy wieczór będzie dla nich odpowiednią porą, oczywiście oprócz tych, którzy będą chcieli wyjechać wtedy na wieś. W takim przypadku trzeba im pozwolić uczestniczyć we mszy w czwartki. Ostatecznie powinno się uznać, że nadrzędnym priorytetem jest podążanie za głosem własnego sumienia.

Powyższa metoda, wymyślona przez protestantów i polegająca na rozstrzyganiu spraw zgodnie z własnym sumieniem, jest znakomita, gdyż wyklucza udzielanie zaleceń, które mogłyby się komuś nie spodobać, pozwalając na zastąpienie ich rozmaitymi sugestiami, nieograniczającymi swobody jednostki.
Jest rzeczą oczywistą, że wszystko, co dotyczy spraw nadprzyrodzonych i kwestii łaski, musi zostać zniesione, gdyż są to pojęcia bardzo niebezpieczne. Modlitwy, a więc także „Ojcze nasz", zostaną przez jakiś czas zachowane.
Sprytnym posunięciem będzie jednak zobowiązanie katolików do używania codziennego języka w rozmowie z Bogiem. Można to zrobić pod przyjaznym pretekstem przyjęcia we wszystkich krajach wersji Biblii uznawanej przez protestantów, jako podstawy tłumaczenia Biblii na język używany, na co dzień.
Będzie to zarazem życzliwy sposób uzyskania od protestantów przebaczenia za cztery stulecia katolickiej arogancji.
Jeżeli - co nietrudno przewidzieć - te nowe tłumaczenia nie spodobają się starszej generacji - tym lepiej.
Potem przyjdzie kolej na siedem sakramentów, z których wszystkie należy poddać rewizji, tym bardziej, że protestanci mają jedynie dwa.
Choć chrześcijanie
wszystkich denominacji podtrzymują wiarę w Chrzest, osobiście wolałbym, aby ten sakrament zniknął, jako pierwszy. Wydaje się to stosunkowo proste, jako że jest to obrządek nazbyt infantylny - prawie tak infantylny, jak znak krzyża i woda święcona.
Zacząłbym od podjęcia decyzji, że sakrament Chrztu będą mogli przyjąć jedynie dorośli, i to tylko ci uważający, że nie mogą się bez niego obejść. Dla inteligentnego człowieka konsekwencje tej decyzji są oczywiste. Należy rzecz jasna odłożyć na bok wiarę w to, że Chrzest przezwycięża grzech pierworodny - grzech ten jest bowiem literackim wymysłem. Choć trzeba
będzie nadal powtarzać historię Adama i Ewy, to tylko po to, by się z niej naigrywać: zgodnie z oficjalnym nauczaniem, Chrzest będzie jedynie znakiem przynależności do Uniwersalnego Chrześcijaństwa, obrządkiem, który każdy będzie mógł odprawić, lecz również każdy będzie mógł się bez niego obejść. Przy tej okazji
zaleca się wychwalanie świątobliwych jednostek wyznających religie inne niż chrześcijaństwo, co przyprawi jego wyznawców o poczucie winy .
...
Co się tyczy sakramentu Ostatniego Namaszczenia, będzie trzeba znaleźć dla niego
inne określenie. Zniesienie go na samym początku naszej reformy nie będzie możliwe, ponieważ dotyczy on ludzi ciężko chorych, stąd posunięcie takie nie zostałoby dobrze przyjęte.
Trzeba jednak zadbać o to, by pojęcia takie jak życie wieczne, Sąd Ostateczny, Niebo, Piekło lub Czyściec zostały wyparte przez samo pragnienie wyzdrowienia.
Po jakimś czasie ludzie zauważą, że lekarze nie potrzebują do uzdrawiania chorych asysty księdza. Niemniej chętnie zgodziłbym się na określenie „sakrament chorych", a chcąc uniknąć skojarzeń z życiem wiecznym, zezwoliłbym na udzielanie go każdemu choremu, nawet w przypadkach niegroźnych chorób. Z drugiej strony,
nie mam obaw związanych z sakramentami: wszystkie one znikną bez większych trudności.
...
Sakrament Kapłaństwa, nadający prawo do sprawowania funkcji kapłańskich,
trzeba będzie bezwzględnie zachować. Kościół Uniwersalny będzie potrzebował kapłanów, aby stali się nauczycielami jakiejś odmiany doktryny socjalistycznej. Jako że ludzie potrzebują świąt, księża ci będą mieli prawo ustanawiania świąt
wywodzących się np. z folkloru. Jednakże będą to święta wyłącznie na cześć człowieka, bez wzmianki o jakimkolwiek bóstwie.

Małżeństwo nie jest sakramentem bezużytecznym, pod warunkiem, że będzie wyłącznie uroczystością rodzinną.
Konieczne będzie zniesienie wszystkich obyczajów, które w niektórych zacofanych
krajach prowadzą do uznania katolickiego małżeństwa za jedyną legalną formę związku. Przeciwnie, to ślub cywilny będzie jedyną wymaganą formułą. Dzięki temu nikczemny autorytaryzm Kościoła nie będzie już więcej przeszkodą dla
rozwodów i zawierania ponownych związków przez rozwodników.
Doskonale zdaję sobie sprawę, że Jezus z Nazaretu wypowiadał się w sposób sprzeczny z powyższą opinią, ale, jak już wcześniej wspomniałem,

powinniśmy wiedzieć, co należy wybrać z jego nauk, by pasowało to do sytuacji współczesnego człowieka.

Nierozerwalność małżeństwa również jest zobowiązaniem lekceważącym ludzkie pragnienie szczęścia. Ci natomiast, którzy mówią o dobru dziecka ignorują fakt, że dziecko będzie szczęśliwsze, jeśli będzie należeć do państwa.
Wreszcie - co oczywiste - księża chcący wstąpić w związek małżeński nie spotkają się z odmową, podobnie jak kobiety pragnące przyjąć święcenia kapłańskie.
...
Rozpocząłem bardzo zaangażowaną kampanię przeciwko zakonom zamkniętym, i za pośrednictwem bardzo naiwnych sióstr zakonnych doprowadziłem nawet do wysłania w tej sprawie listów do Papieża.
Przypomniałem zakonnicom, że zamknięcie klasztorów było konieczne w celu uniemożliwienia ucieczki niechcącym w nich przebywać młodym dziewczętom, zmuszonym do wstąpienia do zakonu przez rodziców. Kraty w klasztorach miały
uniemożliwiać im opuszczenie zakonu i wymianę listów, stąd były one podwójne i wzmocnione drewnianymi okiennicami.
Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, aby doprowadzić do likwidacji tych pozostałości tak zwanej bożej niewoli. Odwoływałem się przede wszystkim do poczucia honoru owych konsekrowanych dziewic, aby umożliwić im kultywowanie ich pożądania świętości w klasztorach otwartych dla wszystkich. Następnie posunąłem się jeszcze dalej, prosząc zakonnice o powrót do świata, który tak bardzo potrzebował ich obecności. Przekonywałem je nawet, że zdziałałyby więcej dobrego nie ujawniając, kim są poprzez noszenie specjalnego ubioru.
...
Kostium był jednym z takich znaków, i można by nawet posunąć się do stwierdzenia, że w sutannie zawarta jest cała doktryna noszącego ją człowieka. Sutanna była dla mnie jak małżeństwo z Bogiem czczonym, jako Wszechmocny i ci mężczyźni za jej pomocą na każdym kroku obnosili się ze swym darem i wyróżnieniem....
Wyobraź sobie to miasto bez jednej sutanny, jakiegokolwiek ubrania
oznaczającego osobę duchowną. Co za pustka! Jaka wspaniała pustka! Właśnie w Rzymie pojmuję niezwykłą wagę sutanny. Poprzysiągłem sobie w duchu, że któregoś dnia zniknie ona z ulic tego miasta, a nawet z kościołów,
...
...profesor nauczył mnie także rozsądnego sposobu odprawiania Mszy Świętej, co miało okazać się przydatne, gdy będę musiał robić to regularnie już za sześc lat.
Oczekując na głębokie zmiany w całej liturgii, nie wymawiał on nigdy słów konsekracji. Ale aby uniknąć podejrzeń mówił słowa bardzo zbliżone, przynajmniej jeśli chodzi o ich kocówki. Poradził mi, abym robił to samo. Wszystko, co zbliżało wygląd tej ceremonii do ofiary, powinno zostać usunięte. Cała Eucharystia powinna się stad wspólnym posiłkiem, tak jak u protestantów. Zapewniał mnie nawet, że w gruncie rzeczy właśnie tak było zawsze. Pracował
także nad nowym opracowaniem porządku mszy świętej, i doradzał mi to samo, gdyż sądził, że jest ze wszech miar wskazane dać ludziom do wyboru kilka różnych rodzajów mszy. Musi być msza krótka dla rodzin i małych grup, msza nieco dłuższa na dni świąteczne, choć zarzekał się, że dla ludzi pracujących największą ucztą jest
obcowanie z przyrodą. Przypuszczał w związku z tym, że już niedługo dojdziemy do tego, że niedziela będzie dniem poświęconym celebracji natury.

Antykościół w natarciu, o współczesnej masonerii w Kościele

Mistrzowski plan zniszczenia Kościoła Katolickiego - teraz realizowany przez masonerie
MEDALIK ŚW. BENEDYKTA
''(...)Pracując nad nowym katechizmem, który mógłby nosić tytuł „Katechizm religii człowieka", zauważyłem, że warto przedstawić go w postaci serii, której kolejne odcinki zawierałyby jedną porcję zmian i ograniczeń po to, aby umysły mogły się do nich przyzwyczajać stopniowo. Pierwsze wydanie musi zawierać skromną propozycję zniesienia dwóch artykułów apostolskiego wyznania wiary.(...)''
MEDALIK ŚW. BENEDYKTA
ANTYAPOSTAŁ 1025

Anty-apostołowie mają plan na zniszczenie Kościoła, (niektórzy są na najwyższych stanowiskach) - w dużej mierze ten plan został zrealizowany i wciąż się realizuje, wielu tego nie dostrzega, nieświadomie im pomaga, gdyż wielu daje się zmylić...
Opowieść komunistycznego (masońskiego) agenta mówiącemu o swoim udziale kierowaniu Barki Piotrowej na kurs prowadzący do katastrofy…More
ANTYAPOSTAŁ 1025

Anty-apostołowie mają plan na zniszczenie Kościoła, (niektórzy są na najwyższych stanowiskach) - w dużej mierze ten plan został zrealizowany i wciąż się realizuje, wielu tego nie dostrzega, nieświadomie im pomaga, gdyż wielu daje się zmylić...
Opowieść komunistycznego (masońskiego) agenta mówiącemu o swoim udziale kierowaniu Barki Piotrowej na kurs prowadzący do katastrofy. Posiada numer; 1025 co świadczy, o ilości agentów kapłanów... https://www.tldm.org/directives/directives.htm
One more comment from MEDALIK ŚW. BENEDYKTA
MEDALIK ŚW. BENEDYKTA
''(...)Albert Vassart, były członek francuskiej partii komunistycznej, ujawnił w 1955 r., że Moskwa wydała w 1936 r. zarządzenie, na mocy którego starannie wyselekcjonowano członków komunistycznej młodzieży, aby wstąpili do seminariów i po przeszkoleniu otrzymali święcenia kapłańskie. Niektóre z nich miały infiltrować zakony religijne, zwłaszcza dominikanów (w swoim eseju „Szatan w pracy” …More
''(...)Albert Vassart, były członek francuskiej partii komunistycznej, ujawnił w 1955 r., że Moskwa wydała w 1936 r. zarządzenie, na mocy którego starannie wyselekcjonowano członków komunistycznej młodzieży, aby wstąpili do seminariów i po przeszkoleniu otrzymali święcenia kapłańskie. Niektóre z nich miały infiltrować zakony religijne, zwłaszcza dominikanów (w swoim eseju „Szatan w pracy” wielki katolicki filozof Dietrich von Hildebrand donosił, że francuscy dominikanie stali się tak komunistyczni w swojej „ewangelizacji”, że w 1953 r. zakon ledwo uniknął rozwiązania z rozkazu papieża Piusa XII.)(...)''
przeciwherezjom
I pomyśleć, że to co wyżej opisane, to jeden z wielu sposobów niszczenia Kościoła. Jakże potworny i ze wszystkich stron jesteśmy atakowani i niszczeni?! Jakże wielka jest potęga Boga i Jego Kościoła że jeszcze wciąż jakoś się trzyma!!!