Clicks370
Edward7
4

Abp. Viganò; Medytacja na Adwent

VENI, UT FACIAS SALUTEM IN TERRIS, IN CŒLO GAUDIUM.
Święty okres Adwentu był już od starożytności i znajdujemy wzmianki o nim już w V wieku, jako o momencie roku liturgicznego przeznaczonym na przygotowanie do narodzenia Pana naszego Jezusa Chrystusa "secundum carnem".Istotnie, Adwent wyznacza początek Roku Liturgicznego, pozwalając nam skorzystać z okazji, by w świętych intencjach iść za głosem Kościoła.

Dyscyplina pokuty i postu w czasie Wielkiego Postu w przygotowaniu do Wielkanocy jest z pewnością pochodzenia apostolskiego, podczas gdy ta w expectatione Domini jest późniejsza i inspirowana przez pierwszą, ale mniej sztywna i przeszła na przestrzeni wieków jedynie do wstrzemięźliwości w niektóre dni tygodnia. "To prawda, że św. Pier Damiani, w jedenastym wieku, nadal przypuszcza, że post adwentowy trwał czterdzieści dni, i że św. Ludwik, dwa wieki później, nadal przestrzegał go w tym zakresie; ale być może ten święty król praktykował go w ten sposób z praktykowania szczególnej pobożności."[2] Opieszałość współczesnych pokoleń skłoniła matczyną mądrość Kościoła do złagodzenia rygorów przeszłości, nie przeszkadzając nam w ich dobrowolnym praktykowaniu; ale być może obecna sytuacja skłania nas do uznania za właściwe – za stosowne uznać wyrzeczenia, które nasi przodkowie praktykowali, przestrzegając kościelnego nakazu.

Liturgia okresu Adwentu jest w dużej mierze zasługą dzieła św. Grzegorza Wielkiego, nie tylko nad tekstami oficjum i Mszy, ale także z samymi kompozycjami w pieśniach. Starożytny trop Sanctissimus namque, który wprowadza introit Ad te levavi, I Niedzieli Adwentu, przypomina natchnienie Świętego Papieża przez Ducha Świętego, który objawił się w postaci gołębicy [3].

Początkowo w liczbie sześciu, a następnie pięciu, tygodnie przygotowań do świąt Bożego Narodzenia zostały zredukowane do czterech między końcem IX wieku a początkiem X, tak że obecny sposób ich używania liczy sobie co najmniej tysiąc lat. Kościół ambrozjański nadal utrzymuje sześć tygodni, w sumie czterdzieści dwa dni, na wzór Wielkiego Postu.

Ambroży, Doktor i Ojciec Kościoła, jest jednym z pierwszych autorów homilii na temat Adwentu. Chciałbym rozpocząć tę medytację od modlitwy z Komentarza do Psalmu 118. Incipit modlitwy brzmi: Quaere, inquit, servum tuum. Jak sam widzisz, cały tekst jest wypełniony cytatami z Pisma Świętego: nie dla ukazania kultury biblijnej, którą z pewnością posiadał święty biskup Mediolanu, ale dla poznania Słowa Bożego, które jest owocem wytrwałości, i prawie niezbędne dla duszy, tak jak powietrze jest niezbędne do oddychania. Ta pilność sprawia, że św. Ambroży przemawia i pisze słowami świętego Autora, nie dlatego, że chce plagiatować Bożą Mądrość, ale dlatego, że uczynił je tak bardzo własnymi, że powtarza je z kolei prawie nie zdając sobie z tego sprawy.

Jeśli jednak mamy łaskę włączenia się w modlitwę liturgiczną poprzez uczestnictwo we Mszy św., i odmawianie Boskiego Oficjum w tradycyjnej formie, odkrywamy, że to głos samego Kościoła towarzyszy nam w tej medytacji nad Pismem Świętym, począwszy od Zaproszenia na Jutrznię. Dotyczy to również liturgii Adwentu: "Regem venturum Dominum, venite adoremus", śpiewa się pierwszą modlitwę, którą odmawia się w środku nocy, gdy oczekujemy na wschód prawdziwego, niezwyciężonego słońca. Po tym uroczystym zaproszeniu do adoracji Boskiego Króla następuje początek księgi proroka Izajasza, który brzmi jak sroga reprymenda dla Jego ludu:

Niebiosa, słuchajcie, ziemio, nadstaw uszu, bo Pan przemawia: «Wykarmiłem i wychowałem synów, lecz oni wystąpili przeciw Mnie. Wół rozpoznaje swego pana i osioł żłób swego właściciela, Izrael na niczym się nie zna, lud mój niczego nie rozumie». Biada ci, narodzie grzeszny, ludu obciążony nieprawością, plemię zbójeckie, dzieci wyrodne! Opuścili Pana, wzgardzili Świętym Izraela, odwrócili się wstecz. Gdzie was jeszcze uderzyć, skoro mnożycie przestępstwa? Cała głowa chora, całe serce osłabłe; od stopy nogi do szczytu głowy nie ma w nim części nietkniętej: rany i sińce i opuchnięte pręgi, nie opatrzone ani przewiązane, ni złagodzone oliwą. (Iz 1, 2-6).

Wyrocznia proroka pokazuje oburzenie Pana na niewierność Jego ludu, upartego w swoim buncie przeciwko Jego świętemu prawu. Jednak dosłownemu lub historycznemu[4] sensowi fragmentu Izajasza dotyczącego Żydów towarzyszy sens moralny, czyli dotyczący tego, co mamy czynić. Dlatego to do nas zwraca się Majestat Boga - "Tak mówi Pan" (tamże, 2) - aby nas jeszcze raz upomnieć, pokazać nam nasze zdrady, pobudzić do nawrócenia.

Tak więc, gdy prosimy Pana, aby nas wybawił "de ore leonis et de profundo lacu", uświadamiamy sobie, jak mało zasługujemy na Boże miłosierdzie, jak niegodni jesteśmy Jego miłosierdzia i jak zasługujemy na Jego kary. "Deus, qui culpa offenderis, pœnitentia placaris"... Do prostytucji - jak je nazywa Pismo Święte - w które popadli Żydzi, dołączają się nowe i o wiele gorsze prostytucje nie ludu, któremu obiecany był Odkupiciel, ale do tego, co zostało zrodzone z Jego boku, mistycznego Ciała samego Odkupiciela; albo raczej: O tych, którzy nazywają siebie katolikami, ale którzy przez swoją niewierność hańbią Oblubienicę Baranka, jako członkowie zarówno Kościoła uczącego, jak i nauczającego. Nowy Izrael okazał się nie mniej zbuntowany niż stary, a nowy rzymski Sanhedryn jest nie mniej winny niż ci, którzy zrobili złotego cielca i ofiarowali go w kulcie Żydów. Jeśli zatem prorok grozi straszliwymi plagami tym, którzy byli nieposłuszni Panu, nie widząc nadchodzącego Mesjasza, to o ileż większe muszą być słowa proroka "czasów ostatecznych" przed buntem ludzkości odkupionej krwią tego Boskiego Mesjasza, która mogła zobaczyć wypełnienie się proroctw i Wcielenie Drugiej Osoby Trójcy Przenajświętszej?

W dramatycznym kryzysie, który dotyka Kościół Chrystusowy od sześćdziesięciu lat, a który dziś objawia się z całą swoją powagą, "pusillus grex" prosi swego Pana, aby oszczędził ludzkość, która zbłądziła, gdy zepsucie i apostazja przeniknęły nawet do świętego pomieszczenia i nawet na najwyższy tron. I jest to "pusillus", ponieważ większość tych, którzy zostali odrodzeni w chrzcie i w ten sposób zasłużyli na miano "dzieci Bożych", codziennie zaprzecza obietnicom tego chrztu, pod przewodnictwem najemników i fałszywych pasterzy.

Pomyślcie, jak wielu wierzących, którzy wyrośli w absolutnej ignorancji wobec podstaw wiary, mimo że uczęszczali na katechizm, jest przesiąkniętych heretyckimi doktrynami filozoficznymi i teologicznymi, przekonanych, że wszystkie religie są równoważne; że człowiek nie jest zraniony pierwotną winą, lecz z natury dobry; że państwo musi ignorować prawdziwą religię i tolerować błąd; że misją Kościoła nie jest wieczne zbawienie dusz i ich nawrócenie do Chrystusa, lecz ochrona środowiska i bezkrytyczne przyjmowanie imigrantów. Pomyślcie o tych, którzy, chociaż wypełniają święte przykazania, nie wiedzą, że Ciało, Krew, Dusza i Bóstwo naszego Pana są zawarte w Hostii świętej, i myślą, że jest Ona tylko symbolem; pomyślcie o tych, którzy są przekonani, że wystarczy, aby tylko pokutować między sobą, aby przyjąć Komunię, nie wyobrażając sobie mąk, które wiszą nad tymi, którzy przyjmują Ciało i Krew Pańską niegodnie. Pomyślcie, ilu kapłanów, ilu zakonników, ilu zakonnic i sióstr zakonnych wierzy, że Sobór wniósł do Kościoła powiew odnowy, lub że przyczynił się do rozwoju znajomości Pisma Świętego, lub że umożliwił świeckim zrozumienie liturgii, dotychczas ignorowanej przez masy i zazdrośnie strzeżonej przez kastę sztywnego i nietolerancyjnego kleru. Pomyślmy o tych, którzy widzieli w nim niezniszczalną latarnię morską przeciw ciemnościom świata, granitową i niepokonaną twierdzę przeciw napaściom "nowoczesnej" mentalności, powszechnej niemoralności, obrony życia od jego poczęcia do naturalnego końca. Wreszcie, pomyślcie o nieposkromionej satysfakcji wrogów Chrystusa, gdy widzą Jego Kościół zgnębiony przed światem, jego ideologiami śmierci, bałwochwalstwem państwa, władzy, pieniędzy, mitami fałszywej nauki; Kościół skłonny zaprzeczyć własnej chwalebnej przeszłości, zafałszować wiarę i moralność, których nauczył go nasz Pan, zepsuł liturgię, by zadowolić heretyków i sekciarzy: Nawet w najbardziej delirycznych wywodach najgorszego masona nie było nadziei na spełnienie się wołania Voltaire'a: Écrasez l'infame!

W Adwencie stajemy symbolicznie u bram świątyni, jak w Środę Popielcową w okresie Wielkiego Postu, i z daleka obserwujemy to, co dzieje się na ołtarzu: tu narodziny Króla Izraela, tam Jego mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Wyobraźmy sobie, że musimy zrobić rachunek sumienia, zanim zostaniemy dopuszczeni do miejsca świętego, jako indywidualni czciciele i jako część ciała kościelnego. Możemy zbliżyć się do oddania czci Królowi królów, Panu panów tylko wtedy, gdy zrozumiemy, z jednej strony, nieskończone Dobro, które zostało nam ofiarowane w żłóbku, a z drugiej strony, naszą absolutną niegodność, której koniecznie musi towarzyszyć przerażenie naszymi grzechami, ból z powodu nieskończonego obrażenia Boga i pragnienie naprawienia wyrządzonego zła poprzez pokutę i dobre uczynki. Musimy też zrozumieć, że jako żyjący członkowie Kościoła ponosimy zbiorową odpowiedzialność za winy innych wiernych i naszych pasterzy, a jako obywatele ponosimy odpowiedzialność za publiczne winy narodów. Obcowanie bowiem świętych pozwala nam dzielić z duszami oczyszczającymi i z duszami błogosławionymi w niebie ich zasługi, aby nieporównanie skuteczniej równoważyć owo "obcowanie złych", które sprawia, że skutki ich złych czynów spadają na bliźnich, a zwłaszcza na innych ludzi, którzy są nieprzyjaciółmi Boga.

"Przyjdź do mnie, kiedy jestem dręczony atakiem groźnych wilków" - woła św. Ambroży. Przyjdź do mnie, który został wyrzucony z raju i którego rany już dawno przeniknęły trucizny węża, do mnie, który zabłądził daleko od twoich stad na tych górach " .

Zaczynamy sobie uświadamiać, że jesteśmy oblegani przez drapieżne wilki: przez tych, którzy sieją błąd, przez tych, którzy psują moralność, przez tych, którzy propagują śmierć i rozpacz, przez tych, którzy chcą nas zabić w duszy, zanim jeszcze zabiją nas w ciele. Uświadamiamy sobie, jak płytcy, głupi i dumni byliśmy, że daliśmy się zwieść fałszywym obietnicom świata, ciała i diabła; jak nieprawdziwe były słowa tych, którzy od czasu wypędzenia naszych przodków wciąż powtarzają te same pokusy, wykorzystują nasze słabości, posługują się naszą pychą lub wadami, aby doprowadzić nas do upadku i pociągnąć za sobą do piekła. Zapomnieliśmy, że zostaliśmy wyrzuceni z ziemskiego raju, że nosimy ślady jadowitego ukąszenia węża, że zgrzeszyliśmy porzucając bezpieczne pastwisko prawdziwej wiary, aby dać się uwieść światu, ciału, diabłu. Gdybyśmy bowiem żyli ze świadomością naszej pierwotnej winy - która jest także winą zbiorową, a ponadto dziedziczną - oraz całego zła, które popełniamy i na które pozwalamy; gdybyśmy rozważali naszą niezdolność do zbawienia się, z wyjątkiem nadprzyrodzonej pomocy, której Bóg udziela nam przez łaskę; jeśli nie przekonamy samych siebie, że wiele z naszych czynów jest poważnymi wykroczeniami przeciwko Majestatowi Boga i że zasługujemy na to, by zostać zmieceni z powierzchni ziemi w sposób o wiele gorszy niż to, co spotkało mieszkańców Sodomy i Gomory, i nawet nie zasługujemy, by Dobry Pasterz przyszedł nas szukać, by porzucić dziewięćdziesiąt dziewięć owiec bezpiecznie w górach, gdzie "stado wilków nie mogą ich zaatakować".

Święty Biskup dodaje: „Przyjdź bez psów, przyjdź bez złych pracowników, przyjdź bez najemnika, który nie umie przejść przez drzwi. Przyjdź bez pomocnika, bez posłańca ”, bo psy, źli robotnicy i najemny sługa są postaciami przemijającymi, skazanymi na zginięcie, rozproszenie się na tchnienie ust Bożych, nawet jeśli w tej chwili wydaje się, że świat należy do nich. „Przyjdź więc i nie szukaj swoich owiec przez sługi, nie przez najemników, ale przez ciebie osobiście”: niewierni słudzy zachęcają nas, abyśmy byli „odporni” i „włączeni”, abyśmy wsłuchiwali się w „wołanie Matki Ziemi „[5], aby przejść szczepienie surowicą wytworzoną z płodów poronnych; najemnik „cujus non sunt oves propriæ” (…) rozprasza nas, porzuca, nie odpędza dzikich wilków i nie karze złych robotników, wręcz przeciwnie, zachęca ich.

Dlaczego więc Pan miałby przyjść? Dlaczego możemy prosić Go, aby "przyszedł osobiście"? Ambroży odpowiada w modlitwie cytując Psalmistę: "Bo nie zapomniałem Twoich przykazań" (Ps 118, 176). Nasze posłuszeństwo woli Bożej znajduje doskonały odpowiednik - i boski przykład - w posłuszeństwie odwiecznego Syna Ojca, który od wieczności czasu zgodził się wcielić, cierpieć i umrzeć dla naszego zbawienia: "Wtedy rzekłem: Oto przychodzę - bo tak jest napisane o mnie w zwoju księgi - aby wypełnić Twoją wolę, Boże" (Hbr 10, 7). Pan przychodzi w posłuszeństwie Ojcu, a my musimy czekać na Jego przyjście, będąc w j kolei posłuszni woli Trójcy Świętej, "bo nie zapomniałem Twoich przykazań".

Powodem, dla którego możemy być pewni, że Pan przyjdzie po nas, wybawiając nas od napaści wilków i podstępnego wpływu złych pracowników i najemników, jest to, że nie możemy zapominać o tym, co On nam nakazał; nie możemy zajmować Jego miejsca przez decydowanie, co jest dobre, a co złe; Nie wolno nam podążać za tłumem w przepaść z powodu ludzkiego szacunku, tchórzostwa czy współudziału, ale pozostać jak dziewięćdziesiąt dziewięć owiec na bezpiecznych pastwiskach Kościoła świętego, "bo stado wilków nie mogą ich zaatakować, dopóki są w górach", bliżej Boga, będąc oderwanymi od rzeczy ziemskich. Podobnie musimy zachować świętą pokorę, uznając się za grzeszników: "przyjdź i poszukaj owcy, która zbłądziła", bo "tylko Ty możesz zawrócić zbłąkane owce i nie zasmucisz tych, od których odszedłeś", to znaczy katolików wszystkich czasów, którzy pozostali wierni, bezpieczni od wilków na pastwiskach. "I oni też będą się radować z powrotu grzesznika".

Ambroży kontynuuje swoją modlitwę bardzo głębokim i znaczącym wyrażeniem: "Przyjmij mnie w ciele, które upadło w Adamie. Przyjmij mnie, nie od Sary, ale od Maryi, abym był nie tylko nienaruszoną dziewicą, ale dziewicą odporną, dzięki działaniu łaski, na wszelką zmazę grzechu". W Maryi Najświętszej, "Sancta Virgo virginum", odnajdujemy Pośredniczkę wszystkich łask: w Niej, najczystszym stworzeniu, wcieliło się Odwieczne Słowo Ojca, z Niej narodził się na świat Zbawiciel; przez Nią zostaliśmy przedstawieni Jej Boskiemu Synowi i dzięki Jej zasługom możemy być przyjęci "w ciele, które upadło w Adamie", na mocy Łaski, która przywraca nas do przyjaźni z Bogiem. Doskonały punkt medytacji przygotowujący nas do Świąt Bożego Narodzenia.

Ambroży pozostawia na koniec swojej modlitwy jeszcze jedną bardzo ważną myśl: "Zaprowadź mnie pod krzyż, który daje zbawienie wędrowcom, w którym jedynie jest odpoczynek dla strudzonych, w którym jedynie żyją wszyscy, którzy umierają". Wszystko kręci się wokół Krzyża Chrystusa, wznosi się on w czasie i wieczności jako znak sprzeciwu, ponieważ przypomina nam, że jest narzędziem Odkupienia, zbawienia dla błądzących, odpoczynkiem dla zmęczonych, życiem dla umierających. XIV-wieczna miniatura Pacino di Buonaguida[6] proponuje bardzo rzadki i niezwykle symboliczny obraz: Pana wspinającego się na krzyż po drabinie - scala virtutum - dla podkreślenia dobrowolności Jego Ofiary i "paradoksu" Jego dwoistej natury. W siedemnastowiecznej ikonografii powtarzający się obraz Dzieciątka Jezus śpiącego na krzyżu[7] jest wyraźną aluzją do Bożej miłości i ofiary Chrystusa. Boże Narodzenie i Wielkanoc są ze sobą nierozerwalnie związane, tak że przygotowując się do Narodzin Zbawiciela, musimy zawsze kontemplować jako centrum i punkt oparcia właśnie Krzyż, na którym spoczywa Dzieciątko Jezus i po którym niepokalany Baranek wspina się po mistycznej drabinie. To właśnie tam musimy dotrzeć, ponieważ tylko na krzyżu znajdujemy zbawienie, w naśladowaniu Pana: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje" (Łk 9, 23).

"Veni, ut facias salutem in terris, in cœlo gaudium", "Przyjdź i przynieś zbawienie na ziemię, radość w niebie". Niech to będzie nasze wezwanie w czasie świętego okresu Adwentu, aby przygotować się duchowo na próby, które nas czekają.

+ Carlo Maria Viganò, arcybiskup

28 listopada 2021 r.

Dominica I Adventus

accademianuovaitalia.it/…a/chiesa-cattolica/10466-meditazione-per-l-avvento
CHWAŁA BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU
.

Pomyślcie, jak wielu wierzących, którzy wyrośli w absolutnej ignorancji wobec podstaw wiary, mimo że uczęszczali na katechizm, jest przesiąkniętych heretyckimi doktrynami filozoficznymi i teologicznymi, przekonanych,

że wszystkie religie są równoważne;

że człowiek nie jest zraniony pierwotną winą, lecz z natury dobry;

że państwo musi ignorować prawdziwą religię i tolerować błąd;

że …
More
.

Pomyślcie, jak wielu wierzących, którzy wyrośli w absolutnej ignorancji wobec podstaw wiary, mimo że uczęszczali na katechizm, jest przesiąkniętych heretyckimi doktrynami filozoficznymi i teologicznymi, przekonanych,

że wszystkie religie są równoważne;

że człowiek nie jest zraniony pierwotną winą, lecz z natury dobry;

że państwo musi ignorować prawdziwą religię i tolerować błąd;

że misją Kościoła nie jest wieczne zbawienie dusz i ich nawrócenie do Chrystusa, lecz ochrona środowiska i bezkrytyczne przyjmowanie imigrantów.

Pomyślcie o tych, którzy, chociaż wypełniają święte przykazania, nie wiedzą, że Ciało, Krew, Dusza i Bóstwo naszego Pana są zawarte w Hostii świętej, i myślą, że jest Ona tylko symbolem;

pomyślcie o tych, którzy są przekonani, że wystarczy, aby tylko pokutować między sobą, aby przyjąć Komunię, nie wyobrażając sobie mąk, które wiszą nad tymi, którzy przyjmują Ciało i Krew Pańską niegodnie.

Pomyślcie, ilu kapłanów, ilu zakonników, ilu zakonnic i sióstr zakonnych wierzy, że Sobór wniósł do Kościoła powiew odnowy, lub że przyczynił się do rozwoju znajomości Pisma Świętego, lub że umożliwił świeckim zrozumienie liturgii, dotychczas ignorowanej przez masy i zazdrośnie strzeżonej przez kastę sztywnego i nietolerancyjnego kleru.

Pomyślmy o tych, którzy widzieli w nim niezniszczalną latarnię morską przeciw ciemnościom świata, granitową i niepokonaną twierdzę przeciw napaściom "nowoczesnej" mentalności, powszechnej niemoralności, obrony życia od jego poczęcia do naturalnego końca.

Wreszcie, pomyślcie o nieposkromionej satysfakcji wrogów Chrystusa, gdy widzą Jego Kościół zgnębiony przed światem, jego ideologiami śmierci, bałwochwalstwem państwa, władzy, pieniędzy, mitami fałszywej nauki;

Kościół skłonny zaprzeczyć własnej chwalebnej przeszłości, zafałszować wiarę i moralność, których nauczył go nasz Pan, zepsuł liturgię, by zadowolić heretyków i sekciarzy:

Nawet w najbardziej delirycznych wywodach najgorszego masona nie było nadziei na spełnienie się wołania Voltaire'a: Écrasez l'infame!
.
MementoMori+++
Bóg dobry dla skruszonych

17 Szczęśliwy, kogo Bóg karci,
więc nie odrzucaj nagan Wszechmocnego.
18 On zrani, On także uleczy,
skaleczy - i ręką swą własną uzdrowi.
19 Od sześciu nieszczęść uwolni,
w siedmiu - zło ciebie nie dotknie;
20 w nędzy wykupi od śmierci,
na wojnie od miecza wybawi.
21 Unikniesz chłosty języka,
nie strwoży cię nieszczęście, gdy spadnie;
22 będziesz się śmiał z suszy i …More
Bóg dobry dla skruszonych

17 Szczęśliwy, kogo Bóg karci,
więc nie odrzucaj nagan Wszechmocnego.
18 On zrani, On także uleczy,
skaleczy - i ręką swą własną uzdrowi.
19 Od sześciu nieszczęść uwolni,
w siedmiu - zło ciebie nie dotknie;
20 w nędzy wykupi od śmierci,
na wojnie od miecza wybawi.
21 Unikniesz chłosty języka,
nie strwoży cię nieszczęście, gdy spadnie;
22 będziesz się śmiał z suszy i głodu,
nie zadrżysz przed dzikim zwierzęciem,
23 gdyż zawrzesz pakt z kamieniami
i przyjaźń z polną zwierzyną.
24 Ujrzysz twój namiot spokojnym,
mieszkanie zastaniesz bez braków.
25 Poznasz, że wielu masz potomków,
że twych dzieci - jak trawy na łące.
26 Dojrzały zejdziesz do grobu,
jak snopy zbierane w swym czasie.
27 Tośmy zbadali i tak jest;
posłuchaj i sam to chciej pojąć!» Hi 5
Edward7
Abp. Jędraszewski wspomina w liście o; Kardynale Stefanie Wyszyńskim. KS. ABP M. JĘDRASZEWSKI W LIŚCIE PASTERSKIM NA ADWENT: - a tymczasem wymusza świętokradzką Komunie na rękę - czyli zapiera się i wyrzeka jego nauczania

Ks. Kardynał Stefan Wyszyński wielokrotnie zwracając się do duchowieństwa przestrzegał, aby nie odważyli się podawać Komunii Św. na stojąco czy do ręki, szczególnie …More
Abp. Jędraszewski wspomina w liście o; Kardynale Stefanie Wyszyńskim. KS. ABP M. JĘDRASZEWSKI W LIŚCIE PASTERSKIM NA ADWENT: - a tymczasem wymusza świętokradzką Komunie na rękę - czyli zapiera się i wyrzeka jego nauczania

Ks. Kardynał Stefan Wyszyński wielokrotnie zwracając się do duchowieństwa przestrzegał, aby nie odważyli się podawać Komunii Św. na stojąco czy do ręki, szczególnie często wpajał to nowo wyświęconym kapłanom. Sam twierdził, że nigdy nie dopuści, aby Komunia Św. była podawana na stojąco i do ręki a tym bardziej przez „szafarzy” świeckich, gdyż doskonale już wiedział, jakie negatywne skutki przyniosło to na Zachodzie.

Sam twierdził, że nigdy nie dopuści, aby Komunia Św. była podawana na stojąco i do ręki a tym bardziej przez „szafarzy” świeckich, gdyż doskonale już wiedział, jakie negatywne skutki przyniosło to na Zachodzie. Dlatego przed śmiercią zwrócił się do biskupów, aby nie wzorowali się na Zachodzie i nie wprowadzali tych praktyk w Polsce.

177 Konferencja Plenarna Episkopatu Polski obradująca w Warszawie w dniach 10 i 11 grudnia 1980 r. mając na uwadze wskazania Stolicy Apostolskiej oraz stan odnowy liturgii w naszym kraju wydała niniejsze przepisy wykonawcze, które obowiązują diecezjalne i zakonne. Wszyscy kapłani powinni się zapoznać z Listem Ojca św. Jana Pawła II o Tajemnicy i kulcie Eucharystii oraz z Instrukcją Kongregacji ds. Sakramentów i Kultu Bożego z dnia 3 kwietnia 1980 r. Dokumenty te należy ogłosić w organach diecezjalnych. Powinny one stać się przedmiotem refleksji na kongregacjach duchowieństwa.

Zgodnie z uchwałą Konferencji Plenarnej Episkopatu, w diecezjach Polski przyjmuje się Komunię św. z rąk celebransa do ust w postawie klęczącej. Przepisy te należy zachować także w Mszach dla grup specjalnych. W szczególnych okolicznościach, w których uklęknięcie jest bardzo utrudnione np. przy tłumnym udziale wiernych, albo gdy wierni uczestniczą we Mszy św. poza kościołem po deszczu, można przyjąć Komunię św. stojąco. Nie można wymagać klękania od ludzi obciążonych kalectwem, lub chorobą 7 . Gdy prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński zmarł w maju 1981 roku, wówczas
nieprzestrzeganie Uchwały zaczęło postępować bardzo szybko. Powstało ogromne zamieszanie, z powodu liberalizacji postaw; liturgiści, duszpasterze, wyprzedzają się w coraz to nowych formach, postawach przy przyjmowaniu Komunii św. Wszystko to świadczy, że obniżył się szacunek w tajemnicę ukrytego w chlebie Boga, a także miłości Chrystusa. Jedynym lekarstwem na miłość jest kochać jeszcze więcej. Msza św., Kult Eucharystii niech wydaje owoc stokrotny, aby tym chlebem wyżywili się wszyscy pragnący Boga i Jego bliskości.

177 Konferencja Plenarna Episkopatu Polski, Warszawa, dnia 11 grudnia 1980 r. Stefan Kardynał Wyszyński prymas Polski przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.
Stefan kardynał Wyszyński – kult Eucharystii
V.R.S.
Ekscelencja Jędraszewski swoją hagadą o "bożydarze" Jarosławie sam się postawił w szeregu osób równie wiarygodnych co Ekscelencja Długosz ze swymi "ewangelistami" czy Ekscelencja Gądecki ze swym Muzeum Polin.
Co do ś.p. abp Wyszyńskiego kluczem jest nie to co robił w 1980, tuż przed śmiercią, lecz to co robił na fali "wiosny soborowej" w latach 60tych XX w. , pozwalając np. niejakiemu F. …More
Ekscelencja Jędraszewski swoją hagadą o "bożydarze" Jarosławie sam się postawił w szeregu osób równie wiarygodnych co Ekscelencja Długosz ze swymi "ewangelistami" czy Ekscelencja Gądecki ze swym Muzeum Polin.
Co do ś.p. abp Wyszyńskiego kluczem jest nie to co robił w 1980, tuż przed śmiercią, lecz to co robił na fali "wiosny soborowej" w latach 60tych XX w. , pozwalając np. niejakiemu F. Blachnickiemu pisać w Collectanea Theologica teksty demolujące kult eucharystyczny - por. np. Liturgista Tysiąclecia czyli ks. Franciszek Blachnicki