Clicks2.6K
Radek33
13

"Nie posłuchał "teologicznych"wywodów dostojników Kościoła.Oddał życie za wiarę i prawdę.

Franz i Franziska

Dowiódł, że można odmówić zabijania i nie pójść na kompromis z nazistami. I to gdzie! W samym mateczniku Hitlera

Wioska Sankt Radegund w Górnej Austrii. 600 dusz i kościół z 1422 roku, znany z przedstawień Pasji. „Dom rodziny Franza Jägerstättera? Ja jestem Jägerstätter” – mówi starsza kobieta, jedząca śliwki wprost z drzewa. Ma piękne zmarszczki, lśniące oczy i włosy zaczesane do tyłu. Pokazuje stary dom, gdzie mieszkał i pracował Franz, jej mąż. Teraz mieści się tam muzeum. Franziska jest wdową od 1943 roku. Wielu mówi, że jest tak samo święta jak jej mąż. Po śmierci Franza przejęła po nim obowiązki zakrystiana, ale nie tylko. Wychowała ich trzy córki. Znalazła w sobie pokorę, siłę i wiarę. A także miłość. Brakowało jej tylko czasem zrozumienia sąsiadów.

SĄSIAD HITLERA

W Braunau nad Innem przyszedł na świat Adolf Hitler. Po sąsiedzku, w St. Radegund, urodził się w 1907 r. Franz Jägerstätter – ikona katolickiego ruchu antywojennego. Rodzice Franza byli zbyt biedni, by się pobrać. Potem,w 1917 r., matka wyszła za mąż za rolnika Heinricha Jägerstättera. Przybrany dziadek zachęcał Franza do czytania. Ten jednak był przede wszystkim bardzo żywym chłopcem. Aż za bardzo: jako szef bandy nastolatków pił i bił się z chłopakami z innych wsi. Dorobił się nieślubnej córki i fatalnej opinii. Ku zaskoczeniu wszystkich nagle się nawrócił. Zaczytywał się Biblią, rozważał służbę zakonną. W 1936 r. ożenił się z głęboko wierzącą Franziską Schwaninger. Zamiast zorganizować wesele, odbyli pielgrzymkę do Rzymu. Jednak sąsiedzi najpierw zarzucali mu grzechy młodości, a teraz oskarżali o religijny fanatyzm. To dlatego, że Franz pościł do południa. Sąsiedzi zawsze mieli swoje zdanie. Wykluczono go z miejscowej społeczności. Nie mógł nawet kupić mleka. Jedyną osobą, która go nie odrzuciła, był Franz i jego matka. Choć sam biedny, wspierał jeszcze uboższych ze wsi.

BEZ KOMPROMISÓW

„Do 1938 trudno tu było znaleźć nazistę”, mówi Franziska. Z czasem Franz przestał chodzić do gospody, choć nie był abstynentem. Spierał się z sąsiadami o Hitlera i o wiarę. Kiedy wkroczyli naziści, odmówił z nimi współpracy, bo działali w „intencji zła”. Franz nie przyjmował od III Rzeszy niczego (nawet jeśli nie wiązało się to wprost z nienawiścią rasową czy promowaniem pogańskich, starogermańskich wierzeń). Ubogi ojciec trzech dziewczynek odrzucił pieniądze z programu wsparcia rodziny, a był pierwszym mężczyzną we wsi, który spacerował z dziećmi w wózku. Kiedy burza zniszczyła plony, nie przyjął odszkodowania, oferowanego przez rząd. Opuścił pronazistowski Narodowy Związek Rolników Austriackich. Nawet dla dobra rodziny nie robił najmniejszego odstępstwa od zasad. Miejscowy ksiądz podziwiał stanowisko Franza, ale ostrzegał, że hitlerowcy niszczą każdą formę opozycji. „Nigdy nie wyobrażałam sobie, że spotkam się z papieżem, a ludzie z całego świata będą odwiedzać grób mojego męża, który zostanie błogosławionym” – promienieje wdowa. – Sądziłam, że nikt się o nim nie dowie. Przez dekady ukrywałam jego listy pod materacem. Dopiero na początku lat 60., kiedy Gordon Zahn napisał książkę o nim, zaczęły się zmiany”. Franziska poprawia kwiaty na skromnej mogile.

GŁOS PRZECIW ANEKSJI

Franz miał sen w 1938 r. Zobaczył w nim okropności hitleryzmu. Na referendum w sprawie przyłączenia Austrii do Rzeszy zamierzał nie iść. Poszedł, kiedy żona zagroziła, że inaczej przestanie go kochać. Zagłosował jednak przeciw aneksji, wbrew Franzisce. Ta pojęła wtedy,że nie może w kwestii sumienia wywierać presji na męża. Pamiętała o tym do końca. We wsi postawy wobec nazistowskiego reżimu były różne. Kiedy jedna z mieszkanek doniosła na dziesięć osób na gestapo, listonoszka zaniosła listę sołtysowi, by chronić ziomków. Społeczność St. Radegund tolerowała poglądy Franza, broniła też swego księdza o. Karobatha, uwięzionego za antyreżimowe kazania. Taka postawa była rzadka w diecezji Linz, mateczniku Führera. Tylko w jednym dekanacie uwięziono ośmiu z dwunastu księży, w tym przyjaciół Jägerstättera. On sam nie mógł się z tym pogodzić. Podobnie jak z tym, że w niedalekim Ybbs Trzecia Rzesza zabija chorych umysłowo. Dlatego, choć przeszedł półroczne szkolenie w batalionie transportowym, w lutym 1943 r. odmówił odbycia służby wojskowej i złożenia przysięgi na lojalność Hitlerowi. W tym wypadku już nie miał wsparcia mieszkańców swojej wsi.

ŚWIĘTY WBREW KOŚCIOŁOWI

Mimo głębokiej wiary Jägerstättera również Kościół katolicki w Rzeszy nie pojmował jego decyzji. Przekonywał, że udział w wojnie to narodowy obowiązek. Znajomi księża radzili Franzowi iść do wojska. Zaś Joseph Fliesser, biskup Linzu, odmówił Franzowi rady w obawie, że jest szpiegiem. Przyjaciele czynili Jägerstätterowi wyrzuty. Odpowiadał im: „Nie mogę uwierzyć, że ktoś może sobie pozwolić na obrażanie Boga tylko dlatego, że ma żonę i dzieci. Czy to nie Chrystus powiedział, że kto bardziej od Niego kocha swojego ojca, matkę czy dzieci, ten nie zasługuje na Jego królestwo?”. Franz trafił do więzienia. Tam ogarnęło go zwątpienie. Tylko listy Franziski przywracały mu wiarę. Tymczasem do błagań kapelana więziennego o. Alberta Jochmanna (mówiącego o Franzu już wtedy jak o „świętym”) doszły już nie rady, ale naciski dostojników kościelnych. Przekonywali, że nie ma „dychotomii między służbą Chrystusowi i Ojczyźnie, szczególnie jeśli oznacza to utratę życia i opuszczenie rodzin”. Ale Jägerstätter nie słuchał ich teologicznych wywodów. Podczas procesu oznajmił zaś: „Ten reżim jest złem i nie będę go w żaden sposób wspierał”.

GILOTYNA HISTORII

Wobec nieugiętej postawy więźnia sąd zarządził pełną karę: ścięcie gilotyną, bez osłony na oczach, z twarzą skierowaną ku ostrzu,zamiast w dół... Wysocy urzędnicy do końca prosili więźnia o podpisanie dokumentu, mającego uchronić go przed śmiercią. Płakali razem ze strażnikami. A Franz w ostatnim liście do żony zapisał: „Nie było możliwe, bym Cię uwolnił od bólu, który musisz z mojego powodu cierpieć. (…) Teraz Wasz mąż, syn, ojciec, przybrany syn i brat pozdrawia Was jeszcze raz przed ostatnią podróżą”. Ścięcie odbyło się szybko, rankiem 9 sierpnia 1943 r. w więzieniu Brandenburg-Görden. Franzowi towarzyszył kapelan, choć sam Kościół go opuścił. Do końca była z nim Franziska. Z bólem, ale i poszanowaniem dla jego przekonań. „Jeśli nie ja, nie miałby nikogo” – uśmiecha się po latach Franziska. To kobieta szczęśliwa. Franz Jägerstätter od trzech lat jest błogosławionym Kościoła katolickiego. Prezydent Austrii Heinz Fischer nazwał jego imieniem park w Braunau, miejscu urodzin Hitlera. Historia zatoczyła koło.

Film fabularny o życiu Franza Jägerstättera:

"Ukryte życie" - dramat hist. 2019 Niemcy/USA;

focusnauka.pl/artykul/franz-i-franziska
jac505
Zawiedziony jestem bardzo tym mało realistycznym filmem. Zrobiony tak aby ujęcia były piękne ale poza tym o prawdziwych przyczynach sprzeciwu bohatera wobec wojennej machiny prawie nic nie ma. Film pokazuje, że Franz miał dylematy bardziej moralne a niż religijne. Nic nie pokazują praktyki jego wiary, czasem pokazują krzyż z Jezusem. Ale czego spodziewać się po Hollywood ? Króluj nam Chryste !
togra
Zdecydowanie tak. Jednak dobrze, że powstał jeden z nielicznych film o katoliku wiernym Bogu. Takim wyzwaniom prawdopodobnie będziemy poddani wkrótce. Panie Jezu bądźmy jak Franz.
jac505
Hollywood zrobił film poprawny politycznie tak aby się jak najlepiej sprzedawał. Wiarę Frantza potraktowali nawet mniej niż marginesowo. Pokazali jak w ręku niedbale trzymał różaniec, a jego modlitwa, żywa wiara ? Szkoda słów. Uważam, że jeżeli ten film miał pokazać ludziom nieznającym kim był naprawdę Frantz , jego walkę duchową z anty-Chrystem, to narobił więcej szkody, bo pokazał ludzką, …More
Hollywood zrobił film poprawny politycznie tak aby się jak najlepiej sprzedawał. Wiarę Frantza potraktowali nawet mniej niż marginesowo. Pokazali jak w ręku niedbale trzymał różaniec, a jego modlitwa, żywa wiara ? Szkoda słów. Uważam, że jeżeli ten film miał pokazać ludziom nieznającym kim był naprawdę Frantz , jego walkę duchową z anty-Chrystem, to narobił więcej szkody, bo pokazał ludzką, filozoficzno-moralną walkę z hitleryzmem.
Kościół w Polsce ma tyle bogactw, ziemi, kosztowności a tu nadchodzi koniec naszego świata, który, jak zacytował to według oryginalnego tłumaczenia ks. Chmielewski - św. Paweł nazwał dosłownie gów..em ! I na co komu te bogactwa teraz się przydadzą, kiedy wszystko będzie traciło wartość ? A można było zrobić tyle filmów przymnażających nam wiary ! Króluj nam Chryste !
Jota-jotka
Film spełnił swoje zadania.
Miał ocieplić wizerunek tych którzy byli zbrodniarzami .
W taki sposób ,żeby poszło w świat ,że nie wszyscy ludzie tego okresu byli źli!.

Natomiast Boga szukać trzeba w Słowie Bożym ,na modlitwie Eucharystii i mieć to pragnienie by szukać i poznawać Boga .
Pozdrawiam
BeatkaS
Piękny wzór do naśladowania szczególnie w naszych czasach, teraz kiedy wszyscy zmierzamy w przepaść - jedni świadomie a inni ciągnięci przez strach i podporządkowanie. Dajmy świadectwo, że Pan Bóg narodził się i umarł dla naszego zbawienia i bądźmy Jemu podporządkowani, Jego bojaźnią żyjmy, Jemu ufajmy i Jemu oddajmy swoje życie!
Przeciwstawmy się złu! Zdejmijmy maski i nie dajmy się zaszczepić!
Radek33
Tak,jakże nam dziś łatwiej a mimo to wstydzimy się pomodlić przed posiłkiem publicznie,przeżegnać w autobusie mijając Kościół,czy wyciągnąć książeczkę do modlitwy na Mszy Św.Nie mówiąc o upomnieniu kogoś,gdy grzeszy.A przecież to jest praktycznie nic,błahostka.Nikt nam nie każe zostawiać rodziny,czy nadstawiać głowy pod gilotynę.Ten człowiek poświęcił wszystko,a czysto po ludzku mógł zwątpić i …More
Tak,jakże nam dziś łatwiej a mimo to wstydzimy się pomodlić przed posiłkiem publicznie,przeżegnać w autobusie mijając Kościół,czy wyciągnąć książeczkę do modlitwy na Mszy Św.Nie mówiąc o upomnieniu kogoś,gdy grzeszy.A przecież to jest praktycznie nic,błahostka.Nikt nam nie każe zostawiać rodziny,czy nadstawiać głowy pod gilotynę.Ten człowiek poświęcił wszystko,a czysto po ludzku mógł zwątpić i zmienić zdanie nawet po długim czasie znęcania się fizycznego ,psychicznego oprawców i osamotnienia.W jednej scenie uderza niesamowita wiara i ufność Bogu żony ,gdy jej mąż od 2 lat siedzi w więzieniu czekając zapewne na śmierć,a ona utyrana jak przysłowiowy wół w polu o godzinie 12 z całą rodziną odmawia Anioł Pański
Jota-jotka
Dziękuję ,zapewne film jest wart obejrzenia.
Radek33
Jest zdecydowanie.Każdemu polecam,szczególnie tym,którzy lubią czasem ponarzekać,że się ciężko żyje,na przykład niestety ja też.Daje bardzo do myślenia i nie sposób przejść obojętnie,gdy się ogląda.Tym bardziej trzeba docenić,że film zrobili m.in.Niemcy a wiadomo jaka polityka dziś jest i poprawnośc wobec prawdy II wojny i Kościoła Katolickiego
Jota-jotka
Niesamowita historia i poruszający film.
Bardzo polecam , dziękuję
Radek33
Jako ciekawostka:Papież Benedykt XVI beatyfikował Franza Jägerstättera w 2007 roku,w obecności jego 94 letniej żony,(Franziska dożyła jeszcze swoich setnych urodzin,zmarła kilkanaście dni po nich w 2013 roku).Na zdjęciach Franziska oraz trzy córki dawniej i dziś
Jota-jotka
,,Nie mogę uwierzyć, że ktoś może sobie pozwolić na obrażanie Boga tylko dlatego, że ma żonę i dzieci. Czy to nie Chrystus powiedział, że kto bardziej od Niego kocha swojego ojca, matkę czy dzieci, ten nie zasługuje na Jego królestwo?”.

Są to tak głębokie słowa ,że jeszcze raz zacytowałam
Niesamowite .
Jota-jotka
Są zdania ,które bardzo mocno zapadają w pamięci.
Przyznam ,że w przypadku tego filmu przeczytałam komentarze... i taka myśl mi przyszła😏
Za długi nie mam tyle czasu … ( są to wybory z myśli ,które na nas przychodzą)

A tu taka perełka wśród filmów 🙂
Pozdrawiam serdecznie wszystkich .
Radek33
(...)"Mimo głębokiej wiary Jägerstättera również Kościół katolicki w Rzeszy nie pojmował jego decyzji. Przekonywał, że udział w wojnie to narodowy obowiązek. Znajomi księża radzili Franzowi iść do wojska. Zaś Joseph Fliesser, biskup Linzu, odmówił Franzowi rady w obawie, że jest szpiegiem. Przyjaciele czynili Jägerstätterowi wyrzuty. Odpowiadał im: „Nie mogę uwierzyć, że ktoś może sobie pozwolić …More
(...)"Mimo głębokiej wiary Jägerstättera również Kościół katolicki w Rzeszy nie pojmował jego decyzji. Przekonywał, że udział w wojnie to narodowy obowiązek. Znajomi księża radzili Franzowi iść do wojska. Zaś Joseph Fliesser, biskup Linzu, odmówił Franzowi rady w obawie, że jest szpiegiem. Przyjaciele czynili Jägerstätterowi wyrzuty. Odpowiadał im: „Nie mogę uwierzyć, że ktoś może sobie pozwolić na obrażanie Boga tylko dlatego, że ma żonę i dzieci. Czy to nie Chrystus powiedział, że kto bardziej od Niego kocha swojego ojca, matkę czy dzieci, ten nie zasługuje na Jego królestwo?”. Franz trafił do więzienia. Tam ogarnęło go zwątpienie. Tylko listy Franziski przywracały mu wiarę..."