04:19
V.R.S.

Bitwa pod Legnicą
Jest dopust Boży chłostą narodów,
pobożnych mężów również dotyka,
piekielne hordy suną ze wschodu,
nie śpi syn Henryk z ojca Henryka.
Jadwiga klęczy w krypcie kościoła,
patrzy a miasta płoną jak świece,
lecz mrok gęstnieje, mrok dookoła,
światło zna tylko w Bożej opiece.
Czy świat się kończy, czy przyszła pora,
czy to dies illa, czy to dies irae?
- walczy z rozpaczą mnisia pokora,
bo rozpacz właśnie ma swoją chwilę.
Ruś w zgliszczach padła, Kraków się pali,
a smok ognisty już na Śląsk sunie,
już pater Czesław czuwa w oddali,
na wyspy szańcach, wrocławskim Tumie.
Stanął syn Henryk z Henryka rodu,
jak tarcza wiary, przed zła nawałą,
na węża patrzy, co wpełzł od wschodu,
i woła: Gorze nam się stało!
Z krzyżem upada, wąż uniósł głowę,
z krzyżem powstaje w niebieską chwałę,
choć nagie ciało już Henrykowe,
wloką po ziemi okaleczałe.
Stoi Jadwiga w bólu, udręce,
lecz ból swój z Bogiem jedynie dzieli,
gdzież byłeś synu, na jakiej męce,
na jakim drzewie cię tak rozpięli?
Bolesna Matka przy ciele Boga,
synowską głowę tuli do łona.
Tu głowy nie ma, jest korpus, noga,
palców na nodze ilość znajoma.
Ciało to jednak w miejscu bezpiecznym,
wiernych, matczynych, świętych kolanach,
a Pan je wskrzesi w dniu ostatecznym
na chwałę swoją i kres szatana.
I Pan podźwignie kraj ten w pokoju,
mocą prawicy od zła ochroni,
bo hojny dla tych, co się Go boją,
i którzy Krzyża gotowi bronić.

2540
IS 2201

Znajdą się tacy. I to może nawet wielu.

sługa Boży

Bardzo dobry tekst.
Lecz kto dziś chce Krzyża bronić...