Clicks246
gloria24

Olszanka - Podlasie ~ Tajemnica Krolestwa Bozego ~ Czasy Ostateczne

OLSZANKA ~ BABCIA OLIMPIA ~ DOM BABCI
HADYNOW ~ PRZECIWNIK ~ WOLA BOZA
{ spis snow 2011 - 2018 }

LP 12.6 : " SLUCHAJCIE SLOW MOICH : JESLI JEST
U WAS PROROK ,OBJAWIE MU SIE PRZEZ
WIDZENIA , W SNACH BEDE MOWIL DO
NIEGO ."

03.02.2011
BABCIA OLIMPIA JAKBY WYSZLA Z MIESZKANIA U NAS W BLOKU.
I TRZEBA BYLO JAKBY JA OBMYC. POSZEDLEM DO JEJ POKOJU
POSPRZATAC.

29.05.2012
OGLADALEM BABCI JAKIES RZECZY W KUFERKU . BYLY TAM M.INN.:
CUKIERKI. ( tego dnia dwie gromnice przewrocily sie na parapecie )

22/23.05.2013
BABCIA OLIMPIA BYLA BARDZO CHORA JAKIS CZAS I ODZYSKALA
PRZYTOMNOSC. LEPIEJ SIE CZULA I JA WCHODZILEM PO DRABINIE
ABY JA ZOBACZYC I PRZYWITAC SIE. BYLA JAKBY NA STRYCHU W
SWOIM DOMU. BYLA TAM U NIEJ CHYBA MAMA ZOFIA. BABCIA MOWILA
COS O MNIE , ZE DOBRA DUSZA. POZNIEJ WIDZIALEM JAK WYCIAGALA
GWOZDZIE Z DESEK, BYLA PELNA ENERGI I SILY.

20.11.2013
SIEDZIELISMY I OGLADALISMY TV JAKBY W MIESZKANIU NA OSIEDLU
BYLEM JA,JULIA,WIOLETTA CHYBA I MOJA BABCIA. NAGLE COS Z GORY
ZLECIALO NA DOL W STRONE BABCI JAKBY MALY JAKIS OWADZIK.
BABCIA ODWROCILA SIE W JEGO STRONE I ZDMUCHNELA GO TAK,ZE TO
SPADLO NA PODLOGE. JA MOWIE ,ZE TO JAKIS ROBACZEK I ZBLIZYLEM
SIE DO NIEGO ,ZEBY BLIZEJ SIE TEMU CZEMUS PRZYJZEC. A TU SIE
OKAZUJE ,ZE ROBAK TEN ZACZYNA ROSNAC I STAJE SIE CORAZ
WIEKSZY. ROBI SIE Z NIEGO JAKIS WIELKI ROBAK , KTORY ZACZYNA
ISC W STRONE JAKBY WIOLETTY ,MOJEJ MAMY ( tez tutaj byla ), I
TAKZE JULI . BABCIA KRZYKNELA : - JAKA OLBRZYMIA STONKA !
I CZYMS W NIA UDERZYLA. I MAMA ZOFIA TEZ CHCIALA TO COS ZABIC
I JAKBY WSZYSCY W TA WIELKA STONKE UDERZALI . A ONA JESZCZE
ZYLA I SKIEROWALA SIE W MOJA STRONE ALE JAKBY SZUKAC U MNIE
POMOCY. JA ODBIEGLEM OD NIEJ , BALEM SIE JEJ. ROBILA TERAZ TA
STONKA JAKBY WRAZENIE ,ZE JEST POKOJOWO NASTAWIONA.POZNIEJ
OKAZALO SIE ,ZE JEST JEDNAK JUZ MARTWA I ZASTANAWIALISMY SIE
JAK JEJ SIE POZBYC JAK JA STAD WYNIESC NA ZEWN.

SEN MAMY
OGROD BABCI JAKBY OTOCZONY MARMUROWYMI SCIANAMI Z
KRZYZEM, DRZEWA JAKBY W KSZTALCIE PIRAMID Z KRZYZYKIEM
NA GORZE. PRZED WEJSCIEM DO DOMU BABCI BYLA JAKAS TABLICA
Z WYGRAWEROWANYM NAPISEM. W SRODKU DOMU BABCIA, KTORA
MOWILA COS JAK, - JUZ NIEDLUGO TO SIE SKONCZY...

25.04.2014
OLSZANKA.DOM BABCI.JA BYLEM TAM I JESZCZE KTOS Z NASZEJ
RODZINY. STALISMY PRZY DOMKU BABCI,KTORY BYL POLACZONY
OBOK RESZTA { jakas czescia} NIEDUZEGO DOMU POPRZEZ TAKI
DASZEK NAD DRZWIAMI .DOM OW BYL DREWNIANY,TEN DASZEK
TEZ,DRZWI,I OBUDOWA Z PRZODU, WYGLADALO TO NA JAKIES
STRASZE BUDOWNICTWO I BYLO LADNE.WSZEDLEM NA TEN OBOK
DOM ALE POKAZALO SIE,ZE NIE MIAL JUZ PIETRA ZABUDOWANEGO
BYLY TYLKO DOLNE KONSTRUKCJE { belki},Z DRZEWA,DALSZE
WEJSCIE GROZILO ZAWALENIEM. BYL KTOS Z NASZEJ RODZINY JAKBY
CHCIAL TO KUPIC - DOMEK BABCI ALE DOKLADNIE TO TEN { resztki
owego domu obok przylegajacego }.BYL TUTAJ JAKIS POSREDNIK Z
RODZINY CZY SPRZEDAJACY { nie pamietam dokladnie}. PO DRUGIEJ
STRONIE SZOSY BYL INNY DOM. JAKBY OPUSZCZONY WYGLADAL.
NASTEPNIE OBOK DOM Z JAKAS RODZINA. SLYCHAC BYLO GLOSY
DZIECI.WCHODZILISMY DO TEGO OPUSZCZONEGO DOMU. OKOLICA
WYGLADALA NA SPRZYJAJACA DO ZAMIESZKANIA. SPOKOJNA
ATMOSFERA,LUDZIE MIESZKAJACY OBOK W POKOJU I MILOSCI.
TEREN TEN WYGLADAL BYC ZAMIESZKANYM AZ DO SZYDLOWKI , OD
STRONY GDZIE STOI KRZYZ PRZY DRODZE { krzyz metalowy -
kapliczka}, NA POLACH , KTORE CIAGNAL SIE W STRONE SZYDLOWKI.
ROZMAWIALEM ,ZE WLASNIE KIEDYS MOGLISMY KUPIC TUTAJ ZIEMIE
CZY DOM I BYSMY PRZYJEZDZALI TUTAJ. TAKZE STWIERDZILEM ,ZE
TEN TEREN NADAJE SIE NA CZAS UCISKU. SPOTKALEM TEZ TAM,
W OKOLICACH OLSZANKI, KOLEZANKE JUSTYNE Z ANGLII , BYLO TO
NA JAKIES POLANIE,WYZSZYM WZNIESIENIU W OLSZANCE. MODLILA
SIE ONA TAM,SKLADALA DZIEKCZYNIENIE BOGU,ROBIAC UKLONY,
SCHYLAJAC SIE NA ZIEMI,NA KOLANACH. MIALA TEZ CHYBA APARAT
FOTOGRAFICZNY, ROBILA ZDJECIA,I CHYBA ULOTKI O OREDZIACH
BOZYCH. SPOTKALEM TEZ TAM INNYCH LUDZI.BYLI TO MEZCZYZNI
Z INNEGO KRAJU, Z UKRAINY LUB INNYCH PO ROSYJSKICH KRAJOW.
Z JEDNYM Z NICH ROZMAWIALEM. MOWILEM MU O BOGU OJCU.
TEN KTOS BYL WPIERW PESYMISTYCZNIE NASTAWIONY NA ROZMOWE
NA TEMAT BOGA, BO MOWIL ,ZE TYLE GRZECHOW UCZYNIL,ZE
PEWNO PAN BOG MU NIE WYBACZY. ALE JA MU NASWIETLILEM
BARDZIEJ O MILOSCI BOZEJ,MILOSIERDZIU I OW CZLOWIEK STAL SIE
RADOSNY SLYSZAC O PRAWDZIWYM OBLICZU BOGA,I MOWIL,ZE NIE
WIEDZIAL,ZE TAK JEST.RADOSNY POSZEDL DO SWOICH ABY TAKZE
GLOSIC O MILOSIERDZIU BOZYM. WIDZIALEM TEZ W INNEJ SCENIE Z
OLSZANKI TAKIE OSIEDLE POBUDOWANYCH MALYCH
DOMKOW Z CZERWONEJ CEGLY. MIALY TE DOMKI OKNA TYLKO Z
JEDNEJ STRONY ,OD TYLU.Z PRZODU WCHODZILO SIE PRZEZ TAKI
KRUZGANEK Z CEGLY.I WIDZIALEM TAM PRZY TYCH DOMKACH EWE I
PIOTRA Z MINSKA MAZ., DOKLADNIE TO BYL TAM PIOTR,KTORY
WCHODZIL DO SRODKA Z JEDNYCH DOMKOW Z KIMS ,Z OSOBA ,KTORA
SPRZEDAWALA JE, POKAZYWALA DLA ZAINTERESOWANYCH. TE DOMKI
BYLY MALE ALE BYLO ICH BARDZO DUZO ROZMIESZCZONYCH NA
OWYM OSIEDLU POLOZONYM NA JAKIES POLANIE.PATRZYLEM NA NIE
I WYGLADALY ONE BYC DOMKAMI POBUDOWANYMI WLASNIE JAKBY
NA CZAS UCISKU , SCHRONIENIAMI DLA TYCH,KTORZY NIE PRZYJMA
" Znamienia Bestii ". DOMKI TE NIE BYLY DROGIE I JA TEZ MYSLALEM
ZEBY TAKI KUPIC.

11.06.2014
PRZYBYLEM DO OLSZANKI ZEBY ODWIEDZIC BABCIE. SZUKALEM
DROGI DO BABCI BO DAWNO NIE BYLEM TUTAJ I NIE PAMIETALEM
DOKLADNIE JAK ISC. SKRECILEM W JAKAS ALE TA SIE OKAZALA NIE
WLASCIWA ALE ZA JAKIS CZAS WSZEDLEM NA DOBRA DROGE. ONA
PROWADZILA DO BABCI DOMU LECZ WYGLADALA TROCHE INACZEJ.
BYLA TROCHE JAKBY ZAROSNIETA NISKA TRAWA. ALE ZANIM SZEDLEM
MIALEM JESZCZE KUPIC JAKIS NAPOJ DLA BABCI DO PICIA W BUTELCE
CZY KARTONIE. BYL TAM SKLEP W OKOLICY SKRZYZOWANIA, JAKBY
OBOK KAPLICY.W SKLEPIE BYLO TROCHE LUDZI ,BYL ON DOBRZE
ZAOPATRZONY W TOWAR ALE OKAZALO SIE ,ZE NAPOJU JAKIEGO
CHCE KUPIC TO NIE BYLO. POMYSLALEM WIEC,ZE I TAK JAK BYM MIAL
NAPOJ TO PO CO MI NIESC JESLI MOGE TEN NAPOJ DOSTAC W SKLEPIE
KTORY JEST TEZ OBOK DOMU BABCI,TAM JEST DUZY WYBOR . WIEC
POSZEDLEM W STRONE DOMU BABCI A SKLEP TEN MIAL BYC PO
DRUGIEJ STRONIE SZOSY DOMU BABCI JAKBY W MIEJSCU GDZIE
MIESZKA KRYSIA . {byc moze tez chodzilo o dom po lewej stronie
od szosy naprzeciwko domu babci }

11.08.2014
BABCIA PRZYSZLA Z OLSZANKI DO MAMY { jakby na Sienkiewicza osiedle} ABY POMIESZKAC PRZEZ JAKIS CZAS TUTAJ. JA POSZEDLEM
DO MAMY DO POKOJU I MOWIE,ZE WLASNIE BABCIA PRZYSZLA I
BEDZIE MIESZKAC Z NAMI PRZEZ JAKIS CZAS. W TYM CZASIE BABCIA
BYLA W DRUGIM POKOJU , SIEDZIAALA TAM RADOSNA I PELNA DUCHA.
I SLYCHAC BYLO JEJ GLOS, JAK COS NUCILA ,SPIEWALA SOBIE.

03.10.2014
BYLEM NA JAKIMS SPOTKANIU W OKOLICACH OLSZANKI. PO TYM
SPOTKANIU UDALEM SIE DO OLSZANKI, DO BABCI BO ONA NA MNIE
CZEKALA. SZEDLEM SZOSA PRZEZ WIES. W PEWNYM MOMENCIE TO
MUSIALEM TRZYMAC SIE REKOMA I NOGAMI BARDZIEJ NAWIERZCHNI
BO DROGA NA KTOREJ BYLEM STALA SIE JAK WYSOKA KRAWEDZ W
POD GORE, JAK STROME ZBOCZE NA KILKA METROW W GORE. I TAK
POWOLI , BOKIEM MUSIALEM PRZEMIESZCZAC SIE UWAZNIE W STRONE
BABCI DOMU. POZNIEJ PO LEWEJ STRONIE TEJ " DROGI " WIDZIALEM
JAKAS RODZINE ,GOSPODARSTWO PRZED DOMEM KRYSI. RODZINA TA
WCHODZILA NA PODWORZE OD SZOSY Z PSEM. NAWET JAKAS KOBIETA
TAM POPYCHALA TEGO PSA ,ZEBY SZYBCIEJ WCHODZIL PRZEZ FURTKE
NA PODWORZE. KIEDY JUZ WIEDZIALEM,ZE JESTEM JUZ BLISKO DOMU
BABCI WIDZAC DOM KRYSI WTEM POJAWIL SIE , UKAZAL SIE MOIM
OCZOM JAKBY DZIEDZINIEC Z JAKIMS SKLEPIENIEM NADEMNA, LUKIEM
JAKIES CZESCI BUDOWLI. I WIDZE TUTAJ KOSCIOL,BUDOWLA TA BYLA
OTOCZONA DOOKOLA JAKBY CIEMNOSCIA , WOKOL NIEGO BYLO
CIEMNO. WPIERW POMYSLALEM,ZE TO KOSCIOL W HADYNOWIE TAK
WIEC JESZCZE DALEKA DROGA DO DOMU BABCI. STANALEM I ZACZALEM
PRZYGLADAC SIE. ZERKNALEM W KOSCIOL DO SRODKA. ODPRAWIANA
BYAL TAM MSZA SW., WLASNIE CHYBA SIE KONCZYLA. WPIERW STALEM
NA ZEWNATRZ POZNIEJ WSZEDLEM W PRZEDSIONEK. KOSCIOL BYL
BODAJZE MUROWANY. WIDZIALEM TAM KAPLANA, KTORY TRZYMAL W
REKACH NAJSWIETSZY SAKRAMENT NA OLTARZU I BYLY TEZ W KOSCIELE
RELIKWIE SW.SIOSTRY FAUSTYNY , tak jak w Hadynowie. ZA JAKIS CZAS
PODSZEDL DO MNIE JAKIS CHLOPIEC , KTORY ZBIERAL NA TACE OFIARY
NA JAKIS OKRESLONY CEL. A JA MIALEM DROBNE PRZY SOBIE W WALUCIE
ANGIELSKIEJ I CALY FUNT W MONECIE. DALEM MU WPIERW 20 pensow ,
BO RESZTA BYLA MI POTRZEBNA. POZNIEJ JESZCZE DOLOZYLEM NA TACE
DROBNYCH TAK,ZE WYSZLO ,ZE OFIAROWALEM 50 pensow. CHLOPIEC
TEN COS MI MOWIL NA JAKI CEL JEST ZBIERANE ALE JUZ NIE PAMIETAM.

10.10.2014
WIOLETTA JECHALA SAMOCHODEM, KIEROWALA, BYL TO CHYBA MALUCH
JECHALISMY ODWIEDZIC BABCIE OLIMPIE. PRZYJECHALISMY DO BABCI,
DO OLSZANKI ,TUZ PRZY DOMIE ALE PRZYPOMNIALO MI SIE,ZE BABCIA
PRZECIEZ JUZ NIE ZYJE . PO LEWEJ STRONIE OD BABCI DOMU OD SZOSY
BYLO JAKIES GOSPODARSTWO.WIOLETTA WJECHALA TUTAJ JAKBY W
JAKIS ROW PRZY SZOSIE PRZY TEJ POSESJI. TUTAJ DOOKOLA BYLY
WEDZARNIE. KTOS WEDZIL TAM SPORO MIESA. POJAWIL SIE WKROTCE
JAKIS MEZCZYZNA, WLASCICIEL JAK SIE OKAZALO. ROZMAWIALISMY Z
NIM { nie pamietam o czym } .NA PLACU BYLO ROZPALONE OGNISKO .
OW MEZCZYZNA SPALAL W TYM OGNISKU JAKBY BULKI DROZDZOWE Z
SEREM, KTORE POUKLADANE LEZALY NA STOLE PRZY OGNISKU. ZA JAKIS
CZAS ODJECHALISMY STAD.JA MOWILEM DO WIOLETTY,ZE CZEMU TEN
PAN SPALA TE BULKI , JA BYM CHETNIE JE ZJADL ,JESLI ON NIE CHCIAL.
W SAMOCHODZIE TEZ BYLI CHYBA : MAMA WIOLETTY, WIESLAWA I BRAT
KAROL. POJECHALISMY W STRONE SZYDLOWKI I WJECHALISMY DO
JAKIES WSI. WIDZIALEM AUTOBUS TAM ZAJEZDZAJACY. BYLA TAM MILA
SPOKOJNA OKOLICA. MOWILEM DO MAMY WIESLAWY,ZE TO JEST DOBRE
MIEJSCE MIESZKAC KIEDY BEDZIE UCISK. ONA ODPOWIEDZIALA, ZE TAK.
WIEM. ZNAM TO MIEJSCE. I WYSZLISMY Z SAMOCHODU I UDALISMY SIE
WSZYSCY DO STAREGO,OPUSZCZONEGO,WIELKIEGO DOMU. WESZLISMY
TAM DO SRODKA. BYL DOSYC ZNISZCZONY JUZ. W JEDNYM Z POKOJ
BYLA MAPA JAKAS LEZACA NA STOLE.BYLY ZAZNACZONE JAKIES MIEJSCA
BYLY TAM ROZNE STARE RZECZY DOOKOLA. NP.: KORYTARZ BYL TUTAJ
BARDZO SZEROKI I WYSOKI DO SUFITU. W JEDNEJ ZE SCIAN BYLY JAKIES
DRZWI,KTORE BYLY ZATAPETOWANE. TAPETA TA ZAKRYWALA TEZ CALA
SCIANE TUTAJ. TAPETA W JEDNYM KOLORZE CHYBA. DOTYKALEM REKA
KLAMKI TYCH DRZWI PRZEZ TAPETE I CZUC BYLO,ZE DRZWI SIE TROCHE
UCHYLAJA ALE NIE MOZNA ICH DO KONCA OTWORZYC ZE WZGLEDU NA
PRZYLEGAJACA TAPETE. POZNIEJ KTOS ZADAL PYTANIE - CZYJ TO DOM?
I BYLA ODPOWIEDZ. { ale kto odpowiedzial, to nie jestem pewien. glos
jak mamy wieslawy lub mamy zosi , bo tez okazalo sie ,ze tam byla }
- TO DOM BABCI OLIMPII JAK MIESZKALA Z RODZENSTWEM I RODZICAMI.
PODCZAS OGLADANIA TEGO DOMU OKAZALO SIE ,ZE JAKBY TEZ BYLA
TAM MAMA JARKA W., KTORA PYTALA SIE MNIE, CZY MOJA MAMA
JESZCZE SZYJE ?

05.12.2014
PRZYSZEDLEM CZY PRZYJECHALEM DO DOMU BABCI NA ROWERZE.
OGLADALEM DOM Z KAZDEJ STRONY. PRZYGLADALEM SIE OKIENNICOM.
DRZWIOM TEZ I WSZEDLEM DO SRODKA.DOM BYL OPUSZCZONY JAK
BYLO WIADOMO ALE MIALEM TU SPOTKAC KOLEZANKE AGNIESZKE, ZONE
KOLEGI JARKA W. I ZASTANAWIALEM SIE ,CO WSPOLNEGO ONA MOZE
MIEC Z DOMEM BABCI TUTAJ ? ZOBACZYLEM AGNIESZKE. SIEDZIALA ONA
GDZIES W IZBIE POD KOCEM. USIADLEM OBOK NIEJ I ROZMAWIALISMY.
W DOMU TUTAJ PANOWAL POLMROK. BYLO CIEMNO I CHYBA MOWILISMY
POLGLOSEM. CHODZILEM PO DOMU I OGLADALEM TUTAJ ROZNE RZECZY
LEZACE TU I TAM.O CZYM MOWILA ZNAJOMA ,NIE PAMIETAM. POZNIEJ
PRZYSZLY { pojawily sie tez } JAKIES DZIEWCZYNKI , TAK JAKBY CORKI
AGNIESZKI ? I TAKZE KTOS TU PRZYSZEDL , JAKIS MEZCZYZNA , KTORY
JAKBY CZEGOS SZUKAL, COS CHCIAL WZIASC . OBSERWOWALEM JEGO
Z JAKIEGOS POKOJU JAK BYL W DRUGIM I COS BRAL. I BYL CALY CZAS
POLMROK.

18.02.2015
PRZYBYLEM DO OLSZANKI I ZACZALEM ISC SZOSA W STRONE DOMU
BABCI. NA DRODZE PO JAKIMS CZASIE POJAWILY SIE PSY TUTAJ , KTORE
ZACZELY MNIE ATAKOWAC. PODBIEGALY DO MNIE , CZESC Z NICH BLIZEJ
INNE TROCHE DALEJ. NIE PAMIETAM CZY SZCZEKALY ALE KASILY MNIE,
GRYZLY ZA REKE. ZACZALEM SIE BRONIC, ODPIERAC JE. ODSKAKIWALY ,
ODBIEGALY. JAK WYGLADALY TEZ JUZ NIE PAMIETAM. BYLY BARDZO NIE
PRZYJAZNE . WYGLADALO TAK,ZE JAKBY STARALY SIE MNIE KONIECZNIE
ZATRZYMAC. I WRESZCIE DOTARLEM DO DOMU BABCI. PRZYSZEDLEM I
ZOBACZYLEM,ZE BABCIA BYLA JAKBY NA PIETRZE , NA GORZE DOMU I
TAM SIE MODLILA. SIEDZIALA W POKOJU {jakby poddasze}, BYLY TAM
CHYBA NA SCIANACH SWIETE OBRAZY. TAKZE BYLA TAM KRYSIA I BABCIA
MOWILA,ZE KAROL PROSZE NIE ZABIERAJ MNIE DO WAS, DO DOMU ,DO
LOSIC. TUTAJ JEST MI WYGODNIE .MAM WSZYSTKO CZEGO POTRZEBUJE
A JA MOWIE,ZE - BABCIU JA TYLKO PRZYSZEDLEM POWIEDZIEC,ZEBY
BABCIA NAS ODWIEDZILA , ZEBY BABCIA POBYLA U NAS TYLKO JAKIS CZAS
POZNIEJ SZLISMY DROGA , CHYBA DO LOSIC, SZLISMY I BYC MOZE KTOS
JESZCZE ? NIE PAMIETAM. A BABCIA MOWILA COS O ROWERZE. ZEBY NIE
PRZESTAWIAC ROWERU, BO JAK BEDZIE PRZESTAWIONY TO BABCIA
WYNAJMIE TEGO PANA { nie wiem o kogo chodzilo ? } Z LOSIC , KTORY
ZAJMIE SIE JEJ MIESZKANIEM ,ZEBY WSZYSTKO BYLO TU NA MIEJSCU.

NASTEPNIE BYLA TAKA SCENA ,ZE STALEM W DRZWIACH WEJSCIOWYCH
DOMU BABCI, NA SCHODACH I PATRZYLEM SIE NA PODWORKO PRZED
SIEBIE. DOKLADNIE CHODZILO O TO,ZE MAMA MOJA I CHYBA BYLA Z NIA
WIOLETTA SZLY GDZIES, ODCHODZILY STAD, WASKA DROZKA, IDAC NA
SKROTY PRZEZ POLA DO LOSIC, ZEBY COS TAM ZALATWIC. { tutaj w
okolicach domu z przodu byly tylko pola } SKOLEI JA COFNALEM SIE DO
SRODKA DOMU DO GLOWNEJ IZBY. WCHODZAC TAM STANALEM POD
WIELKIM WRAZENIEM I ZASKOCZENIEM. WIDZE BABCIE, KTORA SIEDZI
NA STOLKU{taborecie }, NAPRZECIWKO MNIE. DOKLADNIE TO SIEDZI
JAKBY W PRZEJSCIU Z TEJ DUZEJ IZBY DO DRUGIEJ GDZIE JEST TV.
JESTEM BARDZO ZASKOCZONY BO WIEM ,ZE BABCIA UMARLA. SKOLEI
WYSTROJ TEGO MIEJSCA, IZBY,MA WYGLAD CALKIEM INNY , ZMIENIA
SIE WRAZ Z POJAWIENIEM SIE BABCI. GLOWNA IZBA STAJE SIE JAKBY
DUZA KOMNATA, CZY OBSZERNYM KORYTARZEM. SCIANY SA CALKIEM
INNE. PRZYOZDOBIONE SA ELEGANCKA TAPETA. SA NA NIEJ JAKIES
MISTERNE OZDOBY, ORNAMENTY. MIEJSCE TE PRZYBIERA NAPRAWDE
TERAZ WIELKIEGO SPLENDORU. BABCIA SIEDZI I PATRZY SIE NA MNIE.
WYDAJE SIE BYC PELNA POKOJU, MILOSCI. JA PODCHODZE BEDAC POD
WIELKIM WRAZENIEM DALEJ, BIORE BABCI DLON I UCALOWUJE I MOWIE
ZE JESTEM BARDZO ZASKOCZONY TYM WSZYSTKIM I MOWIE,ZE BABCIU
TY PEWNO JUZ JESTES W NIEBIE ? ONA OPOWIADA,ZE TAK. CIESZE SIE
BARDZO ,ZE WIDZE BABCIE I PYTAM SIE COS DALEJ. BABCIA SKINA GLOWE
DO MNIE I POCHYLA SIE. POKAZUJE MI JAKBY SWOJA GLOWE. NIE MA
JUZ SIWYCH ZADNYCH WLOSOW. A JEJ GLOWA JEST JAKBY KROTKO
OSTRZYZONA, TAK NA JEZYKA. A TE KROCIUTKIE WLOSY TO NIE SA
TAKIE ZWYCZAJNE, SA ONE JAK ZE ZLOTA. I BABCIA DAJE JAKBY DO
ZROZUMIENIA,JAKBY CHCIALA POWIEDZIEC,ZE WYROSNA PIEKNE ZLOTE
WLOSY. JA PYTAM SIE WIEC DALEJ BABCI, JAK JEST Z CIALEM W NIEBIE ?
BO DOSTAJE SIE NOWE CIALO, DOSKONALE . { babci wyglad jest na ok.
50-55 lat } ALE BABCIA JUZ MI NIE ODPOWIADA BO NAGLE ZNIKA.
POZNIEJ PAMIETAM, ZE MAMA WROCILA Z LOSIC Z WIOLETTA I BYLY TU
W IZBIE GDZIE PIEC. MAMA COS ROBILA PRZY PIECU { czy kuchni ? },
A JA OPOWIADALEM,ZE JAK ICH NIE BYLO TO PRZYSZLA BABCIA. SKOLEI
PO LEWEJ STALA TUTAJ EWA Z MINSKA A MIALA ONA WLOSY KOLORU
NIEBIESKIEGO . I TAK OPOWIADALEM I WSZYSCY TAM SLUCHALI.

18.03.2015
Z JAKAS OSOBA BYLEM,CHODZILEM PRZY SKRZYZOWANIU W OLSZANCE
POZNIEJ BYLO,ZROBILO SIE CIEMNO,NADESZLA JAKBY NOC. STALEM
NA SZOSIE PRZY PIERWSZYM GOSPODARSTWIE PO LEWEJ STRONIE IDAC
OD SKRZYZOWANIA DO DOMU BABCI. I TUTAJ ZOBACZYLEM,ZE PEWIEN
MEZCZYZNA, JAKBY POCHODZENIA JAMAJSKIEGO CHCIAL SIE WSPIAC
NA SIATKE CZY OGRODZENIE OWEJ POSESJI OD STRONY SZOSY JADAC
NA MIEDZYRZEC. I PRZESZEDL TE OGRODZENIE I ZNALAZL SIE TAM NA
PODWORKU. PO CICHU SZEDL DALEJ ABY PRZEJSC PRZEZ TEN MIEJSCE
DO PRZODU ,PRZEJSC OWE GOSPODARSTWO. A TU NAGLE OKAZALO SIE
ZE WYSKOCZYL, POJAWIL SIE DUZY WILCZUR ! PSISKO TE RZUCILO SIE
W STRONE TEGO CZLOWIEKA. I TEN KTOS JAK ZOBACZYL TE PSISKO
TO ZAWROCIL I SZYBKO BIEGL SPOWROTEM ZEBY DOSTAC SIE NA OWE
OGRODZENIE JAK NA POCZATKU. WSPIAL SIE NA SIATKE, PRZESKOCZYL
I ZNALAZL SIE JUZ NA JEZDNI PO DRUGIEJ STRONIE. OKAZALO SIE,ZE
TAKZE I WILCZUR WSKOCZYL NA SIATKE, PRZESKOCZYL JA I TEZ BYL
NA SZOSIE OD STRONY NA MIEDZYRZEC. TEN MEZCZYZNA GDZIES
ZNIKNAL A WILCZUR TEN POJAWIL SIE TERAZ PRZEDE MNA ! STANAL I
OBSERWOWAL MNIE. OBAWIALEM SIE ,ZE BEDZIE ZARAZ MNIE ATAKOWAL
RZUCI SIE NA MNIE ALE ON JAKBY CHCIAL ALE NIE MOGL, JAKBY COS
GO POWSTRZYMYWALO , JAKAS SILA. SKOLEI NAGLE NASTAL SWIT ,
PORANEK . ZROBILO SIE WIDNO TUTAJ NA SZOSIE I DOOKOLA. Z DOMOW
POWYCHODZILI LUDZIE I WYBIEGLI NA SZOSE JAKBY UPRAWIALI SPORT,
DLA ZDROWIA, CZESC LUDZI , DUZA GRUPA POBIEGLA SZOSA W STRONE
MIEDZYRZECA. A JA WTEDY POMYSLALEM,ZE JAK TYLU LUDZI TUTAJ
SIE POJAWILO TO WILCZUR MNIE JUZ NIE ZNAJDZIE. I WILCZURA NIE
BYLO TERAZ JUZ. A JA POSZEDLEM TERAZ SZOSA, DROGA W STRONE
DOMU BABCI. I OKAZALO SIE,ZE TA DROGA JEST DOSYC SZCZEGOLNA,
WYJATKOWA WRECZ. WPIERW WIDZIALEM IDACYCH TUTAJ JAKIS
STARSZYCH LUDZI . BYLA TO JAKAS PARA. BYLI TO CHYBA NIEMCY BO
ROZMAWIALI COS W TYM JEZYKU. WYGLADALI ONI JAKBY NA TURYSTOW.
SZLI W TE STRONE CO JA. MINALEM ICH. POTEM ZAUWAZYLEM ,ZE OWA
DROGA JEST INNA, POJAWILY SIE NA NIEJ JAKIES PAGORKI ZIELONE I
DOOKOLA BYLA ZIELONA TAKA SWIEZA , LADNA NIE WYSOKA TRAWA.
ZACZALEM PRZYGLADAC SIE WIEC ZIEMI TEJ TRAWIE I ZAUWAZYLEM
ZE ROSNA TUTAJ PRZEPIEKNE JAKIES ROSLINY, KWIATY A BYLY ONE
JAKBY Z ROZNYCH DROGOCENNYCH KAMIENI. WYSTAWALY ONE Z
TRAWY PELNE PIEKNA I NIEZIEMSKIEGO WYGLADU. ICH LODYZKI BYLY
OZDOBIONE JAKBY KRYSZTALKAMI, DIAMENTAMI,BRYLANTAMI KOLORU
ROZNEGO. WIDOK BYL ZADZIWIAJACY. WYGLADALO JAKBY TE PIEKNE
DROGOCENNE KAMIENIE WYRASTALY Z ZIEMI. ZATRZYMALEM SIE I
PRZYGLADALEM SIE TYM CUDOM. I CHCIALEM TEZ POZRYWAC TYCH
SWIECIDELEK. KUCNALEM NAD TA TRAWA, KTORA TEZ W SOBIE MIALA
COS INNEGO, NIEZWYKLEGO I ZOBACZYLEM,ZE NA NIEJ TEZ LEZA JAKIES
INNE PODOBNE CUDENKA. PAMIETAM,ZE BYLA TAM KRYSZTALOWA RYBA
,WYGLADALA JAK ZYWA,ALE NIE RUSZALA SIE,BYLA W WYGIETEJ POZIE
JAKBY MIALA PLYNAC W WODZIE. BYLA TROCHE PEKNIETA Z BOKU WIEC
ZOSTAWILEM JA. WIDZIALEM TEZ DUZO MLODYCH LUDZI KTORZY BYLI
TUTAJ W OKOLICY. CHODZILI ONI PO TYM TERENIE JAKBY COS BADALI,
CZYMS SIE ZAJMOWALI , SPOGLADAJAC NA ZIEMIE. SKOLEI W ODDALI
JAKBY W STRONE DO PRZODU SZOSY W STRONE DOMU BABCI BYLY,
STALY JAKIES MASZYNY PODOBNE DO DZWIGOW CZY KOPAREK . OWE
MASZYNY COS WYDOBYWALY Z ZIEMI , TEGO TERENU.

( chyba 16.04.2015 - sen mamy Zosi )
OLSZANKA. DOM BABCI . W DOMU I NA PODWOZU JEST SPORO LUDZI.
SA ZMARLI ZNAJOMI Z OLSZANKI , BABCIA,NAWET KAPLANI .SKOLEI
MAMA SIE KRZATA PO IZBIE I ZASTANAWIA SIE CZYM UGOSCIC TYCH
WSZYSTKICH LUDZI, CZYM ICH POCZESTOWAC ? PRZYSZLA PANI
SABINKA Z OLSZANKI. PRZYNIOSLA MAMIE MALINY. ALE NIE SA ONE
TAKIE ZWYKLE. MAJA PIEKNY WYGLAD, DOJRZALE, WYGLADAJA JAK
KORALE BO SA TEZ JAKBY POLACZONE NITKA{ sznureczkiem }, MAJA
WYGLAD JAK NASZYJNIK Z MALIN. SA ONE ZASUSZONE. MAMA BIERZE
JE DO REKI ALE MOWI,ZE DO JEDZENIA TO NIE BARDZO ALE MOZE Z
NICH ZROBIC HERBATE. SKOLEI PODCHODZI BABCIA I MOWI ,ZEBY MAMA
SZLA DO SIENI A TAM JEST KOSZ Z JAJKAMI. I MAMA IDZIE I BIERZE TE
JAJKA Z KOSZA MYSLAC,ZE WLASNIE MOZE ZROBIC JAJECZNICE Z NICH
KRZATA SIE TU W KUCHNI DALEJ, WYCIERA STOL,PRZYGOTOWUJE
GOSCINE , COS USTAWIA. WSZYSCY GOSCIE TAM WYGLADAJA NA
RADOSNYCH, SPOKOJNYCH. I MAMA MIALA IM PRZYGOTOWAC COS NA
SNIADANIE. WYGLADALO TO WSZYSTKO JAKBY BYL JAKIS ODPUST.
WSZYSCY ONI W MAMIE ODCZUCIU NIE BYLI TYMI ZMARLYMI ALE JAKBY
ZYLI TERAZ,TUTAJ .

30.04.albo 01.05.2015
BYLISMY NA SZOSIE,DRODZE PRZEZ OLSZANKE W STRONE CHYBA DOMU
BABCI. JA SZEDLEM A TUZ ZA MNA MAMA ZOSIA NA KONIU JECHALA.
W PEWNYM MOMENCIE NA DRODZE PRZED NAMI POJAWILA SIE BESTIA.
BESTIA BYL WIELKI DRAPIEZNY PIES { podobny do rasy pitbull }, JAKBY
WIELKI DRAPIEZNY DZIKI KOT.NIE PAMIETAM JEGO KOLORU . BESTIA TA
STANELA NAPRZECIW MNIE W POZYCJI DO ATAKU, SKOKU NA MNIE ABY
MNIE UGRYZC. I ZACZAL ATAKOWAC , PODBIEGAC, RZUCAC SIE NA MNIE,
ALE JA UNIKALEM JEGO ATAKOW. BYL BARDZO AGRESYWNY, PELEN
NIENAWISCI ,JAKBY WSCIEKLY. BESTIA PO CHWILI CHYBIAC SWOIMI
ATAKAMI JAKBY PRZELECIALA OBOK MNIE BO ZROBILEM UNIK . MIMO ,
ZE PRZECHYTRZYLEM BESTIE , OKAZALO SIE ,ZE ONA KIERUJE SIE ABY
ZAATAKOWAC MAME ,BEDACA NA KONIU. RZUCA SIE WIEC NA NIA I
KONIA. ODWROCILEM SIE BEDAC ZASKOCZONY ,ZE ATAKUJE MAME.
BESTIA RZUCILA SIE NA NIA ALE NIE TRAFILA PASZCZA NA NIA A NA KONIA
DOKLADNIE NA JEGO KARK. BESTIA TA MIALA PASZCZE ZE STRASZNYMI
OSTRYMI ZEBAMI, CZYLI PYSK JEJ BYL NIE Z TEJ ZIEMI. TAK WIEC KLY
ZATAPIAJAC W KARKU KONIA POCIAGNELA JEGO DO TYLU, KON SIE
OBROCIL , MAMA NADAL SIEDZIALA NA KONIU,ALE ZARAZ WSZYSCY
TROJE POLECIELI NA SASIEDNIE PODWORKO, NA PRAWA STRONE OD
SZOSY { jesli sie idzie do domu babci }. TEN ATAK BESTII BYL GDZIES
W POLOWIE DROGI . TAK WIEC PADLI ONI NA ZIEMIE DO SASIEDNIEGO
GOSPODARSTWA. JA STALEM W SZOKU , CO TU ROBIC ? , WIDZAC,ZE
ZARAZ MAMA ZOSTANIE ZLAPANA PRZEZ BESTIE. PATRZAC SIE NA TO
WSZYSTKO POSTANOWILEM ,ZE STAWIE CZOLA TEJ BESTII , ZE NIE
POZWOLE JEJ ZABIC MAMY , WIEDZAC TEZ ,ZE BESTIA JEST NAPRAWDE
NIEBEZPIECZNA, PELNA AGRESJI I MOGE NIE MIEC SZANS PRZECIWKO
NIEJ. KIEDY TAK PATRZYLEM NA NICH, SPODZIEWALEM SIE,ZE BESTIA
ZARAZ SKOCZY DO MAMY . KON LEZAL NA ZIEMI A MAMA SPADLA Z
NIEGO I LEZALA TUZ OBOK ALE OKAZALO SIE ,ZE TAK JAK BESTIA
RZUCILA SIE Z OTWARTA PASZCZA I TRAFILA NA KARK KONIA TAK I TERAZ
TRZYMALA JEGO KARK W PASZCZY I SZARPALA NIM OD LEWEJ AZ PO
PRAWA STRONE, TAK JAK DRAPIEZNY ZWIERZ ROZSZARPUJACY OFIARE.
WYGLADALO TO STRASZNIE, OKROPNIE. WIDOK PRZERAZAJACY.

{ mamy zosi sen , data nie znana }
MAMA IDZIE Z BABCIA OLIMPIA POD REKE PRZEZ OLSZANKE SZOSA W
STRONE DOMU BABCI. BABCIA CHYBA PO PRAWEJ STRONIE. ZAPADA JUZ
ZMIERZCH, ROBI SIE NOC. POWOLI ZBLIZAJA SIE DO DOMKU I OKAZUJE
SIE ,ZE PALI SIE JAKIES SWIATELKO W DOMU CZY W OKNIE DOMU. MAMA
REAGUJE NA TO,ZE WIDZAC TE SWIATLO TO ONA SIE BOI WEJSC TAM.
{ ze moze ktos obcy tam jest ? } I BABCIA TEZ JAKBY ZWOLNILA , WIEC
ZATRZYMALI SIE A SWIATELKO ZA JAKIS CZAS ZGASLO I BYLO WRAZENIE
JAKBY KTOS WYCHODZIL NA ZEWNATRZ. BABCIA WIEC POWIEDZIALA
COS JAK , - ZE TO NIE JEST JEDYNE SWIATLO W TYM TUNELU.

11.09.2015
DOM BABCI. DUZA IZBA TAM GDZIE PIEC. JA JESTEM TAM Z MAMA W
SRODKU. ROZMAWIAMY. JA JESTEM PRZY TEJ KOMODZIE { szafie},
CO STOI PRZY SCIANIE PO PRAWEJ OD DRZWI IZBY WEJSCIOWYCH.
CHYBA TAM SIEDZE. IZBA JEST MOZE TROCHE NIE USPRZATANA.
SIEDZE TAK I PATRZE SIE NA SCIANE PRZY KOMODZIE I WNET WIDZE,
ZE POJAWIA SIE TUTAJ JAKIS PAJAK , TAK PRZY PODLODZE. DOSYC
SPORY, OBJETOSC MOZE DO 15-20 cm .WLOCHATY JEST ON NA SRODKU
NA KORPUSIE A KONCZYNY JEGO CZARNE { caly tez jest czarny }, SA
NIE OWLOSIONE CHYBA. TAKI DZIWNY TROCHE I NIE TYPOWY . JEGO
PRZEDNIE KONCZYNY SA WYCIAGNIETE WZDLUZ DO PRZODU , DOSYC
DLUGIE A SKOLEI TE Z TYLU KORPUSU TEZ WYCIAGNIETE WZDLUZ DO
TYLU. MOWIE DO MAMY - CO TO ZA GATUNEK ? NIGDY NIE WIDZIALEM
TAKIEGO , MUSZE SPRAWDZIC W KSIAZCE CZY NA INTERNECIE { tak
mniej wiecej powiedzialem } PAJAK TEN WYGLADAL GROZNIE JAK I
ODRAZAJACO .I ZA JAKIS CZAS CZMYCHNAL POD PODLOGE JAKBY NA
DRUGA STRONE SCIANY TAM GDZIE JEST SIEN. BYLEM BARDZO CIEKAW
GDZIE TO POSZLO ? SIEDZIELISMY JESZCZE Z MAMA I ROZMAWIALISMY.

15.09.2015
DOM BABCI.OLSZANKA. STALEM W PROGU,NA SCHODACH DRZWI
WEJSCIOWYCH DO DOMU BABCI. TUZ ZA KOTARA, NA ZEWNATRZ.
STALEM TU I PATRZYLEM SIE NA PODWORZE A SKOLEI NA NIEBIE ,JAK
SPOJRZALEM TO ZAUWAZYLEM,ZE NADCHODZI BURZA, ZACZELA SIE
SIE JUZ. PIORUNY ZACZELY BLYSKAC.NIE BYLO ICH AZ TAK SLYCHAC
CO BLYSKALO PO CALYM NIEBIE I TE PIORUNY LATALY TU I TAM , TAKIMI
ZYGZAKAMI PRZEZ NIEBO AZ DO ZIEMI. NA POWDORKU PRZED DOMEM
BYLY DRZEWA , MOZE JABLONIE ALBO JAKIES INNE. A JA BARDZO TEZ
CHCIALEM ZERWAC KILKA OWOCOW Z TYCH DRZEW I MIMO TYCH
BLYSKAWIC RUSZYLEM DO PRZODU ABY TO ZROBIC. A OBOK DRZEW
CZY POD DRZEWAMI STAL GDZIES ROBERT I MOWIL,COS JAK,ZEBYM
NIE PODCHODZIL TUTAJ BO MNIE BLYSKAWICE PORAZA. TE BLYSKAWICE
MOZNA POWIEDZIEC,ZE BYLY JAK WEZE WIJACE SIE PO NIEBIE, NIE
BYLY ONE TAKIE ZWYKLE,NATURALNE. { PRZEDSTAWIALY CHYBA SYMBOL
ZLYCH DUCHOW. } ROBERT MOWIL POWAZNIE I OBSERWOWAL CO JA
UCZYNIE ALE JA POWZIALEM,ZE IDE I KONIEC , NIE BOJE SIE TYCH
BLYSKAWIC. ZNALAZLEM SIE WIEC POD DRZEWAMI ABY ZERWAC OWOCE.
BLYSKAWICE LATALY TUTAJ, SKAKALY DOOKOLA MNIE , JAKBY SZUKALY
SPOSOBNOSCI ,ZEBY MNIE TRAFIC. WYGLADALO ,ZE NAPRAWDE JEST TU
NIEBEZPIECZNIE. JEDNAK ZERWALEM OWOC CZY OWOCE I POWZIALEM
SZYBKO Z TEGO MIEJSCA UCIEKAC DO DOMU I SCHOWAC SIE TAM PRZED
TYMI BLYSKAWICAMI. KIEDY ZNALAZLEM SIE PRZED DRZWIAMI, PRZED
KOTARA I ROBIAC AUTOMATYCZNY RYCH REKA ZEBY WEJSC PRZEZ NIA
OKAZALO SIE ,ZE DRZWI SA ZAMKNIETE, ZATRZASNIETE I JAKBYM AZ
TWARZA ZATRZYMAL SIE NA NICH. A ROBERT ZZA DRZEW ZNOWU COS
MOWIL, ZE A NIE MOWILEM ...SZYBCIEJ POWINNIENES WEJSC... ALE COS
SIE STALO,ZE JEDNAK ZNALAZLEM SIE W SIENI , PRZEDOSTALEM SIE DO
SRODKA. Z SIENI WIEC DO DUZEJ IZBY SZYBKO TU NAWET CHYBA
WBIEGLEM ALE OKAZALO SIE,ZE BLYSKAWICE PODAZYLY MIMO CO ZA
MNA I WPADLY DO SRODKA DOMU, DO SIENI I IZBY TERAZ. BYLO ICH
KILKA A MOZE JEDNA , nie pamietam dokladnie. SKOLEI JA UPADAM NA
PODLOGE A TE BLYSKAWICE JAK WAZ SKACZA I WIJA SIE PRZY MNIE ABY
TYLKO TRAFIC MNIE { ukasic mozna okreslic} UPADAM TUTAJ PO PRAWEJ
PRZY TEJ KOMODZIE{szafie } PO PRAWEJ I ZACZYNAM NAWOLYWAC
PANA BOGA ,ZEBY POMOGL MI , RATOWAL MNIE. I WOLAM : PANIE JEZU
RATUJ ! TE " dziwne blyskawice " NIE MOGA MNIE DOSIEGNAC MIMO ,ZE
SA JAKBY MIEDZY MOIMI NOGAMI.I ZNOWU CHYBA WOLALEM I CZULEM
JAKBYM TRACIL SILE.

15.12.2015
OLSZANKA, DOM BABCI - jak sie okazuje podczas widzenia,snu.

WIDZE PRZED SOBA OLTARZ JAK W KOSCIELE. STOL OFIARNY,KRZYZ.
nie pamietam czy widzialem tam TABERNAKLUM. WYGLADA TO TAK,
ZE JAKBY NA TYM OLTARZU NIE SPRAWOWANO JUZ NAJSWIETSZEJ
OFIARY. BYLA JAKAS CISZA. I BYL TO JAKBY GLOWNY OLTARZ BO SKOLEI
OKAZALO SIE,ZE JEST I DRUGI OLTARZ PO LEWEJ STRONIE , MNIEJSZY
OBJETOSCIA. I TUTAJ PRZYSZLA NIE WIELKA GRUPA LUDZI . BYLY TAM
JAKIES ZNANE MI OSOBY ALE PAMIETAM TYLKO JAKBY PEWNA OSOBE,
ZNAJOMA{ kilka razy ja widzialem w grupie modlitewwnej w Anglii }
ZACZELA SIE TU CEREMONIA PRZY TYM OLTARZU.JAK TO WSZYSTKO
PRZEBIEGALO NIE PAMIETAM ALE PEWNE RZECZY ZAPAMIETALEM . WIEC
NA TYM OLTARZU BYL { widze przed soba } WIELKI, WYSOKI ,MASYWNY
KRZYZ ,NIE KRUCYFIKS. DREWNIANY , KOLOR MOZE TO BYL CIEMNO
BRAZOWY. TEN KRZYZ BYL JAKBY PRZED MOIMI OCZAMI , JAKBY MI
UKAZYWANO COS ABYM SIE PRZYGLADAL TEMU. POD DOLEM KRZYZA
BYLY JAKBY SKRECONE { U JEGO PODNOZA,DOLNA CZESC } DREWNIANE
CIENKIE KORZENIE, KTORE PRZEPLATALY SIE MIEDZY SOBA TWORZAC
JAKBY POSTAC, KONTURY POSTACI KOBIETY.I WYGLADALO TO TAK,ZE
JEST TO MARYJA.NIE BYLA ONA MOZE TAK UWIDOCZNIONA WYGLADEM
ALE CALOSC TYCH SPLECIONYCH KORZENI PRZEMAWIALO JAKBY ,ZE TO
JEST MATKA BOZA. JEST PODSTAWA TEGO KRZYZA NA TYM OLTARZU.
JESZCZE MIEDZY DOLNA PODSTAWA KRZYZA A ZACZYNAJACYMI SIE
SPLOTAMI KORZENI WIDNIALO, BYLO COS UMIEJSCOWIONE ,CO MIALO
WYGLAD JAK RELIKWIE SWIETYCH ALBO NAWET TABERNAKLUM MOZE?
MIALO TO KSZTALT OKRAGLY I BYLO ZE ZLOTA. TE SPLECIONE KORZENIE
NA DOLE POLACZONE BYLY Z SZEROKA JAKS PODSTAWA W KSZTALCIE
CHYBA PROSTOKATA. PO OBU STRONACH TEJ PROSTOKATNEJ PODSTAWY
BYLY WYSOKIE, DOSYC DUZE SWIECE, GROMNICE, KTORE BYLY POZNIEJ
ZAPALONE NA CZAS CEREMONII. OBOK TEJ PODSTAWY Z KRZYZEM,MOZE
PO PRAWEJ ,nie pamietam, STAL STOL Z BARDZO STARYMI KSIEGAMI.
KSIEGI TE BYLY MISTERNIE OZDOBIONE. DOTKNALEM JEDNA Z KSIAG ALE
NIE PRZEWRACALEM STRONIC Z OBAWY,ZE MOZE ROZLECA SIE KARTKI.
BYLA TO OBSZERNA,GRUBA KSIEGA ,WYGLADALA BARDZO STARO.MIALA
JAKIS TYTUL NA OKLADCE.LITERY BYLY JAKBY GOTYCKIE.W JAKIM
JEZYKU NIE PAMIETAM. ZAPAMIETALEM TYLKO ZE , TYTUL TEJ KSIEGI
JAKBY MOWIL COS O ZYCIU. LUDZIE TU ZEBRANI STALI ZA KRZYZEM -
Oltarzem A CZESC ,CHYBA KILKA OSOB PRZED KRZYZEM. JA SKOLEI
BYLEM TUTAJ PRZED KRZYZEM - Oltarzem, Z PRZODU. STALEM PELEN
PODZIWU DLA TEGO KRZYZA,JEGO SPLECIONYCH KORZENI,RELIKWI CZY
TABERNAKLUM. POD PODSTAWA NA DOLE BYLY CHYBA TUTAJ ZLOZONE
JAKBY NASZE OFIARY, WIERNYCH TUTAJ PRZYBYLYCH. BYLY TO JAKIES
RZECZY MATERIALNE. OBOK MNIE BYL KAPLAN I JAKIES OSOBY. Nie
pamietam jak wygladal kaplan czy byl w ornacie ubrany i jakie te osoby
spelnialy funkcje, byc moze bylo tutaj z kilku kaplanow, nie wiem ?
TEN KAPLAN TO PAMIETAM ,ZE BYL W SREDNIM WIEKU . TA CEREMONIA
BYLA CHYBA WLASNIE ZLOZENIEM TYCH " naszych ofiar " U PODNOZA
KRZYZA. [ co do ksiag jeszzcze , ktore tam byly widzialem tez ksiege
o ksztalcie trojkata ; nie pamietam po co te ksiegi tam byly i jakie
mialy znaczenie ?] . ODPRAWIANA BYLA JAKAS LITURGIA TERAZ ALE NIE
PAMIETAM TEZ JAK TO PRZEBIEGALO, CO MOWIONO? ZAPAMIETALEM
TYLKO JAKBY BYLA MOWA COS NA TEAMT NUMERU 25 ? COS BYLO
POWIAZANE Z TYM NUMEREM. SPOGLADALEM NA TEN OLTARZ I RZEKLEM
DO OWEGO KAPLANA,ZE BARDZO MI SIE PODOBA TEN " BOCZNY OLTARZ"
ZE DOBRZE ,ZE ON TU JEST OPROCZ TEGO GLOWNEGO OLTARZA.
POZNIEJ WLASNIE TO WSZYSTKO WYGLADALO JAKBY BYLO, DZIALO SIE
NA MIEJSCU DOMU BABCI. BYLY TEZ SKLADANE TUTAJ PODCZAS TEJ
" OFIARY " JAKBY JAKIES RZECZY Z DOMU BABCI. A KAPLAN TEN WLASNIE
ZWROCIL SIE DO MNIE MOWIAC, - ZE JESZCZE ZOSTALY OKULARY BABCI,
CZY CHCIALBYS JE OTRZYMAC NA PAMIATKE ? ODPOWIEDZIALEM,ZE TAK.
I ON UDAL SIE GDZIES PO NIE.

grudzien 2015
DOM BABCI. JA TAM MIESZKALEM WRAZ Z INNYMI JAKIMIS OSOBAMI.
MIESZKALA TEZ TAM JAKAS BARDZO LADNA DZIEWCZYNA, JAKAS
OSOBLIWA, WYJATKOWA. I ONA CZY KTOS INNY PRZYNIOSL JAKIS PEK
OWOCOW Z SZYDLOWKI OD ALINKI, KTORE OKAZALY SIE TROCHE NIE
TAKIE JAK POWINNY BYC, BYLY TROCHE ZNIEKSZTALCONE, JAKBY
WYBRAKOWANE ?

04.02.2016
DOM BABCI, PODWORZE.I TUTAJ CZY GDZIES Z TYLU DOMKU,
NA ZIEMI LEZALY JAKBY JAJKA JAKIES,Z NICH JAKBY ,WYKLULY SIE NIBY
TO MALE PISKLETA, KTORE BYLY DZIWACZNE. MIALY GLOWY PODOBNE DO
SZCZUROW A KORPUSY JAK PISKLETA I BYLY ONE POKRYTE JAKBY KRWIA.
WYGLADALO TO JAKBY NIE MIALY SKORY A ZYWE MIESO POKRYTE KRWIA
NA WIERZCHU. WYGLAD BYL TO ODRAZAJACY.I ONE TE " stworki " POWOLI
ZACZELY SIE ROZCHODZIC TUTAJ DOOKOLA , JA SKOLEI STALEM I Z UWAGA
PRZYGLADALEM SIE NIM. I OKAZALO SIE , ZE TE WSZYSTKIE STWORKI ,
ZACZELY KIEROWAC SIE W MOJA STRONE , AZ PODCHODZILY MI JUZ POD
NOGI.

03.03.2016
OLSZANKA. BYLEM TUTAJ Z WIZYTA, JAKBY DO DOMU BABCI ALE GLOWNIE
CHODZILO TUTAJ O INNE JESZCZE MIEJSCE, PLAC NAPRZECIWKO DOMU
BABCI PO DRUGIEJ STRONIE SZOSY. MIEJSCE OKOLO DOMU WUJKA MIETKA
BYLEM TUTAJ Z JULA, BYLA ONA JAKO MALA DZIEWCZYNKA. NA TYM
PLACU BYLA JAKBY DUZA PRZYCZEPA{ kontener ? } , BYLA CHYBA NA
KOLACH.PRZYGLADALEM SIE I BYL NA TYM NAPIS JAKIS PO ANGIELSKU.
CHODZILO COS ZWIAZANEGO Z SYSTEMEM WODNYM. PODZIWIALEM TA
PRZYCZEPE. ZAJMOWALA ONA SPORO MIEJSCA NA TYM PLACU. Z JEDNEJ
STRONY GDZIE BYL NAPIS BYLA JEDNOLITA SCIANA, A Z DRUGIEJ STRONY
COS INNEGO. PODZIWIAJAC TO DOWIEDZIALEM SIE { powiedziane bylo } ,
ZE JEST TU BUDOWANE WLASNIE NOWE MIEJSCE DLA DZIECI Z OLSZANKI,
{ MIEJSCE DO ZABAWY, SPEDZAC CZAS WOLNY }, W TEJ WLASNIE JAKBY
WIELKIEJ PRZYCZEPIE OKAZALO SIE ,ZE BUDOWANE SA JAKBY BASENY Z
Z POKOJAMI. WIDZIALEM TAM W SRODKU KILKA CHYBA POMIESZCZEN W
KOLORZE BLEKITNYM JAK NIEBO. I ZE TE POMIESZCZENIA MAJA BYC
WYPELNIONE WODA DO PEWNEJ WYSOKOSCI. MOZNA BYLO JAK WIDAC
PRZEMIESZCZAC SIE Z JEDNEGO POMIESZCZENIA DO DRUGIEGO, BYLY ONE
UMIESZCZONE JAKBY NA ROZNEJ WYSOKOSCI [ poziomie ]. I MOZNA W
TYCH POMIESZCZENIACH PIC NAPOJE I PLYWAC. WSZYSTKO WYGLADALO
TO BARDZO LADNIE I OBIECUJACO. BYLI Z TYLU JACYS LUDZIE ZA TA
PRZYCZEPA JAKBY SASIEDZI, STALI TAM I ROZMAWIALI. SKOLEI TEZ
WIDZIALEM ,OD STRONY SZYDLOWKI SZOSA SZLO WIELE OSOB, JAKAS
GRUPA LUDZI. SZLI ONI TUTAJ W TA STRONE OBOK PRZYCZEPY ALE JUZ
NIE PAMIETAM CZY ZATRZYMALI SIE TUTAJ GDZIES CZY POSZLI DALEJ ?
POZNIEJ JA WSZEDLEM DO TAKIEJ JAKBY KAMIENICY, KTORA OKAZALO
SIE JAKBY BYLA TUTAJ PRZED BYLYM DOMEM WUJKA MIETKA. BYL TO
JAKOBY URZAD GMINY,JAKIES BIURA. I TUTAJ UDALEM SIE DO JAKIES
ZNAJOMEJ, KTORA TU URZEDOWALA. PRZYJECHALEM DO NIEJ SPECJALNIE
W ODWIEDZINY. BEDAC NA GORZE TEGO PIETROWEGO BUDYNKU, CHYBA
NA KORYTARZU POJAWIL SIE JAKIS MEZCZYZNA. BYL TO DYREKTOR
SZKOLY OLSZANKI { w rzeczywistosci jak sprawdzalem to rzeczywiscie
dyrektorem jest mezczyzna } A JA W TYM CZASIE ROZMAWIALEM ZE
ZNAJOMA. MY CHYBA SIEDZIELISMY NA KORYTARZU I TEN PAN DYREKTOR
PRZYSIADL SIE DO NAS ,ZEBY POROZMAWIAC Z TA ZNAJOMA .MIAL JAKIS
PROBLEM ZWIAZANY Z NAUCZYCIELAMI. A CI NAUCZYCIELE OKAZALO SIE
ZE TEZ TU BYLI , PRZESZLI GROMADA PRZEZ KORYTARZ. DYREKTOR WIEC
MOWIL , ZE JEST JAKIS KLOPOT ZWIAZANY Z ICH PRACA, CZY NAWET Z
DOSTOSOWANIEM SIE ICH DO CZEGOS ? A JA SLUCHALEM I MOWIE COS JAK
ZE PROBLEM BEDZIE JESZCZE WIEKSZY Z NAUCZYCIELAMI JESLI DOJDZIE
DO TEGO,ZE BEDA MUSIELI PRZYJAC " czip " NA REKE .MIMO,ZE BEDA
MIELI LATWIEJSZA DROGE DOSTEPU DO CZEGOS, TEN " czip " BEDZIE DLA
NICH NAJWIEKSZYM ZAGROZENIEM.

mamy sen ,okolo poczatek 2016
MAMA JECHALA AUTOBUSEM I WIDZIALA Z DALEKA DOM BABCI. WYGLADAL
DOM JAKBY KTOS GO ODREMONTOWAL. DZIWILA SIE I PODZIWILA NOWY
DOM. DOM BYL CZARNY Z BIALYMI OKIENNICAMI I WYCHODZILI Z NIEGO
LUDZIE. JAKIS BLASK BIL Z TEGO DOMU. JAKBY CZERWIEN ? DOM MIAL
WYGLAD JAKBY ELEGANCKIEGO DWORKU. PREZENTOWAL SIE OKAZALE.
jeszcze inny sen mamy : BYLA W SRODKU DOMU, SIEDZIALA W POKOJU I
PODZIWIALA KWIATY - AKACJE TUTAJ PRZY DOMKU,PRZY OKNIE.
WSZYSTKO BYLO TAKIE SWIEZE, PIEKNE, RADOSNE. MAMA MARTWILA SIE
O TE AKACJE, ZE MOZE MAJA SUCHO,ZE TRZEBA JE PODLAC ?

okolo 03.04.2016
BYL TO POKOJ { jak sie okazalo to pokoj w domu babci ,ten trzeci z
oknem na podworze z akacjami }.OBOK GDZIES JAKBY W DRUGIEJ IZBIE
BYLA MAMA ZOSIA I JESZCZE KTOS Z RODZINY. WCHODZAC DO TEGO
POKOJU PODESZLEM TUTAJ W PEWNE MIEJSCE, BO OTO ZOBACZYLEM
CZARNEGO PAJAKA. BYL ON WIELKOSCI OKOLO JAK PIESC U DLONI , A
WYGLADAL ON TAK JAKBY LEZAL. MIAL ROZLOZONE NOGI DOOKOLA.
BYL WLOCHATY TROCHE I JAKBY DRZAL A Z JEGO NOG JAKBY POSTAWALY
MALUTKIE PAJACZKI. PRZYGLADALEM SIE TEMU Z ZAINTERESOWANIEM
I PO CHWILI ODESZLEM DO DRUGIEGO POKOJU ABY POWIEDZIEC INNYM,
DLA RESZTY Z RODZINY, ZEBY PRZYSZLI I ZOBACZYLI TEGO PAJAKA.
POWIEDZIALEM IM WIEC I WROCILEM TUTAJ SZYBKO. TERAZ PAJAK TEN
WYGLADAL JAKBY SIE SKULIL I POLACZYL TE WSZYSTKIE NOGI DO SIEBIE
I WYGLADAL JAK NIERUCHOMA KULKA. KIEDY ODESZLEM OD NIEGO,
ODDALILEM SIE ,TO ON ZNOWU ZACZAL POWOLI ROZKLADAC SIE NA BOKI
POPRZEZ TE NOGI. A KIEDY ZNOWU ZACZALEM ZBLIZAC SIE DO NIEGO TO
ON ZNOWU SZYBKO SIE SKLADAL I WYGLADALO TO JAKBY BYL MARTWY,
ROBIL WRAZENIE MARTWEGO, ZEBYM NA NIEGO NIE ZWRACAL UWAGI.
OGOLNIE TO PAJAK TEN WYGLADAL ODRAZAJACO. ODESZLEM ZNOWU
KAWALEK OD NIEGO DO TYLU I PRZYGLADALEM SIE Z TAMTEJ ODLEGLOSCI
A TERAZ ZOBACZYLEM, ZE ON KIEDY TAK ZLOZYL SWE ODNOZA DOOKOLA
SIEBIE TO TERAZ ZNOWU JAKBY CALY DRZAL. JAKBY PRZYGOTOWYWAL
SIE DO CZEGOS. JEGO ZLOZONE ODNOZA I ODWLOK DRZAC UTWORZYLY
PEWIEN OBRAZ,WIZERUNEK JAKBY PASZCZY ~ SZCZEKI OSTRYCH ZEBOW.
DZIWNY TO BYL WYGLAD. I JA ZACZALEM COS MOWIC W STRONE DRUGIEJ
IZBY DO MAMY I INNYCH. KIEDY ODWROCILEM SIE ZNOWU TUTAJ WTEDY
ZOBACZYLEM,ZE TO JUZ NIE BYL TAKI DZIWACZNY PAJAK A STAL SIE O
WIELE WIEKSZY, DLUZSZY,MIAL DUZO JAKBY MACEK PRZY SOBIE TAKICH
NA DLUGOSC OK.40 cm moze, " MACKI " TE MIALY OCZY TEZ, CHYBA TAK
PO SRODKU,PARA OCZU MOZE ,OGOLNIE BYLO TO TERAZ PODOBNE JAK
DO OSMIORNICY. KOLORU CZARNEGO CHYBA. I TO " COS " JAK MNIE
ZOBACZYLO ZACZELO UCIEKAC PO PODLODZE, DYWANIE. { byc moze to
mialo oczy na koncowkach tych odnozy } UCIEKALO TO POD STOL ,GDZIES
POD LAWE, I WZDLUZ POKOJU BYLE TYLKO SIE SCHOWAC PRZEDE MNA.
JA ZACZALEM COS MOWIC , JAKBY RELACJONOWAC CO SIE TU DZIEJE W
STRONE DRUGIEGO POKOJU, ZE TO COS UCIEKA A JA NIE MAM JAK TO
ZLAPAC W COS,CZY ZATRZYMAC W JAKIS SPOSOB ? A TO BYLO BARDZO
SZYBKIE I PRZEBIEGLE I W PEWNYM MOMENCIE WPELZLO GDZIES POD
DYWAN. JAKBY W JAKAS DZIURE POD DYWAN, BO POKOJ TEN WYGLADAL
STARO,JAKBY NIE BYL TU REMONTOWANY. ZACZALEM KOMENTOWAC ,ZE
TERAZ JUZ TEGO NIE ZLAPIE...,UKRYL SIE,SCHOWAL..., ALE ZA JAKIS CZAS
TO COS ZNOWU WYPELZALO NA ZEWNATRZ I ZNOWU ZACZELO UCIEKAC.
A JA SKOLEI ZA NIM I TERAZ TO JA MIALEM COS W REKU , COS DLUGIEGO.
BYL TO JAKBY KIJ CZY PATYK JAKIS. I UDERZYLEM W TO " COS " JAK
PRZEBIEGALO PRZEZ POKOJ, TRAFIAJAC W JEDNO Z TYCH MACEK CHYBA
TA ODNOGA SIE ODERWALA I TO " COS " SIE ZATRZYMALO. WYGLADALO ,ZE
JEST POWAZNIE ZRANIONE, NAWET SMIERTELNIE BO JUZ CALKOWICIE SIE
NIE RUSZALO PRAWDOPODOBNIE.

sen mamy
PRZYJECHALA DO OLSZANKI. DOOKOLA BYLO DUZO ZIELENI. BARDZO
LADNIE OBOK BABCI DOMU. I ZJEZDZAJA SIE TUTAJ JACYS LUDZIE Z
OKOLIC, JAKBY TEZ AKTORZY,AKTORKI ? DUZE ZAINTERESOWANIE TYM
MIEJSCEM. W OGRODZIE JAKIES DRZEWO Z PODLUZNYMI OWOCAMI ,
{ podobne cos z wisni } MAMA SZUKA KLUCZY W DOMU BO MA ZAMKNAC
DOM I NIE MOZE TYCH KLUCZY ZNALEZC AZ WRESZCIE ZNAJDUJE. PEWIEN
JAKBY AKTOR PYTA SIE MAMY, CZY MOGLA BY TO MIEJSCE SPRZEDAC ?
BO JEST BARDZO PIEKNE. ALE MAMA MOWI JEMU ,ZE TO JUZ DO NIEJ NIE
NALEZY.

30.05.2016
DOM BABCI.OLSZANKA.W DOMU BYLY JAKIES OSOBY,ZNAJOMI.PAMIETAM
ZE BYLA KRYSIA Z OLSZANKI, JA TAM TEZ BYLEM.KRYSIA POKAZYWALA MI
KOSZULE MESKA ,LEZACA NA LOZKU ,KTORE BYLO PO PRAWEJ W IZBIE
WCHODZAC TAM OD KUCHNI. JA WSZEDLEM TUTAJ I PRZYGLADALEM SIE
SIE KOSZULI.A TA KOSZULA BYLA BARDZO WIELKA,SZEROKA,PRAWIE NA
CALE LOZKO. KRYSIA MOWILA,ZE TO KOSZULA JEJ SYNA. PRZYGLADALEM
SIE I DZIWILEM SIE , ZE JAK WIELKI MUSI BYC JEJ SYN ABY NOSIC TAKA
KOSZULE ? SPYTALEM SIE JEJ, ILE MA DZIECI ? ODPOWIEDZIALA 6- CIORO
A JEDNO ZMARLO. COS JESZCZE MOWILA ALE JUZ NIE PAMIETAM.

25.06.2016
BYLA JAKAS GRUPA OSOB W PEWNYM MIEJSCU, CHYBA RODZINA. BYLO TO
CHYBA JAKBY NA SIENKIEWICZA MIESZKANIE. POJAWILA SIE TAM BABCIA.
KTOS ZAKOMUNIKOWAL,ZE WLASNIE PRZYBYLA BABCIA I TERAZ BEDZIEMY
JEDLI ~ UCZTOWALI RAZEM Z BABCIA. BABCIA STANELA OBOK LODOWKI,
KTORA ZOSTALA OTWORZONA. BABCIA NIC NIE MOWILA. POGODNA A
ZARAZEM POWAZNA I CHYBA ONA PIERWSZA WYJELA COS Z LODOWKI.
TO BYLO JAK GESTA SMIETANA ,A CZESC,KAWALEK TEGO UPADLO NA
PODLOGE CHYBA, CZY NA BOK W LODOWCE BO BABCIA BRALA TO I JADLA
BEZPOSREDNIO Z LODOWKI. JA ZAJRZALEM DO TEJ LODOWKI ZOBACZYC
CO TAM JEST ? OKAZALO SIE ,ZE JEST TAM DUZO JEDZENIA,KTORE SIE
POPSULO. STALO W GARNKU A BYLA TO JAKBY SALATKA Z WARZYW, KTORA
BYLA SWOJEGO CZASU SMACZNA,DOBRA. I MOWIE DO RESZTY ZEBRANYCH
TUTAJ, ZE PATRZCIE.MIELISMY JESZCZE TA SALATKE , ONA NADAL TU JEST
A NIKT JEJ NIE JADL PRZEZ TEN CZAS A TERAZ JEST POPSUTA. BYLEM
ZASKOCZONY TYM ZEPSUTYM JEDZENIEM, BYLO NIEZRECZNIE Z TEGO
POWODU GDYZ BABCIA TUTAJ PRZYJECHALA A TUTAJ WLASNIE JEDZENIE
ZMARNOWANE.

30.07.2016 ?
BYLEM W MIESZKANIU NA SIENKIEWICZA. BYLA TEZ TAM MAMA I JESZCZE
KTOS. CZEKALISMY NA CIOCIE LUCIE Z MINSKA , KTORA MIALA TUTAJ
PRZYJSC I POTWIERDZIC PEWNE WYDARZENIE , JAKIES WYDARZENIE, DO
KTOREGO WCZESNIEJ GDZIES DOSZLO, WYDARZYLO SIE. JA BYLEM W
LAZIENCE,DRZWI OTWARTE, JAKBYM COS ROBIL PRZY ,COS REPEROWAL
PRZY WANNIE ? I PRZYSZLA CIOCIA ,WCHODZI. PYTAMY SIE WIEC JA O TO.
I CIOCIA MOWI COS CO POTWIERDZA TE WLASNIE JAKIES WYDARZENIE, I
MOWI {nie pamietam dokladnych szczegolow } , ZE KIEDY CIOCIA I INNE
JAKIES OSOBY SZLI NA JAKAS GORE CZY POD GORE GDZIES I WYSZEDL DO
NICH PROROK PANSKI, I RZEKL IM ,COS NA TEMAT OBUWIA, ZE BUTY
NA NOGACH NALEZY ZMIENIC, ZDJAC, CZY WYMIENIC JE NA KLAPKI ,ZE
W TAKICH JAK TU SA, IDA NIE MOZNA DALEJ ISC I ZE TAKA JEST TRADYCJA
TAK SIE ROBI . I TAK UCZYNILI. A JA POWIEDZIALEM TUTAJ DO ZEBRANYCH
W MIESZKANIU, ZE O WIDZICIE. TO WSZYSTKO POTWIERDZA CO SIE
WYDARZYLO WCZESNIEJ I ZE TO WSZYSTKO PRAWDA.

pazdziernik ? 2016
W JAKIM MIEJSCU SIEDZIELI TUTAJ WUJEK JOZEK,CIOCIA LUCIA ,moze
jeszcze ktos inny ? ALE TAKZE I JA TUTAJ BYLEM . SIEDZIELISMY OBOK
SIEBIE. WUJEK JOZEK SIEDZIAL JAKBY POD POSCIELA, CZY OKRYTY KOCEM
I MOWIL CIOCI O MOICH SNACH ZWIAZANYCH Z OLSZANKA, ZEBY WYKUPIC
DOMEK BABCI I DZIADKA I CIOCIA ROZMYSLALA JAK TO WYKUPIC TEN DOM
OD OBECNEGO WLASCICIELA ? WUJEK BYL POGODNY,USMIECHNIETY, I
MOWIL,ZE KIEDYS TEZ MIAL JAKIES SNY. POZNIEJ ZACZAL COS RYSOWAC
JAKBY NA TABLICY O TYM JEGO SNIE. RYSOWAL JAKIS DOM, MOWIAC, ZE
JAKBY MIESZKAL PRZY JAKIMS DOMIE ? NASTEPNIE POJAWIL SIE MALY
KOTEK, I TU CIEKAWE, KTORY ZAWISL W POWIETRZU , BYL W POWIETRZU
UNOSIL SIE, KOLYSAL SIE, JAKBY GO KTOS TRZYMAL I NIM KOLYSAL ?
BYL TU KTOS NIE WIDZIALNY , NIE WIDOCZNY ALE ODCZUWALISMY ,ZE
KTOS TU JEST. POZNIEJ UNIOSLY SIE CHYBA ZAAPALKI, CZY PUDELKO
ZAPALEK ? JA JE CHYBA CHWYCILEM I ZOSTAWILEM A ONE DALEJ BYLY W
GORZE I JA MOWIE,ZE KTOS TU JEST .KIM JESTES ? KTO TRZYMA TE
RZECZY ?, PYTAJACO SPOGLADAM NA CIOCIE I WUJKA .

{ w tym chyba czasie, okresie mama dowiedziala sie o domu babci ? }

15.11.2016
OLSZANKA ~ DOM BABCI . SPOTKALISMY SIE TUTAJ KOLO DOMU BABCI.
PAMIETAM BYLI URSZULA,ZYGMUNT,EWA,PIOTR,MAMA,JA . BYLISMY NA
PODWORKU, CHODZILISMY TUTAJ I OGLADALISMY. CIOCIA LUCIA CHODZILA
POWAZNA I SCHYLONA DO ZIEMI ,TRAWY JAKBY COS Z NIEJ ZBIERALA ?
MOGLA BYC NA BOSAKA .W POBLIZU BYLI EWA,PIOTR I MAMA ZOSIA.
PODWORKU TUTAJ PRZED DOMEM BYLO JAKBY WIEKSZE,OBSZERNIEJSZE
I BYLY RESZTKI KURNIKA. A JA NA TO SPOGLADALEM I ZASTANAWIALEM
SIE ,CHCIALEM SIE SPYTAC CIOCI, DOKAD TO DOKLADNIE SIEGA DZIALKA
CIOCIA CHODZILA DALEJ ZAMYSLONA,JAKBY ZASTANAWIALA SIE NAD
CZYMS. PRZY DOMIE TUTAJ NA PODWORZU,OD OKNA Z AKACJAMI BYLA
OBOK JAKBY" STUDNIA~ PIWNICA". MIALA ONA WEJSCIE, JAKIES DRZWI.
KTORE NIE BYLY ZAMKNIETE , TYLKO ZATRZASNIETE. I TUTAJ STALEM
Z MAMA I PYTALEM SIE O TA " STUDNIE~PIWNICE ". A MAMA TAK MOWILA
ZE TO STARA " PIWNICA" , ZAMKNIETA TERAZ,ZE SLUZYLA KIEDYS PRZED
CZYMS, CHRONILA PRZED CZYMS ? ZE JAK COS SIE DZIALO, COS ZLEGO
COS PRZYCHODZILO JAKBY TUTAJ TO ZOSTAWALO TO COS ZAMYKANE TU
W PIWNICY. A TERAZ TO MAMA NIE WIE JAK SPRAWA Z TYM WYGLADA ?
A JA MOWIE,ZE PEWNO BEDZIE MUSIAL KAPLAN ODPRAWIC TUTAJ
EGZORCYZM NAD TA " STUDNIO~PIWNICA " A MAMA ODPOWIEDZIALA,ZE
TAK. KAPLAN MUSI TO POBLOGOSLAWIC. POZNIEJ POSZEDLEM NA SPACER
W OKOLICY RAZEM Z CIOCIA LUCIA. TAK JAKBY W STRONE WSI OLSZANKI
ALE DOMOW TAM NIE BYLO. WTEM ZOBACZYLISMY ,ZE COS BIEGNIE DO
NAS,W NASZA STRONE,COS PODOBNEGO JAKBY DO PSA. KREPY,JASNO~
BRAZOWY,GLOWA TAKA KWADRATOWA,MASYWNA,NIE SZCZEKA ALE PEDZI
NA NAS { podobny do pitbulla, tyle ,ze chyba wiekszy } .I OKAZALO SIE
ZE CIOCIA JEST TROCHE DALEJ ODE MNIE, ODDALILA SIE. I KRZYCZE DO
NIEJ, ZE TRZEBA UCIEKAC W STRONE DOMU BABCI ! I CIOCIA USLYSZALA
MNIE I ZACZELA BIEC BARDZO SZYBKO, TAK ,ZE BYLA PRZEDE MNA .
A " PIES " BYL TUZ ZA NAMI . PRZYBIEGLISMY DO DOMU A W MIARE GDY
ZBLIZALISMY SIE DO DOMU TO OKAZALO SIE,ZE GROZNIE WYGLADAJACY
Z DALA PIES STAJE SIE , PRZEMIENIA SIE JAKBY W POGODNEGO MILEGO
PSA, KTORY TERAZ CHCE JAKBY Z NAMI SIE BAWIC,MERDA OGONEM.
I ZANIM WCHODZIMY DO DOMU TO TEN PIES ZNIKA A POJAWIA SIE JAKIS
MALY CHLOPCZYK,WIEK OKOLO 5-6 LAT ? PLACZE ON I BIEGNIE ON DO
MNIE Z WYCIAGNIETYMI REKAMI I KRZYCZY - TATO ! OBEJMUJE JEGO, ON
JESZCZE PLACZE. CHCE ABYSMY GO ZABRALI BO STRACIL RODZICOW, JEST
SIEROTA. POZNIEJ JUZ NIE PLACZE, JEST ZADOWOLONY. WCHODZI DO
DOMU BABCI. ROZMAWIAMY NA JEGO TEMAT. POSTANAWIAMY, JA I WIOLA
{ ktora tez tam jest jak sie okazuje } , ZE ZAADOPTUJEMY JEGO.POZNIEJ
JA SIE UBIERAM , GDZIES SIE SZYKUJEMY .

listopad ? 2016
GDZIES JAKIES MIESZKANIE. BYLY TAM : CIOCIA LUCIA I EWA ORAZ JA.
POWIEDZIALEM DO NICH,ZE ZADZWONIE DO WUJKA JOZKA I OPOWIEM MU
TA HISTORIE Z SAMOLOTEM { wizja spadajacych ludzi z samolotu jak
startowal do Anglii z Polski i my tam tez spadalismy ale przezylismy, tzn
ja, mama, jula ~ sen tego samego dnia } MIALEM TELEFON KOMORKOWY
W REKU I ZADZWONILEM. OPOWIADALEM TO. TAKZE MIALEM SIE UMOWIC
ZE PRZYJDE DO WUJKA,ZE MAMY SIE SPOTKAC CHYBA JUTRO. WUJEK
SLUCHAL CO OPOWIADALEM,I JESZCZE COS MI MOWIL, DAWAL JAKIES
WSKAZOWKI NA JAKIS TEMAT A POZNIEJ POWIEDZIAL,ZE CHCE JESZCZE
POROZMAWIAC Z CIOCIA I ZAWOLALEM WIEC CIOCIE LUCIE DO TELEFONU.
A JAK ROZMAWIALEM Z WUJKIEM PRZEZ TELEFON TO BYLO WRAZENIE
JAKBY BYL BARDZO GDZIES TU BLISKO, JAKBY GDZIES W MIESZKANIU ?
WIDZIALEM JEGO A ZARAZEM JAKBY GDZIES BYL INDZIEJ ? NA KONIEC
ROZMOWY MOWIL, ~ DO JUTRA, ZE JUTRO SIE SPOTKAMY I POROZMAWIA-
MY , I CIOCIA WLASNIE PODESZLA DO TELEFONU . { byc moze mieszkanie
te bylo w Minsku Maz.,na to wyglada }

listopad 2016
CHODZILEM PO WSI OLSZANKA. OD DOMU BABCI WYSZEDLEM PRZEZ WIES.
NA SPACER. BYC MOZE BYL JESZCZE KTOS ZE MNA, nie pamietam. JACYS
LUDZIE CHODZILI PO WSI I KRAZYLY TUTAJ PO WSI PSY. CZAILY SIE ONE ,
SPOGLADALY W MOJE STRONE, BIEGALY LUZEM PO OKOLICY.

27.11.2016
BYLA POLANA I NA NIEJ LEW. LEW STAL I BYL JAKBY POD KONTROLA
KOGOS JAKIEGOS MEZCZYZNY, KTORY TEZ PRZYGOTOWYWAL SIE ABY
PRZEBRAC SIE ZA LWA I STOCZYC WALKE Z TYM PRAWDZIWYM PRZY NIM.
CZY NAWET SPRAWDZIC CZY TEN LEW ROZPOZNA ,ZE FALSZYWY LEW
STOI PRZY NIM. OW CZLOWIEK ZALOZYL PRZEBRANIE LWA,CWICZYL WIEC
BYCIE PRAWDZIWYM LWEM, CHODZIL NA CZWORAKA,I OBMYSLAL JAKA
PRZYJAC POSTAWE ABY WYGLADAC REALNIE. POZNIEJ WYPUSZCZONO,
DOZWOLONO TEMU PRAWDZIWEMU LWU ABY SIE ZMIERZYL Z TYM NIE
PRAWDZIWYM. JA OBSERWOWALEM TO WSZYSTKO Z DALA. WDRAPALEM
SIE TEZ NA TAKI WYSOKI ,USYPANY PAGOREK ZEBY W RAZIE CZEGO TEN
PRAWDZIWY LEW MNIE NIE DOSIEGNAL. POZNIEJ ZA JAKIS CZAS JA I KTOS
ZE MNA , PRZYSZLISMY NA TA POLANE GDZIE BYL LEW ZEBY ZOBACZYC
JAK SIE MA SYTUACJA ? PATRZE ALE NIE WIDZE TEGO NIE PRAWDZIWEGO
LWA A JEDYNIE TEGO PRAWDZIWEGO. STAL ON BOKIEM Z KILKADZIESIAT
METROW ODE MNIE. LEW TEN NAGLE ODWROCIL SIE W MOJA STRONE I
ZOBACZYL ,ZE JA TAM STOJE. A KIEDY MNIE SPOSTRZEGL TO OD RAZU
RUSZYL I ZACZAL BIEC W MOJA STRONE ! A JA RZUCILEM SIE DO UCIECZKI.
BYLA ZE MNA JAKAS MLODA KOBIETA ? UCIEKAJAC TAK, NAGLE, W JAKIS
SPOSOB ZNALAZLEM SIE W INNYM MIEJSCU. WSZYSTKO SIE JAKBY TUTAJ
ZMIENILO. BO OTO OKAZALO SIE ,ZE JESTEM W DOMU BABCI W OLSZANCE.
ALE TEJ ZMIANY JAKBYM NIE ZAUWAZYL. SCENA TERAZ WYGLADALA TAK,
ZE WYBIEGLEM Z DUZEJ IZBY { gdzie piec } DO PRZEDSIENI { sieni } I TU STANALEM ZATRZYMALEM SIE. ZAMKNALEM DRZWI I TRZYMALEM ZA KLAMKE MOCNO PRAWA REKA ,DLONIA. A SKOLEI LEWA REKA TRZYMALEM
KLAMKE OD DRZWI POKOJU PO LEWEJ STRONIE SIENI. TAK TRZYMAJAC
MOCNO OBIE KLAMKI, MOWILEM DO OWEJ MLODEJ KOBIETY, - TRZYMAJ
TE DRZWI MOCNO ! TERAZ TO ON JUZ SIE NIE WYDOSTANIE NA ZEWNATRZ
{ ze jest jakby w pulapce o to chodzilo } I JAK SIE OKAZALO TO WLASNIE
DOTYCZYLO TEGO LWA Z POLANY, KTORY BYL BODAJZE TERAZ W DUZEJ
IZBIE, W PULAPCE JAK SIE OKAZALO.

05.12.2016
OLSZANKA~ PRZYJECHALISMY TUTAJ DO DOMU BABCI. PAMIETAM,ZE JA,
MAMA,WIOLETTA,JULIA,CIOCIA LUCIA,PIOTR,EWA,I JESZCZE KTOS JAKIS
MEZCZYZNA. ALE DOM BABCI WYGLADAL TROCHE INACZEJ. BYL WIEKSZY,
OBSZERNIEJSZY,BYL PIETROWY,I PRZYPOINAL BUDOWA~ARCHITEKTURA
OD WEWNATRZ JAKBY TO BYLA KAPLICA,CZY TEZ BYL TO MALY KOSCIOL.
PRZYJECHALISMY TUTAJ ZEBY OBEJZEC WLASNIE DOM,TERAZ WIEDZAC
ZE NALEZY DO RODZINY .W SRODKU BYL PONISZCZONY. BYLA TAKA SCIANA
KOLO, PRZY PIECU,NA KTOREJ WISIALY JAKIES OBRAZKI, BYLY POLRZEZBY
,CZY MISTERNIE WYMALOWANE JAKIES FRESKI ? JAKIES JAKBY PAMIATKI
POPRZYCZEPIANE , TO WYGLADALO JAK JAKIES MALE OLTARZYKI NAWET.
PATRZYLEM Z PODZIWEM NA TE RZECZY. PRZY TEJ SCIANIE TEZ , KTORA
NIE BYLA TAKA PLASKA W PIONIE BYLY TEZ JAKIES PRZYMOCOWANE JAKBY
SZKATULKI, ZASTANAWIALEM SIE ,CO TO MOZE BYC ? BYLEM POD WIELKIM
WRAZENIEM,ZE TAKIE CIEKAWE RZECZY PO BABCI ZOSTALY. POZNIEJ
ZOBACZYLEM,ZE WIOLA ,CZESC Z TYCH RZECZY ZDJELA ZE SCIANY I TE
MIEJSCE BYLO PUSTE A ONA JAKBY CHCIALA GRAC TUTAJ NA PIANINIE ,
KTORE STALO PRZY SCIANIE. JA POWIEDZIALEM - PO CO TO POZDEJMOWA-
LAS ? POZNIEJ STALISMY JAKBY W DUZEJ IZBIE GDZIE PIEC ALE JAKBYSMY
BYLI ODWROCENI DO SCIANY OD WSCHODU CHYBA. NA PRZECIWKO NAS
BYLO PIETRO Z BALUSTRADA, PONISZCZONE. WYGLADALO TO TAK, JAKBY
KIEDYS TUTAJ LUDZIE TAM STALI,GROMADZILI SIE WIERNI. BALUSTRADA
BYLA DOSYC ZNISZCZONA. BYLO OBOK SPORO JAKIS BIEGNACYCH RUR NA
ZEWNATRZ Z POKRETLAMI .OD PIONU W DOL WZDLUZ SCIANY I TEJZE
BALUSTRADY I WODA TROCHE PRZECIEKALA Z DACHU KOLO BALUSTRADY.
A WCZESNIEJ NA TA BALUSTRADE WESZLA JULIA I SPRAWDZALA CO TAM
JEST DOKLADNIE ? KIEDY ZESZLA TO POWIEDZIALA,ZE JEST TAM KILKA
FIGUR SWIETYCH . SKOLEI JA SPOJRZALEM TAM I ZOBACZYLEM ,ZE NA
BALUSTRADZIE PRZY SCIANIE OBOK JEST OPARTA FIGURA SW.JOZEFA Z
NAZARETU. TA FIGURA STALA OPARTA PRZY SCIANIE PRZODEM DO MNIE.
BYLO WRAZENIE JAKBY TA POSTAC SW.JOZEFA PATRZYLA SIE W MOJA
STRONE . TAK PATRZAC ,ZASTANAWIALEM SIE,ROZMYSLALEM,ZE TO
WSZYSTKO MOZNA NA NOWO WYKORZYSTAC KIEDY TE MIEJSCE BEDZIE
POSWIECONE BOGU . A TERAZ JEST { jakby bylo zbeszczeszczone } , OD
SUFITU BYLO WIEC TROCHE WILGOTNO,MOKRO. POZNIEJ CIOCIA LUCIA
DOTKNELA REKA,DLONIA TEJ MISTERNIE ZDOBIONEJ SCIANY O KTOREJ
JUZ WSPOMINALEM, I UCHWYCILA ZA JAKAS KLAMKE,PORECZ,I OKAZALO
SIE ,ZE TA SCIANA TO WIELKIE DRZWI. TAKIE DREWNIANE,Z BELEK JAKBY
DREWNIANYCH. OTWORZYLA JE I OKAZALO SIE,ZE TO SA JAKBY DRZWI
WEJSCIOWE DO DOMU.A JA POWIEDZIALEM, - O CIOCIA ODKRYLA DRZWI.
BEDA TO DRZWI WEJSCIOWE ZEBY TUTAJ WCHODZIC. KIEDY CIOCIA TE
DRZWI OTWORZYLA NA OSCIERZ TO ZOBACZYLISMY EWE I PIOTRA,
STOJACYCH PRZED DOMEM OD STRONY SZOSY. POZNIEJ BYLISMY TEZ
JAKBY W INNYM BUDYNKU,DOMIE ? , KTORY BYL TEZ OBSZERNY DOSYC.
A JA OGLADAJAC JEGO STWIERDZILEM,ZE MOZE ON POMIESCIC SPORO
LUDZI TUTAJ. TEZ W TYM BUDYNKU PRZECIEKAL DACH . SPORO WODY
PLYNELO Z GORY W DOL PO ZEWNETRZNEJ STRONIE DACHY JAK BYLO
WIDAC STAJAC PRZED TYM BUDYNKIEM, TAK JAKBY TO BYLO ZROBIONE
SPECJALNIE.TEN PRZEPLYW WODY WYGLADAL JAKBY BYL USTAWIONY,ZE
TAK MA TO WYGLADAC, TAK MA PLYNAC. { teraz zastanawiam sie,czy
ten jakby drugi budynek nie byl umiejscowiony tez w Olszance, tak jakby
w okolicach od skrzyzowania po lewej idac do domu babci ? jakoby ten
budynek moze mialby spelniac funkcje mieszkalna dla sporej ilosci jakis
osob, potrzebujacych osob schronienia ? } WYSZLISMY Z TEGO BUDYNKU
I SIEDLISMY NA LAWECZCE I PATRZYLISMY NA TEN DOM. A JA PYTAM SIE
JAKBY SIEBIE, - CZY TA POSIADLOSC TEN DOM TEZ NALEZY DO NASZEJ
RODZINY ? CZY JEST NA SPRZEDAZ ? SPYTALEM SIE TERAZ TUTAJ OSOB
SIEDZACYCH PRZY MNIE, - CZY MUSI TAK DUZO WODY SPLYWAC Z DACHU
W DOL PO SCIANIE TEGO DOMU ? { dom ten byl drewniany } . CZY TO NIE
ZASZKODZI KIEDY MY TO TAK ZOSTAWIMY PRZEZ TEN CZAS, PRZEZ TE
KILKA DNI KIEDY NAS NIE BEDZIE ? I KTOS JAKIS MEZCZYZNA POWIEDZIAL
ZE BEZ PROBLEMU, ON TEZ TAK ROBIL PRZY SWOIM DOMU,ZANIM TAM
ZAMIESZKAL,ZE WODY NIE TRZEBA ZMNIEJSZAC ,NIECH TAK LECI. DOM
MUSI BYC OCZYSZCZONY. POZNIEJ OBOK TEGO DOMU,Z SASIEDZTWA
WYJECHAL JAKIS SAMOCHOD,A SIEDZIELI W NIM JACYS MLODZI LUDZIE.
A SAMOCHOD TEN BYL ZLOZONY JAKBY Z CZESCI I BYL PRZEZNACZONY
ZNISZCZENIE. RUSZYLI ONI MOCNO Z HALASEM, A KAROSERIA ZACZELA
ODPADAC I SKRECILI TUTAJ W NASZA STRONE,GDZIE SIEDZIELISMY NA
LAWECZCE. WJECHALI ONI TUZ ZA NAMI ZA OGRODZENIE ,KTORE BYLO
ZA LAWECZKA. WJECHALI TUZ ZA NASZE PLECY Z PISKIEM OPON I WOZ SIE
ZATRZYMAL.

11.12.2016
DOMEK BABCI.W SRODKU BYLISMY, PAMIETAM ~ MAMA,CIOCIA LUCIA,JULA
I JESZCZE INNE JAKIES OSOBY.MAMA POWIEDZIALA DO MNIE, - ZE TERAZ
WYRUSZAJ W STRONE LASU,CZY DO LASU.{ zebym cos mial zrobic tam,
czy wziasc cos ? },ZE PORA TERAZ JEST WLASCIWA ACZKOLWIEK MAM TAM
UWAZAC NA PEWNE "POTWORY~BESTIE ", KTORE WYCHODZA ZEROWAC.
O TYCH POTWORACH TO CHYBA JA OPOWIADALEM MAMIE,ZE SA WLASNIE
NIEBEZPIECZNE. TAK WIEC JA WYRUSZYLEM Z DOMKU A ZE MNA CIOCIA
LUCIA. SKRECILISMY ZARAZ Z SZOSY ZA DOM,NA SCIEZKE PRZY POLU ,W
STRONE OGRODU. I TUTAJ ZARAZ ZA OGRODEM JAKBY ZACZYNAL SIE JUZ
LAS.PORUSZALISMY SIE TUTAJ PO POLNEJ SCIEZCE JAKBY NA JAKIS DYWANI-
KACH ? W WCZESNIEJ WIDZIELISMY TUZ POD OKNEM WYCHODZACYM NA
SZYDLOWKE,PRZY SCIEZCE POLNEJ ZWLOKI KOGOS. LEZAL KTOS NIE ZYWY
MIELISMY JAKBY DOTRZEC DO LASU , COS WZIASC ? I SZYBKO WRACAC DO
DOMU.GDY BYLISMY PRZY LESIE ZOBACZYLISMY NASTEPNE LEZACE ZWLOKI
ZA JAKIS CZAS Z POBLISKICH DRZEW Z LASU WYPELZLY WLASNIE TE "BESTIE"
PODOBNE ONE BYLY TROCHE DO NIEDZWIEDZIA Z POSTURY, TAKIE BYLY
FUTRZANE,JAKBY TYLE,ZE BEZ NOG.LAPY TEZ JAK NIEDZWIEDZIE, PODNIE-
SIONE W GORZE DO PRZODU Z DUZYMI PAZURAMI,WYGIETYMI CHYBA. MIELI
TAKIE PYSKI,PASZCZE Z OSTRYMI DLUGIMI ZEBAMI. WYPELZY WIEC ONE I
ZATRZYMALY SIE JAKBY NA GRANICY LASU Z POLEM { ze sciezka ? } .BESTIE
TE TRZASLY SIE CALE CIALEM, WYGLADALO JAKBY ZLOZYCZYLY W NASZA
STRONE,JAKBY CHCIALY PRZESTRASZYC,BYLY PELNE NIENAWISCI , BYLY JAK
WSCIEKLE. I TAK SIE TERAZ OKAZALO ,ZE BYLISMY ,ZNALEZLISMY SIE JAKBY
POSROD NICH. ALE ONE JAKBY NAS NIE WIDZIALY,CZY NIE CHCIALY NAS TERAZ
ATAKOWAC ? ALE PATRZYLY SIE WSZYSTKIE W JEDNA TYLKO STRONE, W
STRONE DOMKU BABCI. TYCH BESTII BYLO DOBRYCH KILKA. JA DALEM WIEC
SYGNAL DO CIOCI,ZEBYSMY SZYBO OPUSZCZALI TO MIEJSCE. CIOCIA SKOLEI
BYLA W INNYM MIEJSCU NIZ JA. I ZARAZ SZYBKO ZACZELISMY UCIEKAC Z
TEGO MIEJSCA Z POWROTEM W STRONE DOMU. OKAZALO SIE TEZ ,ZE TYCH
BESTII ZACZYNALO POJAWIAC SIE WIECEJ, WYCHODZACYCH Z LASU . A MY
PO TEJ SCIEZCE POLNEJ NA OWYCH JAKBY DYWANIKACH WROCILISMY POD
DOM.TAM KOLO DOMU SPOTKALISMY INNE OSOBY,BEDACE TUTAJ W OKOLICY
M.INN. SASIADKE Z NAPRZECIWKA TEGO DOMU PO DRUGIEJ STRONIE SZOSY,
BYLA ONA Z DZIECKIEM. I ZANIM DOSZLISMY DO BABCINEGO DOMU TO
JAKBYSMY MUSIELI MINAC ICH POSESJE, TA CZESC JAKOBY NALEZACA KIEDYS
DO BABCI. PATRZYLEM NA TE PODWORKO.TAM BYLO DUZO COS POBUDOWANE
COS POROBIONE DLA DZIECI DO ZABAWY, I ZARAZ BYLISMY PRZY DOMKU
BABCI. I POJAWILA SIE TUTAJ JULIA,ALE WYGLADALA INACZEJ, JAKO MALA
DZIEWCZYNKA, O COS SIE MNIE PYTALA, CZY O KLUCZE ? ,CZY O TAMTO
SASIEDNIE PODWORKO ? I TAK WESZLISMY RAZEM WSZYSCY DO DOMU BABCI.

19.12.2016
OTO JESTEM PRZY DOMKU BABCI.DOOKOLA SNIEG, JAKBY NAPADALO TUTAJ.
PRZYSZEDLEM TUTAJ I WIDZE,ZE Z DOMU CZY PRZEZ DOM WYJECHAL MALY
SAMOCHOD. ZATRZYMAL SIE NA PODWORKU PRZY DOMIE W SNIEGU. { snieg
ten wyglada jakby to snieg i nie snieg } Z TEGO SAMOCHODU WYSZEDL
JAKIS STARSZY PAN I ZACZELISMY ROZMAWIAC O CZYMS ,nie pamietam.
POZNIEJ ZAGLADALEM DO DOMU DO SRODKA PRZEZ DZIURE W NIM ALBO TO
BYLO OKNO OD PODWORZA. SKOLEI PO DRUGIEJ STRONIE BYLA WYRWA PO
OKNIE OD STRONY SZYDLOWKI. ZOBACZYLEM,ZE DWIE JAKIES OSOBY TAM
WCHODZA TUTAJ DO SRODKA. TA WYRWA,CZY OKNO BYLO UMIEJSCOWIONE
W DOLE SCIANY DOMU JAKBY JESZCZE POD ZIEMIA, BO WYDAWALO SIE ,ZE
TEN DOM MIAL WNETRZE DWU POZIOMOWE W DOL, PELNE ZAKAMARKOW.
WSZYSTKO W NIELADZIE, DO SPRZATANIA. BYLO TEZ POWIEDZIANE W TYM
SNIE, ZE TRZEBA KOPAC POD DOMKIEM, ZE COS TAM JEST. I JA CHYBA
POZNIEJ TAM KOPALEM. PRZYGLADAJAC SIE SKOLEI TYM DWOM OSOBOM
KTORE TUTAJ WESZLY TO OKAZALO SIE,ZE JEST TO ROBERT Z JAKIMS
KOLEGA. PRZYSZLI ONI REMONTOWAC DOM. TEN KOLEGA BYL Z LOSIC ALE
NIE PAMIETAM KTO TO. I TEN KOLEGA STAL TAM PRZEZ CHWILE W SRODKU,
A JA ZBLIZYLEM SIE PO CICHU DO MEGO TEGO OKNA I ZACZALEM WYDAWAC
Z SIEBIE TAKI TAJEMNICZY GLOS,JAK~ AAALUU LUUUU....,TAK ZEBY JEGO
NASTRASZYC, ZE COS TU SIE KRYJE W RUINACH DOMKU.TEN KOLEGA
USLYSZAL I PRZESTRASZYL SIE I ZSZEDL JESZCZE BARDZIEJ NA DOL DO
ROBERTA. I WTEDY CHYBA OKAZALO SIE ,ZE TO SA ONI ~ ROBERT I JEGO
KOLEGA. TAK WIEC ZOBACZYLISMY SIE I SPOTKALISMY SIE TUTAJ ,A ROBERT
WLASNIE MOWIL,ZE PRZYSZLI ONI TUTAJ ZEBY REMONTOWAC. POZNIEJ
CHODZILISMY PO CALYM DOMKU, ALE WYDAWAL SIE ON BYC WIEKSZY JAK
WSPOMNIALEM I DWU POZIOMOWY OD ZIEMI W DOL, TAJEMNICZY ZARAZEM
BYC MOZE BYL TO JEDEN POZIOM W DOL ? KOLEGA ROBERTA MIAL PRZY
SOBIE LATARKE ZE SZNURECZKIEM, KTORY POCIAGALO SIE I LATARKA BYLA
WTEDY ZAPALONA,WLACZONA. NASTEPNIE MIELISMY JUZ ODCHODZIC,JAKBY
WRACAC ALE PRZYPOMNIALO MI SIE, CZY RZECZYWISCIE JEST TEN KRZYZ
CO MAMA OPOWIADALA , ZE JEST W OGRODKU PRZY SZOSIE ? NASTAL JUZ
ZMIERZCH DOOKOLA, WSZEDLEM TAM W TE ZAROSLA,KRZAKI, ZAPALILEM
TA LATARKE OD KOLEGI ROBERTA I ZACZALEM PRZYGLADAC SIE GDZIE JEST
KRZYZ ? WNET WIDZE,ZE TAK, JEST TUTAJ DREWNIANY KRZYZ OSADZONY
MOCNO W ZIEMI,PRZYTWIERDZONY SOLIDNIE, WYSOKI KRZYZ,CIEMNO ~
BRAZOWY A OBOK NIEGO TUTAJ OD LEWEJ STRONY PRZED NIM, WIDZE,TEZ
INNE KRZYZE. SA ONE MNIEJSZE ,NIZSZE , CHYBA BLASZANE ? , PRZYMOCO -
WANE DO PODSTAWY JAKBY Z PLYTY CEMENTOWEJ, UMIESZCZONEJ W ZIEMI
WSROD KRZAKOW. TYCH KRZYZY BYLO CHYBA OKOLO CZTERY {4 }. ~ byc
moze ze trzy a razem z tym duzym to 4 ?, dokladnie nie pamietam. I JA
MOWIE W GLOS ZZA KRZAKOW W STRONE ROBERTA I KOLEGI ,KTORZY JUZ
BYLI CHYBA NA SZOSIE,ZE JEST TUTAJ TEN KRZYZ ALE SA TEZ INNE KRZYZE
{ te mniejsze laczyly sie jakby do fundamentow domu , wygiete w dole u
podstawy; z dolu wygiete a w gore wyprostowany pion krzyza,wygladalo
to moze jak nagrobek ~ nagrobki ? }

11.02.2017
OLSZANKA ~ DOM BABCI. BYLA TAM I PO LEWEJ CHYBA STRONIE OD SZOSY.
CHODZILA, COS ROBILA. DOM BABCI WYGLADAL W PODOBNYM STANIE JAK
TERAZ PO ODDANIU GO RODZINIE. OD DZIALKI BABCI OD DOMU NA PRAWO
DO SASIADKI Z PRAWEJ BYLO OGRODZENIE. JA TAM BYLEM I ROBERT,JA
TRZYMALEM TAM WIADERKO Z FARBA.SIEDZIELISMY PRZY OGRODZENIU I
ROZMAWIALISMY, TAKZE JAKBYSMY ODNAWIALI OGRODZENIE. JA MOWILEM
SZKODA,ZE NIE NALEZY DO MAMY TEN ODCINEK I TAMTA DZIALKA { ogrod }
BYLOBY LEPIEJ, BYLOBY WIEKSZE. PODSZEDLEM WIEC DO OGRODZENIA I
SPOJRZALEM NA LEWO, WYCHYLILEM SIE ,ZEBY DOKLADNIE ZOBACZYC TA
CZESC ~ OGROD PO BABCI. I ZOBACZYLEM ,ZE TAM JEST JAKBY WYSOKI
BUDYNEK ~ DOM { dzieci tam byly jakies chyba na podworzu ?}, A ZA TYM
DOMEM TAKA JAKBY OLBRZYMIA PLANSZA, WIELKI BILBORD JAK REKLAMA,
WYGLADALO TO JAK SCIANA WIELKA NA CALA SZEROKOSC TEGO OGRODU
OD STRONY SCIEZKI POLNEJ AZ DO PRAWEJ, DO SASIADKI PO PRAWEJ ORAZ
WYSOKA TEZ , MOZE WYSOKOSCI NA 4-5 PIETER JAK W BLOKU. NA TEJ
SCIANIE NAMALOWANY BYL JAKBY JAKIS PEJZAZ. MIAL TAKI WYGLAD
MAJESTATYCZNY, JAKIES DOLINY BYLY TAM,CHMURY PONAD,TEZ TAKIE
WYRAZISTE,WYGLADALO TO WSZYSTKO NAWET JAK JAKIS FRESK .
ODWROCILEM SIE I MOWIE DO ROBERTA, - TY, ALE TEN SASIAD TO MA FAJNIE
NAWET ZROBIONE, I MOWIE MU ,CO TAM JEST,CO WIDAC. POZNIEJ WZIALEM
WIADERKO Z FARBA , STANALEM CHYBA NA OGRODZENIU I MALOWALEM.
MUSIALEM UWAZAC , TROCHE SIE ZACHWIALEM. OGRODZENIE TE BYLO
WYKONANE Z JAKBY BIALYCH,DLUGICH,GRUBYCH PRETOW. POZNIEJ SKOLEI
WYSZEDLEM NA SZOSE ABY ZARAZ SKRECIC TUTAJ NA PODWORZE DO BABCI
DOMU. A NA SZOSIE TUTAJ BYL WIELKI RUCH, SAMOCHODY JEZDZILY W
JEDNA JAK I DRUGA STRONE.KTOS Z OLSZANKI STAL OBOK MNIE I MOWI, -
TRZEBA TERAZ TUTAJ UWAZAC NA SZOSIE. I ZAUWAZYLEM TEZ ,ZE KRECILI
SIE TUTAJ JACYS LUDZIE W OKOLICY. UWAZNIE PRZESZEDLEM TEN ODCINEK
I WSZEDLEM NA PODWORKO PRZY DOMKU. A TAM MIESZKANCY Z OLSZANKI
BYLI PRZY DOMIE, POMAGALI,COS ROBILI, nie pamietam juz kto ale wiem,
ze byli z olszanki }, JAK SIE OKAZALO POMAGALI BABCI OLIMPII , KTORA
TAM STALA.POCHYLONA , COS ROBILA PRZY DOMKU,Z PRZODU JAKBY
PRZED DRZWIAMI WEJSCIOWYMI. PAMIETAM ,ZE BYL TAM JAKIS STARSZY
MEZCZYZNA Z DOROSLYM SYNEM , POWIEDZIALEM IM, - DZIENDOBRY.
WIADERKO Z FARBA POSTAWILEM W SIENI DOMKU, BYLI TAM TEZ INNI W
SRODKU I ONI COS UKLADALI.

28.01.2017
OLSZANKA. BYLEM NA POLU TAM W STRONE OD SZOSY I ZA BYLYM DOMEM
WUJKA MIETKA, TAM DALEJ NA POLACH JAKBY. LANY ZBOZ DOOKOLA, JEST
LATO,CIEPLO, LADNA POGODA, KLOSY ZBOZ DELIKATNIE SIE PORUSZAJA NA
LEKKIM WIETRZE, STALEM I BYLEM ODWROCONY JAKBY W STRONE ~
HADYNOWA A ZARAZEM TEZ I OKOLIC DOMU BABCI . I OTO WIDZE KOSCIOL
KOSCIOL W HADYNOWIE,A OBOK NIEGO JAKBY WACHADLO W POWIETRZU,
PORUSZAJACE SIE, JAKBY ODMIERZAJACE CZAS. A OBOK JESZCZE KOSCIOLA
DRUGI KOSCIOL, TEZ WYSOKI,ALE NA MIEJSCU TUTAJ DOMU BABCI, TAKI
STABILNY. JACYS LUDZIE ZACZELI NADCHODZIC Z POLA,POSTANOWILEM
JUZ WRACAC W STRONE OLSZANKI.

22.04.2017
BYLO JAKIES SPOTKANIE RODZINNE, DOSYC DUZE ZGROMADZENIE Z NASZEJ
RODZINY JAKBY W OLSZANCE ~ W DOMU BABCI. SIEDZIELISMY W DUZEJ
CHYBA IZBIE ALBO WZDLUZ SCIAN W SRODKU. PAMIETAM BYLI ~ CIOCIA
LUCIA,EWA,URSZULA,MAMA,JULIA,I JESZCZE CHYBA INNE OSOBY. JA COS
JADLEM, PROBOWALEM JAKAS POTRAWE. CIOCIA LUCIA PODALA MI TAKIE
PUDELKO Z RODZYNKAMI ABYM SPROBOWAL. PEDELKO PRZEZROCZYSTE
A W NIM RODZYNKI BYLY W JAKIES ZALEWIE. NIE BARDZO CHYBA CHCIALEM
ALE WZIALEM SPROBOWAC.OTWORZYLEM TE PUDELKO, I NA WIERZCHU
BYLA TUTAJ JAKBY TAKA GRA Z KULKA W LABIRYNCIE, KULKA BYLA DOSYC
MIEKKA I TRZEBA BYLO JA UMIESCIC , PRZESUNAC ,PORUSZAJAC TYM, DO
STRONY PRAWEJ PUDELKA. OKAZALO SIE ,ZE NIE JEST TO TAKIE TRUDNE
KIEDY TO ZROBILEM TO WTEDY WZIALEM SPROBOWAC TE RODZYNKI I
UGRYZLEM TEZ JAKAS TAM KULKE JAKBY TA SAMA Z PLANSZY GRY Z
LABIRYNTEM, KTORA TO PLANSZA BYLA JAKBY NASACZONA JAKIMS PLYNEM
KULKA TA PO UGRYZIENIU KAWALKA UKAZALA SRODEK KOLORU ZOLTEGO
CZY POMARANCZOWEGO. W USTACH MIALA BARDZO NIEDOBRY SMAK. MOWIE
DO EWY Z MINSKA, - ZE IDE TO WYPLUJE DO ZLEWU, BO TO NIE DOBRE,NIE
PRZELKNE TEGO.I TAK ZROBILEM . KIEDY SIEDZIELISMY TAK WSZYSCY OBOK
SIEBIE I NAPRZECIW ZAUWAZYLEM WTEDY,ZE URSZULA Z RADZYNIA BYLA
UBRANA TYLKO W DAMSKA BIELIZNE, SIEDZIALA,CZY POCHYLALA SIE TYLEM
ODWROCONA W MOJA STRONE, MOWILA COS DO KOGOS Z NASZEJ RODZINY.
SKINALEM GLOWE W DOL I POMYSLALEM, CO URSZULA ROBI ? PRAWIE NAGA
SIEDZI TUTAJ MIEDZY RODZINA,DOROSLA,POWAZNA KOBIETA,PRZECIEZ TO
NIE PRZYSTOI. POZNIEJ SKOLEI JAKBY OD NAS DO PRAWEJ STRONY ,NA
WSCHOD PATRZAC CHYBA BYLA JAKBY JAKIS KORYTARZ. Z GLEBI TEGO
KORYTARZA ODZYWAL SIE JAKIS GLOS, OKAZALO SIE ,ZE TO GLOS WUJKA
MIETKA Z BOLESLAWCA. ON JAKBY NAWOLYWAL NAS PO IMIENIU I ZAWOLAL
NA MNIE I JA POSZEDLEM DO NIEGO. ON CHYBA SIEDZIAL NA CZYMS I MIAL
WYGLAD JAK ZA ZYCIA. I MOWIL DO MNIE ~ MAM TUTAJ DLA CIEBIE PAMIATKI,
{ jakies karty ~ zdjecia }TRZYMAJ I ZOBACZ JE. I WRECZYL MI PO KOLEI
ZE DWIE BARDZO DUZE RZEKOMO ZDJECIA ~ FOTOGRAFIE. PROSTOKATNE.
BYLY WIELKIE I TRZYMALEM W OBU REKACH, DLUGIE ,SZEROKIE,WYSOKIE
MOZE NA OKOLO 1.5 metrow, I PRZYGLADALEM SIE NIM ALE NIC TAKIEGO NIE
WIDZE NA NICH, JEDYNIE NA POWIERZCHNI TYCH WIELKICH JAKBY ZDJEC
BYLY TAKIE DROBNIUTKIE ZARYSKI,JAKBY KROPECZKI NA JASNO~SZARYM
TLE, TAK JAKBY OBRAZ NA TELEWIZORZE KIEDY NIE MA SYGNALU,OBRAZU
TO SNIEZY. LECZ ZA JAKIS CZAS OKAZALO SIE,ZE JEDNAK NA NICH COS JEST.
PAMIETAM JEDNO WIELKIE ZDJECIE ~ FOTOGRAFIE,KARTE . KIEDY STARALEM
SIE COS ZOBACZYC NA NIEJ ZAUWAZYLEM W LEWYM GORNYM ROGU MALE
PROSTOKATNE ZDJECIE.NA TYM ZDJECIU BYLEM JA JAKO MALY CHLOPIEC
MOZE W WIEKU OK.9 LAT, STALEM W KURTCE JESIENNO ~ ZIMOWEJ, MIALA
GUZIKI I DUZE KIESZENIE Z PRZODU.OBOK MNIE CHYBA PO PRAWEJ ZOSIA Z
CZESTOCHOWY ,TEZ W JAKIES PODOBNEJ KURTCE,MIALA CZARNE DO RAMION
KRECONE WLOSY. ZA MNA Z TYLU TROCHE DALEJ STALA CIOCIA SALWINA.
WYGLADALA NA POGODNA JAK I MY WSZYSCY NA TYCH ZDJECIACH. W TYM
UJECIU PATRZYLISMY GDZIES PRZED SIEBIE, USTAWIENI BYLISMY JAKBY
TWARZAMI NA PRAWA STRONE. POZNIEJ SKOLEI WUJEK MIETEK WYWOLYWAL
CORKE URSZULI ~ MAGDE. WIDZIALEM JEJ TWARZ, ONA COS POWIEDZIALA,
ZE JAKBY TO JEJ NIE NA REKE, czy sie boi ? CZY JESZCZE O COS CHODZILO
nie pamietam. I ZOBACZYLEM JA NASTEPNIE W WIDZENIU,ZE SIEDZI PRZY
KIOSKU Z GAZETAMI , JAKBY NA SCHODKACH OBOK I ROZMAWIA Z KIMS KTO
JEST WE WNECE DRZWI KIOSKU . MOWI ONA DO TEJ OSOBY NA TEMAT GLOSU
TEGO KOGOS ,ZE CHCIALA BY USLYSZEC GLOS OWEJ OSOBY W JAKIES INNEJ
SYTUACJI, JAKBY ZEBY USLYSZEC W JAKIES PIOSENCE,JAK BRZMI WLASNIE W
PIOSENCE,TELEDYSKU,O COS MNIEJ WIECEJ TAK JEJ CHODZILO . A JA SKOLEI
PRZYBLIZYLEM SIE WIDOKIEM DO NICH,ZEBY DOKLADNIE ZOBACZYC Z KIM
ONA ROZMAWIA ? BO NARAZIE TO WIDZIALEM CHYBA TYLKO JA Z PRZODU
PRZED BOCZNYM WEJSCIEM DO KIOSKU. TA UKRYTA WE WNECE OSOBA TEZ
COS DO NIEJ MOWILA. I ZOBACZYLEM OPARTEGO O WNEKE DRZWI MLODEGO
CHLOPAKA, OKOLO 18~20 LAT ? UBRANY CHYBA NA SPORTOWO, WYGLAD BYL
JEGO CHARAKTERYSTYCZNY: KOLOR SKORY MIAL CIEMNY ,JAK AFRYKANIN.
{ ale nie tak mocno },MOWIL BARDZO DOBRZE PO POLSKU I TO MNIE ZASKO-
CZYLO,MIAL ON TEZ SPECYFICZNA FRYZURE NA GLOWIE ~ CZARNE,KRECONE
DROBNE LOCZKI ~ TAKIE AFRYKANSKIE,ALE TA FRYZURA PRZYPOMINALA
WIELKI KLOSZ NA GLOWIE, JAK KLOSZ NA LAMPE. FRYZURA KLOSZ BYLA
BARDZO SZEROKA ,WIELKA. I PRZYPATRYWALEM SIE TEMU CZEMUS NA JEGO
GLOWIE,ZASTANAWIAJAC SIE, - CO ON MA NA GLOWIE ? TROCHE TO JEST
DZIWACZNE.ODSZEDL ON OD DRZWI KIOSKU I ZROBIL PARE KROKOW DO
PRZODU,TUTAJ SIE OBROCIL ,USMIECHAL SIE I COS MOWIL DO NIEJ. MIALEM
WRAZENIE,ZE ON MNIE TEZ WIDZI.

24.04.2017
ZNALAZLEM SIE W OLSZANCE, PRZYJECHALEM CZY PRZYSZLEM I MIALEM
ISC DO DOMU BABCI ALE JAKBY TO MIALA BYC INNA DROGA. ROBERT MIAL
MIAL MNIE POPROWADZIC DO DOMU, POKIEROWAC JAK ISC. JA ZNALEM
INNA DROGE ,KROTSZA A TA OKAZLA SIE ZE JEST DLUZSZA. I JAKBY TROCHE
SKOMPLIKOWANA W PEWIEN SPOSOB. POSZEDLEM WIEC Z NIM TA DROGA,
SZLISMY JAKIMIS GESTYMI ZAROSLAMI, COS JAKBYSMY PRZECHODZILI PRZEZ
DZIALKI OGRODOWE.W PEWNYM MOMENCIE STANELISMY PRZED WYSOKIM
MUREM A ROBERT NAGLE ODBIL SIE OD ZIEMI I WSKOCZYL NA TEN MUR JAK
KOT,A RACZEJ JAK ZABKA, tak wygladalo. I STAMTAD TEZ TAK SKOCZYL ALE
NA DOL,NA DRUGA STRONE I ZNIKNAL MI Z OCZU.SKOLEI JA ZAUWAZYLEM,
ZE MUR MOZNA OBEJSC ZEBY PRZEJSC DALEJ,OBESZLEM WIEC I ZOBACZYLEM
ROBERTA,STAL Z KILKADZIESIAT METROW PRZEDE MNA PRZY JAKIMS GOSPO-
DARSTWIE I JESZCZE CHYBA KTOS OBOK NIEGO.ROBERT POKAZYWAL REKA
I MOWIL, - ZEBYM UWAZAL NA TEGO PIESKA,KTORY BIEGNIE DO MNIE. JEST
ON MALY ALE ZACZEPLIWY JAK SIE OKAZALO. PIESEK SZCZEKAL I CHCIAL
NAWET UGRYZC,ALE JA ODBIEGALEM,ODSUWALEM SIE NA BOKI. KRECILEM
SIE JAKBY W KOLO, ON NIE MOGL DO MNIE BLISKO PODBIEC, ZBLIZYC SIE.
POZNIEJ GDZIES WSZEDLEM,A PIESEK TEN ZOSTAL W TYLE,NA ZEWNATRZ.
BYL SKOLEI TEZ I DUZY PIES ,KTORY POJAWIL SIE POZNIEJ LUB WCZESNIEJ,
nie pamietam. SIEDZIALEM GDZIES Z ROBERTEM,A TEN DUZY PIES BYL TU
,WYGLADAL JAK WILCZUR,jasno~brazowy. TRZYMAL ON ZEBAMI MNIE ZA
PALEC U LEWEJ DLONI. TRZYMAL I NIE PUSZCZAL. BRALEM REKE DO GORY
A OPN DALEJ TRZYMAL,I MOWIE DO ROBERTA, - PATRZ..., I ON SIE DZIWIL ,
ZE TEN PIES TAK TRZYMA MNIE ZA PALEC.POZNIEJ TEN PIES PUSCIL PALEC,
ODSZEDL NA BOK I KRECIL SIE PRZY ROBERCIE.POKLEPAL GO PO KARKU. A
PIES TEN WYDAWAL SIE TERAZ WYGLADAC JAKIS CHUDY. POZNIEJ DOTARLI-
SMY DO DOMU BABCI,TAM BYLO KILKORO DZIECI,KTORE STALY TUTAJ Z
ROWERAMI.OKAZALO SIE,ZE MIESZKAJA W SASIEDZTWIE I BYLY JAKBY ZA -
DOWOLONE ,ZE WIDZE MNIE { NAS } , ZE JA BEDE TU MIESZKAL. ALE DOM
PRZEDSTAWIAL SIE TROCHE INACZEJ. DREWNIANY ALE OBSZERNIEJSZY I
OTOCZONY GESTYMI ZAROSLAMI,TAK JAKBY BYL UKRYTY TUTAJ SPECJALNIE
WESZLISMY DO SRODKA. BYLO ZNOWU TUTAJ ILES OSOB Z RODZINY ,
ZAINTERESOWANYCH DOMEM,CHODZILI ONI TU I OWDZIE .SCIANY BYLY
JAKBY BARDZO STARE,CHROPOWATE,SZARE. ROBERT POKAZYWAL,ZE ZROBIL
PROWIZORYCZNA KUCHENKE GAZOWA. BYLA MALA BUTLA Z GAZEM I OBOK
PRZYMOCOWANY PALNIK,I TO WSZYSTKO BYLO PRZYCZEPIONE JAKBY POD
KATEM DO SCIANY.CHODZILEM , ROZGLADALEM SIE. CI CO TU BYLI TUTAJ
WYGLADALI NA ZADOWOLONYCH I POKLADALI JAKAS NADZIEJE Z TYMZE
DOMEM. NAWET SPOTKALEM TUTAJ JUSTYNE~ siostre Wioletty. STALA ONA
W TAKIM NIE DUZYM,WASKIM POKOJU, BYL TROCHE UMEBLOWANY ~ jakies
fotele,lawa,wygladala ona na zadowolona z tego miejsca, JAKBY TO MIALO
JEJ SLUZYC ZA DOM, ZA SCHRONIENIE.CHODZILEM DALEJ PO DOMU, WNET
ZOBACZYLEM COS CO PRZYPOMINALO JAKBY PIONOWY PIEC ,OBIELONY ,
WYSOKOSCI OK.1.70cm, SZEROKI NA OKOLO 50 cm, MIAL ON W SOBIE W
KILKU MIEJSCACH OD DOLU W GORE TAKIE WNEKI,Z KTORYCH WYSUWALO
SIE ,Z JEDNEJ WNEKI CHYBA ZE DWIE,TRZY TAKIE BLASZANE .METALOWE ?
PLYTKI NA ZEWNATRZ.I TUTAJ NAGLE POJAWILA SIE BABCIA, PODESZLA TUTAJ
DO MNIE I PIECA.MOWILA MI DO CZEGO TE PLYTKI SLUZA,I OBOK TEGO
PRZY DOLE,NISKO Z DRUGIEJ STRONY NIBY PIECA BYLA JAKBY JAKAS ~
DZWIGNIA,CZY PRASA ? , { cos chyba do wytlaczania ? },O TYM URZADZENIU
TEZ BABCIA MOWILA.POZNIEJ NADSZEDL CZAS ,ZE OPUSZCZALISMY JUZ DOM
WYCHODZILISMY STAD,JAKBY JUZ WIECZOR NADCHODZIL, MROK.
WYCHODZAC PATRZYLEM SIE NA DOMEK , NA OKALAJACE GO WYSOKIE,
GESTE ZAROSLA,KRZEWY,MYSLAC,ZE TO NAPRAWDE DOBRE MIEJSCE NA TEN
CZAS KIEDY NADEJDZIE.

maj .2017
OLSZANKA. W DOMU BABCI BYLO KILKA JAKIS OSOB ROZMAWIAJACYCH O
JAKIMS ZADANIU DO WYKONANIA. JA TEZ BYLEM I MOWILEM DO JAKICHS
MEZCZYZN,ZE TRZEBA PRZEJSC OD DOMU DO KAPLICY {na skrzyzowaniu}
I WROCIC I DOPIERO WYPIC WINO. { nie pamietam o co dokladnie chodzilo
jakby cos bylo zwiazane z zawodami ? ,~ bylo cos zwiazane z FIGURA MARYJ
,ZE MA BYC TRZY RAZY USTAWIANA, JAKBY NAKLADANA NA COS ? a to bylo
zwiazane z Julia.

30.05.2017
OLSZANKA. PRZYSZEDLEM DO DOMU KRYSI.ROZMAWIALISMY AN TEMAT
MOICH SNOW. POZNIEJ WYSZLA ONA NA DWOR.ROZMAWIALA Z JAKIMIS
OSOBAMI, COS IM TLUMACZYLA,JAKBY WYJASNIALA A MIALA WYGLAD
NASTOLETNIEJ DZIEWCZYNY. NASTEPNIE WE SNIE BYLA MOWA JAKBY O
BRAMIE,TAKIEJ SOLIDNEJ,BYLA TO BRAMA TAKA DOSYC SZEROKA,ZROBIONA
I WYKONCZONA ELEGANCKO,MIALA JAKBY ZAWIASY,KTORE TRZEBA BYLO
OTWORZYC.I KTOS JAKBY JAKIS MEZCZYZNA MOWIL MI ,NAM { slyszalem
tylko jego Glos } O TEJ BRAMIE, JAK SIE OKAZALO,ZE TA BRAMA ZNAJDUJE
SIE W DOMU BABCI. I TEN GLOS MOWIL,ZE ~ BRAME OTWORZONO ALE NIE
OD RAZU,ZE BYLO TROCHE CIEZKO. I WIDZIALEM JA TA BRAME Z BLISKA.
ZAWIASY ZOSTALY OTWARTE,POLUZNIONE,BYLO SLYCHAC NAWET JAKIS
DZWIEK TYCH OTWIERANYCH ZAWIASOW, I ZE TERAZ BRAMA JEST DO
PRZEKROCZENIA. JEST OTWARTA,UCHYLONA,I PROWADZI ONA DO ~
KROLESTWA BOZEGO
ZE MOZNA PRZEZ NIA PRZEJSC TERAZ, ZE WRESZCIE ZOSTALY ZAWIASY
ODLACZONE,I ZE MIEJSCE ~ DOM BABCI, JEST PRZEJSCIEM DO KROLESTWA
BOZEGO.I DOSTALEM JA JAKIES NATCHNIENIE TEZ, ZE TAM SA KLUCZE DO
KROLESTWA BOZEGO. DOMEK BYL UKAZANY JAKO NORMALNY , JAK TERAZ.
DOMEK,KTORY ZAWIERA TAJEMNICE { ZBAWIENIA ? }. SLUCHALEM TEGO
GLOSU CO MOWIL. BYL TEZ JAKIS MALY CHLOPIEC, KTORY POSZEDL DO
DOMU BABCI, POBAWIC SIE CZY COS ZOBACZYC ? I ZNALAZL JAKBY TE
PRZEJSCIE, CHCIAL PRZECISNAC SIE PRZEZ TA BRAME, ALE NIE PRZESZEDL.
WROCIL DO NAS, MIAL NA SOBIE JAKBY PODKOSZULKE,KTORA CHYBA TAM
ZNALAZL CZY ZALOZYL ? A BYLA ONA TERAZ NA JEGO RAMIENIU NADERWA-
NA BO BYLO WLASNIE CIASNO ABY PRZEJSC. BYLY TUTAJ TEZ JAKIES OSOBY
JAKBY I MAMA TEGO CHLOPCA. I ZASTANAWIALI SIE NAD TA KOSZULA TEGO
CHLOPCA BO OKAZALO SIE,ZE KOSZULA MA JAKIES JAKBY WIELKIE ZNACZE-
NIE,ZE JEST TO JAK RELIKT - TA KOSZULKA Z PRZERWANYM RAMIENIEM.
SKOLEI WRACAJAC DO BRAMY,KIEDY ZOSTALA ONA UWOLNIONA Z TYCH
ZAWIASOW, TO JA TEZ TAM STALEM W PEWNYM MOMENCIE. NASTEPNIE
CHCIALEM UCZYNIC KROK DO PRZODU,ABY PRZEJSC PRZEZ BRAME. A TU
NAGLE POJAWILY SIE DWOJE MALYCH DZIECI Z NAPRZECIWKA BRAMY. JAKBY
CHLOPIEC I DZIEWCZYNKA, KTORZY KOPNELI MNIE W KOLANA. BYL TUTAJ
ZE MNA JAKIS STARSZY MEZCZYZNA, KTORY KIEDY TO ZOBACZYL, TO
CHWYCIL TE DZIECI KU SOBIE,I SILNIE TRZYMAJAC JE,GDZIES ODPROWADZIL
DAJAC IM DO ZROZUMIENIA,ZE ZLE SIE ZACHOWALY I MUSZA STAD ODEJSC.

24.11.2017
OLSZANKA. TAM SPOTKALEM PEWNA GRUPE OSOB MIESZKAJACYCH TUTAJ
W OLSZANCE. BYLI ONI TAKA PACZKA,REZEM PRZEBYWALI I JA OPOWIEDZIA-
LEM IM O DOMU BABCI~JAK BYLO WCZESNIEJ,POZNIEJ TO I TAMTO SIE OKA-
ZALO,ZE BEDE TU MIESZKAL,DOM JEST SPECJALNY,MOWILEM,GDZIE JEST
TEN DOM,NUMER DOMU PODAWALEM,I WIDZIALEM TAM WE SNIE TEN DOM,
MIAL WYGLAD JAK OBECNIE.I TE OSOBY MIALY MI POMAGAC. UKAZANE BYLY
DLA MNIE ICH TWARZE POJEDYNCZO,MIALY WYRAZ RADOSNY,USMIECHNIETE
BYLA TAM MIEDZY INNYMI TWARZ JAKIES ZAKONNICY. TA GRUPA OSOB BYLO
ICH KILKORO.

pazdziernik 2017
BABCIA,CIOCIA LUCIA I MAMA. BABCIA JAKBY STALA I PILNIE Z UWAGA
WYSLUCHIWALA CIOCIE,KTORA COS JEJ SIE TLUMACZYLA,JAKBY SIE
USPRAWIEDLIWIALA,BO BABCIA BYLA JAKBY NIE ZADOWOLONA Z CZEGOS,
CIOCIA COS MOWILA,COS WSPOMINALA O MAMIE TEZ DO BABCI,ZE MAMA
JAKBY TO COS MA NAPRAWIC,ZALATWIC,WYJASNIC TA {jakas} SPRAWE.

06.12.2017
OLSZANKA ~ DOM BABCI. W SRODKU JAKAS GRUPA OSOB. SPOTKALEM TAM
DERMONDA ~ znajomy irlandczyk,starszy pan z Anglii. MIAL NA SOBIE
JESIONKE,GRUBY PLASZCZ. WIDAC BYLO ,ZE JEST ZADBANY,OGOLONY ALE
WYCIENIOWANA BRODKA NA BRODZIE,WLOSY PODSTRZYZONE NA GLOWIE
PO BOKACH.SIEDZIAL ON W DUZEJ IZBIE,TAK JAKBY NA LAWECZCE KOLO
OKNA NA SZYDLOWKE. ROZMAWIALEM Z NIM O CZYMS. PRZYCHODZILEM
TUTAJ,DO DOMU JAKBY KILKA RAZY Z RZEDU.ON TAM PRZESIADYWAL W
TEJ DUZEJ IZBIE. I PRZYSZEDL TAKI MOMENT,ZE ON MUSIAL OPUSCIC JUZ
DOM.WYCHODZIL,ODPROWADZALEM GO DO SIENI I DRZWI WEJSCIOWYCH.
PYTALEM SIE GO ~ CZY ON TU PRZYCHODZI W KAZDY WTOREK ?
ON ODPOWIEDZIAL,ZE ~ NIE, I ZEBYM NIE MYSLAL,ZE ON SIEDZIAL W
WIEZIENIU ALE ON TERAZ STUDIUJE. ZASTANAWIALEM SIE ,PO CO ON TERAZ
STUDIUJE W TYM STARSZYM JUZ WIEKU ? I KIEDY JUZ NADCHODZI KONIEC
CZASOW ? OD WYSZEDL, JA WROCILEM DO SIENI ALE JESZCZE WCZESNIEJ
ZOBACZYLEM NA PODWORZU,ZE POJAWILY SIE DWA MALE KOTKI. CZARNE
ALE NIE CALKOWICIE CHYBA ? ONE SZYBKO PODBIEGLY MI POD NOGI ,LASZAC
SIE,I TAK JAKBY CHCIALY COS ZJESC, JAKBY BYLY GLODNE.I PRZYBIEGLY TU
ZA MNA DO DUZEJ IZBY.A JA ZASTANAWIALEM SIE CO IM DAC DO ZJEDZENIA ?
MOWILEM DO NICH,JAKBY ~ NIE WIEM CO DAM WAM ZJESC ? NIE MAM CO.
SKOLEI ZASTANAWIALEM SIE NAD PODLOGA SIENI CZY IZBY ,ZE TE KLEPISKO
TRZEBA BEDZIE ZDJAC PODCZAS REMONTU,ZE DUZO CZEKA TU PRACY.

08.12.2017
OLSZANKA ~ DOM BABCI. W DOMU BYLO KILKA OSOB TUTAJ ZEBRANYCH.
JA PRZYSZEDLEM TUTAJ,ZEBY Z NIMI SIE SPOTKAC. OTOZ BYLY TO : MOJ
TATO,WUJEK OSTAPSKI,JEGO SYN,JAKAS PANI , oraz moj kolega ze szkoly
SLAWEK KORNILUK.SIEDZIELISMY WSZYSCY W DUZEJ IZBIE .NA TAPCZANIE,
{ sofie } SIEDZIAL TATO , I UWAZNIE SLUCHAL CO MOWIL WUJEK OSTAPSKI
JA SIEDZIALEM OBOK TATY.A WUJEK CHYBA NA KRZESLE.BYL UBRANY W
PIZAMY JAKBY, WYGLADAL JAK ZA ZYCIA,COS MOWIL,SPRAWIAL ,ZE JEST
RACZEJ ZADOWOLONY Z ZYCIA MIMO,ZE COS TAM WSPOMINAL I COS
TLUMACZYL. BYLA TAM TEZ OBOK JAKAS KOBIETA ,JAKBY SIOSTRA WUJKA
WYSOKA PANI,TAKA TEZSZA.ONA OPOWIADALA O CZYMS CALY CZAS. BYL
TAM TEZ JAK WSPOMNIALEM SLAWEK K.,KTORY PATRZYL NA WUJKA I TEZ
SLUCHAL,CO ON MA DO POWIEDZENIA,MOMENTAMI IRONICZNIE SLAWEK SIE
USMIECHAL. WUJEK MOWIL O SWOIM SYNU,KTORY TU PRZYSZEDL,SIEDZIAL
NA KRZESELKU I SLUCHAL. TAKZE COS SIE WYPOWIADAL. WYGLADAL NA
TEZSZEGO MEZCZYZNE,LYSAWY,PO BOKACH DLUZSZE WLOSY. OPOWIADAL
ON O SWOIM BIZNESIE. BYL CHYBA TROCHE ZASMUCONY.POZNIEJ POSZEDL
STAD. WYSZEDL Z DOMU. A WUJEK MOWIL ,ZE SYN JEGO MIAL KIEDYS
BIZNES I ZBANKRUTOWAL. A WUJEK MU POMOGL PO TYM BANKRUCTWIE
WSTAC NA NOGI I TERAZ MA JAKIS BIZNES SPOZYWCZY ~ WEDLINIARSKI.
WUJEK MOWIL,ZE 50 gram czy deko ZAMOWIL WEDLINY U SYNA NA SWIETA
A JA ZASTANAWIALEM SIE ,ZE MOZE JA { MY } TEZ NIE ZAMOWIMY WEDLINY
U NIEGO ? SKOLEI TEZ MYSLALEM O TEJ ILOSCI WEDLINY JAKA WUJEK CHCE
ZAMOWIC ? ,ZE BARDZO COS MALO ? PYTALEM SIE WUJKA, GDZIE JEST SYNA
BIZNES ? CZY GDZIE ON MIESZKA ? WUJEK MOWIL,ZE TUZ ZA LOSICAMI, ZE
JAKBY KOLO JAKIES CERKWI ? ,SKOLEI MYSLALEM TEZ O JAKIMS BIZNESIE
ZE MOZNA BYLO ZALOZYC KIEDYS ALE TERAZ TO ZA POZNO ~ TAK ROZMY-
SLAJAC , WSTAWALISMY WSZYSCY I SZYKOWALISMY SIE DO WYJSCIA .
WYSZLISMY,ZAMKNELISMY DOM KLUCZEM,WYCHODZILISMY Z DOMU TUTAJ
JAKBY Z TYLU ,OD STRONY GDZIE BYL OGRODEK PRZY OGRODZIE I DALEJ
WESZLISMY NA SCIEZKE TA POLNA JAKA TU JEST.JA TERAZ PRZYGLADALEM
SIE DOMOWI BABCI.BYL ON Z DRZEWA, TAK JAK JEST,ALE BYL O WIELE
WIEKSZY,SZERSZY,WYZSZY,MIAL DUZY DACH,RACZEJ DWA DACHY BO BYL
PIETROWY. BYLY W NIM PIONOWE OKNA BEZ SZYB. TAKIE PROSTOKATNE.
JAKBY SAME OKIENNICE,BYLO ICH ZE TRZY TUTAJ NA PARTERZE POD
PIERWSZYM DACHEM,WYZEJ NA PODDASZU JAKBY JEDNO OKNO,BYLO ONO
ZAMKNIETE DREWNIANA OKIENNICA. SKOLEI NA DOLE ZA TYMI TRZEMA
OKNAMI ~ OKIENNICAMI PATRZAC WZDLUZ NA PRAWA STRONE W STRONE W
STRONE SZOSY BYLO JAKBY JEDNO DREWNIANE OKNO ZARAZ PRZY ZAKON-
CZENIU BUDYNKU. BYLO ZAMKNIETE TEZ OKIENNICA. OKNO TE OKRESLALO
JAKBY UKAZYWALO W MYSLI,ZE TAM JEST JAKBY UKRYTE JAKIES MIEJSCE,
POMIESZCZENIE,CZY KORYTARZ ? KTORE JEST { miedzy scianami jakby w
srodku } .I SKOLEI JAKBYM PRZYPOMINAL SOBIE, ZE BABCIA JAKBY STAMTAD
STEROWALA CALYM SYSTEMEM OCIEPLENIA DOMU. I INETERESOWALO MNIE
TE PODDASZE,CO TAM JEST ? I NASTEPNYM RAZEM POSTANOWILEM ZBADAC
DOKLADNIE DOM. GDY JUZ BYLISMY JAKBY NA SZOSIE,CZY JUZ PO DRUGIEJ
STRONIE SZOSY ZAUWAZYLEM,ZE W SRODKU DOMU,Z PODLOGI SA TAM
WYROSNIETE DO GORY AZ POD SUFIT ~ DRZEWA,Z GRUBYMI KONARAMI
ROZLOZONYMI DOOKOLA AZ PO SUFIT, BYLO TAM KILKA TAKICH DRZEW.
SKOLEI NIE MIALY ONE CHYBA LISCI. CZESCIOWO TEZ MOZE KONARY PRZE-
CHODZILY PRZEZ OKNA DO SRODKA DOMU ? DRZEWA TE WYGLADALY NA
SOLIDNE,TAKIE ,ZE STABILNIE SA TAM UMIESZCZONE,ZE MAJA TAM ZAPUSZ-
CZONE KORZENIE JAKBY NA STALE. WIDOK TEN BARDZO MNIE ZACHWYCIL.
I POMYSLALEM SOBIE O MIESZKANIU Z TYMI DRZEWAMI POSRODKU, ZE COZ
BEDZIEMY MIESZKAC Z TYMI KONARAMI SIEGAJACYMI AZ POD SUFIT. ZARAZ
PO TYM SKOLEI SPOSTRZEGLEM ,ZE NIE MAM NA SOBIE PODKOSZULKI ,ZE
JESTEM GOLY OD PASA W GORE. ZACZALEM NAWOLYWAC RESZTE OSOB,
BO ONI JUZ SIE ODDALILI JAKIS ODCINEK ODE MNIE, JAKBY JUZ ZNIKALI ZA
ZAROSLAMI,KRZAKAMI,GDZIES JUZ TAM SKRECALI PO DRUGIEJ STRONIE
SZOSY. KRZYCZALEM CHYBA,ZE MUSZE WROCIC DO DOMU BO ZOSTAWILEM
TAM PODKOSZULKE,I ZE TRZEBA DOM OTWORZYC. { skolei nie pamietam
kto trzymal klucze od domu, wygladalo chyba,ze ja } WACHALEM SIE CO
ROBIC,ZAWRACAC CZY ISC Z NIMI DALEJ ? SKOLEI ONI JAKBY JUZ MNIE NIE
SLYSZELI JAK NAWOLYWALEM ICH.

listopad 2017 ,Olszanka~ mowilem cioci Luci o Bramie w Domku.

okolo 20.12.2017
widze tate znowu w Olszance, domu babci.Lezal na jakims poslaniu w izbie
duzej czy jakby przy piecu kuchennym ? moze w pozycji pol~lezacej, mial
oczy mial zamkniete { powieki },nie odzywal sie , jakby spal.Byly jeszcze
jakies inne rzeczy,sytuacje zwiazane z domkiem czy tata ale nie pamietam
Widzialem tam kota jakby w drzwiach wejsciowych domu, ktory wydawal
sie byc naprawde duzym kotem,tak jakby jego glowa byla na wielkosc az
prawie drzwi wejsciowych , ktory cos pokazywal i mowil do mnie, patrzyl
sie na mnie.
{ zmarly 29.12.2017 }

okolo 17.01.2018
JECHALEM Z KIMS SAMOCHODEM DO OLSZANKI I DO DOMU BABCI TEZ
MIALEM CHYBA WSTAPIC ? PRZYJECHALISMY TUTAJ I ZATRZYMALISMY SIE
KOLO KAPLICY PRZY SKRZYZOWANIU.JA JAKBYM MUSIAL WYSIASC A TEN
KTOS ~ KIEROWCA POJECHAL DO PRZODU SZOSA JAK DO BABCI. WJEZDZA-
JAC W TA CZESC WSI ZRAZ ZATRZYMAL SIE PO LEWEJ STRONIE PRZY JAKIMS
DOMU,KTORY MIAL TAKIE SCHODY DO GORY PROWADZONE,JAKBY NA KILKA
METROW DO GORY,TROCHE KRETE MOZE.DOM JAKBY BYL NA WZNIESIENIU.
A JA SKOLEI MUSIALEM DOJSC PIECHOTA DO TEGO SAMOCHODU,TAM GDZIE
SIE ZATRZYMAL. BYLEM JAKBY PRZYMUSZONY WCZESNIEJ WYSIASC.
PRZYSZEDLEM TAM I MOWIE,ZE BOLA MNIE NOGI. BYLA TAM NA ZEWNATRZ
PRZED DOMEM JAKAS GRUPA MLODYCH OSOB, MOZE JAKAS RODZINA .
I WCHODZILEM Z TYM MOIM ZNAJOMYM ~ KIEROWCA NA GORE TYMI SCHO-
DAMI DO OWEGO DOMU. ZNAJOMY PRZED WEJSCIEM TAM,PRZED PROGIEM
JESZCZE ROZMAWIAL Z JAKIMS MLODYM MEZCZYZNA,KTORY TRZYMAL
RECE W KIESZENI SPODNI PODCZAS TEJ ROZMOWY. RECE TE BYLY TROCHE
JAK SIE OKAZALO DZIWNE, BYLY ONE JAKBY WYSUSZONE,NIEMALZE JAK
KOSCI TYLKO OKRYTE SKORA ? TEN KTOS O COS SIE WYPYTYWAL MOJEGO
ZNAJOMEGO A KATEM SPOGLADAL NA MNIE. CZUC BYLO JAKBY NIE BYL
ZADOWOLONY Z MOJEJ TUTAJ OBECNOSCI JAK I CALA RESZTA TAMTYCH
MLODYCH Z GRUPY NA DOLE.

14.02.2018
OLSZANKA. PODWORKO PRZED DOMEM I JAKBY PO DRUGIEJ STRONIE SZOSY
MALO Z TEGO SNU PAMIETAM TYLKO W ZARYSIE DOM BABCI,PODWORKO,
GOSPODARSTWO. BABCIA JAKBY SZLA PO PODWORZU Z ZIARNAMI ZEBY
NAKARMIC KURY A JA OBOK NIEJ. TAK SZLISMY JAKBY PO DRUGIEJ STRONIE
SZOSY OD DOMU. OKAZALO SIE ,ZE JAKBY POZOSTALO JESZCZE ZE TRZY
KURY CZY ZA DOMEM OD SZYDLOWKI CZY TUTAJ PO TEJ STRONIE .

21.03.2018
SEN ~ WIDZENIE TEZ W ZARYSIE. OLSZANKA ~ MIEJSCE DOM BABCI.
NA TYM MIEJSCU GDZIE OBECNIE DOM ~ COS JAKBY WYTRYSKALO ? JAKBY
TEZ COS WYRASTALO ? WYPUSZCZALO KORZENIE NA ZEWNATRZ ZE
SRODKA GDZIE DOM,JAKBY TO WYTRYSKALO ZRODLO Z KORZENIAMI ?
JAKBY ONE WYSKAKIWALY ZEBY ZAKORZENIC SIE PO BOKACH, JAKBY COS
MIALO WYRASTAC ? JAKBY COS MIALO POWSTAC, COS SIE BUDOWAC ?
COS JAKBY ZWIAZANEGO Z BUDOWLA SAKRALNA...

jeszcze sen z 14 sierpnia 2016
OLSZANKA. DOM BABCI I PODWORZE,JEST JUZ ZMIERZCH,ROBI SIE CIEMNO
JEST TUTAJ NA PODWORZU CIOCIA SALWINA,KTORA PODCHODZI DO JAKIES
JAKBY PLANDEKI,ZLOZONEJ NA KILKA CZESCI,JAKBY W FORMIE KRZESLA,
W KTOREJ SA CZESCI KRZYZA, TAK JAKBY OWY KRZYZ BYL ZLOZONY A
TERAZ CIOCIA JEGO CHCE ROZSTAWIC. ZAGLADA I PATRZY W TO I WIDAC,
ZE SA CZESCI KRZYZA W TO WKOMPONOWANE. A JA STOJE TAM I MOWIE,
~ TO JEST TEN KRZYZ.A POZNIEJ POKAZUJAC REKA NA DOMEK BABCI,
ZNOWU MOWIE DO CIOCI, ~ TO JEST MIEJSCE JEDYNE W OKOLICY GDZIE
BEDZIE MOZNA PRZYSTEPOWAC DO KOMUNII SW.

oraz z okolo 23.12.2016
OLSZANKA ~ DOM BABCI. SIEDZIALEM W DRUGIEJ IZBIE NA LOZKU I OGLA-
DALEM TELEWIZJE ,LOZKO BYLO POSCIELONE. PO IZBIE CHODZILA JULIA.
WSTAWALA TEZ Z LOZKA ,BYLA W PIZAMACH. POZNIEJ POJAWILA SIE
BABCIA.WYGLADALA NA CHORA,ZAMYSLONA. PRZYSZLA JAKBY SKADS I
O CZYMS MOWILA,PAMIETAM,ZE COS MUSIMY CZY ONA MUSI POJSC
GDZIES ,TAK JAKBY NA MSZE SW.NA GODZINE 17.oo ,ALE JA MOWILEM
ZE MUSI ODPOCZAC ,ZE JEST CHORA I LEPIEJ NIECH SIE POLOZY I ODPO-
CZYWA. USPRZATNALEM LOZKO BABCI I BABCIA PRZYSZLA W PIZAMIE I
POLOZYLA SIE.