31:51
Ahael
2310

ks. Piotr Natanek - 21.03.2020r

ChristusVincit-Tv Youtube
Opiszę pokrótce zjawisko, które możemy nazwać "niezamierzonymi" bądź "mimowolnymi" pouczeniami demona.

Podane przykłady dotyczą przypadków prawdziwego opętania.

Niektóre z tych wypowiedzi powtarzają się dość często i w sposób bezpośredni lub pośredni potwierdzają prawdy wiary chrześcijańskiej. Na przykład, demon potwierdza jednoznacznie, że jego główna działalność wśród ludzi to nie tyle …
More
Opiszę pokrótce zjawisko, które możemy nazwać "niezamierzonymi" bądź "mimowolnymi" pouczeniami demona.

Podane przykłady dotyczą przypadków prawdziwego opętania.

Niektóre z tych wypowiedzi powtarzają się dość często i w sposób bezpośredni lub pośredni potwierdzają prawdy wiary chrześcijańskiej. Na przykład, demon potwierdza jednoznacznie, że jego główna działalność wśród ludzi to nie tyle opętanie, lecz kuszenie.

Kiedyś, podczas egzorcyzmu, kiedy wypowiedziane zostały słowa Rytuału Rzymskiego "malorum radix, fomes vitiorum, seductor hominum, proditor gentium" (korzeniu zła, zwodzicielu ludzi, zarzewie cierpień") - podsumował swe działanie w sposób bardzo kategoryczny: "naszym obowiązkiem jest kusić. Zawsze, każdego bez wyjątku, wszędzie i bez względu na wszystko. Ktoś zawsze wpadnie w nasze sidła. Niektórzy wpadną na zawsze!"

Podczas innego egzorcyzmu stwierdził, mówiąc o Bogu:

"On chce, żeby dusze były wolne i święte, ja chcę, żeby były zniewolone".

Jeśli chodzi o potęgę modlitwy, kiedy padły słowa "Sanctus, Sanctus, Sanctus, Dominus Deus Sabaoth" (Święty, Święty, Święty, Pan Bóg Zastępów) z drugiego egzorcyzmu Rytuału Rzymskiego, powiedział:


"Gdybyście padli przed nim na kolana i wielbili go, tak jak to czynią aniołowie, nie mielibyśmy nad wami takiej władzy. Sami nam ją dajecie".

Pewnego dnia powiedział: "Moja pycha jest moją mocą i moim przekleństwem".

Bardzo często przejawia się jego pragnienie odbierania czci, tak jakby był Bogiem. Nie chce pogodzić się z tym, że jest tylko stworzeniem. Żyje złudzeniem, że sam jest Bogiem i domaga się, by ludzie oddawali mu cześć należną tylko Bogu. Zdarza się, że podczas egzorcyzmów mówi:

"Oddawajcie mi cześć! Ja jestem bogiem! Klękajcie na dźwięk mego imienia! Ja jestem wszechmogący! Wzywajcie mnie!".

Kiedy padają tego typu słowa, jak sugeruje punkt 20 Normae observandae circa exorcizandos a demonio z Rytuału Rzymskiego, można odpowiedzieć cytując Pismo Święte, na przykład słowa Pana Jezusa wypowiedziane podczas kuszenia na pustyni:


"Idź precz, szatanie! Jest napisane: Panu, Bogu swemu będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu będziesz służył!" Albo słowa świętego Pawła:, „Aby na Imię Jezusa zgięło się każde kolano, istot niebieskich, ziemskich i podziemnych, i aby każdy język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem, ku chwale Boga Ojca" (Flp 1,10-11).

Niektórzy egzorcyści posługują się słowami modlitwy spontanicznej w rodzaju:

"Tylko Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty odbiera cześć i chwałę. Nie ma innego Boga. Ukorz się przed Nim i oddaj Mu pokłon!".

Kiedy mówi się o czci należnej jedynemu prawdziwemu Bogu, odpowiedź demona jest zawsze gwałtowna, pełna wściekłości, pychy i zarozumiałości:

"Nigdy, przenigdy! To ja jestem bogiem! Rozejrzyj się dokoła, popatrz jak wszyscy idą za mną! Jak wszyscy szukają tego, co chcę im dać!".

Innym razem, kiedy powiedziałem mu:

"Nie ma innego Boga! Jest tylko Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty... Mój Bóg jest także twoim Bogiem" - odparł:

"moim bogiem jest władza, którą mam nad ludźmi".

Praktycznie rzecz biorąc, wyznał, że uważa się za boga ludzi, którzy są daleko od prawdziwego Boga i żyją w grzechu.

Innym razem, kiedy egzorcysta powiedział:

"Oddaj cześć twemu Bogu, który cię stworzył, pokłoń się mu!" -

demon zaprotestował:

"Stał się człowiekiem (mowa tutaj o Jezusie Chrystusie). Wcielenie to najbardziej obrzydliwa i upokarzająca rzecz, jaką mógł zrobić! Tylko my wiemy, jaką odrazą nas napełnił, kiedy przyjął na siebie to wasze wstrętne ludzkie ciało!"

Zdumiewające jest to, co zaczyna się dziać, kiedy egzorcysta powtarza modlitwę, którą anioł przekazał pastuszkom w Fatimie.

Zanim Matka Boża objawiła się Franciszkowi, Hiacyncie i Łucji, mniej więcej rok przedtem, trzykrotnie ukazał się im anioł. Przychodząc do pastuszków po raz trzeci trzymał w ręku kielich, a nad nim Hostię, z której spływały krople krwi. Kielich i Hostia zostały jakby zawieszone w powietrzu, anioł zaś ukląkł pochylając się twarzą do ziemi i trzykrotnie powtórzył modlitwę:


"Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty! W najgłębszej pokorze cześć Ci oddaję i ofiaruję Ci Przenajdroższe Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa, obecne na ołtarzach całego świata, jako wynagrodzenie za zniewagi, świętokradztwa i obojętność, którymi On jest obrażany. Przez nieskończone zasługi jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Cię o nawrócenie biednych grzeszników".

Kiedy egzorcysta zaczyna odmawiać tę modlitwę, diabeł reaguje bardzo gwałtownie. Reakcja nasila się przy słowach, „jako wynagrodzenie za zniewagi, świętokradztwa i obojętność, którymi On jest obrażany",a także przy ostatnich słowach "proszę cię o nawrócenie biednych grzeszników.

Innym typowym zachowaniem demona podczas egzorcyzmów są groźby. Wyszydza wszystko, co piękne, dobre, zdrowe, harmonijne. Grozi, że wszystkich zabije. Nie ukrywa swych zamiarów zniszczenia.

"Niemało ludzi jest na naszych usługach. Dajemy im najwyższe stanowiska, skąd mogą dominować i niszczyć".

Nienawidzi zwłaszcza sakramentu małżeństwa i życia rodzinnego. Gwałtownie reaguje podczas błogosławieństwa małżonków lub w chwili, gdy małżonkowie odnawiają obietnice małżeńskie. Kiedyś zdradził swą nienawiść do rodziny mniej więcej takimi słowami:

"Nadal nie jestem zadowolony z tego, jak się ubierają kobiety. Muszą być coraz bardziej rozebrane, żeby seks był coraz ważniejszy. Wtedy będę mógł niszczyć więcej rodzin!".

Innym razem określił organy płciowe używając metafory "centrum świata" (środek świata). Wściekłe reakcje zdarzają się także w sytuacji, gdy egzorcysta błogosławi narzeczonych, którzy postanawiają przeżywać swe narzeczeństwo w czystości.

Ich wybór nazywa świństwem.

Uderzająca jest czysta nienawiść, jaka przejawia się w jego satysfakcji, kiedy dzieje się coś złego. Kiedyś powiedział do egzorcysty:


"Weź tę obrzydliwą Apokalipsę. Tam jest napisane o niewieście, która rodzi. A ja zawsze próbuję pożerać te Jej dzieci. Wiesz jak?"

I tu, w sposób mrożący krew w żyłach, opisał zabijanie dzieci w łonie matki (aborcja) oraz przemoc seksualną i gwałty cielesne popełniane na dzieciach. Do tych odrażających opisów dodawał za każdym okrzyk:, „ale ubaw!" Tak samo Wyraził się mówiąc o młodych ludziach, którzy przez narkotyki doprowadzają się do ruiny. Innym razem, podczas egzorcyzmów, ponownie wspomniał o aborcji, zaczął się perfidnie śmiać i powiedział:

"Nawet ustawowe pozwolenie od was dostałem!".

Uderzający jest również sposób, w jaki odwraca do góry nogami całą rzeczywistość i podstawowe zasady moralne, uważając dobro za zło, a zło za dobro. Przykładowo, na widok relikwii krzyczał:

„Ale smród! Tak cuchną ci, którzy wybrali Jego!" (Te słowa odnoszą się do Jezusa Chrystusa, demon przez nienawiść i pogardę prawie nigdy nie wypowiada Jego imienia).

Na widok różańca powiedział:

"Ten przeklęty łańcuch z Krzyżem na końcu".

Kiedy ksiądz używał wody święconej, demon zaprotestował:

"Nie chcę, żeby mnie myli w tej wodzie, która śmierdzi gnojem i mnie parzy".

Na słowa "Pobłogosław Panie Boże naszego brata!"

Odparował:

"Niech będzie przeklęty, zabiorę go ze sobą do piekła!".

Na słowa Ewangelii: "Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię" (Mt 11, 28), natychmiast odpowiedział:

"Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy wesoło sobie żyjecie, przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście zepsuci i przewrotni, a ja was pokrzepię wieczną męką w jeziorze ognia".

Innym razem, kiedy egzorcysta wymawiał słowa Rytuału Rzymskiego "inimice fidei, hostis generis umani, mortis adductor" (nieprzyjacielu rodzaju ludzkiego, sprawco śmierci) diabeł taką oto metaforą wyraził nieodpartą chęć czynienia zła dla samego zła:

"Tego dnia, kiedy odeszliśmy od Niego (wielka bitwa na niebie - walka woli i rozumu), powiedzieliśmy Mu: moc grzechu będzie naszym ołtarzem, na którym będziemy składać w ofierze dusze twych przeklętych dzieci. Po tym ołtarzu będzie spływać krew twoich przeklętych dzieci. Istnieje bóg dla tych, którzy nienawidzą i to właśnie on jest moim bogiem".

W wyzwiskach, które wykrzykuje, widać również, że demon nieustannie próbuje skłócić ludzi i podżega jednych przeciwko drugim. Lubi podkreślać, że podoba mu się nienawiść pomiędzy ludźmi. Łaknie ludzkiej złości i przewrotności, ponieważ, jak sam wielokrotnie wyznał:

"to jest pokarm, który mnie pokrzepia i dodaje mi sił"."My szatani chcemy niezgody, chcemy nienawiści i wojny. Nie ważne gdzie i z jakiego powodu". "Wiesz ilu naszych "potępieńców" krąży po świecie?"

Innym razem, w momencie, w którym Rytuał Rzymski przewiduje zadawanie pytań demonowi, na pytanie jak się nazywa, odpowiedział, że nazywa się Sahaar i przychodzi z pustymi. Kazano mu wrócić na pustynię, skąd przyszedł. Wtedy egzorcysta usłyszał w odpowiedzi:

"Ja noszę pustynię przy sobie!". [Te słowa można przetłumaczyć także: Przynoszę pustynię ze sobą].

Podczas kolejnych egzorcyzmów stało się jasne, że chciał w ten sposób wyrazić swe dążenie do wzniecania nienawiści, z której rodzi się oschłość, rozpacz i śmierć w relacjach ludzkich. A także pokazać, że cieszy go bezpłodność i pustka - zarówno fizyczna jak i duchowa.

W niektórych przypadkach jego wypowiedzi bywają dowcipne, pół żartem pół serio, jak na przykład sytuacja, kiedy egzorcysta usłyszał pod swoim adresem: "Każdy klecha (ksiądz) przynosi nam pecha, zwłaszcza, taki, który robi, co do niego należy. Bo przez takiego nic nam się nie udaje!".

Szczególną nadzieją napawa Maryjne doświadczenie płynące z egzorcyzmów. Kiedy mówi się o Matce Bożej, demony reagują atakami furii i szału. Nienawidzą Matki Bożej, nigdy nie odważą się wypowiedzieć Jej imienia. Mówią "ona", albo "tamta".

Pada cały stek najgorszych bluźnierstw pod adresem Matki Bożej. Uskarżają się, że niszczy ich plany. Demon reaguje gwałtownie na wspomnienie Niepokalanego Serca Maryi. Wykrzykuje,

„że ten... taki nie taki (i tu mówi o papieżu Janie Pawle II słowami, których nie da się powtórzyć) poświęcił świat temu Niepokalanemu Sercu i że ten akt pokrzyżował piekłu pewne plany na skalę światową”.

Jeśli chodzi o Różaniec Święty, kiedyś założono koronkę Różańca na szyję osoby egzorcyzmowanej. Demon zaczął krzyczeć:

"przygniata mnie, jaki to nieznośny ciężar! Zabierzcie ten łańcuch z Krzyżem na końcu!".

Egzorcysta powiedział: "Od dziś nasza siostra będzie codziennie odmawiała Różaniec".

A diabeł natychmiast odparł: "I co z tego? I tak jest was niewielu! To nic nie znaczy, w porównaniu z całym światem! (mówił o osobach odmawiających Różaniec) W to mi graj! Przeszkadza mi, kiedy ją wzywacie, to mi przypomina jego życie" (ma na myśli życie Pana Jezusa, które rozważamy w Różańcu).

Innym razem egzorcysta wyjął z kieszeni koronkę różańca. Demon natychmiast zaczął krzyczeć:

"zabierz ten łańcuch, zabierz ten łańcuch!". "Jaki łańcuch?" "Ten z krzyżem na końcu. Ona nas biczuje tym swoim łańcuchem!".

Z pewnością chodzi tu o swoistą metaforę, jednak pozwala ona zrozumieć, i to w sposób bardzo konkretny, jak wielka jest moc Różańca i jak bardzo demon się go lęka.

Innym razem, ku wielkiemu zaskoczeniu egzorcysty, kiedy podczas modlitwy odczytywane były wezwania do Matki Bożej, demon zaczął krzyczeć


"Tylko Ona jest wszędzie. Ona mnie zabija. Zawsze mnie zabijała. Wszystko przewraca do góry nogami. Ten jej przeklęty płaszcz mnie dusi, za każdym razem. Żaden z nas tego nie wytrzyma".

Wtedy egzorcysta zawołał:

"Dziękuję Ci Matko, dziękuję Twemu Niepokalanemu Sercu!"

Demon odpowiedział:

"Zostaw to Serce w spokoju. Przebiliśmy je mieczem - a ono nie umarło. Ukrzyżowaliśmy Jej Syna, a ona nie umarła, dostała więcej dzieci!"

Podczas innego egzorcyzmu, kiedy egzorcysta oddawał cześć Niepokalanemu Sercu Maryi, demon powiedział:

"Jej Serce sprawia nam ból. Im bardziej przebijaliśmy to Serce, tym mocniej biło. Im bardziej miażdżyliśmy to Serce, tym bardziej Ona miażdżyła nas. Im bardziej cierpiała, tym bardziej cierpieliśmy i my. Chcieliśmy zrobić jej na złość, a Ona zabijała nas swoim płaczem. Jej łzy są ogniem, który nas zabija".

Innym razem ten sam egzorcysta wzywał wstawiennictwa Niepokalanego Serca Maryi, a demon zaczął mówić o kolcach, które tkwią w tym Sercu (są one symbolem grzechów ludzkości) oraz o ludziach, którzy chcą ofiarować Maryi swe zadośćuczynienie.

Powiedział wtedy:

"Ludzie pomogli mi wbić w to Serce mnóstwo kolców, tysiące miliardów. Sami żeście mi pomogli wbić te wszystkie kolce. Właśnie wy! Ale im więcej kolców, tym większą ma siłę! Im więcej krwi, tym więcej mocy! Im więcej cierpienia, tym więcej chwały! Wasze grzechy zamieniły się w chwałę, bo wiele dusz poświęciło się Jej, żeby zadośćuczynić za zniewagi. Każda dusza, która jej się poświęca wyciąga kolec z Jej serca. A każdy taki wyciągnięty kolec jest jak ognisty pal, który przebija nasz mózg. My ich bijemy, pokonujemy ich, palimy, drapiemy, rozszarpujemy ich na kawały, a oni padają na kolana i się modlą. My im ubliżamy, szkalujemy ich, znieważamy - a oni padają na kolana i się modlą. Ta tortura nigdy się nie skończy! Ta tortura nigdy się nie skończy! Jest ich za dużo! Za dużo! Tylu głupców się Jej poświęca. Tylko na to czekają, żeby umrzeć dla tej... i dla jej Syna!"

Podczas innego egzorcyzmu, demon chełpił się, że zadał cierpienie niewinnym ludziom. Egzorcysta zaczął modlić się tymi słowami:

"Panie Jezu Chryste, wydawało się, że zostałeś pokonany na Krzyżu - wydawało się, że moce ciemności zwyciężyły, a w rzeczywistości Ty odniosłeś decydujące zwycięstwo".

Diabeł odparł:


"To wszystko przez Nią! (mówił tutaj o Matce Bożej) Wszystko z winy Jego Matki! Uczyłem tę idiotkę (mówił o osobie dręczonej) nienawiści do Niej, a Tamta i tak wygrała. Ona (tzn. Matka Boża) nieustannie się modli. Nawet przez chwilę nie siedzi cicho. I ciągle nas biczuje tymi swymi modlitwami".

Z pewnością znaczy to, że Maryja wstawiała się u Boga za tą dręczoną osobą. Chodzi także o to, że ta kobieta coraz bardziej kochała Maryję.

Podczas innego egzorcyzmu demon powiedział:

"Za każdym razem, kiedy schodzi tu na ziemię, pogrążamy się coraz niżej. Każda Jej łza to dziura w naszej skórze. Każde Jej spojrzenie szarpie nasz mózg na kawałki. Każdy Jej krok to nasz koniec. Usiłujemy Ją powstrzymać, ale nie możemy, bo Ona jest silniejsza on nas. Zły nie ma nad Nią żadnej władzy".

Innym razem miał miejsce szczególnie wstrząsający epizod. Pewnego dnia, zwracając się w stronę wizerunku Matki Bożej znajdującego się w pomieszczeniu, gdzie sprawowany był egzorcyzm, demon zaczął krzyczeć:


„Czemu wszystko ofiarowałaś temu? Dlaczegoooooo! Po cooooooo!" Egzorcysta zapytał:, „Co ofiarowała?"

A demon odrzekł: "Pod Krzyżem Tamtego! Ona cierpiała!"

Niewątpliwie odnosi się to ofiary cierpienia, którą Maryja złożyła Ojcu Przedwiecznemu w imieniu własnym i w imieniu Syna podczas ukrzyżowania.

Wtedy egzorcysta powiedział: "Pamiętaj, że Maryja, u stóp Krzyża, ofiarowała Bogu Ojcu Jezusa i siebie samą wraz z Nim. Za nas ofiarowała to cierpienie, ponieważ jesteśmy Jej dziećmi".

W tym momencie zaczęły się wrzaski nie do opisania. Nie mogąc znieść siły płynącej z ofiary Chrystusa i Maryi złożonej na Kalwarii, powiedział:


"Dosyć! Dosyć tego! Nie przypominaj mi tego! Basta! Pali mnie to żywym ogniem!".

W Wielki Piątek 2006 roku, kiedy egzorcysta odczytywał fragment Ewangelii Świętego Jana, przy słowach, które Pan Jezus skierował do Maryi i świętego Jana:

"Niewiasto, oto syn Twój"; "Oto Matka twoja!", demon nie wytrzymał i powiedział:


"W jednej chwili umiłowała wszystkie swe dzieci. Przez wszystkie pokolenia. I znowu powiedziała "tak". Aniołowi powiedziała "tak", a pod krzyżem znowu powiedziała "tak" swemu Synowi. Po to, żebyście stali się Jej dziećmi".

Egzorcysta zrozumiał, że demon wbrew swojej woli musiał wyznać coś, czego nigdy nie chciałby powiedzieć. Czytał dalej:

"Od tej chwili uczeń wziął Ją do siebie".

Diabeł, okazując wielką odrazę, która przejawiała się w tonie głosu i w całej postawie, dodał:

"Czyste dusze przyjmują do serca Matkę Boga. Wasze ciało i wasz duch to dom Pański i do tego domu Ją przyjmujecie. Wszystkie dzieci Boże powinny wziąć Maryję do siebie. Tego was uczyła swoim życiem. W Maryi macie wielką pomoc, powinniście częściej z niej korzystać. Módlcie się, módlcie się do niej więcej. Weźcie ją do siebie. Ona towarzyszy każdemu z was".

Egzorcysta, wiedząc, że Wielki Piątek jest dniem szczególnej łaski przypomniał wtedy ofiarę Pana Jezusa na Krzyżu poniesioną z miłości do nas, Jego rany, Jego krew i cierpienie, jego upokorzenie i ofiarę złożoną Bogu Ojcu, łzy i cierpienie Maryi u stóp krzyża i ofiarę, którą złożyła Bogu Ojcu łącząc się z ofiarą Syna. Kiedy modlił się wspominając te wielkie wydarzenia, demon stwierdził, ku wielkiemu zdumieniu egzorcysty:

"My demony też staliśmy pod krzyżem. Podburzaliśmy niektórych przeciwko Niemu. Żeby Mu ubliżali, żeby go obrażali, żeby rzucali Mu wyzwania. Innych kusiliśmy wzbudzając w nich wątpliwości. Wmawialiśmy im, że to nie może być prawdziwy Mesjasz. Niektórzy poszli tam, żeby zobaczyć jakiś cud i przekonać się na własne oczy, że to On jest Mesjaszem. Co za durnie! Przepędziliśmy stamtąd mnóstwo ludzi. Przestali w niego wierzyć, przerazili się widząc jak umiera. Zostało paru niedobitków. Oni z kolei doszli do przekonania, kiedy już umarł, że to wszystko nieprawda. Bo skoro umarł, to już po wszystkim. Nic się już nie da zrobić.

Kiedy zdejmowali ciało krzyża, kusiliśmy nawet Jana. Wmawialiśmy mu:


"Zobacz, jak skończył ten wasz Mesjasz! Zobacz, jak skończył ten twój Mesjasz!".

Kusiliśmy nawet jego Matkę. Miała rozdarte serce. Ale jednocześnie w tym sercu panował nieopisany pokój. Wszystkim przebaczała. Kochała i cierpiała. Jej przebaczenie było całkowite. Jej miłość była całkowita. Jej ofiara była całkowita. I to nas pokonałoooooo!

Bezskutecznie podkopywaliśmy Jej wiarę. Ona nie przestawała się modlić. Tylko ona Jedna wierzyła w Zmartwychwstanie. Jej serce już wszystko wiedziało. I tamtego dnia o świcie, w dzień po szabacie, On przyszedł najpierw do Niej. Nie wiemy, co do siebie mówili. Widzieliśmy ich. Widzieliśmy tylko, że to spotkanie promieniowało pokojem i nieskończoną miłością. Ale nie mogliśmy nic usłyszeć. Ich rozmowa była poza naszym zasięgiem. A potem zobaczyliśmy Magdalenę idącą do grobu".

Innym razem, kiedy podczas sprawowania swej posługi egzorcysta powiedział, że odprawi Mszę Świętą w intencji tej osoby, demon nie miał już sił, żeby zareagować, zbliżał się moment uwolnienia. Ale powiedział:

"Nie mam pojęcia, co mu strzeliło do głowy. Skąd mu to przyszło, żeby się za was poświęcić. Za was, którzy nie jesteście niczym więcej, tylko cuchnącymi śmieciami i kupą gnoju. Jak on to zrobił! Jak On mógł! Poświęcić się za takie marne, paskudne, nic nie warte kreatury, które nic nie rozumieją. Nie wiecie jak bardzo On was kochał i jak was kocha, bo Go bez przerwy obrażacie. Jemu Msza jest niepotrzebna. On ma wszystko. Tylko dla was ją wymyślił. Tylko dla was. Żeby was do Siebie zbliżyć. Żebyście mogli Go mieć na co dzień. A wy, głupcy, plujecie na to. A wy nie przyjmujecie tego. Wy, którzy naprawdę moglibyście być tacy jak On. On chce was mieć przy sobie (te słowa demon wypowiedział z wielkim trudem). I każdego dnia daje wam to Swoje Ciało i Krew. Dla nas to coś obrzydliwego, ale dla was to wszystko. To jedyny środek zbawienia, żebyście nie poszli na zatracenie, tak jak my. A do was to nie trafia! Jak można nie zrozumieć? A wy nie rozumiecie. On tam jest i mówi do was: "Oto jestem! Weźcie mnie do siebie! Pójdźcie za mną". Do mnie powiedział: "Vade retro" (Idź precz!) A do was mówi: "Oto jestem, przyjdźcie do Mnie".

Innym razem, podczas gwałtownej walki, egzorcysta zrozumiał, że demon nie chce powtórzyć czegoś, co Chrystus rozkazał mu powiedzieć. W pewnym momencie, zupełnie pokonany mocą Bożą, krzyknął:


"On mi kazał powiedzieć: nie lękajcie się, wyjdźcie na spotkanie waszego Boga. Zostawcie wszystko, co was wiąże ze złem. Wypełnijcie swoje życie Bogiem. Niech w waszym miejscu będzie miejsce tylko dla Jezusa Chrystusa. Idźcie za nim w radości i w cierpieniu. Uwielbiajcie Go zawsze. On jest waszym zbawieniem".

A potem demon zaczął przeraźliwie wyć.

Ks.. Francesco Bamonte
+
USTAWY DUCHOWE

O. JAN TAULER OP

–––––––

ROZDZIAŁ IV

O śmierci nadzmysłowej

Trzy rzeczy idą po śmierci człowieka. Pierwszą jest, że zostanie do trumny zamknięty i do grobu wniesiony: drugą, że każden może deptać po nim aż do zmartwychwstania: trzecią: że ciało jego w proch się obróci. Podobnież dzieje się z tym, który światu obumarł i stał się człowiekiem Bożym. Bo najprzód zamyka …More
+
USTAWY DUCHOWE

O. JAN TAULER OP

–––––––

ROZDZIAŁ IV

O śmierci nadzmysłowej

Trzy rzeczy idą po śmierci człowieka. Pierwszą jest, że zostanie do trumny zamknięty i do grobu wniesiony: drugą, że każden może deptać po nim aż do zmartwychwstania: trzecią: że ciało jego w proch się obróci. Podobnież dzieje się z tym, który światu obumarł i stał się człowiekiem Bożym. Bo najprzód zamyka się w Boskiej woli i podlega ludzkim władzom z zupełną pokorą, bez najmniejszego szemrania i bez najmniejszego żalu przeciwko bliźniemu; wierząc, iż wszyscy są lepsi i świętsi w obliczu Boga, niżeli on sam całego stworzenia wyrzutek. Po wtóre, cierpi ze stałością i cichą rezygnacją pogardę i poniżenie od całego świata. Znosi równym sercem, obelgi, poniżenia, krzywdy, boleści i sromoty skądkolwiek przychodzące; nie broni się, nie wyprasza, nie skarży, zemsty nie szuka; zgoła w takiej zachowuje się nieczułości jaka właściwa jest ciałom zmarłych. Po trzecie, zostaje martwy zupełnie na to wszystko co nie jest Bogiem, w Nim składa swą ufność, a pragnienie i chciwość dostatków świeckich tak w sobie przytłumia, iż tak strata jak powiększenie majątku jednakowe na nim czynią wrażenie. Tylko to ma za potrzebne spomiędzy rzeczy zmysłowych, bez czego natura popadałaby w omdlenie przeciw woli Boga, gdyż siły swoje, zdolności i wolę poświęcił wyłącznie usłudze Stwórcy. Zrzekać się będzie wszelkiego przywiązania do bogactw, uważając takowe jako własność Stwórcy, z której ma być zdany ścisły rachunek, nie zaś jako własność, którą by szafować można dla własnych rozkoszy. Tym sposobem prawdzi się słowo Pana naszego, który nauczając "jako jest trudno tym co w pieniądzach ufają wnijść do królestwa Bożego" rzekł tym co się dziwowali: "I któż może być zbawion? U ludzi jest niepodobno, ale nie u Boga; albowiem u Boga wszystko jest podobno" (Mk X, 27). "Tak zrzekłszy się miłości bogactw, człowiek łączy się z Bogiem; oddaje się w Jego ręce ze wszystkim co go otacza i chce być dobrym szafarzem rozlicznej łaski Bożej" (św. Piotr. I l. IV r. 10 w.). Jemu to Bóg powierza rozdanie chleba powszedniego biednym, żeby się o niego daremnie nie modlili i nie grzeszyli przeciw Panu. Wtenczas człowiek bogobojny, zrzeka się istotnie własności osobistej, ofiaruje Bogu wszystkie swoje mienie i wpośród bogactw zostaje ubogim. Rozrządza nimi nie dla przyjemności zmysłowych ani dla wykonywania własnej woli, lecz przyjmując z pokorą powinności i trudy którymi go wola Boska obdarzyła, stara się wolę tę najświętszą poznawać i spełniać. A im trudniej bogatemu wpośród tysiącznych pokus, przytłumić gwar cielesności i usłyszeć głos Boży, tym większa zasługa jeśli temu wydoła!

Jest jeszcze drugi rodzaj śmierci nadzmysłowej: przez cierpienia nieokreślone, z nieznanych źródeł wypływające i dręczące nieprzerwanie duszę naszą. Bóg tymi nużącymi drogami prowadzi ukochanych swoich do ziemi obiecanej. Nie szukajmy wtenczas pociech i roztargnień zewnętrznych, bo byśmy mogli stracić zwycięstwo kiedy onego jesteśmy najbliżej. Należy z rezygnacją oczekiwać wyroków Pana i ofiarować nasze utrapienia, byśmy się stali podobnymi Jezusowi oddającemu się na mękę i ukrzyżowanie dobrowolnie; ogołoconemu z wszelkiej pomocy, z wszelkiej pociechy i konającemu w boleściach by się spełniła wola Ojca niebieskiego. O tych którzy obumarli sobie mówi Apostoł: "Bo kto umarł, usprawiedliwion jest od grzechu. A jeśliśmy z Chrystusem umarli, wierzymy, iż wespół też z Chrystusem żyć będziemy" (Rzym. VI, 7-8).

Zaiste dobrze jest i chwalebnie rozmyślać o męce Syna Bożego, i powtarzać często, gorliwie, ze łzami, modlitwę Pańską. Ale nierównie jest lepiej i użyteczniej dla chwały Bożej naśladować Jezusa Chrystusa w pokorze i poniżeniu. Udaj się w którą chcesz stronę, wszędzie znajdziesz wołającego na ciebie Boga, i wszędzie będziesz musiał krzyż dźwigać w jakiej bądź postaci; chceszli uniknąć jednego, napotkasz natychmiast drugi cięższy, i nie ma mądrości która by cię mogła zupełnie od krzyża uwolnić. Jeśli nie chcesz dźwigać krzyża Chrystusowego, będziesz dźwigać krzyż łotra. Jeśli pragniesz zostać zwolennikiem Jezusa, musisz żyć w umartwieniu. "Nie jest sługa większy od pana swego, jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą" (Jan. XV, 20). "Nie jest uczeń nad mistrza: lecz doskonały każdy będzie, jeżeli będzie jako mistrz jego" (Łk. VI, 40). "Nie jest uczeń nad mistrza, ani sługa nad pana swego. Dosyć uczniowi, aby był jako mistrz jego, a słudze, jako pan jego" (Mt. X, 24-25).

W tych słowach znajduje się wszystko zebrane, a będziesz posiadać mądrość najpotrzebniejszą jak się nauczysz cierpieć i znosić wszelkiego rodzaju umartwienia. Mówi św. Piotr, ów szczery naśladowca Jezusa Chrystusa: "Albowiem na to wezwani jesteście: bo i Chrystus ucierpiał za nas zostawując wam przykład, abyście szli w ślady Jego" (I Piotr. II, 21). Pewniejszej zatem, jawniejszej i krótszej drogi obrać niepodobna od tej, na której przewodniczy nam Boski nasz Nauczyciel; po niej najbezpieczniej zaprowadzi nas Syn przed majestat Ojca.

Wszakże iżby nie błądzić, żeby z łaską zgodnie mogła działać natura, trzeba zważać na trzy łączne znaki upewniające nas, iż nie powodują nami ani prądy fałszywej wolności, ani zwodnicze światło natury, ani błędne nauki. A byleśmy nie dali się uwodzić tym łudzącym widmom: niepokój przez nie w duszach sprawiony, będzie się przyczyniać do ostatecznego zwycięstwa.

Pierwszym znakiem, iż wierny postępuje na dobrej drodze, jest: gdy szczerze i usilnie modli się do Boga, by go obdarzył łaską poznania i przypomnienia wszystkich swoich grzechów, i żeby zesłać raczył przy spowiedzi prawą skruchę; gdy po otrzymaniu rozgrzeszenia stara się zadosyć czynić wedle nakazów Kościoła katolickiego, szuka gorliwie poprawy żywota, unika pilnie wszystkich okazyj do grzechu, choćby najmniejszego, i trwa nieprzerwanie w tym usposobieniu i staraniu. Wtenczas to jest nadzieja, że Bóg raczy w nim spełnić dzieło swojego miłosierdzia.

Drugi znak jest ten, gdy chrześcijanin pragnie zbawienia i szczęśliwości z równą usilnością dla bliźniego jak dla siebie, gdy mu przychodzi w pomoc jak może najgorliwiej, tak dobrze w potrzebach ciała jak potrzebach duszy, a to w celu podobania się Bogu; gdy na koniec modli się z równą gorliwością za wszystkich, za których Bóg chce żeby się modlono, czy oni są przyjaciółmi czy nieprzyjaciółmi. Ta to jest dopiero prawa miłość bliźniego niezmącona fałszywymi zdaniami naturalnego rozumu.

Trzeci znak zależy na tym, aby człowiek w czynach swoich zewnętrznych i nadzmysłowych, usiłował naśladować żywot i uczynki Jezusa Chrystusa, błagając Boga o tak ścisłe z Nim połączenie iżby nie miał nic innego w sercu jeno Jezusa ukrzyżowanego, a przez tego Zbawiciela naszego zasługi, świętość i mękę, wyniesiony został przed oblicze Boga Ojca. Innego bowiem celu nie ma dla nas w tym życiu, jak dostąpienie widoku Ojca: ani do tego celu innej drogi nie ma jak tylko przez Syna. Jakoż sam powiada: "Jam jest droga i prawda i żywot. Żaden nie przychodzi do Ojca, jedno przeze mnie" (Jan. XIV, 6). Na tej drodze nie zbałamuci nas żaden fałszywy prorok, żadna samowolność, żadne urojenie natury naszej.

Są inne jeszcze trzy znaki po których o świątobliwości upewniać się można. Pierwszym znakiem jest miłość nieprzyjaciół i chęć oddania dobrodziejstw za krzywdy, takowe bowiem działanie jest naturze zupełnie przeciwne a natura już tym samym zwalczoną być musi, kiedy łaska do tego stopnia mogła opanować serce. Okazał nam Jezus Chrystus przykładem i słowem, jak miłować należy nieprzyjaciół: wszak na krzyżu mówił jeszcze, "Ojcze odpuść im: bo nie wiedzą co czynią" (Łk. XXIII, 34).

2re Świątobliwość miłuje Boga z takim zapałem, iż pragnie z całej mocy duszy, by wszystko stworzenie gorącą miłością dla Stwórcy swojego płonęło, iżby się pełniła najświętsza Jego wola w nas wszystkich, a imieniowi Jego była chwała nieskończona jak w niebie tak i na ziemi. To usposobienie jest także naturze przeciwne i korzące wolę człowieka, ponieważ natura w czym swoje upodobanie znajduje, to chciałaby wyłącznie posiadać. Dopiero łaska, nie chce wyłączności w miłowaniu, owszem chce z wszystkimi ludźmi, z wszystkimi narodami podzielać słodycze pobożności, bo w pomnożeniu chwały Pana Boga jedyne szczęście swoje upatruje. Natura musi tu zupełnie wyrzec się bytu swojego.

3cie Miłość Boga do takiej dochodzi potęgi i tęsknoty za Nim, tak staje się gwałtowną, iż człowiek wzorem Apostoła wzdycha za godziną rozstania się duszy z ciałem, i wygląda prędkoli nadejdzie ta chwila, w której połączy się z Bogiem na wieki, co tylko wskutek śmierci nastąpić może. To upragnienie śmierci, na którą wzdryga się natura, jest wyłącznie dziełem łaski. Natchniony łaską wołał Apostoł: "Nieszczęsny ja człowiek, kto mię wybawi od ciała tej śmierci" (Rzym. VII, 24).

Zdarza się wszelako bardzo często, że nas łudzą poruszenia i myśli wewnętrzne, że je Bogu przypisujemy, kiedy one właśnie są wypływami natury albo natchnieniami złego ducha; tu sama dobra chęć nie jest dostateczną. Dlatego bardzo jest potrzebnym zbadać siebie dobrze, czy nie powodujemy się światłem naturalnym i zwodniczym, pamiętając, iż te jedynie uczynki które łaska początkuje, zasługują na wieczną nagrodę.

Pomnijmyż jako popęd i światło naturalne ciągną nas ku zwodniczym postaciom, ku złudzeniom, ku przyjemnościom, upodobaniu w sobie i ku własnej chwale.

Nasz dobry anioł doradza nam umartwienie natury, zły duch poddaje uczucie dumy, nasuwa myśli o naszej doskonałości, mądrości, zgoła o naszym samoistnieniu. Od tego złego ducha pochodzą: zgubne upodobanie w sobie, chęć zrozumienia rzeczy najświętszych i tajników najwyższych, tudzież odrzucenia jako rzeczy sprzecznych z rozumem tego wszystkiego co przechodzi nasz rozum. On to wzbudza w nas pychę, odrazę do pobożnych ćwiczeń, zamiłowanie w grzechach i potęguje skłonności cielesne, prowadzące nas do obrazy Boga. Gdy przeciwnie światło Boskie wskazuje nam pokorę, poddanie się, czystość i zrzeczenie się zmysłowych rozkoszy.

Niechajże więc teraz każdy poznaje po tych znakach, któremu ulega duchowi. Niechaj nie ufa zbyt wiele, żadnemu światłu, żadnej wiedzy, żadnym skłonnościom, chociażby się zdawały najlepszymi. Ani trafne zrozumienie Pisma świętego, ani wielka roztropność, ani bystrość nadzwyczajna rozumu, nie zdołają uśmierzyć wszelkich niepokojów w sercu człowieka. Jedno tylko światło Boskie, jedno światło łaski Zbawiciela, przyjęte z pokorą głęboką i z świętą miłością, pokój zupełny przynosi.

Ażebyś poznał dobitnie różnicę pomiędzy naturą i łaską, pamiętajże iż to pojęcie ja, moje, iż wrażenie zmysłów, rozkosze, zabawy, własna wola, chytrość, działania dla siebie samego, iż mówię to wszystko cechuje naturę, z niej wypływa lub odnosi się do niej.

Natura kocha życie i stworzenia znikome, łaska powiada nam: bądźcie dla stworzeń jako umarli; natura chce by cały świat wiedział o dobrych jej uczynkach, i stąd chwały wygląda; łaska życzy, żeby "lewica nie wiedziała co prawica czyni" (Mt. VI, 3) i z pocieszeniem cierpi pogardę od ludzi. Natura lęka się śmierci i wzdycha do długiego życia; łaska tęskni do zerwania ziemskich więzów by mogła się z Chrystusem połączyć. Naturę niepokoją tysiączne zajęcia rzeczami światowymi, łaskę to tylko niepokoi co ją do świata ciągnie i od najwyższego dobra odrywa. Natura jest płocha i niestateczna w dobrych uczynkach; łaski nie odstraszają trudności, nie uwodzi powodzenie. Natura znajduje upodobanie w samej sobie, w nowościach, w zdarzeniach światowych, w obcowaniu ze stworzeniem; łaska niczym nie jest zajęta tylko Bogiem i poprawą żywota. Pod wpływem łaski człowiek nie wie kiedy stał się pokorny, cierpliwy i bogobojny; a zaś chołdujący naturze chce zdawać sobie sprawę ze wszystkiego i w pobożności szuka głównie pociech duchowych i słodyczy wewnętrznych.

Cała więc tajemnica życia duchowego zależy na rozróżnieniu działania natury od uczynków łaski. Gdzie tylko mają znaczenie te słowa moja, ja, chętnie, niechętnie, tam natury panowanie. Bo łaska wynosi duszę poza strefę tych pojęć ograniczonych i względnych i pokazuje jej Boga Stwórcę, jako cel jedyny.

Przecie nie tak to łatwo rozeznać naturę od łaski: bo pokusy złego ducha bywają częstokroć bardzo podobne do natchnień Ducha Świętego. Musimy zatem gorliwie błagać Pana Boga o oświecenie nas; i nie ufając nigdy własnemu zdaniu, w rzeczach większej wagi, radzić się spowiedników i świętobliwych mężów. Gdy tego czynić nie możemy, uważajmy pilnie czy natchnienie ma na celu podbicie własnej woli i zrzeczenie się własnego upodobania: jeśli tak jest, możemy wierzyć, że łaska w nas działa. Natura bowiem skora jest tylko do pocieszeń i przyjemności: sama w sobie lubi upatrywać oparcie i zawsze umie wynajdywać słuszne powody przeciwko pokorze i umartwieniu. Jak tylko czujemy skłonność do pokory i zrzeczenia się własnego upodobania, tuszmy wtenczas dobrze o natchnieniu Boskim i pomocy dobrego anioła.

Duch Święty ożywia nas gorliwością w wypełnieniu przykazań Boskich i naśladowaniu Jezusa Chrystusa, ale zarazem daje nam umiarkowanie potrzebne i roztropność odpowiednią słabości naszej natury. Duch zły przeciwnie namawia do porywania się z zapalczywością około dobrych uczynków, ażebyśmy tym łatwiej wpadali w złorzeczenie, gdy natura nie wydoła zamiarom na pozór pobożnym. Umiarkowanie więc jest oznaką obecności łaski.

Inną oznaką jest wytrwałość, ponieważ natura jest przez się zmienna i nie statkująca. Na ostatek zbawienną jest rada następująca. Ponieważ trudno przychodzi w tym życiu rozeznać zawsze naturę od łaski, więc w każdym wydarzeniu z jakiego bądź źródła pochodzącym, należy wznosić duszę do Boga i błagać, by On, Pan tak łaski jak natury raczył to wydarzenie ku chwale swojej skierować. Wtenczas podbijesz łaską naturę przez pokorę i chęć wypełnienia woli Boga o ile tobie jest wiadomą. Niebezpiecznie wszelako chcieć ją zbyt przenikliwie zgadywać: bo czyż my wiemy azali Bóg w dobroci swojej nie raczy zakryć woli swej przed słabością naszą "a grzech nie był poczytany, gdy zakonu nie było" (Rzym. V, 13).

Jeśli przecie czujesz się na siłach i chcesz wiedzieć, któren z dwóch uczynków Panu jest milszy, wybieraj ten co najmniej podchlebia naturze, byle z Pismem św., nauką Kościoła i z życiem Zbawiciela był zgodny. Tym sposobem możesz uświęcić działanie natury szczerością zamiaru, i ofiarować je Panu Bogu z tym głębszą pokorą imeś niepewniejszy azali Go są godnymi.

O. Jan Tauler OP

–––––––––

Jana Taulera zakonu św. Dominika Ustawy duchowe, dzieło z XIV wieku. Tłumaczenie polskie przejrzał i wydał ks. Z. Golian. W Krakowie 1852, ss. 54-67.

( PDF )

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMIV, Kraków 2004
Powrót do spisu treści dzieła o. Jana Taulera OP pt.

USTAWY DUCHOWE