O kobiecie w prezbiterium. Kapłaństwo kobiet?

A co do kobiet na ołtarzu, nie obrażę nikogo, gdy powiem co myślę jako kobieta o tej patologii. Kobiety są z natury małostkowe. Szukają więzi. To oznacza, że będąc wystawiane w kościele przez księży na widok innych kobiet, po pierwsze będą szukały więzi a w tym władzy także nad księżmi, będą przejmowały nad nimi z racji swojej natury opiekę fizycznie, będą zagarniać sobie kapłanów, zaznaczać swoją rolę i dominację w życiu kościoła nad księżmi i nad innymi kobietami. Nie ma lepszego sposobu na zniszczenie celibatu, pokoju w kościele, zgorszenie wiernych. Z jakiegoś powodu Kościół, jeszcze zanim termin diakon oznaczał niższy stopień święceń, zakazał błogosławienia kobiet do roli porządkowej w kościele, która nigdy nie oznaczała udziału w liturgii. Z czasem termin „diakon” stał się oznaczeniem niższych święceń kapłańskich, czyli służby ołtarza, do której kobiet nigdy nie dopuszczano. Udział kobiet w liturgii jest pogański, i w przypadku Kościoła diaboliczny.
Z własnej praktyki zastanawiam się, jak mogą kobiety w ogóle pchać się do takich stanowisk. Jeśliby miały mężów, dzieci, wnuki, to żadna taka działalność nie jest im potrzebna, bo ogrom obowiązków sprawiałby, że mają dość własnej biedy i aktywności we własnych rodzinach i wzdrygałyby się z niechęci na myśl o dokładaniu im jakichkolwiek ciężarów dla jakiejkolwiek idei. Wymaganie po całym ciągnięciu obowiązków domowych jeszcze brylowania w Kościele uznawałyby za patologię i wariactwo.
Z moich doświadczeń wynika, że takie role dominujące w Kościele zajmują kobiety ambitne i pyszne, które zniszczyły swoje małżeństwa, źle wychowały dzieci, a teraz w aktywności i rządzeniu kościołami chcą skompensować sobie takie życie, bo „odnalazły sens” w rządzeniu kapłanami i kościołami jak własną firmą. Chcą coś znaczyć, jakoś się w kościele wyróżnić, nicość swojego nieudanego życia skompensować udając kogoś ważnego w kościele. Ale to nie pogłębia duchowości, nie czyni człowieka lepszym, niczego kobiecie nie dodaje, tylko rujnuje bardziej. Każdy ksiądz, który próbuje kobietą wyręczać się w swoich obowiązkach, jest nikczemnym leniwym satyrem, który przeżera pieniądze rodzin, a zamiast zapracować sobie na własne życie tak, jak kapłan powinien, chociaż tak, skoro ciężko pracujące rodziny go utrzymują. A jemu nawet Komunii Świętej nie chce się rozdać, jak należy, czytań czy innych czynności wykonać, tylko zatrudnia kobietę.
Patrzę na to z obrzydzeniem, raz ze względu na używanie jednej baby, by upokorzyć bardziej przyzwoite i zbyt spracowane, by mogły uczestniczyć w takiej patologii. A dwa, z powodu rażącego zaniedbywania i lekceważenia swej pracy przez samych księży, którzy rozpierają zadami fotele, kiedy kobiety wykonują ich zadania. Księża, zamiast robić swoje, leniwie rozwalają się w prezbiterium jak islamscy wezyrowie, kiedy jakieś ich konkubiny przyszłe czy przeszłe szaleją po prezbiterium i takiego samca alfa obsługują w czynieniu świętych czynności. Jest to wstrętne i nieczyste i tak się kojarzy, to niestety zakrawa a czasem i jest, sakralnym nierządem.
Tadeusz Kaktus
Większość kobiet w piorunami z aborcyjnych pochodów służyło przy ambonce i w prezbiterium przynajmniej podczas własnej Komunii Świętej. I tak dały w łeb kurewskie eksperymenty duszpasterskie przy ołtarzu.
Każdy proboszcz promujący dziewczynki ministrantki przy ołtarzu jest producentem przyszłych prostytutek wrogich Kościołowi.
Do przemyślenia dla patologicznych babć i mam.
Tymoteusz
Zacytuję Adamossa z Glorii :
„Słowa Stefana kard. Wyszyńskiego: Jedna kobieta w prezbiterium udaremnia 40 powołań kapłańskich z danej parafii. A odnosi się nie tylko do ‘szafarek”, ale i do wszystkich „ministrantek", „lektorek”, „śpiewaczek" i „kaznodziejek”...” Źródło.More
Zacytuję Adamossa z Glorii :

„Słowa Stefana kard. Wyszyńskiego: Jedna kobieta w prezbiterium udaremnia 40 powołań kapłańskich z danej parafii. A odnosi się nie tylko do ‘szafarek”, ale i do wszystkich „ministrantek", „lektorek”, „śpiewaczek" i „kaznodziejek”...” Źródło.
WŁADYSŁAW KRÓL shares this
168
Prawda. Amen.
Andre Ob
Kobiety i szafarze jak najdalej od prezbiterium, dla dobra Kościoła