Maja 21
11388
Maja 21
Z przerażaniem przyglądam się zakłamywaniu historii o ukraińskim ludobójstwie na Polakach, z równoczesną próbą uczynienia bohaterów z takich psychopatów jak Bandera, „Enej” czy Szuchewycz.

Z trwogą w sercu przyjąłem także do wiadomości fakt, że mecenas ludobójstwa na Polakach abp Andrej Szeptycki, o którym piszę w książce „Moja walka o prawdę”, został ogłoszony przez Watykan pierwszym w kolejce …More
Z przerażaniem przyglądam się zakłamywaniu historii o ukraińskim ludobójstwie na Polakach, z równoczesną próbą uczynienia bohaterów z takich psychopatów jak Bandera, „Enej” czy Szuchewycz.

Z trwogą w sercu przyjąłem także do wiadomości fakt, że mecenas ludobójstwa na Polakach abp Andrej Szeptycki, o którym piszę w książce „Moja walka o prawdę”, został ogłoszony przez Watykan pierwszym w kolejce do wyniesienia do chwały ołtarzy (otrzymał tytuł „Czcigodnego Sługi Bożego”).

Niestety udział funkcjonariuszy Kościoła w promocji banderyzmu na tym się nie kończy. Podobnie jak pożyteczni idioci z posłami Najwyżej Rady Ukrainy próbują wmówić światu, że ludobójcy z UPA to bohaterowie, są i tacy, którzy ludobójstwo na Zamojszczyźnie, Podkarpaciu, Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej próbują przypisać Rosjanom, jak niegdyś ludobójstwo w Katyniu przypisywano Niemcom. Kolejni szeregowi duchowni rzymskokatoliccy usprawiedliwiają szowinizm, odśpiewując z kościelnej ambony nieformalny hymn ludobójców Polaków, a wyznawcom zbrodniarzy odprawiają okolicznościowe nabożeństwa, tym samym plując narodowi polskiemu prosto w twarz.

Poniedziałek Wielkanocny (18.04.2022). Podczas mszy w kościele przy parafii bł. Edwarda Detkensa na warszawskich Bielanach, ksiądz proboszcz Wojciech Drozdowicz puścił z głośnika ukraińską pieśń „Czerwona kalina” będącą nieformalnym hymnem UPA. Uczestnicy mszy otrzymali kartki z tekstem i zachęcani przez Drozdowicza śpiewali razem z nim. Duchowny, z bananem na twarzy, animował wiernych do wspólnego śpiewania hymnu zwyrodnialców, którzy niecałe 80 lat temu nabijali polskie niemowlaki na sztachety, a ciężarnym Polkom rozpruwali brzuchy. – Osobiście, własnymi rękami, zdejmowałem z płotów niemowlaka, który był nasadzony na parkan płotu. (…) Większość kobiet młodszych przed śmiercią były gwałcone i ja osobiście z tym się spotkałem, gwałcił, a później, mało że zastrzelił… Zasypywali solą w miejscach intymnych, a później rozstrzeliwali. (…)Najczęściej to męczyli przed rozstrzelaniem, to byłą tragedia. I najczęściej korzystali z własnych narzędzi, siekiery i topora, a tylko do uciekających strzelali. Tylko zbrodniarze tak mogli postąpić.

Tego nie było nawet w starożytności. Spotykało się bardzo często wiele osób, mężczyzn czy kobiet z obciętymi głowami, obcięte nieraz nogi. Ukraińcy mieli w zwyczaju przed zamordowaniem jeszcze gnębić Polaków – ukraińskie zbrodnie wspomina ppłk Stanisław Jastrzębski.

Musisz to wiedzieć CW24 - red. Maciej Maciak