Clicks776
Edward7
1

Szacunek i cześć są nie tylko w sercu, ale przejawiają się w gestach.

Kontemplując gesty kapłana, gdy ma do czynienia z Ciałem Chrystusa podczas Mszy św., Od dzieciństwa uderzała mnie troska o posługiwanie się przedmiotami liturgicznymi i szacunek, z jakim porusza się przy ołtarzu. Zawsze dobrze jest zastanowić się nad tymi szczegółami, które są największym nabożeństwem do Eucharystii. Przed konsekracją kapłan powoli myje ręce i suszy je i wyciera , odmawiając po cichu modlitwy odpowiadające umyciu rąk. Następnie kładzie kielich i patenę na małym białym obrusie zwanym korporałem, na wierzchu ołtarza. Wszystkie te przedmioty należy poświęcić, umyć i obchodzić się w specjalny sposób, jak nigdy, wśród różnych rodzajów odzieży lub przyborów kuchennych.

Kapłan, konsekrując powoli i z szacunkiem, przekazuje nam, że przy ołtarzu dzieje się coś ważnego i świętego: przeistoczenie postaci chleba i wina w Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa. Dlatego przed tą tajemnicą, która umyka naszym zmysłom, klękamy towarzysząc kapłanowi w jego czci.

Po konsekracji i Komunii kapłan wyciera kielich, palce i patenę, w której przebywał Jezus, prostokątnym obrusem, zwanym "oczyszczaczem". Ideą tego aktu jest, aby ani jedna konsekrowana cząstka nie została utracona. Jeśli przyjrzymy się bliżej, ksiądz poświęca temu wiele uwagi i szacunku.
"Oczyszczacze " są myte po każdej mszy wodą, ręcznie, wylewając wodę z ich mycia na ziemię w świętym miejscu lub do jakiejś doniczki... Nie jest spłukiwany do żadnego kanalizacji. Jest traktowana jako to, czym jest, woda z tkaniny, która miała kontakt z Ciałem Chrystusa.
Następnie kielich jest przykrywany małym białym obrusem zwanym Palia, konsekrowane hostie, które nie zostały skonsumowane w puszce, są przechowywane i kapłan, z wielkim szacunkiem i klęcząc, trzyma puszkę w Tabernakulum obok gdzie znajduje się zapalona świeca, która przypomina nam, że Najświętszy Sakrament jest obecny.

Osobiście i bez zamiaru osądzania kogokolwiek ... Czy na pierwszy rzut oka nie widzimy ogromnej różnicy między sposobem, w jaki kapłan traktuje Ciało Chrystusa, a sposobem, w jaki traktujemy je, gdy przyjmujemy Komunię św., Zwłaszcza na rękę? Korporał, oczyszczacze, błogosławione szaty, naczynia liturgiczne… Umywanie rąk tuż przed dotknięciem Ciała Chrystusa, jak gdyby kapłan nie przyszedł do kościoła z czystymi rękami… Uwaga, aby żadna cząstka nie zginęła. Dba się o to, aby w przypadku braku hostii konsekrowanych kapłan mógł fragmentować pozostałe, tak aby każdy mógł przyjąć Komunię, ale musi to zrobić na ołtarzu, na wypadek gdyby podczas takiej operacji oderwała się jakaś cząstka.

Dla kapłana wszelka cześć jest niewielka. I zadaję sobie pytanie: A dla świeckich? Czy jesteśmy niższą klasą? Czy nie jest to ten sam Chrystus, te same konsekrowane postacie, których kapłan dotyka z wielką czcią, i te, których inni dotykają rękami, bez namaszczenia, bez umycia tylko w poprzedniej chwili, bez późniejszego oczyszczenia na wypadek, gdyby pozostała jakaś cząstka? konsekrowana.

Czy nie jest to to samo Ciało Chrystusa? Czy cześć i szacunek dla Eucharystii są dziedzictwem tylko duchowieństwa?
Nie chcę być księdzem, ani Bóg mnie do tego nie wzywa, ale chcę traktować Boga tak, jak traktuje go kapłan. Chcę się uczyć z ich gestów, ich troski, ich szacunku… Chcę, aby ten szacunek przypominał mi o tym, z czym mam do czynienia, co otrzymuję.

Dlaczego wielu kapłanów zachęca nas, abyśmy robili to, przyjmując konsekrowaną Hostię w taki sam sposób, jak kawałek zwykłego chleba? Dlaczego mówią nam, żebyśmy kładli ręce w taki sposób, żeby wyglądały jak do gwizdania, kiedy tak nigdy nie było? Czy kapłan dokonuje konsekracji na talerzu kuchennym, umieszczając go w taki sposób, aby wyglądał jak patena?

Szacunek i cześć są nie tylko w sercu. Są w sercu, ale przejawiają się w gestach. W każdej dziedzinie życia wyrażamy gestami szacunek, jakim darzymy ludzi lub instytucje. Na przykład salut wojskowy fladze to przecież nic innego, tylko jeszcze jeden gest, znak ... Ale znak, który rodzi się z miłości do Ojczyzny, przejawiającej się w tak prosty i wyrazisty sposób.

Komunia do ust jest materialnym wyrazem modlitwy, którą wypowiedzieliśmy kilka minut wcześniej: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł do mojego domu. Nie jestem godzien dotykać Cię moimi rękami, ponieważ nie chcę utracić żadnej cząstki Twojej miłości i oddania. Ponieważ jesteś moim Bogiem, a ja twoją istotą i chcę dobrowolnie wyrazić Ci szacunek i oddanie.
Nie jestem księdzem, powtarzam, ani Bóg nie wzywa mnie do tego, ani nigdy nie wezwie mnie z powodu mojej kobiecości - w żadnym wypadku nie gorszej od męskiej - ale mam świadomość, że mam obowiązek, a przede wszystkim prawo, wyrazić mój szacunek i miłość do Boga w sposób, który najbardziej porusza moje serce ku tej tak trudnej do zrozumienia tajemnicy: rzeczywistej obecności Jezusa w Eucharystii, centralnej tajemnicy naszej wiary.

Do tej pory Komunia na rękę była alternatywą. Dziś w wielu miejscach jest to obowiązkowe. Czy naprawdę wierzymy, że komunikowanie do ustach spowoduje rozprzestrzenianie się wirusa? W kraju byłego ZSRR twierdzono kiedyś, że chrzest dzieci może prowadzić do problemów z mózgiem. Z powodu zimnej wody na głowie i tych absurdalnych rzeczy, które nagle potwierdza wielu naukowców, a personel wierzy, nawet o tym nie myśląc ani nie udając się do źródeł.

Ponieważ jestem osobą świecką bez studiów teologicznych, nie mogę wnieść nic więcej niż tylko moje oddanie dla Eucharystii i zdrowy rozsądek wiary, który mówi mi, że ten zakaz komunii ustnej narusza moje prawo do wyrażania uwielbienia dla Boga w najlepszy możliwy sposób. .

A także ze względu na mój status osoby świeckiej proszę biskupów i księży, aby nas pouczali, nauczali i przekazywali przynajmniej taką samą cześć, z jaką traktują Boga. Że pokazują nam, że te pełne szacunku gesty, które wykonują przy ołtarzu, nie są symulacjami ani znakami bez znaczenia, ale gestami zrodzonymi z wiary i czci dla Boga, które dojrzewają dzień po dniu w ich sercach.
Z takim samym szacunkiem, z jakim poświęcają się, proszę ich, aby nauczyli nas, świeckich, przyjmowania Komunii. I oczywiście pozwolili nam. Wiem, że tysiące ludzi bez wahania podpisze tę petycję.

Cristina Gonzalez Alba
adelantelafe.com/…-mano-y-sobre-todo-el-derecho/

Jest wielu z nas wiernych, którzy walczą o to, aby ta tradycja Kościoła nie została utracona, a robimy to z czystego oddania rzeczywistej obecności Jezusa Chrystusa w Eucharystii. Nie robimy tego z kaprysu ani po to, by mieć rację. Nie robimy tego, żeby zwrócić na siebie uwagę, nikomu nie okazujemy nieposłuszeństwa, nie jest to upór. Robimy to z pokory, prosimy o to z pokorą i przyjmujemy Komunię z pokorą.

Nie ja muszę wyjaśniać, dlaczego przyjmuję Komunię ustną, ponieważ jest to zwyczajny i oficjalny sposób przyjmowania Jezusa w Kościele katolickim. To, co jest niezwykłe, co wymaga usprawiedliwienia, to komunia na rękę. A teraz wrogowie Kościoła znaleźli w tym wirusie "kształt swojego buta". Nazywają nas aroganckimi, reakcyjnymi, niewykształconymi, ignorantami, schizmatykami i paranoikami. Ale mnie nie mylą...

Nie jesteśmy aroganccy, gdy prosimy o Komunię ustną. Nie jest aroganckie czuć się jak dziecko, które otrzymuje pokarm od Boga, bez żadnej zasługi z jego strony. Nie jest arogancki, kto jest narażony na złą reakcję publicznie. Kto oddaje cześć nie tylko duszą, ale także ciałem, nie jest arogancki. Nie jest dumny, kto wie, że jest nie godny. Ten, kto idzie ostatni w kolejce do Komunii, nie jest arogancki i naraża się na ludzi, którzy krytykują jego brak solidarności, stawiając innych ponad wzgląd na Boga. Nie jesteśmy reakcjonistami ani tradycjonalistami, którzy proszą o Komunię ustną. Oddanie jest osobiste i nie ma żadnych ideologii. Tak, jesteśmy tradycyjni, co nie jest tym samym. Jesteśmy tradycyjni, ponieważ akceptujemy Tradycję Kościoła w jej najściślejszym znaczeniu: jako tradycję , przekazanie depozytu wiary, do zachowania którego jesteśmy wezwani. Taka jest tradycja. Tradycyjny to nie ten, kto trzyma się przestarzałych zwyczajów i odmawia odnowienia tego, co pochodzi od Boga. To jest faryzeizm. Tradycyjnie jest ten, kto bierze odpowiedzialność za to, co zostało mu dane i przekazuje to w stanie nienaruszonym tym przyszłym pokoleniom, które mają takie samo prawo jak on, aby otrzymać to, co otrzymali apostołowie od Jezusa.

Nie jesteśmy niewykształceni, którzy proszą o Komunię ustną. Nie jest tak, że nie wiemy, że w przeszłości we wspólnotach chrześcijańskich Komunia była podawana na rękę (dopow: Według biskupa Schneidera, Komunia na rękę, tak jak jest obecnie podawana, ma pochodzenie kalwińskie; nigdy nie było to dozwolone w historii Kościoła. To, co dziś nazywa się „tym, co dawniej było udzielane na rękę”, w rzeczywistości było tym, że kapłan składał Komunię na korporale, który wierni trzymali w dłoni, aby później go oczyścić, i wziął ją do ust. ale nigdy nie przyjął tego właściwie - czyli nie dotykali i nie szli w kolejce jak za PRL- u i klęczeli ). To dlatego, że wiemy, że Kościół nieustannie się doskonali i doskonali, i że chcąc doskonalić gest przyjmowania Jezusa z pobożnością i unikając profanacji, narzucił przyjmowanie Eucharystii ustami jako najlepszy sposób jej przyjmowania po dziś dzień. Przyjęcie Komunii ustnej było postępem. Czy chcemy wrócić do tego, co już oznaczało zmianę i odnowę? Jak konserwatywni są zwolennicy Komunii? Tak przywiązani do przestarzałych zwyczajów?

Nie jesteśmy ignorantami, którzy proszą o Komunię ustami. Doskonale wiemy, że promotorami "do ręki" są Kościoły protestanckie, które nie wierzą w rzeczywistą obecność Jezusa Chrystusa w Eucharystii ... w którym manifestują brak wiary.
Nie jesteśmy schizmatykami, którzy proszą o przyjęcie Komunii ust. Czy separatysta oddziela się od tego, który oddziela? Pamiętajmy, że Komunia na rękę pochodzi z przebaczenia udzielonego sektorom Kościoła, które znajdowały się na krawędzi separacji.

Jak długo będą nas oszukiwać i dezorientować? Że wiele osób, które przyjmują Komunię na rękę, robi to z większą pobożnością niż inne osoby, które przyjmują Komunię ustną? Oczywiście. Niewątpliwie. Ale nie popadajmy w ten sam stary błąd. Wiele osób, które nie chodzą na Mszę świętą, jest lepszych od innych, co nie oznacza, że nie powinniśmy chodzić na Mszę, to znaczy, że ci z nas, którzy chodzą, powinni starać się być lepsi.

Istnieje wiele teologicznych, doktrynalnych i historycznych powodów, dla których Eucharystia powinna być przyjmowana ustami. Ale to nie moja rola, żeby je wyliczać . Mówiło już o tym wielu księży i biskupów. Nie mam studiów teologicznych. Jako wiernemu świeckiemu, odpowiada mi tylko podziękowanie z całego serca kapłanom, którzy wciąż to nauczają (Komunia usta), oraz z całego serca podziękować wiernym, którzy wciąż o to proszą, bo dzięki sobie nawzajem ten święty zwyczaj nie zostanie utracony. Nie zginie. Nie zostanie stracony, nawet jeśli strategia wrogów Kościoła (masonów - to ich pomysł ) będzie polegać na tym, że będzie stopniowo niszczyć ...

A jeśli chodzi o strategie i błędy ... Jest mi tak dziwnie, że wchodząc do kościoła, zamiast święcić się Wodą święconą, która oczyszcza mnie z grzechu powszedniego, zamiast tego nakładają żel alkoholowy ... Oczywiście pojemnik ma wszystkie środki przeciwzakaźne, uruchamiane nogą aby nasze dłonie nie dotykały pojemnika. Ile wyobraźni, aby oczyścić ręce, a jak mało, aby oczyścić ducha… Czy stajemy się faryzeuszami, tak bardzo myjemy ręce? A dusza, co?

Czy nie mogliby wlać wody święconej z powrotem przy wejściu do kościołów, zamiast do swoich zwykłych pojemników, z pojemników uruchamianych nogą , gdzie nikt niczego nie dotyka rękami? Albo jeszcze lepiej: czy księża i biskupi nie mogliby nas zachęcić do zabrania ze sobą małej butelki, kiedy noszą alkoholowy żel, aby oczyścić się przed wejściem do kościoła? Bo jeśli możemy polać alkoholem zgodnie ze środkami bezpieczeństwa, wciskając uruchamiany nogą, mechanizm , w taki sam sposób, moglibyśmy nałożyć na ręce; Wodę święconą. A może chcą oni zwalczyć nałóg (święcenia Wodą)?

Czy w końcu będziemy chrzcić dzieci żelem alkoholowym? Kto za tym wszystkim stoi, kto ucieka przed Wodą święconą jak nie dusza niesiona przez diabła, jak tego lepiej nie powiedzieć? (diabeł nie lubi Wody święconej)

Ale oczywiście lepiej nie mówić o strategiach, ponieważ wtedy nazywają nas paranoikami. Więc nie. Nie jesteśmy ani aroganccy, ani konserwatywni, ani niewykształceni, ani ignoranci, ani schizmatycy ... Paranoja to choroba, która powoduje, że pacjent czuje się prześladowany ... ale kiedy prześladowania są realne, czy my także jesteśmy ofiarami choroby?
Jeśli będą to kontynuować to w ten sposób, w końcu pomyślimy, o prześladowaniach Kościoła pierwszych chrześcijan lub księży podczas hiszpańskiej wojny domowej, czy ich opór, był tylko paranoją aroganckich, niewykształconych, ignorantów, chorych, reakcjonistów… I paranoidów.
Cristina Gonzalez Alba
adelantelafe.com/…edimos-la-comunion-en-la-boca/