pch24.pl
szuirad1
4

Kajetan Rajski: Siedemnasty września. Agonia Polski

Wbrew podręcznikowym frazesom postkomunistycznych „intelektualistów” zainspirowanych niefortunnym rozkazem marszałka Śmigłego-Rydza nie było to „…
predex
Jak myślicie dlaczego nie wydano rozkazu wojny z Rosją,

bo nie miał kto go wydać , wszyscy lącznie z naczelnym wodzem śmigali już z Polski gdzie pieprz rosnie,

Polska już nie istniala, nie było rządu, prezydenta i wodza w Polsce, calkowita zdrada na calej linii polskich elit, zreszta wielu generalów też zdezerterowalo.
predex
Rosyjski dziennikarz: “Polska zrobiła wszystko, by Stalin zaatakował ją 17 dni po Hitlerze”
Posted by Marucha w dniu 2019-09-17 (Wtorek)

”Oswobodzenie bratnich narodów Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi” – znaczek poczty sowieckiej z 1940 r.
Inny punkt widzenia na datę 17 września. Gównojadom zwracam uwagę, iż niekoniecznie musi on być MOIM punktem widzenia. Choć to pewnie i tak nic …More
Rosyjski dziennikarz: “Polska zrobiła wszystko, by Stalin zaatakował ją 17 dni po Hitlerze”
Posted by Marucha w dniu 2019-09-17 (Wtorek)

”Oswobodzenie bratnich narodów Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi” – znaczek poczty sowieckiej z 1940 r.
Inny punkt widzenia na datę 17 września. Gównojadom zwracam uwagę, iż niekoniecznie musi on być MOIM punktem widzenia. Choć to pewnie i tak nic nie da.
Admin

Od paru tygodni w części rosyjskich mediów, jak zwykle gdy zbliżają się rocznice paktu Ribbentrop-Mołotow a potem napaści 17 września 1939 r., pojawiają się liczne głosy usprawiedliwiające te akty.
Tak też dzieje się na łamach rosyjskiej gazety o największym nakładzie (ponad 600 tysięcy egzemplarzy), jaką jest “Komsomolskaja Prawda”. Dziennik ten powstał jeszcze w latach 20-tych XX w.
Dzisiaj „Komsomolskaja Prawda” to gazeta prezentująca informacje polityczno-sensacyjne z dużą ilością wiadomości z życia gwiazd i show-biznesu. Na stronach dziennika dostrzegalna jest także nostalgia za czasami Związku Sowieckiego.
“Polska zrobiła wszystko, by Stalin zaatakował ją 17 dni po Hitlerze” to tytuł artykułu Edwarda Czesnokowa, który pisze (cały tekst poniżej jest tłumaczeniem artykułu):
– Nasi słowiańscy sąsiedzi po raz kolejny mają powód do ataku na Rosję. Dokładnie 80 lat temu, 17 września 1939 r. Armia Czerwona przekroczyła granice Polski i zaanektowała na rzecz ZSRR obecne terytoria zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi. Stało się to zaledwie 17 dni po inwazji Wehrmachtu na Polskę, co rozpoczęło II wojnę światową, zaledwie 3,5 tygodnia po zawarciu sowiecko-niemieckiego paktu o nieagresji.
– Okazuje się, że „dyktatorzy Stalin i Hitler wspólnie podzielili republikę miłującą wolność”, a my jesteśmy tymi samymi międzynarodowymi przestępcami, co niemieccy naziści… A może nadal nie? „Komsomolskaja Prawda” przedstawiła mity o tej kampanii wraz z Dmitrijem Surżikiem, kandydatem nauk historycznych, ekspertem od II wojny światowej – kontynuuje Czesnokow i wymienia kolejno owe rzekome mity.
Mit nr 1 – Stalin cynicznie zaatakował demokratyczny kraj
– W dniu 17 września 1939 r. wojska Rzeczypospolitej zostały już pokonane przez Wehrmacht, polski rząd uciekł za granicę. Przypomnę, że sam Stalin zachowywał się zupełnie inaczej w krytycznych dniach jesieni 1941 r. Jego telefon do wojska był znany: „Kwatera główna pozostaje na froncie, ja pozostaję w Moskwie. Weźcie łopaty i wykopujcie groby dla siebie”.
Dlatego wszyscy byli świadomi: nie ma rządu centralnego – nie ma kraju uczestniczącego w wojnie, znika pod każdym względem, w tym jako podmiot prawa międzynarodowego. Zrozumiał to nawet ówczesny polski rząd. Na emigracji we Francji wydał swój pierwszy dokument czyli deklarację z Angers. W nim stwierdził, że jest w stanie wojny ze Związkiem Radzieckim … ale de jure nie wypowiedział wojny. Być może zrozumiano: nie było ku temu żadnych podstaw prawnych.
Mit nr 2 – Polska padła ofiarą zmowy dwóch reżimów totalitarnych
– Lubią nam zarzucać „przedwojenny sojusz Stalina i Hitlera”, przypominają wspólną paradę Armii Czerwonej i Wehrmachtu (odbywającą się 21 września 1939 r. w byłym polskim, a teraz białoruskim Brześciu).
Jednocześnie głównym satelitą nazistowskiego Berlina w Europie Wschodniej była po prostu … Warszawa. Niemcy zawarły z nią pierwszy pakt o nieagresji już w 1934 r. – tzw. Pakt Piłsudskiego-Hitlera. Józef Piłsudski był uważany za jednego z ojców-założycieli niepodległej Polski, w Niemczech tłumaczenie jego wspomnień zostało wtedy opublikowane.
A jeśli mówimy o wspólnych paradach – taka odbyła się w Warszawie 11 listopada 1938 r. na cześć niepodległości Polski. Wojska niemieckie były tam obecne jako goście honorowi. Istniało nawet prawdopodobieństwo „sprzymierzonej” polsko-niemieckiej inwazji na ZSRR – takie perspektywy analizuje w notatce szef sztabu generalnego Armii Czerwonej Borys Szaposznikow w nocie do Ludowej Komisarza Obrony wiosną 1938 r. To, że Warszawa obwinia nas za „sojusz sowiecko-niemiecki” to szczyt cynizmu.
Mit nr 3 – ZSRR zaatakował wschodnie części Polski (podobnie jak Niemcy – zachodnie)
– Międzywojenne stosunki między Moskwą a Warszawą były bardzo napięte. Polską polityką wschodnią był tzw. „prometeizm” – plan podziału ZSRR na poziomie narodowym. W tym celu Warszawa współpracowała z antyradzieckimi emigrantami, w tym nacjonalistami ukraińskimi i gruzińskimi. Maksymalnym zadaniem było stworzenie „Polski od morza do morza” (od Bałtyku po Krym) kosztem ziem rosyjskich. [W czasach radzieckich przedwojenny „prometeizm” w braterskiej socjalistycznej Polsce nie był akceptowany, ale na Zachodzie projekt ten został dobrze zbadany – na przykład w badaniach historycznych Instytutu Hoovera w USA].
Moskwa oczywiście wiedziała o tych planach. Ale podczas polskiej kampanii Armia Czerwona nie posunęła się zbyt głęboko, zatrzymując się tylko na linii Curzona. Ta linia, jako granica etniczna między Polakami, z jednej strony, oraz Ukraińcami i Białorusinami, został uzgodniony przez Ententę po I wojnie światowej i miał stać się wschodnią granicą Polski. Ale Warszawa, ze względu na słabość radzieckiej Rosji po wojnie domowej, była w stanie przejąć te terytoria.
Mit nr 4 – Inwazja ta naruszyła nawet wówczas prawo międzynarodowe, nie wspominając o obecnych
– Teraz na Zachodzie zapominają, że Polska wraz z Hitlerem uczestniczyła w rozbiorze Czechosłowacji w 1938 r. Region Cieszyński zajęto pod pretekstem, że mieszka tam wielu etnicznych Polaków. Gwarantem bezpieczeństwa Czechosłowacji na mocy umów międzynarodowych był wówczas Związek Radziecki.
23 września 1938 r., na krótko przed haniebnym podziałem tego słowiańskiego kraju, ZSRR przedstawił Warszawie ultimatum: jeśli weźmie w tym udział, wówczas Moskwa zniesie obowiązek NIEatakowania Polski w przyszłości. Ale nasi sąsiedzi milczeli. I w ten sposób sami z góry przesądzili swój los, otwierając „bramę dyplomatyczną” dla przyszłej polskiej kampanii Armii Czerwonej.
W tym miejscu warto przypomnieć słowa Winstona Churchilla, wypowiedziane po 17 września 1939 r .:
– Rosja prowadzi zimną politykę własnych interesów. Wolelibyśmy, aby Rosjanie stali na swoich obecnych pozycjach (linia Curzona w 1939 r. – wyd.) jako przyjaciele i sojusznicy Polski, a nie jako najeźdźcy. Jednak, aby chronić Rosję przed nazistowskim zagrożeniem, armie rosyjskie musiały dotrzeć na tej linii, powiedział jeden z kluczowych brytyjskich polityków. Oznacza to, że z jakiegoś powodu nikt nie uważał tego za „przestępstwo”, w tym nawet „zachodni sojusznicy”.
Za: msn.com/ru-ru
dzienniknarodowy.pl/rosyjski-dzienn…
2 more comments from predex
predex
Rosyjski dziennikarz: “Polska zrobiła wszystko, by Stalin zaatakował ją 17 dni po Hitlerze”
Posted by Marucha w dniu 2019-09-17 (Wtorek)

”Oswobodzenie bratnich narodów Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi” – znaczek poczty sowieckiej z 1940 r.
Inny punkt widzenia na datę 17 września. Gównojadom zwracam uwagę, iż niekoniecznie musi on być MOIM punktem widzenia. Choć to pewnie i tak nic …More
Rosyjski dziennikarz: “Polska zrobiła wszystko, by Stalin zaatakował ją 17 dni po Hitlerze”
Posted by Marucha w dniu 2019-09-17 (Wtorek)

”Oswobodzenie bratnich narodów Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi” – znaczek poczty sowieckiej z 1940 r.
Inny punkt widzenia na datę 17 września. Gównojadom zwracam uwagę, iż niekoniecznie musi on być MOIM punktem widzenia. Choć to pewnie i tak nic nie da.
Admin

Od paru tygodni w części rosyjskich mediów, jak zwykle gdy zbliżają się rocznice paktu Ribbentrop-Mołotow a potem napaści 17 września 1939 r., pojawiają się liczne głosy usprawiedliwiające te akty.
Tak też dzieje się na łamach rosyjskiej gazety o największym nakładzie (ponad 600 tysięcy egzemplarzy), jaką jest “Komsomolskaja Prawda”. Dziennik ten powstał jeszcze w latach 20-tych XX w.
Dzisiaj „Komsomolskaja Prawda” to gazeta prezentująca informacje polityczno-sensacyjne z dużą ilością wiadomości z życia gwiazd i show-biznesu. Na stronach dziennika dostrzegalna jest także nostalgia za czasami Związku Sowieckiego.
“Polska zrobiła wszystko, by Stalin zaatakował ją 17 dni po Hitlerze” to tytuł artykułu Edwarda Czesnokowa, który pisze (cały tekst poniżej jest tłumaczeniem artykułu):
– Nasi słowiańscy sąsiedzi po raz kolejny mają powód do ataku na Rosję. Dokładnie 80 lat temu, 17 września 1939 r. Armia Czerwona przekroczyła granice Polski i zaanektowała na rzecz ZSRR obecne terytoria zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi. Stało się to zaledwie 17 dni po inwazji Wehrmachtu na Polskę, co rozpoczęło II wojnę światową, zaledwie 3,5 tygodnia po zawarciu sowiecko-niemieckiego paktu o nieagresji.
– Okazuje się, że „dyktatorzy Stalin i Hitler wspólnie podzielili republikę miłującą wolność”, a my jesteśmy tymi samymi międzynarodowymi przestępcami, co niemieccy naziści… A może nadal nie? „Komsomolskaja Prawda” przedstawiła mity o tej kampanii wraz z Dmitrijem Surżikiem, kandydatem nauk historycznych, ekspertem od II wojny światowej – kontynuuje Czesnokow i wymienia kolejno owe rzekome mity.
Mit nr 1 – Stalin cynicznie zaatakował demokratyczny kraj
– W dniu 17 września 1939 r. wojska Rzeczypospolitej zostały już pokonane przez Wehrmacht, polski rząd uciekł za granicę. Przypomnę, że sam Stalin zachowywał się zupełnie inaczej w krytycznych dniach jesieni 1941 r. Jego telefon do wojska był znany: „Kwatera główna pozostaje na froncie, ja pozostaję w Moskwie. Weźcie łopaty i wykopujcie groby dla siebie”.
Dlatego wszyscy byli świadomi: nie ma rządu centralnego – nie ma kraju uczestniczącego w wojnie, znika pod każdym względem, w tym jako podmiot prawa międzynarodowego. Zrozumiał to nawet ówczesny polski rząd. Na emigracji we Francji wydał swój pierwszy dokument czyli deklarację z Angers. W nim stwierdził, że jest w stanie wojny ze Związkiem Radzieckim … ale de jure nie wypowiedział wojny. Być może zrozumiano: nie było ku temu żadnych podstaw prawnych.
Mit nr 2 – Polska padła ofiarą zmowy dwóch reżimów totalitarnych
– Lubią nam zarzucać „przedwojenny sojusz Stalina i Hitlera”, przypominają wspólną paradę Armii Czerwonej i Wehrmachtu (odbywającą się 21 września 1939 r. w byłym polskim, a teraz białoruskim Brześciu).
Jednocześnie głównym satelitą nazistowskiego Berlina w Europie Wschodniej była po prostu … Warszawa. Niemcy zawarły z nią pierwszy pakt o nieagresji już w 1934 r. – tzw. Pakt Piłsudskiego-Hitlera. Józef Piłsudski był uważany za jednego z ojców-założycieli niepodległej Polski, w Niemczech tłumaczenie jego wspomnień zostało wtedy opublikowane.
A jeśli mówimy o wspólnych paradach – taka odbyła się w Warszawie 11 listopada 1938 r. na cześć niepodległości Polski. Wojska niemieckie były tam obecne jako goście honorowi. Istniało nawet prawdopodobieństwo „sprzymierzonej” polsko-niemieckiej inwazji na ZSRR – takie perspektywy analizuje w notatce szef sztabu generalnego Armii Czerwonej Borys Szaposznikow w nocie do Ludowej Komisarza Obrony wiosną 1938 r. To, że Warszawa obwinia nas za „sojusz sowiecko-niemiecki” to szczyt cynizmu.
Mit nr 3 – ZSRR zaatakował wschodnie części Polski (podobnie jak Niemcy – zachodnie)
– Międzywojenne stosunki między Moskwą a Warszawą były bardzo napięte. Polską polityką wschodnią był tzw. „prometeizm” – plan podziału ZSRR na poziomie narodowym. W tym celu Warszawa współpracowała z antyradzieckimi emigrantami, w tym nacjonalistami ukraińskimi i gruzińskimi. Maksymalnym zadaniem było stworzenie „Polski od morza do morza” (od Bałtyku po Krym) kosztem ziem rosyjskich. [W czasach radzieckich przedwojenny „prometeizm” w braterskiej socjalistycznej Polsce nie był akceptowany, ale na Zachodzie projekt ten został dobrze zbadany – na przykład w badaniach historycznych Instytutu Hoovera w USA].
Moskwa oczywiście wiedziała o tych planach. Ale podczas polskiej kampanii Armia Czerwona nie posunęła się zbyt głęboko, zatrzymując się tylko na linii Curzona. Ta linia, jako granica etniczna między Polakami, z jednej strony, oraz Ukraińcami i Białorusinami, został uzgodniony przez Ententę po I wojnie światowej i miał stać się wschodnią granicą Polski. Ale Warszawa, ze względu na słabość radzieckiej Rosji po wojnie domowej, była w stanie przejąć te terytoria.
Mit nr 4 – Inwazja ta naruszyła nawet wówczas prawo międzynarodowe, nie wspominając o obecnych
– Teraz na Zachodzie zapominają, że Polska wraz z Hitlerem uczestniczyła w rozbiorze Czechosłowacji w 1938 r. Region Cieszyński zajęto pod pretekstem, że mieszka tam wielu etnicznych Polaków. Gwarantem bezpieczeństwa Czechosłowacji na mocy umów międzynarodowych był wówczas Związek Radziecki.
23 września 1938 r., na krótko przed haniebnym podziałem tego słowiańskiego kraju, ZSRR przedstawił Warszawie ultimatum: jeśli weźmie w tym udział, wówczas Moskwa zniesie obowiązek NIEatakowania Polski w przyszłości. Ale nasi sąsiedzi milczeli. I w ten sposób sami z góry przesądzili swój los, otwierając „bramę dyplomatyczną” dla przyszłej polskiej kampanii Armii Czerwonej.
W tym miejscu warto przypomnieć słowa Winstona Churchilla, wypowiedziane po 17 września 1939 r .:
– Rosja prowadzi zimną politykę własnych interesów. Wolelibyśmy, aby Rosjanie stali na swoich obecnych pozycjach (linia Curzona w 1939 r. – wyd.) jako przyjaciele i sojusznicy Polski, a nie jako najeźdźcy. Jednak, aby chronić Rosję przed nazistowskim zagrożeniem, armie rosyjskie musiały dotrzeć na tej linii, powiedział jeden z kluczowych brytyjskich polityków. Oznacza to, że z jakiegoś powodu nikt nie uważał tego za „przestępstwo”, w tym nawet „zachodni sojusznicy”.
Za: msn.com/ru-ru
dzienniknarodowy.pl/rosyjski-dzienn…
predex
W dniu 17 wrzesnia nie było już rzadu w Polsce a Naczelny wódz śmignął już dawno z Polski, były to już ziemie niczyje bezpaństwowe, Polski już nie było , a przynajmniej tak to widzą rosjanie , a jak mylicie dflaczego do dzisiaj nikt nie wypowiedzial wojny Rosji, chyba niestety dlatego ,że już nie mial kto wypowiedzieć tej wojny, wszyscy już uciekli, o tym sie nie mowi, ale doszlo do calkowitej …More
W dniu 17 wrzesnia nie było już rzadu w Polsce a Naczelny wódz śmignął już dawno z Polski, były to już ziemie niczyje bezpaństwowe, Polski już nie było , a przynajmniej tak to widzą rosjanie , a jak mylicie dflaczego do dzisiaj nikt nie wypowiedzial wojny Rosji, chyba niestety dlatego ,że już nie mial kto wypowiedzieć tej wojny, wszyscy już uciekli, o tym sie nie mowi, ale doszlo do calkowitej zdrady dowodztwa i elit tzw polskich.

Rosyjski dziennikarz: “Polska zrobiła wszystko, by Stalin zaatakował ją 17 dni po Hitlerze”
Posted by Marucha w dniu 2019-09-17 (Wtorek)

”Oswobodzenie bratnich narodów Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi” – znaczek poczty sowieckiej z 1940 r.
Inny punkt widzenia na datę 17 września. Gównojadom zwracam uwagę, iż niekoniecznie musi on być MOIM punktem widzenia. Choć to pewnie i tak nic nie da.
Admin

Od paru tygodni w części rosyjskich mediów, jak zwykle gdy zbliżają się rocznice paktu Ribbentrop-Mołotow a potem napaści 17 września 1939 r., pojawiają się liczne głosy usprawiedliwiające te akty.
Tak też dzieje się na łamach rosyjskiej gazety o największym nakładzie (ponad 600 tysięcy egzemplarzy), jaką jest “Komsomolskaja Prawda”. Dziennik ten powstał jeszcze w latach 20-tych XX w.
Dzisiaj „Komsomolskaja Prawda” to gazeta prezentująca informacje polityczno-sensacyjne z dużą ilością wiadomości z życia gwiazd i show-biznesu. Na stronach dziennika dostrzegalna jest także nostalgia za czasami Związku Sowieckiego.
“Polska zrobiła wszystko, by Stalin zaatakował ją 17 dni po Hitlerze” to tytuł artykułu Edwarda Czesnokowa, który pisze (cały tekst poniżej jest tłumaczeniem artykułu):
– Nasi słowiańscy sąsiedzi po raz kolejny mają powód do ataku na Rosję. Dokładnie 80 lat temu, 17 września 1939 r. Armia Czerwona przekroczyła granice Polski i zaanektowała na rzecz ZSRR obecne terytoria zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi. Stało się to zaledwie 17 dni po inwazji Wehrmachtu na Polskę, co rozpoczęło II wojnę światową, zaledwie 3,5 tygodnia po zawarciu sowiecko-niemieckiego paktu o nieagresji.
– Okazuje się, że „dyktatorzy Stalin i Hitler wspólnie podzielili republikę miłującą wolność”, a my jesteśmy tymi samymi międzynarodowymi przestępcami, co niemieccy naziści… A może nadal nie? „Komsomolskaja Prawda” przedstawiła mity o tej kampanii wraz z Dmitrijem Surżikiem, kandydatem nauk historycznych, ekspertem od II wojny światowej – kontynuuje Czesnokow i wymienia kolejno owe rzekome mity.
Mit nr 1 – Stalin cynicznie zaatakował demokratyczny kraj
– W dniu 17 września 1939 r. wojska Rzeczypospolitej zostały już pokonane przez Wehrmacht, polski rząd uciekł za granicę. Przypomnę, że sam Stalin zachowywał się zupełnie inaczej w krytycznych dniach jesieni 1941 r. Jego telefon do wojska był znany: „Kwatera główna pozostaje na froncie, ja pozostaję w Moskwie. Weźcie łopaty i wykopujcie groby dla siebie”.
Dlatego wszyscy byli świadomi: nie ma rządu centralnego – nie ma kraju uczestniczącego w wojnie, znika pod każdym względem, w tym jako podmiot prawa międzynarodowego. Zrozumiał to nawet ówczesny polski rząd. Na emigracji we Francji wydał swój pierwszy dokument czyli deklarację z Angers. W nim stwierdził, że jest w stanie wojny ze Związkiem Radzieckim … ale de jure nie wypowiedział wojny. Być może zrozumiano: nie było ku temu żadnych podstaw prawnych.
Mit nr 2 – Polska padła ofiarą zmowy dwóch reżimów totalitarnych
– Lubią nam zarzucać „przedwojenny sojusz Stalina i Hitlera”, przypominają wspólną paradę Armii Czerwonej i Wehrmachtu (odbywającą się 21 września 1939 r. w byłym polskim, a teraz białoruskim Brześciu).
Jednocześnie głównym satelitą nazistowskiego Berlina w Europie Wschodniej była po prostu … Warszawa. Niemcy zawarły z nią pierwszy pakt o nieagresji już w 1934 r. – tzw. Pakt Piłsudskiego-Hitlera. Józef Piłsudski był uważany za jednego z ojców-założycieli niepodległej Polski, w Niemczech tłumaczenie jego wspomnień zostało wtedy opublikowane.
A jeśli mówimy o wspólnych paradach – taka odbyła się w Warszawie 11 listopada 1938 r. na cześć niepodległości Polski. Wojska niemieckie były tam obecne jako goście honorowi. Istniało nawet prawdopodobieństwo „sprzymierzonej” polsko-niemieckiej inwazji na ZSRR – takie perspektywy analizuje w notatce szef sztabu generalnego Armii Czerwonej Borys Szaposznikow w nocie do Ludowej Komisarza Obrony wiosną 1938 r. To, że Warszawa obwinia nas za „sojusz sowiecko-niemiecki” to szczyt cynizmu.
Mit nr 3 – ZSRR zaatakował wschodnie części Polski (podobnie jak Niemcy – zachodnie)
– Międzywojenne stosunki między Moskwą a Warszawą były bardzo napięte. Polską polityką wschodnią był tzw. „prometeizm” – plan podziału ZSRR na poziomie narodowym. W tym celu Warszawa współpracowała z antyradzieckimi emigrantami, w tym nacjonalistami ukraińskimi i gruzińskimi. Maksymalnym zadaniem było stworzenie „Polski od morza do morza” (od Bałtyku po Krym) kosztem ziem rosyjskich. [W czasach radzieckich przedwojenny „prometeizm” w braterskiej socjalistycznej Polsce nie był akceptowany, ale na Zachodzie projekt ten został dobrze zbadany – na przykład w badaniach historycznych Instytutu Hoovera w USA].
Moskwa oczywiście wiedziała o tych planach. Ale podczas polskiej kampanii Armia Czerwona nie posunęła się zbyt głęboko, zatrzymując się tylko na linii Curzona. Ta linia, jako granica etniczna między Polakami, z jednej strony, oraz Ukraińcami i Białorusinami, został uzgodniony przez Ententę po I wojnie światowej i miał stać się wschodnią granicą Polski. Ale Warszawa, ze względu na słabość radzieckiej Rosji po wojnie domowej, była w stanie przejąć te terytoria.
Mit nr 4 – Inwazja ta naruszyła nawet wówczas prawo międzynarodowe, nie wspominając o obecnych
– Teraz na Zachodzie zapominają, że Polska wraz z Hitlerem uczestniczyła w rozbiorze Czechosłowacji w 1938 r. Region Cieszyński zajęto pod pretekstem, że mieszka tam wielu etnicznych Polaków. Gwarantem bezpieczeństwa Czechosłowacji na mocy umów międzynarodowych był wówczas Związek Radziecki.
23 września 1938 r., na krótko przed haniebnym podziałem tego słowiańskiego kraju, ZSRR przedstawił Warszawie ultimatum: jeśli weźmie w tym udział, wówczas Moskwa zniesie obowiązek NIEatakowania Polski w przyszłości. Ale nasi sąsiedzi milczeli. I w ten sposób sami z góry przesądzili swój los, otwierając „bramę dyplomatyczną” dla przyszłej polskiej kampanii Armii Czerwonej.
W tym miejscu warto przypomnieć słowa Winstona Churchilla, wypowiedziane po 17 września 1939 r .:
– Rosja prowadzi zimną politykę własnych interesów. Wolelibyśmy, aby Rosjanie stali na swoich obecnych pozycjach (linia Curzona w 1939 r. – wyd.) jako przyjaciele i sojusznicy Polski, a nie jako najeźdźcy. Jednak, aby chronić Rosję przed nazistowskim zagrożeniem, armie rosyjskie musiały dotrzeć na tej linii, powiedział jeden z kluczowych brytyjskich polityków. Oznacza to, że z jakiegoś powodu nikt nie uważał tego za „przestępstwo”, w tym nawet „zachodni sojusznicy”.
Za: msn.com/ru-ru
dzienniknarodowy.pl/rosyjski-dzienn…