Clicks212
Edward7

Ks. Michał Poradowski; "Nasze duchowieństwo niewiele się orientuje w sprawach judaizmu i mozaizmu"

[…] W prasie ukazała się wiadomość, że Episkopat Polski zaprowadził w kalendarzu nowe święto „Dzień Judaizmu”, obchodzone 17 stycznia. Moim zdaniem jest okropny skandal, zwłaszcza, że nadano nazwę „judaizmu” zamiast „mozaizmu”.
Mozaizm bowiem, jako nauka Mojżesza, jest podstawą Chrześcijaństwa, ale nie judaizm, który ukrzyżował Chrystusa Pana.

Trudno teraz dyskutować publicznie te nieporozumienia, zwłaszcza, że tzw., „hasło” tegoż rzekomego święta jest oficjalne: „Kto spotyka Jezusa Chrystusa, spotyka judaizm”. Są to orzeczenia Rady Episkopatu Polski do spraw dialogu z Judaizmem. Tak więc 17 stycznia odbyła się uroczystość Dnia Judaizmu w warszawskiej synagodze, a Episkopat reprezentował biskup Stanisław Gądecki i ks. Waldemar Chrostowski, a w imieniu wspólnoty żydowskiej przemawiał Stanisław Krajewski, który nawołuje do walki z antysemityzmem i przypomniał rzekome słowa Papieża Jana Pawła II: „antysemityzm jest grzechem”.

Piszę o tym, bo z tego widać jak bardzo jest potrzebna moja książka TALMUD CZY BIBLIA? Okazuje się bowiem, że nasze duchowieństwo niewiele się orientuje w sprawach judaizmu i mozaizmu i nic dziwnego, skoro jeszcze przed drugą wojną światową w diecezji warszawskiej było wielu księży pochodzenia żydowskiego. Dlatego też uważam za konieczne, aby ponownie ukazała się moja książka TALMUD CZY BIBLIA? […] wyjaśniając różnice między judaizmem i mozaizmem, bo wstydem jest dla nas, że dzisiejsi biskupi w Polsce nic z tego nie rozumieją. […]

Ks. prof.Michał Poradowski fragment - TALMUD czy BIBLIA ?

JESZCZE O RÓŻNICY MIĘDZY JUDAIZMEM I MOZAIZMEM
Wiadomo, że Żydzi – odkąd istnieją i znani są w historii – zawsze żyli i nadal żyją w diasporze, czyli w rozproszeniu. Otóż jest błędem sądzić, że to życie koczownicze, a zwłaszcza tak zwana „diaspora” jest karą, czy też przekleństwem tego ludu za zbrodnię Bogobójstwa, gdyż, podobnie jak i inne ludy koczownicze (np. Cyganie) zawsze żyli w rozproszeniu i tylko wyjątkowo, w pewnym okresie swej historii, część ich żyła w Palestynie i uważała ten kraj za swą ojczyznę, a opuścili ją pod presją wojsk rzymskich, które, sprowokowane przez bunt żydów, zniszczyły Jerozolimę, a z nią i Świątynię, oraz zmusiły pozostałych przy życiu żydów do opuszczenia tego kraju (rok 70). Oczywiście, ta koczowniczość jest jednak różną od tej, która charakteryzuje Cyganów, gdyż Żydzi, przybywając do jakiegoś kraju chętnie i łatwo w nim osiadają, a często na zawsze. Nie są jednak emigrantami podobnymi do innych narodowości, gdyż – chociaż do pewnego stopnia szybko się asymilują – to jednak prawie nigdy się nie wynaradawiają, gdyż zawsze pozostają żydami i tylko mały ich procent ulega całkowitej asymilacji i to głównie tylko wtedy, gdy porzucają swą tradycyjną religię, a także i przez małżeństwa mieszane. Niemiec, Francuz, Chińczyk czy Polak normalnie już w trzecim pokoleniu się wynaradawia, chociaż z dumą przypomina sobie i innym swe pochodzenie.
Natomiast żydzi tylko wyjątkowo się asymilują całkowicie, gdyż z reguły prawie wszyscy żydzi, mimo częściowej asymilacji, kiedy już się uważają za Anglików, Niemców czy Hiszpanów, nadal pozostają żydami, zwłaszcza gdy nadal praktykują swą
religię. Dlaczego? Bo u żydów religia i narodowość się utożsamiają całkowicie i pod tym względem są, prawdopodobnie, jedynym wyjątkiem. Istnieją także i inne ludy, których kultura i religia się utożsamiają, zwłaszcza gdy owa religia jest ich wyłączną religią, ale nie ma drugiego narodu na świecie, który tak całkowicie utożsamia swą religię z narodowością, gdyż w tym wypadku religia determinuje całą kulturę żydowską. Stąd też Żyd-ateusz jest tylko pół żydem i dlatego też bardzo często szybko się asymiluje całkowicie w nowym środowisku, zwłaszcza gdy to środowisko nie jest całkowicie przesiąknięte odnośną religią.

Otóż tutaj właśnie najbardziej ukazuje się różnica między judaizmem i mozaizmem, gdyż judaizm to synteza narodowości z religijnością, synteza tak całkowita, że jest nie do pomyślenia, aby te dwa składniki można było rozdzielić. Poświadcza to postawa obecnych władz Państwa Izrael, które odmawiają udzielania obywatelstwa izraelskiego każdemu żydowi, który deklaruje się wyznawcą innej religii niż Mojżeszowa, lub jest ateuszem. Tak Żyd (katolik, protestant, mahometanin itd.) najwyżej może otrzymać pozwolenie na krótki pobyt w Izraelu, ale nigdy nie otrzyma obywatelstwa izraelskiego. Jest to jeden z argumentów, które należy brać pod uwagę przy rozróżnianiu judaizmu od mozaizmu, gdyż to potwierdza, że – według Żydów – judaizm jest nie tylko religią, ale przede wszystkim kulturą żydowską i to kulturą bardzo starą i dawną, wielostronnie już rozwiniętą i obejmującą całość życia ludu hebrajskiego na setki, a nawet parę tysięcy lat przed Mojżeszem, a więc przez mozaizmem.

Nadto, ten aspekt religijny judaizmu jest bardzo ważny jeśli chodzi o „korzenie” Chrześcijaństwa, gdyż ta najdawniejsza religia żydowska była nie monoteizmem, ale monolatrią, a więc kultem bożka plemiennego. A kiedy Bóg – według patrystyki nie
chodzi w tym wypadku o Boga-Ojca, lecz Boga-Syna, a więc Logos, Verbo – poleca Abrahamowi przejść do Palestyny, to jeszcze nie istnieje naród żydowski, a tylko Aramejczycy-Hebrajczycy, stąd też można przypuszczać, że wiara Abrahama nie uległa jeszcze wypaczeniu, czyli że był to monoteizm, a nie monolatria, czyli że Abraham wierzył w Boga jedynego powszechnego, a nie w bożka plemiennego, podobnie jak Melchizedek, tajemniczy król-kapłan, z którym wspólnie Abraham składa ofiarę Bogu z chleba i wina (zapowiedź Mszy Świętej).

Naród żydowski, w ścisłym tego słowa znaczeniu, formuje się dopiero z pokolenia Jakuba, a więc praktycznie dopiero w Egipcie, do którego to kraju Jakub przybył ze swym potomstwem z powodu głodu, jaki był w owym czasie w Palestynie. Naród więc żydowski powstał biologicznie (rasowo) i kulturalnie (religijnie) w czasie pobytu w Egipcie przez czterysta lat (!!!), a więc aż do czasów Mojżesza, który go wyprowadził z Egiptu i wprowadził do Palestyny wbrew woli większości, gdyż ta większość chciała pozostać na urodzajnym terytorium między Egiptem a Palestyną. W czasie tej wędrówki Mojżesz kodyfikuje tradycyjne ustawodawstwo religijne żydowskie, które jest jednocześnie ustawodawstwem społeczno-ekonomiczno-politycznym tegoż ludu koczowniczego, a także rozkazuje spisanie całej wiedzy tradycyjnej tegoż ludu i jego twórczości duchowej, legendarnej, przekazywanej głównie ustnie. I tak powstają pierwsze księgi Starego Testamentu, a więc religia Mojżeszowa jest jednocześnie
żydowską religią narodową, lecz bardzo różną od judaistycznej, gdyż judaizm jest przede wszystkim syntezą całej kultury żydowskiej, tej która rozciąga się od czasów niepamiętnych aż do dziś.

Przecież Mojżesz urodził się dopiero w czwartym stuleciu pobytu Żydów w Egipcie, a przez te trzy stulecia przedmojżeszowe, Żydzi zdążyli rozwinąć swą kulturę i zaasymilować wiele kultur różnych krajów swego koczowniczego życia, a więc dawne zwyczaje i wierzenia babilońskie i dalekiego Wschodu, palestyńskie i egipskie, a także ludów fenickich i wielu innych, żyjących w owych czasach w tychże krajach, czyli judaizm jest o wiele starszy od mozaizmu i zawiera ogromną ilość elementów religijnych pogańskich, szukać więc korzeni Chrześcijaństwa w judaiźmie jest bardzo niebezpiecze
dla wiary chrześcijańskiej. Kalendarz żydowski liczy sobie 3761 lat przed erą chrześcijańską,, a ilu już było Hebrajczyków przed Abrahamem to trudno powiedzieć, jedno jest pewne, że Abraham był tylko jednym z wielu Aramejczyków, którzy „przeszli”, udając się do różnych krajów na wschód, na zachód, na północ i południe, a wszyscy ci Aramejczycy (semici), przez sam fakt, że „przeszli”, stawali się Hebrajczykami, a Żydzi utrzymują, że są jednymi z nich.

Tak więc, judaizm jest o wiele wieków starszy od mozaizmu, a do czasów mozaizmu jest prawie wyłącznie pogański, gdyż ci judaiści wyznają najrozmaitsze religie pogańskie i to nie tylko od czasów Mojżesza, ale też i po Mojżeszu, jak to opisuje Biblia i tak były z judaizmem aż do czasów Chrystusa Pana, a także później, więc nie można twierdzić, że „korzenie” Chrześcijaństwa znajdują się w judaizmie, lecz tylko w mozaizmie, gdyż tylko mozaizm był monoteizmem, chociaż czasami skłaniał się ku monolatrii.

Ale co najważniejsze, należy pamiętać, że już Apostołowie odrzucili cały judaizm, a częściowo nawet i mozaizm na pierwszym soborze jerozolimskim i tylko chrześcijanom pochodzącym z Żydów pozwolili na zachowanie „koszer” co do pokarmów, ale
kategorycznie zwolnili chrześcijan z pochodzenia pogańskich ludów od przepisów judaistycznych i mozaistycznych. Stąd też, nawet kiedy upatruje się „korzeni” Chrześcijaństwa w mozaizmie, a nie w judaizmie, a więc w Starym Testamencie, a nie w Talmudzie, to także należy pamiętać, że Chrześcijaństwo zachowało z mozaizmu głównie Dekalog, ale interpretowany w świetle nauki Chrystusa Pana, ale już na dawnych soborach wprowadzono zasadę że „praecepta Veteri Testamenti sunt mortua et
mortifera” (przepisy Starego Testamentu są umarłe i śmierć przynoszące). Oczywiście, chodzi tu o śmierć w sensie przenośnym, czyli niebezpieczeństwo utracenia czystej wiary.

A skoro Kościół przestrzega przed niebezpieczeństwem utraty wiary przez przyjmowanie mozaizmu, a więc Starego Testamentu, to tym bardziej niebezpieczeństwem ze strony judaizmu, a więc przepisów Talmudu.

Natomiast Kościół katolicki odnosi się z wielkim szacunkiem szczególnie do tych ksiąg Starego Testamentu, w których Prorocy zapowiadają przyjście Mesjasza, to pierwsze, które już się spełniło i to drugie, na które czekamy. Kościół też karmi się pięknymi modlitwami starotestamentowymi, a zwłaszcza Psalmami, a więc tym wszystkim w czym się okazuje Objawienie Boże i miłość starozakonnych czcicieli Boga monoteistycznego.
Warto też jest przypomnieć, że Ojcowie Kościoła dopatrywali się ukrytych aluzji w Starym Testamencie do Trójcy Przenajświętszej, a szczególniej do Chrystusa Pana, przypuszczając Jego obecność w wydarzeniach starotestamentowych. I tak, na przykład, św. Ireneusz i św. Justyn przypisują Słowu, Drugiej Osobie Trójcy Przenajświętszej, rozmowę Boga z Mojżeszem w krzaku gorejącym, także Słowu przypisuje Klemens Aleksandryjski objawienie Dekalogu Mojżeszowi, tego też zdania jest Orygenes. Hipolit rzymski widzi Słowo Boże, a więc Syna Bożego, w aniele, który zstąpił z niebios, aby uratować życie trzech młodzieńców – a jednym z nich był Daniel – w piecu ognistym, gdzie ich kazał wrzucić Nabuchodonozor, gdyż nie chcieli oddawać mu kultu religijnego, a jako argument Hipolit przytacza słowa zdziwienia Nabuchodonozora: „a ten czwarty jest podobny do Syna Bożego”.

Nowacjusz widzi Syna Bożego w osobie anioła, który rozmawia z Abrahamem i z Jakubem (walka nocna z „kimś”), opierając się na słowach Biblii „walczyłeś z Bogiem”. Nawet sobór Syrminski (351) wypowiedział się w tej sprawie przez „anathema” (przekleństwa):

„Jeśliby ktoś utrzymywał, że to nie jest Syn Boży, który walczył z Jakubem (…) niech będzie wyklęty”.

Sam Chrystus Pan często cytował najrozmaitsze teksty ze Starego Testamentu, a więc go aprobował, stąd też i Kościół go aprobuje, lecz to nie znaczy, że wszystko co w nim jest zawarte, jest nadal obowiązujące dla chrześcijan.

Często też się teraz słyszy opinie, że my, chrześcijanie, oczekujemy razem z Żydami na przyjście Mesjasza, my, na Jego drugie przyjście, a oni na Jego pierwsze przyjście. Jest to bałamuctwo, gdyż Żydzi mają zupełnie inne pojęcie Mesjasza. Oni oczekują na Mesjasza-człowieka, być może wyjątkowego, ale tylko człowieka, który zaprowadzi żydowskie rządy polityczne na całym świecie na zawsze. Mają też i inny wariant, a mianowicie, że tym Mesjaszem nie będzie jednostka, osoba indywidualna, lecz
zbiorowość, sam naród żydowski stanie się tak potężny, że narzuci swe panowanie całemu światu na wieki wieków.

My zaś, chrześcijanie, co roku, w każdym Adwencie, który nas przygotowuje do świąt Bożego Narodzenia, w których obchodzimy pierwsze przyjście Chrystusa Pana, Mesjasza, Boga-Człowieka, Zbawiciela i Króla Królestwa Niebieskiego, jednocześnie oczekujemy Jego drugiego przyjścia w chwale i majestacie, aby w pełni urzeczywistnił „Królestwo Boże”, Królestwo Prawdy, Dobra, Piękna, Sprawiedliwości i Miłości, na wieki wieków. A więc to nie jest to samo.

NIECO O TALMUDZIE

Zaczęliśmy od wyjaśnienia różnicy między judaizmem, upatrując ją głównie, lecz nie jedynie, w fakcie, że judaizm jest oparty na Talmudzie, a mozaizm na Biblii
, zakładając, że Czytelnik wie nieco jaka jest różnica między tymi dwoma księgami. Ale, aby uniknąć wszelkich nieporozumień, powracamy do tego zagadnienia, przypominając co to jest Talmud, gdyż znajomość tej księgi żydowskiej jest wśród katolików na ogół bardzo skromna.

Naród żydowski, podobnie jak i inne narody, opiera się początkowo na tzw., „tradycji ustnej”, to znaczy przekazywanej w rodach i w rodzinach przez rodziców swym dzieciom przez opowiadanie „jak to dawniej bywało”. Nawet także najwspanialsze
dzieło literackie starożytnej Grecji jakim jest Iliada i Odyseja, była początkowo nie tylko opowiadana i śpiewana i dopiero znacznie później spisana (zapewne tylko częściowo i to kóryś z wariantów). A jeśli chodzi o żydów, to także i oni początkowo

przekazywali swe przeżycia, wiadomości, całą wiedzę zdobytą i opracowaną tylko ustnie, a dopiero po wielu wiekach zaczęto stopniowo ją spisywać.

Za czasów Mojżesza zaczyna się opisywać bardziej systematycznie, wykorzystując istniejące dawne różne dokumenty i tak zaczyna powstawać Biblia, poczynając od Pięcioksięgu Mojżesza który wykorzystuje częściowo tak tradycję ustną, jak też tradycję spisaną, a przede wszystkim dodaje własne skodyfikowane ustawodawstwo, obejmujące niemal całość życia kulturalnego narodu żydowskiego, a głównie tego wszystkiego, co wiązało się z ich religią. Znaczna część właśnie tego co wprost odnosi się do religii, zdaniem Mojżesza, była mu „dyktowana” przez Jahwę, czyli przez Boga Jedynego.
Kościół katolicki uznał te księgi za „natchnione”, a to głównie dlatego, że sam Chrystus Pan do nich się odnosił z całym szacunkiem i często je cytował, a to nie tylko jeśli chodzi o Pięcioksiąg Mojżesza, ale także i późniejsze części Biblii, jak pisma proroków, Psalmy i księgi historyczne.

Otóż jest faktem, że ani za czasów Mojżesza, ani też i później, nie wszystko przekazane przez tradycję ustną i częściowo spisane zostało włączone do Biblii i na tej podstawie żydzi zaczęli obok Biblii gromadzić swą tradycję pozabiblijną osobno, co dało podstawę do późniejszego Talmudu. Nadto, uznali, że Biblia zawiera wiele wiadomości i przepisów, które wymagają wyjaśnień, stąd też, tzw., „uczeni w Piśmie”, czyli znawcy Biblii, zaczęli komentować owe tradycje tak pozabiblijne, jak i zawarte w Biblii. Całość tych komentarzy przyjęła nazwę Miszny. Miszna rosła bardzo wolno, gdyż w ciągu wielu stuleci i w różnych skupiskach ludności żydowskiej, a głównie w Babilonii i w Palestynie, już na kilka wieków przed Chrystusem Panem. To dopiero na parę wieków po Chrystusie Panu zaczęto ją spisywać i kodyfikować, ale jednocześnie zaczęto także i komentować samą Misznę spisaną, gdyż jej objętość ogromnie się rozrosła i była ona często niezrozumiałą dla ludu. Otóż ten „komentarz do komentarza”, czyli komentarz Miszny został nazwany Gemara. Miszna jest jedna, chociaż powstała w wielu miejscach
głównie w Babilonii i w Jerozolimie. Natomiast Gemara jest podwójna: babilońska i jerozolimska i różnią się bardzo między sobą. Otóż całość tej tradycji spisanej pozabiblijnej, czyli razem Miszna i Gemara, została nazwana Talmudem, czyli studium tradycji żydowskiej.

Z biegiem czasu Talmud zaczął nie tylko uzupełniać naukę Biblii, ale nawet zajął jej miejsce w życiu narodu żydowskiego, zwłaszcza już w erze chrześcijańskiej, kiedy naród żydowski podzielił się na dwie grupy; na tych co uznali w Jezusie z Nazaretu obiecanego Mesjasza i na tych co Go odrzucili. Ci, co Go uznali za Mesjasza, stali się chrześcijanami, a ci co Go odrzucili pozostali przy judaizmie, dając nie tylko pierwszeństwo Talmudowi wobec Biblii, ale z czasem pozostają niemal wyłącznie przy Talmudzie, zachowując z Biblii tylko Pięcioksiąg Mojżesza, a uważając resztę tylko za literaturę czy to historyczną, czy to powieściową, czy to poetycką (jak Psalmy, Pieśń nad
pieśniami itd.)


Talmud, żłożony z Miszny i Gemary, stał się księgą ogromną i w niektórych wydaniach dochodzi aż do 16 wielkich tomów, będąc księgą bardzo skomplikowaną, gdyż opartą na autorytetach rabinów (którzy nie są kapłanami, lecz adwokatami, znawcami Prawa religijnego). W ciągu dwóch tysięcy lat tych autorytetów zebrało się straszne mnóstwo, a
co najgorsze urosła niezmiernie polemika między nimi, stąd też Talmud stał się księgą bardzo skomplikowaną, kazuistyczną, polemiczną i w praktyce niedostępną dla zwykłych śmiertelników, wobec czego powstała konieczność zrobienia wyciągów z Talmudu, streszczeń, syntezy, w formie wypisów praktycznych i tak powstał Szulchan Aruch (stół zastawiony), i trudny, więc go znowu streszczono jako mały podręcznik praktyczny i nazwano go Baba Batra, czyli „otwarta brama”.

Jak widzieliśmy, początkowo Talmud miał na celu udostępnienie ludności żydowskiej nauki Biblii, czyli mozaizmu, ale później, zwłaszcza już w erze chrześcijańskiej, zaczęła przeważać chęć wyjaśnienia żydom dlaczego Jezus z Nazaretu nie został uznany przez Sanhedryn i przez starszyznę żydowską za obiecanego Mesjasza. Nadto także zaczęła się na ten temat ostra polemika wśród rabinów i szkalowanie tak Jezusa z Nazaretu jak i Jego Matki, stąd ogromna ilość strasznych bluźnierstw i okrutnych napaści na Chrześcijaństwo, i tak Talmud stał się z czasem zasadniczą księgą życia żydów wrogo ustosunkowanych do Kościoła i świata chrześcijańskiego, a stąd i główną podstawę walki judaizmu przeciwko Chrześcijaństwu, zwłaszcza w swych wydaniach późniejszych, kiedy to utrwala się wśród żydów nowa doktryna mesjanistyczna, że obiecanym Mesjaszem nie jest jakaś osoba indywidualna, lecz osoba-gromada, czyli sam naród żydowski jest Mesjaszem, wybawicielem nie tylko żydów, lecz całej ludzkości, dając w ten sposób podstawy do pretensji politycznej żydów wobec całej ludzkości, a więc, że to
oni są nadal „narodem wybranym”, a nawet „narodem mesjańskim”, czyli zbawicielskim. Stąd też komentują, że diaspora (życie żydów w rozproszeniu na całym świecie) nie jest karą Bożą za zamordowanie przez nich Jezusa z Nazaretu, lecz właśnie

odwrotnie, jest przywilejem, drogą i środkiem do opanowania politycznego, kulturalnego i gospodarczego całego świata. Talmud jasno twierdzi, że tylko żydzi są ludźmi, a reszta to „goje”, czyli zwierzęta podobne do ludzi, a nie będąc ludźmi, powinni służyć żydom.

Te pretensje mesjanistyczne Talmudu wywołały reakcje ze strony innych ludów, a zwłaszcza tych, które, pod wpływem czytania Biblii, także zaczęły się uważać za „narody wybrane”, a w naszych czasach zwłaszcza Anglicy, a później Niemcy. Hitler
uznał, że jedynym „narodem wybranym” do rządzenia całym światem są Niemcy, stąd też, „po żydowsku” traktował wszystkich innych, także i żydów. Dziś wydaje się, że do pewnego stopnia (chociaż nie używają tego wyrażenia) uważają się za „naród
wybrany” Amerykanie (Stany Zjednoczone, zresztą bardzo już zjudaizowane). Wracając do Talmudu, to należy brać pod uwagę, że w praktyce obecnie trudno jest mówić o jednym Talmudzie, gdyż jest ich wiele wersji, bardzo różnych między sobą,
głównie przez późniejsze wpływy Kabały i Gnozy, oraz najrozmaitszych sekt żydowskich, stąd też nie jest łatwo twierdzić, że Talmud zawiera takie czy inne opinie, gdyż to zależy w jakiej wersji, jakie wydanie, z którego roku i w jakim kraju. To co się
znajduje w jednym wydaniu, trudno jest znaleźć w innym. Talmudu więc nie można studiować tak jak Biblię lub Koran, czy Sanskryt.

Obecnie rozpowszechnia się w Polsce wydanie Talmudu, jako broszury pod tytułem Zgubne zasady Talmudyzmu. Jest to nowe wydanie książki z roku 1875, z dodatkiem memoriału Stanisława Staszica z roku 1818.

W gruncie rzeczy są to małe wyjątki wyjęte z Talmudu, jako dowody zdegenerowania mentalności rabinów, a opracowane przez niemieckiego prof., dr Augusta Rahlinga, wydanie po niemiecku w roku 1872, pod tytułem Der Talmudjude (czyli żyd żyjący zasadami Talmudu). Książka ta została w tłumaczeniu polskim ostatnio wydana w Kanadzie, przez Catholic Publishing.

Der Talmudjude zawiera wiele bluźnierstw i obrzydliwości przede wszystkim co do samego pojęcia Boga, gdyż przedstawia Go nie tylko antropologicznie, lecz wręcz bluźnierczo, przypisując Mu „grzechy” (?) popełnione wobec Izraela (a więc Izrael jest
czymś większym niż Bóg?), na przykład ciężki grzech zburzenia świątyni jerozolimskiej w roku 70 i tym podobnie, stąd też, według Talmudu, Bóg stale płacze, a kiedy Jego łzy spadają na ziemię, przychodzą straszne trzęsienia i katastrofy. Najobrzydliwsze są opisy pochodzenia diabłów, jako płody Adama z diablicą Lilitą. O stworzeniu człowieka
Talmud pisze:

„zebrawszy Pan Bóg cały proch świata zrobił z niego bryłę, z której potem powstał człowiek, który był najpierw podwójny z dwiema twarzami, a którego Bóg przeciął na dwie połowy, aby mieć Adama i Ewę”. „Adam był tak wielki, że głowa dotykała
Niebios. Ale gdy Adam zgrzeszył, zrobił go Pan Bóg małym” (s. 28). To pewnie na podstawie tego opisu talmudycznego powstała w Hiszpanii legenda, że pierwsza para ludzka była na początku tylko jedną osobą, która została rozcięta na dwie, stąd też te połowy wzajemnie się poszukują (la media naranja, czyli połowa pomarańczy). Talmud wyobraża sobie Niebo jako wielką rzeźnię-restaurację, pełną solonego mięsa i tłustych gęsi. Takie to idiotyzmy i bajduły, a przede wszystkim
bluźnierstwa i rozmaite ohydy. Obok tego polityka i pycha żydowska: „Gdy Mesjasz nadejdzie (…) przywróci żydom władzę królewską, wszystkie narody będą im służyły (…) wtenczas każdy żyd będzie miał 2800 niewolników” itd. (s. 32).
„Bóg nadał żydom władzę nad majątkiem i krwią wszystkich narodów” (s. 37). „Wolno ci oszukać goja i brać lichwę od niego” (s. 39). „Kto przelewa krew bezbożnych (tj., nie-żydów), przynosi Bogu ofiarę” (s. 46). „Wszystko, cokolwiek mąż chce uczynić z żoną swoją, może uczynić, jakby z kawałkiem mięsa, które wziął od rzeźnika, a które można jeść pieczone, gotowane lub smażone, albo jak z rybą, którą kupił u rybaka” (
s.49).

I to w tej obrzydliwej księdze niektórzy chrześcijanie chcą widzieć „korzenie” Chrześcijaństwa; widocznie nigdy jej nie czytali (O tym jak Talmud traktuje Chrześcijaństwo, najlepiej informuje praca Ks. Justyna Pranajtisa Chrześcijanin w Talmudzie żydowskim – W-wa, 1937) .

A więc jeszcze raz zapytajmy: gdzie są korzenie Chrześcijaństwa? Chrześcijaństwo jako religia jest nowością radykalną i absolutną, gdyż jest wprost nam objawiona przez Chrystusa Pana Boga-Człowieka i w tym sensie od początku jest
nazywana „Opus Dei” – „Dzieło Boże” uwielbiające Trójcę Przenajświętszą przez wspaniały kult eucharystyczny i przez życie w stanie Łaski, będąc pielgrzymowaniem ku uczestictwu w wiecznej szczęśliwości Stwórcy. Jako religia, Chrześcijaństwo ma swe
korzenie w Bilblii, które, chociaż jest Pismem świętym, zawiera także i opisy nędzy moralnej człowieka, zwłaszcza z okresu przed Odkupieniem. Natomiast Chrześcijaństwo jako cywilizacja, oparte na nauce Chrystusa Pana i na życiu w Łasce ma także swe „korzenie” w hellenizmie, i w innych kulturach, w których jest widoczny wpływ „semina Verbi”, jak to poucza Drugi Sobór Watykański.

JUDAIZACJA CHRZEŚCIJAŃSTWA DZISIAJ
Jedną z najbardziej judaizujących prac, jakie ukazały się po Drugim Soborze Watykańskim, jest chyba książka niemieckiego autora Franza Mussnera, Traktat uber die Juden, Minich, 1979. Korzystam tutaj z przekładu francuskiego, które ukazało się pod
tytułem Traite sur Les Juifs, Editions du Cerf, Paris, 1981, stron 444 dużej ósemki. We wstępie do tej książki czytamy, że została ona opracowana i wydana staraniem grupy biskupów niemieckich, w miarę jednak jak się ją czyta rośnie zdumienie, że tego rodzaju praca mogła uzyskać uznanie ze strony hierarchii kościelnej, choćby marginesowej, chyba że jej nie czytali, jak to często obecnie bywa. Okazuje się bowiem, że praca ta wysuwa tezy całkowicie sprzeczne z dwutysiącletnią nauką Kościoła, a szczególnie z postawą Drugiego Soboru Watykańskiego, natomiast jest całkowicie zgodna z postawą judaizmu tak dawnego, jak i obecnego.

Główne tezy autora są następujące:

1. Należy czytać Stary Testament w świetle tradycji judaistycznej, a nie w świetle Nowego Testamentu, jak to czyni cała tradycja chrześcijańska. Tak widziany Stary Testament jest uważany przez autora za główne źródło wiary żydowskiej wszystkich
czasów (ale można zapytać na czym opierała się ta wiara przed ukazaniem się Starego Testamentu, w okresie co najmniej od Abrahama aż do Mojżesza, a więc prawdopodobnie jakieś pół tysiąca lat?).
2. Autor uważa, że Izrael jest jedynym i stałym „korzeniem” Kościoła.
3. Według autora, Przymierze Boga z Izraelem jest sytuacją stałą i niezmienną aż do dziś.
4. Dzięki temu nie może być mowy, według autora, o jakimś „nawróceniu się” Izraela, gdyż on nie potrzebuje się nawracać, skro jego postawa zawsze była i jest poprawną, nadto Izrael będzie zbawiony bez uprzedniego uznania Mesjasza w osobie Jezusa z Nazaretu.
5. To nie Izrael powinien nawrócić się na wiarę chrześcijańską, lecz chrześcijanie powinni „podporządkować się” Izraelowi, gdyż Kościół nie jest „ludem Bożym”, a jest nim tylko Izrael. Kościół powinien podporządkować się Izraelowi i tylko w ten sposób
będzie mógł uczestniczyć w „ludzie Bożym” którym zawsze był i jest nadal tylko Izrael.
6. Kościół powinien uznać w Izraelu swego „towarzysza podróży”, a więc to nie Izrael powinien się nawrócić, lecz Kościół przez uznanie w Izraelu jedynego „ludu wybranego”.
7. Proroctwa Starego Testamentu, odnoszące się do „Sługi” i do „Sprawiedliwego” (chodzi tu głównie o proroctwa Izajasza), które Kościół przypisywał przez wszystkie wieki Jezusowi z Nazaretu, odnoszą się tylko i wyłącznie do Izraela, czyli że Izrael jest zapowiedzianym Mesjaszem, który przez swe cierpienia i prześladowania zbawia całą ludzkość, a więc Izrael jest jedynym zbawcą ludzkości, a nie Jezus z Nazaretu.
8. Autor nie widzi żadnej różnicy między Izraelem z czasów przed przyjściem Chrystusa Pana i po Jego przyjściu.
9. Dla autora Jezus z Nazaretu jest tylko jednym z wielu proroków Izraela.
10. Modlitwę Pańską, a więc Ojcze Nasz, autor uważa za zwykłą i tradycyjną modlitwę żydowską i nie przypisuje jej autorstwa Jezusowi z Nazaretu.
11. Mussner uważa Nowy Testament za książkę antysemicką.
12. Dla Mussnera Jezus z Nazaretu jest tylko żydem reformatorem. Wyjaśnijmy nieco te punkty.

A więc punkt pierwszy: chrześcijanie powinni czytać Stary Testament w świetle całej tradycji żydowskiej. Oczywiście, jest to postawa czysto żydowska, a nie chrześcijańska. Kościół bowiem od początku, gdyż już w okresie apostolskim „czyta” Stary Testament zawsze w świetle nauki Chrystusa Pana, a więc w praktyce, w ciągu wieków, jest to rzutowanie Nowego Testamentu na Stary Testament, czyli odczytywanie Starego Testamentu w świetle pełni objawienia, a zwłaszcza w świetle wydarzeń nowotestamentowych, a więc nauki i życia Chrystusa Pana, a głównie w świetle Jego Męki i dzieła Odkupienia, a także w świetle nauki Apostołów, popartej ich męczeństwem. Co więcej, dla chrześcijan Stary Testament jest zrozumiały tylko w
świetle Nowego Testamentu, jako iż to Nowy Testament „otwiera oczy” na tajemnice Starego Testamentu, jak na przykład ofiara Abrahama z jego dziecka Izaaka staje się zrozumiałą tylko w świetle Męki Chrystusa Pana, jako Baranka Bożego. Także proroctwa Izajasza wyjaśniają się tylko przez wydarzenia wielkotygodniowe. Stanowisko więc Mussnera jest typowo żydowskie i całkowicie sprzeczne z dwutysiącletnią nauką Kościoła.

Co do punktu drugiego, a więc że Izrael jest jedynym i stałym „korzeniem” Chrześcijaństwa, czyli Kościoła, to przede wszystkim Mussner nie widzi żadnej różnicy między Izraelem dzisiejszym (chodzi tu o lud żydowski, a nie o Państwo Izrael) i
biblijnym. A przecież, jak to dosadnie wyraził św. Augustyn w De Civitate Dei „(…) et dividetur Israel in duo (…)”, Izrael podzielił się na dwa, na Izrael, który uznał w Jezusie z Nazaretu obiecanego Mesjasza i stał się podstawą pierwotnego Kościoła, oraz Izrael, który nie tylko odrzucił Jezusa z Nazaretu, ale Go ukrzyżował i to dokłanie tak, jak to zapowiadali prorocy Starego Testamentu.
Ta część Izraela, która uznała w Jezusie z Nazaretu obiecanego Mesjasza, uczestniczy w „ludzie Bożym”, którym jest Kościół i tylko w tym sensie jest nadal „narodem wybranym”, a część Izraela, która uparcie odrzuca Jezusa z Nazaretu, przestała być
„narodem wybranym”, gdyż zerwała Przymierze, jak to uznaje Kościół od czasów apostolskich aż do dziś i co tak jasno wyłożył Drugi Sobór Watykański w dokumencie Lumen gentium. I tu także postawa Mussnera jest typowo żydowska, a nie chrześcijańska.

Co do trzeciego punktu: że Przymierze Boga z Izraelem jest sytuacją stałą aż do dziś, bo także i w tym wypadku Mussner zajmuje postawę żydowsko-talmudyczną, a nie chrześcijańską, gdyż według tradycyjnej nauki Kościoła (głównie św. Pawła) Przymierze to zostało zerwane przez żydów przez fakt odrzucenia Jezusa z Nazaretu i przez Bogobójstwo.
Oczywiście – jak już uprzednio wielokrotnie o tym była mowa – ta część Izraela, która w Jezusie z Nazaretu uznała zapowiedzianego Mesjasza i stała się podstawą pierwotnego Kościoła, jest nadal „narodem wybranym” w ramach nowego Przymierza, które obejmuje także chrześcijan różnego pochodzenia, jest to bowiem Przymierze nowe, pełne i doskonałe, a Kościół jest Ciałem Mistycznym Chrystusa Pana, Boga-Człowieka. I tutaj także Mussner zajmuje postawę judaistyczno-talmudyczną, a nie chrześcijańską.

Punkt czwarty – że Izrael nie potrzebuje się nawracać na wiarę Chrystusową, aby być zbawionym – jest logiczną konsekwencją postawy, że to sam Izrael jest zapowiedzianym Mesjaszem, a nie Chrystus Pan. Ale jest to postawa talmudyczna, a nie chrześcijańska. Autor więc raczej przyznaje, że jest żydem, a nie chrześcijaninem.

Punkt piąty – że Kościół powinien podporządkować się Izraelowi – także jest logiczną konsekwencją całego talmudycznego rozumowania autora. Skoro autor uważa, że jedynie Izrael jest protagonistą Historii i to z woli Boga, to, oczywiście, Kościół powinien pokornie powrócić na łono Izraela, ale, znowu, jest to postawa talmudyczna, a nie chrześcijańska. Dla każdego chrześcijanina głównym protagnistą Historii jest Chrystus Pan, a nie Izrael, który, przez zbrodnię Bogobójstwa związał się z szatanem.

Punkt szósty – że Kościół powinien w Izraelu widzieć swego „towarzysza podróży” (prawdziwy chrześcijanin powiedziałby w tym wypadku „towarzysza pielgrzymowania” a nie „podróży”) – to także jest logiczne z punktu widzenia talmudycznego, lecz nie chrześcijańskiego. Zdumiewa, że autor, przedstwiając się jako pisarz katolicki, nie widzi żadnej różnicy między wizją Historii z punktu widzenia chrześcijańskiego i żydowskiego. Przecież dla każdego katolika tylko Kościół, jako Ciało Mistyczne Chrystusa, może być protagonistą Historii, która zakończy się „Królestwem Bożym” w Niebie, a nie jakiś tam „Izrael”, radykalnie doczesny, a więc mający horyzonty ograniczone jedynie tylko do doczesności ziemskiej. Autor okazuje się być oczywistym zwolennikiem Civitas Mundi, a nie Civitas Dei, jak to tak jasno rozróżniaśw. Augustyn.

Punkt siódmy, a więc że proroctwa Starego Testamentu, odnoszące się do „Sługi” i do „Sprawiedliwego”, które Kościół zawsze przypisywał i nadal przypisuje tylko Jezusowi z Nazaretu, odnoszą się, zdaniem Mussnera, wyłącznie do Izraela, a więc że Izrael jest zapowiedzianym Mesjaszem. Toż to najczystszy żydowski talmudyzm i znowu zdumiewa czytelnika, że podający się za teologa katolickiego autor odważa się na takie twierdzenia. Teza ta, dobrze znana wśród talmudystów, odżyła w pismach Karola Marksa (głównie w jego Manifeście Komunistycznym), choć nieco przekręcona, gdyż
Marks zastąpił Izrael proletariatem (czym jednak nie zgorszył zbytnio swych współrodaków). Dziś, kiedy proletariat, zjawisko typowe dla dziewiętnastego wieku, zniknął prawie we wszystkich krajach, niektórzy talmudyści powracają do pierwotnego

poglądu, a więc, że Mesjaszem biblijnym jest sam naród żydowski, ale co to ma wspólnego z teologią katolicką, do której sam autor zalicza swą książkę i cieszy się poparciem swych niemieckich biskupów (oczywiście nie wszystkich).

Punkt ósmy, czyli że, według Mussnera, nie ma żadnej różnicy między Izraelem z czasów przed Chrystusem Panem i Izraelem, który ukrzyżował Go. To także jest postawa oficjalnie talmudyczna, ale całkowicie niezgodna z rzeczywistością historyczną, gdyż innym był Izrael przed przyjściem Chrystusa Pana od tego, który pojawił się po tragedii Golgoty. Najświętsza Dziewica Maryja, w swym hymnie Magnificat, przywołuje Izraela wiernego Bogu:

„Ujął się za swym sługą Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje, jak to przyobiecał naszym ojcom, co do Abrahama i jego potomstwa na wieki” (Łk 1.54-55).
W owych więc czasach „Izrael” był jeszcze „sługą” Boga, ale dość szybko stał się Bogobójcą (której to zbrodni sama Dziewica Maryja, Matka Jezusa z Nazaretu, była naocznym świadkiem, stając się Mater Dolorosa, współodkupicielką ludzkości), bo nie
tylko że się rozdzielił, jak stwierdza to św. Augustyn, „et dividetur Israel in duo”, ale także że jedna jego część stała się zalążkiem Kościoła, a druga część przekształciła się w „synagogę szatana” (Ap. 1,9 i 3,9). Zapomnieć o tym mogą tylko talmudyści. Ale cała teologia chrześcijańska, poczynając od Listów św. Pawła, stale to przypomina. Mussner jednak zrywa z dwutysiącletnią tradycją Kościoła, ale, czyniąc to, okazuje swe prawdziwe oblicze talmudysty.

Punkt dziewiąty: dla autora Jezus z Nazaretu jest tylko jednym z proroków Izraela. Ale przecież kto nie uznaje w Jezusie z Nazaretu obiecanego Mesjasza nie może podawać się za chrześcijanina, tym bardziej, że – jak to czyni Mussner – nie widzi w Nim ani Boga, ani Mesjasza, a tylko, jak sam pisze, uznaje w Nim wyłącznie „żyda reformatora” („un juif reformateur”, s. 205) i nic więcej, uważając go za jednego z proroków (Jesus n’est pas, loin de la, sorti du cadre du judaisme, ca, de cette facon, il se tient tout, fait dans la ligne des prophetes d’Israel, s. 206).

Punkt dziesiąty, w którym Mussner uważa Ojcze Nasz za zwykłą modlitwę żydowską owych czasów, nie przypisując jej autorstwa Jezusowi z Nazaretu; jest to także opinia talmudystów, a nie teologów katolickich. W roku 1969, ukazało się fantastyczne dzieło w Ojcze Nasz, napisane przez jednego z najznakomitszych biblistów naszych czasów, Jean
Carmignac,
Reczerches sur le Notre Pere, Paris, 1969. Carmignac zebrał w tym grubym tomie wszelkie dane historyczne i teologiczne o Ojcze Nasz, potwierdzając tradycyjną opinię o autorstwie Chrystusa Pana i o słuszności stąd nazywania jej Modlitwą Pańską, jako iż sam Jezus z Nazaretu jest jej autorem, choć niektóre elementy tej modlitwy były już uprzednio znane. Odrzucać co do tego całą tradycję Kościoła, przemilczając wyniki pracy Carmignac, nie podając żadnych poważniejszych dowodów co do własnej postawy, jak to czyni Mussner, jest typową bezczelnością talmudystów.

Punkt jedynasty, czyli teza Mussnera, że Nowy Testament, jest książką „antysemicką”, a więc takie samo stanowisko jak wielu judaistów naszych czasów, którym w tym przewodził już zmarły Jules Isaac. Była już o tym mowa uprzednio, ale jeszcze raz
przypomnijmy, że Jules Isaac był postacią wyjątkowo ważną w historii Francji, gdyż prawie przez pół wieku był dyktatorem w sprawach kultury i oświaty, a jednocześnie jednym z najwybitniejszych judaistów naszych czasów, mógł więc nazwać Nowy
Testament, „książką antysemicką”, ale nie może zajmować takiej postawy pisarz, który podaje się za teologa katolickiego i jest popierany przez grupę biskupów swego kraju. Co więcej, Mussner uważa, że Nowy Testament nie odzwierciedla autentycznej nauki Jezusa z Nazaretu, a więc że Kościół sfałszował naukę Chrystusa Pana przyjmując Ewangelię, Dzieje Apostolskie, Listy Apostołów i Apokalipsę za księgi kanoniczne, uważając je za główne źródło wiary.

Punkt dwunasty, dla Mussnera Jezus z Nazaretu jest tylko żydem. Była już o tym mowa uprzednio, ale trzeba nam do tego wrócić, gdyż znaczna część książki, którą omawiamy, jest zajęta właśnie tym tematem, czyli ogromną ilością dowodów co do tego, aby przekonać Czytelnika, że Jezus z Nazaretu był żydem w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, a więc judaistą-talmudystą. Otóż, kiedy Nowy Testament, przy różnych okazjach, przypomina, że Jezus z Nazaretu pochodzi z królewskiego pokolenia Dawida, czyni to głównie dlatego, aby czytelnicy-żydzi, w czasach apostolskich żyjący, mogli łatwo utożsamić postać Jezusa z Nazaretu z obrazem zapowiedzianego w Starym Testamencie Mesjasza. Stąd też tak często przypomina Nowy Testament odnośnie proroctwa ze Starego Testamentu, aby przekonać lud żydowski, że Jezus z Nazaretu, którego oni ukrzyżowali, jest owym zapowiedzianym Mesjaszem i że Jego życie i Męka są dokłanie takie, jakie zapowiadali prorocy, a zwłaszcza Izajasz. Przykładem i wzorem takiego ujęcia jest słynna mowa św. Szczepana, zapisana w Dziejach Apostolskich. Taką też i miał postawę Kościół, który, zwłaszcza w liturgii, stale przypomina nam mnóstwo tekstów ze Starego Testamentu, odnoszących się do Mesjasza, a głównie do jego zbawczej roli. Natomiast zupełnie odmienna jest postawa Mussnera, kiedy gromadzi
mnóstwo dowodów na to, że Jezus z Nazaretu był żydem, takim samym jak dzisiejsi żydzi, a więc judaistą-talmudystą.
Drugi Sobór Watykański często w swych dokumentach nawołuje wiernych do odczytywania „znaków czasu”. Książka Mussnera to właśnie jeden z takich „znaków czasu”, o których już przestrzegali Apostołowie. Oto niektóre teksty:

Pierwszy papież, św. Piotr tak nas przestrzega:
„Znaleźli się jednak fałszywi prorocy wśród ludu tak samo, jak wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzą wśród was zgubne herezje, wypierający się Władcy, który ich nabył, a sprowadzający na siebie szybko mającą nastąpić zgubę” (2P
2,1).
„Dziateczki, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, oto teraz pojawiło się wielu antychrystów (…) Wyszli oni z naszego grona, lecz nie byli naszego ducha (…) A któż jest kłamncą jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest
Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem (…) (1J 2, 18-19; 2,22).

„Uważam za potrzebne napisać do was, aby zachęcić do walki o wiarę raz tylko
przekazaną świętym. Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie, którzy dawno już

są zapisani na potępienie, bezbożni, którzy łaskę Boga naszego zamieniają w rozpustę,
a nawet wypierają się Jedynego Władcy i Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Jud 1,3-4).