Join Gloria’s Christmas Campaign. Donate now!
Clicks1.7K
andreaswelt
72

FELIETONY „Zdrajcy w sutannach, ręce precz od Polski!” Kolejna zdrada polskich biskupów! Kim są?

wprawo.pl/…/zdrajcy-w-sutan…

Być może wielu zdążyło się przyzwyczaić do antypolskich wypowiedzi hierarchów Kościoła katolickiego w Polsce. Jedni z nich to tajni współpracownicy Służb Bezpieczeństwa – bękarty komunizmu (np. abp Henryk Muszyńki TW „Henryk”), inni wykluczają z Kościoła polskich narodowców (abp Stanisław Gądecki), jeszcze inni domagają się unii katolicko-protestanckiej (Prymas Polski abp Wojciech Polak), inni napuszczają na Polskę islamskich imigrantów (np. abp Kazimierz Nycz), a jeszcze inni chronią pod swoimi skrzydłami kurialnych homoseksualistów (np. abp Józef Kupny). Krótko mówiąc, nie wygląda to najlepiej, ale na nasze szczęście, Kościół nie opiera się na duchownych, ale na Chrystusie i Bożym Słowie. Tym razem polscy biskupi z Zespołu ds. Kontaktów z Konferencją Episkopatu Niemiec zabrali głos w ostrej dyskusji na temat ewentualnych reparacji wojennych od Niemiec. Po raz kolejny objawili swoje antypolskie oblicze!

Pojednanie to słowo, które od ponad ćwierćwiecza określa relacje polsko-niemieckie. To wielka wartość, którą udało się osiągnąć i którą podtrzymujemy dzięki wysiłkowi nie tylko polityków, ale licznych ludzi dobrej woli po obu stronach granicy. Mamy jednak świadomość, że łatwo można ją utracić przez nieprzemyślane decyzje, a nawet przez zbyt pochopnie wypowiadane słowa – rozpoczynają swój apel hierarchowie Kościoła katolickiego w Polsce.

Kilkakrotnie wracając do sprawy „pojednania”, które ponoć powinno być „wzorem dla wielu innych państw na świecie”, biskupi podparli się pamiętnym listem do Niemców, w którym polscy hierarchowie „wybaczali i prosili o wybaczenie”.

Przebaczenie nie jest decyzją koniunkturalną, zależną od uwarunkowań, lecz nieodwracalnym aktem miłosierdzia, które nie zaprzecza sprawiedliwości, lecz ją dopełnia napisali biskupi w apelu.

I tutaj oczywiście z biskupami można się zgodzić, ponieważ jak pisali św. Anzelm z Cantenbury czy św. Tomasz z Akwinu, miłosierdzie pozbawione sprawiedliwości to istny chaos. Zatem jeśli sprawiedliwość jest uczciwym, prawym postępowaniem, to tego właśnie winniśmy się domagać ze strony niemieckiej. To właśnie nasze wybaczenie, a zarazem zwykła sprawiedliwość winna Niemców zainspirować do tego, by bez naszego dopominania się, oddali należne kilkaset miliardów dolarów. Taką zasadę przyjmuje się w konfesjonale: Ukradłeś, zniszczyłeś? Musisz oddać lub naprawić i już! Czyżby biskupi o tym zapomnieli? A może mają w nosie zasady, którymi nakazuje kierować się Ewangelia? Oczywiście, pieniądze życia nikomu nie przywrócą, ale jak podkreślają katoliccy moraliści, w ten sposób grzesznik choćby w małym stopniu zrozumie zło, którego się dopuścił. O tym już biskupi nie napisali. Być może to o czym piszę, jest zbyt dalekie od politycznej poprawności, która już dawno zmogła kler Kościoła katolickiego w Polsce.

W dalszej części apelu biskupi rozmydlają sprawę i apelują do polskiej władzy, by ta nie zaprzepaściła budowanego od lat „pojednania”.

W tym kontekście wyrażamy nadzieję, że osoby odpowiedzialne za nasz kraj i relacje międzynarodowe, mając na uwadze dokonane już procesy pojednania, będą budowały na tym kapitale i w oparciu o jego wielopłaszczyznową wartość. Jesteśmy przekonani, że nadal mogą one być tworzone w dwustronnym dialogu pełnym troski o pokojową przyszłość naszych społeczeństw – czytamy w apelu.

W istocie o żadnym pojednaniu na dzień dzisiejszy nie może być mowy, a polscy biskupi najwyraźniej w świecie okłamują swoich wiernych. Jeżeli Niemcy nie poczuwają się do odpowiedzialności, by zapłacić za popełnione krzywdy, swoich czynów po prostu nie żałują i mają nas głęboko w nosie. Oczywiście, o przebaczeniu ze strony polski może być mowa, jednak pojednanie ma miejsce dopiero wtedy, gdy krzywdzący, w duchu sprawiedliwości wyrazi realny akt skruchy oraz w miarę możliwości swoje winy odkupi.

Warto zwrócić uwagę kim są biskupi, którzy podpisali się pod antypolskim apelem. Na samym szczycie widnieje podpis abp. Henryka Muszyńskiego. Jak relacjonują mi kapłani z metropolii gnieźnieńskiej, którzy niegdyś mu podlegali, Muszyński to człowiek będący na co dzień, pozbawionym kultury bucem. Prawdopodobnie takiego zachowania nauczył się od swoich komunistycznych przełożonych, z którymi współpracował w latach 1984-1989 jako TW ‚Henryk”?

Pod eminencją Muszyńskim podpisał się również abp Wiktor Skworc, ordynariusz – jak informuje mnie pracująca w przeszłości w kurii zakonnica – za którego okresu panowania w diecezji tarnowskiej kwitło lobby homoseksualne. Ponadto za czasów jego pracy (to właściwe słowo) w Tarnowie , w krótkim czasie popełniło samobójstwo ośmiu kapłanów. Po dzień dzisiejszy sprawy nie zostały wyjaśnione, a ten szybciutko czmychnął na ciepłą posadkę do Katowic. Podobnie jak Muszyński on również współpracował z komunistycznym reżimem pod pseudonimem „Wiktor” oraz „Dąbrowski”.

Pod apelem podpisał się również abp Kazimierz Nycz, człowiek mocno związany ze środowiskiem Platformy Obywatelskiej, chętnie uczestniczący w sowicie zakrapianych bankietach, członek masońskich i paramasońskich organizacji, a zarazem zwolennik islamizacji Polski.

Kiedy już wiemy kto podpisał się pod apelem, nie możemy się dziwić, że tyle w nim manipulacji i antypolonizmu. Dla polskich biskupów, zwłaszcza dla tych, których wymieniłem, Polska nie ma żadnej wartości. Adresują do nich cztery słowa: „Ręce precz od Polski!”
Być może wielu zdążyło się przyzwyczaić do antypolskich wypowiedzi hierarchów Kościoła katolickiego w Polsce.

Jedni z nich to t
ajni współpracownicy Służb Bezpieczeństwa bękarty komunizmu

(np. abp Henryk Muszyńki TW „Henryk”),

inni wykluczają z Kościoła polskich narodowców

(abp Stanisław Gądecki),

jeszcze inni domagają się unii katolicko-protestanckiej

(Prymas Polski abp Wojciech Polak),…More
Być może wielu zdążyło się przyzwyczaić do antypolskich wypowiedzi hierarchów Kościoła katolickiego w Polsce.

Jedni z nich to t
ajni współpracownicy Służb Bezpieczeństwa bękarty komunizmu

(np. abp Henryk Muszyńki TW „Henryk”),

inni wykluczają z Kościoła polskich narodowców

(abp Stanisław Gądecki),

jeszcze inni domagają się unii katolicko-protestanckiej

(Prymas Polski abp Wojciech Polak),

inni napuszczają na Polskę islamskich imigrantów

(np. abp Kazimierz Nycz),

a jeszcze inni chronią pod swoimi skrzydłami kurialnych homoseksualistów

(np. abp Józef Kupny)

Krótko mówiąc, nie wygląda to najlepiej, ale
na nasze szczęście, Kościół nie opiera się na duchownych, ale na Chrystusie i Bożym Słowie.
2 more comments from Nemo potest duobus dominis servire !
DYWERSJA MASOŃSKA I MASONOIDALNA WEWNĄTRZ KOŚCIOŁA

1. Duchowni katoliccy w szeregach masonerii.

Wspomnieliśmy powyżej o adeptach lóż w sutannach, habitach i fioletach. Informacja taka słusznie szokuje, wydaje się nie do wiary, budzi gniew i odrazę. Urzędowi, konsekrowani słudzy Kościoła pracujący świadomie przeciw Kościołowi? Słudzy Chrystusa oddający się na służbę Szatanowi? A …More
DYWERSJA MASOŃSKA I MASONOIDALNA WEWNĄTRZ KOŚCIOŁA

1. Duchowni katoliccy w szeregach masonerii.

Wspomnieliśmy powyżej o adeptach lóż w sutannach, habitach i fioletach. Informacja taka słusznie szokuje, wydaje się nie do wiary, budzi gniew i odrazę. Urzędowi, konsekrowani słudzy Kościoła pracujący świadomie przeciw Kościołowi? Słudzy Chrystusa oddający się na służbę Szatanowi? A jednak! Nie wnikajmy tu w kwestię sumienia tych zdrajców. Jest to straszliwe "mysterium iniquitatis" - tajemnica duchowego znieprawienia (2 Tes 2, 7)!

Faktem jest, że głównymi współtwórcami masonerii angielskiej byli duchowni, wprawdzie protestanccy, ale jednak! Faktem też jest, że w w. XVIII, a więc już w pierwszym okresie dziejów masonerii, wbrew wyraźnemu stanowisku Stolicy Apostolskiej, do lóż wstępowało wielu zwłaszcza wyższych duchownych katolickich, wcale nierzadko stali na ich czele, i to nie tylko we Francji, lecz i w innych krajach, także w Polsce. A nie była to bynajmniej przynależność formalna, rezultat ówczesnej mody czy układów środowiskowych i politycznych. Już wtedy planowano w kręgach tych księży-"filozofów", księży-"patriotów",radykalne zmiany w Kościele i "pogodzenie"chrześcijaństwa z naturalizmem i racjonalizmem,pogodzenie"katolicyzmu z laickim, antychrześcijańskim duchem Oświecenia. Jasno też zdawano sobie sprawę, że oznaczałoby to odrzucenie Objawienia Bożego i zniszczenie tożsamości i duszy Kościoła.

Tajna przynależność do masonerii wyższych zwłaszcza duchownych trwała odtąd bez przerwy, przez pokolenia, i ma swoją smutną historię. W czasach zaś powojennych i posoborowych z powodów, o których mówiliśmy wyżej, ten proces infiltracji i rekrutacji masońskiej we wnętrzu Kościoła dokonał się i dokonuje w nieporównanie szerszej skali. Nie warto nawet podkreślać bijącego w oczy faktu, że ze swymi "braćmi" spośród kleru współdziałają legiony świeckich wolnomularzy, "pełniących obowiązki katolików".

2. Charakterystyka współczesnych adeptów lóż w sutannach.

Cóż robią ci dywersanci, te "wilki w owczych skórach"(Mt. 7, 15)?
Robią ostatnio, od dziesiątków już lat, wiele i - niestety - również z powodzeniem.

Są dynamiczni, ruchliwi, pracowici, wydajni, stanowią pono intelektualną elitę Kościoła (tak przynajmniej prezentują ich mass media, dziwnie dla nich dostępne i łaskawe).Są oczywiście jak najbardziej katolikami, ale przecież nie integrystami, ani ortodoksami, ani fanatykami, nie hołdują bynajmniej dogmatyzmom, starym, przeżytym formułom ustalanym w zupełnie innych czasach, i irracjonalnym, nienaukowym przesądom. Wręcz przeciwnie: są postępowi, otwarci na świat, na nowe prądy, na rozsądne kompromisy. Rozumiejąc współczesność, a także dobrze życząc swojemu w końcu Kościołowi, pragną jedynie unowocześnić go, przystosować do ducha czasu, uczynić go strawnym i - dzięki temu -po prostu umożliwić mu przetrwanie.

Są zdecydowanymi przeciwnikami prozelityzmu, jakiegokolwiek nawracania. Ponad wszystko natomiast cenią dialog, idee humanistyczne, poszukiwanie porozumienia i jedności - wraz z całym światem - ponad nieistotnymi w końcu podziałami. Czyż nie ekumenizm jest znakiem czasu? Ekumenizm już nie wyłącznie chrześcijański, lecz otwarty na wszystkie religie świata?
Skoro współcześni, zlaicyzowani ludzie potrzebują mimo wszystko odrobiny sacrum, jakiejś nadbudowy, jakiegoś kontaktu z innym wymiarem, jakichś obrzędów - czy to tak istotne, kto im to daje i w jakiej postaci? I któż chciałby w tych oświeconych czasach pluralizmu i ekumenizmu być fundamentalistą "na tyle szalonym, aby na pewno coś mniemać, albo i nie mniemać",utrzymywać na przykład, że chrześcijaństwo, i to jeszcze w wersji katolickiej, jest jedyną religią prawdziwą?...

Trzymając się też oni mądrej taktyki: by- "jak ongiś ten szaleniec Luter" - nie wystąpić, Boże broń, z Kościoła, który im się w obecnym kształcie wcale nie podoba, i nie dać się też z niego usunąć, gdyż tylko pozostając wewnątrz niego mogą skutecznie wypełnić swoją misję, powiedzmy otwarcie: szatańską misję.

3. Próba zniszczenia fundamentów Kościoła - jego wiary i zasad moralnych

Wiedzą oni doskonale, że fundamentem Kościoła Chrystusa są prawdy objawione przez Boga i wiara Ludu Bożego w te prawdy. Dopiero na tym fundamencie i tylko na nim opiera się to wszystko, co w sumie nazywa się chrześcijaństwem i cywilizacją chrześcijańską, konkretnie: katolicyzmem i katolickim stylem życia. Prawdy i zasady moralne (oczywiście bezwzględnie obowiązujące w sumieniu) stanowią zwarty system, opierający się ostatecznie nie na żadnych "naukowych" argumentach, (choć one mogą być pomocne), lecz wyłącznie na autorytecie objawiającego je Boga i na nieomylnym Magisterium Kościoła.

Zanegowanie, przez próbę rzekomej"reinterpretacji",którejkolwiek z tych prawd i zasad jest zanegowaniem całego Objawienia Bożego. Bo jeśli w imię jakichkolwiek racji ktoś się waży kontestować choćby drobną cząstkę Objawienia Bożego, dotychczasowej wiary Kościoła katolickiego, równie logicznie może się ważyć na zakwestionowanie całego Objawienia Bożego i samego faktu Objawienia, a więc wprost duszy i tożsamości Kościoła. Masoneria to właśnie uczyniła, a jej pomocnicy w Kościele do tego najoczywiściej zmierzają.
Ci dywersanci "pełniący obowiązki katolików",owszem,"teologów", są jak najbardziej świadomi, co stanowi fundament Kościoła, toteż na "reinterpretacji dogmatów" i na "uwspółcześnieniu" moralności katolickiej skoncentrowali wszystkie swoje wysiłki. Raczyli przy tym zapomnieć, że Kościół nie jest ani twórcą, ani właścicielem tych prawd i praw, nie posiada więc żadnych uprawnień do ich"rewidowania","uwspółcześniania" czy "ustalenia na nowo", aby były"bardziej zgodne z duchem czasu".Najświętszą bowiem powinnością Kościoła, racją jego istnienia - z woli samego Chrystusa - jest strzec w całości depozytu wiary, bronić go przed jakimkolwiek zamachem czy zafałszowaniem i wiernie, w całej rozciągłości, bez zmieniania lub przemilczania czegokolwiek, przekazywać go, wraz z łaską sakramentów, następującym po sobie ludzkim pokoleniom tak długo, "aż Pan przyjdzie".Niezależnie od tego, co o tym myśli świat przeciwny Chrystusowi.

Gdyby Kościół katolicki, uwiedziony "nowoczesnością" (ileż tych "nowoczesności" było dotychczas!), sprzeniewierzył się temu zadaniu, tym samym przestałby być prawdziwym Kościołem Chrystusa i straciłby rację bytu; opuszczony przez Boga i "przemożony przez bramy piekielne" po prostu przestałby istnieć. To się jednak nigdy nie stanie i stać się nie może. Krótkowzroczni pomocnicy Szatana i o tym raczą nie pamiętać. Szkoda.

Pracują więc obecnie ze wszystkich sił, rozwijają, uzasadniają, przemycają, narzucają tę swoją "opcję teologii", którą bezwstydnie i obłudnie odważają się nazywać "katolicką".

A oto co czego się posunęli:

-Zakwestionowali z rozgłosem niemal wszystkie, nawet najbardziej podstawowe prawdy wiary, niektórzy z nich nawet bóstwo Jezusa Chrystusa, oczywiście w imię"wolności badań naukowych", w imię "wolności przekonań i słowa".

Próbują wylansować pojęcia o Bogu, które niewiele albo i nic nie mają wspólnego z Bogiem Objawienia, Z Bogiem Prawdziwym.
Zakwestionowali, jakby unieważnili wiele podstawowych norm moralnych. "Odkryli" mianowicie, że "zasady są dla człowieka, a nie człowiek dla zasad", z czego wynika, że byłoby nieludzkie, gdyby jakiekolwiek przykazania, nawet Boskie, obowiązywały zawsze, bez względu na okoliczności. Etyka po prostu zależy i musi zależeć od sytuacji, od"sumienia danego człowieka w danej chwili", swoją zaś sytuację człowiek sam ocenia... (co najoczywiściej oznacza, że każdy człowiek, niezależnie od prawa Bożego, ma prawo decydować, przynajmniej dla siebie, co jest dobre, a co jest złe. (Zauważmy, że taka jest właśnie doktryna masonerii i taka też była "przyjacielska rada"Szatana w raju: ..."Gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło")

- Zachowanie przykazań Bożych jako warunek zbawienia? Po cóż te rygory, to jarzmo dla sumień, dla wolności człowieka, tak odstręczające współczesnych ludzi od Kościoła! Zbawienie jest przecież dane z góry i powszechne... Cała ludzkość zmierza ewolucyjnie do punku Omega, przez"noosferę"do"teosfery"(Teilhard de Chardin)...
Czyż Kościół nie jest Kościołem grzeszników?... I czyż Bóg nie jest Miłością, samą Miłością i tylko Miłością?... Postawili zresztą pytanie, czy może istnieć coś takiego, jak grzech naprawdę śmiertelny, i odpowiedzieli, że nie, a jeśli już, to praktycznie się nie zdarza.
-Zalecają zrozumienie i przyzwolenie w sferze seksualnej. Rozwody, małżeństwa cywilne, "prawdziwa miłość" - nie powinny absolutnie pozbawiać prawa do sakramentów.

-Antykoncepcja to współczesna norma współżycia małżeńskiego i niechże się Kościół do tych spraw nie miesza.

-Nierozerwalność małżeństwa? Wyjdźmy wreszcie naprzeciw ludzkim problemom i oczekiwaniom. Czyż Kościół nie powinien być Matką?...

-Nieomylny w rzeczach wiary Kościół, Urząd Nauczycielski Kościoła, naucza inaczej? Ta nieomylność "opcji watykańskiej" to czyste urojenie, absolutystyczna, przestarzała teoria! W żadnym razie nikt niczego nie ma prawa narzucać ani dyktować teologom!

-Ależ jest przecież władza pasterska w Kościele, władza z ustanowienia Bożego! - Czy nie za wiele tej władzy? Czy to nie uzurpacja, z którą czas skończyć? Po pierwsze, jesteśmy, wszyscy na równi, Ludem Bożym, mieszkaniem tego samego Ducha Świętego, a po wtóre, społeczeństwa są dojrzałe, żyjemy w demokracji i pora się przystosować, skończyć z pasternalizmem i "Watykanu" i kleru! A całe zło, nienadążanie Kościoła ze ewolucją ludzkości z tego, że brak w nim wolności ducha, miłości i wzajemnego zaufania i wciąż ten dogmatyzm i konserwatyzm, i wciąż ta dyktatura Rzymu, na szczęście coraz mniej uznawana! - Papież, jeśli już zachować - na razie - ten obciążony historycznie tytuł, może być jedynie honorowym przewodniczącym kolegium biskupiego, wybieralnym naprawdę demokratycznie, powiedzmy, na 4 lub 6 lat, a po upływie kadencji byłby wybierany następny...

-Sakramenty? Chrzest niemowląt to nieporozumienie i nadużycie, chrztu powinno się udzielać dorosłym, żeby mieli możność wyboru.

-Eucharystia? - Nie mówmy nawet o żadnej tam realnej Obecności, nie jest to nic innego jak symbol braterstwa chrześcijan niezależnie od ich wyznania; powinni też otrzymywać ją wszyscy biorący udział w Liturgii... We Mszy świętej? - O, właśnie, poniechajmy już tej nieekumenicznej nazwy z minionej, przedsoborowej epoki! Czyż nie piękniej brzmi "liturgia","zgromadzenie eucharystyczne", jak u braci ewangelików? - Spowiedź? Ach, tylko nie to! Jest niegodna człowieka i zupełnie niepotrzebna! Najzupełniej wystarczy ten akcent pokutny na początku "Liturgii"...

-Co do liturgii w ogóle - nadal za wiele tu rzymskiego formalizmu i sztywnych przepisów. Powinno być w niej dość miejsca dla ewolucji, dla świeżych pomysłów, dla improwizacji, dla działania wreszcie Ducha Świętego, który przecież "tchnie, kędy chce" .

-Przestańmy też bez końca mówić o Bogu i wieczności, tego już nikt nie chce. Chrześcijaństwo, jeśli chce przetrwać, powinno stać się bardziej ludzkie, horyzontalne, humanistyczne, nie tonąć w abstrakcjach, lecz zająć się rzeczywistymi problemami ludzi, sprzyjać ludzkiemu szczęściu. Mówmy więc nie o prawach Boga, a o wyzwoleniu i prawach człowieka...

-A tenprzesadny w Kościele kult Maryjny, który tak odstręcza braci protestantów? Podtrzymuje on tylko dewocję i zacofany, nieaktualny już model kobiecości i wprawia w słuszne zażenowanie bardziej oświeconych katolików.

-Oczywiście trzeba raz skończyć z nieludzkim, przymusowym celibatem księży, i to jak najprędzej!

-Również z dyskryminacją kobiet w Kościele! Co w końcu stoi na przeszkodzie, żeby kobietom, na równi z mężczyznami, udzielać święceń kapłańskich i sakry biskupiej i włączać je normalnie do duszpasterstwa i Hierarchii?
Że Chrystus wybrał mężczyzn? To dowód, że i On ulegał przesądom epoki, ale my nie musimy.

- W imię wolności sumienia, którą Kościół wreszcie uznał, powinno być uprawnione istnienie w Kościele i swobodne działanie opozycji, doktrynalnej i wszelkiej innej.

Na czym w końcu ma polegać wolność dzieci Bożych?

Takie poglądy i postulaty i wiele innych, im podobnych, były w okresie posoborowym i są nadal głoszone czasem jawnie i zuchwale, częściej podstępnie, z finezyjną wieloznacznością w rozlicznych periodykach teologicznych, w publicystyce"katolickiej" i dziełach, owszem, jak najbardziej"katolickich", częstokroć z aprobatą urzędową"światłych"i"postępowych" biskupów, a jest ich niemało i jakby coraz więcej.

Dla ułatwienia sobie bezszmerowego demontażu wiary i moralności katolickiej i podstawowych struktur Kościoła (papiestwa, ale nie tylko), oraz głównie dla stłumienia reszty oporu, mafia wolnomularzy-dywersantów, o których mowa, wprowadziła i z powodzeniem stosuje dogodną dla siebie, a paraliżującą miałkie umysły i lękliwe charaktery grę słów, mianowicie rozróżnienie między teologią"przedsoborową", a więc konserwatywną, ciasno konfesyjną, a teologią "posoborową": naukową, otwartą, ekumeniczną, postępową i jaką tam jeszcze.

A skoro "wczorajszość" i "konserwatyzm" mają konotację zdecydowanie ujemną (od dziesiątków lat starały się o to sterowane przez masonerię środki przekazu), a"śmiałość","oryginalność" i "postępowość" (w obrębie dogmatów wiary!) mają konotację dodatnią wzmacnianą zgranym chórem progresistów i mass mediów?... I skoro przyszłość, jak na brodę Mahometa przysięga się Hegel, zawsze należy do "antytezy", do tego, co dzisiaj wydaje się nowe szokujące, a jutro opanuje świat?... I skoro rozdawcami recenzji, opinii, reklamy, cenzurek i epitetów, możliwości publikowania (często także stanowisk w hierarchii kościelnej...) są "sami swoi",porozmieszczani, gdzie trzeba, i reklamowani jako najświatlejsze i najtęższe umysły niezaprzeczalnie katolickie (bo i któż miałby odwagę im się wprost przeciwstawić, zdemaskować agentów Nieprzyjaciela, nazwać ich po imieniu?)

Cóż, za bardzo"jesteśmy ludźmi", - niestety- instynkt samozachowawczy jest czujny i przekonywający... W rezultacie niejeden z tych, którzy chcą zabierać głos, publikować, liczy się z tym, że może zostać pogardliwie przemilczany lub wręcz napiętnowany jako konserwatysta i niedouczeniec. Któżby nie pragnął, by jego artykuły i książki miały dobrą prasę, nie zalegały w magazynach księgarskich, nie zapadały w nicość? I oto nawet ludzie nie zaprzedani mafii mówią i piszą nie dla chwały Boga i prawdy, nie dla podtrzymania świętej wiary synów i córek Kościoła, nie zgodnie ze swoim katolickim sumieniem, lecz zgodnie z modną i jakby obowiązującą (prawem kaduka!) linią modernistyczną, piszą pod kamarylę ukrytych decydentów!
Klasycznym dowodem, bynajmniej nie jedynym, jak skuteczne jest działanie swoistego "terroru umysłowego", mafijnej dyktatury nad umysłami i sumieniami wielu, jest"teologiczna kariera" kogoś takiego, jak nieszczęsny Teilhard de Chardin, jeden z głównych proroków i patronów"New Age", daleki od katolicyzmu jak wschód od zachodu, jak "Wielki Wschód" do Rzymu. .

Pierwszym komplementarnym przedstawieniem modernistycznej, heretyckiej wersji wiary katolickiej, zapowiadającym rozdwojenie i ruinę w Kościele, był osławiony "Katechizm holenderski",zaaprobowany - niestety - przez tamtejszych biskupów, wydany tuż po Soborze (1966), lecz znacznie wcześniej opracowany. Jego ukazanie się spowodowało prawdziwy szok: jednych przeraziło, innych ośmieliło do jeszcze dalej idących kontestacji.

Trzeba dodać, że w okresie, o którym mówimy, powołano do istnienia niezliczone mnóstwo ruchów, klubów, organizacji, nominalnie katolickich, mających jakoby na celu, a jakże, wyłącznie "odnowę" katolicyzmu, w istocie często dwuznacznych i dywersyjnych, pozostających w zamaskowanej opozycji, swoiście "charyzmatycznych" i"ekumenicznych", w rzeczy samej zarażonych protestantyzmem, liberalizmem i gnozą, a sterowanych przez ukrytych w nich ludzi Antykościoła. Zadbano też starannie o naszpikowanie swoimi ludźmi wyższych uczelni katolickich i seminariów duchownych, co fatalnie rokuje na przyszłość.
zwykła sprawiedliwość winna Niemców zainspirować do tego, by bez naszego dopominania się, oddali należne kilkaset miliardów dolarów.

Taką zasadę przyjmuje się w konfesjonale:


Ukradłeś, zniszczyłeś? Musisz oddać lub naprawić i już!

Czyżby biskupi o tym zapomnieli?

A może mają w nosie zasady, którymi nakazuje kierować się Ewangelia?

Oczywiście, pieniądze życia nikomu nie przywrócą, ale jak …
More
zwykła sprawiedliwość winna Niemców zainspirować do tego, by bez naszego dopominania się, oddali należne kilkaset miliardów dolarów.

Taką zasadę przyjmuje się w konfesjonale:


Ukradłeś, zniszczyłeś? Musisz oddać lub naprawić i już!

Czyżby biskupi o tym zapomnieli?

A może mają w nosie zasady, którymi nakazuje kierować się Ewangelia?

Oczywiście, pieniądze życia nikomu nie przywrócą, ale jak podkreślają katoliccy moraliści, w ten sposób grzesznik choćby w małym stopniu zrozumie zło, którego się dopuścił.


O tym już biskupi nie napisali.

Być może to o czym piszę, jest zbyt dalekie od politycznej poprawności, która już dawno zmogła kler Kościoła katolickiego w Polsce.
chemikus likes this.
a KTO WAM PRZEBACZY ZDRADĘ ?

ZDRADĘ BOGA W TRÓJCY JEDYNEGO ?

KTO KARZE WIERNYM W POLSCE ŚWIĘTOWAĆ DNI RELIGII DIABŁA ?

KTO USTANOWIŁ DNI JUDAIZMU ?

KTO USTANOWIŁ DNI ISLAMU ?

KTO USTANOWIŁ HEREZJE EKUMENIZMU ?

KTO ŚWIĘTOWAŁ DEFORMACJĘ LUTRA ?

CZY TO NIE WY BAŁWOCHWALCY ?
Vittorio,Andreas likes this.
ODEZWA do Narodu Polskiego Ks. Prałata Henryka Jankowskiego

Rodacy!

Przypomnę wezwanie 3-krotnego premiera Wincentego Witosa:

"Kiedy nie było Polski - dążyć do Niej, gdy przyszła - pracować dla Niej, a gdyby była w potrzebie - bronić Jej".


A Polska jest dziś, jak może nigdy przedtem swych dziejach, w wielkiej potrzebie. Brońmy Jej i nie poddawajmy się.
2 more comments from Nemo potest duobus dominis servire !
Być może wielu zdążyło się przyzwyczaić do antypolskich wypowiedzi hierarchów Kościoła katolickiego w Polsce.

Jedni z nich to t
ajni współpracownicy Służb Bezpieczeństwa bękarty komunizmu

(np. abp Henryk Muszyńki TW „Henryk”),

inni wykluczają z Kościoła polskich narodowców

(abp Stanisław Gądecki),

jeszcze inni domagają się unii katolicko-protestanckiej

(Prymas Polski abp Wojciech Polak),…More
Być może wielu zdążyło się przyzwyczaić do antypolskich wypowiedzi hierarchów Kościoła katolickiego w Polsce.

Jedni z nich to t
ajni współpracownicy Służb Bezpieczeństwa bękarty komunizmu

(np. abp Henryk Muszyńki TW „Henryk”),

inni wykluczają z Kościoła polskich narodowców

(abp Stanisław Gądecki),

jeszcze inni domagają się unii katolicko-protestanckiej

(Prymas Polski abp Wojciech Polak),

inni napuszczają na Polskę islamskich imigrantów

(np. abp Kazimierz Nycz),

a jeszcze inni chronią pod swoimi skrzydłami kurialnych homoseksualistów

(np. abp Józef Kupny)

Krótko mówiąc, nie wygląda to najlepiej, ale
na nasze szczęście, Kościół nie opiera się na duchownych, ale na Chrystusie i Bożym Słowie.
Nemo potest duobus dominis servire ! likes this.