Panie Grzegorzu czy tak zwana nauka nazwie to teoria czy nie to jest sprawa tej tak zwanej nauki . Ostatnio tak zwana nauka dwa lata mordowała ludzkość zgonnie z jej teoriami tez przed kamerami . Tak zwana nauka ma tylko 150 lat i ni nie wie o Antarktydzie , Księżycu i bibliotece w Watykanie .
Czyli niematerialna dusza zaczęła wykazywać materialne właściwości, dzięki czemu zarejestrowała jej obraz kamera.
Fale elektromagnetyczne są materialne, można je mierzyć. Są pochodną materii i energii, od nich zależą i z nich się wywodzą. Nawiasem mówiąc kamera rejestruje promieniowanie świetlne, nie elektromagnetyczne. Światło jest również jak fale elektromagnetyczne, zjawiskiem w 100% fizycznym a nie nadprzyrodzonym.
Leliwa
Teoria strun nie ma tutaj nic do rzeczy, traktuje zupełnie o innych kwestiach. Wprawdzie można podciągnąć ją do tematyki różnego rodzaju pól i promieniowań, gdyż uzurpuje sobie wytłumaczenie rzeczywistości w całym zakresie, ale insynuacja, że stanowi ona źródło wnioskowania o materialnym pochodzeniu promieniowania elektromagnetycznego jest absurdalne. . Zależność fal elektromagnetycznych od materii możesz sobie wykazać pocierając bakelitem o sweter i słuchając jak zaczyna trzeszczeć w klasycznym odbiorniku radiowym (8 klasa szkoły podstawowej). Albo po prostu podłączyć mikser do kontaktu i zobaczyć, że się kręci.
Te 21 gramów to proces zaobserwowany empirycznie a to czy to dusza, czy cokolwiek innego to tylko dywagacje. Za mało danych aby wyciągać kategoryczne wnioski.
Co do Gietrzwałdu, to jest to nadprzyrodzone ojawienie się Matki Bożej w taki sposób, aby było to zrozumiałe dla dzieci widzących w wystarczającej do zrozumienia przez nich przekazu formie.
Co do istoty światła, to muszę przyznać Tobie rację, jest to pewien zakres długości fal elektromagnetycznych.
Leliwa
Drobna korekta. Światło ma budowę falową i zarazem korpuskularną. Absolutnie fotony są bezmasowe. To się z punktu widzenia fizyki klasycznej nie trzyma kupy, ale w ujęciu kwantowym jest w pewnym sensie racjonalne. Przeprowadzono eksperyment w Le Cern pod Genewą, zderzając najmniejszą cząsteczkę masową, czyli elektron z najmniejszą cząsteczką antymaterii, naładowanym dodatnio elektronem,czyli pozytonem. Wynikiem był zanik masy tych 2 cząsteczek kwantowych, praktycznie i anihilacja i wyemitowanie 2 bezmasowych fotonów.
Nasuwają się przypuszczenie, że gdyby odwrócić proces, to z 2 bezmasowych fotonów, będących promieniowaniem elektromagnetycznym, powstanie materia, czyli masowe elektron i pozyton.
Jeszcze jeden komentarz od Grzegorz70
Leliwa
W Gietrzwałdzie, jak i w Fatimie, Matkę Bożą widziały i słyszały tylko dzieci. Mogło to być cudowne oddziaływanie na ich receptory w mózgu, odpowiedzialne za wrażenia zmysłowe. Zresztą Stwórca Materii może w cudowny sposób ją zmieniać w dowolny sposób, aby ukazać się ludziom, tak jak w cudowny sposób tą materię stworzył.
Co do zasady, to co duchowe nie jest jakkolwiek widoczne, mierzalne, odczuwalne, itp. Samo działanie w sferze ducha Najświętszego Sakramentu nie ma nic a nic wspólnego ze zmysłami, a to w końcu jest szczyt możliwości duchowych, bo chodzi o styczność człowieka z samym Bogiem na tym świecie doczesnym. Cóż jest większego od tego?
Natomiast, jak napisał @Grzegorz70, jeśli sam Bóg zechce komuś na sposób zmysłowy dać w jakiejś formie to, co odpowiada sferze duchowej, czyli w jakiś sposób "zwizualizować" (niekoniecznie tylko przez obraz) danemu człowiekowi coś, na co chciałby mu zwrócić uwagę czy przekazać, to jest zupełnie inna sprawa. Dlatego wielu mistyków dodawało teksty w stylu "coś jakby", zaznaczając, że i tak nie da się oddać słowami, a tylko tyle ile w tym co dostali było cząstki jakkolwiek materialnej czy zmysłowej, potrafili opisać słowami, zaznaczając, że i one są zbyt ubogie.