Clicks203

450 fałszywych, jeden prawdziwy!

450 fałszywych proroków wytłukł Eliasz hurtowo (1 Krl 22 ). Tak trzymać! Oczywiście biblijny obraz tego mordu na fałszywych prorokach (być może to symbol, ale najprawdopodobniej była to prawdziwa, rzeczywista rzeź) jest dla nas tylko symbolem, porównaniem. My mamy wytłuc do szczętu wszystkich fałszywców hurtowo w swojej domowej biblioteczce, w swoim smartfonie, w swoim myśleniu – i co nieco pomagać zniszczyć ich w umysłach innych! I uwaga. Wytracamy nie ludzi, tylko idee, herezje, dzieła…. Nawet w czasach krwawej inkwizycji (która jest współcześnie bardzo napiętnowana), głównym celem było np. palenie heretyckich książek, zaś mordy na twórcach złych idei były oczywiście wypaczeniem. Ludzie są ludźmi, jesteśmy słabi, nawet najwięksi święci nieraz błądzili. Grunt to się nawrócić. Ale nie wolno nawracać siłą, a od sądzenia ludzi jest tylko Bóg. Ale zwalczanie fałszywych nauk jest obowiązkiem nas wszystkich.
Potrzeba hurtowo jak prorok Eliasz odrzucać fałszywych proroków. Dlaczego hurtowo? Bo dziś to życia nie starczy, by przeanalizować każdego fałszywca. Detaliczne analizowanie było realne jeszcze 100 lat temu, dlatego Kościół wspierał się na Świętej Inkwizycji i pilnował, przesiewał, sprawdzał. Teraz to już nierealne. Szatan wysłał masę fałszywych proroków, wizjonerów, nawiedzonych itd. - w skali świata być może z 450 (tak, ale chyba setek tysięcy!!!). Rozpętała się wojna wszech czasów o dusze ludzkie, bo godzina przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa coraz bardziej się przybliża.
Tak naprawdę myślałem o napisaniu tego artykułu już chyba od roku. Ale wczoraj przebrała się miara. Najpierw jedna znajoma w amoku zaczęła nam truć o „żywym płomieniu” (proszę – nie próbujcie ich odszukiwać w necie, bo się tylko podtrujecie…). Potem przeszła do brata Elia (nie oburzajcie się przez chwilę – zaraz wrócę do tej sprawy). Potem druga, bardzo rozmodlona osoba zaczęła opowiadać o swoim „zaśnięciu w Duchu Świętym”.
Powyżej to tylko przykłady. Powtarzam: fałszywych proroków jest taka masa, że wszelkie wyliczanie pseudonimów i imion pozbawione jest sensu, podam tylko kilka przykładów, dla zrozumienia o co w tym chodzi.
Zacznę od tego, czym większość już mocno zdenerwowałem. Brat Elia wygląda niby na jak najbardziej ok. Ale co niepokoi? Po pierwsze, niepokojący jest rozgłos medialny, zupełnie pozytywny. Braciszek jest wszędzie wychwalany! To mocno podejrzane, bo prawdziwi prorocy cierpieli i cierpią i będą cierpieć nienawiść i niechęć i brak zrozumienia… Chyba, że nas tu piszących uznać za prześladowców biednego Elia, wtedy, no... jest już jakby prześladowany…. Żarty żartami, ale jest druga sprawa. Właśnie ta, która sprawiła, że chwali go i kocha cały świat. Słynne 10 min. „Wystarczy 10 min. modlitwy...” Tak głosi ów brat. Tak lajtowa opcja modlitwy ma miliardy zwolenników. Pan Jezus mówi w Ewangelii: „Módlcie się nieustannie”. Dochodzi już do takich tłumaczeń, że wręcz zaprzecza się tym Słowom Chrystusa, a przecież historia świętych i wielu świątobliwych ludzi pokazuje iż jest to realne. No, wydaje się że nie w czasie snu, ale tu też zwróćcie uwagę – jeżeli takiego zacnego człowieka wybudzimy z głębokiego snu, to pierwsza jego myśl na trzeźwo popłynie do Boga. Nawet śpiąc trwa w obecności Boga. Ale żeby dojść do takiej doskonałości trzeba się dużo modlić. Matka Boża w Swoich bardzo wielu Objawieniach wciąż przypominam o odmawianiu św. Różańca. Codziennie. Nie – jednej dziesiątki. Część (5 dziesiątek) to minimum. W niektórych podaje Sama lub przez przykład widzących, że to nie ma być klepanka – Różaniec ma być odmawiany powoli, spokojnie i od serca! Jeżeli ktoś w słynne Eliowe 10min odfajkuje Różaniec (są tacy) to wg mnie to raczej profanacja modlitwy, niż modlitwa. To kpina! To lepiej, tak jak mówi ów brat 10 min. porozmawiać szczerze z Bogiem. I to jest dobre, ale tylko dla tych, co jak do tej pory mają Boga w nosie i dobre na początek drogi duchowej (szkoda, że tego nie wyjaśnia w swoich wypowiedziach). To tak, jakby ktoś stwierdził, że w zupełności wystarczy jeździć samochodem na pierwszym biegu (zawsze). Jedynka w naszym wozie to dobry początek jazdy (od razu dwójka jest przecież „niezdrowa”). Ale to początek. Ciężko usiąść jako pasażer z kierowcą nowego BMW, który 500km na A2 jedzie czwórką, 75 km na godz. Zdarza się. Ale nie spotkałem się, żeby jakaś ciamajda robiła to trójką!!! A jedynką? Masakra. (Oczywiście nie piszę o popsutym samochodzie). Absurd. I za taki absurd w życiu modlitwy brat Elia zdobył sobie popularność i sympatię niemal całego świata. (Swoją drogą – żeby nie zostawić „suchej nitki” na biednym bracie, niepokojące i rzucająca się w oczy jest jego nieskromna postawa. Ogłasza się sam jako protegowany O. Pio. Dość zdecydowanie, jakby nie przechwalając się, wypowiada się o swoich stygmatach. Nie mogę sobie wyobrazić np. św. Ojca Pio jak pozwala sobie na medialną wypowiedź o znakach, które nosił na swoim ciele – bardzo się tego wstydził, że Bóg go tak wyróżnił).
Cała rzesza fałszywych proroków próbuje zniszczyć życie modlitwy! Fałszywy prorok (poza wyjątkami) nie powie ci: „nigdy się nie módl”. Diabeł nie jest idiotą i wie, że szybko byśmy sczaili, że coś tu cuchnie siarką. Inny z tej branży przykład (tu nie podam nicka tego proroka, bo na szczęście nie pamiętam). Znajoma parę lat temu opowiadała o wizjonerce, która organizuje grupy modlitewne. Wymagania dla takich grup miałyby być „zawrotne”: modlitwa jakoś raz na miesiąc (czy jeszcze rzadziej), w sumie chyba coś około kwadransa do godziny modlitw i… zaliczone – i jestem sobie w prestiżowej grupie modlitewnej, którą założyła Matka Boża (wg owej wizjonerki) za pośrednictwiem świątobliwej prorokini xxx! Odfajkowane! I właśnie o to diabłu chodzi. Żebyśmy myśleli, że nasza modlitwa jest ok, jest wystarczająca, przy okazji nawet wbijemy się w pychę bo jest jej dużo (wg fałszywego objawienia).
Efekt całej fałszywej spekulacji jest jeden. Nie modlimy się nawet w 1% tak jak o to prosi Matka Boża np. w Fatimie, w Medjugorie (oj, tu to w ogóle wysoka poprzeczka) czy sam Papież (adhortacja Jana Pawła II o Różańcu)! Fatalnie jest też jeśli chodzi o Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Mało kto odmawia ją codziennie! A ile czasu codziennie poświęcamy na adorację Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie? Powiem wam, bo widzę. Na jedną parafię przypada od kilku do kilkunastu osób, którzy codziennie systematycznie zaglądają do kościoła na prywatną adorację. Z tego może jedna czy dwie osoby robi to dłużej niż 4 minuty - może kwadrans? (większość jak pershingi wpada na minutkę). Owszem zdarzają się parafie (jest ich bardzo mało), gdzie jest długa adoracja z wystawieniem Najświętszego Sakramentu. Tam jest jakoś 10 razy lepiej, ale w skali parafii to i tak nędza.
Oczywiście, podaję tu tylko przykładowe formy modlitwy, każdy może pójść trochę swoją drogą modlitwy, chodzi o to, by to w ogóle porządnie (a nie jak 5-letnie dziecko paciorek i pa pa Boziu) czynił!
Zwiedzenie szatana polega na tym, że tak na serio, to się nie modlimy, a co gorsza myślimy, że jesteśmy i tak bardzo pobożni… Diabelska pieczeń dwuskładnikowa – modlitwa wyrugowana i pycha gratis! Cdn. już wkrótce (o drugim zestawie współczesnych fałszywych mistrzów życia wewnętrznego).
Źródło tutaj