Edward7

BARDZO ROZSĄDNA I MOŻLIWA DO UTRZYMANIA TEZA O NIEWAŻNOŚCI REZYGNACJI BENEDYKTA XVI: PRAWNE OBALENIE NIEKTÓRYCH BŁĘDÓW ROBERTA SISCOE

Antonio José Sánchez Sáez
"Czy nawet ojciec biologiczny w pewnym momencie przestaje być ojcem. Oczywiście nigdy nie przestaje być ojcem, ale uwalnia się od konkretnej odpowiedzialności. Pozostaje ojcem w głębokim i intymnym sensie oraz ze szczególną relacją i szczególną odpowiedzialnością, ale nie z tymi samymi zadaniami, co wcześniej...". (O papieżu)... "Jeśli zrzeka się posługi, to w sensie wewnętrznym zachowuje odpowiedzialność, którą wówczas przyjął, ale nie funkcję...". Benedykt XVI, "Ostatnie rozmowy", s. 38-39.

(Benedykt) "był tak odważny, że otworzył drzwi do nowego etapu, do tego historycznego punktu zwrotnego, którego nikt nie mógł sobie wyobrazić pięć lat temu. Od tego czasu przeżywamy epokę historyczną, która nie ma precedensu w dwutysiącletniej historii Kościoła... Wielu jeszcze dziś postrzega tę nową sytuację jako swoisty stan wyjątkowy z woli Nieba... Dlatego od 11 lutego 2013 r. posługa papieska nie jest już taka, jak wcześniej. Jest i pozostaje fundamentem Kościoła katolickiego; a jednak jest to fundament, który Benedykt XVI w swoim wyjątkowym pontyfikacie (Ausnahmepontifikat) głęboko i trwale przekształcił."

Monsignor Georg Gänswein, w przemówieniu wygłoszonym 21 maja 2016 r. podczas watykańskiej prezentacji książki "Beyond the Crisis of the Church: The Pontificate of Benedict XVI" Roberto Regoli.

Chciałbym obalić serię twierdzeń pana Roberta Siscoe, amerykańskiego autora katolickiego opublikowanych na portalu Onepeter5, w sobotę 7 stycznia na swoim Blogu "Stilu Curiae", w artykule zatytułowanym "Munus, ministerium e amenità varie. Breve confutazione di alcune teorie insostenibili".

Na początek chciałbym osadzić te moje refleksje w absolutnie wyjątkowej sytuacji, jaką jest pozorna rezygnacja papieża Benedykta. Przypominamy, że sam arcybiskup Gänswein powiedział w 2016 roku, że od czasu "rezygnacji" Benedykta XVI żyjemy w epoce historycznej, która nie miała miejsca w całej historii Kościoła, i że od tego czasu znajdujemy się w "stanie wyjątku", wyrażeniu, które bezpośrednio nawiązuje do wielkiego niemieckiego konstytucjonalisty Carla Schmitta, czyli w sytuacji, o której wszyscy juryści wiedzą, że zdarza się wraz z wystąpieniem wyjątkowo poważnych przyczyn (zewnętrznych - takich jak wojny - ale także wewnętrznych - takich jak rewolucja wewnętrzna, wojna domowa czy zamach stanu).

Przejdźmy do rzeczy... W swoim artykule pan Siscoe stara się obalić to, co nazywa "niemożliwą do utrzymania teorią" tych z nas, którzy uważają, że rezygnacja papieża Benedykta XVI była nieważna i że w związku z tym pozostał on panującym papieżem Kościoła katolickiego aż do swojej śmierci.

Uzasadnienie przedstawione przez pana Siscoe jest obarczone poważnym błędem prawnym i chciałbym się do niego odnieść, dziękując panu Marco Tosatti za umożliwienie mi wypowiedzenia się na jego blogu.

BŁĄD PIERWSZY: PAN SISCOE UWAŻA, ŻE WYRZECZENIE SIĘ MINISTERIUM PRZEZ BXVI POCIĄGA ZA SOBĄ RÓWNIEŻ WYRZECZENIE SIĘ MUNUS, PODCZAS GDY SKUTEK JEST ZUPEŁNIE ODWROTNY.

Pan Siscoe zaczyna od błędnej przesłanki: przypisuje nam tezę, że uważamy, iż Benedykt XVI ważnie zrzekł się posługi biskupa Rzymu, ale zachował urząd lub "munus".

Jest to błędne. Z czysto prawnego punktu widzenia nie można twierdzić, że można ważnie zrzec się tylko posługi Piotrowej, zachowując munus, ponieważ te dwa elementy są nierozłączne, jak słusznie stwierdza autor OnePeter5.

Ale wniosek, jaki z tego wyprowadza p. Siscoe, jest wprost przeciwny do tego, jaki powinien być wyciągnięty w świetle prawa: uważa on, że zrzeczenie się przez BXVI posługi pociąga za sobą również zrzeczenie się munus. Nie. W prawie efekt jest dokładnie odwrotny: ponieważ nie można oddzielić jednej rzeczy od drugiej, zrzeczenie się takie jak to, które Benedykt XVI złożył tylko z posługi (a nie z munus lub urzędu, jak wymaga tego kanon 332.2 CIC) jest nieważne i dlatego należy rozumieć, że nie zrzekł się również munus. A to dlatego, że munus i ministerium to różne rzeczy w sensie techniczno-kanoniczno-prawnym, co postaram się wyjaśnić poniżej.

BŁĄD DRUGI: PAN SISCOE UWAŻA, ŻE BENEDYKT XVI, WYRZEKAJĄC SIĘ "CZYNNEGO WYKONYWANIA POSŁUGI", POZBAWIŁ SIĘ JURYSDYKCJI I TYM SAMYM FORMALNIE PRZESTAŁ BYĆ PAPIEŻEM.

Z pewnością papiestwo jest władzą jurysdykcyjną, bo jest władzą jurydyczną, a nie władzą porządkową czy sakramentalną. Ale jurysdykcja nie jest przypisana przez posługę lub aktywne sprawowanie urzędu, ale przez jego wybór na papieża i przyjęcie urzędu Piotrowego. Tak więc np. prawnik może być prawnikiem praktykującym lub niepraktykującym, ale nadal jest prawnikiem. Albo, idąc za przykładem podanym przez samego Benedykta w książce sygnowanej przez jego biografa Petera Seewalda "Ostatnie rozmowy", którą kierujemy w tym artykule, opisać swoją sytuację prawną po "rezygnacji": osoba, która jest ojcem, ale nie sprawuje ojcostwa, porzucając swoje konkretne obowiązki, pozostaje ojcem.

Jak widać, u podstaw tych przykładów leży koncepcja urzędu-munus-charge jako statusu ontologicznego, niezależnie od tego, czy jest on faktycznie wykonywany, czy nie.

Podobnie jest z urzędami kościelnymi. Munus" (urząd) to nie to samo co "ministerium" (sprawowanie tego urzędu). Tak więc wielu papieży w historii, z powodu wieku lub niezdolności, nie było w stanie wykonywać różnych posług właściwych papiestwu, ale pozostawali papieżami, ponieważ mieli władzę jurysdykcji (munus, urząd).

DLACZEGO TERMINY MINISTERIUM I MUNUS SĄ RÓŻNE Z TECHNICZNO-PRAWNEGO PUNKTU WIDZENIA?

Tradycyjnie terminy "ministerium" i "munus" były synonimami. I tak KKK z 1917 r. mówi o różnych posługach kościelnych czy boskich: subdiakonach, diakonach, kapłanach, biskupach. Albo, ostatnio, Konstytucja Universi Dominici Gregis, która mówi o posłudze Piotrowej lub posłudze pontyfikalnej.

Wyrażenie "posługa" zostało więc użyte jako synonim "służby", czyli czegoś, co jest właściwe "szafarzom" łaski, czyli biskupowi, kapłanowi i diakonowi, ponieważ oni udzielają sakramentów.

Wyrażenie "urząd" z punktu widzenia prawno-kanonicznego miało jednak niewielkie korzenie historyczne, o czym świadczy fakt, że CIC z 1917 roku prawie w ogóle go nie używa.

W ostatnich dziesięcioleciach jednak w prawie kanonicznym stopniowo ustalało się bardziej precyzyjne jurydyczne rozróżnienie między "ministerium" i "munus", począwszy od Dekretu Pawła VI Presbyterorum Ordinis o posłudze i życiu kapłanów (1965), a ostatecznie skrystalizowało się w CIC z 1983 r., podstawowej i fundamentalnej normie prawa kanonicznego.

Od tego czasu można więc mówić o innym znaczeniu prawnym obu wyrażeń, choć mogą one pozostać synonimami także z mistycznego, a nie techniczno-prawnego punktu widzenia.

Mogą więc być używane jako synonimy w sensie abstrakcyjnym, figuratywnym lub alegorycznym, jako właściwy wyraz lub przejaw (bycia papieżem, biskupem, kapłanem lub diakonem) wykonywania władzy wyjątkowego urzędu Chrystusa jako Głowy i Pasterza. Zob. ten sens terminu w numerze 6 dekretu Presbyterorum Ordinis:

"Prezbiterzy, sprawując zgodnie ze swoim udziałem we władzy urząd Chrystusa Głowy i Pasterza, gromadzą w imieniu biskupa rodzinę Bożą jako jednomyślną wspólnotę braterską i prowadzą ją do Boga Ojca przez Chrystusa w Duchu Świętym (za wyrażeniem Konstytucji dogmatycznej CVII "De Ecclesia", podkreślenia są nasze). Ale do wykonywania tej posługi, podobnie jak do innych funkcji prezbitera, udzielana jest władza duchowa, która z pewnością jest dana dla zbudowania".

To znaczy, że przez "posługę" rozumie się tu cały udział poszczególnych stopni sakramentu święceń (diakonów, kapłanów, biskupów) w jednym urzędzie Chrystusa jako Głowy mistycznego ciała, jakim jest Kościół, dla którego muszą być oni obdarzeni "władzą duchową", którą jest munus (w przypadku diakonów, kapłanów i biskupów) oraz "władzą jurysdykcji", którą jest munus w przypadku papieża. W tym sensie można więc mówić o "posłudze" diakonów, "posłudze" kapłanów, "posłudze" biskupów i wreszcie "posłudze" papieża, ale - niech to będzie rozumiane - o tyle, o ile każdy z nich sprawuje w różny sposób, stosownie do swojej pozycji, jeden urząd, którym jest urząd Chrystusa, w którym uczestniczą w różnym stopniu i do którego wymagane jest otrzymanie munus.

Aluzja w tytule rozdziału VII Konstytucji Universi Dominici Gregis do "posługi" nowego pontyfikatu może być rozumiana w tym znaczeniu tego wyrażenia, ponieważ tekst nie używa go później w sensie techniczno-prawnym. Co więcej, Konstytucja Universi Domini Gregis, aby dać do zrozumienia, że nie używa terminu "ministerium" w sensie technicznym, mówi o "munus petrino" w numerze 53, czyli o terminie, którego rzeczywiście używa tutaj w sensie techniczno-kanoniczno-prawnym, gdy w odniesieniu do przysięgi, którą musi złożyć kardynał dziekan, czyli pierwszy kardynał w kolejności i starszeństwie, w imieniu wszystkich kardynałów elektorów wyraża, że "kto z nas zostanie wybrany na papieża rzymskiego zrządzeniem Bożym, podejmie się wiernego wypełniania munus petrinum Pasterza Kościoła powszechnego".

Ale poza tym mistycznym znaczeniem, powtarzamy, Prawo Kanoniczne rozróżniło bardziej precyzyjnie i technicznie między posługą a urzędem.

Tak więc "urząd" jest kanonicznym tłumaczeniem w języku wulgarnym słowa "munus". Urzędem kościelnym jest każdy urząd stabilnie ukonstytuowany, który ma być sprawowany w celu duchowym (kanon 145 CIC).

Według Słownika Prawa Kanonicznego (lexicon-canonicum.org/…-la-organizacion-eclesiastica/oficio-eclesiastico/), urząd jest więc instrumentem instytucjonalnym, który nadaje stabilność określonemu zestawowi uprawnień i atrybutów, które konfigurują go jako trwałą rzeczywistość prawną, różną od osoby, która go w danym momencie sprawuje. Tak więc, gdy osoba zostaje powołana na urząd, jej obowiązki i prawa są już określone przez prawo; a gdy posiadacz przestaje sprawować urząd, urząd jest nieobsadzony, ale nie znika, w oczekiwaniu na nowe powołanie.

Niektóre urzędy mają prawo boskie, jak np. urząd papieża rzymskiego czy biskupa diecezjalnego.

Utrata urzędu kościelnego (munus) oznacza zaprzestanie sprawowania tego urzędu, a więc i związanych z nim praw i obowiązków. Dlatego ten, kto wyrzeka się munus, wyrzeka się urzędu. Rezygnacja z papiestwa jest kanonicznym aktem prawnym, zgodnie z technicznym znaczeniem wskazanym w kanonie 332.2 CIC, co wyklucza jakiekolwiek znaczenie mistyczne lub alegoryczne. Dlatego też, kto nie rezygnuje z munus lub rezygnuje tylko z ministerstwa, nie składa ważnej rezygnacji zgodnie z prawem i dlatego pozostaje na stanowisku.

Jednak posługa jest działaniem. Ministerstwo to każda działalność skierowana na służbę duszom, w celu zbawienia (Search for "ministerio" | Lexicon Canonicum). Termin ten używany jest przede wszystkim w odniesieniu do działalności lub zadań duchownych, co jest jego właściwym sensem i wiąże się z przyjęciem sakramentu święceń. Tak więc, gdy ktoś zostanie wyświęcony, otrzymuje urząd kapłana, lub urząd biskupa, a gdy zostanie tak wybrany, urząd papieża. Ale zwykłe wykonywanie tego munus, urzędu czy urzędu wymaga spełnienia pewnych zadań czy funkcji, które nazywamy posługami.

Koncepcja posługi obejmuje współpracę i zastępstwo ze strony świeckich w posłudze duszpasterzy, w pewnych okolicznościach, poprzez instytucję tzw. posług świeckich, czyli pewnych zadań, które mogłyby być wykonywane przez kapłana, ale które mogą być realizowane przez świeckich (lexicon-canonicum.org/…aterias/derecho-canonico-de-la-persona/ministerio/).

Normą, która w ostatnich czasach najlepiej rozróżnia munus i ministerii jest, jak powiedzieliśmy wyżej, Dekret Presbyterorum Ordinis, o posłudze i życiu kapłanów, Pawła VI z 1965 roku.

W tym Dekrecie w numerach 5, 6, 11, 17 i 20 mówi się o munus (urzędzie) jako o odpowiedniku "urzędu", a w innych, takich jak 4, 5, 6, 8, 10, 11, 20..., o zadaniach kapłana mówi się w kategoriach "posługi", aby odnieść się do całkowitego sprawowania kapłaństwa lub do różnych rodzajów zadań (lub posług), jakie pociąga za sobą urząd kapłański.

Niniejszy dekret wychodzi zatem z założenia, że munus może być wykonywany w wielu formach lub posługach (ministerii). Co najmniej za pomocą ministerstw wymienionych w cytowanych numerach dekretu: "posługę słowa", "posługę sakramentów", "posługę liturgiczną", "gromadzenie rodziny Bożej" i "prowadzenie jej do Boga Ojca przez Chrystusa w Duchu Świętym", "prace duszpasterskie", "posługę wobec ubogich" oraz "inne posługi kościelne" lub "inne funkcje prezbitera"... Wszystko to razem składa się na "posługę kapłańską", czyli funkcje prezbitera, gdy już zostanie wyświęcony na taki urząd. Urząd Piotrowy posiada także inne własne posługi, które uzupełniają posługi kapłanów i biskupów: kierowanie Kościołem powszechnym, jego zgromadzenie, uświęcanie, utrzymywanie, utwierdzanie w wierze itd.

Od tego zasadniczego kanonu (kanon 145), CIC z 1983 roku rzutuje na to samo znaczenie munus jako urzędu-obciążenia, czasowego lub stałego, w odniesieniu np, do lektora (kanon 230,2) i do innych tymczasowych lub stałych urzędów świeckich (kanon 231), do profesorów (kanon 253), lub do innych urzędów, które mają być przyjęte przez kapłanów (kanon 274), lub do urzędu biskupa (kanon 334), do urzędu kolegium biskupów (kanon 337), do synodu biskupów (kanon 347), lub do urzędu kardynałów, którzy otrzymują zlecenia od papieża (kanon 358) itd.

Natomiast CIC z 1983 r. używa terminu "posługa" w odniesieniu do działalności lub sprawowania urzędu lub biura (np. kanony 41, 230. 3, 232, 233.1, 233.2, 237.1, 245.1, 249, 252. 1, 256.1, 271.1, 271.2, 276.1, 278.2, 281.1, 324.2, 385, 386.1, 392.2, 509.2, 545.1, itd.). Dla lepszego zrozumienia różnicy semantycznej między tymi dwoma pojęciami w CIC z 1983 r. odsyłamy do znakomitej książki kolumbijskiej prawniczki Estefaníi Acosty "Benedict XVI, Pope Emeritus?

Najważniejszym dowodem tego rozróżnienia jest fakt, że nie mniej niż kanon 332.2 tegoż kanonu wymaga, aby dla ważnego zrzeczenia się papiestwa, zrzec się munus, czyli urzędu lub stanowiska, a nie posługi lub działalności.

Kanon ten stwierdza, że papież, aby ważnie zrzec się papiestwa, musi dobrowolnie zrzec się "swojego urzędu" (muneri suo) i że to zrzeczenie "musi być formalnie zamanifestowane" (rite manifestetur), tzn. publicznie i zgodnie z formami wymaganymi przez ten kanon (tzn. zrzec się munus).

Te nowe wymagania kanoniczne dotyczące zrzeczenia się papieskiego zostały dodane przez reformę CIC z 1983 r., co nie miało miejsca w CIC z 1917 r. (kanon 221), gdzie wystarczało proste zrzeczenie się (bez wskazania na co), co świadczy o chęci odróżnienia się od poprzedniego reżimu jurydycznego, jako sposób na wyjaśnienie tej kwestii, która sprawiła tyle kłopotów prawu kanonicznemu od czasu abdykacji Celestyna V.

W ten sposób można powiedzieć, że każdy papież może korzystać ze swojego munus, jak chce: jedni podróżowali więcej, inni mniej, jedni nauczali więcej, inni mniej, jedni głosili dogmaty, inni nie, itd.

Tak więc Benedykt XVI, po pozornej rezygnacji, poświęcił się bardziej cierpieniu i modlitwie jako papież, w progach Piotrowych, ale też aktywnie uczestniczył w życiu publicznym Kościoła, udzielając wywiadów, pisząc własne książki i prologi do książek przyjaciół, wygłaszając przemówienia, jak choćby to niezapomniane na Uniwersytecie Urbaniana (gdzie udzielił reprymendy Bergoglio, przypominając, że dialog nigdy nie zastąpi misji); albo kiedy napisał ten wspaniały List w Wielkim Tygodniu 2019 r. przypominając, że problemy pedofilii w rzeczywistości ukrywają problemy braku wierności magisterium Kościoła, i powagę intrinsece malum, aby obalić możliwość, że dwie osoby żyjące w cudzołóstwie "more uxorio" mogą przyjąć komunię, powołując się na Veritatis Splendor przeciwko Amoris Laetitia; albo kiedy opublikował książkę na rzecz celibatu z kard. Sarah, gdy Bergoglio chciał otworzyć rękę na święcenie viri probati po Synodzie Amazońskim itd. Do tego stopnia, że niektórzy podwładni Bergoglio wytykali Benedyktowi zbytnie ingerowanie w życie Kościoła, a nawet Bergoglio w słynnej homilii skrytykował "proboszczów, którzy przechodzą na emeryturę w połowie" (maj 2017).

Dlatego z techniczno-prawnego punktu widzenia munus i ministerium są różnymi rzeczami, a to rozróżnienie zostało pozytywnie ocenione w całym CIC z 1983 r., a w jego obrębie, nie mniej, w kanonie 332.2, z woli papieża Jana Pawła II (wspomaganego przez kardynała Ratzingera). Jeden odnosi się do urzędu, z prawa ludzkiego lub boskiego. Drugi odnosi się do sprawowania urzędu. Rezygnacja Benedykta z samej tylko posługi była nieważna, ponieważ nie można oddzielić munus od posługi, a zatem zachował on zarówno właściwe mu munus, jak i ministerium, nawet jeśli sprawował je przy mniejszej liczbie okazji, jak wspomniano wyżej. I to w ujęciu czysto prawniczym. Nie ma tu żadnego kompo-tyzmu ani dietetyki.

Ponadto, przez analogię, możemy powiedzieć, że również w akcie zrzeczenia się można by zastosować to, co CIC z 1983 r. ustanawia jako powszechną zasadę dla każdego aktu administracyjnego singularnego prawa kanonicznego: że należy go rozumieć zgodnie z właściwym znaczeniem słów, w sensie ścisłym (kanon 36.1).

BŁĄD TRZECI: PAN SISCOE UWAŻA, ŻE URZĄD "PAPIEŻA EMERYTA" JEST WAŻNY I PRAWIDŁOWY.

Powołuje się na kanon 402.1. Jednak ten kanon odnosi się do biskupów emeritus (po osiągnięciu wieku 75 lat, z powodu choroby lub innych poważnych przyczyn), który to tytuł mogą posiadać, ponieważ ich rezygnacja została przyjęta przez papieża. Ale tytuł "Pope emeritus" jest prawnie niemożliwy dla papieża. Dzieje się tak dlatego, że Kodeks Prawa Kanonicznego dopuszcza tytuł "emeritus" tylko w przypadku przyjęcia rezygnacji z urzędu (munus).

Kanon 185 stanowi:

"Tytuł "emeritus" może być nadany temu, kto przestał pełnić urząd z powodu osiągnięcia pełnoletności lub z powodu przyjętej rezygnacji".

Ponieważ rezygnacja z urzędu (munus) papieża nie może być przez nikogo przyjęta (kanon 332.2 CDC), nie ma miejsca na papieża emeritusa.

Benedykt XVI był doskonałym znawcą prawa kanonicznego, dlaczego więc upierał się przy używaniu tego tytułu, wiedząc, że jest to prawnie niemożliwe? Otóż, moim zdaniem, był to sposób na powiedzenie, dla tych, którzy chcą zrozumieć, jeszcze raz, że był on nadal papieżem.

NA KONIEC PAN SISCOE MÓWI, ŻE NIE TRZEBA BYĆ PAPIEŻEM, ŻEBY SIĘ MODLIĆ I CIERPIEĆ.

To prawda, ale Benedykt XVI nie zrzekł się papiestwa, ale rządu Kościołem. Przypomnijcie sobie jego bardzo ważną homilię z 27 lutego 2013 r., gdzie w pełni wyjaśnia prawdziwe znaczenie swojej "rezygnacji":

"Zawsze" jest jednocześnie "na zawsze" - nie ma już powrotu do tego, co prywatne. MOJA DECYZJA O REZYGNACJI Z CZYNNEGO WYKONYWANIA POSŁUGI NIE UNIEWAŻNIA TEGO. Nie wracam do życia prywatnego, do życia w podróży, spotkaniach, przyjęciach, konferencjach itd. Nie porzucam krzyża. Nie porzucam krzyża, ale pozostaję w nowy sposób blisko ukrzyżowanego Pana. NIE MAM JUŻ MOCY URZĘDU DO ZARZĄDZANIA KOŚCIOŁEM, ale w służbie modlitwy pozostaję, że tak powiem, W ŁODZI ŚW. Święty Benedykt, którego imię noszę jako papież, będzie dla mnie w tym wielkim przykładem. Wskazał nam drogę do życia, które, czy to czynne, czy bierne, należy w całości do dzieła Bożego".

Benedykt był przykładem wielkiego mnicha, którego chcieli otruć jego właśni bracia ze wspólnoty. Po tym postanowił opuścić to miejsce i wrócić do Subiaco.

PODSUMOWANIE.

Wobec powyższego można powiedzieć, że interpretacja Declaratio Benedykta XVI jest oświecona, gdy uczciwie spojrzy się na to, co się po niej stało. "Mens" papieża Benedykta XVI nigdy nie było abdykowanie z papiestwa, ale raczej udawanie rezygnacji, by uchronić się przed wilkami (przed czym ostrzegał w homilii intronizacyjnej). Była to rezygnacja nieważna, która może być również interpretowana jako deklaracja utrudnionego widzenia, jak przekonująco wyjaśnił Andrea Cionci.

Bo jeśli obserwuje się działania i ubiór Benedykta XVI po rezygnacji, to potwierdza się, że uważał się za papieża i że faktycznie nim był, nawet jeśli nie mógł tego sprawować w sposób właściwy, ani powiedzieć tego otwarcie. Na początek więc został w Rzymie, a nie wrócił do rodzinnej Bawarii czy do jakiegoś dyskretnego klasztoru. Następnie nosić biały habit, z wymówką (reductio ad absurdum), że w tym dniu nie było czarnych sutann; nadal udzielać błogosławieństwa apostolskiego i podpisywać P.P. (rzeczy, które może robić tylko panujący papież); nie zrezygnował z używania swojego herbu papieskiego, odrzucając propozycję kard. Propozycja Andrei Cordero Lanza di Montezemolo w tej sprawie itd.

A jeśli chodzi o jego wypowiedzi, to kilkakrotnie dał do zrozumienia, że jego rezygnacja czy ustąpienie z urzędu nie było abdykacją: a więc zgrzytliwie, gdy w książce "Ostatnie rozmowy", z Peterem Seewaldem, wskazał, że żaden papież nie ustąpił tak jak on w poprzednim 1000-leciu, i że nawet w pierwszym tysiącleciu był wyjątkiem. Jest oczywiste, że w ostatnim 1000-leciu Kościoła aż czterech papieży abdykowało z papiestwa, a w poprzednim 1000-leciu to samo działo się aż sześciokrotnie. Wyjątek ten, jak zauważył Andrea Cionci, wydaje się odnosić do papieża Benedykta VIII, który został wyparty z Rzymu przez antypapieża Grzegorza VI, nie przestając być papieżem, choć uniemożliwiono mu sprawowanie posługi, aż do momentu przywrócenia go na tron papieski przez cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego Henryka II. Benedykt zdaje się mieć tu na myśli tymi dziwnymi wypowiedziami, jak również wyjaśniał w książce "Ein Leben", używając innych słów, że jego rezygnacja (Rücktritt) nie była ważną abdykacją papiestwa (Abdankung).

Jego ubiór, działania i późniejsze wypowiedzi wyjaśniają faktami, że intencją Benedykta z jego "Declaratio" nie była abdykacja czy zrzeczenie się papiestwa, ale złożenie nieważnej rezygnacji lub abdykacji, pozostając jako papież w obrębach Piotrowych, będąc na Stolicy Piotrowej uniemożliwionej przez niewolę, relegację lub wygnanie (kanon 412: przypomnijmy sobie, jak Benedykt XVI został zmuszony do powrotu do Rzymu, nie mogąc uczestniczyć w śmierci swojego brata Georga, jak tego chciał).

Intencja lub "mens legislatoris" ( papieża) jest brana pod uwagę przez CIC jako istotny wymóg dla interpretacji niejasności praw kościelnych (kanon 17) oraz dla wielu innych istotnych kwestii (kanony 241.1, 597 i 646, 861.2, 869.2, 874.1, 996. 2, 1029, 1204, 1284, 1325 i 1329 itd.)

Ponieważ była to rezygnacja nieważna, akt ten był nieważny, gdyż był w nim błąd merytoryczny (kanon 126 w stosunku do kanonu 188 CIC) ze strony Benedykta (który moim zdaniem był celowy, jako mechanizm ucieczki przed masońską uzurpacją Kościoła Katolickiego), o ile dotyczył istoty rezygnacji (za to, że nie zrezygnował z papiestwa czy urzędu, ale z władzy Piotrowej) i za to, że nie miał zamiaru abdykować (co potwierdza jego ubiór, czyny i późniejsze wypowiedzi). Równie nieważne było więc późniejsze konklawe, na którym wybrano Jorge Mario Bergoglio, jak i sam jego wybór, ponieważ nieważny był warunek sine qua non obu: faktyczne istnienie wakatu.

Teraz należy poczekać, czy któryś z biskupów lub kardynałów ponownie podejmie tę dyskusję. Istotne jest również, aby nie podejmować żadnej osobistej inicjatywy w celu powołania nowego papieża przez aklamację lub przez jakiś synod rzymski, ani też nie wywierać nacisku na Kolegium Kardynałów. Oby Bóg sprawił, że przynajmniej resztka z nas zobaczy prawdę, kiedy On zechce.

Antonio José Sánchez Sáez

Profesor prawa administracyjnego

Uniwersytet w Sewilli


LA MUY RAZONABLE Y SOSTENIBLE TESIS DE LA NULIDAD DE LA RENUNCIA DE BENEDICTO XVI: REFUTACIÓN JURÍDICA DE ALGUNOS ERRORES DE ROBERT SISCOE - Como Vara de Almendro
21,7 tys.
anetmachnio1979

Log in or sign up to view

Edward7

LIST OTWARTY DO KARDYNAŁÓW ŚWIĘTEGO KOŚCIOŁA RZYMSKIEGO KATOLICKIEGO I INNYCH WIERNYCH KATOLICKICH W KOMUNII ZE STOLICĄ APOSTOLSKĄ
Ostatnio wielu wykształconych katolickich obserwatorów, w tym biskupi i księża, potępiło zamieszanie w doktrynalnych wypowiedziach na temat wiary lub moralności, które zostały wydane przez Stolicę Apostolską w Rzymie i przez rzekomego biskupa Rzymu, papieża Franciszka. Niektórzy pobożni, wierni i rozważni katolicy sugerowali nawet, aby odsunąć go na bok jako heretyka, niebezpiecznego rozpowszechniacza błędów, jak ostatnio wspomniano w wielu raportach.
Twierdzenie o herezji ze strony człowieka, który jest rzekomym papieżem, zarzucanie istotnego błędu w wypowiedziach dotyczących wiary lub moralności przez domniemanego rzymskiego papieża, sugeruje i przedstawia wstępne pytanie o jego autentyczność w urzędzie Następcy Piotra jako Naczelnego Apostołowie, tj. czy ten człowiek był przedmiotem ważnego wyboru przez autentyczne konklawe Świętego Kościoła Rzymskiego? Dzieje się tak dlatego, że każdy Następca św. Piotra cieszy się Darem Nieomylności.
Zanim więc zacznie się mówić o ekskomunice takiego prałata, należy logicznie zbadać, czy osoba ta wykazuje jednakowo dobry i bezpieczny owoc Nieomylności. Jeśli wydaje się, że wielokrotnie popełnia błąd materialny, najpierw rodzi się pytanie o ważność jego wyboru, ponieważ oczekuje się, że autentycznie wybrany Biskup Rzymu w cudowny sposób i jednolicie będzie całkowicie niezdolny do stwierdzenia błędu w sprawach wiary lub moralności. Czego więc szukamy, aby rozpoznać nieważność takiego wyboru?
Jego Świątobliwość Papież Jan Paweł II w swoim ogromnym dziedzictwie dla Kościoła i dla Świata pozostawił nam odpowiedź na to pytanie. Wierni katolicy muszą spojrzeć wstecz, aby znaleźć odpowiedź na punkt, z którego doszliśmy – na to, co wydarzyło się w Kaplicy Sykstyńskiej i wokół niej w marcu 2013 r. i/lub błędnych oświadczeń doktrynalnych pochodzących ze Stolicy Apostolskiej.
Jego Konstytucja Apostolska ( Universi Dominici Gregis ), która regulowała rzekome Konklawe w marcu 2013 r., zawiera dość jasny i konkretny język o unieważniającym skutku odstępstw od jego norm. Na przykład w paragrafie 76 czytamy: „Jeżeli wybory odbyłyby się w inny sposób niż przewidziany w niniejszej Konstytucji lub gdyby nie zostały zachowane określone w niej warunki, wybory są już z tego powodu nieważne, bez konieczności o oświadczenie w tej sprawie; w konsekwencji nie przyznaje żadnego prawa wybranemu”.

Na tej podstawie wielu uważa, że istnieje prawdopodobny powód, by sądzić, że prałat Jorge Mario Bergoglio nigdy nie został ważnie wybrany na biskupa Rzymu i następcę św. nie cieszy się charyzmatem nieomylności. Jeśli to prawda, to sytuacja jest tragiczna, ponieważ rzekome akty papieskie mogą być nieważne lub takie akty są wyraźnie nieważne, w tym rzekome nominacje do samego kolegium elektorów.
Tylko ważni kardynałowie mogą naprawić naszą krytyczną sytuację poprzez prywatne (potajemne) uznanie rzeczywistości trwającego bezkrólewia i przygotowanie możliwości naprawienia tego procesu poprzez posłuszeństwo prawodawstwu Jego Świątobliwości Papieża Jana Pawła II, zawarte w Konstytucji Apostolskiej, Universi Dominika Gregisa . Podczas gdy tysiące wiernych katolików rozumie, że tylko kardynałowie, którzy brali udział w wydarzeniach z marca 2013 roku w Kaplicy Sykstyńskiej, posiadają wszystkie informacje niezbędne do oceny kwestii ważności wyborów, istniały publiczne dowody wystarczające, by bystrzejsi wierni świeccy mogli z moralnym domysłem pewność, że działanie Kolegium z marca 2013 r. było nieważnym konklawe, całkowitą nieważnością.
Tym, co sprawia, że to rozumienie Universi Dominici Gregis jest szczególnie przekonujące i wiarygodne, jest wyraźna Klauzula Promulgacyjna na końcu tej Konstytucji Apostolskiej i użycie w niej słowa „ scienter ” („świadomie”). Papieska Konstytucja Universi Dominici Gregis kończy się zatem definitywnie tymi słowami: „. . . świadomie lub nieświadomie, w jakikolwiek sposób sprzeczny z niniejszą Konstytucją”. („...scienter vel inscienter contra hanc Constitutionem fuerint excogitata.”) [Zauważmy, że Jego Świątobliwość, papież Paweł VI, miał nieco podobną klauzulę promulgacyjną na końcu odpowiadającej mu, teraz uchylonej, Konstytucji Apostolskiej, Romano Pontifici Eligendo, ale on nie używa słowa „naukowiec”, ale zamiast tego używa słowa „naukowcy”. To podobne określenie "sciens" we wcześniej uchylonej Konstytucji ma zupełnie inne znaczenie prawne niż "sciences".]
Słowo „ naukowiec ” jest terminem prawnym dotyczącym sztuki w prawie rzymskim, kanonicznym i anglo-amerykańskim prawie zwyczajowym, a w każdym systemie słowo naukowiec ma zasadniczo to samo znaczenie, tj. wiedząc, przestępczy zamiar. Widać więc wyraźnie, że papież Jan Paweł II przewidział możliwość działalności przestępczej o charakterze świętokradztwa przeciwko procesowi, który w zamierzeniu miał być czysto pobożny, prywatny, sakramentalny, tajemny i głęboko duchowy, jeśli nie cudowny w swojej naturze. Ta kontekstualna rzeczywistość została wzmocniona w Klauzuli Ogłoszeniowej, w połączeniu z: (1) wydźwiękiem całego dokumentu; (2) niektóre inne postanowienia dokumentu, np. paragraf 76; (3) ogólne przepisy prawa kanonicznego dotyczące interpretacji, np. kan. 10 i 17; oraz (4) oczywiste intencje Ustawodawcy, Jego Świątobliwości Papieża Jana Pawła II, zmierzają do ustanowienia ponad wszelką wątpliwość prawnego wniosku, że prałat Bergoglio nigdy nie został ważnie wybrany na papieża Rzymu.
Dzieje się tak dlatego, że:
1. Komunikacja wszelkiego rodzaju ze światem zewnętrznym, np. komunikacja miała miejsce między wnętrzem Kaplicy Sykstyńskiej a kimkolwiek na zewnątrz, w tym publicznością telewizyjną, przed, w trakcie lub nawet bezpośrednio po Konklawe;
2. Jakiekolwiek zaangażowanie polityczne na rzecz „kandydata” i każdy „kierunek działania” zaplanowany dla Kościoła lub przyszłego pontyfikatu, taki jak obszerne, trwające dekadę plany „duszpasterskie” opracowane przez hierarchów z Sankt Gallen; oraz,
3. Jakiekolwiek odstępstwo od wymaganych procedur procesu głosowania na konklawe, zgodnie z zaleceniami i wiedzą kardynała, które miały miejsce:
każdy z nich został uznany za akt unieważniający, a jeśli obecny był naukowiec (wiedza winna), także przestępstwo ze strony jakiegokolwiek kardynała lub innego aktora, ale niezależnie od tego, czy jest to przestępstwo, czy też nie, każdy taki akt lub zachowanie naruszające normy działało absolutnie, definitywnie i całkowicie przeciwko ważności wszystkich rzekomych postępowań Konklawe.
Niezależnie od jawnie notorycznych naruszeń zakazu obiecywania głosu przez kardynała, np. zobowiązań składanych i otrzymywanych przez kardynałów związanych z tzw. „mafią z Sankt Gallen”, zdarzały się inne czyny niszczące ważność konklawe. Pamiętając, że papież Jan Paweł II szczególnie skoncentrował się na Universi Dominici Gregis na „odosobnieniu i wynikającym z niego skupieniu, którego wymaga od wyborców akt tak żywotny dla całego Kościoła”, tak aby „wyborcy mogli łatwiej przystosować się do zaakceptowania wewnętrznych ruchów Ducha Świętego”, nawet niektóre jawnie publiczne media naruszyły to odosobnienie przez transmisje elektroniczne zakazane przez Universi Dominici Gregis .
Zakazy te obejmują bezpośrednie oświadczenia deklaratywne zabraniające jakiegokolwiek korzystania z telewizji przed, w trakcie lub po konklawe w jakimkolwiek obszarze związanym z obradami, np. bezpośrednio lub pośrednio dotyczy samego procesu wyborczego”. W świetle tego wstępnego języka preambuły Universi Dominici Gregis i w świetle samego tekstu legislacyjnego nawet kamera EWTN umieszczona daleko w Kaplicy Sykstyńskiej była od razu oczywistym aktem niezgodnym z przepisami, który stał się jawnym i notorycznym naruszeniem unieważniającym z czasem kiedy ten sprzęt audiowizualny był używany do transmitowania na cały świat przepowiadania po „Extra Omnes”. Podczas gdy te rażące publiczne naruszenia rozdziału IV Universi Dominici Gregis nieważności ,samego postępowania, niemniej jednak w swojej wielkiej mądrości Ustawodawca nie zdyskwalifikował automatycznie tych kardynałów, którzy nie uznali tych konkretnych wykroczeń przeciwko świętej tajemnicy, ani nawet tych, którzy z nauką, rozpoznawszy przestępstwa i mając jakaś władza lub głos w tych sprawach, zaniechała lub odmówiła działania lub sprzeciwu wobec nich: „Gdyby nastąpiło i zostało wykryte jakiekolwiek naruszenie tej normy, winni powinni wiedzieć, że zgodnie z orzeczeniem przyszły papież”. [ Universi Dominici Gregis , ¶55]
Żaden papież najwyraźniej nie został wyprodukowany w marcu 2013 r., ci skądinąd ważni kardynałowie, którzy nie podjęli działań z "naukowcem" w związku z naruszeniem rozdziału IV, tylko z tego powodu pozostaliby członkami Kolegium z prawem głosu, chyba że i dopóki nowy prawdziwy papież nie zostanie wybrany i ich osądzi . Zatem ci skądinąd ważni kardynałowie, którzy mogli zostać skompromitowani przez naruszenie tajemnicy, mogą nadal ważnie uczestniczyć w „sprzątaniu bałaganu”, zajmując się wszelkimi takimi naruszeniami tajemnicy z ewentualnym nowym papieżem. Natomiast automatyczna ekskomunika tych, którzy upolityczniali proces świętego konklawe, uzyskując nielegalnie zobowiązania od kardynałów do głosowania na konkretnego człowieka lub do podążania w określonym kierunku (nawet na długo przed opróżnieniem Tronu Piotrowego jako Namiestnika Chrystusa), jest ustalane nie tylko przez słowo „ naukowiec ” w ostatniej klauzuli normatywnej , ale w tym przypadku przez konkretny wyjątek od ogólnego stwierdzenia nieważności, który w ten sposób wzmacnia jasność intencji ustawodawcy, zgodnie z którą ci, którzy stosują prawo, muszą interpretować ogólną zasadę jako prawdziwie wiążącą.
Orzecznictwo kanoniczne, wywodzące się bezpośrednio z prawa rzymskiego, zapewnia tę zasadę wykładni lub interpretacji aktów prawnych, takich jak niniejsza Konstytucja, Universi Dominici Gregis. Ten kanon interpretacji, wyrażony po łacinie, brzmi: „Exceptio probat regulam in casibus non exceptis”. (Wyjątek potwierdza regułę w przypadkach nie wyjątku.) W tym przypadku wyjątek od nieważności aktów symonii wzmacnia moc obowiązującą ogólnej zasady nieważności w przypadkach innych naruszeń.
Dlatego przez wyłączenie od nieważności i nieważności ustanowionych w przypadku symonii: „Jeżeli – nie daj Boże – przy wyborze Biskupa Rzymu zostałaby popełniona zbrodnia symonii, postanawiam i oświadczam, że wszyscy jej winni poniosą ekskomunikę "latae” . Jednocześnie wysuwam nieważność tego samego przepisu symoniacznego, aby — jak to już ustalili moi poprzednicy — ważność wyboru Biskupa Rzymu, że nie mogła być z tego powodu kwestionowana”. Jego Świątobliwość zrobił wyjątek dla symonii. Exclusiveio probat regulam in casibus non Exceptis . Wyraźny wyjątek od nieważności i nieważności symonii potwierdza ogólną regułę, że inne naruszenia świętego procesu z pewnością mają miejsce i skutkowało nieważnością i nieważnością całego konklawe.
Chociaż nie jest konieczne wychodzenie poza Universi Dominici Gregis , aby interpretować lub interpretować jego proste znaczenie, pierwszym źródłem, do którego należy zajrzeć, jest bezpośrednio poprzedzająca konstytucja, którą Universi Dominici Gregis zniósł lub zastąpił. Papież Jan Paweł II całkowicie zastąpił to, co ustanowił papież Paweł VI w bezpośrednio poprzedniej Konstytucji o konklawe, Romano Pontfici Eligendo , ale czyniąc to, Papież Jan Paweł II użył Romano Pontfici Eligendo jako formatu lub wzoru dla swojej nowej konstytucji o konklawe. Dokonując jednak oczywistych zmian, papież Jan Paweł II wykorzystał treść i strukturę konstytucji swojego poprzednika, aby uporządkować i nakreślić Universi Dominici Gregis. Dlatego, chociaż nie jest prawnie konieczne, aby spojrzeć poza Universi Dominici Gregis , podstawowe odniesienie do zewnętrznego źródła konstrukcji pociągałoby za sobą zbadanie Romano Pontfici Eligendo i to ćwiczenie (wsparte użyciem kluczowego słowa „naukowiec” w klauzula promulgacyjna) wzmocniłaby ogólną zasadę nieważności.
Porównując to, co papież Jan Paweł II napisał w swojej Konstytucji o konklawe z Konstytucją, którą On zastąpił, widać, że z wyjątkiem symonii niedoskonałej stało się powszechne. W odpowiednim akapicie tego, co napisał papież Paweł VI, wyraźnie ograniczył przepis stwierdzający nieważność konklawe do trzech (3) okoliczności opisanych w poprzednich paragrafach jego konstytucji Romano Pontfici Eligendo . W Universi Dominici Gregis nie ma takiego ograniczenia . Zobacz porównanie w języku angielskim i łacińskim poniżej:
Romano Pontfici Eligendo , 77. Jeśli wybór zostanie przeprowadzony w sposób odmienny od trzech procedur opisanych powyżej (por. n. 63 i n.) lub bez spełnienia warunków określonych dla każdego z nich, to właśnie z tego powodu jest nieważny nieważny (por. nr 62), bez potrzeby jakiejkolwiek deklaracji i nie daje żadnego prawa temu, kto został w ten sposób wybrany. [ Romano Pontfici Eligendo , 77: „Quodsi electio aliter celebrata fuerit, quam uno e tribus modis, qui supra sunt dicti (por. nn. 63 i nast.), aut non servatis condicionibus pro unoquoque illorum praescriptis, electio eo ipso est nulla et invalida (por. nr 62) absque ulla Declaratione, et ita electo nullum ius tribuit.”] w porównaniu z:
Universi Dominici Gregis , 76: „Gdyby wybory odbyły się w inny sposób niż przewidziany w niniejszej Konstytucji lub gdyby nie zostały zachowane określone w niej warunki, to właśnie z tego powodu wybory są nieważne , bez potrzeby oświadczenie w tej sprawie; w konsekwencji nie przyznaje żadnego prawa wybranemu”. [ Universi Dominici Gregis , 76: „Quodsi electio aliter celebrata fuerit, quam haec Constitutio statuit, aut non servatis condicionibus pariter hic praescriptis, electio eo ipso est nulla et invalida absque ulla Declaratione, ideoque electo nullum ius tribuit.”]
Oczywiście nie jest to jedyna cecha Konstytucji lub aspekt materii, który zmierza do ustalenia zakresu nieważności. Wierni muszą mieć nadzieję i modlić się, aby tylko ci kardynałowie, których status ważnego członka Kolegium pozostaje nienaruszony, ustalili wzajemną tożsamość i działali z największą miłością i dyskrecją, aby wykonać Wolę Bożą w tych sprawach. Ważni kardynałowie muszą zatem działać zgodnie z tym jasnym, oczywistym, oczywistym i jednoznacznym zamysłem i intencją Jego Świątobliwości Papieża Jana Pawła II, tak widocznymi w Universi Dominici Gregis , prawie, które ostatecznie ustanowiło wiążące i samoczynne warunki ważności w Kolegium na jakiekolwiek papieskie konklawe, co stało się teraz tak oczywiste przez zły owoc doktrynalnego zamieszania i zwykłego błędu.
Wydawałoby się więc, że modlenie się i działanie w dyskretny i roztropny sposób, aby zachęcić tylko tych prawdziwych kardynałów, którzy są skłonni zaakceptować rzeczywistość nieważności konklawe, byłoby najbardziej miłosiernym i logicznym sposobem działania w świetle Universi Dominici Gregis i poza wyrażamy nasz wielki osobisty szacunek dla jasnej i oczywistej intencji jej Ustawodawcy, Jego Świątobliwości Papieża Jana Pawła II. Nawet stosunkowo niewielka liczba ważnych kardynałów mogłaby działać zdecydowanie i działać na rzecz przywrócenia funkcjonującej Stolicy Apostolskiej poprzez ogłoszenie rządu bezkrólewia. Istnieje wyraźna potrzeba zwołania przez Kolegium Kongregacji Generalnej w celu ogłoszenia, administrowania i szybkiego zakończenia okresu bezkrólewia, który trwa od marca 2013 roku.
Wreszcie, ważne jest, aby zrozumieć, że sama liczba rzekomych fałszywych kardynałów w końcu, prędzej czy później, doprowadzi do sytuacji, w której Kościół nie będzie miał normalnych środków, aby kiedykolwiek ponownie ważnie wybrać Wikariusza Chrystusa. Po tym czasie Kolegium Kardynałów stanie się jeszcze trudniejsze, jeśli nie po ludzku niemożliwe, aby naprawić obecną katastrofalną sytuację i przeprowadzić właściwe i ważne konklawe, tak aby Kościół mógł ponownie cieszyć się korzyścią prawdziwego Najwyższego Papieża i ciesz się wielkim darem prawdziwie nieomylnego Namiestnika Chrystusa. Wydaje się, że niektórzy dobrzy kardynałowie wiedzą, że konklawe było nieważne, ale naprawdę nie potrafią sobie wyobrazić, co z tym zrobić; musimy się modlić, jeśli taka jest Wola Boża, że widzą, że ogłaszanie inwalidztwa i zarządzanie bezkrólewia przez nowe ważne konklawe jest tym, co muszą zrobić. Bez takiego działania lub bez wielkiego cudu Kościół znajduje się w niebezpiecznej sytuacji.
Gdy ostatni ważnie mianowany kardynał osiągnie wiek 80 lat lub umrze przed tym wiekiem, proces wyboru prawdziwego papieża kończy się bez widocznych środków prawnych, aby go zastąpić. Bez cudu Kościół nie miałby już nieomylnego Następcy Piotra i Namiestnika Chrystusa. Rzymscy katolicy niczym się nie różnią od prawosławnych.
W związku z tym wszyscy prawdziwi kardynałowie mogą zechcieć rozważyć, czego Święta Matka Kościół uczy w Katechizmie Kościoła Katolickiego ¶675, ¶676 i ¶677 na temat „Ostatecznej próby Kościoła”. Ale fakt, że „Kościół . . . pójdą za swoim Panem w Jego śmierci i zmartwychwstaniu” nie usprawiedliwia bezczynności dobrych kardynałów, nawet jeśli jest ich minimalna liczba wystarczająca do przeprowadzenia rozdziału II Universi Dominici Gregis i prowadzenia bezkrólewia.
Niniejsza Konstytucja Apostolska, Universi Dominici Gregis , która miała wyraźne zastosowanie do aktów i postępowania Kolegium Kardynalskiego w marcu 2013 r., jest w sposób oczywisty i oczywisty wśród tych „unieważniających” praw, „które wyraźnie stwierdzają, że akt jest nieważny lub że osoba jest dokonane” zgodnie z kanonem 10 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1983 r. I nie ma nic choćby odrobinę „wątpliwego lub niejasnego” (kanon 17) w tej Konstytucji Apostolskiej, wyraźnie ogłoszonej przez papieża Jana Pawła II. Treść całego dokumentu wyraźnie wskazuje, że kwestia unieważnienia była zawsze zagrożona.
Niniejsza Konstytucja Apostolska definitywnie ustanawia poprzez swoją
Klauzula ogłaszania [która sprawia, że „wszystko zostało zrobione (tj. każdy akt lub zachowanie) przez dowolną osobę. . . w jakikolwiek sposób sprzeczny z niniejszą Konstytucją”,] nieważność całego rzekomego konklawe, czyniąc je „całkowicie nieważnom”. Co się stanie, jeśli grupa kardynałów, którzy niewątpliwie nie świadomie i umyślnie nie inicjowali ani celowo nie uczestniczyli w jakichkolwiek aktach nieposłuszeństwa wobec Universi Dominici Gregis , spotka się, naradzi się i oświadczy, że zgodnie z Universi Dominici Gregis prałat Bergoglio z całą pewnością nie jest ważny papież rzymski. Jak każde działanie w tej sprawie, łącznie ze wstępnym stwierdzeniem nieważności, pozostawiono by prawomocnym członkom kolegium kardynałów.
Mogli ogłosić wakację Tronu Piotrowego i przystąpić do nowego, właściwego konklawe. Mogli spotkać się z Jego Świątobliwością Benedyktem XVI i rozeznać, czy jego rezygnacja i przejście na emeryturę zostały dokonane pod przymusem, czy na podstawie jakiegoś błędu lub oszustwa, czy też w inny sposób dokonane w sposób nieskuteczny prawnie, co mogłoby unieważnić tę rezygnację. Biorąc pod uwagę zachowanie Jego Świątobliwości Benedykta XVI i ton Jego kilku publicznych wypowiedzi od czasu jego odejścia z Stolicy Piotrowej, uznanie ważności Benedykta XVI wydaje się mało prawdopodobne.
W rzeczywistości, nawet zanim sprawiedliwa grupa dobrych i autentycznych kardynałów może zdecydować o ważności rzekomego konklawe z marca 2013 roku, musi stawić czoła jeszcze bardziej skomplikowanemu rozeznaniu i zdecydować, którzy mężczyźni najprawdopodobniej nie są ważnymi kardynałami. Jeśli jakiś człowiek został mianowany kardynałem przez rzekomego papieża, który w rzeczywistości nie jest papieżem (a jedynie prałatem Bergoglio), żaden taki człowiek nie jest w rzeczywistości prawdziwym członkiem Kolegium Kardynałów. Ponadto ci ludzie, którzy zostali wyznaczeni przez papieża Jana Pawła II lub papieża Benedykta XVI na kardynałów, ale którzy otwarcie naruszyli Universi Dominici Gregis bezprawnymi czynami lub postępowaniem powodującym unieważnienie ostatniej próby konklawe, nie miałby już prawa głosu również w Kolegium Kardynalskim. (Tak więc faktyczni ważni członkowie Kolegium Kardynałów mogą być znacznie mniej liczni niż ci na aktualnej oficjalnej watykańskiej liście rzekomych kardynałów).
W każdym razie cały problem wykracza poza poziom każdego innego w Świętej Matce Kościele, który jest poniżej rangi kardynała. Musimy więc modlić się, aby Boża Wola Trójcy Przenajświętszej, za wstawiennictwem Naszej Pani jako Pośredniczki Wszystkich Łask i św. nadal stanowią autentyczne Kolegium Elektorów. Tylko z pewnością ważni kardynałowie mogą odnieść się do jawnych i notorycznych dowodów, które wskazują na prawdopodobną nieważność ostatniego domniemanego konklawe i tylko ci kardynałowie mogą definitywnie odpowiedzieć na postawione tutaj pytania. Niech tylko dobrzy kardynałowie zjednoczą się i jeśli uznają trwające bezkrólewie, choć uśpione, niech zakończą to bezkrólewie, aktywując doskonale funkcjonujący rząd bezkrólewia Stolicy Apostolskiej i odnowiony proces prawdziwego konklawe, czysto pobożnego, prywatnego, sakramentalnego, tajnego i głęboko duchowego. Jeśli nie mamy prawdziwego Papieża, to niech dobrzy Kardynałowie, wykonując powierzoną im pracę „ze względu na świętość aktu wybrania”, „przyjmą wewnętrzne poruszenia Ducha Świętego” i zapewnią Świętej Matce Kościołowi prawdziwego Wikariusza Chrystusa jako Następcy św. Piotra.
Niech te myśli współgrają z synderetycznymi rozważaniami tych, którzy je czytają i niech ich przedstawienie tutaj zadowoli zarówno naszą Niepokalaną Dziewicę Matkę, Maryję, Królową Apostołów, jak i Trójcę Przenajświętszą, Ojca, Syna i Ducha Świętego.
N. de Plume
Un ami des Pape

AN OPEN LETTER TO THE CARDINALS OF THE HOLY ROMAN CATHOLIC CHURCH AND OTHER CATHOLIC CHRISTIAN FAITHFUL IN COMMUNION WITH THE APOSTOLIC SEE