Jeżeli to, co pragniesz mi powiedzieć, nie jest ani prawdziwe, ani dobre, ani pożyteczne, wolę nic o tym nie wiedzieć.

Trzy sita Sokratesa

Oto opowieść o trzech sitach Sokratesa.


Któregoś dnia zjawił się u Sokratesa jakiś człowiek i chciał się z nim podzielić pewną wiadomością. – Posłuchaj Sokratesie, koniecznie muszę ci coś opowiedzieć! – Od razu ci przerwę – powiedział mu Sokrates – i zapytam, czy pomyślałeś o tym, żeby przesiać to, co masz mi do powiedzenia przez trzy sita? A ponieważ rozmówca spojrzał na niego nic nie rozumiejącym wzrokiem, Sokrates tak to objaśnił: – Otóż, zanim zaczniemy mówić, zawsze powinniśmy przesiać to, co chcemy powiedzieć, przez trzy sita.

Pierwsze sito to sito prawdy. Czy sprawdziłeś, że to co masz mi do powiedzenia, jest zgodne z prawdą? – Nie, słyszałem, jak o tym mówiono, i… – No cóż… Sądzę jednak, że przynajmniej przesiałeś to przez drugie sito, którym jest sito dobra. Czy to, co tak bardzo chcesz mi powiedzieć, jest przynajmniej jakąś dobrą rzeczą? Rozmówca Sokratesa zawahał się, a potem odpowiedział: – Nie, niestety, to nie jest nic dobrego, wręcz przeciwnie… – Hm! – westchnął filozof. – Pomimo to przypatrzmy się trzeciemu situ. Czy to, co pragniesz mi powiedzieć, jest przynajmniej pożyteczne? – Pożyteczne? Raczej nie… – W takim razie nie mówmy o tym wcale! – powiedział Sokrates. – Jeżeli to, co pragniesz mi powiedzieć, nie jest ani prawdziwe, ani dobre, ani pożyteczne, wolę nic o tym nie wiedzieć.


Znamy tą historię oczywiście. Gdyby dzisiaj Sokrates wszedł do internetu i zaczął przesiewać , myślę, że odrzuciłby z 90% obecnych tam wiadomości i newsów. Jak nie więcej. O co chodzi, że tak bardzo jaramy się tym, co jest zaledwie prawdopodobne i przy okazji złe i szkodzące komuś?
Sito 1 – prawda
Sito najbardziej kłopotliwe. Bo często nie da się ustalić ze 100% pewnością, że coś jest prawdą. Albo jest to bardzo trudne. Są rzeczy, których jesteśmy pewni, choć wcale tak nie musi być. Sprawa naprawdę jest skomplikowana. Osobiste doświadczenie to pierwsze kryterium poznawania prawdy. Skoro coś na własne oczy widziałeś, na własne uszy słyszałeś, na własnej skórze przeżyłeś – znaczy, że tak było. Ale nie musiało. Uwielbiam pokazy iluzji. Wtedy szczególnie doświadczam tego, że to co mi się wydaje, jest jedynie tym, co mi się wydaje, że jest.
Drugie kryterium to dowody. Czy Całun Turyński jest dowodem na śmierć i zmartwychwstanie Jezusa? Dla jednych tak, dla innych nie. Ale jak rozeznać kto ma rację? Fałszowanie dowodów albo ich niszczenie jest stare jak świat. Niejednego wprowadziło w błąd, niejednego skazało, niejednego zniszczyło. No i trzecie kryterium to zeznania świadków. Ten sam problem co przy dowodach. Zeznania to też dowód.
Jak więc stosować sito prawdy, żeby działało? Kluczem mogło by tu być nasze sumienie po prostu. Jeśli czegoś jestem pewien, traktuję to jako prawdę. Jeśli się okaże, że to jednak nie jest prawda – sorry, nie mogę brać odpowiedzialności za to, że ktoś wprowadził mnie w błąd. Jeśli czegoś nie jestem pewny, nie feruję wyroków. Ani w sercu, ani publicznie. Po prostu. Może słowa Jezusa o tym by nie sądzić mają dwa znaczenia. Po pierwsze nie sądź, bo sam wcale nie jesteś lepszy. I po drugie – nie sądź, bo nie wiesz jak było naprawdę.
Sito 2 – dobro
Zwłoki w stawie. Ciało przed szpitalem. Ojciec i syn napadli na biegacza z nożem. Granat na przystanku autobusowym. Zgwałcił własną córkę. Porażona prądem w wannie. Uderzyła niemowlakiem o chodnik. Rozjechany przez pociąg. Zmasakrował modlących się. Itp. itd. Zgadza się, za takimi informacjami zwykle kryje się jakaś ludzka tragedia. A obok ludzkiej tragedii nie wolno przechodzić obojętnie. Tak jak to zrobił miłosierny Samarytanin.
Ale ilu z nas, wabionych takimi ostrymi tytułami, staje się Samarytanami wobec ofiar tych tragedii? Szczerze. Zwykle klikamy, czytamy, myślimy ale masakra i idziemy dalej. Jak kapłan i lewita. A nie jak Samarytanin. Podawanie złych informacji ma sens wtedy, gdy chce się z tego wygenerować jakieś dobro. Na przykład czytając intencje przed mszą. Albo w gabinecie lekarskim. Słyszymy złą diagnozę nie dla sensacji, ale po to by zacząć się leczyć. Ja tak to rozumiem. Jak już puszczasz bad newsa, to po to by pomóc.
Sito 3 – pożyteczność
To sito klei mi się z tym drugim bardzo. Pytanie jest takie: czy to co mówimy, piszemy, udostępniamy jest komukolwiek do czegokolwiek dobrego potrzebne? Rolf Olsen w 1981 roku nakręcił film dokumentalny pt Szokująca Azja. Widziałem i zszokowałem się. Ale czy do czegoś dobrego mi się to przydało? Zakładam, że szok nie jest niczym dobrym. No chyba, że ma zostać wywołany po to, by zmienić coś w naszym życiu na lepsze.
Ale czy tego typu filmy mogą naprawiać świat? Wątpię. Przykład filmu pożytecznego? The Human Experience. Polecam. Film miejscami był nie mniej szokujący, ale w przeciwieństwie do Szokującej Azji, nieodparcie emanowała z niego intencja twórców. Intencja tego, byśmy zastanowili się nad swoim życiem i docenili jego wartość. Niezależnie od tego, kim jesteśmy i co robimy. Zanim cokolwiek powiemy albo napiszemy, pomyślmy o teście trzech sit. Świat jest wystarczająco pełen rzeczy złych i bezwartościowych, by dokładać do tego kolejne. Ufam, że to co napisałem jest choć trochę prawdziwe. Albo dobre. Albo potrzebne.

Adam Szewczyk
Trzy sita Sokratesa