Clicks227
MementoMori+++

Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości. (Mt 6,33) Jan Tauler

Kazanie to, oparte na Ewangelii św. Mateusza, zakazuje nadmiernej troski. Podaje wiele przykładów chciwości, a przede wszystkim piętnuje jako symonię niektóre ćwiczenia ludzi prowadzących życie wewnętrzne.

Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane. Pan dał przykład przemawiający do wyobraźni, wskazując człowiekowi trawę w ogrodzie i pozbawione rozumu ptaki niebieskie. Powiedział mianowicie: Przypatrzcie się liliom polnym, które nie przędą, ani nie szyją, a przecież Salomon przy całym swoim bogactwie i mądrości nie był tak ubrany jak jedna z nich. Podobnie ptaki niebieskie: nie sieją, nie żną, ani nie zbierają do spichrzów, a Ojciec niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, co będziecie jedli, ani o swoje ciało, czym je przyodziejecie. Nie mówcie: co będziemy jeść? albo: co będziemy pić? albo: w co się przyodziejemy? O te rzeczy pilnie zabiegają ludzie tego świata. Ojciec wasz niebieski wie dobrze, że tego wszystkiego potrzebujecie. I dalej wymawiał im: Ludzie malej wiary, o cóż się tak troszczycie? Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam przydane (Mt 6,26—33).
Drogie siostry 1 Chrystus powiedział wyżej, że nikt nie może służyć dwom panom: Bogu i majętnościom, i jeśli ktoś kocha jednego, musi nienawidzić drugiego. W słowach tych zawierają się dwie przedziwne, niepojęte rzeczy; Ewangelię tę powinniśmy stale mieć przed oczami, powinna być ona naszym Pater noster. Z jakąż otwartością Pan przedstawia tu prawdę! — w jasnych słowach, za pomocą trafnych, przejrzystych porównań. Zabrania nam wszelkiej troski o rzeczy przemijające: Ludzie malej wiary, któż z was, przy całym waszym zatroskaniu, może coś przydać wielkości swemu ciału? (Mt 6,27). Ze słów tych dowiadujecie się, jak rzadko, na ogół biorąc, ludzie tego świata żyją w zgodzie z prawdą. W trosce tej ukrywa się pewna wada, a mianowicie chciwość, będąca jednym z grzechów głównych. Choć tego nie dostrzegamy, grzech ten wyrządza największe szkody na ziemi.

Niech każdy się zastanowi i zobaczy, jak niezwykłych ludzie dokonują rzeczy, ile dokładają pracy, starań, czasu i zręczności, by obmyślić coś i wykonać na szkodę bliźniego. Ach, gdyby ktoś chciał wyczerpać ten temat, nie doszedłby końca. Pozwólcie mi jednak powiedzieć choć kilka słów.
Zastanówcie się, dlaczego tak mało ludzi odważa się zaufać Bogu, który przecież wszystko może. Przyjrzyjcie się, ile ludzie dokładają troski, zabiegów i pracy, a każdy zachowuje się tak, jakby miał żyć wiecznie. Najgłębszym źródłem tego wszystkiego jest chciwość. Strach po prostu ogarnia, gdy przyjrzymy się z bliska, jak człowiek we wszystkim szuka swego kosztem wszystkich innych, w słowach, uczynkach, darach i usługach; zawsze ma na celu radość, korzyść, uznanie, rewanż — zawsze coś dla siebie samego; oto czego szuka, do czego zmierza zarówno w służbie Bożej, jak pośród stworzeń. Wada ta jest tak głęboko zakorzeniona, że wypełnia szczelnie wszystkie zakamarki człowieka. Widzi on tylko rzeczy ziemskie, zupełnie jak ta pochylona kobieta, o której mówi Ewangelia; była ona tak zgięta, że nie mogła spojrzeć w górę (Łk 13,11).
Biedny, ślepy człowieku, zakonniku z pozoru tylko, ale nie w rzeczywistości, dlaczego nie ufasz Bogu, który wyświadczył ci tyle dobra i uwolnił cię od zatrutej troski o ten zły, obłudny świat? Dlaczego miałby ci On odmówić tych kilku marnych drobiazgów niezbędnych do życia? Czyż nie żałosny to widok, kiedy zakonnica dniem i nocą, z całym zapałem, miłością i gorliwością zabiega około swoich prywatnych robótek: wrzeciona, szydełka lub czegoś podobnego, tak że nie potrafi nawet jednej chwili poświęcić niepodzielnie Bogu i swemu sercu? Jeśli tylko robota, którą ma właśnie pod ręką, raźnie się posuwa, nie przejmuje się wcale sprawami wiecznymi, w rzeczach dotyczących służby Bożej poprzestaje na tym, co ściśle konieczne, a całą swoją radość znajduje w tamtych zajęciach. Te drobiazgi tak całkowicie ją absorbują, jak ludzi żyjących na świecie ich wielkie sprawy.

Pan mówi, że nie można służyć dwom panom, Bogu i majętnościom, lecz: szukajcie najpierw, to jest przede wszystkim, Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam przydane. Nie mówi „dane”, lecz „przydane”, jakby chciał zaznaczyć, że nie zasługuje to nawet na miano daru; dlatego mówi „przydane”. A ludzie tak się uganiają za tymi marnymi, bezwartościowymi rzeczami, tak je kochają, tak ich poszukują! Jakże wy je kochacie, jak ich poszukujecie, jawnie i skrycie! Ileż w nie ludzie wkładają troski, jak ich pragną, jak je gromadzą bezładnie! To temat niewyczerpany, więcej wolę o tym nie mówić.
Św. Piotr powiada: Wszystkie wasze troski przerzućcie na Niego, gdyż On o was myśli.

Troska o rzeczy zewnętrzne przynosi człowiekowi potrójną szkodę: po pierwsze, zaślepia rozum i myśl, następnie przygaszą żar miłości, pozbawiając ją gorliwości i zapału, wreszcie uszkadza i blokuje wewnętrzne drogi prowadzące do Boga, podobnie jak gęsta mgła lub czarny dym, które rozchodząc się utrudniają nam oddychanie. Przyczyną tej troski są grzechy i wada chciwości.
Dopóki jesteście na świecie, baczcie pilnie, co was najbardziej niepokoi, oraz tak szukajcie. Królestwa Bożego, żebyście je znaleźli i odkryli, tam gdzie jest ono ukryte, to jest w głębi duszy; tam można je posiąść. Trzeba będzie w tym celu stoczyć niejedną walkę, bo znaleźć je można, dopiero gdy zniknie ta wada (chciwość), a to nie dokonuje się w ciągu jednego dnia. Jeśli człowiek chce nad czymś całkowicie zapanować, musi do tego dochodzić za cenę wielkiego wysiłku; wiele trzeba się napracować, żeby człowieka zewnętrznego odwieść od miłości rzeczy doczesnych i od trosk zewnętrznych. W rzeczy samej ta skłonność do szukania we wszystkim własnej korzyści — w słowach, uczynkach, sposobie życia i postępowania, w posługach i przyjaźni — ukrywa się w tajemniczy sposób w naturze, w samym rdzeniu życia zwierzęcego. To sekretne działanie owej żałosnej skłonności do tego stopnia przenika całą naturą, że nawet w służbie Bożej można się doszukiwać czegoś dla siebie: pociechy, światła, słodkich uczuć. Zawsze się pragnie jakiejś korzyści, jakiegoś dowodu szczególnej przyjaźni. W świętej chrześcijańskiej wierze trzeba wiele cierpieć, a ze względu na nagrodę Bóg daje liczne do tego sposobności. Dokonuj wielkich dzieł, ćwicz się we wszystkich cnotach, a Bóg hojnie cię za to wynagrodzi pod warunkiem, że będziesz się wystrzegał osądzania bliźnich i uważania siebie za lepszego od innych. Ale jeśli nie będziesz tego przestrzegał, wątpię czy otrzymasz jakąkolwiek nagrodę.

Drogie siostry, strzeżcie się tej subtelnej skłonności natury, popychającej nas do szukania materialnej, doczesnej korzyści nawet w dobrych praktykach religijnych. Bardzo to podobne do symonii, którą Kościół święty potępia surowiej niż wszystkie inne grzechy i która jaskrawię sprzeciwia się wszelkiej sprawiedliwości. Bo z samej swej natury celem wszystkich rzeczy jest Bóg, ty natomiast stawiasz na Jego miejscu, jako cel swego działania, rzecz złą, bezwartościową i przemijającą. Powinniśmy szukać sprawiedliwości Bożej, a takie postępowanie jej się sprzeciwia.
Drogie siostry, czuwajcie nad głębią, która jest w was, i szukajcie tylko Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, to znaczy szukajcie tylko Boga, który jest prawdziwym Królestwem. Za tym to Królestwem tęsknimy, o nie prosi codziennie każdy w Pater noster. Drogie dzieci, Ojcze nasz — to modlitwa wzniosła i potężna. Nie wiecie, o co prosicie. Bóg jest swym własnym Królestwem, w nim panują wszystkie stworzenia rozumne. Ono stanowi kres, ku któremu kierują się wszystkie ich poruszenia i pragnienia. Bóg to Królestwo, o które prosimy, sam Bóg w całym swym majestacie. W Królestwie tym On się staje naszym Ojcem. Tam też spełnia się Jego ojcowska wierność i potęga. Jeśli znajduje w nas miejsce na swoje działanie, Jego imię się święci, jest wielbione i znane. Święcenie się w nas Jego imienia na tym polega, że może On w nas królować i dokonywać swego pełnego dzieła; wtedy dzieje się Jego wola tutaj, na ziemi, i tam, w niebie.
To znaczy: w nas jak i w Nim, w niebie, którym jest On sam. Ale niestety, ileż to razy człowiek, który doszedł aż tutaj i zdał się całkowicie na wolę Bożą, zatrzymuje się nagle i oddala od niej.
Zacznij od nowa, oddaj się Mu na powrót, stań się więźniem woli Bożej, w całkowitym zaufaniu do tej ojcowskiej potęgi, która wszystko może, której tyle razy w sposób tak oczywisty doświadczyłeś i której ciągle jeszcze doświadczasz każdego dnia i godziny. Nie odważasz się jej zaufać? Szukaj Jego sprawiedliwości. Polega ona na tym, że Bóg mieszka w tych, którzy Go szukają w swym wnętrzu, do Niego dążą, Jemu się zawierzają. W takich to ludziach On króluje. Tacy, którzy trwają przy Nim w całkowitym zawierzeniu i Jemu ufają, wolni są od bo- jaźliwej troski. Nie znaczy to, że trzeba kusić Boga: przeciwnie, należy w mądry, rozumny sposób przewidywać każdą rzecz i należny lad wprowadzać w to, co dotyczy nas samych, bliźniego i naszych funkcji społecznych, tak by wszystkie bieżące sprawy załatwiać porządnie i roztropnie. Ale to samo dobro Boże, którego w Kościele poszukujemy w biernym poddaniu się, należy osiągnąć także przez różnoraką działalność, cokolwiek robimy: czy pracujemy czy mówimy, jemy czy pijemy, śpimy lub czuwamy. We wszystkim tym szukaj dobra Bożego, a nie swego.

Twierdzeniu, że Bóg nie opuszcza nikogo, kto w Nim pokłada ufność, można by przeciwstawić fakt, że na wielu sprawiedliwych zsyła On wielkie przeciwności. Otóż zdaniem biskupa Alberta, Bóg postępuje tak dla trzech powodów:

Po pierwsze, chce sprawdzić czy człowiek ma rzeczywiście odwagę Jemu wierzyć i ufać. Tak więc często zsyła nań wielką udrękę, by go nauczyć zaufania, a nadto by uwolniony z Jego pomocą od cierpień człowiek uznał Boga, Jego przyjaźń i wsparcie. By tym sposobem rosła jego miłość i wdzięczność oraz by się zbliżył do Boga i stał się Mu jeszcze droższy. Po drugie — by mu skrócić czyściec. Wreszcie — by osądzić tych, którzy mogliby zapobiec złu, a tego nie czynią.
Zatem szukaj najpierw Królestwa Bożego, to jest samego Boga, i niczego poza Nim. Po usunięciu wszelkiego przywiązania spełni się wola Boża na ziemi, jak i w niebie, w taki sam sposób, jak Ojciec od wieków chciał tego w niebie, to jest w swoim Synu. Gdy człowiek trwa w takim usposobieniu, szukając, pragnąc i chcąc tylko Boga, sam on staje się Królestwem Bożym, a On w nim króluje. Wtedy w sercu człowieka Król przedwieczny zasiada w całym majestacie na tronie, kieruje nim i rządzi. Właściwa stolica tego Królestwa znajduje się w samym ludzkim wnętrzu, w głębi.

Kiedy człowiek za pomocą wszystkich ćwiczeń wprowadził człowieka zewnętrznego w wewnętrznego i rozumnego, kiedy następnie ci dwaj ludzie, to jest władze zmysłowe i władza rozumu wprowadzone zostały w człowieka najbardziej wewnętrznego, w królestwo ducha, gdzie się znajduje prawdziwy obraz Boga, kiedy człowiek w ten sposób skupiony w sobie rzuca się w Bożą otchłań, w której był od wieków w stanie niestworzoności, wtedy — jeśli Bóg znajdzie w przychodzącym do Niego człowieku całkowitą czystość i oderwanie od wszystkiego, co Nim nie jest — ta Boska otchłań nachyla się i zstępuje do przychodzącej do niej, oczyszczonej, stworzonej głębi i daje jej wyższą formę, a przez tę wyższą formę życia wciąga ją w sferę niestworzonego. Duch tworzy odtąd jedność z Bogiem. Gdyby człowiek mógł ujrzeć siebie w takim stanie, zobaczyłby w sobie tyle szlachetności, że wydawałoby się mu, iż jest w pełni Bogiem i sto tysięcy razy szlachetniejszy niż sam w sobie. Widziałby wszystkie swoje myśli, wszystkie intencje, słowa i uczynki, wszystkie ćwiczenia, swoje oraz innych ludzi. Gdybyś mógł dotrzeć do tego Królestwa i do tej szlachetności, poznałbyś dogłębnie wszystko, co się kiedykolwiek zdarzyło. Pierzchłyby wtedy i rozproszyły się wszystkie twoje (bojażliwe) troski.
Oto Królestwo, którego trzeba najpierw szukać, podobnie jak i jego sprawiedliwości. Ono ma być prawdziwym celem wszystkich naszych intencji. We wszystkich naszych uczynkach nic do tego nie powinniśmy dodawać, Bogu we wszystkim się powierzać. Jak On nie może kochać nadmiernie człowieka, tak ten nie może Jemu nadmiernie ufać, ale pod warunkiem że ufność ta będzie prawdziwa, a człowiek odrzuci wszelką (bojaźliwą) troskę, zgodnie z tym, co Bóg powiedział.

Otóż św. Paweł powiada: Troszczcie się o zachowanie jedności Ducha dzięki więzi pokoju (Ef 4,3). Drogie siostry, pokój znajdywany w Duchu i w życiu wewnętrznym w pełni zasługuje na naszą troskę, bo właśnie w nim znajdujemy to wszystko, o czym była mowa. Tu znajdujemy i odkrywamy Królestwo i sprawiedliwość. Niech człowiek nikomu nie dozwoli na odebranie go sobie, cokolwiek by się zdarzyło: utrata czy zysk, zaszczyt czy hańba. Człowieka wewnętrznego zawsze zachowuj w prawdziwym pokoju, w więzi pokoju, to jest w miłości powszechnej i niepodzielnej. Kochajcie wszystkich jak siebie samego. Miejcie przed oczami miły przykład naszego Pana, Jezusa Chrystusa, i rozważajcie dzieło Jego miłości, dla której On cierpiał, jak nigdy nie cierpiał żaden inny święty, żaden inny człowiek. Przez wszystkie dni swego życia był On bardziej niż ktokolwiek inny pozbawiony pociechy; Jego kresem była śmierć okrutniejsza niż jakiegokolwiek innego człowieka. Ale pośrodku wszystkich tych cierpień Jego władze wyższe cieszyły się nie mniejszą szczęśliwością niż teraz.
Zatem ci którzy naśladują Go prawdziwie, w rzeczywistym braku pociech wewnętrznych, w prawdziwym ogołoceniu, zewnętrznym i wewnętrznym, bez żadnego (stworzonego) oparcia, którzy wystrzegają się wszelkiego przywiązania i zawłaszczania dobra Bożego — ci dochodzą drogą najszlachetniejszą i najczystszą aż do tego stopnia życia, na którym odsłania się i ukazuje Królestwo. A sprawiedliwość tego Królestwa polega na znajdywaniu go na drodze doskonałego wyrzeczenia i zaufania, dobrowolnego ubóstwa ducha, niedostatku i braku pociech.
Żebyśmy wszyscy tak mogli szukać tego Królestwa i je znaleźć, musimy stracić siebie samych i wszystkie obce troski poza Bogiem. Bo Pan powiedział: Kto straci swe życie, zachowa je (Mt 10,39). Ma to miejsce, wówczas kiedy wyrzeka się siebie samego w tym wszystkim, w czym siebie znajduje (szukając własnej korzyści), wewnętrznie i zewnętrznie.
Niech nam wszystkim do tego dopomoże Ten, który z miłości do nas siebie stracił. Amen.

Jan Tauler kazanie 62