Abp. Viganò: Zdrada kleru przez Bergoglio zaowocowała apostazją na rzecz ideologii globalistycznej
Dziś, w przypadku Bergoglio, zdrada zaowocowała apostazją, poparciem dla ideologii globalistycznej, migracji, neomaltuzjanizmu, "Nowego Porządku Świata", "Religii Ludzkości". Był nawet współwinny oszustwom pandemicznym i masowym szczepieniom, mimo obecności w surowicy aborcyjnych linii komórkowych, a dziś z hipokryzją staje po stronie establishmentu, wspierając na Ukrainie marionetkę Schwaba - Zelenskiego.2 kwietnia 2022 r.
Od czasu Soboru Watykańskiego II (1962-1965) infiltracja masońska w Kościele katolickim stawała się stopniowo coraz bardziej konsekwentna. Progresywizm i relatywizm zostały użyte jako broń do podważenia wierności Tradycji. Czy arcybiskup Marcel Lefebvre, ekskomunikowany przez Jana Pawła II w 1988 r., przeczuwał wówczas, że katolicyzm znajduje się na skraju przepaści?
Z pewnością tak było. Arcybiskup Lefebvre był jednym z niewielu, bardzo niewielu prałatów, którzy chcieli potępić rewolucję soborową, rozumiejąc jej wywrotowy charakter. I mówię "czego chciał", ponieważ wielu innych prałatów rozumiało, że dokonuje się prawdziwa rewolucja. Jedni widzieli w tym niebezpieczeństwo, inni "wiosnę Kościoła". Jednak wśród tych, którzy dostrzegali niebezpieczeństwo, mało kto potrafił je otwarcie ujawnić. Dziś rozumiemy historyczną zasługę bpa Lefebvre'a, który zbuntował się przeciwko linii dyktowanej przez soborowe politbiuro i stworzył warunki powrotu Kościoła do doktryny i Mszy Świętej wszechczasów.
Czy mafia z St. Gallen może być postrzegana jako rodzaj kościelnego Światowego Forum Ekonomicznego?
Jeśli uznamy Światowe Forum Ekonomiczne za prywatne lobby, które zajęło wraz ze swoimi zwolennikami najważniejsze stanowiska w krajowych i międzynarodowych instytucjach publicznych w celu narzucenia globalistycznej agendy wbrew woli obywateli, to z pewnością nasuwa się analogia z mafią z St. Ten konwent spiskowców umieścił swoich agentów także w Kurii Rzymskiej i w innych organach Kościoła, narzucając program soborowy wbrew woli wiernych. Ale tak jak w sferze publicznej nie istnieje tylko Światowe Forum Ekonomiczne, tak w sferze kościelnej nie istnieje tylko mafia z St.
Mamy do czynienia z globalnym zamachem stanu, w który zaangażowane jest zarówno społeczeństwo obywatelskie, jak i Kościół. Obie są infiltrowane i kontrolowane przez postacie, które wykorzystują swoją władzę i związany z nią autorytet nie dla celów instytucji, którymi kierują, ale po to, by je zniszczyć. Ten kryzys władzy należy potępić, ponieważ działania tych, którzy wspięli się na szczyty narodów i Kościoła, stanowią akt wywrotowy i przestępczy.
Antonio Socci w swoim eseju "Non è Francesco" dowodzi, że z punktu widzenia prawa kanonicznego wybór Franciszka na tron papieski nie odbył się w sposób prawidłowy, a konklawe w 2013 r. jest nielegalne. Co o tym sądzisz?
Rekonstrukcje Antonio Socciego odzwierciedlają niedyskrecje Elisabetty Pique, która jest bardzo blisko Bergoglio, i Austina Ivereigha: wydają się wiarygodne, nawet jeśli nie są poparte jednoznacznymi dowodami. Jednocześnie Stolica Apostolska nigdy im nie zaprzeczyła, co sprawiło, że mnożyły się spekulacje na temat rezygnacji Benedykta XVI i manewrów mafii z St. Gallen podczas konklawe, wywołując konsternację, zamieszanie i podziały wśród wiernych.
Biorąc pod uwagę interwencje Watykanu w niezliczonych kwestiach, jego milczenie w tak ważnej sprawie jest zadziwiające. Jeszcze bardziej zdumiewające jest milczenie kardynałów, którzy uczestniczyli w tym konklawe. Niektórzy odwołują się do tajemnicy pontyfikalnej, ale w obliczu ewentualnego naruszenia norm ustanowionych przez Konstytucję Apostolską, które spowodowałoby nieważność wyboru papieża, nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tak długiego milczenia.
Wiem z wiarygodnego źródła, że kardynał Giovanni Battista Re - który jako wiceprzewodniczący Kolegium Kardynalskiego przewodniczył konklawe w 2013 roku - zapytany prywatnie, na podstawie którego paragrafu Konstytucji Apostolskiej "Universi Dominici Gregis" przeprowadził trzecią turę głosowania w noc wyborczą, odmówił odpowiedzi, stwierdzając stanowczo i ze złością, że wszystko poszło dobrze.
Prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw i trzeba będzie ujawnić i naprawić bardzo poważne szkody wyrządzone Kościołowi.
Kościół katolicki, od dawna zaangażowany w ekumenizm, zgodnie z logiką homologii propagowaną przez oligarchie globalistyczne, wydaje się dziś dążyć do jednej religii, do stworzenia synkretyzmu, w którym mieszają się doktryny monoteistyczne i wierzenia pogańskie, jak na przykład andyjski kult Pachamamy: operacja mordercza, czy akt samobójczy?
Oba. Z jednej strony, skorumpowana część hierarchii - którą w skrócie nazywam głębokim Kościołem - będąc w niewoli szatana, nienawidzi Kościoła jako Mistycznego Ciała Chrystusa i stara się go zabić, tak jak zabiła swoją Głowę. Wiemy jednak, że tak jak Chrystus zmartwychwstał, tak samo zmartwychwstanie Jego Mistyczne Ciało, po Jego męce. A więc tak: ten, kto służy diabłu, przeprowadza morderczą akcję, choćby była ona szalona i skazana na niepowodzenie.
Z drugiej strony, rozsądna część hierarchii składa się w większości z biskupów i duchowieństwa, którzy jednak akceptują ideologiczne założenia obecnej apostazji, tak jak akceptują Sobór i nową liturgię, która przekazuje jego błędy masom. Nie chcą, aby Kościół się poddał: łudzą się, wbrew wszelkim dowodom i po sześćdziesięciu latach niepowodzeń, że Sobór został źle zinterpretowany, że nowa Msza jest źle odprawiana, ale że możliwy jest powrót do pewnej godności liturgii, że ekumenizm jest dobry dla prawosławnych, ale nie dla bałwochwalców. Jeśli jednak nie są przekonani, że kryzys rozpoczął się wraz z Soborem Watykańskim II, jeśli nie rozumieją, że to właśnie Sobór spowodował tę katastrofę i że aby jej zaradzić, należy powrócić do wiary, moralności i liturgii sprzed Soboru, nieświadomie stają się częścią problemu. Nawet przy najlepszych intencjach reprezentują oni tę część umiarkowanych, którzy w obliczu ataku na wszystkich frontach, jeśli nie walczą, stanowią przeszkodę w rozwiązaniu kryzysu. Ich poparcie dla Soboru i zlaicyzowana mentalność głębokiego Kościoła z pewnością czyni ich działanie samobójczym.
Bergoglio zlecił to zadanie zakonom bardziej tradycjonalistycznym: Franciszkanom Niepokalanego Poczęcia, Zwiastunom Ewangelii, Małym Siostrom Maryi Matki Odkupiciela. Czy jest uczulony na autentyczne powołania, czy też ktoś pożąda dóbr tych zgromadzeń?
W czasach, gdy Kościół cierpi z powodu drastycznego zmniejszenia ofiar i datków od wiernych, spowodowanego kryzysem ekonomicznym wywołanym psychopandemią, zamykaniem kościołów, obrzydzeniem wielu katolików do działalności Bergoglio i biskupów, jest oczywiste, że zgarnianie niewielkich pieniędzy i nieruchomości jest wygodne dla niszczejącej kasy Watykanu.
Ale prawdziwym motywem, tym, który kieruje każdym działaniem Kościoła bergoglińskiego, jest nieugięta nienawiść do Tradycji, której wymownym wyrazem są zakony kontemplacyjne i konserwatywne. Wyobraźmy sobie gniew tych modernistów, którzy podczas gdy najbardziej postępowe wspólnoty wymierają, a zakony znikają w kryzysie powołań i porzuceń, widzą klasztory i instytuty kwitnące, w których panuje dyscyplina, wierność Regule Założyciela, prawdziwe ubóstwo, pokuta, duch skupienia i liturgia. Duch rekolekcji a liturgia trydencka. Wszystko to sprawia, że jej porażka jest oczywista i dlatego należy ją wyeliminować, aby nie dostrzec, że Tradycja ma o wiele więcej wyznawców (i miałaby ich o wiele więcej, gdyby nie była systematycznie bojkotowana) niż religia posoborowa, z jej księżmi bez sutann, zakonnicami bez welonów,
W umyśle Bergoglio na jego aprobatę zasługują jedynie powołania modernistyczne, inkluzywne, skierowane na egzystencjalne peryferie, zbudowane z doktrynalnej nicości, moralnej pustki, oklepanych humanitarnych sloganów. Gdy tylko powołanie wykazuje choćby mgliste oznaki bycia autentycznie katolickim, ożywionym pragnieniem oddania chwały Bogu i zbawienia dusz, staje się wyrazem klerykalizmu, nietolerancji, integryzmu, sztywności... z całym repertuarem mniej lub bardziej obraźliwych bergoglińskich słów, które stanowią część technik kryminalizacji przeciwnika, skutecznie przećwiczonych już od czasów Soboru.
Pope Franciszek wychwalał wielokulturowość, ekologię, imigrację, przyjął w Watykanie Sorosa i Billa Gatesa oraz podjął się roli promotora eksperymentalnych surowic genetycznych. Czy można przypuszczać, że istnieje związek między jego działalnością a formacją jezuitów?
Gdybyśmy mieli jedynie "postawić hipotezę" o takiej korelacji, wykazalibyśmy się co najmniej naiwnością i brakiem doświadczenia. Towarzystwo Jezusowe, które było jednym z najważniejszych zakonów w Kościele, stało się celem działań szatana, który zniszczył jego charyzmat i stopniowo go wypaczał na długo przed Soborem Watykańskim II, a dzisiaj jest, że tak powiem, korpusem szturmowym, za pomocą którego głęboki Kościół burzy to, co pozostało z Kościoła katolickiego, aby zastąpić go bezpostaciową organizacją pozarządową, która może działać jako "pojemnik" dla Religii Ludzkości pożądanej przez masonerię i Nowy Porządek Świata, zgodnie z podstawami ideologicznymi ustalonymi od czasu Soboru.
Jak każdy jezuita, również Bergoglio jest najpierw jezuitą, a potem katolikiem. Dlatego właśnie jezuitom nadal nie wolno wspinać się po szczeblach hierarchii, dlatego Argentyńczyk musiał prosić papieża o dyspensę, aby zostać konsekrowanym na arcybiskupa Buenos Aires. Gdyby dyspensa ta nie została udzielona, respektując Regułę św. Ignacego, oszczędziłaby nam klęsk, których jesteśmy świadkami od 2013 roku. Jest oczywiste, że jezuici odegrali wiodącą rolę nie tylko w zakończeniu rewolucji soborowej, ale także w manewrowaniu w celu wprowadzenia jednego ze swoich na Tron Piotrowy.
W 2009 r., jako sekretarz spraw wewnętrznych, w imponujący sposób odbudował budżet Watykanu. W rzeczywistości zobowiązania wzrosły z 8 mln euro do ponad 34 mln euro w aktywach. Podążając za tą linią przejrzystości i walki z korupcją, najwyraźniej "zdeptał wielu". Następnie, przypadkowo, została mianowana nuncjuszem apostolskim w Stanach Zjednoczonych. Jak mawiali łacinnicy: "Promoveatur ut amoveatur"?
O mojej nominacji na nuncjusza apostolskiego w Stanach Zjednoczonych zadecydował ówczesny wszechwładny sekretarz stanu kardynał Bertone. W tym czasie, od lipca 2009 r., byłem Sekretarzem Generalnym Spraw Wewnętrznych, a wcześniej pełniłem funkcję Delegata ds. reprezentacji papieskich w Sekretariacie Stanu. Do moich zadań należało również instruowanie i badanie procesów promocji do episkopatu w Kurii Rzymskiej i w przedstawicielstwach papieskich. W ramach tej funkcji sprzeciwiałem się mianowaniu niegodnych lub homoseksualnych prałatów i proponowałem, między innymi, pozbawienie McCarricka kardynalatu. Bertone przekonał mnie, abym przyjął propozycję przeniesienia mnie z Sekretariatu Stanu do Gubernatoratu, na stanowisko Sekretarza Generalnego, z obietnicą, że później zostanę awansowany na Przewodniczącego w miejsce kardynała Giovanniego Lajolo, który odchodził na emeryturę. Niektórzy sprzeciwiali się walce z korupcją i moim działaniom na rzecz uporządkowania fatalnych finansów gubernatorstwa, a od 2010 roku zaczęto mnie naprawdę zastraszać, publikując oszczercze i zniesławiające artykuły. Skandal, który wybuchł w Świętych Pałacach, dał Bertone pretekst do usunięcia mnie z tego stanowiska. Dlatego czułem się w obowiązku poinformować Ojca Świętego, aby wiedział, co się naprawdę dzieje.
Papież Benedykt natychmiast mnie wezwał i jeszcze zanim zdążyłem omówić fakty z Bertone, zaproponował, by mianował mnie przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Ekonomicznych Stolicy Apostolskiej, zastępując na tym stanowisku kardynała Velasio de Paolis. I uczynił to tymi słowami: "Jestem przekonany, że jest to stanowisko, na którym możesz najlepiej służyć Stolicy Apostolskiej".
Nietrudno sobie wyobrazić, jakie naciski, dezinformacja i oszczerstwa skierowane przeciwko mnie mogły skłonić papieża Benedykta do zmiany zdania i mianowania mnie nuncjuszem w USA, którą to nominację przyjąłem w duchu posłuszeństwa, ale nie bez cierpienia, zdając sobie sprawę, że był to zamach stanu ze strony Kurii, który unieważniłby całą pracę rehabilitacyjną, jaką wykonałem w gubernatorstwie. Ojciec Święty napisał do mnie: "Utwierdzam się w przekonaniu, że w tej chwili waszą opatrznościową placówką jest Nuncjatura w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Z drugiej strony jestem pewien, że wasza znajomość tego wielkiego kraju pomoże wam w podjęciu trudnego wyzwania, jakim jest to dzieło, które pod wieloma względami decyduje o przyszłości Kościoła powszechnego".
Moja oficjalna misja w tym ogromnym i umiłowanym narodzie dobiegła końca, ale to wyzwanie - o którym niemal proroczo mówił papież Benedykt XVI i w które byłem zaangażowany - jest bardziej otwarte niż kiedykolwiek.
Czy twoje jasne, płomienne i bardzo odważne wystąpienia przeciwko Nowemu Porządkowi Świata przyniosły ci przykre konsekwencje, groźby, ataki medialne?
Już po ujawnieniu skandali związanych z ówczesnym kardynałem McCarrickiem musiałem zadbać o swoje bezpieczeństwo. Moje wypowiedzi na temat pandemicznej farsy, którą pamiętam z maja 2020 r., przyniosły mi słowne obelgi i lincze, oskarżenia o wtrącanie się do sprawy i spisek. Byli też tacy, którzy twierdzili, że to nie ja pisałem swoje wypowiedzi; sugerowano nawet, że cierpię na psychozę i "urojenia interpretacyjne", a nawet, że jestem opętany przez diabła. Nie mówiąc już o oskarżeniach, które pojawiły się po mojej wypowiedzi na temat kryzysu rosyjsko-ukraińskiego kilka dni temu....
Zaskoczyło mnie, że te ataki, często przesadzone, pochodziły także po części z kręgów katolickiego konserwatyzmu i tzw. politycznej prawicy. W wielu przypadkach ci, których uważałbym za sojuszników w sprzeciwie wobec farsy pandemii, a następnie prowokacji wojennej, stanęli po stronie opozycji, posuwając się do uznania skuteczności i moralnej zasadności tak zwanych szczepionek lub przedstawiając Zelenskiego jako niewinną ofiarę ekspansjonistycznych dążeń Putina. Rzeczywistość jest zupełnie inna, a zaprzeczanie jej lub ukrywanie dla poparcia własnej tezy lub posłuszeństwa wobec swoich panów sprawi tylko, że potępienie winnych i współwinnych będzie bardziej sprawiedliwe i uzasadnione.
W każdym razie dziękuję Bogu i Najświętszej Dziewicy za zdrowie, którego mi nie brakuje, i za opiekę, jaką mnie dotychczas otaczają.
Rząd Draghiego wykorzystał sytuację na Ukrainie do przedłużenia stanu wyjątkowego do 31 grudnia 2022 r. Jakie są Twoje przewidywania dotyczące politycznej, gospodarczej i społecznej przyszłości Włoch?
Nie wiem, czy stan zagrożenia Obrony Cywilnej można uznać za przedłużenie stanu zagrożenia pandemią, który został uznany za bezprawny i niekonstytucyjny w niedawnym wyroku sądu w Pizie. Jeśli kiedykolwiek istniały jakiekolwiek wątpliwości, to jasne jest, że Draghi odpowiada przed władzami ponadnarodowymi, podobnie jak wielu innych przedstawicieli jego rządu i najwyższych włoskich instytucji, przy poparciu niemal całego parlamentu. Jako wyraziciel tych lobby ma za zadanie realizować program globalistów, nawet jeśli jest on sprzeczny z interesami narodowymi i dobrem obywateli. W rzeczywistości program polega właśnie na zniszczeniu społecznej, gospodarczej, religijnej i kulturowej tkanki Włoch, aby wprowadzić w życie Wielki Reset, którego twórca i promotor Klaus Schwab odwiedził niedawno Draghiego.
Nie ośmielam się prognozować, ponieważ sytuacja jest bardzo niepewna i pełna niewiadomych. W planach Nowego Porządku Świata Włochy muszą się poddać, zostać opanowane przez miliony imigrantów, stracić swoją katolicką tożsamość, wymazać tradycje, zostać sprzedane zagranicznym korporacjom międzynarodowym. Potrzebujemy służących, z powszechnym dochodem po wywłaszczeniu nas ze wszystkiego, ze sprywatyzowanymi usługami i dobrami publicznymi, upoważnionymi tylko do ruchów, o których zdecydują, kontrolowanych w każdym naszym działaniu, strzeżonych przez wieczną zieloną przepustkę, którą będą nazywać cyfrowym ID lub jakimś innym kuszącym eufemizmem. To jest to, co chcieliby zrobić.
Nie biorą jednak pod uwagę, że są zniewoleni przez wiecznie pokonanych i że Opatrzność Boża mogłaby zadecydować o ocaleniu naszej ojczyzny od zniszczenia, gdyby Włosi zrozumieli, że obecne zło jest konsekwencją naszych grzechów, publicznych grzechów narodu, wszystkich narodów; karą za to, że wyparliśmy się naszej wiary, duszy naszych Włoch, za to, że wyrwaliśmy Chrystusowi Jego koronę Powszechnego Króla, a więc także prawdziwego Króla naszego Narodu.
Pan pomoże nam swoją łaską, ale prosi nas, abyśmy zrobili to, co do nas należy. Jeśli będziemy walczyć z Chrystusem, z Chrystusem będziemy świętować zwycięstwo. Jeśli nadal nie opowiemy się po żadnej ze stron lub, co gorsza, staniemy po stronie szatana, z szatanem zostaniemy wrzuceni do otchłani.
Czy zechciałbyś zawiązać coś w rodzaju nowego Świętego Przymierza wszystkich europejskich sił dysydenckich, aby wspólnie przeciwstawić się diabolicznemu techno-sanitarnemu totalitaryzmowi, który nas gnębi?
Niedawno wystosowałem apel o utworzenie sojuszu antyglobalistycznego, który mógłby koordynować sprzeciw sił dobra w różnych krajach wobec zamachu stanu dokonywanego przez elity. Ale to Przymierze musi być inicjatywą świeckich, tak jak świeccy muszą być tymi, którzy jako chrześcijanie i obywatele dają publiczne świadectwo swojej wiary i tworzą politykę. Nie zapominajmy, że kiedy Pan przestrzegał nas, abyśmy "oddawali Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga" (Mt 22, 21), wzywał nas nie tylko do płacenia podatków, ale także do spełniania obowiązków wobec naszej ojczyzny, zwłaszcza gdy jest ona zagrożona przez tych, których ostatecznym celem jest zniszczenie tradycyjnego społeczeństwa chrześcijańskiego, z nieugaszonej nienawiści do Jezusa Chrystusa.
Podczas gdy spiskowcy szkolili swoich przyszłych przywódców na Forum w Davos i umieszczali ich na szczytach państw i instytucji międzynarodowych - praktycznie wszystkich obecnie rządzących, od Macrona do Trudeau, od Merkel do Zelenskiego - co robili ci, którym zależało na suwerenności? Państwo, ochrona tradycji i życia rodzinnego, obrona religii i moralności? Nic. Żadnych szkoleń, żadnych inwestycji w przyszłe klasy rządzące, żadnego akademickiego kształcenia katolickich przywódców, zgodnie z zasadami, które nie podlegają negocjacjom. W rzeczywistości, przy bliższym przyjrzeniu się, zdrada duchowieństwa na tym polu była odkrywcza, ponieważ wraz z działalnością głębokiego państwa na polu cywilnym, a właściwie niemal tworząc jego bazę ideologiczną i społeczną, "Głęboki Kościół" zaprzedał się żądaniom lewicy, przedkładał dialog ekumeniczny nad przepowiadanie i nawracanie dusz, zaakceptował rewolucyjne zasady Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i jako pierwszy wyrwał Chrystusowi Jego Królewską Koronę, stając się apostołem państwa świeckiego. Dziś, w przypadku Bergoglio, zdrada zaowocowała apostazją, poparciem dla ideologii globalistycznej, migracji, neomaltuzjanizmu, Nowego Porządku Świata, Religii Ludzkości. Współuczestniczyła nawet w oszustwach pandemicznych i masowych szczepieniach, pomimo obecności w surowicy aborcyjnych linii komórkowych i nieodwracalnego osłabienia systemu odpornościowego, które te szczepienia powodują; dziś z hipokryzją staje po stronie systemu, popierając na Ukrainie marionetkę Schwaba - Zelenskiego,
Wracając do Włoch, moim zdaniem, aby wyjść z tego kryzysu, potrzebne są dwie rzeczy.
Pierwszym i najważniejszym jest formacja klas rządzących i prawdziwych przywódców politycznych, którzy chcą zaangażować się w dobre rządzenie, stosując Ewangelię w sferze społecznej. Zakłada to oczywiście, że są katolicy, którzy chcą powrócić do integralności wiary i moralności, bez kompromisów i z dumą odważnego świadectwa.
Drugim jest utworzenie koalicji skupiającej partie i ruchy, które podzielają program Sojuszu Antyglobalistycznego, a także odkrywają na nowo swoje suwerenne, federalistyczne i umiarkowanie liberalne powołanie, którego w ostatnich latach wyparły się partie centroprawicowe. Krótko mówiąc, łączenie wcześniejszych doświadczeń (wykorzystywanie popełnionych błędów, aby ich nie powtarzać) z nowymi ruchami, które się pojawiają. Wręcz przeciwnie, uważam, że pomysł ten mógłby zostać powielony w innych państwach, które dzięki temu mogłyby wspólnie stawić czoła globalistycznemu Lewiatanowi.
Transkrypcja wywiadu, który udzielił abp Carlo Maria Vigano dla Canale Italia - Marco Tosatti/Viganò: Con Bergoglio, la Traición del Clero ha resultado en Apostasía que apoya la Ideología Globalista