Clicks389

NAJLEPSZA CZĄSTKA

NAJLEPSZA CZĄSTKA

(Życie kontemplacyjne)

S. MARIA CELESTYNA, BENEDYKTYNKA OD NIEUSTAJĄCEJ ADORACJI

––––––––

Bóg stworzył nas dla chwały swojej i dla naszego szczęścia – i to szczęścia najwyższego, o jakim tylko pomyśleć można, bo do uczestnictwa w swej własnej nieskończonej szczęśliwości i śpiewania przez wieki bez końca Jego chwały. Lecz wielkość i niewysłowiona godność Boga wymagają, ażeby stworzenie było, że się tak wyrazimy, na poziomie tego daru, którego Stwórca chce mu udzielić, a mianowicie, aby było święte. "Sancti estote sicut et Pater vester caelestis sanctus est – Bądźcie świętymi jako i Ojciec wasz niebieski świętym jest" (Mt. V, 48). Wprawdzie świętość jest również darem Boga, lecz z Jego woli stworzenie współpracować musi w uświęceniu siebie przez usuwanie przeszkód tamujących działanie Boże w duszy. A te przeszkody to przede wszystkim przywiązania do wszelkich stworzeń w najszerszym tego słowa znaczeniu. Wyraz "hagios" – święty, zdaniem dawnych etymologów średniowiecznych, składał się z dwóch wyrazów α i γη, to jest "bez ziemi", czyli oderwany od ziemi, bo świętym staje się człowiek w miarę wyzwalania się ze wszystkiego co ziemskie i stworzone, by tym samym zbliżyć się do Niestworzonego. Prawdziwa świętość – to najdoskonalsze wyjście z siebie, a miłosne wejście w Boga.

Przez śluby zakonne: ubóstwa, czystości i posłuszeństwa dusza usuwa cały szereg przeszkód, wstrzymujących lub mogących w niej wstrzymać pełne działanie Boże. Lecz są jednostki, które idą jeszcze dalej, one chcą dać z siebie "maksimum", wyjść z siebie w sposób możliwie najdoskonalszy, jaki jest osiągalny tu na ziemi, by dotrzeć jak najbliżej Boga.

Porwane zachwytem i miłością dla tej "jedynej Rzeczywistości", jaką jest Bóg, tęsknią za tak zupełnym i całkowitym oddaniem się Jemu, aby z ich osobistego "ja" już nic nie zostało. A wobec tego nie pragną już ani żądają niczego od świata i życia. Nie znaczy to bynajmniej, aby gardziły tym co świat ma dobrego, a więc: nauką, sztuką, całym dorobkiem cywilizacji i kultury oraz tymi przeróżnymi przejawami dobra i piękna, jakie na ziemi znaleźć można. Jeśli się odwracają od tych rzeczy, to jedynie dlatego, iż ich oczom, olśnionym nieskończoną wielkością Istoty Bożej, wydają się one dziwnie blade i znikome, nie warte głębszego zainteresowania. Porzucają więc świat i szukają takiej formy życiowej, która by im dozwoliła wyłącznie i jak najpełniej zanurzyć się w Bogu. I tu tkwi pierwsza przyczyna i racja bytu zakonów kontemplacyjnych.

Cała organizacja bowiem zakonów bogomyślnych zmierza do jednego celu, aby przez odpowiedni zespół środków i warunków zapewnić duszy najpełniejszy rozkwit i umożliwić swobodny, a najwyższy lot do Boga. Począwszy od surowej ascezy, samotności i ustawicznego prawie milczenia, praktykowanych we wszystkich klasztorach kontemplacyjnych, a skończywszy na całkowitym wyzuciu się ze swego rozumu i woli przez najściślejsze posłuszeństwo w duchu wiary – wszystko tu służy duszy do najgłębszego oczyszczenia. Za tymi to błogosławionymi murami i kratami klauzurowymi, które wzbudzają okrzyk zgrozy wśród ludzi światowych, dokonuje się pod wpływem łaski cudowna i szczęśliwa przemiana duszy. Wypełniając dosłownie słynną przestrogę św. Jana od Krzyża: "Abyś doszła wszystka do Wszystkiego, masz pozostawić najzupełniej wszystko", dusza wyrzeka się wspaniałomyślnie wszystkiego, co nie jest Bogiem.

Tak wyzwolona i "coraz bardziej daleka od siebie i stworzeń" (1), staje się zdolną do przyjmowania owych przedziwnych nawiedzeń i oświeceń Bożych, tych tajemnych dotknięć, słodkich a mocnych, przez które Duch Święty rozpłomienia w niej miłość. "Ducam eam in solitudinem et loquar ad cor ejus – Zaprowadzę ją na miejsce samotne i tam będę mówił do jej serca" (2). Przenikniona miłością świętą, bo płynącą wprost z Ducha Przenajświętszego i będącą udziałem w tej samej miłości, którą trzy Osoby Najchwalebniejszej Trójcy miłują się wzajemnie, przynosi Bogu najwznioślejsze uwielbienie, jakie stworzenie dać Mu może.

Według św. Jana od Krzyża dusza na tej wyżynie niewymownego trwania w Bogu "miłuje i raduje się Nim tylko dlatego, że jest tym, czym jest Sam w sobie, bez najmniejszej odrobiny własnego upodobania. Uwielbia Go i sławi dla Niego Samego, chociażby żadnej rozkoszy nie otrzymywała. Na koniec dziękuje Bogu za to, czym On jest, przez co dziękczynienie to osiąga najwyższy stopień żaru i duchowego wesela" (3). – "Gratias agimus tibi propter magnam gloriam tuam – Dzięki Ci składamy dla wielkiej chwały Twojej".

Jest to najdoskonalsza forma miłości, tzw. przez św. Tomasza "miłość przyjaźni". Polega ona na ukochaniu samego Boga, Dobra niestworzonego, nieskończenie więcej od wszystkich Jego darów. Miłość bowiem i wdzięczność doskonała wznoszą się ponad dobrodziejstwa aż do samego Dobroczyńcy i Jego dobroci. W ten sposób Boga kochamy jedynie dla Niego Samego, z zupełnym wyrzeczeniem się siebie "bo jeśli nawet pragniemy naszej szczęśliwości – to dla tej wyższej przyczyny, aby móc wielbić Boga wiekuiście, tudzież by Jego nieskończona dobroć była tak znana i miłowana, jak na to zasługuje" (4).

Najprzedniejszym zaś kwiatem miłości przyjaźni jest kontemplacja nadprzyrodzona. W przedziwnym tym stanie dusza dosięga niejako doświadczalnie Boga, poznaje Jego tajemnice i "promieniejąc wiedzą jasności Bożej" (2 Kor. IV, 6) napawa się ogromem Jego miłości. Bóg, wiekuista i nieskończona Miłość, oddaje się jej całkowicie, a ona Jemu. "Jest to wzajemne oddanie się i całkowite zjednoczenie" pisze św. Jan od Krzyża. A to najściślejsze zjednoczenie staje się jakby przemianą duszy w Boga tak całkowitą, iż dusza upodabnia się niejako do Niego. "Przez kontemplację człowiek upodobniony zostaje (assimilatur) Bogu i aniołom", twierdzi św. Tomasz. Jest to najwyższe uświęcenie, a zarazem i największe szczęście, zbliżone do tego, jakiego doznają wybrani w niebie: "Wiemy, iż gdy się okaże, podobni Mu będziemy, iż Go ujrzymy jako jest" (I Jan III, 2).

Tu jednak nasuwa się pytanie, stawiane nieraz przez osoby zainteresowane. Czy wszystkie dusze chroniące się w zacisze murów klauzurowych, dosięgają tych wzniosłych szczytów, na których króluje doskonała miłość i kontemplacja, wszak są to przywileje udzielane niewielu wybranym?

Odpowiedź jest prosta: każda dusza powołana do życia w zakonie bogomyślnym, a wierna i pełna dobrej woli może dojść prędzej czy później do modlitwy kontemplacyjnej, którą osiąga się jako normalny rozwój łaski uświęcającej. Jest to już bardzo wysoki stopień nadprzyrodzony, będący jednocześnie wybitnym środkiem do wzrastania w miłości. Św. Joanna de Chantal nie pragnęła wyższych stanów dla swych córek duchownych, rozumiała bowiem dobrze, iż już na tym szczeblu modlitwy osiągnąć można prawdziwą świętość. Kontemplacja ta, którą niektórzy teologowie nazywają "nabytą" i uważają jako "zorzę kontemplacji wlanej", jest najdoskonalszym przygotowaniem do tej ostatniej. Wprawdzie kontemplacji wlanej własnym wysiłkiem dusza nigdy osiągnąć nie zdoła, lecz ufać może i powinna, iż Bóg doprowadziwszy ją do kontemplacji nabytej, nie odmówi jej dalszych łask, z pomocą których rozwiną się w niej w całej pełni dary Ducha Świętego. Kontemplacja wlana zaś, czyli miłosne i doświadczalne poznanie Boga, nie jest niczym innym jak tylko wprawianiem w czyn tych darów, które dusza habitualnie posiada, zwłaszcza daru mądrości. W tym stanie dusza zachowuje się już całkowicie biernie pozostając pod bezpośrednim wpływem i działaniem Ducha Świętego. Chociaż kontemplacja wlana jest, jak wspomnieliśmy wyżej, darem z istoty swej darmo danym, a przeto Bóg zachowuje sobie całkowitą swobodę w jej udzielaniu, na ogół wszakże i normalnie udziela jej duszom przygotowanym przez kontemplację nabytą.

W ten sposób twierdzić można, iż jeśli nie wszystkie dusze w zakonie kontemplacyjnym aktualnie już bogomyślność osiągnęły, to w każdym razie znajdują się na drodze najpewniej do niej wiodącej.

Lecz nie jest to jedyną zasługą zakonów kontemplacyjnych, iż w swych murach przechowują i strzegą zazdrośnie przed światem niby w "ogrodach zamknionych" te przedziwne wonne kwiaty mistyki chrześcijańskiej. Kościół święty zwierza im jeszcze swój skarb wielki i dostojne zadanie, a mianowicie śpiewanie chwalby liturgicznej (5). I nie mógł Kościół uczynić doskonalszego wyboru, niż powołując do tej wzniosłej misji dusze, które, jak Maria u stóp Jezusowych, znajdują się najbliżej tronu Bożego, stanowiąc jakby orszak przyboczny Króla królów.

Z życia kontemplacyjnego, z obcowania z Bogiem na modlitwie myślnej wytryska jakby samorzutnie potrzeba wylewania uczuć przed Panem w pieśniach i psalmach, owych natchnionych strofach, które sam Duch Święty kładzie w usta Kościoła. "Cantabiles mihi erant justificationes tuae – Pieśniami stały mi się prawa Twoje" (Ps. 118, 54). Dusza kontemplacyjna lepiej zna Boga, gdyż bezustannie prawie z Nim obcuje. Poznanie zaś rodzi podziw, uwielbienie oraz nienasyconą żądzę mówienia z Bogiem o Jego doskonałościach. Również w miarę postępu na drodze duchowej rośnie w duszy bogomyślnej potrzeba nieustannego dziękczynienia. Rozważając prawdy wiary, dogmaty i przebogatą treść Starego i Nowego Testamentu styka się wciąż na nowo z tą tajemnicą, że Bóg nas ukochał, że w sposób najgłębszy, najrealniejszy okazał się Ojcem dla ludzkości. "Miłością wieczną umiłowałem Cię...". Miłości wiekuistej należy się wiekuiste dziękczynienie. Słodki ten obowiązek, przez świat przeważnie zaniedbany, wypełnia dusza bogomyślna. W psalmach i hymnach odnajduje z łatwością nutę pochwalną i dziękczynną, po wielekroć powtarza w ciągu dnia: Benedictus Deus... Błogosławiony Bóg. Officium divinum w zakonach kontemplacyjnych odprawia się, jak wiadomo, kilkakrotnie w ciągu doby. O brzasku porannym, o południu, wieczorom i wśród ciszy nocnej płynie ku Bogu hymn uwielbienia i wynagrodzenia, płyną prośby i akty dziękczynne; niezliczone "Gloria Patri et Filio et Spiritui Sancto..." wznoszą się do stóp tronu Przenajświętszej Trójcy.

Zadaniem dusz kontemplacyjnych jest wypełniać to Opus Dei – Dzieło Boże z jak największym staraniem, zachowując z pietyzmem wszystkie złączone z nim ceremonie i zwyczaje. Jeśli kontemplacja jest, jak wspomnieliśmy, doskonałym przygotowaniem do chwalby Bożej, to na odwrót życie liturgiczne znakomicie podtrzymuje modlitwę myślną, zasilając ją ze skarbca Bożych myśli, jakim jest Pismo święte. W wiekach największego rozkwitu życia kontemplacyjnego po każdej godzinie "Officium divinum" odprawiała się w chórze zakonnym cicha modlitwa myślna, która "z natchnienia Bożego przeciągała się" (6) nocną porą nierzadko w długie godziny. Po odśpiewaniu chwały Panu wszechświata, dusze tonęły w żarliwych, gorących uczuciach: modlitwa liturgiczna, ta wielka symfonia Boża, kończyła się w tajnikach serc.

W księgach świętych złożył Bóg nieprzebrane skarby: "wszystko napisane zostało ku naszemu zbudowaniu" (Rzym. 15, 4). Dusze w zakonach kontemplacyjnych mają ten przywilej, że mogą z tych skarbów Bożych czerpać pełnymi rękami. Wiemy, iż w życiu bogomyślnym wszystko zmierza ku chwale Bożej i uświęceniu duszy. Liturgia wypełnia również to podwójne zadanie i jak z jednej strony składa Stwórcy w imieniu całego Kościoła nieustanny hołd chwały, tak z drugiej strony staje się dla duszy źródłem uświęcenia i zjednoczenia z Bogiem. Prawda, że liturgia nie jest wyłączną własnością zakonów kontemplacyjnych, podobnie jak i wyższe stopnie doskonałości, do których dusze bogomyślne są powołane, mogą być również udziałem dusz w zakonach tzw. "czynnych" jak i w ogóle każdej duszy dążącej do świętości. Prawdą jest jednak również i to, że życie zakonne kontemplacyjne daje dążeniu do świętości specjalnie sprzyjające warunki. To samo da się powiedzieć o duchu liturgicznym, iż w ramach życia bogomyślnego znajduje on swój pełny rozkwit, osiąga maksimum napięcia. Bez klasztorów kontemplacyjnych, tych prawdziwych twierdz kultu Bożego, życie liturgiczne nie mogłoby się ostać.

Nie wszystkie z nich jednak oddają się w równym stopniu temu wzniosłemu zadaniu. Mimo bowiem ogólnych wspólnych linii wytycznych każdy z zakonów kontemplacyjnych ma swe własne, szczególne zadania i cele oraz swą własną duchową fizjonomię. I tak zadaniem jednych jest pielęgnowanie w sposób szczególny najczystszej, surowej ascezy chrześcijańskiej, u innych duch liturgiczny, wspaniałość chwalby Bożej, zda się grać dominującą rolę, inne jeszcze mają charakter przede wszystkim wynagradzający. Te ostatnie skupiają się zwłaszcza około tak bardzo znieważanej i zapoznanej przez świat tajemnicy Boga ukrytego, jak również Jego Najświętszego Serca.

Gdy dusza zatapiając się w kontemplacji uprzytomni sobie, że miłość Boża bywa wzgardzona przez ludzi i znieważana – wówczas powstają w niej nowe pragnienia. Boleśnie odczuwając wzgardę swego Stwórcy, chce ją niejako unicestwić przez świadome i dobrowolne przyjęcie jej skutków na siebie, czyli przez ekspiację. Ofiaruje się tedy Bogu w łączności z Chrystusem-Ofiarą na wszystkie cierpienia fizyczne i duchowe, by nimi równoważyć niejako ogrom wyrządzonej Mu zniewagi. Uznanie w cierpieniu zadośćuczynienia za obrazę świętości i miłości Bożej – to zasadniczy i istotny akt miłości wynagradzającej. Nic dziwnego, że na wyższych szczeblach mistycznych budzi się w duszy nienasycony głód cierpienia. Znały go dobrze święte kontemplatyczki wszystkich wieków i czasów. "Cierpieć albo umrzeć" – woła św. Teresa z Avila. "Cierpienie jest mym pokarmem na ziemi" mówi św. Joanna de Chantal, a jej córka duchowna, św. Małgorzata Maria pragnie "cierpieć w milczeniu, bez najmniejszej ulgi, pociechy i współczucia". Powszechnie znane zdanie św. Teresy z Lisieux: "Nad wszelkie zachwyty przekładam ofiarę" – zda się mówić to samo.

Cierpienia wynagradzające dusz kontemplacyjnych, których pierwszym celem jest zawsze naprawa chwały Bożej, wywierają również swój zbawczy wpływ na świat i ludzi. Wspomnijmy na niezrównany dogmat świętych obcowania – zasługi jednych odbijają się echem łask i błogosławieństw na innych. Wiemy, iż "jeden akt miłości duszy kontemplacyjnej jest cenniejszy w oczach Bożych i więcej przynosi pożytku Kościołowi i duszom niż wszystkie inne dzieła" (7). Stąd wielka, choć przeważnie zapoznana, użyteczność zakonów kontemplacyjnych dla społeczeństwa.

"Świat nie tylko zapomina i zaniedbuje Boga – woła o. Raul Plus – ale ośmiela się nawet znieważać Go pozytywnie przez myśli, słowa i czyny, grzechy jawne i tajemne wszelkiego rodzaju. Gdzie szukać wynagrodzenia? – Ludzie są źli i nie chcą czynić pokuty. Któż będzie się za nich modlić i zadośćczynić? Dla ocalenia Sodomy i Gomory potrzeba było dziesięciu sprawiedliwych. Czyż tymi sprawiedliwymi, którzy obecnie ratują świat od zagłady, nie są w pierwszym rzędzie nasze ukryte karmelitanki, bernardynki, klaryski i te wszystkie zgromadzenia adoracyjne i wynagradzające, których codziennym zadaniem jest rzucanie ciężaru swego życia modlitewnego i pokutnego na wagę Sprawiedliwości Bożej?" (8).

"Modlą się one w swym chórze zakonnym, modlą się w swych celach, modlą się duchem i słowami warg, modlą się przez skłonności umartwione, przez ciało pokutą wyniszczone, przez wyrzeczenie się wszystkich przywiązań i pociech ziemskich. Ciałem w celach pozostając, lecz duchem już w nieskończoność przeniesione, wznoszą się same, a wraz ze sobą podnoszą świat mocą nie z tej ziemi; zaprzyjaźnione z Bogiem i twarzą w twarz Go oglądające, okupują i zmazują grzechy ludzkie".

"Uważam – pisze pewien wybitny mąż stanu – że ci, którzy się modlą, więcej czynią dla świata niż ci, którzy walczą. Jeśli świat idzie ze złego w coraz gorsze, to tylko dlatego że więcej jest walczących niż takich, którzy się modlą".

A Hello na wieść o przypuszczalnej kasacie klasztorów kontemplacyjnych rzuca te krótkie lecz dobitne słowa: "Zakony kontemplacyjne niepotrzebne? – Usuńcie piorunochrony z dachów, one też są niepotrzebne" (9).

Sam Bóg zda się przywiązywać wielką wagę do dzieła ekspiacyjnego zakonów kontemplacyjnych. Świadczą o tym liczne objawienia. Św. Teresa, której danym było oglądać piekło oraz występne dusze tak lekkomyślnie doń zdążające, wstrząśnięta do głębi tym widokiem, woła do swych córek duchownych: "Serce się kraje na widok tylu dusz idących w przepaść zguby. O siostry moje w Chrystusie, pomóżcie mi wyprosić miłosierdzie Pana, wszak w tym celu On was tu zgromadził, to jest istotne powołanie wasze, do tego mają zmierzać wszystkie pragnienia wasze, nad tym mają płynąć łzy wasze, o to błagać modlitwy wasze" (10). Matce Dominice Moes (11), zakładającej na życzenie Pana Jezusa nowy klasztor dominikanek, dyktuje Zbawiciel następujące swe wymagania dla nowej fundacji: "Przede wszystkim ćwiczyć się będą w bezustannej modlitwie i wspaniałomyślnej pokucie, co dzień składać się będą Bogu w ofierze, by wynagradzać za bezbożność ludzi i wyjednywać przebaczenie dla grzeszników". Matka Mechtylda de Bar, założycielka benedyktynek od nieustającej adoracji, (u nas popularnie sakramentkami zwanych) też z polecenia Chrystusa Pana ustanawia w swych klasztorach ustawiczne wynagradzanie za zniewagi wyrządzane Majestatowi Bożemu, szczególniej w Przenajświętszymi Sakramencie ołtarza. W tym celu co dzień kolejno jedna z zakonnic, klęcząc na środku chóru, oddaje się modlitwie pokutnej od rana aż do nieszporów. Zapalona świeca i powróz na szyi symbolizują, iż bierze niejako na siebie ciężar grzechów świata wobec sprawiedliwości Bożej.

Czasy obecne, uginające się pod ogromem zła i bezbożności, domagają się więcej niż kiedykolwiek wynagradzania i zadośćczynienia. Szczęściem nie brak dusz, które na wezwanie Zbawcy, usłyszane przez św. Małgorzatę Marię: "potrzebuję żertwy ofiarnej, czy chcesz nią zostać?" – odpowiadają pełnym gotowości wyrzeczeniem się siebie. Ostatnie trzy stulecia zaznaczają się powstaniem licznych nowych zgromadzeń kontemplacyjnych, przeważnie o charakterze wynagradzającym. Wzmocniły one szeregi dawnych zakonów bogomyślnych o pięknej i bogatej tradycji zadośćczynnej. Choć sam wyraz "wynagrodzenie" był dawniej mniej używany niż obecnie, jednak duch jego przebija we wszystkich nawet najdawniejszych konstytucjach zakonów kontemplacyjnych.

"Im bardziej dusza uprzywilejowana zbliża się do Boga, Źródła i Sprawcy wszelkich darów, tym więcej obsypuje dobrodziejstwami Bożymi swych braci – pisze Dom Columba Marmion. – Ileż to łask może ona uzyskać od Oblubieńca, wydrzeć Mu je dla całego Kościoła. Jakżeż cudowną jest jej płodność. Płodność przyrodzona ma swe granice, ta idzie w bezkresy… Promieniuje z tej duszy jakaś przedziwna moc Chrystusowa, która dosięga bliźnich, wyjednywa dla nich przebaczenie, wspiera ich, koi, uwesela i przyprowadza do Oblubieńca… Działalność duszy kontemplacyjnej przyrównać można do działalności śniegu na szczytach górskich. Zaledwie ku nim nachylą się ciepłe promienie słońca, a oto już tryskają i płyną na wszystkie strony rozlewne fale wód żywych, zraszając pola i użyźniając doliny" (12). Te fale miłości nadprzyrodzonej, którymi zakonnica kontemplacyjna, nie opuszczając swej celi, zasila świat, to również apostolstwo dusz przez modlitwę i cierpienie. Wspomaganie tą drogą kapłanów-misjonarzy w ich ciężkiej i znojnej pracy nad zdobywaniem dusz dla wieczności, znane jest i gorliwie uprawiane we wszystkich zakonach kontemplacyjnych.

Ojciec święty Pius XI w swej nieśmiertelnej Encyklice Rerum Ecclesiae wyraża gorące pragnienie, "by ze wszystkich domów zakonnych wznosiły się do Nieba bezustanne błagania o rozszerzenie Ewangelii św., które by sprowadziły obfite błogosławieństwo na prace misjonarzy i na nieprzeliczone rzesze biednych pogan". W następnych kartach swej encykliki wielki Papież Misyjny idzie jeszcze dalej, pragnie by przełożeni zgromadzeń kontemplacyjnych zakładali swe domy na terenach misyjnych. "Będzie to dziełem niezmiernie pożytecznym dla mnóstwa pogan – pisze – i fundacje takie sprawią nam niewypowiedzianą radość".

Wezwanie Ojca św. nie pozostało bez echa. Na skutek ankiety ogłoszonej przez wydawnictwo benedyktyńskie "Contemplation et apostolat" 41 misji wyraziło gorące pragnienie natychmiastowego posiadania na swych terenach, klasztorów kontemplacyjnych. Zakony bogomyślne ze swej strony okazały niemniejszą gotowość. Coraz to nowe zastępy karmelitanek, benedyktynek, klarysek i trapistek opuszczają swe spokojne ustronia, by osiedlić się w różnych, nieraz najdzikszych okolicach Azji czy Afryki. Przynoszą one ze sobą według zdania miejscowych misjonarzy "niezrównaną płodność ich pracom apostolskim i wzmożenie ducha nadprzyrodzonego wśród nawróconych tubylców".

Oto w krótkim zarysie cel i zadanie zakonów kontemplacyjnych w Kościele św. i społeczeństwie. Zadanie szczytne i piękne: być – jak się ślicznie wyraziła św. Teresa od Dzieciątka Jezus – sercem w organizmie Kościoła świętego, a jednocześnie owymi wzniesionymi ramionami Mojżesza, ściągającymi błogosławieństwo Boże na ziemię. Ale im cel wznioślejszy, tym większej wymaga wspaniałomyślności i ofiary od dusz, które mu się poświęcić pragną. Toteż nie wahamy się powtórzyć za jednym z artykułów "Głosu Karmelu" iż choć "zacisze zakonów kontemplacyjnych i życie mistyczne niejedną duszę oczarowują, to jednak heroizm cichej, szarej i jednostajnej ofiary życia pokutniczego przechodzi siły naturalne. Potrzebna jest tu wyższa interwencja, czyli łaska powołania, którą Bóg obdarza dusze wybrane".

Oby te drogocenne perły powołania kontemplacyjnego, których Szafarzem jest sam Duch Święty, za pośrednictwem Maryi Niepokalanej, znalazły w duszach polskich pełne zrozumienie dla tej "najlepszej cząstki" oraz wspaniałomyślną, nie dającą się niczym powstrzymać gotowość.

S. Maria Celestyna

benedyktynka od nieustającej adoracji

–––––––––––

"Szkoła Chrystusowa". Czasopismo poświęcone zagadnieniom życia wewnętrznego, Rok X – Tom XIX. Lwów 1939. WYDAWNICTWO OO. DOMINIKANÓW, ss. 156-172. (Za pozwoleniem władzy duchownej). (a)

(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono; ilustracja od red. Ultra montes).

Przypisy:
(1) Św. Jan od Krzyża, Żywy Płomień Miłości.

(2) Ozeasz II, 14.

(3) Św. Jan od Krzyża, Żywy Płomień Miłości, strofa 3.

(4) P. Réginald Garrigou-Lagrange O. P., L'amour de Dieu et la Croix de Jésus, str. 619.

(5) Dawne zakony kontemplacyjne, a mianowicie: benedyktynki, karmelitanki, klaryski i inne mają wielki przywilej oficjalnego odmawiania pacierzy kanonicznych z ramienia Kościoła św. Chóralne odprawianie divinum Officium jest po Mszy św. najważniejszym zadaniem dnia; odmówienie całego brewiarza każdodziennie obowiązuje zakonnice na równi z kapłanami pod grzechem. Późniejsze zgromadzenia zakonne, zwłaszcza "czynne" ograniczają się przeważnie do odmawiania małego oficjum o Najświętszej Maryi Pannie, a jeżeli nawet uzyskały pozwolenie na odmawianie brewiarza kapłańskiego, to nie stanowi on jednak "zasadniczego zadania" zgromadzenia.

(6) Reguła benedyktyńska, rozdz. XX.

(7) Św. Jan od Krzyża, Żywy Płomień Miłości.

(8) P. R. Plus T. J., Le Christ dans ses frères.

(9) P. R. Plus T. J., Le Christ dans ses frères.

(10) Św. Teresa od Jezusa, Droga doskonałości.

(11) P. Saudreau O. P., Les divines paroles.

(12) Dom Columba Marmion, Sponsa Christi.

(a) Por. 1) Św. Jan od Krzyża, a) Wnijście na Górę Karmelu. b) Noc ciemności i Pieśń duchowa.

2) Św. Alfons Maria Liguori, Doktor Kościoła, a) O wielkim środku modlitwy do dostąpienia zbawienia i otrzymania od Boga wszystkich łask, jakich pragniemy. b) Doskonałość chrześcijańska według nauk i pism św. Teresy.

3) O. Marcin Rubczyński OCarm, Głos Pana kruszącego Cedry Libańskie. Rekolekcjeultramontes.pl/rekolekcje.htm

4) O. Reginald Garrigou-Lagrange OP, a) Mistyka "Naśladowania" przystępna dla wszystkich. b) Pokora dusz postępujących. c) O różnych formach świętości.

5) O. Mikołaj Łęczycki SI, a) Pobudki do unikania grzechu śmiertelnego i kilka innych rozważań pobożnych. b) De praxi Divinae praesentiae et orationum iaculatoriarum ac variis orandi Deumque pie colendi modis. c) De piis erga Deum et coelites affectibus.

6) Św. Bonawentura Biskup, Doktor Kościoła, Żywot Pana Naszego Jezusa Chrystusa w pobożnych rozmyślaniach zawarty (Meditationes Vitae Christi).

7) O. Jan Tauler OP, a) Ustawy duchowe. b) Fałszywi kontemplatycy (kwietyści XIV wieku).

8) Ks. Alfons Rodriguez SI, O doskonałości chrześcijańskiej.

9) Ks. Karol Żelazowski, Bądźcie doskonałymi. (Na podstawie dzieła Scaramelli'ego pod tytułem "Direttorio ascetico").

10) Ks. Maciej Józef Scheeben, O. Euzebiusz Nieremberg SI, Uwielbienia łaski Bożejultramontes.pl/uwielbienia.htm

11) O. J. B. Chautard OCSO, Życie wewnętrzne duszą apostolstwa.

12) Ks. Jacek Tylka SI, a) Dogmatyka katolicka. b) O cnotach heroicznych.

13) P. Franciscus Naval CMF, Theologiae asceticae et mysticae cursusultramontes.pl/naval_cursus_asceticae.htm

14) Ks. Albert Stöckl, Wyrodzenie się mistycyzmu poza Kościołem.

15) O. Augustyn Poulain SI, a) O kwietyzmie. (Ogólny rzut oka). b) Fałszywe objawienia. Udawanie. c) Przepowiednie. Niebezpieczeństwo złudzeń.

16) Bp Józef Sebastian Pelczar, a) Zboczenia pseudomistycyzmu: towianizm i kozłowityzm. b) Dążności pseudoreformatorskie.

17) F. J. Holzwarth, Historia powszechna. a) Życie zakonne na Wschodzie. Św. Antoni, Pachomiusz, Epifaniusz, Efrem Syryjczyk. b) Benedykt z Nursji i jego reguła zakonna.

18) Ks. Karol Csesznák, Św. Benedykt z Nursji 529 – 1929.

19) O. G. Lefebvre, Benedyktyn, Mszał Rzymski z dodaniem nabożeństw nieszpornych (1956 r.).

20) Dusza potępionej, List z piekła. "Nie módl się za mnie – jestem potępiona!".

(Przyp. red. Ultra montes).

( PDF )

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXX, Kraków 2020

CHWAŁA BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU
KOŚCIÓŁ JEST TAM, GDZIE JEST PRAWDZIWA WIARA! - TAM, GDZIE SIĘ KLĘKA PRZED BOGIEM, GDZIE SPRAWUJE SIĘ ODWIECZNĄ LITURGIĘ i PRZESTRZEGA PRAWA BOŻEGO i KOŚCIELNEGO - SPROWADZAJĄCEGO EKSKOMUNIKĘ NA MASONÓW SATANISTÓW !!

DIABEŁ NIGDY NIE POKONA KOŚCIOŁA CHRYSTUSOWEGO, JAKO STWORZENIE UPADŁE, NATOMIAST MOŻE UDAWAĆ KOŚCIÓŁ, POPRZEZ LUDZI UBRANYCH …More
KOŚCIÓŁ JEST TAM, GDZIE JEST PRAWDZIWA WIARA! - TAM, GDZIE SIĘ KLĘKA PRZED BOGIEM, GDZIE SPRAWUJE SIĘ ODWIECZNĄ LITURGIĘ i PRZESTRZEGA PRAWA BOŻEGO i KOŚCIELNEGO - SPROWADZAJĄCEGO EKSKOMUNIKĘ NA MASONÓW SATANISTÓW !!

DIABEŁ NIGDY NIE POKONA KOŚCIOŁA CHRYSTUSOWEGO, JAKO STWORZENIE UPADŁE, NATOMIAST MOŻE UDAWAĆ KOŚCIÓŁ, POPRZEZ LUDZI UBRANYCH W SZATY KOŚCIELNE, NICZYM WILKI W OWCZYCH SKÓRACH - NIE JEST TO JEDNAK KOŚCIÓŁ BOŻY - CHRYSTUSOWY, LECZ DIABELSKI i JEMU PODLEGŁY.

OWCE - JEZUS CHRYSTUS KRÓL JEST JEDYNYM PASTERZEM i JEGO SŁUCHAJCIE !
.
CHWAŁA BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU
Czasy obecne, uginające się pod ogromem zła i bezbożności, domagają się więcej niż kiedykolwiek wynagradzania i zadośćczynienia. Szczęściem nie brak dusz, które na wezwanie Zbawcy, usłyszane przez św. Małgorzatę Marię: "potrzebuję żertwy ofiarnej, czy chcesz nią zostać?" – odpowiadają pełnym gotowości wyrzeczeniem się siebie. Ostatnie trzy stulecia zaznaczają się powstaniem licznych nowych …More
Czasy obecne, uginające się pod ogromem zła i bezbożności, domagają się więcej niż kiedykolwiek wynagradzania i zadośćczynienia. Szczęściem nie brak dusz, które na wezwanie Zbawcy, usłyszane przez św. Małgorzatę Marię: "potrzebuję żertwy ofiarnej, czy chcesz nią zostać?" – odpowiadają pełnym gotowości wyrzeczeniem się siebie. Ostatnie trzy stulecia zaznaczają się powstaniem licznych nowych zgromadzeń kontemplacyjnych, przeważnie o charakterze wynagradzającym. Wzmocniły one szeregi dawnych zakonów bogomyślnych o pięknej i bogatej tradycji zadośćczynnej. Choć sam wyraz "wynagrodzenie" był dawniej mniej używany niż obecnie, jednak duch jego przebija we wszystkich nawet najdawniejszych konstytucjach zakonów kontemplacyjnych.
...
CHWAŁA BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU
O istocie łaski

Rozdział 1. Jak pożałowania godną jest rzeczą, że ludzie sobie łaskę lekceważą

Rozdział 2. Łaska jest nieocenioną, albowiem wszystkie rzeczy przyrodzone przewyższa w sposób nieskończony

Rozdział 3. Łaska jest cenniejszą od cudów

Rozdział 4. Łaska wynosi nas ponad naturę

Rozdział 5. Łaska jest uczestnictwem w niestworzonej istocie Bożej

Rozdział 6. Uczestnictwo w naturze Boskiej jako nadprzyrodzone do niej podobieństwo

Rozdział 7. Z uczestnictwem w Boskiej naturze przechodzi na nas doskonałość największa przez łaskę

Rozdział 8. Łaska podnosi człowieka do uczestnictwa w poznaniu Boskim i do bezpośredniego oglądania chwały Bożej

Rozdział 9. Przez łaskę uczestniczymy w świętości natury Bożej

Rozdział 10. Łaska użycza nam nowej wyższej natury

Rozdział 11. Łaska jest pod pewnym względem nieskończona

Rozdział 12. Łaska a Wcielenie Syna Bożego

Rozdział 13. Łaska a godność Matki Bożej

Rozdział 14. Jak Bóg sam ceni wysoko łaskę

KSIĘGA DRUGA

O wzniosłym i tajemniczym połączeniu z Bogiem, które sprawuje w nas łaska

Rozdział 1. Przez łaskę przyjmujemy do duszy naszej osobę Ducha Świętego

Rozdział 2. Trójca Święta cała zstępuje na mieszkanie razem z łaską do duszy naszej

Rozdział 3. Przez łaskę Duch Święty wlewa nam swe życie

Rozdział 4. Łaska wynosi nas do godności przybranych synów Bożych

Rozdział 5. O synostwie Bożym. Ciąg dalszy. Odrodzenie

Rozdział 6. O cudownym pokarmie synów Bożych

Rozdział 7. Łaska nawiązuje stosunek przyjaźni prawdziwej pomiędzy Bogiem a nami

Rozdział 8. O miłości niewypowiedzianej, jaką Bóg względem nas pała, jeśli łaskę uświęcającą posiadamy

Rozdział 9. O piękności niebieskiej, jakiej łaska użycza duszy

Rozdział 10. Dusza nasza staje się przez łaskę prawdziwą oblubienicą Boga

Rozdział 11. Przez łaskę otrzymujemy uczestnictwo w królestwie Bożym i w panowaniu Boga nad wszystkimi rzeczami

Rozdział 12. O nader ścisłej jedności z Bogiem, jaką sprawia w nas łaska

KSIĘGA TRZECIA

O działaniach i owocach łaski

Rozdział 1. Światło jako symbol łaski

Rozdział 2. Z jaką to cudowną siłą łaska niszczy w nas grzech śmiertelny

Rozdział 3. Łaska wlewa w serca nasze nadprzyrodzone cnoty Boskie

Rozdział 4. O nadprzyrodzonej wierze Boskiej

Rozdział 5. O nadprzyrodzonej nadziei Boskiej

Rozdział 6. O miłości Boskiej

Rozdział 7. O nadprzyrodzonych cnotach obyczajowych

Rozdział 8. Z łaską otrzymujemy siedem darów Ducha Świętego, które wprowadzają ze sobą osiem błogosławieństw Chrystusowych i owoce Ducha Świętego

Rozdział 9. Do orszaku łaski uświęcającej należą także nadprzyrodzone uczynkowe łaski Ducha Świętego

Rozdział 10. O nieocenionej wartości, jakiej łaska użycza naszym uczynkom zasługującym na żywot wieczny

Rozdział 11. O korzyści niewysłowionej łaski, mocą której możemy Bogu zadosyćuczynić za kary grzechowe uczynkami z niej pochodzącymi

Rozdział 12. O cudownej wspólności dóbr wszelkich z Chrystusem i Świętymi Jego, do jakiej przychodzimy za pomocą łaski

Rozdział 13. O cudownej potędze łaski objawiającej się w niszczeniu słabości natury naszej

KSIĘGA CZWARTA

O niektórych innych działaniach i zaletach łaski Bożej

Rozdział 1. Łaska czyni nas godnymi szczególniejszej Opatrzności Bożej pod każdym względem
CHWAŁA BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU
"Świat nie tylko zapomina i zaniedbuje Boga – woła o. Raul Plus – ale ośmiela się nawet znieważać Go pozytywnie przez myśli, słowa i czyny, grzechy jawne i tajemne wszelkiego rodzaju. Gdzie szukać wynagrodzenia? – Ludzie są źli i nie chcą czynić pokuty. Któż będzie się za nich modlić i zadośćczynić? Dla ocalenia Sodomy i Gomory potrzeba było dziesięciu sprawiedliwych. Czyż tymi sprawiedliwymi, …More
"Świat nie tylko zapomina i zaniedbuje Boga – woła o. Raul Plus – ale ośmiela się nawet znieważać Go pozytywnie przez myśli, słowa i czyny, grzechy jawne i tajemne wszelkiego rodzaju. Gdzie szukać wynagrodzenia? – Ludzie są źli i nie chcą czynić pokuty. Któż będzie się za nich modlić i zadośćczynić? Dla ocalenia Sodomy i Gomory potrzeba było dziesięciu sprawiedliwych. Czyż tymi sprawiedliwymi, którzy obecnie ratują świat od zagłady, nie są w pierwszym rzędzie nasze ukryte karmelitanki, bernardynki, klaryski i te wszystkie zgromadzenia adoracyjne i wynagradzające, których codziennym zadaniem jest rzucanie ciężaru swego życia modlitewnego i pokutnego na wagę Sprawiedliwości Bożej?" (8).
CHWAŁA BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU
Od narodzenia Pańskiego do rozpoczęcia przez Niego życia apostolskiego

Rozdział I. O usilnym pośrednictwie za nami Aniołów
Rozdział II. O zapasach Miłosierdzia ze Sprawiedliwością i Pokoju z Prawdą
Rozdział III. O życiu Maryi Panny i Jej siedmiorakiej prośbie
Rozdział IV. O wcieleniu się Chrystusa Pana
Rozdział V. Jak przenajświętsza Panna nawiedza Elżbietę. I jak ułożone zostały hymny "Magnificat" i "Benedictus"
Rozdział VI. Jak Józef zamierzał rozstać się z Maryją, i jakie Pan Bóg dopuścił na Swoich strapienie
Rozdział VII. O narodzeniu się Chrystusa Pana i innych rzeczach
Rozdział VIII. O Obrzezaniu i płaczu Pana Jezusa
Rozdział IX. O przybyciu Trzech Króli, czyli o Objawieniu się Pańskim
Rozdział X. O przebywaniu przenajświętszej Panny przy żłóbku
Rozdział XI. O oczyszczeniu przenajświętszej Panny
Rozdział XII. O ucieczce Pańskiej do Egiptu
Rozdział XIII. O powrocie Pańskim z Egiptu
Rozdział XIV. Jak Dzieciątko Jezus pozostało w Jerozolimie gdy rodzice mieli z Nim wracać do Nazaretu
Rozdział XV. Co robił Pan Jezus od roku dwunastego do trzydziestego
Rozdział XVI. O chrzcie Pana naszego Jezusa Chrystusa
Rozdział XVII. O poście i kuszeniu Chrystusa Pana na puszczy. A także o Jego powrocie do Matki. O czterech środkach którymi dochodzi się do czystości serca. Wiele pożytecznych uwag o modlitwie. A także o niepoddawaniu się obżarstwu, i dla czego i dla kogo Pan Bóg czyni cuda

CZĘŚĆ DRUGA

Od rozpoczęcia przez Zbawiciela życia apostolskiego
do spisku przez Żydów na Niego uknowanego


Rozdział I. O otworzeniu przez Pana Jezusa księgi w Synagodze
Rozdział II. O powołaniu uczniów
Rozdział III. O przemianie wody w wino na godach weselnych w Kanie Galilejskiej
Rozdział IV. O kazaniu Zbawiciela na Górze a które rozpoczął od wysławienia ubóstwa
Rozdział V. O słudze Setnika i synu Królika przez Zbawiciela uzdrowionych
Rozdział VI. O paralityku przez dach spuszczonym a przez Zbawiciela uzdrowionym
Rozdział VII. O świekrze Piotrowej uzdrowionej
Rozdział VIII. O śnie Zbawiciela w łódce
Rozdział IX. O synie wdowy przez Zbawiciela wskrzeszonym
Rozdział X. O dziewiczce wskrzeszonej i uzdrowieniu Marty
Rozdział XI. O nawróceniu Magdaleny i innych rzeczach
Rozdział XII. Jak uczniów swoich posłał Jan do Jezusa
Rozdział XIII. O śmierci Jana Chrzciciela
Rozdział XIV. O rozmowie Pana Jezusa z Samarytanką
Rozdział XV. Jak chcieli strącić Zbawiciela z wierzchołku góry
Rozdział XVI. O mającym rękę uschniętą a przez Zbawiciela uzdrowionym
Rozdział XVII. O rozmnożeniu chlebów i jak miłującym Go przychodzi Pan Jezus w pomoc
Rozdział XVIII. O ucieczce Zbawiciela, gdy chcieli uczynić Go królem. A także przestrogi co do zaszczytów ziemskich
Rozdział XIX. Jak Zbawiciel modlił się na górze, i zszedłszy z niej chodził po wodzie, oraz różne uwagi o modlitwie
Rozdział XX. O Chananejce. Jak wiernie służą nam Aniołowie
Rozdział XXI. Jak Faryzeuszowie zgorszyli się z niektórych słów Zbawiciela
Rozdział XXII. O nagrodzie tych, którzy wszystkiego dla Jezusa odstępują
Rozdział XXIII. Jak Zbawiciel pytał uczniów co o Nim mówią
Rozdział XXIV. O przemienieniu Pańskim na górze Tabor
Rozdział XXV. O wyrzuceniu ze świątyni kupujących i sprzedających
Rozdział XXVI. O owczej sadzawce. A także iż nie godzi się przesądzać złośliwie bliźniego
Rozdział XXVII. Jak uczniowie Chrystusowi zgłodniali, rwali kłosy i jedli. A także o ubóstwie
Rozdział XXVIII. Jak Marta i Magdalena służyły Zbawicielowi
Rozdział XXIX. Że życie czynne poprzedzać powinno życie bogomyślne
Rozdział XXX. O warunkach bez których nie można oddawać się życiu czynnemu drugiego stopnia, to jest apostolskiemu
Rozdział XXXI. O ćwiczeniach życia czynnego pierwszego stopnia
Rozdział XXXII. O ćwiczeniach życia bogomyślnego czyli kontemplacyjnego
Rozdział XXXIII. O różnych rodzajach bogomyślności
Rozdział XXXIV. O wpatrywaniu się w Człowieczeństwo Chrystusowe
Rozdział XXXV. O wpatrywaniu się w chwałę dworu niebieskiego
Rozdział XXXVI. O wpatrywaniu się w majestat Boski. – Że tego rodzaju kontemplacji są cztery stopnie
Rozdział XXXVII. O sposobie zachowania się w życiu czynnym pierwszego stopnia
Rozdział XXXVIII. O sposobie zachowania się w życiu wyłącznie bogomyślnym
Rozdział XXXIX. O czterech przeszkodach do ćwiczeń bogomyślnych
Rozdział XL. Życie bogomyślne przekłada się nad życie czynne
Rozdział XLI. O trzech powodach dla których osoba oddająca się bogomyślności, wrócić powinna do życia czynnego. – Że wiara bez uczynków martwą jest
Rozdział XLII. Jak Zbawiciel pod przypowieścią o robotnikach w winnicy, którzy zamordowali syna swojego pana, ostrzegał Żydów że Kościół przejdzie do pogan
Rozdział XLIII. Jak Faryzeuszowie chcieli w mowie podchwycić Jezusa
Rozdział XLIV. O przywróceniu wzroku ślepemu w Jerycho i o wielu innych rzeczach
Rozdział XLV. Jak Zbawiciel wszedł do domu Zacheusza
Rozdział XLVI. O uzdrowieniu ślepego z urodzenia
Rozdział XLVII. Jak Zbawiciel uszedł ze świątyni i skrył się, gdy Żydzi chcieli Go ukamienować
Rozdział XLVIII. Jak inną znowu razą chcieli ukamienować Jezusa
Rozdział XLIX. O wskrzeszeniu Łazarza
Rozdział L. O przeklęciu drzewa figowego
Rozdział LI. O kobiecie na cudzołóstwie schwytanej

CZĘŚĆ TRZECIA

Od spisku uknowanego przez Żydów na Pana Jezusa,
do Jego Wniebowstąpienia i Zesłania Ducha Świętego na Apostołów


Rozdział I. O spisku Żydów na Jezusa. I o ucieczce Jego do miasta Efrem

Rozdział II. Jak Pan Jezus wrócił do Betanii, i jak Maria Magdalena kosztownym olejkiem namaściła nogi Jego
Rozdział III. O wjeździe Zbawiciela do Jerozolimy na osiołku. A także o trzykrotnym płaczu Pana Jezusa
Rozdział IV. Jak Pan Jezus śmierć swoją przepowiedział Matce
Rozdział V. O wieczerzy Pańskiej. O stole i sposobie siedzenia przy nim. Wzór pięciu cnót przedstawiony przez Chrystusa podczas Wieczerzy. Toż samo w kazaniu jakie miał wtedy
Rozdział VI. Rozmyślanie Męki Pańskiej w ogólności
Rozdział VII. Rozmyślanie nad szczegółami Męki Pańskiej od pojmania Go w Ogrójcu do stawienia przed Piłatem
Rozdział VIII. Dalsze rozmyślanie szczegółów Męki Pańskiej, od stawienia Go przed Piłatem, do skazania na śmierć
Rozdział IX. Rozmyślanie dalszych szczegółów Męki Pańskiej, od wyroku na śmierć do zajścia na Kalwarię
Rozdział X. Ukrzyżowanie
Rozdział XI. Siedem słów Chrystusa na krzyżu
Rozdział XII. O przeszyciu boku Chrystusowego
Rozdział XIII. Zdjęcie z Krzyża