Clicks1.6K

Świadectwo

Pragnę podzielić się pewnym spektakularnym świadectwem.
To zdarzenie miało miejsce w zeszłym roku, wieczorem w czasie gdy przestraszeni śmiertelnie ludzie, siedzieli pozamykani w domach z powodu rzekomo ,,zabójczego'' wirusa.

Pod szpitalem bielańskim była organizowana modlitwa Różańcowa w obronie nienarodzonych dzieci, więc zamierzałam wziąć w niej udział. Wyszłam z domu ubrana w płaszcz Jezusa Chrystusa Króla i udałam się na przystanek tramwajowy.

Rozejrzałam się, ale wokoło nie było widać nigdzie żywej duszy, tylko ja sama jedna. Czułam się jak na bezludnej wyspie. Usiadłam na ławce i czekałam na swój tramwaj. Aby nie marnować czasu, zaczęłam odmawiać Różaniec.

I nagle nie wiadomo skąd pojawił się wysoki, barczysty mężczyzna w średnim wieku. Chyba mnie nie widział, bo patrzył przed siebie, chodził nerwowo i głośno ryczał jak lew, bluzgając okropnie i wzywając szatana. Wzrok i wyraz twarzy miał demoniczny. Zrobiło mi się trochę nieprzyjemnie i nieswojo, ale pomyślałam sobie przecież ze mną jest Pan Jezus i Matka Boża więc mnie obronią.

Żeby, zagłuszyć te jego wulgarne przekleństwa, zaczęłam głośno odmawiać ,,Ave Maryja...''. W pewnym momencie, mężczyzna usłyszał moją modlitwę, zatrzymał się spojrzał na mnie i ruszył w moim kierunku. Gdy był miej więcej ok. jednego metra ode mnie wstałam z ławki i łagodnie zaczęłam do niego mówić:

,,proszę pana, niech pan się uspokoi, niech pan nie przeklina, bo będzie pan sądzony przez Boga z każdego wypowiedzianego słowa. Jest pan umiłowanym dzieckiem Boga. Trzeba się nawrócić, iść do Spowiedzi Św. i żyć według Przykazań Bożych....'' Nie pamiętam co mu jeszcze powiedziałam, ale on stał jak wryty, słuchał i nic się nie odzywał. Zauważyłam tylko, że spojrzenie nie było już takie demoniczne.

Miałam przy sobie Cudowny Medalik i zapytałam czy przyjmie go ode mnie? Ku mojemu zdziwieniu odpowiedział twierdząco. Gdy tylko położyłam mu Medalik na rękę, w jednej chwili zobaczyłam inną osobę. Twarz się rozjaśniła, rozpogodziła, rozświetliła, stała się łagodna, spokojna, życzliwa, ostre rysy się wygładziły, oczy zrobiły się promienne , uśmiechnięte i spojrzenie pogodne. Po prostu byłam w szoku, nie mogłam uwierzyć, że w jednej sekundzie tak się można zmienić. Zaproponowałam mu jeszcze Różaniec, który również chętnie przyjął i nawet wiedział jak się go odmawia. Zdążyłam mu przekazać Błogosławieństwo Maryi i poleciłam go Opiece Niepokalanej.
Gdy nadjechał mój tramwaj powiedział do mnie na pożegnanie: ,,niech Bóg ma panią w Swojej Opiece". Te słowa też wprowadziły mnie w duże zdumienie, ale jednocześnie były miłym zaskoczeniem. Usłyszeć z ust kogoś, kto kilka minut wcześniej, strasznie bluzgał i wzywał szatana taki zdanie...? Rozstaliśmy się jak dobrzy znajomi. Jeszcze na koniec krzyknęłam do niego, aby jak najszybciej poszedł do Spowiedzi Świętej i żeby co dzień odmawiał Różaniec. Kiwnął mi głową na znak aprobaty i pomachał mi nawet ręką na pożegnanie. Było to dla mnie niesamowite świadectwo, jak ludzie zniewoleni przez szatana potrzebują naszej pomocy i jak szatan boi się Cudownego Medalika i Różańca Świętego.
Listek
Niezwykłe świadectwo, dziękuję
MEDALIK ŚW. BENEDYKTA
My nie możemy bać się szatana, to szatan ma się nas bać. Wystarczy mieć na sobie Cudowny Medalik i w reku Różaniec. Wtedy jesteśmy pod opieką Matki Bożej i szatan sam ucieka, aż się kurzy.