Clicks1.1K
Edward7
5

Psychologia - nauka demonów

Fragment - Psychologia i Kościół – Dave Hunt, T.A.McMahon

W jaki sposób psychologia weszła do Kościoła? Człowiekiem najbardziej odpowiedzialnym za wprowadzenie konia trojańskiego jest nie kto inny jak arcyheretyk Norman Vincent Peale. W programie telewizyjnym Phila Donahue ogłosi on, co następuje "Nie istnieje konieczność nowego narodzenia. Ty masz swoją drogę do Boga, ja mam swoją. Odnalazłem wieczny pokój w świątyni szintoistycznej (...). Bóg jest wszędzie." Zaszokowany gospodarz programu zaoponował: "Ale przecież jesteś chrześcijańskim duchownym. Powinieneś mi powiedzieć, że Chrystus jest jedyną drogą, prawdą i życiem, zgadza się?" Peale odpowiedział: "Chrystus jest jedną z dróg".

Wśród wielu innych jego herezji czytamy na przykład takie: "Świat, w którym żyjecie, jest mentalny, a nie fizyczny. Zmieńcie myślenie, a zmienicie wszystko.

Kim jest Bóg? Jakimś bytem teologicznym (...)? Bóg jest energią. Gdy oddychacie Bogiem, wizualizujecie Jego energię, sami przyswajacie tę energię!

Modlitwa mocy jest manifestacją energii. Tak jak istnieją techniki naukowe pozwalające uwalniać energię atomową, można wyzwolić duchową energię poprzez mechanizmy modlitwy. (...) Nowe i świeże techniki są wciąż odkrywane (...) poprzez eksperymenty z mocą modlitwy. [7]

Modlitwa (...) jest procedurą, w wyniku której duchowa moc płynie od Boga (...) uwalnia moce i energie (...) trzeba się nauczyć krok po kroku sposobu podłączania się do obwodu i przyjmowania tej mocy. Każda metoda, dzięki której możecie stymulować moc Bożą, by przepływała przez Wasze umysły, jest uprawnionym (...) naukowym zastosowaniem modlitwy. (...) [8]

Istnieje potężna i tajemnicza moc (...) rodzaj mentalnej inżynierii, która działa najlepiej poprzez silną wiarę religijną zwaną wyobrażeniem (...) to wynika wprost ze wszystkich moich wykładów i prac, które napisałem. (...) Wyobrażenie jest rodzajem pozytywnego myślenia, posuniętego o krok dalej (...) nie tylko myśli się o wyznaczonym celu, lecz wizualizuje się go z olbrzymią intensywnością, co przy wzmocnieniu modlitwą powoduje dotknięcie królestwa Bożego w naszym wnętrzu (...) uwalniając moce o nieznanej dotąd sile. [9]


Jak zatem świecka, antychrześcijańska psychologia przeobraziła się w psychologię chrześcijańską? Nie jest uznaną gałęzią psychologii, odkrytą przez chrześcijanina. Nie jest wymieniana w podręcznikach psychologii. Nie wywodzi się z Biblii i nie była znana Kościołowi, dopóki Peale jej tam nie wprowadził. Na stronie internetowej Peale'a można przeczytać, w jaki
sposób rozpoczęła się "Operacja koń trojański w Kościele":

W roku 1937 Peale wraz z freudowskim psychiatrą dr Smileyem Blantonem otworzyli klinikę w piwnicy kościoła Marble Collegiate. (Blanton wniósł w tę współpracę "ogromne doświadczenie" będące rezultatem psychoanalizy przeprowadzonej przez samego Freuda w latach 1929, 1935, 1936 i 1937). Klinika była przedstawiana jako posiadająca "jungowskie podstawy teoretyczne z silnym wpływem neo i postfreudyzmu."

Interes stopniowo rozkwitał, dając zatrudnienie ponad 20 psychiatrom i "duchownym" wyspecjalizowanym psychologicznie, a w roku 1951 stała się znana pod nazwą Amerykańskiej Fundacji Religii i Psychiatrii [Academy Foundation for Religion and Psychiatry]. W 1972 połączyła się z Akademią Religii i Zdrowia Psychicznego [Academy of Religion and Mental Health], tworząc Instytut Religii i Zdrowia [Institutes of Religion ans Health] (IRH). Aż do śmierci [24 grudnia 1993] Peale był związany z
IRH jako szef zarządu i osoba odpowiedzialna za gromadzenie funduszy.

W istocie Peale był pionierem łączenia teologii z psychologią, znanego pod nazwą psychologii chrześcijańskiej. [Podkreślenie dodano].

Peale stosował chrześcijańskie rozwiązania problemów życia codziennego i to on jest najbardziej odpowiedzialny za za wprowadzenie psychologii do Kościoła, łącząc ewangeliczne zasady funkcjonujące w życiu członków Kościoła z przesłaniem "pozytywnego myślenia". Twierdził na przykład: "Poprzez modlitwę możecie (...) wykorzystać
potężny czynnik w waszym wnętrzu, jakim jest podświadomość (...), którą Jezus nazywał królestwem Bożym w was. (...) Pozytywne myślenie jest po prostu innym określeniem wiary."

Napisał również: "Wasz podświadomy umysł (...) [posiada] moc przekształcania pragnień w rzeczywistość, jeśli tylko pragnienia są wystarczająco silne."

Według J. Harolda Ellensa, autora rozdziału poświęconemu Peale'owi w Baker Encyclopedia of Psychology and Counseling, "Praca Peale'a była początkowo wyszydzana zarówno przez duchownych jaki i terapeutów. (...). Dr Peale wyprzedzał innych o jakieś siedemdziesiąt pięć lat, jeśli chodzi o podkreślanie związku między psychologią a doświadczeniem chrześcijańskim.
Postrzegał obydwie dziedziny jako w znacznym stopniu kompatybilne (...) miał odwagę obstawać twardo przy swoim przez prawie pół wieku pomimo sprzeciwów całego Kościoła chrześcijańskiego. Jego geniusz polegał na tym, że (...) przełożył psychoteologię na język zwykłych ludzi." [12]

Zatem "cały Kościół chrześcijański" sprzeciwiał się "psychologii chrześcijańskiej" przez dziesięciolecia. W końcu jednak nie tylko liberałowie, lecz również chrześcijanie ewangeliczni ulegli przekonywującej iluzji, że teologia może być "naukowa", jeśli ją sprząc z psychologią - choć ta ostatnia wcale nie jest nauką. Peale nie tylko był autorem tuzinów herezji, lecz również mistrzem przekonywania. Jego skuteczność częściowo można przypisać Billy Grahamowi, który wielokrotnie chwalił Peale'a i popierał jego twórczość.

Wirus się rozprzestrzenia

W roku 1968 Clyde Narramore i jego siostrzeniec Bruce Narramore założyli Rosemead School of Psychology, by "szkolić psychologów klinicznych z perspektywy chrześcijańskiej (...) koncentrując się przede wszystkim na integracji psychologii z teologią. (...) W 1977 uczelnia ta połączyła się z Biola University w kalifornijskim La Miranda, uzyskując w roku 1980 akredytację
Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychologicznego (APA). Jesienią 1981 program nauczania psychologii dla studentów uniwersytetu Biola został połączony z programami licencjackimi Rosemead w ramach Rosemead School of Psychology. W roku 2000 w Rosemead założono Instytut Badań nad Psychologią i Duchowością [Institute for Research on Psychology and
Spirituality."

Psychologii nie można legitymizować ani uświęcać poprzez łączenie jej z "duchowością" - wyrazem i pojęciem, które nie pojawia się w Biblii ani razu.

Psychologia chrześcijańska jest próbą połączenia Biblii z teoriami ateistów, którzy wynaleźli psychologię (a przecież byli oni oddani nieprawości, a nie sprawiedliwości). Łączenie Słowa Bożego z ateizmem i okultyzmem jest gorsze od mieszania wody z olejem. Nie podobna połączyć jednego z drugim zachowując uczciwość. Nawet sami "psychologowie chrześcijańscy"
przyznają, że nie są w stanie stworzyć takiej mieszanki. A jednak wydaje się, że nikt nie dba o to, iż sam termin "psychologia chrześcijańska" jest zwiedzeniem. Po wieloletnich próbach przyrządzenia tego diabelskiego eliksiru, Gary Collins przyznał: "Jest zbyt wcześnie, by orzekać, czy można połączyć psychologię i chrześcijaństwo."

W takim razie po co próbować? Jaki byłby motyw? Po co ktokolwiek miałby wprowadzać w życie tak niemożliwy do zrealizowania plan połączenia czynników wzajemnie niekompatybilnych? Sukcesy na tym polu były możliwe dlatego, że ludzie nazywający siebie samych psychologami chrześcijańskimi i promujący ten plan w Kościele ewangelicznym pragną
zyskać szacunek i uzasadnienie swej pracy zarówno w świecie jak i w Kościele. Pismo jednak ogłasza: "Jeśli więc kto chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga" [Jak. 4:4].

Fundamentem psychologii chrześcijańskiej jest pogląd, że Biblia nie wystarczy, by skutecznie radzić sobie z traumami i wyzwaniami współczesnego życia: potrzebujemy czegoś więcej, niż rady samego Boga, zamieszczonego w Jego Słowie. Mimo, iż jedno z imion Chrystusa brzmi Cudowny Doradca [Iz. 9:6], rzekomo jest nam dzisiaj niezbędne jakieś uzupełnienie Jego woli.
Trzeba nam pomocy z zewnątrz, od tak zwanych ekspertów; niezbędna jest rada profesjonalistów z dziedziny psychologii, ponieważ przeszli odpowiednie szkolenie i znają nowe techniki. Wiara w to kłamstwo otworzyła drzwi Kościoła dla psychologii. Dwight L. Moody byłby zaszokowany opinią wypowiedzianą pod szyldem jego nazwiska, że "dla osób opuszczających sekty "imperatywem jest (...) zasięgnięcie profesjonalnej [czyli psychologicznej] porady (...) byłoby ze szkodą dla tych ludzi, gdybyśmy oczekiwali od nich całkowitego oparcia się na modlitwie i studiowaniu Biblii." [15]. Nie da się bardziej dobitnie stwierdzić, że Bóg, Jego Słowo, Duch Święty oraz zmartwychwstały Chrystus żyjący w człowieku zrodzonym na nowo z Ducha Świętego nie wystarczą!

Czyż nie wydawałoby nam się dziwne, gdyby Bóg ukrywał niektóre istotne elementy swego Słowa przed ludźmi, którzy ich potrzebowali przez tysiące lat? Czy nie byłoby jeszcze dziwniejsze, gdyby Bóg natchnął najbardziej zagorzałych ateistów oraz zdecydowanie przeciwnych chrześcijaństwu ojców i teoretyków psychologii, by to właśnie oni objawili
zasadniczą "prawdę" zakrytą przed apostołami, prorokami i wszystkimi przywódcami całego Kościoła aż do lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku? Nie wydaje się Wam nieprawdopodobne, że Duch Święty zapomniał zawrzeć w Piśmie Świętym, pisanym pod Jego natchnieniem przez około tysiąc sześćset lat, teorii i terapii nieodzownych dla chrześcijańskiego rozwoju duchowego i emocjonalnego, pozostawiając wrogom chrześcijaństwa uzupełnienie tego niedociągnięcia?

Ależ skąd! Jesteśmy zapewniani, że nie jest to nic dziwnego, ponieważ "wszelka prawda jest Bożą prawdą" i że poza Biblią istnieją inne jej źródła.

Założyciele różnych szkół psychologicznych, którzy sami są ateistami, oferują rzekomo część "Bożej prawdy", której albo nie ma w Biblii, albo nie jest tam objaśniona tak dobrze, jak robi to psychologia. Oto piasek, na którym zbudowano psychologię chrześcijańską - nie jest to fundament, na którym ktokolwiek chciałby wznosić cokolwiek.
...

"Duch zaś otwarcie mówi, że w czasach ostatnich niektórzy odpadną od wiary, skłaniając się ku duchom zwodniczym i ku naukom demonów" [I Tym. 4:1 BT]

W poprzednich rozdziałach mówiłem o destrukcyjnym wpływie poradnictwa psychologicznego na kościół ewangeliczny. Mówiąc wprost, w poszukiwaniu rozwiązań dla problemów człowieka Kościół odwrócił się od Słowa Bożego ku skompromitowanym ludzkim teoriom. Większość członków Kościoła nie wierzy już w to, co ogłasza samo Pismo: że Bóg w swoim Słowie dał nam
"wszystko, co jest potrzebne do życia i pobożności [II Piotra 1:3]. Niestety, efekty są takie, jakich można się było spodziewać: statystycznie jest coraz mniejsza różnica między osobami uważającymi się za chrześcijan i tymi, którzy się za nich nie uważają - widać to w takich sprawach jak liczba rozwodów, poleganie na psychologicznych metodach i teoriach doradców,
współżycie pozamałżeńskie, liczba nieślubnych dzieci, pornografia, molestowanie seksualne i psychiczne i tak dalej.

Mimo, iż są to konsekwencje szokujące, nie powinny dziwić nikogo, kto wierzy Biblii. Dwukrotnie czytamy w Księdze Przypowieści Salomona: "Jest droga, co komuś zdaje się słuszną, lecz w końcu prowadzi do zguby" [14:12; 16:25]. W całym Piśmie czytamy, że śmierć powoduje oddzielenie - czy to duszy i ducha od ciała w przypadku śmierci fizycznej, czy też światłości od ciemności i prawdy od fałszu - i w konsekwencji ostateczne, wieczne odłączenie od Boga. Jak ciało bez życia ulega skażeniu, tak rezultaty ludzkich wyborów są skażone, gdy są wynikiem oddzielenia od Bożej prawdy.

Psychologia z jej poradnictwem psychoterapeutycznym została przyjęta przez chrześcijan ewangelicznych łatwiej i w większym zakresie niż jakakolwiek niebiblijna idea, jaka wkroczyła do Kościoła w ostatnim półwieczu. "Chrześcijańscy psychologowie" są bardziej popularni od kaznodziejów i nauczycieli Słowa. Który chrześcijanin ewangeliczny w Ameryce nie zna Jamesa
Dobsona? Psychologicznie zorientowane Amerykańskie Stowarzyszenie Doradców Chrześcijańskich chlubi się pięćdziesięcioma tysiącami członków. Kościoły ewangeliczne są źródłem największej liczby klientów dla świeckich doradców (bez względu na to, czy są oni
chrześcijanami, czy nie!). Podobnie jak ich niewierzący odpowiednicy, chrześcijanie wybierają w chrześcijańskich uczelniach psychologię jako drugi co do popularności kierunek studiów. Te informacje są o tyle szokujące, że przecież korzenie, koncepcje i wiele praktyk stosowanych w poradnictwie psychologicznym pochodzi od "duchów zwodniczych i nauk demonów".

I Tym. 4:1 jest wersetem proroczym. Zapowiada, że "w późniejszych czasach" (czyli w czasach poprzedzających przyjście Pana), "niektórzy odpadną od wiary". To zjawisko jest przepowiedziane w innych fragmentach, jak Łuk. 18:8, gdzie Jezus pyta: "Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?" Pytanie jest retoryczne, a odpowiedź brzmi "nie". W II Tes. 2:3 Paweł pod natchnieniem Ducha Świętego ogłasza, że "odpadanie" od wiary będzie
charakteryzować czasy ostateczne. Czyż jednak wielu chrześcijan nie odpadło od wiary od czasów apostołów. Owszem. Jednakże dalsza część wersetu wskazuje na warunki, które są unikalne i charakteryzują czasy nam współczesne. Ci, którzy mienią się chrześcijanami "przystaną do duchów zwodniczych i będą słuchać nauk demonów".

W ogrodzie jest wąż!

Nauki demonów powstają z myślą o podważeniu nauczania Biblii. Odzwierciedlają strategię zastosowaną przez szatana, kiedy zwodził Ewę do nieposłuszeństwa wobec Boga. Naczelnik duchów zwodniczych rozpoczął bezpośrednią rozmowę z Ewą od wzbudzenia w jej umyśle
wątpliwości co do Bożego przykazania: "Czy rzeczywiście Bóg powiedział (...)?" [I Mojż. 3:1]. W wyniku tego dialogu Ewa uwierzyła, że to Bóg ją okłamał: "Na to rzekł wąż do kobiety: Na pewno nie umrzecie". Choć Bóg ostrzegał Adama i Ewę, że karą za nieposłuszeństwo i spożycie owocu z określonego drzewa w Ogrodzie będzie śmierć [I Mojż. 2:17], szatan przekręcił to
wyraźne ostrzeżenie, czyniąc z Boga nie tylko kłamcę, lecz również wmawiając ludziom, że Bóg tak naprawdę chce im odebrać możliwość samorozwoju i realizacji ich wewnętrznego potencjału.

I Mojż. 3:1-5 pokazuje podstawową strategię szatana, stosowaną w celu zwiedzenia i zniszczenia ludzkości. Jego zwiedzenie rozpoczęło się od zakwestionowania Słowa Bożego i zaproponowania alternatywnych rozwiązań. Ewa uwierzyła szatanowi, odrzuciła Słowo Boże i zwróciła się ku realizacji swych własnych zainteresowań. Pokusy były godne pożądania:
nieśmiertelność, oświecenie, boskość i poznanie [I Mojż. 3:5] - dlatego Ewa chętnie chwyciła przynętę. W tym tragicznym dla ludzkości momencie ego stało się bogiem - niezależnym buntownikiem pragnącym żyć po swojemu. To, co szatan zaproponował Ewie, oferuje
wszystkim jej potomkom, odnosząc podobny sukces. Jego śmiercionośne pokusy - nieśmiertelność, oświecenie, boskość i poznanie stanowią podstawowe składniki "nauk demonów".

Nawet pobieżny przegląd koncepcji psychoterapeutycznych pokazuje zawarte w nich pierwotne kłamstwa diabelskie. Poniższe nauki można znaleźć niemal we wszystkich teoriach psychoterapeutycznych:

NIEŚMIERTELNOŚĆ: Śmierć w sensie, którego należałoby się obawiać, tak naprawdę nie istnieje. Psychoterapeuci materialistyczni nauczają o śmiertelności wolnej od sądu; duchowo zorientowani doradcy twierdzą, że albo ewoluujemy w kierunku wyższej świadomości albo podlegamy reinkarnacji, by rozwijać się w kolejnym wcieleniu.

OŚWIECENIE: Poznanie własnego "ja", własnej tożsamości, dlaczego robimy to, co robimy, jak się zmieniamy - wszystko to otwiera istotne drzwi do ustanowienia naszego mentalnego dobrobytu. Niektóre systemy nauczają, że nasze życiowe problemy są zdeterminowane traumami wywołanymi w przeszłości (z poprzednimi wcieleniami włącznie), wychowaniem w domu rodzinnym, wpływem środowiska lub opresją dogmatów religijnych.

BOSKOŚĆ: Rozwiązanie problemów ludzkości leży w naszym ego. Ego jest ubóstwiane, bezpośrednio lub pośrednio. Na przykład, "samorozwój" w sensie psychologicznym jest procesem prowadzącym do samoubóstwienia, które ostatecznie zastępuje potrzebę zbawienia ze strony kogokolwiek lub czegokolwiek innego niż sam człowiek.

POZNANIE: Proces ubóstwienia ludzkości następuje z wykorzystaniem metod badania głębi podświadomości, która rzekomo jest nieskończonym zasobem wszelkich tajemnic życia.

Niestety, powyższe nauki demonów przenikają "chrześcijańską psychologię". Niewielu chrześcijan ewangelicznych zdaje sobie sprawę, że te demoniczne doktryny zostały przedstawione "ojcom poradnictwa psychologicznego" dosłownie przez "duchy zwodnicze".

Freudowski łącznik duchowy

Sigmunt Freud ogłosił, że "religia jest uniwersalną obsesyjną neurozą ludzkości". Istnieją dowody, że Freud nienawidził chrześcijaństwa, które błędnie postrzegał jako antysemickie. Jak i kiedy w takim razie ten ateista, odrzucający jakąkolwiek zorganizowaną religię, wprowadził
nauki demonów na salony? Jego mistrzowski cios polegał na wynalezieniu "religii" psychoanalizy. Żadna z teorii Freuda - ani teoria determinizmu psychicznego, ani teoria rozwoju psychoseksualnego, ani wiara w podświadomość - nie ma jakiejkolwiek wartości naukowej; są to wierzenia religijne sprzeczne z doktrynami biblijnymi. Badacz psychiatrii dr
Thomas Szasz miał na myśli przede wszystkim Freuda, gdy napisał: "Współczesna psychoterapia (...) nie jest po prostu religią udającą naukę; tak naprawdę jest fałszywą religią, która próbuje zniszczyć prawdziwą". [1]

Biorąc pod uwagę fakt, że psychoanaliza i związane z nią koncepcje są tak diametralnie różne od biblijnego chrześcijaństwa, bez wątpienia "fałszywa religia" Freuda jest pochodną "nauk demonów". Istnieją mocne dowody na to, że teorie Freuda pochodzą bezpośrednio lub pośrednio od "duchów zwodniczych" w wyniku stosowania konkretnych technik analizy
pacjentów. Wprowadzał ich w odmienne stany świadomości poprzez hipnozę i wysoce sugestywną technikę "dowolnych skojarzeń". We wczesnej fazie kariery, gdy formułował niektóre teorie, Freud regularnie zażywał kokainę, próbując w ten sposób leczyć depresję. [2]
Nazywając ją swym magicznym lekarstwem "wciskał je znajomym i kolegom, zarówno dla nich jak i dla ich pacjentów". [3]

Psychiatra i historyk Henri F. Ellenberger w swym klasycznym dziele The Discovery of the Unconcious [Odkrycie podświadomości] ujawnia:

Historycznie rzecz ujmując, współczesna psychoterapia dynamiczna czerpie z prymitywnej medycyny i stanowi jej nieprzerwaną kontynuację (...) poprzez egzorcystów, magnetyzerów i hipnotyzerów, którzy doprowadzili do rozkwitu dynamicznej psychiatrii Janeta, Freuda, Adlera i Junga. [4]

Psychoterapia jest współczesną formą szamanizmu, co wyjaśnia słuszną obserwację, poczynioną przez E. Fullera Torreya:

Techniki stosowane przez zachodnich psychiatrów są, poza nielicznymi wyjątkami, na dokładnie tym samym naukowym planie jak techniki używane przez czarowników [znachorów i szamanów]. [5]

Szamanizm polega na kontakcie z bytami duchowymi w celu zasięgnięcia ich pomocy, mądrości, rady i tak dalej. W wywiadzie z byłym szamanem Yanamamo, mieszkającym w puszczy amazońskiej na terytorium Wenezueli, dowiedziałem się wprost, że jego duchy przewodnie były kłamcami i zwodzicielami - od pierwszego kontaktu z nimi za pośrednictwem
środków halucynogennych aż do momentu, gdy go opuściły po tym, jak nawrócił się do Chrystusa. Ich kłamstwa potwierdzały to, co sam chciał usłyszeć. Tak samo było w przypadku Freuda, którego koncepcje były odzwierciedleniem prób zrzucenia z siebie poczucia winy i zaspokojenia cielesnych żądz, a nie nauki. Jego teorie były oparte głównie na jego własnych problemach osobistych, najczęściej związanych z perwersjami seksualnymi.

W myśli Freudowskiej podświadomość jest rzeczywistością zastępującą Boga, pozbawioną praw i sądu; moralność jest opresyjną i wytwarzającą stan neurozy strukturą narzuconą przez społeczeństwo i zorganizowaną religię; wolność seksualna (włączając w to cudzołóstwo, homoseksualizm itp.) jest najważniejsza dla zdrowia psychicznego; sny są symbolicznymi
przesłaniami płynącymi z podświadomości i mogą być interpretowane naukowo poprzez psychoanalizę. Wierzenia te są po prostu naukami demonów. Freud, sam będąc materialistą, uznawał istnienie bytów duchowych i był pod ich wpływem pośrednim, poprzez pacjentów, lub bezpośrednim w wyniku zażywania narkotyków, kontaktu z replikami pogańskich bożków,
które "pomagały" mu pisać [6] i innych technik stosowanych do badania podświadomości.
...
Tymoteusz
Kompletną bzdurą jest szukać pomocy u psychologów ateistów (których jest większość).

Nie pomogą, a „wydoją”...
Polska Walczącą
Tylko mądrzy przyjmują napomnienie, to nieprzyjemne usłyszenie ,że się błądzi i że się innych w błąd wprowadza 73
Polska Walczącą
Chrystus wzywa do osadzania fałuszywej doktryny izłych owoców , tamże str 73
2 more comments from Polska Walczącą
Polska Walczącą
w sytuacji, gdy przyjaciele,znajomi,czy nawet wrogowie idą na potępienie, bierność nie ma nic wspólnego z miłością, cyt Psychologia i Kościół str 71
Polska Walczącą
Jeśli rzeczywiście miłujemy innych to robmy co możemy, by ratować ich od błędutamże