Moderniści chcą zniszczyć Mszę św...
Walka między tradycyjnymi katolikami, sprawia że moderniści wygrywają...Zdawał sobie sprawę, że jeśli uda mu się wziąć w swoje ręce Mszę świętą, jeśli uda mu się zredukować Ofiarę Mszy świętej do czystego posiłku, do upamiętnienia lub wspomnienia, do znaczenia wspólnoty chrześcijańskiej, do wspomnienia lub pamiątki Męki naszego Pana, a w konsekwencji osłabić najświętszą rzecz w Kościele, najświętszą rzecz przekazaną nam przez naszego Pana, najświętszą rzecz -to uda mu się zniszczyć Kościół. I z pewnością udało mu się, na zasadzie nieszczęścia, wyrwać z Kościoła całe narody, działając w ten sposób.
Msza święta, ofiara
W takim razie. Dzisiaj istnieje tendencja, której nikt nie może zaprzeczyć, do "wtrącania rąk" do Mszy świętej. Posuwają się do tego, że zmieniają rzeczy, które są istotne we Mszy świętej. A jakie są te istotne rzeczy we Mszy świętej? Po pierwsze, Msza św. jest ofiarą. Ofiara nie jest posiłkiem. Obecnie jednak chce się zakazać nawet słowa "ofiara". Mówi się o Wieczerzy eucharystycznej, mówi się o Komunii eucharystycznej..., mówi się o wszystkim, o czym się chce, do tego stopnia, że nie wspomina się nawet słowa ofiara. A przecież Msza św. jest przede wszystkim ofiarą, Ofiarą Krzyża, nie jest niczym innym. Zasadniczo Ofiara Krzyża i Ofiara Mszy Świętej są tą samą i jedyną Ofiarą. Nie ma innej Przemiany niż w formie ofiarowania. Nasz Pan ofiarował się w krwawy, ofiarny sposób na ołtarzu Krzyża, sam będąc Kapłanem i Ofiarą. A na naszych ołtarzach ofiarowuje On Siebie Samego, będąc jednocześnie Kapłanem i Ofiarą, przez posługę kapłanów. Tylko kapłan jest szafarzem konsekrowanym przez sakrament święceń, dostosowanym charakterem do kapłaństwa Pana naszego Jezusa Chrystusa, składającym Ofiarę Mszy świętej w osobie Chrystusa: "in persona Christi".
Prawdziwa obecność
Jeśli zlikwiduje się transsubstancjację Mszy św. Skoro już mówiłem wam o Ofierze, pomówmy teraz o drugiej rzeczy koniecznej, istotnej, jaką jest Rzeczywista Obecność naszego Pana w Świętej Eucharystii. Jeśli transsubstancjacja jest wyeliminowana.... To słowo jest niezwykle ważne, ponieważ rezygnując z niego, pomija się Rzeczywistą Obecność, a zatem przestaje być Ofiarą. Przestaje istnieć Ofiara dla Ofiary. W ten sposób przestaje istnieć Msza św. Innymi słowy: przestaje istnieć Ofiara i nasza Msza św. jest daremna. (Nie jest to już Ofiara, którą nasz Pan dał nam podczas Ostatniej Wieczerzy i na Krzyżu, i którą nakazał Apostołom utrwalać na ołtarzu). Jest to drugi niezbędny element. Najpierw Ofiara, potem Prawdziwa Obecność. Porozmawiajmy teraz o kapłańskim charakterze ministra.
To ksiądz, a nie wierni
To właśnie kapłan otrzymał od Boga, naszego Pana, polecenie kontynuowania Ofiary. I w żadnym wypadku nie są to wierni. Oczywiście, wierni muszą być zjednoczeni z Ofiarą, muszą całym sercem, całą duszą, zjednoczyć się z Ofiarą, która jest na ołtarzu, tak jak i kapłan. Wierni nie mogą jednak w żaden sposób składać Najświętszej Ofiary "in persona Christi", tak jak kapłan. Kapłan zostaje włączony w kapłaństwo Chrystusa, zostaje naznaczony na wszystkie czasy, na wieczność. "Tu es sacerdos in aeternum". Tylko On może prawdziwie złożyć Ofiarę Mszy Świętej, Ofiarę Krzyża. I dlatego tylko on może wypowiadać słowa konsekracji.
Na kolana!
Nie jest rzeczą normalną, że świeccy ustawiają się wokół ołtarza i razem z kapłanem wypowiadają wszystkie słowa Mszy świętej. Nie są oni bowiem kapłanami we właściwym sensie, w jakim jest nim kapłan konsekrowany. Nie można też uznać za normalne tłumienia wszelkich oznak szacunku dla Rzeczywistej Obecności. Brak szacunku dla Świętej Eucharystii prowadzi do tego, że nie wierzy się w Prawdziwą Obecność. A kto odważyłby się to uczynić po rozważeniu Słowa Bożego, według którego "Aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie, na ziemi i pod ziemią". Jeśli przed samym Imieniem trzeba klękać, to czy mamy stać, kiedy On jest rzeczywiście obecny w Eucharystii?
Miejsce, w którym składa się ofiarę, nazywa się ołtarzem. Dlatego jako substytut ołtarza nie można przyjąć wspólnego stołu, przeznaczonego do spożywania posiłków, który - jak przypomniał św. Paweł - znajduje się w jadalniach domowych, do jedzenia i picia. Ołtarz musi być elementem, który się nie rusza i na którym ofiarowuje się i przelewa krew. Z chwilą, gdy ołtarz zamienia się w stół do jadalni, przestaje być ołtarzem.
Przejęte z protestantyzmu
Zlikwidowanie wszystkich ołtarzy, które rzeczywiście są takimi ołtarzami, i postawienie na ich miejscu drewnianego stołu przed ołtarzem, który został uroczyście poświęcony, jest właśnie po to, aby zniknęło pojęcie Ofiary, które, jak widzieliśmy, ma kapitalne znaczenie dla Kościoła katolickiego. I w ten sposób protestantyzm dotarł i umocnił się. Przez ten zanik idei Ofiary cała Anglia pogrążyła się w schizmie, a następnie w herezji. "... Zsuwając się, zsuwając, stopniowo będziemy stawać się protestantami, nawet nie zdając sobie z tego sprawy". (Msgr Marcel Lefebvre, La Misa Nueva)
speminaliumnunquam.blogspot.com/2018/01/destruir-missa-nova.html
Modernizm i moderniści (...) Trzecią podstawą modernizmu jest ewolucjonizm czyli teoria rozwoju. Zdaniem encykliki jest to nawet najważniejszy punkt w systemie modernistycznym. I słusznie. Gdy bowiem agnostycyzm i immanentyzm służą głównie do tłumaczenia początku religii i wiary w ogólności, a wiary chrześcijańskiej w szczególności, ewolucjonizm, prowadząc dalej dzieło, daje dopiero zupełny obraz religii i teologii moder nistycznej.... Agnostycyzm, immanentyzm, ewolucjonizm – Modernizm i moderniści – Modernizm w świetle wiedzy
Modernizm triumfujący (...)Nowa jest przede wszystkim taktyka przeciwnika. Mistrzowskie posunięcie szatana polega na niszczeniu Kościoła pod pozorem posłuszeństwa, które jest cnotą katolicką par excellence. Stosując się do poleceń władz rzymskich, które podkopują wiarę i strukturę Kościoła, wszyscy – biskupi, kapłani i wierni – świadomie lub nieświadomie współpracują w dziele utraty prawdy i wiary. Zupełnie, jak gdyby sumienie mogło usprawiedliwić kogoś z posłuszeństwa wobec szkodliwych poleceń jego przełożonych! Jak gdyby niszczenie Kościoła i zaprzeczanie prawdom wiary mogło się stać jakąś zasługą i dobrym uczynkiem! Jak gdyby lepiej było trwać w błędzie razem z papieżem niż mieć słuszność wbrew niemu! Dzięki temu podstępowi ślepego posłuszeństwa władze w służbie zła mogły przeprowadzić rewolucję w tiarze i kapie pod znakiem ekumenizmu. W obecnej epoce posoborowej można się zastanawiać, ilu katolików ma jeszcze wiarę, którą otrzymali na Chrzcie. Paweł VI nigdy chyba nie miał tyle racji, co wtedy, gdy przewidywał, że w niedalekiej przyszłości Kościół dozna prześladowania i skurczy się do małej reszty, Kościoła milczącego (...) W praktyce więc rzekome zjednoczenie opierałoby się na najmniejszym wspólnym mianowniku, na zbiorczym dogmacie lub choćby powszechnym dla wszystkich religii pragnieniu bóstwa. Chcieć utworzenia religii powszechnej i uniwersalnej jest czymś tak niedorzecznym, jak wiara w jednego Boga, który jest równocześnie Trójcą, Allahem, Buddą i Dalajlamą. Oczywiste jest, że w takim przypadku prawdy wiary, jak Trójca Święta czy Wcielenie Chrystusa, zostałyby sprowadzone do czystych symboli, a w ostateczności do urojeń, w które nikt by już nie wierzył. ... Ks. Dominique BOURMAUD: Modernizm triumfujący