Clicks1.5K
szuirad1
2

SUPER WYWIAD! Oto słowa ks. Kneblewskiego, które trzeba przeczytać! SERCE ROŚNIE

czcionkę

Z ks. prałatem dr. Romanem Kneblewskim, proboszczem parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy, rozmawia Aldona Zaorska.
Nacjonalizm jest cnotą, jedną z realizacji największej ze wszystkich cnót, jaką jest miłość. Patriotyzm i nacjonalizm są to dwie bliźniacze, wzajemnie przenikające i dopełniające się cnoty. Patriotyzm jest cnotą umiłowania własnej ojczyzny i tego, co ojczyste, zaś nacjonalizm stanowi cnotę umiłowania własnego narodu i tego, co narodowe. Nasz piękny, szlachetny polski nacjonalizm ma ze wszech miar katolicki charakter. Bynajmniej nie absolutyzuje on narodu, lecz na pierwszym miejscu – jako najwyższą wartość – stawia Pana Boga, dzięki czemu zawsze był wolny od nienawiści czy pogardy wobec innych narodów, i taki pozostaje.
Nawiązujemy bezpośrednio do przedwojennego Obozu Narodowo-Radykalnego, chcemy kontynuować tę tradycję, ale nie patrzymy tylko jako epigoni w przeszłość, chcemy zaznaczać, że idea nacjonalistyczna to nadal idea aktualna, że państwami powinny rządzić narody, a nie jakieś kasty demoliberalne, że państwa nie powinny być rozdzierane przez partie polityczne” – powiedział rzecznik prasowy ONR Tomasz Kalinowski po rocznicowym marszu tej organizacji. Zapytam przewrotnie – co jest w tym złego, żeby narody rządziły państwami?
To pytanie skierowane do mnie jest może nie tyle przewrotne, ile stanowi wręcz prowokację. Otóż spieszę wyjaśnić, że nie jestem endekiem. Odrzucam Narodową Demokrację, ponieważ będąc zdecydowanie nacjonalistą, pozostaję równie zdecydowanie antydemokratą. Proszę zauważyć, że w niebie nie ma miejsca na żadną demokrację. Tam jest zero równości: zarówno rzeczywistej, jak i – tym bardziej – pozorowanej, czyli zakłamanej. Niebiański ustrój stanowi monarchia – Królestwo Prawdy, w którym wszystko jest jednoznacznie czytelne i przejrzyste i w którym panuje doskonały ład hierarchiczny. Toteż na mojej ziemskiej drodze do nieba konsekwentnie pozostaję monarchistą. Uważam, że państwem – zamiast udawania, że rządzi nim jakiś lud czy naród – władać winien ziemski monarcha jako pomazaniec Boży. A demokracja? Cóż… Znany jest mi w dziejach świata tylko jeden przypadek w miarę udanej. Mam na myśli tę naszą szlachecką, zwłaszcza XVI-wieczną. Proszę jednak zauważyć, że wpisywała się ona w monarchię oraz była przez długi czas trwale osadzona na fundamencie wyznawanych przez naród wartości – zgodnie z zasadami: Ad maiorem Dei gloriam et pro publico bono. Poza tym mierzi mnie wszelka demokracja, nie mówiąc już o szatańskiej zarazie bezbożnego, totalitarnego socjalizmu, czy to w wydaniu bolszewickim, czy nazistowskim, czy jakimkolwiek innym. Niemniej chociaż odrzucam utopijnie demokratyczny pomysł, żeby narody rządziły państwami, równie mocno obstaję przy zachowaniu państw narodowych. Naród – obok Kościoła, ojczyzny i rodziny – stanowi jedną z najwyższych wartości po Bogu. To właśnie w tych miejscach i wspólnotach trwa tradycja, czyli z pokolenia na pokolenie przekazywane są wartości. Toteż powinniśmy zrobić wszystko, aby oprzeć się dążeniom masonerii do uczynienia z nas globalnej, nibymultikulturowej, a w konsekwencji bezkulturowej, bezbarwnej i bezideowej, bezbronnej, bezsilnej i bezwolnej niewolniczej masy.
Nie uważa Ksiądz, że to co najmniej dziwne, że tym samym środowiskom, którym tak przeszkadza ONR, nie przeszkadza np. nacjonalizm żydowski? Beniamin Netanjahu, premier Izraela, stwierdził wprost: „Izrael jest narodowym państwem Żydów”. Dlaczego zdaniem Księdza środowiska aprobujące tego rodzaju działania państwa żydowskiego zwalczają polski nacjonalizm?
To proste: są to środowiska antykatolickie i antypolskie. Od tych jadowicie antykatolickich i antypolskich środowisk odróżnić zdecydowanie należy głosy tych wszystkich, którzy bezwiednie uległszy stalinowskiej propagandzie, mając słuszny zamiar potępić nazizm i szowinizm, popełniają ewidentny błąd językowy, przez co jakże krzywdząco i niesprawiedliwie określają tamte naganne zjawiska mianem nacjonalizmu. Nacjonalizm zaś jest cnotą, jedną z realizacji największej ze wszystkich cnót, jaką jest miłość. Patriotyzm i nacjonalizm są to dwie bliźniacze, wzajemnie przenikające i dopełniające się cnoty. Patriotyzm jest cnotą umiłowania własnej ojczyzny i tego, co ojczyste, zaś nacjonalizm stanowi cnotę umiłowania własnego narodu i tego, co narodowe. Nasz piękny, szlachetny polski nacjonalizm ma ze wszech miar katolicki charakter. Bynajmniej nie absolutyzuje on narodu, lecz na pierwszym miejscu – jako najwyższą wartość – stawia Pana Boga, dzięki czemu zawsze był wolny od nienawiści czy pogardy wobec innych narodów, i takim pozostaje. Co innego chore nacjonalizmy, które de facto przestały być sobą, czyli cnotą czystego umiłowania własnego narodu, a przerodziły się w zwyrodniały narodowy egoizm. Do takich zaliczyć należy niemiecki nazizm w hitlerowskim wydaniu, ukraiński szowinizm w wydaniu banderowskim czy wspomniany przez panią redaktor, jakże chory i zwyrodniały nacjonalizm żydowski, który panuje w państwie założonym przez Żydów w Palestynie. Jest to przecież niezaprzeczalnie najbardziej rasistowskie i ksenofobiczne państwo świata, w którym panuje apartheid oraz dochodzi do ludobójczych zbrodni na rdzennej i prawowitej ludności Palestyny. Jeżeli komuś to nie przeszkadza, a przeszkadza ONR, z którego szeregów, podobnie jak i z innych nacjonalistycznych polskich formacji, szczególnie wielu bohaterów z narażeniem życia ratowało Żydów w czasie wojny oraz najmężniej i najdłużej stawiało opór nazistowskim i komunistycznym okupantom, to nietrudno się domyślić, kim ktoś taki ma czelność być.
Jedno zdanie Księdza na temat marszu ONR-u wywołało prawdziwą falę mowy nienawiści wobec Księdza. Słowa nienawiści czy pogardy zostały wypowiedziane publicznie i zupełnie jawnie, tym razem nie tylko przez „Gazetę Wyborczą”…
Przyznaję, że było to dla mnie szokujące. Chciałem się przecież podzielić radością z tego, że mamy tak kochaną, oddaną Panu Bogu, Polsce i rodakom młodzież. Osobiście znam wielu spośród tych młodych nacjonalistów z ONR-u czy z Młodzieży Wszechpolskiej. To są naprawdę wspaniali młodzi ludzie, którzy zamiast dzień po dniu wystawać godzinami pod blokami, tracąc zdrowie i pieniądze na dopalacze, czy bawić się bez końca w głupie gry komputerowe, wolą organizować akcje pomocowe dla dzieci, paczki dla rodaków, którzy nie z własnej winy znaleźli się poza naszymi granicami, odwiedzać zapomnianych bohaterów czy zadbać o groby tych, którzy już odeszli. Toteż kiedy na zdjęciu ujrzałem takich właśnie młodych Polaków manifestujących w marszu swoją miłość do Boga, ojczyzny i narodu – ucieszyłem się niezmiernie i napisałem: „Dzisiaj ONR w Wawie. Serce rośnie!” W życiu bym się wcześniej nie spodziewał, że w reakcji na ten mój wpis na Twitterze wyleje się na moją głowę tyle wiader pomyj. Język z poziomu poniżej dna szamba. Skąd u tych ofiar lewackiej propagandy aż tyle jadu i agresji?
Rynsztokowy język użyty wobec Księdza też chyba świadczy o poziomie krytyków? To hejt w czystej postaci i mowa nienawiści, na którą przyzwalają i którą aprobują środowiska ponoć zwalczające tego typu zjawiska…
Owszem. Jest rzeczą oczywistą, że poziom, jaki reprezentują ci chorzy z nienawiści, w sumie biedni ludzie, podobnie jak ich język, plasuje się zdecydowanie poniżej dna szamba. Jest to dla mnie szczególnie przykre jako dla polskiego kapłana, nacjonalisty i patrioty, że tak poniewierana jest polszczyzna, nasza święta mowa.
Czy nie jest tak, że ludzie pokroju Tomasza Lisa czy redaktorów „Gazety Wyborczej”, atakując Księdza, pokazują pewnego rodzaju „zniewolenie umysłu”? Tak bardzo zatracili się w lewackiej ideologii, że nie są w stanie zrozumieć, czym jest prawdziwy nacjonalizm?
Dokładnie tak. Na temat takich redaktorów nie chciałbym się nawet wypowiadać, bo szkoda słów. Bardziej martwi mnie to, że niektórzy katolicy nie potrafią odróżnić nacjonalizmu od nazizmu i szowinizmu. Przed wojną pojęć tych nie mylono. Nacjonalizm – podobnie jak patriotyzm – postrzegany był pozytywnie, w opozycji do szowinizmu. Do działania w duchu zdrowego (polskiego i katolickiego) nacjonalizmu wzywał ostatni z wielkich królów polskich (na zasadzie interrexa), a przy tym wybitny polski nacjonalista i patriota, jakim był sam Prymas Tysiąclecia. Mówił on: „Działajcie w duchu zdrowego nacjonalizmu! Nie szowinizmu, ale właśnie zdrowego nacjonalizmu, to jest umiłowania narodu i służby jemu”. Przeciwstawiać zaś patriotyzm nacjonalizmowi i mówić, że patriotyzm jest czymś dobrym, a nacjonalizm złym – to tak, jakby głosić, że dobra jest miłość do własnego domu, a zła jest miłość do zamieszkującej go własnej rodziny. To jakieś wielkie nieporozumienie. Przecież – zgodnie z ustanowionym przez Pana Boga porządkiem miłości (secundum ordinem caritatis) – powinien człowiek bardziej kochać własnych rodziców niż cudzych, własne dzieci bardziej niż cudze czy wreszcie bardziej od cudzych kochać własną żonę. Na podobnej zasadzie każdy katolik powinien być patriotą, czyli najbardziej ze wszystkich krajów świata kochać daną mu od Boga własną ojczyznę i to, co ojczyste, oraz nacjonalistą, spośród wszystkich narodów świata kochać najbardziej własny naród i to, co swoje, narodowe. To takie proste!
Może ludziom takim jak Radosław Sikorski albo Tomasz Lis brakuje po prostu elementarnej wiedzy pozwalającej odróżnić polski, zdrowy nacjonalizm od niemieckiego nazizmu?
Nie sądzę, żeby tym panom brakowało elementarnej wiedzy pozwalającej odróżnić zdrowy polski nacjonalizm od niemieckiego nazizmu. Bardziej podejrzewałbym wspomniane w poprzednim pytaniu przez Panią Redaktor zaczadzenie lewacką ideologią, a także paniczny strach przed wzięciem polskich spraw w swoje ręce przez kochających ojczyznę i naród Polaków.
Polska zerwała z tzw. polityką wstydu. To się na pewno nie podoba wielu środowiskom. To chyba nie przypadek, że właśnie Tomasz Lis – redaktor naczelny „Newsweeka”, pokazującego Polaka jako małpę – staje dziś na czele ataków na Księdza, że właśnie jemu „gulą w gardle” stoi ONR?
Na temat tego pana również nie chciałbym się wypowiadać ani nie mam najmniejszej potrzeby się nim zajmować, chyba żeby zachodziła szansa udzielenia mu pomocy na drodze nawrócenia. Natomiast jeśli chodzi o zerwanie z tzw. polityką wstydu, to czas najwyższy o tym zapomnieć, aby oczyścić grunt nowemu pokoleniu Polaków. Nadchodzi bowiem czas odbudowania naszej dumy narodowej.
Skoro mowa o ONR. Zapytam wprost, czy w deklaracji programowej ONR jest cokolwiek, co uprawniałoby do ataków na tę organizację?
Ależ absolutnie nie! Jest to prawdziwie polska i piękna deklaracja ideowa, całkowicie zgodna z nauczaniem Kościoła.
W lewackich środowiskach wciąż obowiązuje dyrektywa Stalina nakazująca nazywać przeciwników politycznych „faszystami”?
Owszem, wciąż to pokutuje. Mnie również – o, ironio! – monarchistę i wolnościowca wyzywają od faszystów. Uważam, że to należy zabijać śmiechem.
Stawianie znaku równości pomiędzy współczesnym polskim nacjonalizmem a niemieckim
nazizmem kwalifikuje się jako karalne pomówienie?

Z całą pewnością tak, podobnie jak bezczelne określanie polskich patriotów i nacjonalistów mianem faszystów. To jest oburzające i powinno być karalne. Czy miałby wtedy ktoś czelność wielkich polskich nacjonalistów i patriotów, którzy mężnie walczyli właśnie z faszyzmem i komunizmem, takich jak rotmistrz Witold Pilecki czy Sługa Boży Stefan kard. Wyszyński, wyzywać od faszystów?! A do tego to się właśnie sprowadza.
Może jest tak, że lewackie organizacje, atakując ONR, próbują odwrócić uwagę od siebie. By nie szukać daleko – Rafał G., stojący na czele Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, sam ma postawione zarzuty karne. A ośrodek zamiast zająć się nimi, atakuje polskich nacjonalistów…
Podobno atak jest najlepszą formą obrony. Miejmy nadzieję, że to ich ostatnie podrygi. Swoją drogą aż dziw bierze, że takie tam ośrodki monitorowania, czy jak im tam, jeszcze nie zostały zdelegalizowane.
A może chodzi o to, że polscy nacjonaliści odwołują się do katolicyzmu? Może przeszkadza to, że bronią Kościoła i wiary? Czy nie jest znamienne to, że ostatnio to właśnie młodzi ludzie z ONR-u zaprotestowali przeciwko spektaklowi „Klątwa” znieważającemu św. Jana Pawła II, krzyż i chrześcijaństwo. Biskupi do tej pory milczą…
Niewątpliwie polskość jest z katolicyzmem tak mocno złączona, że wrogowie Kościoła z reguły nienawidzą Polski i Polaków, a zwłaszcza polskiego nacjonalizmu i patriotyzmu. Jeśli zaś chodzi o protest przeciw spektaklowi „Klątwa”, to tak się składa, że niektórych spośród protestujących przed teatrem młodych ludzi znam osobiście i mogę powiedzieć z czystym sercem, że są oni dogłębnie i szczerze oddanymi Kościołowi katolikami. To nie było działanie na pokaz, lecz z potrzeby gorących katolickich, nacjonalistycznych i patriotycznych serc.
Parząc na ataki na ONR czy na osobę Księdza, trudno nie zauważyć, że ciężkie życie miałby także dziś kard. Stefan Wyszyński. Prymas Tysiąclecia powiedział wprost: „Działajcie w duchu zdrowego nacjonalizmu! Nie szowinizmu, ale właśnie zdrowego nacjonalizmu, to jest umiłowania narodu i służby jemu”. Za te słowa zostałby pewnie przez Radka Sikorskiego potraktowany tak samo jak Ksiądz…
Umiłowany Sługa Boży Stefan kard. Wyszyński stanowi dla mnie wzór osobowy i patronuje mi od dzieciństwa. Toteż usytuowanie mnie przez panią redaktor gdzieś w tle wielkiego Prymasa Tysiąclecia stanowi dla mnie wielki zaszczyt.
Czy zdaniem Księdza nie jest znamienne, że od kilku lat osoba Prymasa Tysiąclecia jest usuwana w cień? Może właśnie za takie sformułowania?
Tak jak dla mnie Prymas Tysiąclecia – jako interrex, ostatni z wielkich królów polskich – zawsze uosabiał majestat wielkiej Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, tak dla tych, którzy nienawidzą katolicyzmu i polskości, stanowi on uosobienie wszystkiego, co najbardziej wraże.
Na razie nie udaje się zniszczyć w narodzie dumy z Polski. Coraz więcej jest narodowościowych organizacji, które z czasem mogą stać się siłą polityczną, liczącą się w parlamencie. Patrząc na to, serce rośnie?
Oj, rośnie! I to jeszcze jak!
polskaniepodlegla.pl/…/11981-super-wyw…
m.rekinek
,,Przeciwstawiać zaś patriotyzm nacjonalizmowi i mówić, że patriotyzm jest czymś dobrym, a nacjonalizm złym – to tak, jakby głosić, że dobra jest miłość do własnego domu, a zła jest miłość do zamieszkującej go własnej rodziny. To jakieś wielkie nieporozumienie. Przecież – zgodnie z ustanowionym przez Pana Boga porządkiem miłości (secundum ordinem caritatis) – powinien człowiek bardziej kochać …More
,,Przeciwstawiać zaś patriotyzm nacjonalizmowi i mówić, że patriotyzm jest czymś dobrym, a nacjonalizm złym – to tak, jakby głosić, że dobra jest miłość do własnego domu, a zła jest miłość do zamieszkującej go własnej rodziny. To jakieś wielkie nieporozumienie. Przecież – zgodnie z ustanowionym przez Pana Boga porządkiem miłości (secundum ordinem caritatis) – powinien człowiek bardziej kochać własnych rodziców niż cudzych, własne dzieci bardziej niż cudze czy wreszcie bardziej od cudzych kochać własną żonę. Na podobnej zasadzie każdy katolik powinien być patriotą, czyli najbardziej ze wszystkich krajów świata kochać daną mu od Boga własną ojczyznę i to, co ojczyste, oraz nacjonalistą, spośród wszystkich narodów świata kochać najbardziej własny naród i to, co swoje, narodowe. To takie proste!"
m.rekinek
,, Naród – obok Kościoła, ojczyzny i rodziny – stanowi jedną z najwyższych wartości po Bogu. To właśnie w tych miejscach i wspólnotach trwa tradycja, czyli z pokolenia na pokolenie przekazywane są wartości. Toteż powinniśmy zrobić wszystko, aby oprzeć się dążeniom masonerii do uczynienia z nas globalnej, nibymultikulturowej, a w konsekwencji bezkulturowej, bezbarwnej i bezideowej, bezbronnej, …More
,, Naród – obok Kościoła, ojczyzny i rodziny – stanowi jedną z najwyższych wartości po Bogu. To właśnie w tych miejscach i wspólnotach trwa tradycja, czyli z pokolenia na pokolenie przekazywane są wartości. Toteż powinniśmy zrobić wszystko, aby oprzeć się dążeniom masonerii do uczynienia z nas globalnej, nibymultikulturowej, a w konsekwencji bezkulturowej, bezbarwnej i bezideowej, bezbronnej, bezsilnej i bezwolnej niewolniczej masy."