superwizjer.tvn.pl/…/cialo-popielusz… Nieznana relacja z wyłowienia zwłok księdza Jerzego Popiełuszki ostatnia aktualizacja: 30.10.2019 06:05 Polskie Radio dotarło do nieznanej historykom i opinii …More
superwizjer.tvn.pl/…/cialo-popielusz…
Nieznana relacja z wyłowienia zwłok księdza Jerzego Popiełuszki
ostatnia aktualizacja:
30.10.2019 06:05
Polskie Radio dotarło do nieznanej historykom i opinii publicznej relacji płetwonurka, który brał udział w poszukiwaniach księdza Jerzego Popiełuszki.

Trzy i pół strony odręcznych zapisków. Pismo równe i w miarę czytelne. To relacja, której kopię przechowuje Archiwum Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu Bł. Ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie.
Jej autorem jest nieżyjący już Henryk Laskowski – płetwonurek z Warszawy, w 1984 r. jeden z funkcjonariuszy stołecznego Wydziału Antyterrorystycznego. Tekst napisał własnoręcznie. Nie wpisał jednak daty. Prawdopodobnie relacja powstała już po wyroku w "procesie toruńskim" (7 lutego 1985 r.).
Ja, niżej podpisany Laskowski zatytułował swój tekst urzędowo: oświadczenie. Jednak jego zapiski mają charakter niemalże dokumentalny. Wiernie opisują krok po kroku: w jaki sposób wyglądało wydobycie na powierzchnię …More
tvn.pl
Radek33
33

Ciało Popiełuszki wyławiano dwa razy

Zwłoki zamordowanego ks. Jerzego Popiełuszki wyłowiono nie 30 października 1984 r. według oficjalnej wersji, ale cztery dni wcześniej, twierdzą …
marialetizia corace and 2 more users like this.
marialetizia corace likes this.
megur likes this.
Radek33
Zeznający wędkarz w dokumencie,ciągle obawiajacy się o swoje życie, to zapewne ten,który niedługo później został znaleziony martwy:
"Równie tajemnicze są okoliczności śmierci Tadeusza Kowalskiego*. Kowalski – rybak z włocławskiej spółdzielni „Certa” – miał zwyczaj wieczorami kłusować po Wiśle. Towarzyszyli mu w tym kolega i szwagier. 25 października 1984 r., ok. godz. 22.00, Kowalski i jego dwaj …More
Zeznający wędkarz w dokumencie,ciągle obawiajacy się o swoje życie, to zapewne ten,który niedługo później został znaleziony martwy:
"Równie tajemnicze są okoliczności śmierci Tadeusza Kowalskiego*. Kowalski – rybak z włocławskiej spółdzielni „Certa” – miał zwyczaj wieczorami kłusować po Wiśle. Towarzyszyli mu w tym kolega i szwagier. 25 października 1984 r., ok. godz. 22.00, Kowalski i jego dwaj towarzysze widzieli jak tajemniczy mężczyźni wrzucają do zalewu ciało księdza Popiełuszki. Byli tak blisko, że zwłoki kapłana omal nie wpadły do ich łódki. Trzej mężczyźni obiecali sobie milczenie. Bali się o swoje życie. To, co widzieli, powtórzyli dopiero prokuratorom IPN. Kilka tygodni po złożeniu zeznań, Kowalski trafił do szpitala, gdzie po kilku dniach umarł. W akcie zgonu, jako przyczynę wpisano „zatrucie alkoholem metylowym”. To zdumiewające, bo tak samo określono powód śmierci Jadwigi Popiełuszkowej. Biorąc pod uwagę datę śmierci, rodzaj choroby i okres pobytu w szpitalu, należałoby przyjąć, że Kowalski zatruł się alkoholem podczas hospitalizacji. Znajomi pamiętają go jako człowieka cieszącego się udanym życiem rodzinnym, szczęśliwego, zdrowego. Czy to możliwe, aby szczęśliwy mężczyzna po 50tce popełnił samobójstwo, upijając się zatrutym alkoholem? Wyjaśnienie tej sprawy może być bardzo trudne, bo sekcji zwłok Kowalskiego nie przeprowadzono, choć jego rodzina starała się o to"
Radek33
Nieznana relacja z wyłowienia zwłok księdza Jerzego Popiełuszki-30.X.1984;

Polskie Radio dotarło do nieznanej historykom i opinii publicznej relacji płetwonurka, który brał udział w poszukiwaniach księdza Jerzego Popiełuszki.


Trzy i pół strony odręcznych zapisków. Pismo równe i w miarę czytelne. To relacja, której kopię przechowuje Archiwum Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu Bł. Ks. Jerzego …More
Nieznana relacja z wyłowienia zwłok księdza Jerzego Popiełuszki-30.X.1984;

Polskie Radio dotarło do nieznanej historykom i opinii publicznej relacji płetwonurka, który brał udział w poszukiwaniach księdza Jerzego Popiełuszki.


Trzy i pół strony odręcznych zapisków. Pismo równe i w miarę czytelne. To relacja, której kopię przechowuje Archiwum Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu Bł. Ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie.

Jej autorem jest nieżyjący już Henryk Laskowski – płetwonurek z Warszawy, w 1984 r. jeden z funkcjonariuszy stołecznego Wydziału Antyterrorystycznego. Tekst napisał własnoręcznie. Nie wpisał jednak daty. Prawdopodobnie relacja powstała już po wyroku w "procesie toruńskim" (7 lutego 1985 r.).

Ja, niżej podpisany

Laskowski zatytułował swój tekst urzędowo: oświadczenie. Jednak jego zapiski mają charakter niemalże dokumentalny. Wiernie opisują krok po kroku: w jaki sposób wyglądało wydobycie na powierzchnię zwłok księdza Jerzego i w jaki sposób przetransportowano je na sekcję.

"Około godziny 17-tej – pisze Laskowski - (…) przy czwartym przęśle tamy włocławskiej wydobyłem zwłoki księdza Jerzego Popiełuszko. [Wcześniej] około godziny 14.00 [30 października 1984 r.] przerwano poszukiwania. Wnioskuję z tego, iż o tej porze został ksiądz odnaleziony".

W tym czasie cała ekipa poszukiwawcza pojechała na obiad. Laskowski został wezwany przez dowódcę poszukiwań na tamie, który wydał mu rozkaz wydobycia zwłok. Około godziny 16.30 Laskowski wszedł pod wodę razem z drugim płetwonurkiem z Łodzi, który po pewnym czasie wrócił na brzeg. Laskowski został sam.

Zobaczyłem przywiązany worek

Największym problemem było dla niego samodzielne wydobycie na powierzchnię ciała księdza obciążonego workiem z kamieniami. Tam czekały dwa pontony. Pomiędzy nimi rozłożono siatkę, na której zwłoki miały zostać odtransportowane do brzegu.
Laskowski dopiero za trzecim razem wypłynął na powierzchnię ze zwłokami. Udało mu się to dopiero wtedy, gdy odpiął swój tzw. pas balastowy, ważący ponad 6 kilogramów. Po wypłynięciu złożył ciało księdza na siatce, a sam podpłynął do brzegu.

"Po przebraniu się – pisał Laskowski – podszedłem do księdza, który leżał na wznak na trawie. Przy mnie technik wyjął [z sutanny] legitymację (…) i było tam napisane: Jerzy Popiełuszko. Ksiądz ręce miał związane linką, włożoną pomiędzy nogi i jednocześnie sznur przeprowadzono przez gardło tak, iż gdyby chciał się ruszać, to krtań by była przyciskana sznurkiem i musiałby się [on] udusić. Do tej linki, czyli do rąk i nóg, przywiązany był worek z kamieniami. Ksiądz miał ślady bicia na twarzy i rękach. Usta miał zamknięte. Dłonie jakby trzymały ten sznurek, [którym był związany]".

W kolumnie z księdzem do Białegostoku

Laskowski wspomina w swojej relacji, że po oględzinach zwłok na brzegu Wisły, otrzymał rozkaz przewiezienia odnalezionego ciała do Zakładu Medycyny Sądowej w Białymstoku. Dlaczego tak daleko? Planowano wówczas zorganizowanie pogrzebu w Suchowoli (rodzinnej parafii księdza, niedaleko Okopów, gdzie się urodził). Później, dzięki wstawiennictwu Bliskich (a zwłaszcza matki), pogrzeb odbył się w Warszawie. Księdza Jerzego pochowano obok kościoła pod wezwaniem św. Stanisława Kostki, gdzie pracował przez ponad cztery ostatnie lata swojego życia.

Do Białegostoku jechały dwa samochody: karetka, w której poza kierowcą podróżował Laskowski ze zwłokami księdza i pilotujący kolumnę fiat z dwoma funkcjonariuszami. Laskowski wspomina, że był uzbrojony i obawiał się, "że może nastąpić odbicie zwłok" księdza.

"Około godziny 19.30 – pisze Laskowski – wyjechaliśmy z tamy włocławskiej w stronę Płocka".

Do Białegostoku dotarli dobrze po północy. Około drugiej nad ranem zwłoki zostały zabezpieczone w jednej z lodówek białostockiego Zakładu Medycyny Sądowej.

Nikt go nie przesłuchał

Henryk Laskowski nie był przesłuchany w śledztwie prowadzonym w 1984 r. Nie zeznawał też w tzw. procesie toruńskim, ani w prowadzonych później m.in. przez pion śledczy IPN dochodzeniach. Zmarł w roku beatyfikacji księdza Popiełuszki.

W jednym z ostatnich zdań swojego oświadczenia napisał, że "tajemnicę jak to było naprawdę [z uprowadzeniem i śmiercią księdza] znają tylko oprawcy: kapitan Piotrowski i jego podwładni".

Piotr Litka
megur likes this.
One more comment from Radek33
Radek33
Nie do uwierzenia,ale wynalazłem wreszcie choć jeden dokument telewizyjny o prawdziwych kulisach śmierci Ks.Jerzego Popiełuszki,jest z 2008 roku,przynajmniej poszukujący prawdy,ale największe zaskoczenie ,że zrobił to TVN!