abi abigel abi

Szpital w Lubaniu z gigantycznym zadłużeniem. Sytuację „uratują” aborcje?

Łużyckie Centrum Medyczne, w którym w lutym rozpoczęła pracę Gizela Jagielska, wzięło udział w akcji o nazwie „Czarny Tydzień”. Szpital wywiesił ciemne flagi, a jego pracownicy ubrali się na czarno. Przedstawiciele placówki pojechali też do Warszawy, by protestować przed Ministerstwem Zdrowia. Wszystko po to, by zademonstrować ogrom swego zadłużenia i domagać się od NFZ zaległych pieniędzy.

Oddział ginekologiczno-położniczy, do którego dołączyła aborterka z Oleśnicy, ma według prezentowanych transparentów ponad 2,8 mln zł zadłużenia. A ponieważ za późne aborcje NFZ płaci tak samo jak za porody, a dzieci rodzi się coraz mniej, obecność Gizeli Jagielskiej może przyczynić się do podratowania łużyckich statystyk. Im więcej będzie dzieci zabitych poprzez aborcję w piątym i kolejnych miesiącach ciąży, tym więcej pieniędzy za „porody” doleje do Lubania NFZ!
Nie ma pieniędzy na specjalistów. Ale są na aborterkę Jagielską
Prezes Łużyckiego Centrum Medycznego, Anna Płotnicka Mieloch, powiedziała dziennikarzom, że sytuacja finansowa szpitala w Lubaniu jest zła, gdyż placówka nie dostaje wystarczających środków z NFZ.„Na niektórych poradniach limit wynosi zaledwie trzy tysiące złotych miesięcznie, co nie wystarcza nawet na opłacenie wynagrodzenia lekarza” – poskarżyła się. Na zatrudnienie Gizeli Jagielskiej znalazły się jednak pieniądze! W dodatku, jak donoszą media, prezes Łużyckiego Centrum Medycznego próbowała namówić ją na pracę w zarządzanej przez siebie placówce już od lat. A teraz mówi wprost, że aborcje będą tam przeprowadzane, gdy „zagrożone jest życie matki”. Co, jak wiemy, oznacza niestety w praktyce zabijanie poczętych dzieci niemal na żądanie.
Późne aborcje podbijają statystyki. I są źródłem pieniędzy
Aborcja po 22. tygodniu ciąży traktowana jest przez NFZ tak samo, jak żywy poród: szpital dostaje za nią dokładnie tyle samo pieniędzy. I wlicza zabicie dziecka do statystyk, które przesądzają np. o tym, czy oddział porodowy będzie nadal działał, czy zostanie zamknięty. Zabijanie dzieci w drugiej połowie ciąży może być więc traktowane jako rodzaj pomysłu na biznes. Jest niż demograficzny, rodzi się coraz mniej dzieci, porodówki się zamykają, a to grozi odcięciem funduszy. Co więc zrobić? Najlepiej sprowadzić do placówki znaną na całą Polskę aborterkę, do której będą ściągać kobiety chcące zabić swoje dziecko. Kasa będzie się zgadzać, a że zginą dzieci, to tylko efekt uboczny. Zresztą kto by się tym przejmował, przecież "życie zaczyna się po porodzie"…
Minuta ciszy pod szpitalem w Lubaniu – zamiast modlitwy za dzieci
Akcja protestacyjna Łużyckiego Centrum Medycznego potrwa do końca tygodnia. Oprócz żałobnych strojów i czarnych flag zaplanowana jest też minuta ciszy przed szpitalem: niejako w żałobie nad zapaścią służby zdrowia. Szkoda, że pracownicy placówki nie poświęcą raczej chwili na zastanowienie się nad cierpieniem abortowanych dzieci. To przede wszystkim im należy się chwila refleksji. I modlitwa!
Przypominamy, że pod szpitalem w Lubaniu regularnie odbywa się Różaniec o Zatrzymanie Aborcji. Na najbliższy zapraszamy w sobotę 25.04 o godzinie 13:00. Przyjdź, ratuj życie dzieci!
Tekst: Anna Nowak
11K

A może by tak pracownicy szpitala w Lubaniu uratowali sytuację nie poprzez aborcję mordowania nienarodzonych, ale przez eutanazję członków swoich rodzin.