05.10.2022. - Nie wiedzie się ostatnio rosyjskim żołnierzom

- Dlaczego?

To, że Rosja ma w tej chwili problemy militarne na Ukrainie jest oczywiste - pisze niemiecki dziennikarz Thomas Röper. - Są dwie przyczyny takiego stanu rzeczy. Pierwszą, nawet jeśli na tle zachodniej propagandy brzmi to niewiarygodnie, jest zakwalifikowanie jej jako operacji wojskowej. Oznacza to w istocie, że armia rosyjska - w związku z narzuconymi sobie zasadami - ma nazbyt często ograniczone pole działania. Pierwszą zasadą operacji wojskowej jest ochrona życia cywilnego.

Jednak to ogranicza również opcje militarne, bo koncepcja operacji wojskowej oznacza również, że armia rosyjska ma samoograniczenia w użyciu niektórych broni. Rosja bynajmniej nie wykorzystała wszystkich rodzajów broni konwencjonalnej, jakie posiada.

Drugą przyczyną trudności militarnych Rosji są niewątpliwie zachodnie dostawy broni. Zachód dostarcza niesamowitą ilość broni. Kiedy widzi się te potężne dostawy, to aż dziw bierze, że Rosja ma tak 'niewielkie' trudności militarne.

Skala zachodnich dostaw broni

Pentagon opublikował listę broni dostarczonej do tej pory na Ukrainę. Dowiadujemy się, że same USA dostarczyły już Ukrainie broń i sprzęt o wartości prawie 17 mld dolarów. Obejmuje to 1 400 systemów przeciwlotniczych Stinger, ponad 8 500 sztuk broni przeciwpancernej Javelin i 32 000 sztuk innej broni przeciwpancernej, około 988 000 granatów haubic, 60 milionów sztuk amunicji do broni strzeleckiej, ponad 150 sztuk artylerii, 20 śmigłowców Mi-17, 200 transporterów opancerzonych M113, setki pojazdów Humvee, 16 wyrzutni rakiet wielokrotnego użytku HIMARS, dziesiątki tysięcy moździerzy, rakiet i granatów oraz wiele innych. Do tego dochodzą ogromne ilości broni z innych państw NATO.

Nic dziwnego, że armia rosyjska, ograniczona samoograniczeniami operacji wojskowej, w obliczu tych masowych dostaw broni przeżywa obecnie trudności militarne. Dziwi raczej, że Ukraina nie osiąga większych sukcesów ze swoimi wieloma setkami tysięcy przymusowo zmobilizowanych (choć w większości słabo wyszkolonych) żołnierzy i tym niesamowitym arsenałem broni dostarczonym z Zachodu. Armia ukraińska dysponuje całym arsenałem broni państw NATO, wielokrotnie przewyższa ilością żołnierzy siły rozmieszczone przez Rosję i otrzymuje pełne wsparcie amerykańskich, brytyjskich i niemieckich służb wywiadowczych.

Nawiasem mówiąc, po stronie ukraińskiej na froncie jest też coraz więcej zachodnich najemników, z których niektórzy otrzymują wynagrodzenie w wysokości nawet 2 tys. dolarów dziennie. Z jednej strony są to zapewne najemnicy z prywatnych firm wojskowych, takich jak Academi (dawniej Blackwater), ale prawdopodobnie są wśród nich także żołnierze NATO, którzy oficjalnie odeszli ze służby, aby uniknąć formalnej konfrontacji między NATO a Rosją.

Armia rosyjska trzyma się zaskakująco dobrze wobec tej przeważającej siły i prawdopodobnie zniszczyła już bardzo dużą część broni dostarczonej przez Zachód. Niemniej jednak wciąż pozostaje wystarczająco dużo, aby sprawić Rosjanom kłopoty - czego obecnie doświadczamy. Dobrze wyszkoleni zachodni najemnicy są też trudniejszym przeciwnikiem niż ukraińska armia złożona z rekrutów.

Perspektywy

Zachód jednak wyraźnie osiąga swoje granice w zakresie dostaw broni. Arsenały państw zachodnich zostały dość mocno opróżnione i wiele broni, którą Zachód obiecuje Ukrainie, nie może być już dostarczona z istniejących zapasów, lecz musi być zamówiona w przemyśle zbrojeniowym. Obecnie są one obiecane na papierze, ale nie mogą być zrealizowane przez kilka lat.

Rosja wezwała do częściowej mobilizacji, aby się temu przeciwstawić. Jeśli Rosjanie nadal będą niszczyć tak wiele broni dostarczanej przez Zachód, jeśli rosyjska częściowa mobilizacja odniesie skutek, i jeśli być może status operacji wojskowej zostanie zmieniony na przykład na operację antyterrorystyczną, jak mówi się w Rosji, wtedy przebieg walki prawdopodobnie znów się odwróci.

Zachodnia broń, taka jak HIMARS, przyprawia Rosjan o ból głowy. Ale coraz więcej systemów HIMARS i innych jest niszczonych, a na stałe dostawy z Zachodu w znaczących ilościach w krótkim czasie oczywiście nie można już liczyć. Dlatego najbliższe tygodnie będą bardzo ciekawe, bo wtedy przekonamy się, czy fala znów odwraca się na korzyść rosyjskiej armii.

UE staje się partią wojenną

16 marca Służba Naukowa niemieckiego Bundestagu opublikowała 12-stronicowy raport dotyczący kwestii, kiedy państwo staje się stroną wojny w konflikcie rosyjsko-ukraińskim. Zasadniczo raport wskazał dwa obszary, w których Niemcy (lub inne państwo) mogą stać się stroną wojny z Rosją z perspektywy prawa międzynarodowego: po pierwsze, przekazywanie informacji wywiadu operacyjnego, a po drugie, szkolenie ukraińskich żołnierzy w innych krajach.

W tej kwestii biegły stwierdza: "Dopiero gdyby oprócz dostawy broni w grę wchodziło instruowanie strony konfliktu lub szkolenie w zakresie takiej broni, można by mówić o wejściu w strefę wojny". - Jeśli więc jakieś państwo szkoli ukraińskich żołnierzy we własnym kraju, to zgodnie z prawem międzynarodowym czyni to państwo stroną w wojnie. Robią to na przykład Niemcy, ale także inne kraje NATO.

UE, którą przedstawia się nam wszystkim jako projekt gospodarczy i polityczny mający na celu zapewnienie pokoju i zjednoczenia Europy, stała się teraz również stowarzyszeniem wojskowym - pojawiły się informacje, że sama UE chce przeszkolić do 15 tysięcy ukraińskich żołnierzy.

Na tym tle zrozumiałe jest, że Rosja od dawna widzi siebie w stanie wojny z całym Zachodem, nawet jeśli nie dochodzi do walk między rosyjskimi żołnierzami a siłami NATO. Trzeba będzie poczekać i zobaczyć, kiedy i jak zareaguje Rosja.

Warum Russland militärisch derzeit Schwierigkeiten hat – Anti-Spiegel

Napisał: Thomas Röper

Opracował: Zygmunt Białas