euzebiusz
272

Słowo Boże na dziś Sobota, 19 marca 2016 roku UROCZYSTOŚĆ ŚW. JÓZEFA OBLUBIEŃCA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY Mateusz 1,16.18-21.24a

Józefie, nie bój się wziąć do siebie Maryi

Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: "Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów". Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański.

Józef jest człowiekiem, który musiał się zdecydować pójść nocą w daleką drogę. Musiał zaakceptować to szczególne powołanie swojej Małżonki i podjąć się wychowywania Syna Bożego. Jest człowiekiem wahań, wstrząsów, pierwszych kroków, często tak trudnych do postawienia nawet w małych rzeczach. Jest to człowiek, który umarł już dla siebie. Ludzkie ogołocenia nie są okaleczeniami, lecz zapowiedzią szczęścia, i że losy i drogi dla nich wybrane uszczęśliwiają ich o wiele bardziej niż te, które wyznaczyliby sobie sami.

Z powodu snu, w który uwierzył jak w słowo wypowiedziane na jawie, Józef zrezygnował z ziemskiego ojcostwa i wychował Dziecko Boga. Sny od Boga zmieniają ludzkie życie. Józef zasypiał pełen lęku przed Bogiem; obudził się przepełniony miłością Ojca do swego nie narodzonego Syna. Zasypiał nieprzytomny z rozpaczy; otworzył oczy, nie ogarniając własnego szczęścia.

Lata oczekiwania mierzy się raczej nocami niż dniami. Pragnienia Boga stają się snami ludzi, którzy Boga szukają, a Józef tak kochał Maryję, że uważał ją za dar Boga.

Bóg potrzebował nie tylko zgody Maryi. Potrzebował też zgody Józefa. Ludzie wybrani przez Boga zawsze mogą odmówić. Dopiero pod warunkiem, że się zgodzą, moc Boża może ich przeniknąć i dosięgnąć świata. Józef sądził, że los Maryi i jego własny wzajemnie się wykluczają i stąd właśnie narodził się niepokój, w którym doszły do głosu najstraszliwsze wątpliwości.

Maryja będzie kobietą oczekiwania, oczekiwania w radości i w niezrozumieniu, we łzach i w nadziei i będzie potrzebowała miłości Józefa, aby jej codziennie powtarzane „tak” brzmiały równie wyraźnie jak i za pierwszym razem. Miłość Maryi i Józefa jest niezbędnym związkiem oczekiwania i zadziwienia, doskonałym wzorem życia dla wszystkich ludzi, a szczególnie dla tych, którzy przyjmują dar dziecięctwa Bożego.

Józef i Maryja zostali wybrani nie dlatego, że ich miłość była mniej wymagająca od miłości innych kobiet i mężczyzn lub mniej prawdziwa od tej, jaką my, jeśli tylko naprawdę tego chcemy, jesteśmy zdolni obdarzać siebie nawzajem. Przeciwnie, zostali wybrani, ponieważ kochali się o wiele bardziej, niż my jesteśmy do tego zdolni.

Bóg w istocie potrzebował klimatu miłości, aby móc się wcielić. Bóg nie mógłby narodzić się w domu, gdzie miłość byłaby letnia. Miłość, która pragnęła stać się człowiekiem, musiała znaleźć najpierw w mężczyźnie i w kobiecie, których sama stworzyła, miłość największą, jaką zdolni są obdarzyć się ludzie.

Kiedy Józef dostrzegł, że Maryję posiadł Bóg i Ona cała należy do Boga, a Bóg jest w Niej, uznał, że jest niegodny, aby być z Nią i poczuł się zupełnie niepotrzebny. Przygotowywał się do powiedzenia „nie” tej tajemnicy, która go przerastała i której czuł się niegodny. Wtedy Bóg wzywa go, aby wypowiedział po cichu „tak”.

„Maryja została całkowicie uświęcona przez Jezusa, Józef zaś został całkowicie uświęcony za pośrednictwem Maryi” (św. Franciszek z Asyżu). Maryja miała w Chrystusie bezpośredni wpływ na uświęcenie swojego małżonka. Jeśli świętość Józefa pochodzi od Jezusa, to świętość Jezusa przechodzi przez Józefa. Bóg przychodzi do Józefa przez Maryję, i już to samo w sobie jest piękne, lecz Bóg przychodzi do niego przede wszystkim poprzez jego miłość do Maryi.