Clicks442

O naśladowaniu Najświętszej Maryi Panny

Rozmyślanie o ukrzyżowaniu Jezusa zapala człowieka do mężnego i wytrwałego cierpienia

Sługa: Przy śmierci Jezusa trzęsie się ziemia, zaciemnia się słońce, pękają skały, następuje wstrząs całej przyrody. Ale inna rzecz uderza mnie bardziej niż te wszystkie nadzwyczajne zjawiska: to Ty, Maryjo!
O Matko Najświętsza, stoisz obok krzyża i w każdej chwili odnawiasz ofiarę, którą Ojcu Przedwiecznemu składasz ze swego najdroższego Syna Jezusa.
Jak mogłaś znieść ten bolesny widok? Skąd Ci przyszło takie wielkie męstwo? Racz o tym pouczyć mnie, którego obala każde większe nieszczęście.
Maryja : Miałam przed oczyma potężny przykład: Jezusa ukrzyżowanego! On zaś miał na ustach tylko słowa pokoju. Cierpiał, najdoskonalej poddając się woli swego Ojca, i przez zasługi Krwi swojej prosił Go o zbawienie dla swych katów.
Wzrok utkwiłam w tym Wzorze Boskim: przenikałam Jego serce, usiłując przejąć się jego uczuciami.
Widziałam, jak wśród okropnych męczarni wspaniałomyślnie ofiaruje swe życie dla zbawienia ludzi. Od Niego sama uczyłam się składać mężnie ofiarę Bogu z tego, co mi było najmilsze, z samego Jezusa.
Synu mój, za moim przykładem i ty u stóp krzyża znajdziesz ulgę w cierpieniach, siłę w twej słabości. Tam się nauczysz mężnie składać ofiary, których Pan Bóg zażąda od ciebie.

W zmartwieniu idziesz szukać pociechy u ludzi, ale wnet się spostrzeżesz, że ich współczucie prędko się kończy!
Ledwie zaczęli cię żałować, a już przestają; nuży ich opowiadanie o twych nieszczęściach; przykrzy im się nawet sama twoja obecność.
Zostawiają cię więc samemu sobie, twoim własnym myślom, a wówczas odczuwasz, że pomnażają się twoje męki. Usiłujesz wyciągnąć strzałę, która cię rani, ale ona przez te wysiłki wbija się często jeszcze głębiej!
Synu mój, w czasach takiej walki uzbrój się w obraz ukrzyżowanego Jezusa; niechaj krzyż będzie twoją pierwszą ucieczką w chwilach ciemności i burzy.
Chociażby osłabło twoje męstwo, w krzyżu znajdziesz siłę, chociażby gorycz tkwiła głęboko w twym sercu, w nim znajdziesz pociechę.
Może co cierpisz od ludzi? Patrz, na tym krzyżu wisi Ojciec, najbardziej zelżony spośród wszystkich ojców; wisi Pan, wzgardzony najwięcej ze wszystkich panów; wisi Przyjaciel, najbardziej opuszczony spośród przyjaciół, i Sprawiedliwy, którego najwięcej prześladują.
Czy piekło powstaje przeciw tobie? Zobacz, Jezus na krzyżu stał się pastwą całej wściekłości szatańskiej.
Rozważ, jak ścisłej sprawiedliwości wymaga Ojciec niebieski od swego Syna umiłowanego. Czy wobec tego odważysz się uskarżać na Niego, że obchodzi się z tobą zbyt surowo?
Może Pan Bóg zsyła na ciebie jakie utrapienie doczesne jako karę za twe grzechy. Czymże są one w porównaniu z mękami, które Jezus wycierpiał dla uwolnienia ciebie od kary wiecznej?
Zastanawiając się nad Jezusem ukrzyżowanym, powiesz: - On mnie odkupił swymi niewymownymi boleściami. Dusza w ten sposób odkupiona winna swymi cierpieniami upodobnić się nieco do swego Odkupiciela. Jakże to słuszne!
Synu mój, twymi cnotami tak mało jesteś podobny do Jezusa. Otóż twój krucyfiks powie ci, że wielka to pociecha, jeśli choć trochę upodobnisz się do Niego przez swoje boleści.
Do krzyża więc uciekaj się we wszystkich swych nieszczęściach, smutkach i pokusach. Ucałuj go miłośnie i skrapiaj swymi łzami; przytul Go do swego serca.
Wyobraź sobie, że jesteś na Kalwarii; że ci wolno objąć stopy swego Boga cierpiącego i konającego za ciebie.
Wyznaj Mu swoje smutki, łącząc je z cierpieniami Jego; proś Go o ulgę dla siebie.
Błagaj usilnie miłosiernego Zbawiciela, aby ci dał usłyszeć z krzyża jakie słowo pociechy; ono ci pomoże dźwigać ciężar twego krzyża.
Powiedz mu, że Go nie opuścisz, dopóki twej duszy nie przywróci pokoju i równowagi, dopóki nie wesprze jej mocą swej łaski.
Jeśli będziesz wierny temu świętemu ćwiczeniu, osuszą się łzy twoje i pokój wróci do ciebie. Męstwo nastąpi po słabości i krzyż nie będzie ci tak ciężki i gorzki: owszem, nawet sama gorycz przemieni się w słodycz.
Albo też, gdy ci jeszcze pozostaną jakie boleści, będziesz je przynajmniej znosił cierpliwie, z pokornym poddaniem się woli Bożej i z miłością. Apostoł ożywiony tymi cnotami wołał: Mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa? (2 Kor 12,10)

Człowiek nie powinien się dziwić ani lękać, gdy odczuwa odrazę do cierpienia
Sługa: Najświętsza Panno, do Ciebie się zwracam w smutku, w jakim się pogrążam na widok krzyża. Doznaje w sobie wielkiej odrazy przed cierpieniem; niepokoi mnie takie usposobienie.
Maryja: Synu mój, niechęć przyrodzona nie czyni Cię winnym w oczach Bożych. Owszem, zjedna ci nowe zasługi, jeśli tylko zawsze będziesz się zdawał na Bożą wolę.
Kiedy mówimy o miłości cierpień Świętych, nie chcemy przez to powiedzieć, że je kochali miłością przyrodzoną.
W cierpieniach człowiek wydawał jęki, ale chrześcijanin się weselił; ludzka natura wzdraga się, jednak wiara chrześcijańska odnosiła nad nią zwycięstwo.
Czy myślisz, że moje cierpienie na Kalwarii nie było nad miarę wielkie? Przecież każda matka jest wrażliwa na boleści swego dziecka. O ile więcej odczuwać je musiała Matka Jezusowa, gdy widziała, jak upadał w okrutnych mękach i zelżywościach.
Trzeba by mieć ku Jezusowi taką miłość, jaką ja miałam, aby pojąć niezmierną boleść, jaka mnie wówczas przenikała. Nawet sam Jezus dozwolił w ogrojcu, że bojaźń męki i śmierci ścisnęła Jego serce.
Bóstwo dawało nieskończoną wartość Jego cierpieniom i mogłoby odjąć naturze ludzkiej uczucie lęku; ale On tego nie chciał.

Mój synu, w tych smutkach pragnij tylko szczerze spełnienia woli Bożej; poza tym nie troszcz się o uczucia, które powstają w tobie mimo twej woli.
Gdybyś nawet poddał się chwilowo przyrodzonej wrażliwości, nie upadaj na duchu, ponieważ w ten sposób do niecierpliwości dodałbyś nową jeszcze winę.
Kto traci pokój dlatego, że nie jest doskonały, ten ma w sobie ukrytą pychę. Wszak jesteś słaby, Bóg zna twoją słabość, jesteś człowiekiem, nie aniołem.
Człowiek zaś w całym swym życiu nie może uniknąć wszystkich, nawet najmniejszych grzechów, chociaż w poszczególnym wypadku może i powinien uniknąć świadomej winy. Nie jesteś poczęty w łasce, jak ja, dlatego nie jesteś wolny od wszelkiej skłonności do złego ani też od różnych słabości natury ludzkiej.
Gdy ci się wymknie jakie narzekanie, natychmiast proś Boga o przebaczenie. Postanawiaj, że w przyszłości będziesz unikał narzekania, i w tym celu proś Boga o pomoc. Tak pogódź się z Jego wolą, podwajając czujność nad samym sobą.
Każdy grzech, jakikolwiek by on był, najlepiej można naprawić przez głębokie upokorzenie samego siebie z powodu upadku.
Dopiero w niebie, mój synu, w towarzystwie Świętych nie będziesz mógł już więcej zgrzeszyć.
Sługa: O Królowo Świętych! Kiedyż nadejdzie ta szczęśliwa chwila? Kiedy zniknie obawa utraty mojego Boga, obawa tak przykra dla kochającej duszy?
Matko łaski Bożej i Matko miłosierdzia, przynajmniej Ty przyjdź z pomocą swemu słudze.

Niech Twoja potężna obrona stanie się dla mnie tarczą przeciw nieprzyjaciołom zbawienia.

Pan Bóg zachowuje nieraz największe cierpienia dla swoich sług najwierniejszych

Przez trzydzieści lat Maryja nosiła w swym sercu boleści, które Jej Syn miał znosić. Czy to nie było dosyć, o mój Boże? Czy jeszcze było potrzeba, aby była przy Jego śmierci?
Wszak nie wymagałeś, aby Sara znajdowała się przy ofierze swego Izaaka, którą Abraham złożyć miał z Twego rozkazu! (Rdz 22,3) Ale ja to rozumiem, o Panie, Maryja kiedyś miała się stać Królową Świętych, więc trzeba było, aby głębiej weszła w to zgromadzenie cierpiących, w społeczność utrapienia (Flp 3,10), które Ty ustanowiłeś między Jezusem a wybranymi.
Tak i cierpienia wielu sprawiedliwych pomnażają się w miarę ich wierności w Twej służbie. Patrząc na to, nie powinienem się dziwić. Owszem, wielkie cierpienia, jakie niekiedy znoszą, winienem uważać za wielką łaskę i za nadzwyczajne dowody Twej dla nich miłości.
Ty im nagradzasz cierpieniami za wszystko dobre, co czynią dla przypodobania się Tobie. Przez cierpienia staną się oni coraz podobniejsi do Boskiego Wzoru na Kalwarii. Najbliżej krzyża na Kalwarii znajdowały się te osoby, które Ty umiłowałeś najwięcej i które również pałały ku Tobie miłością najwyższą i najgorętszą.

Zaprawdę, ten jest bardzo szczęśliwy, kto się stanie godny szczególniejszego uczestnictwa w cierpieniach Jezusowych. Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel (Łk 6,40) : Jezus, nasz Nauczyciel, zniósł największe cierpienia, a my mamy przecież za Jego przykładem usilnie dążyć do doskonałości.
Mało jest dusz w stopniu nadzwyczajnym cnotliwych, które nie byłyby wypróbowane jakimś wielkim doświadczeniem. Zaczęły dążyć do doskonałości; następnie Ty je nawiedziłeś jakimś wielkim nieszczęściem; ono było dla nich środkiem, za którego pomocą stały się doskonałymi.

Anioł Rafael powiedział do Tobiasza: Ponieważ byłeś przyjemny Bogu, potrzeba było, aby cię pokusa doświadczyła (Tb 12,13). Szlachetniejszą miłość okazuje Ci człowiek, kiedy nabywa cnoty w cierpieniu aniżeli w życiu czynnym. Wówczas mamy pocieszający dowód miłości, kiedy możemy powtórzyć za św. Piotrem: Panie, ty wiesz, że Cię miłuję (J 21, 15); nie pojmujemy jednak dobrze Twojej miłości, kiedy jeszcze się nie nauczyliśmy cierpieć dla Ciebie.
Nie znaczy to jednak, o mój Boże, jakoby okrutne zniewagi, więzienia, długie i ciężkie choroby miały być koniecznie udziałem Twych Świętych na ziemi. Ty bowiem umiesz im obmyślić inne krzyże; a chociaż nie mają one tak strasznego wyglądu, mimo to pomagają im do obumierania samym sobie.
Nie znamy wszystkich ciężkich walk, jakie przechodzą niektóre dusze, chcesz je zaś oczyścić, ponieważ powołujesz je do wysokiej doskonałości.
Chociaż na zewnątrz zdają się one cieszyć bardzo upragnionym pokojem, często wewnątrz muszą staczać najostrzejszą walkę. Jeśli nie dopuścisz klęsk naturalnych lub złości ludzkiej na swe wierne sługi, to pozwolisz, że przeciw nim powstanie samo piekło. Ale to wszystko dopuszczasz tylko dla ich uświęcenia. Im więcej muszą walczyć, tym bardziej ich cnota się oczyszcza i udoskonala.

Umacnia się i wzrasta ich wiara; uwielbiając Twoją wolę, poddają się one coraz doskonalej Istocie Najwyższej i uznają w Niej Ojca nawet wówczas, gdy karze. Bo kogo miłuje Pan, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje (Hbr 12, 6)
Nadzieja ich ożywia się coraz więcej. Poznając nieskończoną dobroć, upewniają się, że ich nie podasz na gniew zajadłych nieprzyjaciół, ale im przybędziesz z pomocą. W tej walce dodaje im zapału myśl, że niewielkie utrapienia nasze obecne gotują bezmiar chwały przyszłego wieku dla nas którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne (2 Kor 4, 17)
Również rozpala się ich miłość, coraz więcej odrywają się od stworzeń; żyją tylko dla Boga, powtarzając za Psalmistą: Kogo prócz Ciebie mam w niebie? Gdy jestem z Tobą, nie cieszy mnie ziemia. Niszczeje moje ciało i serce. Bóg jest opoką mego serca i mym udziałem na wieki. (Ps 73(72), 25–26)
Wdzięczne dusze więcej Ci oddają chwały w chwilach cierpień aniżeli w każdym innym czasie. Wśród pociech nierzadko służą Ci dla interesu; ale kiedy serce ich strapione i pełne goryczy, pozostają Ci wierni. Przez to składają Ci dowody gorącej i trwałej miłości.

O mój Boże, w czasie moich strapień wyrzekałem nieraz, że Ty mnie nie kochasz. Tak mi się zdawało. Lecz odtąd będę mówił: - Podziękujmy Bogu za to zmartwienie, gdyż ono jest darem Jego miłości. Wierni słudzy, przyjaciele i Jego Święci znieśli daleko większe cierpienia niż moje, ponieważ byli ode mnie godniejsi owych łask i względów. Znośmy swe cierpienia jak Święci, cierpliwie i z poddaniem się woli Bożej, za to otrzymamy jeszcze większą łaskę cierpienia

MementoMori+++
Jak trzeba się umacniać w wierze i nadziei, gdy człowiek znajdzie się w bardzo im niesprzyjających warunkach
Apostołowie wyznali, że Jezus jest Synem Boga żywego'. Ale w czasie męki Chrystusowej wbrew swemu poprzedniemu wyznaniu ukryli swą wiarę: wszyscy uczniowie opuścili Go i uciekli. Nie tak się stało z Maryją. Ona postępowała za Jezusem aż na Kalwarię. Tam Go uznała za swego Odkupiciela. …More
Jak trzeba się umacniać w wierze i nadziei, gdy człowiek znajdzie się w bardzo im niesprzyjających warunkach
Apostołowie wyznali, że Jezus jest Synem Boga żywego'. Ale w czasie męki Chrystusowej wbrew swemu poprzedniemu wyznaniu ukryli swą wiarę: wszyscy uczniowie opuścili Go i uciekli. Nie tak się stało z Maryją. Ona postępowała za Jezusem aż na Kalwarię. Tam Go uznała za swego Odkupiciela. Miała niepłonną nadzieję, że zmartwychwstanie, ponieważ tak
przepowiedział. Po śmierci Jezusa dwaj uczniowie, o których wspomina św. Łukasz, mieli zaledwie słabą nadzieję, że się spełni przepowiednia Jezusowa. A myśmy się spodziewali, że on właśnie miał wyzwolić Izraela?
Przeciwnie, Maryja nie była wcale zaniepokojona. Patrzyła na haniebną śmierć Jezusa, a jednak wytrwała w wierze i niezłomnej nadziei, że On chwalebnie zmartwychwstanie i swą Ewangelię rozszerzy po świecie. Wiara Maryi przetrwała te próby, opierała się bowiem na mocnej podstawie, którą jest powaga samego Boga. Ta wiara ma być wzorem dla ciebie, jak powinieneś wierzyć. Niezbożnych jest pełno na świecie. Może znajdziesz się w ich zasięgu i wtedy twoja wiara zostanie poddana próbie. Nie ulegaj sugerowanym wątpliwościom w prawdy objawione, ale bądź nieugięty według słów Pisma Świętego: Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu“, opierajcie się diabłu, a ucieknie od was.
Staw się natychmiast w obecności Boga prawdy i oddal od siebie wszelką wątpliwość, która się wkrada do duszy. Przez szybkie, mężne i szczere oddalenie wątpliwości pomnoży się i umocni twoja wiara. Szczególnie w wielkich nieszczęściach będzie szatan usiłował pogrążyć twój rozum w ciemnościach. Zechce cię doprowadzić do wątpienia w sprawiedliwość i mądrość karzącego Boga, w Jego moc i dobroć. Przypomnij sobie wtedy, co w Piśmie Świętym Pan Bóg mówi o potrzebie cierpienia i o chwalebnej nagrodzie za nie; dlaczego zsyła boleści na ludzi, nawet na sługi swe najwierniejsze, i jakie ma w tym zamiary.
Bóg jest niezmienny', co powiedział, jest zawsze prawdą; Jego słowo się nie zmienia, tak samo jak On. Za wzór weź sobie mocną i wytrwałą nadzieję Maryi, zwłaszcza wtedy, gdy na ciebie przyjdzie jaki stan pokusy czy też gorycz i boleść, czy oschłość i uczucie opuszczenia.
Wówczas twoja dusza niechaj nie wątpi i nie upada, ale, owszem, niech ją podtrzymuje cnota nadziei, która się opiera na wierności Bożej w dotrzymywaniu obietnic. Spodziewaj się, jak ongiś Abraham, który wbrew nadziei uwierzył, że stanie się ojcem wielu narodów. I nie okazał wahania ani niedowierzania co do obietnicy Bożej, ale się wzmocnił w wierze. Oddał przez to chwałę Bogu i był przekonany, że mocen jest on również wypełnić, co obiecał.
Bóg jest twoim Stwórcą, zapewnił cię, że nie opuści swego dzieła, że będzie czuwał nad tobą. Wszak On jest Panem najwyższym całego świata; dla Niego nie ma nic trudnego ani niemożliwego. Pan przyjaźnie obcuje z tymi, którzy się Go boją, i powierza im swoje przymierze". Nie wątpią oni w pomoc Boga, którą zaręczają Jego obietnice.
Chociażby położenie twoje było bardzo przykre i bolesne, ufaj nieskończonej Opatrzności Bożej. Czy nadzieja twa może mieć silniejsze oparcie aniżeli dobroć i wszechmoc Boża? Ileż razy przez usta swych Proroków i Apostołów Pan Bóg zapewnia, że wysłuchuje, wspiera i ma w opiece, pociesza i zbawia wszystkich, którzy w Nim pokładają nadzieję. Przeto z ufnością błagaj Go o pomoc. Nie wątp ani na chwilę, że Jego miłosierdzie wyprowadzi cię ze smutnego stanu, w którym się znajdujesz, albo też ochroni cię i wesprze aż do końca, tak że ów smutek wyjdzie Mu na chwałę, tobie zaś na zbawienie. Pan Bóg dopuszcza nieraz, by na człowieka przyszedł najcięższy smutek, prawie że zwątpienie; daje mu jednak zarazem poznać, czego może dokazać żywa w Nim nadzieja; chce mu w ten sposób okazać swą miłość ojcowską. Cnota, która przeszła wielkie doświadczenia i próby, łatwiej pozyska serce Boże aniżeli tkliwa pobożność.

O uczuciach względem naszych nieprzyjaciół
Maryja nie mogła mieć większych nieprzyjaciół nad faryzeuszów i Żydów, którzy uknuli spisek przeciw Jej Synowi i skazali Go na śmierć krzyżową. Jednak ożywiały Ją te same uczucia, co i Jezusa. On zaś umiłował nieprzyjaciół i stąd życie swoje oddał dla ich zbawienia. Za Jego przykładem i Maryja wyrzekła: - Boże mój, przebacz im. Widziała Ona, jak ci nieubłagani wrogowie Jezusa byli zadowoleni, że zbrodnia im się udała. Słyszała przekleństwa na Niego rzucane i bluźnierstwa miotane przeciw Niemu.
Każda inna matka usilnie wołałaby o pomoc do nieba na tych bezbożnych świętokradców, lecz Maryję, Matkę Jezusową, ożywiał duch zupełnie inny, ponieważ była Ona uczona w szkole Boga pokoju? Jezus na krzyżu wznosił do nieba jedno tylko wołanie o miłosierdzie dla swych prześladowców i katów: a Maryja u stóp Jego krzyża za nich ofiarowała Krew czcigodnej Ofiary, którą oni sami zabijali. Gdyby Żydzi byli umieli wyczuć akty czułej miłości, którą względem nich pałały serca Jezusa i Maryi, niczego by więcej nie było potrzeba, aby zmienić ich zbrodnicze i okropne zamiary: Te dwa serca gorzały miłością do ludzi, którzy je napełniali goryczą. W nich należy czerpać ducha pokoju względem nieprzyjaciół, jak to nakazuje Ewangelia. Jezus i Maryja uważali sobie za chwałę darowanie uraz, na tym, według nich, polega prawdziwa chwała. Czy ich ten sąd omylił? Czy to poniża człowieka, gdy naśladuje najwspanialsze wzory?

Choćbyśmy doznali nawet wielkiej krzywdy, nigdy nie dorówna ona zniewagom wyrządzonym Zbawicielowi i Jego Matce Najświętszej. W Maryi Pan Bóg miał największe, po Jezusie, upodobanie. Obraza Jezusa była nieskończona. Po niej zniewaga Maryi była najsroższa, bo większej nie można było sobie wyobrazić.
Pomimo tego Jezus z taką miłością przelewa własną krew i ofiaruje ją swemu Ojcu jako okup za odpuszczenie win grzesznikom. Maryja, także pełna miłości, błaga Ojca niebieskiego, aby wysłuchał próśb i wołania Krwi Syna swego za nimi!
Widzimy stąd, jak Jezus i Maryja gorliwie ujmują się za ludźmi, którzy byli sprawcami ukrzyżowania. U stóp krzyża powinna zniknąć najsroższa nienawiść! Krzyż ów jest drogim narzędziem naszego zbawienia. Ale spowoduje on nasze potępienie, jeśli odważymy się zbliżyć do niego, nosząc w sercu gniew na nieprzyjaciół!
O Boże mój, miłość do nieprzyjaciół może być tylko owocem potężnej łaski. Proszę Cię o nią przez zasługi Jezusa
i za przyczyną Maryi. Ich serca były tak łagodne wobec ludzi najbardziej niewdzięcznych, tak miłosierne wobec najbardziej złośliwych prześladowców. Serce Jezusa wszelkiej chwały najgodniejsze, najmiłościwsze serce Maryi!
O serca pełne dobroci dla wszystkich, którzy Wam zadali tak wielkie boleści! Niech pod wpływem Waszej dobroci powstaną i w mym sercu szlachetne uczucia! Kiedy tylko będą się budzić we mnie uczucia zemsty, natychmiast zjednoczę w duchu me serce z tymi Sercami najświętszymi. I nie odłączę go od Nich dopóty, dopóki nie przejmie się tą dobrocią, miłością i łagodnością, którą One są napełnione.

Jak się zachować na widok cierpień naszych krewnych i przyjaciół
Pan Bóg dotyka nas czasem cierpieniami naszych krewnych i przyjaciół. Z powodu naszego przywiązania do nich
żywo odczuwamy ich nieszczęścia. Jaki żal powstaje u matki, gdy widzi swego syna na łożu boleści! Albo u człowieka, gdy patrzy na wielki ból swego przyjaciela, a nie może temu zaradzić!
Jest to słuszny żal, który nie ma w sobie nic nagannego, skoro tylko jest poddany woli Bożej. Ale staje się godny
nagany, gdy powstaje przeciw woli Bożej i przemienia się w narzekanie na Opatrzność Bożą.
Kto jest bardziej uciśniony, niż była Maryja w czasie męki swego Syna? Wszak to był Jej Syn ukochany; doznała od Niego tyle dowodów miłości, i to miłości osobliwszej i bardzo serdecznej. Ileż to razy musiała powtarzać w swym sercu: Synu mój, najdroższy Synu! Obym ja mogła cierpieć i umrzeć za Ciebie!
Córki Syjonu roniły łzy na widok Jezusa, który przechodził obarczony krzyżem. W jakie morze goryczy musiało
zanurzyć się serce Maryi, gdy Go widziała rozpiętego na krwawym Ołtarzu, na którym miał skonać!
Gdyby przynajmniej mogła jaką ulgę tych mękach przynieść swemu Synowi! Gdyby mogła podtrzymać Jego
głowę zranioną i bolejącą albo ugasić pragnienie, na jakie się żalił!

Ale nawet nie było nadziei, aby ktoś z patrzących, tknięty współczuciem, ułatwił Jej takie przyjście Synowi z pomocą. Co więcej, ze wszechstron słyszy tylko zniewagi; usta bezbożne urągają nawet wszechmocy i bóstwu Jezusa. Można znaleźć jakąś pociechę w cierpieniu, które człowiek znosi za osobę ukochaną, ale jak przykro jest patrzeć na męki kochanej osoby, a nie móc jej ulżyć w cierpieniu! Cóż tedy Maryja uczyni w tym ciężkim położeniu? Czy zniesie aż do końca ten okropny widok? A może się oddali, by sobie oszczędzić boleści i nie patrzeć na męczarnie konającego Syna? Jak bardzo różni się Ona od matki Izmaela, która postanowiła opuścić swego syna, by nie patrzeć na śmierć jego! Maryja zostaje pod krzyżem. Z pokorą poddaje się rozkazom Ojca Przedwiecznego; ofiaruje Mu cierpienie Jezusowe dla zbawienia świata.
Zostaje pod krzyżem, bo taka jest wola Boża; pozostanie tam aż do spełnienia ofiary. Dla swej wiary, zdania się na wolę Bożą i miłości ku Panu Bogu staje się drugą ofiarą. Niebo mile spogląda na nią i przyjmuje Ją w zjednoczeniu z całopalną ofiarą Odkupiciela ludzkości. Jaka stąd nauka płynie dla ciebie, kimkolwiek jesteś:
czułym ojcem lub wiernym przyjacielem, synem czy małżonkiem? - Naucz się odnosić zwycięstwo nad swoją boleścią, gdy ci przychodzi stracić osobę, która jest twoją pociechą na tym świecie. Nawet jeśli obawiasz się wielkiej straty na ziemi, to pamiętaj, że przez to samo nadarza ci się sposobność do zebrania jeszcze większej zasługi dla nieba. Wiara nie potępia twych łez i twojej tkliwości; ale gdy usłuchasz jej głosu, nauczy cię znosić i uświęcać twe boleści. Ona ci zabrania poddawać się śmiertelnemu smutkowi, który odrzuca wszelką pociechę, i wskazuje ci spełnienie woli Bożej z poddaniem, bo to cię najwięcej pocieszy. Zatem ulżyj swemu sercu, ulżyj mu, roniąc łzy, jęcząc i wzdychając; to nie jest złem.

Ale równocześnie udaj się do Boga, uwielbij wyroki Jego i poddaj Mu się z pokorą. Szukaj środków, staraj się nieść pomoc nieszczęśliwej osobie, nad której cierpieniem tak bolejesz; to ci wolno. Możesz nawet prosić o jej wyzdrowienie, Bóg ci na to pozwala. Ale módl się z poddaniem się Jego woli i wszystko złóż w Jego ręce. Możesz wołać do Niego tymi słowy: Przed Tobą, Panie, wszelkie me pragnienie i moje wzdychanie nie jest ukryte. Serce się we mnie trzepoce: moc mnie opuściła.
Bo Tobie ufam, o Boże, Ty odpowiesz, Panie mój", wysłuchasz mej modlitwy o uzdrowienie tej osoby, za którą Cię proszę. Jestem gotów pełnić wszystko, czego zażądasz ode mnie. Dlatego powiedziałem: Oto przychodzę... Jest moją radością, mój Boże, czynić Twoją wolę, a Prawo Twoje mieszka w moim wnętrzu.

Jak powinniśmy znosić utratę drogich osób

Jezus umarł. Jak musiał Maryi dłużyć się czas między Jego śmiercią a zmartwychwstaniem! Skonał Jezus. Maryja straciła w Nim najmilszego i ponad wszystko umiłowanego Syna. Wielki był smutek Dawida po śmierci Absaloma, gorzkie były jęki Racheli opłakującej swe dzieci', lecz to wszystko jest słabym tylko obrazem boleści Maryi, gdy już nie widziała Jezusa i nie słyszała Jego głosu. Lecz ta Matka, ze wszystkich najświętsza i najpobożniejsza nie załamała się, nie doznała żadnego uszczerbku swej cnoty po stracie Jezusa.
Ulgę i pociechę przynosiła Jej wiara w przyszłe i rychłe zmartwychwstanie Syna i gotowość na wszystko, co Bóg
postanowił dla swojej chwały i zbawienia świata. O wy wszyscy, którzy się smucicie, gdy wam Bóg zabiera
to, czego najwięcej boicie się utracić, do was się zwracam: matko strapiona po utracie umiłowanego syna, małżonko zapłakana, która przed czasem zostałaś wdową i żalisz się z tego powodu, i wszyscy inni - nie spuszczajcie z oka tego Wzoru, który stoi przed waszymi oczyma. Wasze łzy są słuszne. Tak i Józef płakał nad grobem swego ojca Jakuba, i św. Augustyn po śmierci swej matki Moniki.

Ale nauczcie się od Maryi, jak znosić swój smutek i jak z niego składać ofiarę Panu Bogu.
Śmierć nieodwołalnie przecina węzły łączące was na ziemi z osobą, którą opłakujecie. Czy jednak nie macie żadnej nadziei ponownego złączenia się z nią? Czy wy sami wiecznie żyć będziecie na tym świecie?
Przecież wiara uczy, że prawdziwi chrześcijanie zobaczą się kiedyś, że u Boga złączą się w sposób nieskończenie
doskonalszy aniżeli tu na ziemi. Wszyscy zmartwychwstaniemy, oto słodka i droga nadzieja, którą Apostoł podawał pierwszym chrześcijanom. Ta jedna myśl mogła osuszyć ich łzy oraz dopomóc im spokojnie znosić utratę ich dzieci.
Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Płacz więc, synu, ale jako wierny chrześcijanin, a gdy zaspokoisz przyrodzone uczucie żalu, zaraz je opanuj i uspokój się.

Tylko nasza święta i boska wiara, którą wyznajemy, dostarcza nam tak silnych pobudek pociechy. Czy zresztą osoba przez ciebie umiłowana, którą ci śmierć zabiera, byłaby na ziemi całym twoim szczęściem? Czybyś ją
kochał więcej niż Pana Boga? Przecież On dopuścił tę rozłąkę z ważnych przyczyn, które ty winieneś uwielbiać.
Droga ci była ta osoba; lecz wola Boża winna ci być jeszcze droższa. Może ta osoba byłaby dla ciebie wielką
przeszkodą do doskonałości, a nawet do zbawienia?! Zabierając ją, Pan Bóg okazał ci miłosierdzie. Korzystaj z tej boleści, aby już więcej nie przywiązywać się do żadnego stworzenia; przywiązuj się jedynie do Stworzyciela, bo Jego lata nie mają końca".
Jeżeli zaś razem z Nim kochasz także kogo innego, niech ta miłość będzie dla Boga. Kochaj go dlatego, że Bóg ci na to pozwala, albo nawet tego żąda. Niech z tego powodu nie zmniejsza się miłość twoja ku Bogu. W bliźnim kochaj samego Boga.
Kto tak miłuje, ten się podda wszelkim wyrokom Bożym; mimo wszystkich przeciwnych skłonności, mimo przywiązania naturalnego zawsze jest gotów rozłączyć się z osobą, ku której żywi prawe uczucia. W dniu ofiary serce jęczy, oczy ronią łzy, to prawda. Mimo to chrześcijanin chce tego, czego i Pan Bóg żąda; myśl o spełnieniu woli Bożej powstrzymuje łzy i jęki.