Clicks272
Radek33
2

Wojciech Sumliński-Obawiam się bardziej o swoją rodzinę niż o siebie

Gazeta Wyborcza jak zbliżał się mój termin przesłuchania w Pałacu Prezydenckim zrobiła mi dzień po dniu sześć artykułów, za każdym razem przedstawiając mnie jako przestępcę-mówi Wojciech Sumliński.
19 Kwietnia, w Polskim Ośrodku w Leeds odbyło się spotkanie z Wojciechem Sumlińskim – dziennikarzem śledczym, które zostało zorganizowane przez Patriae Fidelis. Podczas spotkania odbyła się prapremiera najnowszej książki Wojciecha Sumlińskiego – „Niebezpieczne Związki Bronisława Komorowskiego”.

Skąd pomysł na wydawanie książek i poruszanie takich tematów? Co chce Pan przekazać publiczności o sytuacji w naszym narodzie?

Przez wiele lat byłem dziennikarzem śledczym i chciałem być nim do końca swoich dni. 13 maja 2008 roku przerwano mi to i stałem się niczym mucha na białej ścianie, bo prześwietlano mnie na wszystkie możliwe sposoby. Wielu moich informatorów bało się ze mną utrzymywać kontakt wiedząc o tym, że człowiek tak inwigilowany jak ja, może być dla nich zagrożeniem. Uniemożliwiono mi wykonywanie zawodu dziennikarza śledczego. Przez dwa lata, do 2010 roku, nie byłem nawet w stanie podjąć pracy, bo byliśmy tak osaczeni i niszczeni, że długo musiałem powracać do równowagi. Udało się to w roku 2011, kiedy wróciłem do dziennikarstwa, ale już do innej formy – czyli nie do telewizji (gdzie oczywiście w tej chwili w Polsce nie mam żadnych szans na pracę) oraz nie do dziennikarstwa ogólnokrajowego sensu stricto. Aby być bliżej rodziny i trochę podleczyć rany wróciłem do dziennikarstwa regionalnego, poprzez rozpoczęcie pracy w Regionalnym Dzienniku Podlaskim. Jakkolwiek ta praca nie do końca spełniała to co chciałem w dziennikarstwie robić. Przez całe swoje dziennikarskie życie próbowałem pokazywać tą rzeczywistość, która jest niewidoczna, która jest zakrywana i zafałszowana. Próbowałem to odkrywać. Skoro nie mogłem tego robić w taki dziennikarski sposób, jakbym chciał, to w roku 2011 napisałem książkę „Z mocy bezprawia”. Była to książka, którą napisałem autentycznie kompletnie nie patrząc na jakiekolwiek możliwości zarobkowania na książce. Nawet umówiłem się z właścicielem wydawnictwa tak, że dla mnie liczy się tylko i wyłącznie to, żeby ta książka ujrzała światło dzienne i jeżeli będzie chciał mi coś zapłacić to zapłaci, a jeżeli nie to nie. Książka okazała się bestsellerem – gdzie w Polsce od kilkudziesięciu tysięcy sprzedanych egzemplarzy, książka kwalifikuje się na bestseller – to nie jest Ameryka gdzie są nakłady kilkuset tysięczne. Napisałem tą książkę, bo chciałem zostawić jakiś ślad tej historii. Pisałem ją całym sercem. Książka spotkała się z wielkim odbiorem czytelników, mimo że była skrywana, przez co doszedłem do wniosku, że jak mi zamknięto drzwi – a jednocześnie Pan Bóg nigdy nie zostawia człowieka bez wyjścia, tylko zawsze otwiera okno – to może jest to dla mnie jakiś znak, że powinienem pisać książki. I od tego momentu cały czas zmierzałem pomalutku, aby przejść drogę od dziennikarza do pisarza – jeżeli można tak powiedzieć, to nawet pisarza śledczego. To de facto stało się moim zawodem. Zawodem, z którego w tej chwili próbuję utrzymywać rodzinę – czyli to co robiłem wcześniej jako dziennikarz śledczy, teraz robię jako pisarz śledczy. Jakkolwiek zawsze też myślałem o dziennikarstwie nie tylko w kategorii pracy, ale bardziej jak o służbie. Tego nauczyli mnie moi mentorzy: nieżyjący śp. ks. Ryszard Przymusiński – jezuita i świetny psycholog, ks. Markowski – przyjaciel ks. Jerzego i prokurator Andrzej Witkowski, który też zawsze swoją pracę odbierał jako misję. Tak pojmuję pisanie książek o tych trudnych tematach, przede wszystkim jako misję, a dopiero później jako pracę.

Jeżeli miałbym powiedzieć co ja chciałbym przez te książki przekazać, to myślę, że po tylu latach kłamstw, intryg i zafałszowania rzeczywistości, wszyscy Polacy zasłużyli na to, by – nie chcę żeby to zabrzmiało pompatycznie, bo nie o to chodzi – ale żeby po prostu poznali prawdę, jak ta rzeczywistość wygląda – a jest bardzo skrywana. Również, aby poznali prawdę o tym jak oszukano nas w 1989 roku, w jaki sposób wmówiono nam, że jesteśmy wolnym, niepodległym krajem, a nie jesteśmy. Mamy pewną atrapę wolności, ale to nie jest prawdziwa wolność i jeżeli będziecie chcieli to mogę podać sto dowodów na to, że Polska nie jest krajem wolnym oraz sto nazwisk, które spowodowały, że tej wolności w Polsce nie ma, a są to często tak zwane autorytety moralne. Próbuję pokazywać tą skrywaną, zafałszowaną rzeczywistość, taką jaką ona jest, bo wydaje mi się że ludzie po prostu na to zasłużyli. Robię to co uważam, że powinienem robić.
Zbliżają się teraz wybory prezydenckie. Czy książka nie odniesie teraz sporej krytyki, jako że liderem większości sondaży jest Bronisław Komorowski?
Moim zdaniem możliwości są tylko dwie. Media głównego nurtu będą udawać, że tej książki nie ma, czyli będą starali się, aby wokół niej było maksymalnie cicho, tak jak w stosunku do wszystkich moich książek.
Miałem wiele procesów, ale nigdy za książkę, a przecież w tych poprzednich książkach podaję nazwiska, daty i tak naprawdę już w poprzednich książkach piszę wprost, że Komorowski jest przestępcą. Wszystkie te książki wysyłam też prezydentowi, żeby nie mówił, że ich nie zna. Pierwszą napisałem w 2011 i wysłałem mu – mamy rok 2015 i jakoś nie widzę pozwu, zatem rozumiem, że skoro Pan Prezydent ją dostał i zapoznał się z nią, albo przynajmniej jego otoczenie zapoznało się, to też zgadza się z jej treścią. Ja swoich książek nie piszę w katakumbach. Wydaję je oficjalnie, mówię otwarcie teraz tu, też i do kamer i na różnych spotkaniach. Jestem też bardzo pozytywnie zaskoczony, że moja ostatnia książka, jest bestsellerem na drugim miejscu wśród wszystkich książek na portalu Empik.com, a w literaturze faktu jest na pierwszym miejscu. Dlaczego? Bo to generuje komputer, komputer pokazuje ile ludzie składają zamówień, jakie książki ludzie chcą w przedsprzedaży kupować i co zamawiają. Teraz jest pytanie co będzie się działo dalej z tą książką, czy ona będzie wyłożona na półki, czy będzie też schowana do piwnicy mimo takiej ilości zamówień – bo wszystkie pozostałe moje książki jakoś na półki nie były wykładane.
Drugim sposobem, w jaki mainstream może się zachować kiedy udawanie, że tej książki nie ma, przy takim zainteresowaniu będzie za trudne, to wyciągnięcie wniosku, że jeżeli nie uda się jej zaciszyć, to będzie trzeba ją zabić – na zasadzie wmawiania ludziom, że to kłamstwa i bzdury. Niech mówią – ja się będę bardzo cieszył. Gazeta Wyborcza jak zbliżał się mój termin przesłuchania w Pałacu Prezydenckim zrobiła mi dzień po dniu sześć artykułów na pierwszej stronie, za każdym razem przedstawiając mnie jako przestępcę. Jak mają pisać i mówić o mnie źle, to ja się i tak tego nie boję – a nawet dobrze, bo może więcej ludzi się tą książką zainteresuje. Napisałem prawdę i jestem w stanie to udowodnić w każdym uczciwym sądzie, a jeżeli takie media jak Gazeta Wyborcza czy TVN piszą o mnie źle, to mogę powiedzieć, że dopiero bym się zaczął martwić, gdyby organ Michnika zaczął pisać o mnie dobrze, bo to by znaczyło, że coś jest ze mną nie tak.
W jednym z Pana przemówień wspomniał Pan, że jest w posiadaniu dokumentów dotyczących śmierci Andrzeja Leppera. Czy zamierza Pan je publikować?
Publikacje i nowe fakty o śmierci pana Andrzeja Leppera zawarłem w swojej nowej książce o niebezpiecznych związkach Bronisława Komorowskiego. Dotychczas mówiłem o tym, że mam bardzo wiele przesłanek wskazujących na to, że śmierć Andrzeja Leppera nie była samobójcza. Najważniejszym przesłaniem było to, że Andrzej Lepper rozmawiał z Tomaszem Sakiewiczem mówiąc o tym, że gdyby do komórek, którymi dysponuje dotarły niepowołane ręce to jego życie nie byłoby warte złamanego grosza. Jednocześnie powierzył te dokumenty przyjacielowi człowieka, którego uważał za przyjaciela – był nim mecenas Ryszard Kuciński. Wiem to na pewno, bo od Ryszarda Kucińskiego za pośrednictwem mojego informatora z WSI dostałem te dokumenty, a o Ryszardzie Kucińskim mój informator mówił, że to jest nasz człowiek. Rzeczywiście to był człowiek WSI, bo wykonywał wszystkie polecenia, które przekazywał mu informator z WSI. Mecenas Ryszard Kuciński był człowiekiem WSI, więc jeżeli Andrzej Lepper przekazał swoje dokumenty właśnie Ryszardowi Kucińskiemu – to stało się właśnie to czego Andrzej Lepper się obawiał, one trafiły w ręce WSI. Tego można być pewnym. Nie wiedziałem wcześniej co to były za dokumenty, wiedziałem jedynie, że były bardzo ważne. Natomiast dopiero ostatniego roku dowiedziałem się, że te dokumenty dotyczyły fundacji, o której ostatnio jest głośno, o której piszę od wielu lat, a o której dopiero ostatnio zaczęły mówić też inne osoby – Fundacji Pro Civili, z którą związki miał też Bronisław Komorowski. To właśnie te dokumenty, dotyczące tej fundacji stały się przyczyną – myślę, że można to powiedzieć z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością – śmierci Andrzeja Leppera, no i także śmierci Ryszarda Kucińskiego, bo obaj zginęli na przestrzeni trzech miesięcy. Obydwaj w sposób równie zagadkowy.
Czy nie boi się Pan o własne życie w tym momencie?
Z obawami to jest tak, jak kiedyś słyszałem wypowiedź jednego żołnierza z września 1939 roku, który opowiadał, że kiedy jest rozkaz, aby wyjść z okopu, to jeden się w ten okop wtuli i się go już nie wyciągnie, a drugi wyjdzie i będzie szedł. Mam wrażenie, że ze swojego okopu wyszedłem i idę. Oczywiście mam też obawy – nawet nie chodzi tutaj o mnie, tylko o moją żonę i dzieci. Natomiast skoro z tego okopu wyszedłem i wstałem po swoim upadku – bo próbowano mnie zniszczyć i doprowadzono do załamania – to wstałem i po prostu idę do przodu i już będę szedł. Wszystkie obawy, które mam – a mam ich wiele, muszę nauczyć się przezwyciężać. Również myślę o tym, że Andrzej Witkowski – mój przyjaciel i prokurator, który zajmował się sprawą śmierci ks. Jerzego Popiełuszki mówił o tym, że ci ludzie (mówił o nich „oni”) takich ludzi jak ja czy Andrzej Witkowski starają się nie eliminować fizycznie, bo to skupia uwagę. Raczej starają się zniszczyć w inny sposób. Andrzejowi Witkowskiemu próbowano wyrobić opinię wariata, Bogu dzięki nieskutecznie – ale przez długi czas ta opinia rzeczywiście funkcjonowała. On nie jest wariatem. Dzisiaj pracuje w prokuraturze apelacyjnej w Lublinie i osiąga duże sukcesy, ale przez długi czas taką otoczkę wokół Andrzeja Witkowskiego wytworzono. Ze mnie próbuje się zrobić przestępcę, więc jakie znaczenie mają ustalenia wariata albo przestępcy. To jest stara metoda Służb Specjalnych – jeżeli nie możesz podważyć faktów, to podważ wiarygodność osoby, która te fakty zebrała, a wtedy same fakty stają się bez znaczenia. Bo przecież jakie znaczenie mają fakty, które mówił wariat Witkowski, czy przestępca Sumliński. Także myślę, że mój mentor Andrzej Witkowski ma rację, bo gdyby nas wyeliminowano inaczej, to w moim przekonaniu świadczyłoby to po prostu, że nie udało się nas zaciszyć w inny sposób, nie udało się odebrać nam wiarygodności w inny sposób. Staram się o tym nie myśleć, bo gdybym o tym myślał, gdybym się nad tym zastanawiał to by to paraliżowało moje wszelkie działania i nic bym nie potrafił zrobić, więc powierzyłem siebie i swoją rodzinę Panu Bogu i robię to co do mnie należy.
POSŁUCHAJ CAŁOŚCI!
Radek33
Gazeta Wyborcza jak zbliżał się mój termin przesłuchania w Pałacu Prezydenckim zrobiła mi dzień po dniu sześć artykułów na pierwszej stronie, za każdym razem przedstawiając mnie jako przestępcę. Jak mają pisać i mówić o mnie źle, to ja się i tak tego nie boję – a nawet dobrze, bo może więcej ludzi się tą książką zainteresuje. Napisałem prawdę i jestem w stanie to udowodnić w każdym uczciwym …More
Gazeta Wyborcza jak zbliżał się mój termin przesłuchania w Pałacu Prezydenckim zrobiła mi dzień po dniu sześć artykułów na pierwszej stronie, za każdym razem przedstawiając mnie jako przestępcę. Jak mają pisać i mówić o mnie źle, to ja się i tak tego nie boję – a nawet dobrze, bo może więcej ludzi się tą książką zainteresuje. Napisałem prawdę i jestem w stanie to udowodnić w każdym uczciwym sądzie, a jeżeli takie media jak Gazeta Wyborcza czy TVN piszą o mnie źle, to mogę powiedzieć, że dopiero bym się zaczął martwić, gdyby organ Michnika zaczął pisać o mnie dobrze, bo to by znaczyło, że coś jest ze mną nie tak.
Radek33
Jeżeli miałbym powiedzieć co ja chciałbym przez te książki przekazać, to myślę, że po tylu latach kłamstw, intryg i zafałszowania rzeczywistości, wszyscy Polacy zasłużyli na to, by – nie chcę żeby to zabrzmiało pompatycznie, bo nie o to chodzi – ale żeby po prostu poznali prawdę, jak ta rzeczywistość wygląda – a jest bardzo skrywana. Również, aby poznali prawdę o tym jak oszukano nas w 1989 …More
Jeżeli miałbym powiedzieć co ja chciałbym przez te książki przekazać, to myślę, że po tylu latach kłamstw, intryg i zafałszowania rzeczywistości, wszyscy Polacy zasłużyli na to, by – nie chcę żeby to zabrzmiało pompatycznie, bo nie o to chodzi – ale żeby po prostu poznali prawdę, jak ta rzeczywistość wygląda – a jest bardzo skrywana. Również, aby poznali prawdę o tym jak oszukano nas w 1989 roku, w jaki sposób wmówiono nam, że jesteśmy wolnym, niepodległym krajem, a nie jesteśmy. Mamy pewną atrapę wolności, ale to nie jest prawdziwa wolność i jeżeli będziecie chcieli to mogę podać sto dowodów na to, że Polska nie jest krajem wolnym oraz sto nazwisk, które spowodowały, że tej wolności w Polsce nie ma, a są to często tak zwane autorytety moralne. Próbuję pokazywać tą skrywaną, zafałszowaną rzeczywistość, taką jaką ona jest, bo wydaje mi się że ludzie po prostu na to zasłużyli. Robię to co uważam, że powinienem robić.