Kiedy po raz pierwszy pojawiły się medialne informacje, że Pan Jezus „miał żonę” – Marię Magdalenę? Kto i na jakiej podstawie doszedł do takich wniosków?
O Marii Magdalenie jako o małżonce Pana Jezusa nie wspominają żadne źródła starożytne. Niektóre fragmenty tzw. ewangelii gnostyckich, np. tzw. ewangelia Filipa mówią o niej jako o towarzyszce, przy tym trzeba bardzo uważać, żeby nie popełnić …More
Kiedy po raz pierwszy pojawiły się medialne informacje, że Pan Jezus „miał żonę” – Marię Magdalenę? Kto i na jakiej podstawie doszedł do takich wniosków?
O Marii Magdalenie jako o małżonce Pana Jezusa nie wspominają żadne źródła starożytne. Niektóre fragmenty tzw. ewangelii gnostyckich, np. tzw. ewangelia Filipa mówią o niej jako o towarzyszce, przy tym trzeba bardzo uważać, żeby nie popełnić powszechnego dziś błędu: w tekstach gnostyckich nie chodzi o więź erotyczną, ale duchową. Maria Magdalena pojawia się w nich jako uczennica Pana Jezusa, a nie żona.
Tak naprawdę rozkwit takich opowieści o żonie Pana Jezusa miał miejsce w ostatnich latach, dzięki popularności Kodu Leonarda da Vinci Dana Browna.
Powodów jest kilka.
Pierwszym jest powszechna dechrystianizacja i zanik zmysłu wiary. Pan Jezus ma przypominać każdego innego mężczyznę, więc naturalnie szuka się dla Niego żony. Współcześni ludzie tak bardzo poddani seksualizacji, tak niezdolni dostrzegać tego co duchowe i nadprzyrodzone, że interpretują każdą bliskość mężczyzny i kobiety jako relację erotyczną. Dlatego jeśli Maria Magdalena pojawiła się w otoczeniu Pana Jezusa to najpewniej musiało chodzić o Jego żonę lub kobietę.
Po drugie: nieprawdopodobny jest wręcz dziś poziom ignorancji religijnej. Wielu ludzi kupuje każdą bzdurę bez zastanowienia się, bez zbadania. Udało się wmówić opinii publicznej, że w powstaniu chrześcijaństwa było coś tajemniczego i oszukańczego. Że u źródeł religii tkwi fałszerstwo. Dlatego takie opowieści o „żonie Jezusa” dobrze się sprzedają.
Po trzecie, wzrost znaczenia ruchu feministycznego sprawia, że jest potrzeba znalezienia kobiety, która miałaby pozycję równą Zbawicielowi. Gdyby Pan Jezus miał żonę i gdyby była nią Maria Magdalena feministki znalazłyby dla wszystkich swoich teorii uzasadnienie.
Jak bardzo tego potrzebują pokazuje to, że w skrajnych przypadkach nie wahają się one posługiwać fałszerstwem. Tak właśnie zrobiła w 2012 roku profesor Harvardu Karen Leigh King. Podczas Międzynarodowego Kongresu Studiów Koptyjskich w Rzymie przedstawiła ona papirus, który rzekomo zawierał dowód na istnienie żony Pana Jezusa. Sama profesor najpierw spotkała się z kilku wybranymi dziennikarzami, po czym oznajmiła, że znalazła „Ewangelię żony Jezusa”. Miał o tym świadczyć skrawek papirusu o wymiarach 8 na 4 cm z IV w. n.e., który może być koptyjskim tłumaczeniem tekstu z II w. n.e. Na papirusie można odczytać frazy zapisane w języku koptyjskim: „Nie [dla – przyp.] mnie. Moja matka dała mi ży[cie – przyp.]”, „Uczniowie powiedzieli Jezusowi”, „Maria jest warta…”, „obraz…”, „Pozwól złym ludziom spuchnąć”, „Jezus rzekł im: Moja żona…” oraz „ona może stać się moim uczniem”.
Bardzo szybko okazało się, co udowodnił prof. Francis Watson z Uniwersytetu w Durham, brytyjski znawca Nowego Testamentu, że rzekoma ewangelia to fałszerstwo. Całość to powstała w okresie nowożytnym kompozycja a słowa znalezione we fragmencie pochodzą z odkrytej w 1945 roku w Nag Hammadi koptyjskiej apokryficznej Ewangelii Tomasza.

Czyli odkrycie okazało się totalną kompromitacją…
Tak, ale jeśli myśli Pan, że po publikacji tego fragmentu profesor King straciła stanowisko lub tytuł to się Pan grubo myli. Współczesnych feministek nic nie może skompromitować.
szuirad1

Feministyczny „Kod Marii Magdaleny”. Rozmowa z Pawłem Lisickim - PCH24.pl

– Na pewno z punktu widzenia wiarygodności byłoby lepiej, gdyby do grobu jako pierwszy dotarł św. Piotr lub św. Jan czy św. Andrzej. Ewentualnie …