Clicks331

Jan Paweł II: „Wiara oczyszcza rozum i otwiera horyzonty, których sam rozum nigdy nie mógłby rozważyć”.

Wiedza, która oślepia

Napierśnik Saint Patrick zawiera dziwną modlitwę powołując Moc Bożą „przeciw każdej wiedzy, która zaślepia duszę człowieka.” Czasami nazywa się to wiedzą, która „psuje”, „wiąże” lub „skala”. Niezależnie od tłumaczenia, punkt pozostaje ten sam i jest sprzeczny ze sposobem myślenia naszej kultury. Żyjemy według głupiego, uproszczonego przekonania, że „wiedza to potęga”. Nie możemy sobie wyobrazić złej wiedzy.

Święty Patryk wiedział lepiej. Wiedział, że musimy bronić się przed tego rodzaju „wiedzą”, która nie tylko nie pomaga, ale wręcz nam zagraża.


Jest to wiedza, która obiecuje wzrok, ale zapewnia ślepotę.

Ślepy Bartymeusz wiedział przynajmniej, że jest niewidomy. Właśnie ta świadomość skłoniła go do krzyku: „Jezusie, synu Dawida, ulituj się nade mną”. Jego ślepota była zbawienna, ponieważ skłoniła go do szukania uzdrowienia. Zaślepienie własną wiedzą to inna sprawa. Oślepia, nawet jeśli twierdzi, że daje wzrok, a tym samym czyni nas ślepymi na naszą własną ślepotę.

Weźmy na przykład mentalność antykoncepcyjną. Wraz z powszechną akceptacją i stosowaniem antykoncepcji myśleliśmy, że zdobyliśmy wiedzę i know-how lepsze niż ktokolwiek wcześniej. W rzeczywistości mentalność antykoncepcyjna zaślepiła nas na to, co nasi przodkowie dobrze wiedzieli: prawdę o mężczyźnie, kobiecie, seksualności i małżeństwie.

Skoro bowiem prokreację można wyeliminować z aktu małżeńskiego, to dlaczego akt musi pozostać w małżeństwie? Dlaczego w ogóle potrzeba małżeństwa? Rzeczywiście, dlaczego ograniczać się do mężczyzny i kobiety? A skoro antykoncepcja odrzuca to, co wyróżnia mężczyznę i kobietę (ich zdolność do prokreacji), dlaczego mielibyśmy myśleć, że bycie mężczyzną lub bycie kobietą cokolwiek znaczy – a nawet jest rzeczywistością? W ten sposób zostaliśmy zaślepieni na prawdy kiedyś dobrze znane.

Mentalność antykoncepcyjna jest połączona z inną oślepiającą wiedzą, współczesnym rozumieniem wolności jako zdolności do robienia wszystkiego, co chcę. Tak rozumiana wolność wymaga odrzucenia wszelkich ograniczeń. Oczywiście, gdy usuniesz ograniczenia, usuniesz znaczenie. Coś ma znaczenie tylko w takim stopniu, w jakim ma granice. Bezgraniczność nie jest wolnością; to bezsens. Kiedy upieramy się przy takiej wolności, zaślepiamy się na własne znaczenie i w ten sposób zachęcamy do rozpadu, którego jesteśmy świadkami.

Do tego dochodzi oślepiająca wiedza o „scjentyzmie”. Nauka na swoim miejscu jest użytecznym narzędziem. Z drugiej strony scjentyzm jest autorytarny. „Nauka jest prawdziwa” – głosi szyld na podwórku. W rzeczywistości oznacza to, że żaden inny rodzaj wiedzy nie zostanie zaakceptowany jako prawdziwy. To tyle samo groźba, co oświadczenie. Scjentyzm daje nam narrację, że człowiek był w ciemności i ignorancji, dopóki nie wyzwoliła go naukowa rewolucja. Od tego zbawczego wydarzenia wszyscy wiemy lepiej. Świat opanowaliśmy (pomimo pandemii).

Oczywiście wszystko, co naprawdę robi scjentyzm, to obcinanie samej wiedzy.
Nasi przodkowie rozważali to, co fizyczne i duchowe, doczesne i wieczne. Scjentyzm ogranicza nas do świata fizycznego i doczesnego. Jedyną prawdziwą wiedzą (nauka jest prawdziwa!) jest to, co możemy zmierzyć, ocenić i określić ilościowo. To dalekie od oświecenia, zaślepiło nas na całą dziedzinę wiedzy. Jego dualistyczna narracja (stare zło/nowe dobro) tworzy uprzedzenia w naszych umysłach, czyniąc nas wrogo nastawionymi do wszelkiej mądrości lub prawdy, które pojawiły się wcześniej.

Co najgorsze, „wiedza” scjentyzmu zaślepia nas na prawdę o nas samych.
Jako wcielone dusze jesteśmy czymś więcej, niż pozwala na to nauka. Sprowadza nasz cel i znaczenie tylko do tego świata. Stajemy się po prostu kolejnym obiektem fizycznym, który należy badać, manipulować i konstruować. W ten sposób uczyniła nas niezrozumiałymi dla nas samych.

Ślepy Bartymeusz wskazuje drogę wyjścia ze ślepoty. Przede wszystkim pokazuje, że wiara prowadzi do widzenia. „Twoja wiara cię zbawiła”, mówi mu nasz Pan. Jego wiara pozwoliła mu zobaczyć. Wbrew współczesnym mitom wiara pozwala nam poznać.

Jak to ujął Jan Paweł II: „Wiara oczyszcza rozum i otwiera horyzonty, których sam rozum nigdy nie mógłby rozważyć”.

Bartymeusz pokazuje też, że wzrok wymaga swego rodzaju ubóstwa
. Kiedy usłyszał, że Pan go woła, „odrzucił swój płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa”. Ten płaszcz reprezentował całość jego dobytku. Utrzymywało go ciepło w chłodne dni i być może służyło jako poduszka, gdy siedział, żebrząc. Ale płaszcz nie był tak ważny jak wzrok. Był gotów odrzucić go na bok i bez przeszkód biec po uzdrowienie.

Wolność od ślepoty wymaga ubóstwa, chęci utraty naszego bogactwa i rzekomej kontroli. Na dziewiętnastowiecznym Południu korzyści finansowe z niewolnictwa zaślepiły ludzi na poważne zło tej instytucji. Podobnie zorganizowaliśmy wygodne, autonomiczne życie wokół scjentyzmu, fałszywego pojęcia wolności i mentalności antykoncepcyjnej.

Nosimy ciężki płaszcz, niełatwy do odrzucenia
. Odzyskamy wzrok tylko wtedy, gdy zechcemy wyzbyć się wszystkiego, co zyskała nam nasza „wiedza”. Krótko mówiąc, naszym problemem jest nie tylko intelekt, ale i wola. Musimy chcieć radykalnie zmienić nasze życie, aby widzieć wyraźnie.
Musimy zobaczyć. Musimy zostać uzdrowieni z naszej ślepoty. Wzorując się na Bartymeuszu, odrzućmy naszą fałszywą autonomię i bogactwo, biegnijmy do naszego Pana i módlmy się tą prostą modlitwą: „Panie, abym zobaczył”.

The Catholic Thing . thecatholicthing.org/2021/10/24/knowledge-that-blinds/ przez distinctionsmatter.com