Kepha-Petrus
1.8K

Homilia kardynała Christopha Schönborna wygłoszona w Katedrze św. Szczepana w Wiedniu (17 …

Homilia kardynała Christopha Schönborna wygłoszona w Katedrze św. Szczepana w Wiedniu (17 listopada 2011)

Droga Rodzino Maryi!
To jest tłumaczenie homilii, która wygłosił kardynał Christoph Schönborn w dniu 17 listopada 2011 r. w katedrze św. Szczepana w Wiedniu. To bardzo wzruszające. Jego słowa są duchową modlitwa. (Proszę pamiętać, że jest to transkrypcja tłumaczona z niemieckiego na angielski. Może być trochę szorstka, ale tak jest w ruchu! Możesz wysłuchać go na stronie internetowej, www.marytv.tv.)

Homilia kardynał Christoph Schönborn:
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Niech zawsze będzie pochwalony!
Drodzy bracia i siostry obecni tu w katedrze, słuchacze radia i telewizji, wszyscy którzy łączycie się z nami duchowo, drodzy bracia w kapłaństwie, w diakonacie, drodzy bracia i siostry z Chorwacji!
Chwila, w której pielgrzymujący do Ziemi Świętej docierają do Jerozolimy, jest jedną z największych radości. Tak samo jak pielgrzymi z Santiago Compostela, gdy są oni na Monte de Gozo - Górze Radości, po setkach, a może tysiącach przebytych kilometrów, widzą cel swej pielgrzymki po raz pierwszy. Jest to ten sam obraz na Górze Oliwnej, kiedy pielgrzymi przychodzą zobaczyć Jeruzalem po raz pierwszy z Góry Oliwnej. To jest miejsce, gdzie pielgrzymi chcą śpiewać z radości Psalm "Jak Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano: „ Pójdziemy do domu Pańskiego! " Stoją nasze nogi w twych bramach, o Jeruzalem. Jeruzalem, wielkie miasto, zbudowane tak mocno i solidnie. Do Ciebie lgną wszystkie narody " (Por. Ps 122)
Dzisiaj jest jeden z takich momentów jak na Monte de Gozo, czy Górze Oliwnej, kiedy patrzę z prezbiterium na Was Bracia i Siostry tu w katedrze. Możemy się wspólnie radować! Bardzo uradowałem się, gdy mi powiedziano, pójdziemy razem na górę Pana. Tak, jak sie cieszyłem, gdy mi powiedziano, możemy udać się na Górę Pana z pielgrzymką do Matki Bożej!!! Udajemy się do Niej, a Ona przychodzi do nas i jest z nami. Przychodzimy do Pana, który jest z nami!
Jezus wybucha płaczem.....było to niezrozumiałe dla apostołów i uczniów. Teraz patrząc na cel ich pielgrzymki, widza jego wzrok skierowany na Jerozolimę, Jezus płacze nad Jerozolimą. Płyną łzy Jezusa...
Obraz Matki Boskiej z Pócs
Oto przed nami widzimy umiłowaną Ikonę Maria Pócs. Dlaczego tu? Bo Ona płakała. Był to cud łez. W 1697 roku na wschodzie Węgier, z Ikony Maria Pócs strumienie łez spływały, co dzień z Jej oczu. Żołnierze przyszli, rozebrali ikonę by sprawdzić czy to jest oszustwo i jak może kawałek drewna czy rzeźby płakać. A jednak płakała. Łzy Jezusa... łzy Matki Bożej...
Dlaczego Jezus płakał nad Jerozolimą? Ponieważ oni nie rozpoznali godziny, godziny ich nawiedzenia, ich łaski. Godzina łaski. Ponieważ oni nie rozpoznali, co przynosi im pokój i co jest ich szczęściem. Bracia i siostry... jak to jest dzisiaj z Jezusem? Czy On płacze nad nami? Czy On płacze nad Austrią? Nad Europą? Czy Matka Boża płacze?
Bracia i siostry, grzech, grzech, grzech jest powodem do płaczu. Grzech to powód, dla którego Maryja płacze. Och, gdybyś tylko mógł rozpoznać, co niesie Ci pokój? W czym jest twoje szczęście?. Grzech niesie nieszczęście. I to jest sprzedawane, jako szczęście!!!. Wmawiasz sobie, że to jest szczęście, więc ta prawda pozostaje ukryta przed twymi oczami. Jak bardzo bolesne jest, kiedy nie widzimy, co jest naszym prawdziwym szczęściem, co naprawdę przynosi nam pokój, co Bóg chce nam dać, bo chce nas uczynić szczęśliwymi. Łaska, którą On pragnie nas obdarzyć i dać ją nam.
Bracia i siostry, możemy, powinniśmy, dziś zadać sobie pytanie z Ewangelii, które Kościół dzisiaj do nas kieruje? "Panie, czy ja dzisiaj jestem powodem do łez? Czy ja jestem powodem, dla którego Ty płaczesz? Ja jestem przyczyną, za która płaczesz? Czy my, chrześcijanie jesteśmy powodem do łez? Czy jestem źródłem radości dla Ciebie czy raczej jestem dla Ciebie powodem smutku i bólu? Powinienem zadać sobie te pytania - Czy przynoszę radość Jezusowi swoim życiem? Czy Gospa może być zadowolona ze mnie i z mojego życia?
Jezus nie przestaje płakać. Nie poprzestaje na wylewaniu łez nad nami nad naszymi grzechami. Zszedł z tego wzgórza, aż do Jerozolimy. Wszedł do ukochanego miasta i do świątyni Domu Ojca. Zamiast dalszych łez, oddał swoje życie. On udał się na Górę Oliwną i wziął wszystko na siebie. Wszystkie nasze winy, wszystkie nasze niepowodzenia, wszystkie nasze grzechy, grzech Kościoła, grzech świata. Dźwigał to wszystko na krzyżu. I dlatego nigdy nie możemy zatrzymywać się na naszych grzechach. Musimy wyjść poza i prosić Jezusa: "Co zrobiłeś z naszymi grzechami? Przemieniłeś je!! Przekształciłeś!!. Ty odkupiłeś nas od naszych grzechów. Ty dałeś nam nowe życie.
Czytanie z Księgi Machabejskiej, Kościół kocha tę Księgę, ponieważ stawia przed naszymi oczyma tak wyraźnie, co przeżyli pierwsi chrześcijanie. Wielu chrześcijan w krajach komunistycznych żyło w okrutnych prześladowaniach i torturach. Kiedy król Antioch chciał usunąć religię żydowską, chciał tylko, aby stała się religią państwową, co oznacza, kult państwa, tak jak kult Lenina, czy Stalina, czy Hitlera. Nic innego nie pozwolono by istniało obok. A wielu odpadło od wiary. Wielu zaadoptowało i poszło na kompromis. Dostosowali sie do czasów, w których żyli, do: „Musimy iść za znakami czasu, za moda, za nowoczesnością. Musimy pozbyć się tych obciążeń, to rzeczy stare". W taki oto sposób łączyli się z poganami i oddawali się bogom. Stali się nowocześni, szli z duchem czasu.
Ale byli tacy, co powiedzieli: "Nie!! Będziemy trwać w wierze naszych ojców. Będziemy trwać w wierze, która nam przekazano, wytrwamy w przymierzu, który zawarł z nami". Oni zaryzykowali swe życie. Dwa dni temu słyszeliśmy czytanie. Stary Eleazar. Gdy miał 87 lat, wolał raczej oddać życie, niż dać zły przykład młodzieży. Powinniśmy posłuchać o matce 7 synów, która zmarła śmiercią męczeńska, aby dochować wierności wierze. Musimy zadać sobie pytanie, o nasza wiarę ? Jak wygląda nasze życie wiarą? Czy tak już zaadaptowaliśmy się na tym świecie, że będziemy jak płytka pod drzwi, bez profilu, bez charakteru, bez krawędzi, bez mocy? Wiele mówią nam, że musimy być modni, musimy być nowocześni, musimy dostosować się do naszych czasów, że w końcu Kościół musi być nowoczesny tak, aby mógł być zaakceptowany przez współczesnych ludzi.
Ale, z czego musimy zrezygnować, aby zostać zaakceptowanymi? Czy naprawdę zostaniemy przyjęci, gdy wszystko zaadoptujemy? Czy to nie jest całkowicie odwrotnie, dokładnie odwrotnie? Ale Kościół uczy nas historii Machabeuszy, którzy byli wierni wierze, którzy nie adaptowali, tych, którzy przestrzegali sojuszu z Bogiem. Byli to ci, którzy stali się nosicielami nadziei dla innych. Oczywiście, że zapłacili cenę wielkiego cierpienia. To jest jak świadectwo wiary w sąsiednich krajach, w krajach komunistycznych, świadectwo wiary w czasach nazizmu i świadectwo wiary dzisiaj.
Bracia i siostry chce po prostu dać Wam mały przykład. W szkole w Wiedniu, w jednym liceum byłem na lekcji religii i na korytarzu uczeń rozmawiał ze mną. Powiedział do mnie: „Ekscelencjo kardynale, mam wiarę i jestem bardzo samotny." To jest sytuacja wielu młodych chrześcijan dziś w naszym kraju, pośród nas. Potrzebują odwagi, potrzebują wzmocnienia wiary, wstawiennictwa i siły, która by pomogła tym młodym ludziom, którzy żyją w okolicy dostosować się do życia tak, by umieli żyć wiarą i zgodnie z wiarą. Aby dzisiaj tak żyć potrzeba bohaterskiej odwagi, jak w czasach Machabeuszy.
Ten młody człowiek nie zginął, ani nie zabił nikogo, bo to nie jest droga chrześcijanina. Matatiasz to zrobił, ale to nie jest droga dla chrześcijanina. Ale widocznie Niebo pragnie naszego umocnienia. Oczywiście Matka Boża pragnie wzmocnić swoje dzieci w wierze, aby dać im odwagę i wzmocnić ich wiarę, aby pozostali wierni i stawali w obronie wiary.
Obecnie Matka Boża wysyła tak silne znaki, znaki Jej obecności z nami, Jej macierzyńskiej opieki nad nami oraz mówi do nas jak do ukochanych dzieci, umacniając nas i dając nam siłę. Nie mogłem być na Festiwalu Młodzieży w Medziugorju w tym roku, mogłem być tam tylko sercem z wieloma, wieloma młodymi ludźmi... lub z dwoma milionami, którzy pojechali do Madrytu w spiekocie lata, a nie na plaże (być może potem też), ale aby być z Ojcem Świętym razem, aby Go słuchać i modlić się z nim. To jest nadzieja! I raduje się Pan z tego, raduje się Gospa z tego i nie płacze juz więcej. Jednocześnie musimy dać świadectwo łez Jezusa.
Panie, kiedy patrzysz na mnie, gdy patrzę na Ciebie, wiem, że masz powód do płaczu nade mną, ale wiem również, że przyszedłeś do nas uwolnić nas z naszych grzechów. Ty umarłeś za nas, za nasze grzechy i chcesz pokazać nam ciężar grzechu i ciężar, który kosztuje Twoje życie. Jesteśmy tak cenni, kosztujemy Cię życie. Gospa chce, żebyśmy, Jej ukochane dzieci były szczęśliwe. Rozpoznajmy, co przynosi pokój. Ile razy Ona mówi o pokoju? Pragnie, żebyśmy mieli pokój, najpierw w nas, potem między nami. Kiedy Pan się teraz przemieni podczas Jego ofiary wśród nas, odda nam Siebie dla każdego z nas, możemy prosić Go: "Panie, daj mi łaskę, która byłaby powodem do Twojej radości! Pokaż mi, jak mogę być dla Ciebie radością. Twoja Matka pokazuje nam, jak my możemy być radością dla Ciebie. Ona pokazuje nam to poprzez swoją drogę do pokoju. Amen. "
(Kardynał Christoph Schönborn, St Stephens Cathedral, 17 listopada 2011, Homilia)
PS Tłumaczenie Polska Oaza im. Bł. Jana Pawła II w Medziugorje. Homilia jest piękna! Bardzo dziękuję :)

medziugorje.blogspot.com