,,WITAMY W PIEKLE'' Izrael jest w spirali śmierci. Kogo zabierze ze sobą w otchłań?
Nie powinno dziwić, że żołnierze w Sde Teiman, obozie jenieckim utworzonym przez Izrael po ataku Hamasu na południowy Izrael 7 października, regularnie używają gwałtu jako narzędzia tortur wobec palestyńskich więźniów.W zeszłym tygodniu aresztowano dziewięciu żołnierzy jednostki więziennej Force 100 za zgwałcenie ostrym przedmiotem na palestyńskim więźniu. Z obrażeniami musiał zostać zabrany do szpitala.
Co najmniej 53 więźniów zmarło w izraelskich aresztach, najprawdopodobniej w wyniku tortur lub odmowy dostępu do opieki medycznej. Izrael nie przeprowadził żadnych dochodzeń i nie dokonano żadnych aresztowań.
Dlaczego powinno dziwić, że samozwańcza izraelska „najbardziej moralna armia na świecie” stosuje tortury i gwałty na Palestyńczykach? Byłoby naprawdę zaskakujące, gdyby tak się nie stało.
W końcu to ta sama armia, która od dziesięciu miesięcy używa głodu jako broni wojennej przeciwko 2,3 milionom mieszkańców Gazy, z których połowa to dzieci.
To samo wojsko jest obecnie sądzone za ludobójstwo przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości (MTS), najwyższym sądem na świecie.
Jeśli dla Izraela nie ma czerwonych linii, jeśli chodzi o brutalne traktowanie palestyńskich cywilów przetrzymywanych w niewoli w Gazie, dlaczego miałyby istnieć czerwone linie dla osób porwanych z ulic kraju i wciągniętych do lochów?
Przemoc seksualna
Niektóre z okropności, które miały miejsce w Sde Teiman, udokumentowałem na tych stronach w maju.
Kilka miesięcy temu izraelskie media zaczęły publikować oświadczenia sygnalistów i lekarzy, szczegółowo opisujące panujące tam przerażające warunki.
Międzynarodowemu Komitetowi Czerwonego Krzyża odmówiono dostępu do aresztu, pozostawiając go całkowicie bez nadzoru.
31 lipca Organizacja Narodów Zjednoczonych opublikowała raport na temat warunków, w jakich od października ubiegłego roku przetrzymywanych jest około 9 400 schwytanych Palestyńczyków. Większość została odcięta od świata zewnętrznego, a powód ich aresztowania i przetrzymywania nigdy nie został ujawniony.
W raporcie stwierdza się, że we wszystkich izraelskich obozach odosobnienia mają miejsce „straszne akty” tortur i znęcania się, w tym przemoc seksualna, podtapianie i ataki z psami.
Autorzy stwierdzają: „Wymuszona nagość mężczyzn i kobiet; Bicie nago, w tym w genitalia; porażenie prądem genitaliów i odbytu; wielokrotne upokarzające przeszukania z rozbieraniem; powszechne wykorzystywanie seksualne i groźby gwałtu; oraz niewłaściwe dotykanie kobiet przez żołnierzy i żołnierzy”.
Według śledztwa istnieją „spójne doniesienia” o izraelskich siłach bezpieczeństwa „wkładających przedmioty w odbyty zatrzymanych”.
W zeszłym miesiącu organizacja Save the Children odkryła, że w Izraelu przetrzymywano setki palestyńskich dzieci, gdzie były głodzone i wykorzystywane seksualnie.
W tym tygodniu B'Tselem, główna izraelska grupa praw człowieka monitorująca okupację, opublikowała raport zatytułowany „Witajcie w piekle”, który zawierał zeznania dziesiątek Palestyńczyków, którzy wyszli z „nieludzkich warunków”. Większość z nich nigdy nie była oskarżona o popełnienie przestępstwa.
W raporcie stwierdzono, że nadużycia w Sde Teiman to „tylko wierzchołek góry lodowej”. Wszystkie izraelskie ośrodki zatrzymań stanowią „sieć obozów tortur dla Palestyńczyków”, w których „każdy więzień jest celowo skazany na surowy, nieubłagany ból i cierpienie”. Dodał, że jest to „zorganizowana, określona polityka izraelskich władz więziennych”.
Tal Steiner, przewodnicząca Izraelskiego Komitetu Publicznego Przeciwko Torturom, który od dawna prowadzi kampanię przeciwko systematycznemu torturowaniu więźniów palestyńskich, napisała w zeszłym tygodniu, że Sde Teiman to „miejsce, w którym miały miejsce najstraszniejsze tortury, jakie kiedykolwiek widzieliśmy”.
Puszka Pandory
Krótko mówiąc, tajemnicą poligraficzną w Izraelu jest to, że w Sde Teiman tortury i napaści na tle seksualnym są na porządku dziennym.
Nadużycia są tak straszliwe, że w zeszłym miesiącu Sąd Najwyższy Izraela nakazał urzędnikom wyjaśnienie, dlaczego działali niezgodnie z izraelskim prawem dotyczącym internowania „nielegalnych bojowników”.
Zaskoczeniem nie jest to, że palestyńskim więźniom stosuje się przemoc seksualną, ale to, że przywódcy Izraela kiedykolwiek wyobrażali sobie, że aresztowanie izraelskich żołnierzy za zgwałcenie Palestyńczyka odbije się echem wśród opinii publicznej.
Zamiast tego armia otworzyła trującą puszkę Pandory z aresztowaniami.
Aresztowania wywołały masową reakcję żołnierzy, polityków, izraelskich mediów i dużej części izraelskiego społeczeństwa.
Uczestnicy zamieszek pod wodzą członków izraelskiego parlamentu wkroczyli do Sde Teiman. Jeszcze większa grupa, w tym członkowie Force 100, próbowała włamać się do bazy wojskowej Beit Lid, w której przetrzymywani byli żołnierze, aby ich uwolnić.
Policja pod dowództwem Itamara Ben Gvira, przywódcy osadników o jawnie faszystowskich skłonnościach, przybyła późno, aby stłumić protesty. Ben Gvir wezwał do doraźnej egzekucji więźniów palestyńskich – lub zabijania ich „strzałem w głowę” – aby zaoszczędzić na kosztach ich uwięzienia.
Nikogo nie aresztowano, mimo że był to bunt i poważne naruszenie bezpieczeństwa.
Bezalel Smotrich, minister finansów Izraela, spotęgował publiczne oburzenie, potępiając aresztowania i nazywając żołnierzy Force 100 „bohaterskimi wojownikami”.
Dołączyli do niego inni prominentni ministrowie.
Trzech żołnierzy zostało już zwolnionych, a prawdopodobnie zwolnią kolejnych.
W Izraelu panuje zgoda co do tego, że wszelkie nadużycia, w tym gwałt, są dozwolone wobec tysięcy Palestyńczyków schwytanych przez Izrael w ostatnich miesiącach – w tym kobiet, dzieci i setek personelu medycznego.
Konsensus ten jest taki sam, jak ten, który uważa, że bombardowanie palestyńskich kobiet i dzieci w Gazie, niszczenie ich domów i zagłodzenie jest w porządku.
Gwałt dozwolony
Takie zdeprawowane postawy nie są niczym nowym. Opierają się na przekonaniach ideologicznych i precedensach prawnych, które rozwinęły się przez dziesięciolecia nielegalnej okupacji Izraela. Społeczeństwo izraelskie całkowicie znormalizowało pogląd, że Palestyńczycy to mniej niż ludzie i że wszelkie znęcanie się nad nimi jest dopuszczalne.
Atak Hamasu z 7 października tylko jeszcze bardziej ujawnił utrzymującą się od dawna zepsucie moralne w rdzeniu izraelskiego społeczeństwa.
Na przykład w 2016 roku izraelska armia mianowała pułkownika Eyala Karima na swojego głównego rabina, mimo że uznał Palestyńczyków za „zwierzęta” i tolerował gwałty na palestyńskich kobietach w interesie podniesienia morale żołnierzy.
Należy zauważyć, że wśród oddziałów bojowych coraz większą przewagę mają ekstremiści religijni.
W 2015 r. Sąd Najwyższy Izraela oddalił wniosek libańskiego więźnia o odszkodowanie złożony przez jego prawników w związku z jego zwolnieniem w ramach wymiany więźniów. Mustafa Dirani został zgwałcony pałką 15 lat wcześniej w tajnym więzieniu o nazwie Obiekt 1391.
Chociaż twierdzenie Diraniego zostało poparte badaniami lekarskimi przeprowadzonymi przez ówczesnego izraelskiego lekarza wojskowego, sąd orzekł, że nikt zaangażowany w konflikt zbrojny z Izraelem nie może wnosić roszczeń przeciwko państwu izraelskiemu.
Tymczasem organizacje i organizacje zajmujące się prawami człowieka regularnie donoszą o przypadkach gwałtów i wykorzystywania seksualnego Palestyńczyków, w tym dzieci przez izraelskich żołnierzy i policję.
Przez wiele dziesięcioleci izraelskim żołnierzom wysyłano jasny komunikat, że tak jak ludobójstwo Palestyńczyków uważa się za uzasadnione i „zgodne z prawem”, tak tortury i gwałty na schwytanych Palestyńczykach są również uważane za uzasadnione i „zgodne z prawem”.
Panowało zrozumiałe oburzenie, że dawno ustalone „zasady” – stanowiące, że wszelkie okrucieństwa są dopuszczalne – zostały nagle i arbitralnie zmienione.
Na krawędzi przepaści
Najważniejsze pytanie brzmi: dlaczego główny doradca prawny izraelskiego wojska zgodził się na wszczęcie śledztwa w sprawie żołnierzy Force 100 – i dlaczego teraz?
Odpowiedź jest oczywista. Izraelscy dowódcy wpadli w panikę po serii niepowodzeń na międzynarodowej scenie prawnej.
MTS, czasami nazywany Trybunałem Światowym, sądził Izrael za popełnienie „prawdopodobnego” ludobójstwa w Gazie.
Niezależnie od tego w zeszłym miesiącu doszedł do wniosku, że 57-letnia okupacja Izraela jest nielegalna i stanowi formę agresji wobec narodu palestyńskiego. Gaza nigdy nie była pod okupacją – orzekli sędziowie, pomimo odmiennych twierdzeń jej obrońców, w tym rządów zachodnich.
Co istotne, oznacza to, że Palestyńczycy mają prawo stawiać opór swojej okupacji. Albo ujmując to inaczej: mają niezbywalne prawo do samoobrony przed izraelskimi okupantami, podczas gdy Izrael nie ma takiego prawa przeciwko Palestyńczykom, których nielegalnie okupuje.
Izrael nie jest w „konflikcie zbrojnym” z narodem palestyńskim. Okupuje i brutalnie uciska.
Izrael musi natychmiast zakończyć okupację, aby odzyskać prawo do samoobrony – czego najwyraźniej nie ma zamiaru robić.
Tymczasem główny prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK), siostrzanego sądu MTS, aktywnie zabiega o nakazy aresztowania za zbrodnie wojenne izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu i jego ministra obrony Yoava Gallanta.
Różne przypadki wzmacniają się nawzajem. Orzeczenia Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości sprawiają, że MTK coraz trudniej waha się z wydawaniem i rozszerzaniem zakresu nakazów aresztowania.
Obydwa sądy znajdują się obecnie pod ogromną, przeciwdziałającą presją.
Z jednej strony na MTS i MTK wywierana jest masowa presja zewnętrzna ze strony takich państw, jak USA, Wielka Brytania i Niemcy, które są gotowe pozwolić na kontynuację ludobójstwa w Gazie.
Z drugiej strony sami sędziowie są w pełni świadomi, jaka stawka grozi, jeśli nie podejmą działań.
Im dłużej zwlekają, tym bardziej dyskredytują prawo międzynarodowe i swoją rolę jako arbitrów tego prawa. Daje to innym państwom jeszcze większą swobodę w twierdzeniu, że bezczynność sądów stworzyła precedens dla ich własnego prawa do popełniania zbrodni wojennych.
Prawo międzynarodowe, cała racja bytu MTS i MTK, jest na skraju upadku. Ludobójstwo Izraela grozi zniszczeniem wszystkiego.
Zatrzymanie ICC
Najwyżsi politycy Izraela są w centrum tej walki.
Są pewni, że Waszyngton zablokuje wszelkie próby egzekwowania przez Radę Bezpieczeństwa ONZ orzeczeń MTS przeciwko nim – niezależnie od tego, czy będzie to przyszłe orzeczenie w sprawie ludobójstwa w Gazie, czy istniejące orzeczenie w sprawie nielegalnej okupacji.
Ale nakazy aresztowania ICC to inna sprawa. Waszyngton nie ma takiego prawa weta. Wszystkie państwa, które podpisały Statut Rzymski MTK – większość Zachodu, z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych – są zobowiązane do aresztowania izraelskich urzędników, którzy wkraczają na ich ziemię i przekazywania ich Hadze.
Izrael i USA liczyły na to, że za pomocą formalności maksymalnie opóźnią wydanie nakazów aresztowania. Co najważniejsze, do wykonania swojej brudnej roboty zwerbowali Wielką Brytanię, sygnatariusza Statutu Rzymskiego.
Wyglądało na to, że nowy brytyjski rząd pod przywództwem Keira Starmera zacznie od miejsca, w którym zakończył się jego poprzednik, angażując sąd w długie i zawiłe debaty prawne na temat dalszego stosowania dawno zmarłych, 30-letnich Porozumień z Oslo.
Starmer, były prawnik zajmujący się prawami człowieka, wielokrotnie wspierał „prawdopodobne” ludobójstwo w Izraelu, a nawet argumentował, że głodzenie ludności Gazy, w tym dzieci, można uzasadnić jako „samoobronę” – koncepcję sprzeczną z prawem międzynarodowym, które definiuje ją jako karę zbiorową oraz Leczenie zbrodni wojennych jest całkowicie obce.
Jednak teraz, gdy ma bezpieczną większość parlamentarną, nawet Starmer wydaje się obawiać, że będzie postrzegany jako osoba pomagająca Netanjahu uniknąć aresztowania za zbrodnie wojenne.
Pod koniec ubiegłego miesiąca rząd brytyjski ogłosił, że wycofa zastrzeżenia prawne Wielkiej Brytanii wobec MTK.
W rezultacie zarówno Netanjahu, jak i izraelskie dowództwo wojskowe zostają nagle całkowicie zdemaskowane – dlatego zmuszeni byli zgodzić się na aresztowanie żołnierzy Force 100.
Zgodnie z zasadą znaną jako „komplementarność” izraelscy urzędnicy mogliby uniknąć procesów o zbrodnie wojenne w Hadze, gdyby potrafili udowodnić, że Izrael jest w stanie i chce sam ścigać zbrodnie wojenne. Nie wymagałoby to już interwencji MTK i wypełniania jego mandatu.
Izraelscy przywódcy mieli nadzieję, że uda im się skierować kilku szeregowych żołnierzy do izraelskich sądów i przeciągnąć procesy na lata. Tymczasem Waszyngton miałby pretekst, aby wywrzeć presję na MTK, aby umorzył sprawę na tej podstawie, że Izrael już ściga zbrodnie wojenne.
Międzynarodowa izolacja
Oczywistym problemem związanym z tą strategią jest to, że MTK nie jest przede wszystkim zainteresowany tym, aby kilku zwykłych żołnierzy w Izraelu było sądzonych jako zbrodniarze wojenni, nawet jeśli takie procesy w ogóle się odbędą.
Chodzi o strategię wojskową, która umożliwiła Izraelowi zbombardowanie Gazy w epoce kamienia łupanego. Chodzi o kulturę polityczną, która sprawia, że wydaje się normalne, że 2,3 miliona ludzi głoduje.
Chodzi o zapał religijny i nacjonalistyczny, od dawna kultywowany w armii, który obecnie zachęca żołnierzy do wykonywania egzekucji na palestyńskich dzieciach poprzez strzelanie do nich w głowę i klatkę piersiową, według zeznań amerykańskiego lekarza, który zgłosił się na ochotnika do Gazy.
Chodzi o hierarchię wojskową, która przymyka oko, gdy żołnierze gwałcą i wykorzystują seksualnie więźniów palestyńskich, w tym dzieci.
Odpowiedzialność nie spoczywa na garstce żołnierzy Force 100, lecz na izraelskim rządzie i dowódcach wojskowych. Stoją na szczycie hierarchii, która zezwalała na zbrodnie wojenne w Gazie w ciągu ostatniej dekady, a także na terytoriach okupowanych przez dziesięciolecia wcześniej.
Dlatego obserwatorzy całkowicie nie docenili, o co chodzi w orzeczeniach Międzynarodowego Trybunału Karnego i Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości.
Te wyroki przeciwko Izraelowi ujawniają sytuację, którą Zachód po cichu akceptował od dziesięcioleci i zmuszają go do dokładnego zbadania. Czy Izrael powinien mieć prawo działać jako reżim apartheidu, który systematycznie przeprowadza czystki etniczne i morduje Palestyńczyków?
Wymagana jest bezpośrednia reakcja ze strony każdej zachodniej stolicy. Nie ma już gdzie się ukryć. Państwa zachodnie stoją przed trudnym wyborem: albo otwarcie poprzeć izraelski apartheid i ludobójstwo, albo po raz pierwszy wycofać swoje wsparcie.
Izraelska skrajna prawica, która obecnie dominuje zarówno politycznie, jak i w bojowych szeregach armii, nie przejmuje się tym. Jest odporna na presję. Jest gotowa zrobić to sama.
Jak izraelskie media ostrzegają od jakiegoś czasu, część armii faktycznie przekształca się w bojówki kierujące się własnymi zasadami.
Z drugiej strony izraelscy dowódcy wojskowi zaczynają rozumieć pułapkę, którą sami na siebie zastawili. Od dawna kultywują faszystowski zapał wśród sił lądowych potrzebny do odczłowieczenia i lepszego ucisku Palestyńczyków żyjących pod izraelską okupacją. Ale zbrodnie wojenne, które ich jednostki z dumą transmitują na żywo, narażają ich teraz na konsekwencje prawne.
Międzynarodowa izolacja Izraela pewnego dnia będzie oznaczać miejsce w sądzie w Hadze.
Machina wojenna w narożniku
Orzeczenia MTK i MTS nie tylko demaskują demony izraelskiego społeczeństwa czy współwinną zachodnią klasę polityczną i medialną.
Międzynarodowy porządek prawny stopniowo otacza izraelską machinę wojenną i zmusza ją do skupienia się na sobie. Interesy izraelskiego dowództwa wojskowego są obecnie zasadniczo sprzeczne z interesami zwykłych żołnierzy i przywódców politycznych.
Rezultatem, jak od dawna ostrzegał ekspert wojskowy Yagil Levy, będzie rosnąca utrata dyscypliny, co aż nazbyt wyraźnie pokazały próby aresztowania żołnierzy Force 100.
Izraelskiego potwora wojskowego nie da się odwrócić łatwo ani szybko.
Według doniesień dowództwo wojskowe desperacko próbuje nakłonić Netanjahu do wyrażenia zgody na umowę o zakładnikach w celu doprowadzenia do zawieszenia broni – nie dlatego, że troszczy się o dobro palestyńskich cywilów lub zakładników, ale dlatego, że jest jeszcze bardziej prawdopodobne, że generałowie wylądują w Haga staje się tym większa, im dłużej trwa to „prawdopodobne” ludobójstwo.
Izraelscy fanatycy ignorują prośby przywódców. Chcą nie tylko kontynuować niszczenie narodu palestyńskiego, ale rozszerzyć krąg wojny, bez względu na konsekwencje.
Obejmuje to podjęte w zeszłym tygodniu lekkomyślne posunięcie mające na celu zamordowanie przywódcy Hamasu Ismaila Haniyeha w Iranie – prowokację mającą tylko jeden cel: osłabienie umiarkowanych w Hamasie i Teheranie.
Jeżeli, co wydaje się pewne, dowódcy Izraela nie będą chcieli lub nie będą w stanie położyć kres tym ekscesom, wówczas Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości uzna za niemożliwe zignorowanie zarzutów o ludobójstwo wobec Izraela, a Międzynarodowy Trybunał Karny będzie zmuszony wydać nakazy aresztowania pozostałych członków kierownictwa wojskowego.
Pojawiła się logika, w której zło żywi się złem w spirali śmierci.
Pytanie brzmi, o ile więcej krwi i nieszczęścia Izrael może rozprzestrzenić w drodze do otchłani.
Autor: Jonathan Cook
Israel Is in a Death Spiral. Who Will It Take Down With It