Geminiano Secundo

Marszałek podziękował Boskiej Matce za Wilno i Ona się odwdzięczyła

[Szukając w swoich archiwach tekstu o intronizacji w Świebodzinie, trafiłem na coś, o czym bym zapomniał, gdybym wówczas nie opisał.]
Któregoś dnia w drugiej połowie października 2010, wczesnym popołudniem, obserwowałem na ścianie swego pokoju cienie powstałe za sprawą drzew za oknem i Słońca. Było tam wiele ludzkich twarzy. W pewnym momencie usłyszałem skruszony głos: „Przepraszam za to, co wam zrobiłem” i wewnętrznie poznałem, że mówi to Józef Piłsudski. Mówił do nas, do Polaków! Jeszcze nie w niebie, ale i nie w piekle, bo tu i tam nie ma miejsca na wyrażanie skruchy. A więc czyściec! Już 75 lat! Ten apostata, socjalista, mason i republikanin, który mógł przyjąć tytuł (i funkcję) Regenta Królestwa Polskiego a pogardził wolą Nieba – uratowany! Ten, co zamiast klękać do różańca, siadał do pasjansa – uratowany! Ten, który miał czelność przypisać sobie Cud nad Wisłą nie dostrzegając oczywistego sprawstwa Walecznej Hetmanki (nie wspominając mniejszych generałów)! Ten, który koronę Białego Orła pozbawił Krzyża, a skrzydła przykuł mu ćwiekami; co wzgardził odwieczną, dostojną pieśnią Polaków Bogurodzicą, by zastąpić ją legionową, okrojoną piosnką Wybickiego - uratowany!
Co go uratowało? Może to jedno wotum z napisem: Dzięki Ci, Matko, za Wilno złożone przez niego w Ostrej Bramie?
Może odżyło w nim nabożeństwo do Królowej Polski jakie zapewne wyniósł z rodzinnego domu, a o którym sobie przypomniał na łożu śmierci, kiedy wolni bracia mularze nie dopuszczali katolickiego kapłana z ostatnią posługą? Ośmielam się twierdzić, że to szczątkowa cześć dla Królowej Korony Polskiej w Jej Ostrobramskim Wizerunku wyrwała go spod bram otchłani. Co za szczęściarz! Tak się oto objawia siła pośrednictwa Błogosławionej Dziewicy Marii w tych czasach ostatecznych (por. fragment dzieła „Mistyczne Miasto Boże”)! Chwała Pani Nieba i Ziemi! Dzięki Ci, Matko, za uratowanie tej duszy!

Ta słoneczna projekcja, wyżej opisana, wygląda na kontynuację dramatycznego widzenia św. Faustyny z dnia 12 maja 1935, kiedy konał marszałek Piłsudski. Kończy ona swój zapis słowami: „… zdaje mi się, że dusza ta nie jest potępiona, to jednak męki jej nie różnią się niczym od mąk piekielnych, tylko jest ta różnica, [że] się kiedyś skończą.” Minęło już 75 lat [w 2010] a ile jeszcze czasu upłynie nim ta dusza odważy się spojrzeć w Oblicze Boga.
[Fotografie z archiwum karmelitów]
33 tys.
MEDALIK ŚW. BENEDYKTA udostępnia to

Chwała Pani Nieba i Ziemi! Dzięki Ci, Matko, za uratowanie tej duszy!

1 tys.

Zdrajca i pachołek masonów !

Uratowany!

Anieobecny

Matki go uratowały...