jili22
220

Marzenia Księdza Bosko o życiu misyjnym, śmierć Piusa IX, spotkanie z kard. Peccim

Kolejne lata mijają w nieustannej działalności. Latem 1872 roku Ksiądz Bosko założył Towarzystwo Córek Maryi Wspomożycielki, nazwane później salezjańskimi, przeznaczone do wykonywania dla młodych dziewcząt tej samej pracy, co salezjanie dla chłopców. Marie-Dominique Mazzarello jest ich pierwszym przełożonym generalnym.
Ksiądz Bosko ponownie w Rzymie poświęcił wszystkie swoje wpływy na stworzenie odpowiednich stosunków między Stolicą Apostolską a rządem włoskim. Wielu nie chce go. Liberał pozostawia go nieustraszonym. Bismarck był zaskoczony, gdy zobaczył, że włoski rząd rozmawia z księdzem. Jeśli chodzi o cesarza, piorunuje on swoją najbardziej formalną dezaprobatę, uzupełnioną groźbami w przypadku, gdy te próby zrozumienia będą kontynuowane.
"Co zamierzamy zrobić? – zastanawia się minister Vigliani, z którym Ksiądz Bosko prowadzi częste rozmowy. Nasze przeznaczenie jest w rękach Prus. »
Chociaż oczekiwane pojednanie nie ma miejsca, można uzgodnić kilka istotnych punktów. Ile krytyki i upokorzenia spotkał Ksiądz Bosko, aby osiągnąć ten rezultat, Bóg tylko wie!
Ksiądz Bosko osiągnął wielkie rzeczy podczas trzydziestu czterech lat apostolatu, ale dąży do znacznie więcej. Jego horyzont nie ogranicza się do Turynu i małego Piemontu; obejmuje cały świat.
Często w ciszy wieczoru Ksiądz Bosko pochyla się nad wielką mapą świata, jak generał, który marzy o nowych podbojach. Ze słodką melancholią wspomina swoje pierwsze lata kapłaństwa, swoje marzenia o życiu misyjnym. Bóg dał mu inne stanowisko, chciałby posłać swoich synów, aby wykonali zadanie, które zostało mu odmówione. Myśl o misji w pogańskiej krainie prześladuje jego umysł; goni go do snu.
"Wczoraj wieczorem", mówi krewnym pewnego wieczoru, "miałem zabawny sen. Byłem w obcym kraju. Widziałem siebie pośrodku gigantycznego stepu, ograniczonego na Zachód tragicznymi górami. Mężczyźni o opalonej cerze, z długimi niechlujnymi włosami, zwierzęcą skórą rzuconą na ramiona, a w dłoniach, jako broń, włócznia i lasso, krzyżowali ten ogrom. Nagle ziemia zadrżała od zaciętej walki wręcz. Widziałem straszną masakrę; ziemia była przesiąknięta krwią; powietrze wibrowało wojowniczymi okrzykami i śmiertelnymi okrzykami. Nagle pojawił się oddział mężczyzn, których w stroju natychmiast rozpoznałem jako misjonarzy. Podeszli do tych nieszczęśników z uśmiechniętym powietrzem i postawili sobie za zadanie głosić im ewangelię, ale wkrótce zostali zaatakowani przez dzikusów i straszliwie skazani na śmierć.
— Który to był kraj? – don Cagliero.
— Nie wiem; ale posłuchaj reszty, moje marzenie się nie skończyło. Zobaczyłem nową grupę posuwającą się naprzód na stepie i rozpoznałem, ku mojemu przerażeniu, kilka twarzy, które były mi drogie i znajome, tak, niektórzy z was, moi synowie. Zadrżałem, gdy zobaczyłem, że zmierzają ku pewnej śmierci. Chciałem im nakazać, żeby się odwrócili, ale zdawali się mnie nie zauważać. Teraz kanibale składają broń i z wyrazami najgłębszej sympatii witają nowych misjonarzy. Ci apostołowie wznoszą między sobą Krzyż i zaczynają ich nauczać. Na koniec jeden z salezjanów zaśpiewał hymn do Najświętszej Maryi Panny i dzikusów zjednoczonych z takim sercem i oddechem, że obudziłem się, przesiąknięty potem.
"Zabawny sen!" powiedział Dominique Tomatis... i to z pewnością musi mieć znaczenie.
"Nie mam co do tego wątpliwości", odpowiada Ksiądz Bosko.
Jaki kraj widział we śnie? Ksiądz Bosko nigdy nie przestaje zadawać sobie tego pytania. Myśli o Etiopii, potem o Chinach, Australii i wreszcie o Indiach. Na jego stole jest wiele książek wypożyczonych z biblioteki miejskiej, ale im więcej studiuje z zagranicy, tym bardziej czuje, że błądzi.
Następnie, w ostatnich dniach 1874 roku, otrzymał list od arcybiskupa Buenos Aires, prosząc go o wysłanie kilku swoich synów do Argentyny. To wezwanie jest dla niego objawieniem. Bardzo późno w nocy, zanurzony w badaniu tego regionu, w końcu rozpoznaje to, co widział: pampy Patagonii, na skrajnym południu Ameryki.
Odtąd Ksiądz Bosko nigdy nie przestał uzyskiwać od Piusa IX pozwolenia na wysłanie swoich synów do Patagonii. 12 maja ogłosił całemu oratorium, że misja została podjęta: "Ostateczna odpowiedź przyszła do mnie dzisiaj" – powiedział. Niech wolontariusze się przygotują! »
W dniu Wszystkich Świętych 1875 r. pierwszych dziesięciu salezjańskich misjonarzy uklękło u stóp Piusa IX, aby otrzymać jego błogosławieństwo przed wyjazdem. Liderem wyprawy był Jean Cagliero; jego towarzyszami byli księża Joseph Fagnanon, Valentin Cassini, Dominique Tomatis, Jean Baccino, Jacques Allavena i świeccy bracia Barthélemy Scavini, stolarz jego zawodu, Barthélemy Molinari, mistrz muzyki, Vincent Gioia, kucharz i szewc oraz młody Étienne Belmonte.
Ksiądz Bosko towarzyszył swoim misjonarzom na łodzi w porcie w Genui; opuszcza je tylko wtedy, gdy dzwoni odlot. Wie, że nie zobaczy już niektórych z nich.
Przez kilka miesięcy z niecierpliwością czekał na wieści z odległego kraju. Wreszcie, oto pożądany list, w którym Don Cagliero podaje mu pocieszające szczegóły dotyczące jego apostolatu wśród "slumsów" Buenos Aires.
"Boże mój " – wzdycha Ksiądz Bosko, kładąc liść – chroń moich synów, którzy są tak daleko ode mnie. Niech zbierają z radością to, co sieją we łzach! »
W Europie jego twórczość kwitnie. Oratorium ma teraz osiemset dzieci. Ksiądz Bosko otworzył dziewięć nowych domów we Włoszech. Ten w Nicei jest pierwszym we Francji. W 1876 r. założył Dzieło Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych na rzecz Późnych Powołań oraz Unię Salezjańskich Współpracowników, swoisty trzeci zakon, który zapewnił firmie wsparcie moralne i finansowe kilku tysięcy świeckich.
W listopadzie wysłał drugi kontyngent misjonarzy do Argentyny. Pius IX wysłał mu pięć tysięcy lirów na pokrycie kosztów podróży. Na początku nowego roku trzecia grupa misjonarzy, w tym pierwsze sześć Córek Maryi Wspomożycielki, odeszła zgodnie z najgorętszym pragnieniem Don Cagliero.
Pierwszego dnia roku 1878 Ksiądz Bosko wypowiedział te prorocze słowa: "Wkrótce nastąpią poważne wydarzenia, które zwrócą uwagę wszechświata". 8 stycznia jest już śmierć króla Wiktora Emanuela. 7 lutego zmarł wielki papież Pius IX.
Podczas konwoju pogrzebowego na Campo Verano nienawiść do wrogów zostaje ponownie rozpętana przeciwko nieszczęsnemu papieżowi. "Precz z Papieżem! W Tybrze padlina! Kamienie lecą na karawan; tylko wtedy, gdy nie wrzucimy trumny do rzeki.
Pius IX poprosił o pochówek bez przepychu, ale został wzniesiony, z ofiarami, które płyną z całego chrześcijaństwa, wspaniałym mauzoleum, arcydziełem sztuki chrześcijańskiej, najpiękniejszym stulecia.
Kardynałowie proszą Księdza Bosko o skontaktowanie się z włoskim rządem w sprawie zbliżającego się konklawe. Prosty kapłan z Turynu natychmiast udał się do ministra spraw wewnętrznych, Crispiego, aby wyjaśnić mu pragnienia Świętego Kolegium.
"Cóż", odpowiada potężny mąż stanu, "możecie zapewnić kardynałów, że rząd będzie szanował i podtrzymywał wolność konklawe i że nic nie zakłóci porządku publicznego.
"Dziękuję, Ekscelencjo.
"Proszę, nie! Raczej do mnie należy podziękowanie. Kardynałowie nie mogli przysłać mi lepszego posłańca niż ty. Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie w Turynie?
"Czy nie zapomniałeś o tym, Ekscelencjo?
"Jak mogę tego nie pamiętać! Byłeś moim zbawicielem. Byłem jeszcze młody. Spacerowałem w absolutnej nędzy ulicami Turynu, kiedy zobaczyłem, że przybywasz, otoczony przez duży oddział biednych chłopców. Przyszedłeś do mnie i zapytałeś, czy czegoś mi brakuje, czy możesz coś dla mnie zrobić.
"Widziałem, że jesteś głodny, Wasza Ekscelencjo.
"Nie myliłeś się. Wyznałem ci, że nic nie jadłem przez kilka dni. Przyjęliście mnie w waszym oratorium. Przez sześć tygodni byłem twoim gospodarzem, ja, bezdomny rewolucjonista; Brałem udział w twoich posiłkach z tobą, z mamą Bosco i twoimi dziećmi. W końcu pomogłeś mi znaleźć strych w pobliżu kościoła La Consolata i nie zapomniałeś o mnie tam. Kilka razy wysyłałeś mi tam pieniądze, a nawet parę nowych butów. Kilkakrotnie chodziłem, aby się przed tobą wyspowiadać. pamiętasz to?
"O tym, co dzieje się w konfesjonale, od razu zapominam. Ale jeśli chcesz tej samej usługi, zawsze jestem do Twojej dyspozycji.
"Nie zawsze jesteśmy na coś takiego przygotowani" - powiedział minister, uśmiechając się. Następnie poprosił Księdza Bosko o informacje na temat jego oratorium i wszystkich jego dzieł. "Jesteś na dobrej drodze i zawsze możesz liczyć na moje wsparcie"."
Po powrocie do Watykanu Ksiądz Bosko spotkał się z kard. Joachimem Peccimem, kamerlingiem Kościoła Świętego. Przedstawia mu się z pełną szacunku dziecięcą prostotą:
"Niech Wasza Eminencja pozwoli mi ucałować Jego dłoń!
"Kim jesteś?"
Biedny kapłan, który dziś całuje rękę Twojej Eminencji; Kilka dni stąd ma nadzieję pocałować jej stopy.
"Zabraniam wam modlić się o to.
"Nie możesz zabronić mi prosić Boga o wypełnienie Jego woli.
"Ale jak masz na imię?"
"Jestem Ksiądz Bosko.
"Proszę, nie rób tego, o czym myślisz!
Niemniej jednak pragnienie Księdza Bosko spełniło się kilka dni później. Kardynał Pecci, arcybiskup Perugii, został wybrany na papieża i przyjął imię Leon XIII.
16 marca przyjął Księdza Bosko na prywatnej audiencji i udzielił mu błogosławieństwa dla siebie i dla wszystkich swoich synów we Włoszech i gdzie indziej. "Twoja praca jest dziełem Boga" – powiedział do niej, kończąc. Więc nie bój się. Powodzenia! »
Ksiądz Bosko opuszcza Watykan szczęśliwie i wraca do Turynu. Jego dzieci czekają na niego.

(Ksiądz Bosko, Apostoł Młodzieży, G. Hünermann)

Les rêves de vie missionnaire de don Bosco, la mort de Pie IX, Rencontre avec le cardinal Pecci