CHWAŁA BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU
Nowa Religia Człowieka

Bergoglio propaguje naturalizm w "papieskich wideo-przesłaniach"


KS. BENEDICT HUGHES CMRI

–––––

Jednym z aspektów nowej religii Vaticanum II jest kompletny brak nadprzyrodzoności. Ostatecznie, jeśli wszystkie religie zasługują na uznanie i są środkami osiągnięcia nieba – jak naucza Vaticanum II – to po co się tak bardzo martwić o zbawienie dusz? Skoro każdy idzie …More
Nowa Religia Człowieka

Bergoglio propaguje naturalizm w "papieskich wideo-przesłaniach"


KS. BENEDICT HUGHES CMRI

–––––

Jednym z aspektów nowej religii Vaticanum II jest kompletny brak nadprzyrodzoności. Ostatecznie, jeśli wszystkie religie zasługują na uznanie i są środkami osiągnięcia nieba – jak naucza Vaticanum II – to po co się tak bardzo martwić o zbawienie dusz? Skoro każdy idzie do nieba, to czemu po prostu nie skoncentrować naszych wysiłków na doczesności? Na tym polega prawdziwy modernizm i w dostrzegalny sposób dominuje w nowej soborowej religii, która zasługuje by nazywać ją "Religią Człowieka". Wszystko skupia się na człowieku, na tu i teraz, na doczesności. Zwracaliśmy już wcześniej na to uwagę (zob. "The Reign of Mary", nr 152, s. 8 – Kult człowieka), ale trzeba to przypominać, zwłaszcza w kontekście nowych "papieskich wideo-przesłań", które zaczęto rozpowszechniać począwszy od stycznia bieżącego roku.

Dowodów świadczących o skoncentrowaniu się na naturalizmie jest całe mnóstwo, szczególnie autorstwa Bergoglio. Moglibyśmy przytoczyć wiele przykładów, takich jak jego ubiegłoroczna encyklika o zmianach klimatycznych. Ale ostatnio, to akcentowanie spraw doczesnych zamiast nadprzyrodzonych znalazło swój wyraz w nowych "wideo-przesłaniach papieża" ("Pope Videos"). Te wideokomunikaty są profesjonalnie zrealizowane i łatwo dostępne w Internecie. Każdy trwa około 90 sekund. Ich celem jest ogłoszenie comiesięcznych intencji "papieża".

Zanim zajmiemy się tymi wideo-przesłaniami, trzeba wspomnieć słowem o Apostolstwie Modlitwy. Ruch ten powstał w 1844 roku wśród jezuickich kleryków w Vals, we Francji. Pragnęli ukończyć studia i wyruszyć w tereny misyjne, ale ich duchowy kierownik, ks. François Xavier Gautrelet SJ, przypomniał im, że mogą uczynić wiele dla zbawienia dusz ofiarując Bogu codzienne modlitwy, naukę, pracę, a nawet czas wypoczynku. Wszystko wykonywane zgodnie z obowiązującym w seminarium regulaminem było uświęcające i chwalebne, o ile motywowane było miłością do Boga. Ks. Gautrelet instruował seminarzystów: "Bądźcie już teraz apostołami, apostołami modlitwy! Ofiarujcie wszystko, co czynicie każdego dnia w jedności z Sercem Naszego Pana w intencji tego, czego On pragnie: rozszerzania Królestwa dla zbawienia dusz". Pomógł seminarzystom uzmysłowić sobie, że mogą rozwijać dzieło zbawienia dusz tyleż przez swe codzienne życie modlitwy i pracy, co przez aktywne zaangażowanie się w działalność misyjną.

Ta idea codziennej ofiary została wkrótce sformalizowana w tym co znamy jako Poranne Ofiarowanie. Jest wiele odmian tej modlitwy, ale wszystkie zawierają takie podstawowe elementy jakie zawarte są w następującej formule: "O Jezu, przez Niepokalane Serce Maryi, ofiaruję Ci wszystkie moje modlitwy, prace, radości i cierpienia tego dnia we wszystkich intencjach Twego Najświętszego Serca, w jedności ze Świętą Ofiarą Mszy na całym świecie, jako zadośćuczynienie za moje grzechy, w intencjach wszystkich moich bliskich, a w szczególności w intencjach Ojca Świętego. Amen". Łatwo można dostrzec jak wielkim źródłem łask jest to, gdy katolicy na całym świecie, żyjący w stanie łaski, ofiarowują swe codzienne obowiązki na chwałę Bożą i zbawienie dusz! W krótkim czasie, ruch rozszerzył się na całym świecie.

Apostolstwo Modlitwy kładzie wielki nacisk na nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jego emblematem jest symbol Najświętszego Serca. Z jednej strony jest wizerunek naszego Pana Jezusa, a na odwrocie Najświętsze Serce z napisem na górze: "Stój, Serce Jezusa jest ze mną", a poniżej słowa "Najświętsze Serce Jezusa, przyjdź Królestwo Twoje". W 1861 roku został wydany pierwszy Posłaniec Serca Jezusowego. W tym samym roku, ks. Henry Ramière SJ dostosował organizację do parafii i różnych katolickich instytucji i opisał to w książce Apostolstwo Modlitwy, która została przetłumaczona na wiele języków. W 1879 roku stowarzyszenie otrzymało pierwsze statuty, zatwierdzone przez Papieża Piusa IX, które w 1896 roku zostały przejrzane i zatwierdzone przez Papieża Leona XIII. Apostolstwo Modlitwy zawsze działało pod patronatem Towarzystwa Jezusowego (Jezuitów). Poranne ofiarowanie i modlitwy to podstawowe wymagania dla członkostwa, a w wielu krajach apostolstwo nie prowadzi żadnej rejestracji, nie ma żadnych grup, żadnych opłat i nie organizuje żadnych specjalnych zebrań (na podstawie artykułu z Wikipedii – Apostolstwo Modlitwy).

Z okazji setnej rocznicy tego ruchu w 1944 roku, Papież Pius XII podziękował Bogu za Apostolstwo Modlitwy, nazywając je "jednym z najskuteczniejszych środków służących zbawieniu dusz, ponieważ odwołuje się do modlitwy i modlitwy wspólnej". Polecał organizację ze względu na przyświecający jej cel "wytrwałej modlitwy w intencjach Kościoła i chęć ich wypełnienia przez codzienną ofiarę".

Było do przewidzenia, że moderniści, którzy przejęli katolickie instytucje w celu propagowania swych nikczemnych planów nie pominą wspaniałej pracy Apostolstwa Modlitwy. Przeciwnie, przez promowanie nowych miesięcznych intencji, mogą bardziej skutecznie zmieniać myślenie nieświadomych katolików. I właśnie to czyni Franciszek poprzez swoje wideo-przesłania.

Za pontyfikatów prawdziwych papieży, tematem miesięcznych intencji byłyby takie sprawy jak niesienie ulgi duszom czyśćcowym, nawrócenie grzeszników, powodzenie misji, szerzenie Wiary i generalnie, zbawienie dusz. Poza tym, co może być ważniejsze niż zbawienie nieśmiertelnych dusz, za które Chrystus przelał Swą drogocenną krew? W porównaniu z tym celem, wszystko inne traci znaczenie. Ale moderniści, którzy zamieszkują Watykan – a zwłaszcza jeden z nich, który mieni się być papieżem – nie myślą w ten sposób. Przepojeni modernistycznymi zasadami, rozumują jedynie w kategoriach doczesności. Przekonajmy się o tym sami zapoznając się z intencjami Franciszka zawartymi w pierwszych trzech "papieskich wideo-przesłaniach".

Styczniowym tematem był ekumenizm: "Ten szczery dialog między mężczyznami i kobietami różnych wyznań może przynieść owoce pokoju i sprawiedliwości". To pierwsze wideo było szokującym pokazem kompletnej apostazji, potraktowano w nim jednakowo buddyzm, chrześcijaństwo, judaizm i islam. Nie było żadnej wzmianki o nawróceniu – jedynie wzajemne zrozumienie i dialog. W rzeczywistości, Franciszek stwierdził, że "Wielu ludzi myśli odmiennie, odczuwa odmiennie, szukając Boga albo spotykając Boga w różny sposób". Ale nigdzie tam się nie wspomina, że te wszystkie "różne drogi" poza prawdziwą wiarą są błędne i będą prowadzić dusze na zatracenie, zamiast do zbawienia. Chociaż, do tej pory nie powinno nas już nic szokować, to pierwsze wideo było naprawdę wstrząsające.

Lutowa intencja, to "Abyśmy troszczyli się o świat stworzony, który otrzymaliśmy jako bezinteresowny dar, żeby go pielęgnować i chronić dla przyszłych pokoleń". I znów można zapytać, gdzie w tym wszystkim jest nadprzyrodzoność? Bez wątpienia, nikt nie chce widzieć ziemi niepotrzebnie zanieczyszczonej, ale czyż zbawienie dusz nie jest dużo ważniejsze? Franciszek narzeka na "niewolnictwo konsumpcjonizmu", ale nie ma żadnej wzmianki o niewoli grzechu! Nie spodziewajcie się po nim, że skrytykuje aborcję, cudzołóstwo, homoseksualizm, itp. Dla modernisty, grzech nie ma znaczenia. Jedynym grzechem w rzeczywistości jest krzywdzenie innych osób, nie zaś obrażanie Boga.

W końcu, w marcowym komunikacie słyszymy apel o to, "aby rodziny przeżywające trudności otrzymywały konieczne wsparcie, a dzieci mogły wzrastać w zdrowym i pogodnym środowisku". Z pozoru, ta intencja wydaje się dużo bliższa katolickiemu przesłaniu niż poprzednie. Kogóż z nas nie zasmuca straszne zło, z którym borykają się dziś drogie dusze dzieci? Uroczyste słowa Chrystusa – "Biada światu dla zgorszenia" – streszczają nasz niepokój o dusze tych niewinnych maleństw. Ale czy Franciszek używa słowa "zgorszenie"? Czy potępia brak katolickiego wychowania spowodowany korzystaniem z współczesnych modernistycznych katechizmów? Czy potępia grzeszne rozpasanie, które tak często rozbija rodziny i zatruwa dusze dzieci? Oczywiście, że nie! Wspomina jedynie o "ekonomicznych, zdrowotnych albo innych problemach". I znów, w tym wszystkim nie ma nic nadprzyrodzonego.

Jaka będzie intencja na kwiecień? Jedno czego można być pewnym – nie będzie to nic nadprzyrodzonego, ponieważ ta nowa religia jest naprawdę Religią Człowieka. A pod przewodnictwem Bergoglio, nie ma powodów by sądzić, że jej główny cel się zmieni.

Ks. Benedict Hughes CMRI
CHWAŁA BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU
UCHWAŁY I WYROKI

ŚW. SOBORU WATYKAŃSKIEGO

ZA PIUSA IX 1869 – 1870 ZEBRANEGO

krótko wyjaśnione,

wraz z obszernym a prostym wykładem artykułu wiary

"O NIEOMYLNYM NAUCZYCIELSTWIE RZYMSKIEGO PAPIEŻA"

przez

X. Dra JÓZEFA KRUKOWSKIEGO,

profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego

––––––

Nauka św. Kościoła o Wierze katolickiej

ROZDZIAŁ I.

O Bogu Stwórcy wszystkich rzeczy

1. …More
UCHWAŁY I WYROKI

ŚW. SOBORU WATYKAŃSKIEGO

ZA PIUSA IX 1869 – 1870 ZEBRANEGO

krótko wyjaśnione,

wraz z obszernym a prostym wykładem artykułu wiary

"O NIEOMYLNYM NAUCZYCIELSTWIE RZYMSKIEGO PAPIEŻA"

przez

X. Dra JÓZEFA KRUKOWSKIEGO,

profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego

––––––

Nauka św. Kościoła o Wierze katolickiej

ROZDZIAŁ I.

O Bogu Stwórcy wszystkich rzeczy

1. Święty katolicki Apostolski rzymski Kościół wierzy i wyznaje, że jeden jest Bóg prawdziwy i żywy, Stwórca i Pan nieba i ziemi, wszechmocny, wieczny, niezmierzony, niepojęty, nieskończony rozumem, wolą i wszelką doskonałością, który gdy jest jedyną czyli absolutnie jedną, pojedynczą zgoła i niezmienną substancją duchową, wyznawany być ma jako rzeczywiście i istotnie oddzielny od świata; w sobie i z siebie najszczęśliwszy i ponad wszystko, co oprócz Niego jest i pomyślanym być może, niewymownie wyższym.

* Tę prawdę orzekł Kościół przeciw materialistom utrzymującym, że prócz materii nic nie istnieje; tudzież przeciw utrzymującym, że jedna i ta sama jest istota Boga i wszech rzeczy.

2. Ten jedyny prawdziwy Bóg dobrocią swą i wszechmocną potęgą nie dla pomnożenia szczęścia swojego, i nie dla nabycia lecz dla objawienia doskonałości swojej w dobrych rzeczach, które nadaje stworzeniom, w najswobodniejszym zamyśle od początku czasu dwojakie społem z nicestwa wywołał stworzenie: duchowe i cielesne, to jest anielskie i światowe, a następnie ludzkie jakby wspólne z ducha i ciała złożone. (Sobór Laterański IV, rozdz. 1).

* Tę prawdę orzekł Kościół przeciw tym, którzy istoty stworzone emanacją istoty Bożej zowią, albo twierdzą, że istota Boga staje się wszystkim za pomocą objawienia albo rozwijania siebie samej; albo że Bóg jest istotą powszechną, która własnym zatwierdzaniem się stanowi powszechność rzeczy wszystkich, podzieloną na rodzaje, gatunki i jednostki; albo że Bóg nie z własnej woli, wolnej od wszelkiej konieczności, ale o tyle koniecznie musiał je stworzyć, o ile koniecznie miłuje samego siebie; nareszcie przeczą, że świat stworzony jest dla chwały Bożej.

3. Wszystko zaś, co stworzył Bóg, opatrznością swoją zachowuje i rządzi "dosięgając od końca do końca możnie, a rozrządzając wszystko wdzięcznie" (Mądr. 8, 1). "Wszystkie bowiem rzeczy obnażone są i odkryte oczom Jego" (Żyd. 4, 13), te nawet, które stać się mają za swobodnym stworzeń działaniem.

ROZDZIAŁ II.

O objawieniu

1. Taż sama Matka św. Kościół wierzy i naucza, iż Bóg, rzeczy wszystkich początek i koniec, za pomocą przyrodzonego światła rozumu ludzkiego z rzeczy stworzonych pewno poznanym być może, "bo rzeczy Jego niewidzialne od stworzenia świata, przez te rzeczy, które są uczynione, zrozumiane, bywają poznane" (Rzym. 1, 20), jednak podobało się Jego mądrości i dobroci inną drogą, a to nadprzyrodzoną, siebie samego i wieczne woli swojej wyroki objawić rodzajowi ludzkiemu, jako mówi Apostoł (do Żydów 1, 1-2): "Rozmaicie i wielu sposobami mówiwszy Bóg dawno ojcom przez proroków, na ostatek w te dni mówił do nas przez Syna".

* Tę prawdę orzekł Kościół przeciw racjonalistom, przeczącym potrzebie objawienia, również przeciw tradycjonalistom, przeczącym, że Bóg światłem rozumu przyrodzonego żadną miarą nie może być poznanym.

2. Temu to Bożemu objawieniu wprawdzie przypisać potrzeba, iż to, co w rzeczach Bożych rozumowi ludzkiemu samo przez się nie jest niedostępnym, w dzisiejszym stanie rodzaju ludzkiego przez wszystkich doskonale, z mocną pewnością i bez przymieszania żadnego błędu poznanym być może. Nie z tej jednak przyczyny objawienie poczytywane być winno jako niezbędnie konieczne, lecz dlatego, iż Bóg z nieskończonej swej dobroci przeznaczył (ordinavit) człowieka do celu nadprzyrodzonego, a mianowicie do uczestnictwa dóbr Bożych, które przechodzą zgoła pojęcie ludzkiego umysłu; gdyż "ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani w serce człowiecze nie wstąpiło, co nagotował Bóg tym, którzy Go miłują" (I Kor. 2, 9).

* Kościół orzekł przeciw tym, którzy przypuszczają, że człowiek sam przez się za pomocą ciągłego postępu do posiadania wszelkiej prawdy i dobra zdążać może i powinien; i że nie może być podniesionym przez Boga do poznania przechodzącego naturalną wiedzę.

3. To zaś nadprzyrodzone objawienie stosownie do wiary powszechnego Kościoła orzeczonej przez święty Sobór Trydencki, zawiera się w księgach pisanych i niepisanych tradycjach, które z ust samego Chrystusa przez Apostołów wzięte, albo przez samych Apostołów za natchnieniem Ducha Świętego, jakby z ręki do ręki podane, aż do nas doszły. Całe te księgi, jak wyliczone są w wyrokach tego Soboru i w łacińskim wydaniu zwanym Wulgata się mieszczą, wraz ze wszystkimi swymi częściami przyjęte być mają jako święte i kanoniczne. Kościół nie dlatego poczytuje je za święte i kanoniczne, iż ludzkim tylko przemysłem (sposobem) napisane, powagą jego następnie zatwierdzone zostały; nie dlatego też, że mieszczą w sobie objawienie wolne od błędu; ale dlatego, że napisane za natchnieniem Ducha Świętego, samego Boga mają za autora, i jako takie samemu Kościołowi podane zostały.

4. Że zaś to, co Sobór Trydencki o tłumaczeniu Pisma Bożego dla poskromienia swawolnych umysłów, zbawiennie był postanowił, fałszywie przez pewnych ludzi jest przedstawiane, przeto ponawiając ów wyrok Kościół św. orzeka, iż myślą jego jest, że w rzeczach wiary i obyczajów do zbudowania nauki chrześcijańskiej należących, to znaczenie Pisma św. za prawowite poczytywane być winno, którego trzymała się i trzyma święta Matka Kościół, do którego należy sądzić o prawdziwym znaczeniu i wykładaniu Pisma św.; i dlatego nikomu nie wolno wykładać Pisma św. przeciw znaczeniu temu, albo przeciw jednomyślnej zgodzie Ojców (Kościoła).

ROZDZIAŁ III.

O wierze

1. Ponieważ człowiek całkowicie zależy od Boga jako od Stwórcy swego i Pana, a rozum stworzony niestworzonej prawdzie całkiem poddany być winien, przeto obowiązani jesteśmy Bogu, gdy co objawia, składać pełny hołd umysłu i woli za pomocą wiary. Ta zaś wiara, będąc początkiem ludzkiego zbawienia, jest, jak wyznaje katolicki Kościół, cnotą nadprzyrodzoną, przez którą za natchnieniem i pomocą łaski Bożej wierzymy, iż prawdziwym jest to, co Bóg nam objawił, a wierzymy nie z powodu wewnętrznej, poznanej naturalnym światłem rozumu prawdziwości rzeczy, lecz na mocy powagi objawiającego Boga, który ani nas zwodzić, ani sam zwiedzionym być nie może. Wiara bowiem, jak świadczy Apostoł, jest gruntem rzeczy tych, których się spodziewamy, wywodem rzeczy niewidzialnych (Hebr. 11, 1).

* Kościół tę prawdę orzekł przeciw tym, którzy twierdzą, iż rozum ludzki tak jest niezawisły, iż wiara nie może mu być nakazaną przez Boga. Wiara nadprzyrodzona różni się od wiedzy naturalnej o Bogu i rzeczach moralnych; albowiem wiara prócz tajemnic, przewyższających rozum ludzki, ma także prawdy rozumowi samemu przystępne; te ostatnie jeżeli wierzymy jedynie dlatego, że rozumem pojmujemy ich wewnętrzną prawdziwość, nie będzie to jeszcze wiara boska katolicka; jeżeli chcemy mieć zasługę wiary, powinniśmy nawet i prawdy rozumowi przystępne wierzyć dla powagi objawiającego Boga.

2. Aby jednak hołd wiary naszej zgodny był z rozumem, chciał Bóg z wewnętrznymi pomocami Ducha Świętego (z łaską) złączyć zewnętrzne objawienia swego dowody, tj. czyny Boże, a przede wszystkim cuda i proroctwa, które wykazując jawnie wszechmoc i nieskończoną mądrość Bożą, najpewniejszymi są znamionami objawienia Bożego i zastosowanymi do pojęcia wszystkich. I dlatego tak Mojżesz i prorocy, jako też najbardziej sam Chrystus Pan liczne i najjawniejsze cuda i proroctwa czynili, i o Apostołach czytamy: "a oni wyszedłszy, przepowiadali wszędy; a Pan dopomagał i utwierdzał mowę przez cuda za nią idące" (Mk 16, 20). I znów napisano jest: "Mamy mocniejszą mowę prorocką, której się dzierżąc jako świecy w ciemnym miejscu świecącej, dobrze czynicie" (II Petr. 1, 19).

* Przeciw tym, co twierdzą, że samo tylko wewnętrzne doświadczenie lub prywatne natchnienie powinno pociągać ludzi do wiary; a przeto przeczą potrzebie i istnieniu cudów.

3. Chociaż zaś zgodzenie się (assensus) wiary nie jest bynajmniej ślepym aktem umysłu, nikt jednak nie może tak uwierzyć opowiadaniu Ewangelii, jak tego potrzeba ku osiągnięciu zbawienia, bez oświecenia i natchnienia Ducha Świętego, "który daje wszystkim słodycz w przyznawaniu i wierzeniu prawdy" (Sobór Arausykański II). A przeto wiara sama w sobie, chociażby nie działała przez miłość, darem Bożym jest, a akt jej uczynkiem jest odnoszącym się do zbawienia, za pomocą którego okazuje człowiek dobrowolne posłuszeństwo Bogu samemu, zgadzając się i współdziałając z Jego łaską, której sprzeciwiać się może.

* Przeciw tym, którzy twierdzą, iż przyzwolenie (zgodzenie się) wiary chrześcijańskiej, nie jest swobodnym, ale wywołanym koniecznie dowodami wiedzy ludzkiej, i że łaska Boska niezbędną jest tylko do żywej wiary, która działa przez miłość; Kościół uczy, że zgodzenie się wiary nie jest ślepym aktem umysłu, ani też wywołanym koniecznością dowodów rozumu ludzkiego; lecz że wiara sama, chociażby nie działała przez miłość, darem Bożym jest, a jej akt jest swobodnym aktem rozumu, oświeconego łaską Bożą, pochodzącym z rozkazu woli, poruszonej i wzmocnionej działaniem łaski Bożej; a zatem uczynkiem, odnoszącym się do zbawienia.

4. Następnie wiarą Bożą i katolicką w to wszystko wierzyć należy, co mieści się w słowie Bożym pisanym i podanym, i co Kościół do wierzenia jako objawione od Boga podaje, bądź w uroczystym wyroku, bądź w zwykłym powszechnym nauczaniu.

5. Ponieważ zaś bez tej wiary niepodobna jest podobać się Bogu i przyjść do uczestnictwa synów Bożych, nikt przeto i nigdy bez niej otrzymać nie mógł usprawiedliwienia, nikt też nie osiągnie żywota wiecznego, jeżeli w niej nie wytrwa do końca. Abyśmy zaś mogli zadosyćuczynić obowiązkowi przyjęcia (amplectendi) prawdziwej wiary i stałego w niej wytrwania, Bóg za sprawą Syna Swego jednorodzonogo ustanowił Kościół, i zaopatrzył go w jawne ustanowienia swojego znamiona, aby przez wszystkich mógł być poznanym, jako stróż i mistrz objawionego słowa. Do tego to bowiem katolickiego Kościoła należy to wszystko, co tak licznie i tak przedziwnie zrządzonym jest przez Boga dla uwydatnienia (evidentem) wiarogodności chrześcijańskiej wiary. Nadto Kościół sam przez się, a mianowicie cudownym swym rozkrzewieniem, doskonałą świętością i niewyczerpaną obfitością wszelkiego dobra, jednością katolicką i niezłomną stałością, wielką jest i wieczystą wiarogodności pobudką i nieprzepartym dowodem (świadectwem) swego Boskiego posłannictwa.

6. Tym sposobem on jako podniesiona chorągiew między narody (Izaj. 11, 12) wzywa do siebie tych, którzy jeszcze nie uwierzyli, i upewnia synów swoich, iż wiara, którą oni wyznają, na najmocniejszej oparta jest podstawie. Świadectwu temu zresztą przybywa skuteczne wsparcie ze strony niebieskiej mocy. Albowiem najdobrotliwszy Pan pobudza i wspiera błąkających łaską swą, aby do poznania prawdy przyjść mogli, i tych, których z ciemności przeniósł do przedziwnego światła swojego, wspomaga łaską swą, aby w tym świetle wytrwali, nie opuszczając nikogo, skoro sam opuszczonym nie będzie. A przeto niejednaki bynajmniej jest stan tych, którzy za niebieską łaską wiary do wiary katolickiej przylgnęli, a tych, co wiedzeni ludzką opinią fałszywą wyznają religię; tamci bowiem, którzy przyjęli wiarę pod nauczycielstwem Kościoła, nie mają nigdy żadnej słusznej przyczyny do zmienienia jej lub podania w wątpliwość. Co gdy tak jest, składając dzięki Bogu Ojcu, który uczynił nas godnymi uczestnictwa świętych w światłości, nie zaniedbujmy takiego zbawienia, lecz patrząc na Jezusa, przodka i kończyciela wiary, zachowujmy niezłomne wyznanie nadziei naszej.

* Tę prawdę Kościół orzekł przeciw tym, którzy utrzymują: że jednakie jest położenie wiernych i tych, którzy jeszcze nie przyszli do wiary jedynie prawdziwej; a to w ten sposób, że katolicy mogą, – odraczając dla słusznej przyczyny swoje przyzwolenie wiary – zwątpić o przyjętej od Kościoła wierze aż do czasu, póki nie zbadają umiejętnie, czyli nie nabędą przekonania o wiarogodności i prawdziwości swojej wiary.

ROZDZIAŁ IV.

O wierze i rozumie

1. Kościół katolicki nauczał i naucza zawsze zgodnie, że dwa są porządki (rodzaje) poznawania, wyróżniające się nie tylko źródłem lecz i przedmiotem swoim: źródłem, gdyż w jednym poznajemy za pomocą przyrodzonego rozumu, w drugim za pomocą Boskiej wiary; przedmiotem zaś, ponieważ oprócz prawd, do których rozum przyrodzony dojść może, podają się nam do wierzenia tajemnice ukryte w Bogu, które bez objawienia Bożego poznane być nie mogą. Dlatego to Apostoł, który świadczy, iż Bóg poznany był przez pogan z rzeczy, które stworzone są, rozprawiając jednak o łasce i prawdzie, która stała się przez Jezusa Chrystusa (Jan. 1, 17) mówi: "powiadamy mądrość Bożą w tajemnicy, która zakryta jest, którą Bóg przeznaczył przed wiekami ku chwale naszej, której żaden z książąt wieku tego nie poznał – lecz nam Bóg objawił przez Ducha swojego. Albowiem Duch wszystko wypatruje, nawet głębokości Boże" (I Kor. 2, 7-10). I sam Jednorodzony Syn "wyznaje Ojcu, że zakrył te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawił je maluczkim" (Mt. 11, 25).

Może też i rozum oświecony wiarą, badając skrzętnie, pobożnie i trzeźwo, za łaską Bożą zdobyć pewne i to najkorzystniejsze pojęcie tajemnic już z analogii rzeczy tych, które naturalnie poznaje, już ze związku, jaki zachodzi pomiędzy samymiż tajemnicami i pomiędzy nimi a ostatecznym końcem człowieka; nigdy zaś nie staje się zdolnym do poznania ich tak, jak może poznać te rzeczy, które właściwy jego przedmiot stanowią. Boskie tajemnice bowiem z natury swojej tak przechodzą stworzony umysł, że nawet i po danym objawieniu i przyjętej wierze zostają okryte zasłoną wiary i jakby mgłą jakąś, póki w tym śmiertelnym życiu pielgrzymujemy od Pana: "albowiem przez wiarę chodzimy, a nie przez widzenie" (II Kor. 5, 7).

* Kościół orzekł tę prawdę przeciw utrzymującym, że w Objawieniu Bożym nie zawierają się tajemnice, lecz że wszystkie dogmaty wiary mogą być pojęte i wykazane przez rozum dobrze ukształcony na mocy zasad naturalnych.

2. Jakkolwiek wiara wyższą jest od rozumu, nie może jednak nigdy zachodzić żadna rzeczywista sprzeczność pomiędzy wiarą a rozumem, gdyż tenże sam Bóg, który objawia tajemnice i wlewa wiarę, nadał światło rozumowi ludzkiemu; Bóg zaś nie może zaprzeczać sam siebie, ani jedna prawda nie może być drugiej przeciwną. A przeto pozorny ów rodzaj sprzeczności stąd tylko wypływać może, iż albo dogmaty wiary nie są według myśli Kościoła pojęte i wykładane, albo że urojone mniemania poczytywane są za wyrocznie rozumu. "Kościół święty orzeka więc, iż wszelkie twierdzenie przeciwne prawdzie oświeconej wiary zgoła jest fałszywe" (Sobór Laterański V, Bulla Apostolici regiminis). Następnie zaś Kościół, który wraz z Apostolskim obowiązkiem nauczania otrzymał rozkaz strzeżenia skarbu wiary, ma też prawo i obowiązek potępiania fałszywie nazwanej umiejętności, aby nie był ktoś "oszukany przez filozofię i próżne omamienie" (Kol. 2, 8). Wszyscy przeto wierni chrześcijanie nie tylko nie powinni podobnych opinii, które uznane są za przeciwne nauce wiary a szczególnie, jeśli są potępione przez Kościół, bronić jako prawowitych wniosków nauki, ale owszem obowiązani są poczytywać je za błędy, mające kłamliwy pozór prawdy.

* Przeciw twierdzącym, iż nauki ludzkie z taką wolnością wykładane być mogą, że wnioski ich, choćby się sprzeciwiały nauce objawionej, mogą być jako prawdy zatrzymane i nie mogą być potępione przez Kościół.

3. Nie dosyć zaś, iż wiara i rozum nigdy z sobą nie mogą być sprzecznymi; lecz nadto pomoc sobie przynoszą, ponieważ prawdziwy rozum wskazuje podstawy wiary i jej światłem oświecony rozwija znajomość rzeczy Bożych: wiara zaś uwalnia i przestrzega rozum od błędów i wieloraką go wiedzą obdarza. I dlatego Kościół nie tylko nie sprzeciwia się rozwojowi nauk i kunsztów ludzkich, lecz raczej rozlicznymi sposobami wspiera go i podnosi. Nie zapoznaje on bowiem i nie gardzi korzyściami, jakie z nich dla życia ludzi spływają; wyznaje owszem, iż jak wyszły od Boga, wszelkich umiejętności Pana, tak, należycie uprawiane, do Boga za wsparciem Jego łaski prowadzą. Nie zabrania też Kościół bynajmniej, by te ludzkie nauki we właściwym sobie zakresie swoich używały zasad i metody swojej, lecz uznając tę słuszną wolność, tego tylko pilnie przestrzega, by, sprzeciwiając się nauce Bożej nie przyjmowały błędów do łona swego, lub przekraczając granice swoje, nie przyswajały sobie i nie mąciły tych rzeczy, które się ściągają do wiary. Nauka bowiem wiary, którą Bóg objawił, nie jest podana umysłom ludzkim jako wynalazek filozoficzny do udoskonalenia, ale raczej jako Boży skarb powierzona Chrystusowej Oblubienicy do wiernego strzeżenia i nieomylnego ogłaszania. Stąd też to znaczenie dogmatów świętych na zawsze zachowywanym być winno, które raz określił Kościół, i od znaczenia tego nigdy odstępować nie można pod pozorem i mianem wyższego pojmowania. "Niech wzrasta więc i bardzo i szybko rozwija się pojęcie, nauka, mądrość tak pojedynczych ludzi jak i ogółu, tak każdego człowieka, jak i całego Kościoła, w kolei czasów i wieków: ale w swoim właściwym rodzaju, to jest, w jedności dogmatu, znaczenia, (rozumienia) przekonania" (Wincenty Liryneński, Commonitorium, 28).

* Przeciw tym co twierdzą, iż być może, że kiedyś dogmatom przez Kościół podanym, wskutek postępu nauki nadane być może inne znaczenie od tego, jak je pojmował i pojmuje Kościół.

Wyroki (kanony) "o Wierze katolickiej"

I. O Bogu Stwórcy wszech rzeczy

1. Jeśliby kto przeczył, iż jeden jest prawdziwy Bóg, Pan i Stwórca rzeczy widomych i niewidomych, niech będzie wyklęty.

2. Jeśliby kto nie sromał się twierdzić, iż nic nie istnieje oprócz materii, niech będzie wyklęty.

3. Jeśliby kto utrzymywał, iż jedna jest i ta sama substancja czyli istota Boga i rzeczy wszystkich, niech będzie wyklęty.

4. Jeśliby kto mówił, iż rzeczy skończone, tak cielesne jak i duchowe są emanacją Bożej istoty; albo, że Boża istota staje się wszystkim za pomocą objawienia albo rozwijania siebie samej; albo na koniec, że Bóg jest istotą powszechną czyli nieokreśloną, która własnym zatwierdzaniem się stanowi powszechność rzeczy wszystkich podzieloną na rodzaje, gatunki i jednostki, niech będzie wyklęty.

5. Jeśliby kto nie wyznawał, iż świat i wszystkie rzeczy, jakie w sobie zawiera, duchowe i cielesne, z całą swoją istotą wywołane są z nicości przez Boga;

albo utrzymywał, że Bóg nie z własnej woli, wolnej od wszelkiej konieczności, ale o tyle koniecznie musiał je stworzyć, o ile koniecznie miłuje samego siebie;

albo przeczył, iż świat stworzony jest dla chwały Bożej, niech będzie wyklęty.

II. O objawieniu

1. Jeśliby kto zaprzeczał, iż jeden i prawdziwy Bóg, Pan nasz i Stwórca, z rzeczy, które stworzone są, może być przez człowieka naturalnym światłem rozumu pewnie poznany, niech będzie wyklęty.

2. Jeśliby kto utrzymywał, iż być nie może, lub nie przystoi, aby człowiek za pomocą objawienia oświeconym był o Bogu i czci Jemu należnej, niech będzie wyklęty.

3. Jeśliby kto twierdził, iż człowiek nie może być podniesionym przez Boga do poznania, przechodzącego naturalną wiedzę, i do nadprzyrodzonej doskonałości; ale że sam przez się za pomocą ciągłego postępu do posiadania wszelkiej prawdy i dobra zdążać może i powinien, niech będzie wyklęty.

4. Jeśliby kto całych ksiąg Pisma św. ze wszystkimi ich częściami, tak, jak je wyliczył Sobór Trydencki, jako święte i kanoniczne nie uznawał, lub przeczył, iż są natchnione od Boga, niech będzie wyklęty.

III. O wierze

1. Jeśliby kto mówił, iż rozum ludzki tak jest niezawisły, iż wiara nie może mu być nakazywaną przez Boga, niech będzie wyklęty.

2. Jeśliby kto twierdził, iż wiara Boża nie różni się od wiedzy naturalnej o Bogu i rzeczach moralnych – i dlatego nie wymaga się, aby objawiona prawda była wierzoną na mocy powagi objawiającego Boga, niech będzie wyklęty.

3. Jeśliby kto utrzymywał, iż być nie może, aby Boskie objawienie stawało się wiarogodnym za pomocą zewnętrznych znamion, a przeto, iż samo tylko wewnętrzne doświadczenie lub natchnienie prywatne powinno pociągać ludzi do wiary, niech będzie wyklęty.

4. Jeśliby kto mówił, iż cuda istnieć nie mogą, a stąd wszelkie tego rodzaju opowieści, nawet w Piśmie św. zawarte, policzone być mają do baśni lub mitów; albo, że cuda nigdy pewnie poznane być nie mogą i bynajmniej nie stwierdzają rzeczywiście Boskiego pochodzenia religii chrześcijańskiej – niech będzie wyklęty.

5. Jeśliby kto twierdził, iż zgodzenie się wiary chrześcijańskiej nie jest swobodnym, ale wywołanym jest koniecznie dowodami wiedzy ludzkiej; i że łaska Boska niezbędną jest tylko do żywej wiary, która działa przez miłość – niech będzie wyklęty.

6. Jeśliby kto mówił, iż jednakie jest położenie wiernych i tych, którzy jeszcze nie przyszli do wiary jedynie prawdziwej, a to w ten sposób, że katolicy mogą, godziwie odraczając zgodzenie się wiary, zwątpić o wierze przyjętej od Kościoła aż do czasu, dopóki nie zbadają umiejętnie czyli nie nabędą przekonania o wiarogodności i prawdziwości swej wiary, niech będzie wyklęty.

IV. O wierze i rozumie

1. Jeśliby kto utrzymywał, iż w objawieniu Bożym nie zawierają się prawdziwe i słusznie zwane tajemnice, lecz że wszystkie dogmaty wiary mogą być pojęte i wykazane przez rozum dobrze ukształcony na mocy zasad naturalnych – niech będzie wyklęty.

2. Jeśliby kto twierdził, iż nauki ludzkie z taką wolnością wykładane być mają, że wnioski ich choćby się sprzeciwiały nauce objawionej, mogą być jako prawdziwe zatrzymane i nie mogą być potępione przez Kościół, niech będzie wyklęty.

3. Jeśliby kto twierdził, iż być może, że kiedyś dogmatom przez Kościół podanym, wskutek postępu nauki, nadane być może inne znaczenie od tego, jak je pojmował i pojmuje Kościół, – niech będzie wyklęty.

Spełniając przeto obowiązek najwyższego naszego pasterskiego urzędowania, wszystkich Chrystusowych wiernych a nade wszystko tych, którzy przewodniczą i obowiązek nauczania spełniają, zaklinamy przez wnętrzności Jezusa Chrystusa i nakazujemy im na mocy powagi tegoż Boga i Zbawiciela naszego, aby przykładali starania i pracy ku wyplenieniu tych błędów ze świętego Kościoła a rozkrzewianiu najczystszego światła wiary. Że zaś nie dosyć jest unikać przewrotności heretyckiej, jeśli się też pilnie nie wystrzega błędów, które mniej lub więcej do niej są zbliżone, wzywamy wszystkich w imię obowiązku do zachowywania ustaw i wyroków, w których te niegodziwe opinie, jakie tu nie są jawnie wyliczone, zabronione i potępione są przez tę świętą Stolicę.

–––––––––––

Katechizm Rzymski, według uchwały Św. Soboru Trydenckiego dla Plebanów ułożony, z rozkazu najprzód Piusa V., potem Klemensa XIII. po łacinie wydany, na polski język w lat cztery po Soborze przetłómaczony przez Imci księdza Walentego Kuczborskiego, Archidiakona Pomorskiego, teraz zaś ze zmianą tekstów Pisma św. według tłóm. X. Wujka i zastąpieniem wyrazów zastarzałych nowszymi przedrukowany i kilkoma dodatkami pomnożony powtórnie wydany przez Ks. Józefa Krukowskiego Dra. Ś. T. i profesora przy Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Nakładem Autora. Kraków. W DRUKARNI WŁ. L. ANCZYCA I SPÓŁKI. 1880.

III. Dodatek do Katechizmu Rz. Uchwały i wyroki Ś. Soboru Watykańskiego za Piusa IX. 1869 – 1870 zebranego krótko wyjaśnione, wraz z obszernym a prostym wykładem artykułu Wiary "O nieomylnym nauczycielstwie Rzym. Papieża" przez X. Dra Józefa Krukowskiego, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków. W DRUKARNI WŁ. L. ANCZYCA I SPÓŁKI. Nakładem Autora. 1880, ss. 3-12.

(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono).

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXXI, Kraków 2021

( PDF )

Powrót do spisu treści dzieła pt.

UCHWAŁY I WYROKI ŚW. SOBORU WATYKAŃSKIEGO