Ekolodzy: "dążyć do ubóstwa, ograniczać konsumpcję, kontrolować śmiertelność".

Św. Bonifacy wobec ekologii integralnej
W roku 723 św. Bonifacy, apostoł Niemców, widział, że czczą oni dąb jako boga Donara. Św. Bonifacy nie miał wątpliwości: ściął dąb, aby pokazać, że Bóg chrześcijański jest Bogiem prawdziwym. Ponieważ bóg donar nie potrącił misjonarza, ludzie zgodzili się na chrzest.

Dziś rządząca klasa intelektualna stara się zastąpić rozpadającą się "nowoczesną cywilizację" taką, która opiera się na "nowej syntezie kulturowej", odwracając chrześcijańską koncepcję świata, człowieka i Boga.

Zmiana paradygmatu ekologicznego
Wiadomo, że to, co jeszcze pozostało w naszym społeczeństwie w postaci odrobiny dobra i solidności, pochodzi z pozostałości cywilizacji chrześcijańskiej. Ta sama cywilizacja założona dwa tysiące lat temu pozwoliła ludziom zbudować to, co błędnie nazywa się średniowiecznym chrześcijaństwem. Dziś intelektualna klasa rządząca dąży do zastąpienia rozpadającej się "nowoczesnej cywilizacji" taką, która opiera się na "nowej syntezie kulturowej", opracowującej koncepcję świata, człowieka i Boga.

Humanizm integralny i sekularyzacja
Przez cały XX wiek sekularyści i chrześcijańscy demokraci próbowali uruchomić program promujący postchrześcijański świecki "humanizm integralny", który nie był ani religijny, ani ateistyczny. Efektem tego była akceptacja przez świat katolicki sekularyzacji, która sprzyjała dechrystianizacji społeczeństwa. Dziś filozofowie, socjologowie, politolodzy, naukowcy, a nawet teologowie walczą o wynalezienie "nowego humanizmu", który zbudowałby "wspólny dom", aby uratować współczesne społeczeństwo przed jego sprzecznościami i kryzysami.

Ekologia integralna
Program ten zawiera jednak paradoksy graniczące z prowokacjami. Ogłaszany "nowy humanizm" polega w rzeczywistości na "ekologii integralnej", która redukuje człowieka do składnika środowiska. Projektowany "wspólny dom" zostaje sprowadzony do środowiska społeczno-biologicznego utożsamianego z ekosystemem ziemi. Pożądana "nowa cywilizacja" miałaby powstać z porzucenia kulturowych, społecznych i politycznych podstaw tradycyjnej, chrześcijańskiej cywilizacji. Program ten wyklucza wszelkie odniesienia do odkupienia, zbawienia duszy, nadprzyrodzoności, życia wiecznego czy nawet Boga. Opiera się ona na ziemskiej i immanentnej koncepcji świata, człowieka, a nawet religii.

Takie poglądy i sugestie można znaleźć już w encyklice Franciszka poświęconej ekologii (Laudato Si', 2015). Październikowy Synod Biskupów o Amazonii doprowadził je do skrajności, pod sztandarem nowego paradygmatu: "ekologii integralnej". We wstępie oficjalnego dokumentu przygotowawczego Synodu proponuje się zainicjowanie nawrócenia narodów, państw, a nawet Kościoła za pomocą "procesu integralnego rozwoju i ekologii", mającego na celu wspieranie "różnorodności" i "pluralizmu" we wszystkich dziedzinach, nie tylko środowiskowych, ale także ludzkich, tj. społecznych, kulturowych, a nawet religijnych.

Program "Ekologia integralna"
Niech czytelnika nie zmyli kwalifikacja "integralny" przed użyciem słowa ekologia. Takie manewry sprawiają wrażenie, że jest to ideologia integralna, która nie jest redukcjonistyczna i partyzancka, ale raczej wyważona i spójna, ponieważ zajmuje się wszystkimi aspektami rzeczywistości. Przeciwnie, ta ekologia nie jest zintegrowana z wizją chrześcijańską, ale ta ostatnia jest zintegrowana z programem ekologicznym. Religia, kultura i cywilizacja zostają sprowadzone do czynników środowiskowych w ekosystemie, utożsamianym z planetą Ziemią, co wyraźnie znajduje się w Dokumencie Przygotowawczym (zwłaszcza w sekcji nr 9).

Ekolodzy: " dążyć do ubóstwa... ograniczać konsumpcję... kontrolować śmiertelność".
Ten ekologizm jest ideologią, która dąży do obalenia tradycyjnego, hierarchicznego spojrzenia na relacje między światem, człowiekiem i Bogiem. Boskie Objawienie stawia Stworzenie w służbie człowieka, człowieka w służbie Kościoła, a Kościół w służbie Boga. Nowy program ekologiczny odwraca tę kolejność, stawiając Boga i Kościół w służbie integralności człowieka, a człowieka w służbie integralności przyrody. Na tę naturalną integralność składa się kosmiczna bioróżnorodność i równowaga środowiskowa. Wspomniany dokument próbuje uzasadnić ten nowy układ stwierdzając, że w Stworzeniu "wszystko jest ze sobą powiązane" (nr 13). Wszystkie elementy tego schematu są jednakowo powiązane.

Katastrofizm ekologiczny
Próbując uwieść masy i narody, ekolodzy muszą wykorzystywać pierwotne i atawistyczne uczucia i instynkty człowieka, w tym religijne lub para-religijne. Chociaż często promowana przez ateistów lub agnostyków, "ekologia integralna" implicite wyznaje pewien rodzaj własnej religii: kult Matki Ziemi, ucieleśniony w kosmolatrii lub "kulcie Gai". Ekolodzy mają też swój własny (fałszywy) profetyzm typu apokaliptycznego, który przejawia się w przepowiadaniu nadchodzącej katastrofy ekologicznej. Chociaż przewidywaniom tym okresowo zaprzeczają fakty, ekolodzy nadal przedstawiają je jako nieuchronne, jednocześnie uparcie przesuwając je na przyszłą datę.

Ta apokaliptyczna obsesja tak bardzo przypomina fanatyzm Świadków Jehowy, że eko-katastrofistów nazywa się obecnie "Świadkami Gai" (pachamamy) lub Matki Ziemi. Obaj świadkowie proszą społeczeństwo o ślepą wiarę w ich przerażające przepowiednie, mimo że wydarzenia te nigdy nie mają miejsca i są stale przekładane. Ponadto, jak mówią psychologowie, "ci, którzy rządzą strachem, rządzą społeczeństwem". Dlatego taki ekologizm jest tak naprawdę nienaturalnym bałwochwalstwem i jest sprzeczny z cywilizacją. Zakłada ona wizję świata, człowieka i Boga usytuowaną pomiędzy nowoczesnym materializmem a "postmodernistycznym" panteizmem. Dlatego "ekologia integrująca" jest w rzeczywistości czynnikiem dezintegracji religii, kultury i społeczeństwa.

Recykling nieudanych ideologii

Najlepsze próby recyklingowe ruchu zielonych dotyczą nie odpadów, ale koncepcji, schematów i haseł ze starych rewolucyjnych ideologii, takich jak marksizm, a nawet najbardziej utopijny socjalizm. Jest bardzo sprawny w dostosowywaniu ich do pojawiających się kryzysów kulturowych i w formułowaniu nowych strategii pozyskiwania opinii publicznej. Na przykład ekolodzy zinstrumentalizowali walkę proletariatu o odzyskanie "wyalienowanych" aktywów ekonomicznych systemu kapitalistycznego. Robią to poprzez recykling walki subproletariatu Trzeciego Świata o odzyskanie ziemi "zagarniętej i wyeksploatowanej przez światowy kapitalizm". Obwiniają kapitalistów za szerzenie "ekstraktywistycznej", produktywistycznej i konsumpcyjnej gospodarki, która zanieczyszcza "pierwotną niewinność" człowieka i tłumi autonomię "peryferii świata".

Co więcej, ekologizm podejmuje osiemnastowieczny mit "dobrego dzikusa" i dziewiętnastowieczne hasło wzywające do "powrotu do barbarzyństwa", nawiązujące do miejskich mas proletariackich, które należy ewangelizować. Ideologia ta przetwarza ten slogan w nowy, wzywając do "powrotu do dzikości", nawiązując do populacji na "peryferiach [Trzeciego] Świata", marginalizowanych przez zaawansowane społeczeństwo.

Odwrócenie koncepcji ewangelizacji
Religijni ekolodzy odwracają pojęcie ewangelizacji. Na przykład, według wspomnianego Dokumentu Przygotowawczego (nr 13), ludy i plemiona takie jak te z Amazonii nie powinny być ewangelizowane przez Kościół, ale raczej Kościół powinien pozwolić się przez nie ewangelizować. Jeśli chodzi o ich model "zrównoważonej gospodarki", to ekolodzy recyklingują stary model utopijnego socjalizmu (od Fouriera począwszy). Proponują odrzucenie nie tylko konsumpcjonizmu, ale także rynku, przemysłu i własności prywatnej. Projekt ten, choć ma na celu stworzenie społeczeństwa "trzeźwego, oszczędnego i szczęśliwego", w rzeczywistości sprzyjałby ubóstwu, a w rzeczywistości nędzy ekonomicznej i moralnej.

Od miasta jako centrum cywilizacji do cywilizacyjnej dżungli
Życie społeczne opiera się nie tylko na religii, ale także na cywilizacji zorganizowanej politycznie pod rządami prawa. Słowo "cywilizacja" pochodzi od łacińskiego civitas, oznaczającego miasto, rozumiane jako stabilna społeczność zorganizowana w ośrodkach miejskich. Słowo "polityczny" pochodzi od greckiego polis, które oznacza również miasto, odnosząc się do miejskiej administracji i rządu. Słowo "prawo" nawiązuje do greckiego "jus" i łacińskiego "rectitude". Dlatego zwykły prywatny zwyczaj czy publiczny obyczaj nie może być usprawiedliwiony samym faktem istnienia (bycia "sytuacją przeżywaną", jak się dziś mówi), ale musi zmierzać do osiągnięcia obiektywnego dobra.

Historia pokazuje, że zaawansowane cywilizacje powstają wtedy, gdy rodziny lub społeczności ludzkie, porzucając koczowniczy tryb życia myśliwych lub rozwijając osiadły tryb życia zbieraczy, łączą się w stabilne miasta, organizują się politycznie pod jakimś autorytetem i rządzą się prawem publicznym, które historycznie może być korygowane i wzbogacane przez prawo chrześcijańskie.

Całkowita rewolucja społeczeństwa
Natomiast wymarzona przez ekologów "nowa cywilizacja" nie tylko zastępuje miasto dżunglą, politykę ekologią, ale także zastępuje państwo prawa faktycznym statusem dzikich plemion, których idee i zwyczaje trzeba za wszelką cenę usprawiedliwiać i promować. Ekolodzy odrzucają nie tylko kapitalizm czy technokrację, ale także państwo, miasto, a nawet rodzinę, zastępując je wspólnotą dóbr oraz spontaniczną i okazjonalną wspólnotą czy plemieniem. Innymi słowy, te prymitywne formy stowarzyszeń typowe dla barbarzyńskich lub dzikich społeczności, które nie mogą zapewnić swoim członkom prawdziwie cywilnego życia, nie mówiąc już o zaawansowanym (dlatego promocja np; jedzenia robaków i kanibalizmu .)

Ta sama ideologiczna propaganda, która wywyższa konstytucje polityczne i prawa obywatelskie (do uznania przez każdego), paradoksalnie promuje "ekologię integralną", która odrzuca podstawy społeczeństwa obywatelskiego, przejawiające się nie tylko w polityce czy prawie, ale także w kulturze i rodzinie. Tak więc "nowa cywilizacja ekologiczna" faktycznie przygotowuje rodzaj antycywilizacji.

Zagrożenia dla przyszłości

Program ekologiczny jest zbieżny z diagnozą cywilizacji postawioną przez znanego włoskiego filozofa i historyka Giambattistę Vico w pierwszej połowie XVIII w., którą postrzegał jako skorodowaną przez "fałszywą kulturę" Oświecenia. Trzy wieki temu dowodził, że cywilizacje, które postępują w sposób niezorganizowany, mają tendencję do zaprzeczania swoim moralnym i religijnym korzeniom i narażają się na ryzyko popadnięcia w cyniczną i bezbożną antycywilizację, która prowadzi je z powrotem do stanu barbarzyńskiego lub dzikiego.

Regresja ta jest bardzo niebezpieczna, ponieważ stawia zaawansowane narzędzia konceptualne i technologiczne na usługach niemoralnych i nieuporządkowanych namiętności. Vico doszedł do wniosku, że jedynym ratunkiem przed tym niebezpieczeństwem jest odzyskanie w sumieniu ludności ocalałego ducha religijnego i moralnego. To rozwiązanie należy propagować dzisiejszej umierającej cywilizacji.

Guido Vignelli - La ecología integral destruirá la civilización

Antychrześcijański socjalizm
"Poop wideo" z września 2021 r. Wzywa do służenia bożkowi "Matka Ziemia"
Nowa światowa religia pacha-mamy ; Agenda 2030
Walczyć o prawdę
Obecnie w Kościele katolickim mamy ,,nową ewangelizację,,. Długo tego nie rozumiałam, a to jest między innymi globalizm religijny, który rozpoczął się w Asyżu, kult przyrody jako ekologizm, akceptacja pogaństw oraz dystans do nawracania i chrztu żydów oraz innych ludzi niewierzących w Chrystusa, co określono pogardliwym ,,prozelityzm,,. W sumie jest to największe odstępstwo w dziejach Kościoła …More
Obecnie w Kościele katolickim mamy ,,nową ewangelizację,,. Długo tego nie rozumiałam, a to jest między innymi globalizm religijny, który rozpoczął się w Asyżu, kult przyrody jako ekologizm, akceptacja pogaństw oraz dystans do nawracania i chrztu żydów oraz innych ludzi niewierzących w Chrystusa, co określono pogardliwym ,,prozelityzm,,. W sumie jest to największe odstępstwo w dziejach Kościoła Katolickiego od nauczania Apostołów.