Clicks43
rokodisko

Siedem etapów scenariusza zagłady Białorusi - Łukaszenko mówił o prawdziwych intencjach swoich przeciwników

Aleksandra Łukaszenki

16 września, Mińsk / Corr. BELTA /. Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko dziś, podczas spotkania z działaczami politycznymi republiki, obalił mity o sytuacji w kraju i mówił o prawdziwych intencjach swoich przeciwników - dowiedział się Biełta.

ŁUKASZENKO: CZAS BARYKAD I WIECÓW MINĄŁ, TRZEBA KONTYNUOWAĆ TWORZENIE

„Nie stoimy w miejscu, jesteśmy w ciągłym ruchu, kraj się rozwija, dobrobyt ludzi stopniowo się poprawia. Nie rozumiem, jakie inne zmiany są potrzebne. Musimy tylko przyspieszyć” - powiedział Aleksander Łukaszenko.

Aleksander Łukaszenko zaznaczył, że analiza wydarzeń w kraju etap po etapie ujawnia prawdziwe intencje i taktykę nie nawet zewnętrznych przeciwników Białorusi, ale agresorów. Głowa państwa powiedziała, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat skrupulatnie przygotowywali się do chwili obecnej „Ch”. „Żeby zdjąć wszystkie maski naraz, nazwijmy tych graczy po imieniu. Na poziomie centrów globalnych są to przede wszystkim Stany Zjednoczone Ameryki, a dokładniej ich sieć funduszy na wsparcie tzw. Demokracji. Amerykańskie satelity aktywnie działały na kontynencie europejskim: Polska, Litwa, Czechy Niestety nasza Ukraina - zaznaczył Prezydent.


Podkreślił, że każdy z tych krajów wypracował swoją rolę. Czechy od dawna są hubem zasobów, Polska - najpierw jako inkubator kanałów medialnych (Belsat, Nechta i inne), a następnie jako platforma alternatywnych organów na emigracji. „Litwa, zraniona kwestią BelNPP, jest jak taran w stosunkach białorusko-europejskich. Ukraina, mimo naszego stałego wsparcia (np. W sprawach integralności terytorialnej i nie tylko), wbrew duchowi naszych stosunków, stała się przyczółkiem politycznych prowokacji” - dodał Aleksander Łukaszenko. „W ten sposób wyraźnie widzimy tematy tego procesu, ich przewodników i wspólników. Taktyka organizatorów została oparta na klasycznym amerykańskim podręczniku kolorowych rewolucji. To dobrze znany Gene Sharp”.

Pierwszy krok. Przygotowawczy

Prezydent zaznaczył, że nieudane próby kolorowych rewolucji z 2006 i 2010 roku zmieniły podejście do wywierania wpływu na Białoruś. Według niego, aktorzy zewnętrzni przeszli z technologii bezpośredniego działania na metody soft power i transformacji władzy od wewnątrz.

„Białoruś zaczęła się kołysać w nowy sposób, celując w żelazny elektorat prezydencki: mieszkańców regionów, robotników, pracowników państwowych, emerytów. Przy okazji próbowali zastosować tę taktykę w Syrii i Wenezueli. Pamiętajcie, jak metody tzw. To właśnie z takich protestów wyłoniło się i awansowało dziesiątki blogerów, którzy za pośrednictwem kanałów YouTube i Telegram zaczęli prać mózgi różnych grup społecznych, przekupując je rzekomą walką o interesy ludzi - powiedział głowa państwa.

Według niego, po stłumieniu próby osłabienia społeczeństwa w 2017 roku, stratedzy zaczęli tworzyć trwałe siedliska niezadowolenia w regionach.


Druga faza. Wybory parlamentarne

Sześć miesięcy przed wyborami prezydenckimi stworzone technologie destabilizacji zostały przetestowane w wyborach parlamentarnych - powiedział szef państwa. To właśnie w tym okresie sieć wyspecjalizowanych kanałów Telegram zaczęła działać na pełnych obrotach, z jasnym podziałem ról i celów, aby oczerniać rząd, podważać fundamenty ideologii państwowej, przede wszystkim za pomocą podróbek i fałszerstw - zaznaczył Prezydent.

Oprócz ożywienia kanałów informacyjnych podczas wyborów parlamentarnych, testowano nowe formy ulicznej aktywności. W ten sposób „blok młodzieżowy” utworzony specjalnie na wybory, pod pretekstem zgłaszania kandydatów do parlamentu, aktywnie tworzył nastroje niezadowolenia w różnych grupach społecznych. W tym celu wykorzystano pozornie niepolityczny temat: prawo o odroczeniu, dystrybucji studentów, legalizacji narkotyków, dobrze znany temat z artykułu 328 Kodeksu karnego i tak dalej.

Etap trzeci. Przygotowanie do wyborów prezydenckich

Prezydent powiedział, że na tym etapie zagraniczni stratedzy starannie dobierali klucze do każdej warstwy społecznej na Białorusi, tworząc „bohaterów” dla różnych grup docelowych. Jak więc zauważył, podróże po miastach i wioskach nieudanego kandydata na blogera, który próbował ukształtować wizerunek wojownika ludu, stały się znacznie bardziej aktywne. Jednocześnie wysyłając sygnały do biznesu i „nowe warstwy”, wzrosła obecność bankiera w mediach, w ramach których powstały duże serwisy internetowe. Mówiąc o nominacji swojego byłego asystenta Aleksander Łukaszenko powiedział, że w ten sposób zagraniczni stratedzy próbowali wywołać niezgodę w nastrojach elity państwowej i sondować jej lojalność wobec prezydenta.

„Władze w tym trudnym okresie były całkowicie pogrążone w walce z pandemią COVID-19, która nagle ogarnęła świat. do państwa - powiedział białoruski przywódca.

Czwarty etap. Kampania prezydencka

Prezydent zwrócił uwagę na fakt, że cały zestaw kolorowych technologii politycznych, zapożyczonych z protestów arabskich, ormiańskich, polskich, hongkońskich i innych, spadł na społeczeństwo białoruskie rozgrzane atakami internetowymi.

„Zastosowanie taktyki parady pikietowej (pamiętajmy - zbieranie podpisów) pozwoliło kilku kandydatom na jednoczesne odbieranie podpisów wyborcy w jednym miejscu” - powiedział Aleksander Łukaszenko. sztuka uliczna "- jak w Polsce w swoim czasie".


„A potem wykorzystano nowoczesne technologie polityczne, zmieniając politykę w widowisko. W spektaklu przeznaczonym dla masowej publiczności” - stwierdził białoruski przywódca. Przykładowo, połączona kwatera budowała swoją taktykę na wykorzystywaniu wizerunku kobiecego tradycyjnie czczonego przez Białorusinów, ale tym razem uzyskała nowe formy balagańskie.

W tym samym czasie na zagranicznych kontach Prezydenta pojawiły się fałszerstwa o mitycznych milionach, różne memy. Zdaniem Aleksandra Łukaszenki wojna socjologii też miała charakter orientacyjny. „Podjęto wszelkie wysiłki, aby zdobyć wirtualną większość poprzez fałszywe treści w mediach i wzbudzić zaufanie, że wyniki wyborów zostaną sfałszowane, a rząd przegra” - powiedział szef państwa.


Piąty etap. Próba scenariusza Majdanu

Dzień wyborów, zdaniem prezydenta, stał się godziną „X” dla próby realizacji Majdanu blitzkriegu. Nieufność do wyników kampanii była z góry pobudzana apelami o przybycie wyborców na wybory dopiero 9 sierpnia, aby wziąć udział w wątpliwych inicjatywach. Za namową połączonych centrali w lokalach wyborczych do czasu ich zamknięcia powstały sztuczne kolejki, podniecenie i atmosfera.

Następnie wstępne wyniki głosowania, opublikowane przez centralę połączoną, posłużyły jako pretekst do agresywnej obrony „skradzionych głosów”. „Poprzednie pranie mózgu czasami podsycało zamieszki protestujących 9, 10 i 11 sierpnia” - powiedział Aleksander Łukaszenko.


Według niego planowano jednocześnie wyprowadzić tysiące demonstrantów na ulice białoruskich miast oraz przejąć budynki administracyjne i miejsca kultu. W tym samym czasie w internecie otrzymano instrukcje od zagranicznych koordynatorów: „Żadnych negocjacji! Żadnych negocjacji. Mamy siłę! Jutro będzie nas więcej! Przygotujcie apele o nieuznawanie wyborów w USA, Unii Europejskiej, Rosji, Chinach! Żądajcie drugiej tury!”

Aby skłonić jak najwięcej osób do czynnego działania i nie było wątpliwości co do rzekomej wyższości moralnej, na polu internetowym, na poziomie leksykalnym, powstał wyraźny obraz „wroga”. „Przedstawicieli władz i organów ścigania zaczęto nazywać faszystami, uzurpatorami, bandytami itp. Widzieliśmy rezultat. Celowo zaatakowali policjantów. Pierwszego dnia ponad 25 bojowników zostało rannych. Są złamania rąk, nóg, kręgosłupa potrąconych przez samochody. funkcjonariusze policji drogowej, którzy nadal przebywają w szpitalach - powiedział Aleksander Łukaszenko.

Głowa państwa jest przekonana, że gdyby organy ścigania były bierne, Białoruś spodziewałaby się nieuchronnego włączenia kolejnych technologii Majdanu, co, jak wiadomo z historii, rzadko odbywało się bez licznych strat w ludziach i zawsze kończyło się tragedią dla kraju.


Szósty etap. Protest powyborczy

Szef państwa podkreślił, że działania funkcjonariuszy organów ścigania pomogły stłumić eskalację protestu. „Wtedy lalkarze raptownie zmienili taktykę, przedstawiając protest w aniołowo niewinnej formie. Kwiaty, białe ubrania, sobotnie i niedzielne tak zwane wiece-karnawały były już w użyciu. - powiedział Aleksander Łukaszenko. Stawkę postawiono na skalę, czas trwania i rozległość geograficzną kampanii.

„Jednocześnie - i nie zawsze jest to podkreślane przez media - obrano kurs stworzenia radykalnego skrzydła protestujących. Opracowywane są dla nich instrukcje i notatki krok po kroku (można to zobaczyć również w Internecie), zalecenia dotyczące formy ubioru i wyposażenia, metod oporu przed siłami bezpieczeństwa, wytwarzania i stosowania koktajli Mołotowa. , fajerwerki, petardy. Powielane są podstawowe zasady utrzymywania kontaktów, m.in. w warunkach niedostępności internetu czy łączności komórkowej. Hongkongowe technologie jednoczesnego gromadzenia się w wyznaczonych miejscach, spontanicznej zmiany tras, synchronicznych działań protestujących - dodał Prezydent.


Według Aleksandra Łukaszenki ogromny wpływ informacji przenosi się na nowy poziom. Protesty są zarządzane i koordynowane na żywo 24/7.

Alaksandr Łukaszenka mówił też o próbach zaangażowania kolektywów robotniczych w protesty pod pozorem strajków, studentów, którzy przyjechali na studia do 1 września. - Oczekiwania opozycji, że rząd upadnie na widok protestujących, nie spełniły się - podkreślił.


ŁUKASZENKO POLECIŁ SKŁADAĆ PROPOZYCJE ZORGANIZOWANIA EFEKTYWNEGO SYSTEMU PRACY IDEOLOGICZNEJ

- Zwracam się do Administracji Prezydenta o przedstawienie propozycji zorganizowania w najbliższym czasie efektywnego systemu pracy ideologicznej - podkreślił szef państwa.

Prezydent zaznaczył, że obecnie podejmuje się próby, aby protest stał się częścią codziennego życia ludzi. Powielane są „instrukcje tworzenia„ straży ludowej ”i„ grup samoobrony ”. Taktyka protestu na dziedzińcu realizowana jest poprzez tworzenie mini-grup i pogawędek w dzielnicach, osiedlach, poszczególnych dziedzińcach. Dziś koordynatorzy starają się zorganizować dziedzińce, jutro przyjdą do waszych mieszkań. To ich cel To nie zadziała - powiedział głowa państwa.


Siódmy etap. Próba zalegalizowania infrastruktury zmian

Zdaniem Aleksandra Łukaszenki powołanie tzw. Rady koordynacyjnej nie spełniło oczekiwań organizatorów protestu. Po ucieczce za granicę organizatorzy musieli szukać i przyspieszyć promocję nowych, mniejszych twarzy, najlepiej o skandalicznej reputacji.

Zaznaczył, że społeczeństwo zaczyna aktywnie wykorzystywać wojnę symboli, walkę o niezapomniane miejsca, drogie każdemu Białorusinowi. Powstają nowe mechanizmy i schematy finansowania, a kanały kontrolowane przez Warszawę aktywnie upowszechniają tzw. Plan „B”, który zakłada tworzenie równoległych (rzekomo ludowych) resortów, sabotaż gospodarki i sfery społecznej. „Doszło do absurdu. Próbując wciągnąć kraj w przedłużający się kryzys polityczny i gospodarczy, koordynatorzy protestów rozdają instrukcje dotyczące oporu gospodarczego, jak to nazywają, niepłacenia podatków, rachunków za media, wyjścia ze związków zawodowych itd. Obiecują nadrobić straty, szczególnie naiwnie kosztem funduszy. rzekomo udzielanie ukierunkowanego wsparcia „ofiarom reżimu”. Doświadczenie komunikowania się z działaczami ukraińskiego Majdanu jednoznacznie sugeruje:

Aleksander Łukaszenko powiedział, że obsesja rady koordynacyjnej i głównym zadaniem na najbliższą przyszłość to próba podważenia monolitycznej struktury pionu władzy, bloku władzy i systemu mediów państwowych.

„Tak więc białoruski scenariusz na rok 2020 to fuzja najskuteczniejszych, sprawdzonych w różnych krajach technologii destabilizacji kolorów. Stawka jest oczywista o skali i czasie trwania protestów, wyczerpywaniu się sił i wyczerpywaniu zasobów. Wiemy, kto tu rządzi, kto chce czegoś w Białoruś, dlatego nie odpoczywamy i jesteśmy gotowi odpowiedzieć na każde wyzwanie - podsumował szef państwa.