Clicks147
Edward7

Decerebracja ludzkości

Autor Francesco Lamendola

( Iz . 6, 9-10): I rzekł [mi]: «Idź i mów do tego ludu: Słuchajcie pilnie, lecz bez zrozumienia, patrzcie uważnie, lecz bez rozeznania! 10 Zatwardź serce tego ludu, znieczul jego uszy, zaślep jego oczy, iżby oczami nie widział ani uszami nie słyszał, i serce jego by nie pojęło, żeby się nie nawrócił i nie był uzdrowiony»*.

Cóż, jesteśmy w dokładnie takiej sytuacji; nie tylko w odniesieniu do religijnego aspektu kryzysu, którego właśnie doświadczamy, ale w każdym innym aspekcie nikt nie jest wykluczony. Zacznijmy jednak od sfery religijnej. Czy warto próbować rozumować, pokazywać katolikom, co jest przed oczami wszystkich, a więc i ich, jeśli postanowili nie widzieć i udawać, że nic się nie stało? Podam tylko jeden przykład: pomaga katolikom pokazać, że w ostatniej "encyklice '' pana Bergoglio - cytując instrumentalnie św.Franciszka, który udał się do Egiptu, aby nawrócić sułtana i który wysłał dwóch braci do Maroka, aby głosili Ewangelię, gdzie spotkało ich męczeństwo z miłości do Jezusa - czy katolikom należy zalecać (§ 3) poddanie się muzułmanom? "Fratelli tutti; W tym kontekście była to niezwykła prośba. Uderza nas, jak osiemset lat temu Franciszek zalecał unikanie wszelkich form agresji i konfliktów, a także życie w pokornym i braterskim „uległości”, nawet wobec tych, którzy nie podzielali ich wiary".

I nigdy nie zrobi nic, aby wskazać, że w tym dokumencie jest niewiele lub nie ma wzmianki o Jezusie Chrystusie; że Bergoglio cytuje prawie tylko Bergoglio; czy może zamiast cytować św. Augustyna i św. Tomasza , jak zawsze w papieskich encyklikach, (zamiast tego cytuje ) pieśń Winicjusza de Moraesa? To znaczy dżentelmena, który oprócz tego, że porzucił wiarę katolicką, zbliżył się do "santerii" (pogański kult satanistyczny) i poświęcił się przyjemnościom życia; oprócz tego, że dziewięć razy żenił się (tak, dziewięć: dobrze się zgodził; ale oczywiście nie brakowało mu pieniędzy, o czym wie każdy, kto miał choćby jedną sprawę rozwodową, tak jak nie brakowało mu pewności siebie), był też jego wiersze do obrzędów afroamerykańskich; a w szczególności w pieśni cytowanej przez Bergoglio, Samba o błogosławieństwie, został zainspirowany rytuałami Candomblé, bardzo rozpowszechnionymi w Brazylii i podobnymi do tych z haitańskiego voodoo, to znaczy całkowicie i radykalnie antychrześcijańskich praktyk i koncepcji. Cytat znajduje się w § 215 Fratelli tutti i towarzyszy mu nota wyjaśniająca n. 204 : "Życie jest sztuką spotkania, nawet jeśli w życiu jest wiele konfliktów" (Vinicius De Moraes, Samba of the blessing (Samba da Bênção), w albumie Um encontro no Au bon Gourmet, Rio de Janeiro (2 Sierpień 1962) A bardziej ogólnie: w jakimś celu zwraca się uwagę katolików na to, że wszystkie przemówienia argentyńskiego dżentelmena, na piękne spotkania, z drugiej strony w sprawie otwartości na różne, a nie mówimy tylko o fałszywych religiach, ale także świeckich (ateizm), aborcji, homoseksualizm, (autor encykliki) całkowicie pomija, w teorii, ale również w swojej praktyce, pomija także Jezus Chrystus, cel i powód bycia Kościoła - który ma być nastawiony na zbawienie dusz? Oczywiście że wszystkich dusz; co nie jest możliwe, jeśli dusza tych, którzy znajdują się poza światłem Chrystusa, jest pozostawiona z jego błędom, a tych, którzy żyją w grzechu, zachęca się do trwania w grzechu , zgodnie z obłudną formułą, godną starożytnych faryzeuszy: Kim jestem, by sądzić?

To samo można powiedzieć o stanie zagrożenia zdrowia, które zostało nam narzucone w celach instrumentalnych przez cyniczny i bezwstydny rząd. Może to coś przypomina, że żadne dziecko nie choruje na Covid-19 i że prawie wszyscy zmarli po osiemdziesiątce chorowali już na inne poważne choroby, stąd środki przyjęte w marcu zeszłego roku - zamykanie szkół, więzienie w domu rodzin, absolutny zakaz spacerów nawet po wsi, w lesie, po opuszczonych plażach, a także poruszania się po drogach i autostradach, choć z ważnych powodów - czy były one również nielegalne konstytucyjnie, absolutnie bezsensowne i urojenia? Pomogłoby też w zapamiętaniu tego nanopatologa, takiego jak profesor Montanari, a lekarze, którzy stanęli w obliczu sytuacji kryzysowej na pierwszej linii frontu, tacy jak dr Zangrillo , choć z różnymi niuansami i wychodząc z różnych założeń i perspektyw, pod każdym względem stwierdzili, że Covid-19 jest w rzeczywistości w zaniku (na początku choroba niby covid19- zakrzepica była wywołana szczepieniami na grypę , a teraz fałszywymi testami, lecz znów może być większa śmiertelność w Polsce jak w innych krajach z powodu szczepień na grypę dopow.) od jakiegoś czasu i że nie udowodniono naukowo, że maska służy do ochrony przed wirusem, jeśli w ogóle, a Montanari twierdzi że są przyczyną nowotworów? A wirusolog Tarro również ostrzegł przed znacznym ryzykiem noszenia masek przez cały dzień (w Niemczech trzy dziewczyny już zmarły, odurzone dwutlenkiem węgla, którym były zmuszane oddychać)? I ten Alberto Villani, Rzecznik Komitetu Techniczno-Naukowego powiedział wyraźnie, że może maska jest bezużyteczna, a jednak jej noszenie jest ważne, bo stała się symbolem? A symbol łaski: może głupoty i uległości sześćdziesięciu milionów Włochów?

Nie, to wszystko by nie pomogło: ponieważ ktokolwiek jest skłonny zaakceptować punkty widzenia różniące się od tych narzucanych i potwierdzanych codziennie bronią terroru przez środki masowego przekazu, jest już świadomy tych faktów; ale kto nie chce wydostać się z kokonu autentycznego terroru stworzonego przez media, nie chce nawet słuchać, prawdę ma już w kieszeni i każdego, kto próbuje zmusić go do otwarcia oczu, uważa za zaprzeczającego, to jest temat społecznie niebezpieczny.Takie są skutki strachu: oślepia cię i złości, i skłania do zwrócenia agresji przeciwko niewłaściwemu celowi: nie temu, kto go stworzył i używa go do własnych niewypowiedzianych celów, ale sąsiad lub kolega którzy pracują, którzy myślą inaczej i ci którzy stali się grubasami, a więc prawdziwymi wrogami publicznymi. Widzieliśmy to w ostatnich tygodniach, kiedy rząd nadal wspaniałomyślnie pozwalał obywatelom wychodzić z domu bez maski, nosić ją tylko w pomieszczeniach i w obecności tłumów: w rzeczywistości wiele osób, prawdopodobnie większość, nadal nosiło maska, nawet jeśli nie została przepisana, nawet podczas samotnej podróżys amochodem, rowerem i pieszo wiejskimi ścieżkami, brzegami rzek lub plażami opuszczonymi przez turystów. Tak, to prawda, że maski stały się symbolem : symbolem nie wiem dlaczego to robię iw zasadzie nawet w to nie wierzę, ale robię to, bo wszyscy to robią, bo „eksperci” polecają to w telewizji i dlatego pewne poczucie ochrony . Krótko mówiąc, symbol ludu, który przestał myśleć, pozostawił za sobą stulecia cywilizacji i powrócił do swoich pierwotnych instynktów, przed którymi najpierw się boi.

Otóż, nie jest to strach przed czymś prawdziwym, ale strach przed wyimaginowanym obiektem, pełzającym, niewidzialnym potworem uderzającym w cieniu. Nie ma sensu zmuszać ludzi do myślenia, że w przypadku śmierci Covid-19, jeśli istnieje, to znaczy, że ktoś umarł tylko na Covid-19, dziesiątki umierają na atak serca, raka, infekcje i choroby, nie wspominając o wszystkich, którzy zmarli, ponieważ nie otrzymali niezbędnego leczenia, nie mogli na czas poddać się badaniom klinicznym lub byli ofiarami błędnych diagnoz, z powodu szaleństwa maszyny zdrowia, skoncentrowani wyłącznie na Covid-19, do tego stopnia, że przypisuje się temu wirusowi śmierć tysięcy ludzi, którzy faktycznie zmarli z całkiem innych przyczyn (i tutaj powinniśmy otworzyć bardzo bolesna mowa, ale jest to konieczne, na podstawie niewielkiego sumienia etycznego i zawodowego wszystkich lekarzy, którzy skłonili się do fałszowania względnych aktów zgonu lub nie wypisywania ich wcale). Ludzie są tak pod wrażeniem i przestraszeni, tak zahipnotyzowani, jak mysz z magnetycznym spojrzeniem kobry, która przygotowuje się do jej pożarcia, że nie słuchają żadnej mowy, nie chcą niczego rozumować, nawet nie chcą zwracać uwagi na to, co się dzieje. pod okiem wszystkich, nie chcąc słuchać głosu najbardziej elementarnego zdrowego rozsądku. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że nie podjęto żadnych środków przeciwko tym policjantom, którzy marnowali czas i publiczne pieniądze, aby ścigać, nawet przy użyciu dronów, nieszkodliwych ludzi winnych samotnego joggingu na otwartej przestrzeni; albo kto odważył się przerwać Mszę św. z niespotykaną arogancją, traktując jak zbrodniarza starszego księdza, który odprawia pogrzeb w obecności kilkunastu dobrze rozstawionych wiernych, w dużym i dobrze wentylowanym kościele, z bardzo wysokimi sufitami, a każdy czy mógłby chodzić do centrów handlowych i supermarketów? Albo znowu, jak wyjaśnić, że nie było prawdziwego powstania ludowego w obliczu spektaklu mężczyzn w mundurach, którzy zatrzymują się i nakładają bardzo wysoką grzywnę na dwoje rodziców winnych zabrania ich dziecka do szpitala na przeszczep. szpik kostny, a potem zabierali ją do domu? Sytuacje, które wydawałyby się przesadne i nie do przyjęcia nawet w reżimach jawnie dyktatorski , ale który stał się nie do zniesienia i odrażający w społeczeństwie, które przynajmniej formalnie jest demokratyczne, z obciążającą okolicznością najwyższej hipokryzji.

Ogromne arcydzieło Władców Zła? Jesteśmy w środku wielkiej bitwy, nie tylko ludzkiej, między złem a dobrem. Dlatego pierwszą i najpotrzebniejszą rzeczą jest wiara w Boga, połączona z modlitwą ...

To tak, jakby nasza legalna cywilizacja cofnęła się o tysiąclecia , nie wspominając o najbardziej podstawowym poczuciu człowieczeństwa i współczuciu. "Czy ty widzisz? - to tak, jakby ci smutni ludzie, którzy są niegodni w rządzie, mówią nam - wszystko, co robimy, robimy dla ciebie; dbamy o Twoje zdrowie; ratujemy Twoje życie: to Ty zachowujesz się w sposób niechętny do współpracy, wykazujesz niewielki szacunek dla powagi sytuacji i postępujesz nieodpowiedzialnie, zmuszając nas do uciekania się do surowości. Kiedy zamierzają się uczyć i zarządzać sobą, izolować się, cenzurować, poddawać kwarantannie? Kiedy pokażesz, że jesteś wreszcie dojrzały, odpowiedzialny, zasługujesz na miano narodu dojrzałego i cywilizowanego? ». Co jeśli szalejący strach został umiejętnie wykreowany , to znaczy, że ktoś wie, że jest to najpotężniejsza broń do sprawowania kontroli nad ludźmi, a teraz, kiedy dokładnie to zweryfikował, nigdy nie odpuści. Początkowo, 11 września 2001 r. , Wielcy oligarchowie biznesowi skupili się na strachu przed islamskim terroryzmem ; następnie, kilka lat później, w obawie przed załamaniem rynków, poprzez broń rozprzestrzeniania się (słowo, które bardzo niewielu słyszało przed Wielką Recesją, która rozpoczęła się w 2007 roku); strach jest teraz przejawiany przez pandemię. I mówimy „pseudo” nie dlatego, że jesteśmy zatwardziałymi zaprzeczającymi, ale dlatego, że ponad 2300 belgijskich lekarzy i pracowników służby zdrowia oskarżyło WHO o ogłoszenie fałszywej pandemii w liście otwartym, w którym stwierdza:
Obecna polityka kryzysowa jest całkowicie nieproporcjonalna i przynosi więcej szkody niż pożytku. (…) Uwięzienie nie spowodowało spadku śmiertelności. (…) Jeśli spojrzymy na datę obowiązywania nałożonych blokad, to widzimy, że została ona wyznaczona po przekroczeniu i spadku szczytu. Dlatego spadek nie jest skutkiem podjętych środków. (…) Badania wykazały, że im bardziej ludzie są społeczni i emocjonalni, tym są bardziej odporni na wirusy. Wydaje się, że izolacja i kwarantanna mają znacznie bardziej śmiertelne konsekwencje. (...) Istnieje różnica między śmiercią na koronawirusa a śmiercią z koronawirusem. Zdecydowana większość zmarłych pacjentów miała 80 lat lub więcej. (...) Większość (70%) zmarłych w wieku poniżej 70 lat miała chorobę podstawową,takie jak zaburzenia sercowo-naczyniowe, cukrzyca, przewlekła choroba płuc lub otyłość. Zdecydowana większość zakażonych strzałek (˃ 98%) nie zachorowała lub ledwo zachorowała i wyzdrowiała samoistnie. (…) Szczepienie naszych starszych wydaje się nieskuteczne. Dla osób powyżej 75 roku życia skuteczność prawie nie istnieje.

To przemówienie ekspertów, oparte na faktach i rzeczywistych liczbach, a także na zwykłym doświadczeniu medyczno-diagnostycznym. Ale po co się kłócić i odwoływać do racjonalnych argumentów, gdy ludzie nie chcą ich słuchać? Pomiędzy dwiema reakcjami na problem lęku, jedną, która wymaga coraz bardziej uciążliwych ograniczeń i wyrzeczeń, drugą, która sugeruje roztropność, ale też karmi nadzieję i zachęca do prowadzenia zdrowego i normalnego życia, ludzie instynktownie witają pierwszą, a nie ufa drugiemu. To ogromne arcydzieło władców Zła.Ponieważ to musi być jasne: jesteśmy w środku wielkiej bitwy, nie tylko ludzkiej, a między złem a dobrem. Dlatego pierwszą i najpotrzebniejszą rzeczą jest wiara w Boga, połączona z modlitwą ...

Z dnia 11 października 2020
Decerebracja ludzkości

Kiedyś powiedziano: maski opadają i widzisz kogoś, kim jest ; Dziś zamiast tego należy powiedzieć: maski są podniesione, aby zakryć twarz, teraz naprawdę możemy zobaczyć, przed kim jesteśmy . Dziwne, ale prawdziwe: objawienie prawdziwej natury drugiego, przychodzi do nas nie z jego odsłonięcia, ale z jego ukrycia. W tej chwili, aby mieć dokładną miarę tego, kto jest przed nami, jego intelektualnej, moralnej i duchowej głębi, wystarczy jedno spojrzenie. Jeśli prowadzisz samochód, sam i nosisz maskę; jeśli jeździsz na rowerze i nosisz maskę; jeśli chodzi po parku lub wiejskiej drodze i nosi maskę, to wiemy dokładnie, kim jest: wolontariuszem tego nieludzkiego systemu technokratycznego, a więc istoty post-ludzkiej, która oddała mózg gromadzie i której duszy grozi wyginięcie. Duszę można stracić (oczywiście mówiąc w przenośni: ponieważ dusza nieśmiertelna jest darem od Boga i nic nie może jej zniszczyć), tak jak masa mięśniowa zanika po długim okresie bezruchu lub pamięci po traumatyczne wydarzenie, które wymazało wspomnienia. Dzisiejszy świat jest pełen ludzi lub post-ludzi, którzy nie mają już duszy, tak jak wyrzekli się posiadania (nie używać: już dawno się tego wyrzekli) inteligencji. A problem w tym, że żyć pośród tej zdekerebrowanej i zdezanimowanej post-ludzkości gotowych szpiegować i potępiać każdego, kto nie przestrzega skrupulatnie reguł pseudo-zdrowotnych ustanowionych przez najróżniejsze instytucje, od rządu po regiony, od burmistrzów po dyrektorów szkół, od dyrekcji zdrowia szpitali po lekarzy ubezpieczenia zdrowotnego, po dentystów, po właścicieli domów towarowych , dla kolei państwowych, dla przewoźników lotniczych itp. to strasznie męczące dla tych, którzy nadal zachowują swoje człowieczeństwo, bo dodaje do wszystkich innych trudności i cierpień narzuconych z góry, potęguje poczucie frustracji , rozpacz i samotność.

Czternastoletnia dziewczynka, córka naszych koleżanek, która jest w liceum, miała drobny, nieznaczący wypadek w szkole i już nazywanie go wypadkiem jest przesadzone, ale w naszym języku nie ma podobnego słowa o słabszym znaczeniu: "odeszła, przez ślinę" . To oczywiście spowodowało, że zaczęła nadmiernie kaszleć. Ale kaszel jest obecnie niebezpieczny: szczególnie w miejscu publicznym; nie mówiąc już o szkole, w klasie. Profesor natychmiast zabrał ją do "pokoju Covid", aby zmierzyć temperaturę ciała: nigdy nie pozwól, aby kaszel był sygnałem nadchodzącej infekcji. Dziewczyna poprosiła o pomiar temperatury na nadgarstku, świadoma tego, że pomiar na czole, wystrzelonym „pistoletem” laserowym, nie jest zbyt dobry dla zdrowia (bo mowa o ochronie zdrowia): prośba odrzucony; szkoła ma swoje zasady i każdy musi ich przestrzegać. Chodziło o śmierć, albo dlatego, że biedna dziewczyna była trochę podekscytowana, albo dlatego, że w okresie dojrzewania normalne jest mieć kilka zmarszczek więcej niż w wieku dorosłym - temperatura wynosiła dokładnie 37 °. Co mówi protokół w takich przypadkach? Że test należy powtórzyć.Tymczasem jednak, mając wątpliwości co do złych rokowań, co zrobili ci pilni strażnicy zdrowia naszych dzieci? Natychmiast zadzwonili do domu, informując matkę o sprawie i zapraszając ją, aby przyjechała i zabrała dziewczynę. Pięć minut później nowy pomiar: tym razem temperatura miała sens, stopnie to zaledwie 36,3. W międzyczasie pojawia się matka, słusznie zmartwiona, która prosi o ponowne wykonanie pomiaru teraz, w jej obecności. «Ach, bez sensu, pani: wszystko w porządku; właśnie ją zmierzyliśmy, nie ma gorączki ». Koniec przemówienia? Ani trochę. Co mówi protokół? Że w podejrzanych przypadkach dzieci nadal muszą być zabierane do domu przez rodziców i ewentualnie wracać na zajęcia następnego dnia, zrozumiałe jest, że był to fałszywy alarm. Jednak następnego dnia nasi przyjaciele trzymali córkę w domu nie dlatego, że miała gorączkę, ale jako środek ostrożności , możliwe szkody spowodowane przez ten azyl, który wciąż nazywamy szkołą. Trzeciego dnia, z powrotem w klasie, obdarzona przez rodziców najszerszym zapewnieniem jej stanu zdrowia, dziewczyna otrzymała nawet świąteczne pozdrowienia: sam kierownik chciał ją powitać, ciesząc się przed wszystkimi "tłustym i szczęśliwym powietrzem", zapominając nawet na chwilę, w paternalistycznym uwypukleniu, o koniecznych dystansach bezpieczeństwa i gratulując ciasnej ucieczki (?) i szczęśliwego powrotu do owczarni już prawie zagubionej.

Zastanawialiśmy się nad tym małym epizodem zwykłego szaleństwa nie dlatego, że jest on szczególnie poważny lub dramatyczny, ale dlatego, że jest dobrym przykładem klimatu codziennego szaleństwa , surrealistycznego fałszowania rzeczywistości, w który wpadło nasze ogarnięte strachem społeczeństwo, ale że mówię strach, przed groźbą zarażenia z Covid-19: terror należycie karmiony i pompowany każdego świętego dnia z głównych gazet i wszystkich wiadomości, z których żadna od ośmiu miesięcy nie została „otwarta” ani na jeden raz z powodu ogromnego i niepowstrzymanego postępu (tak zwanej) pandemii. Jednak epizody takie jak ten, który właśnie opisaliśmy, zdarzają się codziennie i nie tylko 14-latkom, ale także dzieciom w szkole podstawowej lub przedszkolu: i nie trzeba być bardzo opiekuńczym rodzicem ani bardzo wrażliwym wychowawcą, aby przewidzieć tę codzienną traumę. zadane przez takie incydenty, nie tylko tym, którzy ich osobiście cierpią, ale także całemu uczniowi, który w nich uczestniczy, z czasem pozostawi swój ślad. Innymi słowy, uczymy dzieci i młodzież chodzić do szkoły, aby uważać na siebie i innych, być nieustannie podejrzliwym, uzbroić się w nieufność i egoizm, odrzucać każdy przedmiot oferowany przez kolegów z klasy, unikać zabawy jak zarazy. lub bycie razem, bycie przerażonym grami grupowymi i zespołowymi i gotowość do potępienia sąsiada przy pierwszym kichnięciu lub kaszlu, a następnie triumfalnie świadkami jego izolacji i powrotu do domu lub, być może, w jakimś szpitalu .

Oznacza to przygotowanie przyszłego pokolenia hipochondryków, histerycznych, psotnych, neurotycznych i potencjalnie schizofrenicznych dorosłych : jedna twarz jest tą, którą trzeba pokazać publicznie, z jej dopuszczalnymi i niedopuszczalnymi zachowaniami, a drugą kultywuje się prywatnie. gdzie - mamy nadzieję - uświadamiamy sobie absurdalność świata budowanego przez dyktaturę "Dobra i Sprawiedliwych" oraz sztuczność, nie mówiąc już o okrucieństwie nowych relacji społecznych, czy raczej aspołecznych, jakie poczęli i narzucili ludowi jak wołowi . A skoro mówimy o szkole, powiedzmy coś więcej. Wiemy, że są nauczyciele gimnastyki , przepraszam ; wychowania fizycznego, w ramach którego chłopcy biegają w maskach i bacznie obserwują, czy nikt nie odkrywa nosa, aby interweniować i surowo karcić przestępców; którzy sami dają „dobry” przykład prezentując się w klasie z maską sięgającą nasady nosa, a ponadto przyklejoną do twarzy kawałkami taśmy klejącej. Nauczyciele, którzy również uczyli się i kazali swoim uczniom studiować podstawowe zasady higieny i zdrowia w szkole i którzy w związku z tym powinni wiedzieć, jak dobrze jest biegać, oddychając własnym dwutlenkiem węgla, a mimo to nie mają najmniejszego skrupułów sumienia, czują lukę między tym, czego uczą i czego oczekują od chłopca, a tym, co wiedzą, że jest słuszne i prawdziwe. Podobnie jak w przypadku tylu tysięcy lekarzy, dziennikarzy, sędziów,funkcjonariuszy organów ścigania, którzy bardzo dobrze wiedzą, że działają w całkowitej rozbieżności od celów zawodowych kategorii, do której należą, oraz od wartości, których przysięgli bronić (zdrowie i życie pacjentów; prawda informacji; sprawiedliwość i prawo; obrona uczciwi obywatele), ale przestrzegają protokołów, wyższych dyrektyw, poleceń, które otrzymują, usprawiedliwiając się tym, że nie mogą zrobić inaczej.

Jeszcze dwa słowa o szkole, jako zwierciadle zwariowanego społeczeństwa ostatnich miesięcy. Jeśli ktokolwiek uważa, że profesorowie oszaleli od dzisiaj, z rzekomą pandemią Covid-19, bardzo się myli: albo nigdy nie pracowali w świecie szkolnym, albo nie mają dzieci, albo żyją w chmurach. Prawda jest taka, że od wielu lat - trudno powiedzieć dokładnie kiedy, nie ma dokładnej daty: jest jednak terminus post quem , początkowy rok 1968- profesorowie, w przeważającej większości postępowi i lewicowi ze względów socjologicznych i kulturowych, z którymi kiedyś się stykaliśmy i próbowaliśmy wyjaśnić, zaczęli odwracać się od rzeczywistości i wpajać swoje teorie dzieciom, przedstawianym tak, jakby były czyste i święte prawda. A zatem dość nudnego Arystotelesa i zagorzałego św. Tomasza z Akwinu; dość banalnego realizmu, zwłaszcza matrycy tomistycznej; wystarczy czytać Boską Komedię czy Promessi Sposi z perspektywy chrześcijańskiej, biorąc pod uwagę fakt, że ich autorzy byli przekonanymi katolikami; wystarczy przede wszystkim przedstawić Boga, Ojczyznę i Rodzinę jako fundamentalne rzeczywistości, na których zawsze opierało się każde społeczeństwo ludzkie, a także każdy postęp społeczny. Wręcz przeciwnie: obecnie ; "tak" dla zaprzeczania Ojczyźnie, dla obwiniania Rodziny (chyba, że jest to tęczowa antyrodzina), do usunięcia nawet pamięci o wierze w Boga. Tak dla wizji świata w ciągłym rozwoju, za którą nie należy sądzić czym jest, ale czym będzie jutro, kiedy marsz "Postępu" zostanie szczęśliwie zrealizowany; tak dla migracji, aborcji, rozwodu, eutanazji, różowych kwot....

Z dnia 12 października 2020 r
accademianuovaitalia.it/…editoriali/9566-su-le-maschere