02:55
Clicks860
Maja 21
1
"Moja ostatnia interwencja na granicy polsko-białoruskiej była w lesie, po zmroku. Skontaktowała się ze mną wolontariuszka z Grupa Granica. Wyjaśniła, że chodzi o trzech mężczyzn, którzy chcą …More
"Moja ostatnia interwencja na granicy polsko-białoruskiej była w lesie, po zmroku. Skontaktowała się ze mną wolontariuszka z Grupa Granica. Wyjaśniła, że chodzi o trzech mężczyzn, którzy chcą ubiegać się o azyl w Polsce. Pomoc poselska w takich sprawach jest bardzo pomocna, ponieważ otrzymałam od nich pełnomocnictwo i dzięki temu nie będą wypychani z powrotem na Białoruś.

Byłam pod wielkim wrażeniem kobiet, które kierowały akcją. Maria i Magda - dwie kobiety były świetnie przygotowane. Wsadziły mnie do swojego samochodu (na oko miał kilkanaście lat), podjechaliśmy polną drogą pod las, a następnie doszłyśmy ok. 1,5 km na współrzędne GPS do miejsca, gdzie przebywali uchodźcy. Po ciemku, bo latarki nie można używać, przez łąkę i las. Gdy doszłyśmy, dały gorącą herbatę, wypełniały wszystkie dokumenty, kontaktowały z tłumaczem, skanowały dokumenty, wysłały maile. Czułam się trochę jak w jakimś filmie akcji.
Wszystkie te formalności trzeba było dopiąć, aby móc objąć ich ochroną międzynarodową uprawniającą do rozpatrzenia wniosku o azyl i uniknąć „push-backu. Dopiero gdy wszystko było gotowe, powiadomiły media i straż graniczną.

To symboliczne, że to właśnie kobiety niosły pomoc tym trzem mężczyznom. Odważne, mądre, świetnie zorganizowane bohaterki. Dziękuję!"

Anita Sowińska
Maja 21
Zgadzam się z jednym. Każda osoba wśród migrantów to osobna historia. Są wśród nich ludzie dobrzy i źli. Mają różne kraje pochodzenia, wyznają różną religię i kierują się różnymi wartościami. Zatrważa ich liczebność, ale bywają wśród nich chrześcijanie masakrycznie prześladowani np. w Syrii, i takim warto pomagać. Od tego jest m.in. Grupa Granica.